Chciałam się dowiedzieć, jak w świetle religii katolickiej wygląda sprawa wywoływania duchów? Czy jest to grzechem? Co się dzieje z wywołanym duchem? Czy może on komuś zrobić krzywdę? Czy da się go z powrotem „odesłać” w zaświaty?

 

Mówiąc bardzo krotko: wywoływanie duchów jest zakazane i jest ciężkim grzechem – bałwochwalstwem (była o nim mowa już w Starym Testamencie).

Taka krótka odpowiedź jest jednak niewystarczająca. Wszelkiego rodzaju praktyki okultystyczne (od zabaw po takie „na poważnie”) są PIEKIELNIE niebezpieczne. To „piekielnie” nie jest użyte przypadkowo. Wielokrotnie dawano świadectwa, że opętania i inne działanie złego ducha zaczęło się od niewinnej z pozoru zabawy w wywoływanie duchów. Nie chcę przez to powiedzieć, że opętaniem skutkuje każdy taki akt, ale że taki skutek MOZE mieć miejsce!

Biblia wielokrotnie takie działanie potępiała, karząc winowajców śmiercią. W czasie seansów spirytystycznych człowiek otwiera się na działanie świata duchów, a jednocześnie zamyka się na działanie Boga. Jest oczywiste, że demony chętnie z takiej okazji skorzystają.

Czy przywoływany duch się pojawia – nie wiem, jednakże poświadczone jest w doświadczeniu Kościoła działanie duchów złych. A te mogą zaszkodzić i szkodzą! Odesłać jest je trudno. Z reguły wystarcza solidna spowiedź (bo „delikwent” przychodzi sam dostatecznie wcześnie), czasem jednak potrzebne jest działanie wyznaczonego przez biskupa egzorcysty. Jeszcze raz powtarzam – tu nie ma żartów.

ks. Piotr H. Kieniewicz

 

[Od redakcji: polecamy rozmowę z księdzem Tadeuszem Czapigą „Nie jestem skory do egzorcyzmowania”, www.mateusz.pl/wdrodze/nr333