Niedziela

Niedziela XVIII tygodnia okresu zwykłego

Dzisiejsze czytania

(Wj 16, 2-4. 12-15)
Na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów zaczęło szemrać przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi. Izraelici mówili im: "Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzie zasiadaliśmy przed garnkami mięsa i jadaliśmy chleb do syta! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem zamorzyć całą tę rzeszę". Pan powiedział wówczas do Mojżesza: "Oto ześlę wam chleb z nieba, jak deszcz. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie". "Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem". Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu. Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi. Na widok tego Izraelici pytali się wzajemnie: "Co to jest?" – gdyż nie wiedzieli, co to było. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: "To jest chleb, który daje wam Pan na pokarm".

(Ps 78 (77), 3 i 4bc. 23-24. 25 i 54)
REFREN: Pokarmem z nieba Pan swój lud obdarzył

To, co usłyszeliśmy i poznaliśmy,
i co nam opowiedzieli nasi ojcowie,
opowiemy przyszłemu pokoleniu,
chwałę Pana i Jego potęgę.

On z góry wydał rozkaz chmurom
i bramę nieba otworzył.
Jak deszcz spuścił mannę do jedzenia,
podarował im chleb niebieski.

Spożywał człowiek chleb aniołów,
Bóg zesłał im pokarm do syta.
Wprowadził ich do ziemi swej świętej,
na górę, którą zdobyła Jego prawica.

(Ef 4, 17. 20-24)
Bracia: To mówię i zaklinam się na Pana, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie z ich próżnym myśleniem. Wy zaś nie tak nauczyliście się Chrystusa. Słyszeliście przecież o Nim i zostaliście pouczeni w Nim, zgodnie z prawdą, jaka jest w Jezusie, że – co się tyczy poprzedniego sposobu życia – trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec się w człowieka nowego, stworzonego na obraz Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości.

(Mt 4, 4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

(J 6, 24-35)
Kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że na brzegu jeziora nie ma Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: "Rabbi, kiedy tu przybyłeś?" W odpowiedzi rzekł im Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec". Oni zaś rzekli do Niego: "Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?" Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: "Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał". Rzekli do Niego: "Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”. Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu". Rzekli więc do Niego: "Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!" Odpowiedział im Jezus: "Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

„Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. (...) Chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu”. Ten Chleb, jak dawna manna, jest chlebem życia, ale też zarazem chlebem próby. Czy mamy odwagę uwierzyć, że ten prosty opłatek ukrywa boską obecność samego Chrystusa? To jest pokarm, którego moc przekracza wszystko inne. Chleb, który daje życie i w którym ukryte jest bezkresne tchnienie Boga. To wiara pozwala nam przyjąć moc tego chleba. Czy mamy odwagę porzucić dawnego człowieka, aby szukać naszego Mistrza tam, gdzie On naprawdę przebywa?

O. Michał Mrozek OP, „Oremus” sierpień 2009, s. 9<

 

„Jam jest chleb życia”

Jezus był realistą i doskonale potrafił rozpoznać intencje i pobudki ludzi. To nie głód prawdy i Boga porusza i motywuje tłumy, lecz głód chleba. Władcy tego świata potrafią te niskie i przyziemne skłonności wykorzystać dla swego pożytku i dlatego ukuli zasadę: „Chleba i igrzysk”. Taka jest cena wolności: za jadło i rozrywkę ludzie są nieraz gotowi zrezygnować z najwyższych wartości, można ich za bezcen kupić, zniewolić, poniżyć. Bóg nigdy i za nic nie odbiera człowiekowi wolności, szanuje nas za każdą cenę, nawet za cenę życia swego Syna.

Bóg nie myśli o sobie, lecz o nas. Nie jest egoistą, który chce nas wykorzystać, lecz miłującym Ojcem, który pragnie nas obdarować. I robi to. Ponieważ szanuje nasze człowieczeństwo i jego potrzeby, najpierw daje nam chleb, który jest niezbędny do ziemskiego życia. Czy to za pośrednictwem ziemi rodzącej ziarno, które człowiek swoją pracą zamienia w chleb, czy to bezpośrednio, gdy ziemia jest niewydolna, a trzeba kogoś nakarmić, jak to było na pustyni za czasów Mojżesza i Jezusa. Bóg wie, że potrzebujemy chleba powszedniego, a my wiemy, że powinniśmy Go o to prosić, nawet jeśli i tak musimy włożyć w niego mnóstwo swojej pracy. Ostatecznie chleb zawsze jest darem Bożym.

Ale Bóg wie, że nie samym ziemskim chlebem żyje człowiek, że człowieczeństwo to nie tylko doczesne potrzeby, lecz także i wieczne. Jednakże głód wartości nieprzemijających nie jest tak dokuczliwy jak burczenie w brzuchu. Na krótszą metę da się żyć bez Boga, prawdy, dobra, wolności, o samym tylko mięsiwie i cebuli. Głód duszy można zagłuszyć chlebem i igrzyskami. Ale tylko do czasu. Niestety, nieraz czas ten upływa dopiero z chwilą śmierci i człowiek nie zdąży się nasycić Chlebem Życia. Dlatego Bóg walczy o nas, chce w nas rozbudzić głód i apetyt na coś więcej, niż tylko chleb i igrzyska – pokarm ciała i psychiki. Bóg chce uwrażliwić i nakarmić naszego ducha.

Ale może to uczynić jedynie prośbą i perswazją, przy pomocy prawdy. Bo do jedzenia Chleba Życia nie da się nikogo zmusić. Nawet Bóg musi czekać, aż człowiek sam zechce skosztować i jeść. A kiedy zechce? Dopiero wtedy, gdy uwierzy w Chrystusa! Stąd warunkiem godnego przystąpienia do Komunii św. jest żywa wiara. Bez wiary można co najwyżej połknąć „poświęcony opłatek”, jak mówią niektórzy. Ale to jeszcze nie jest Komunia św.

Sądzę, że Żydzi zdawali sobie jakoś z tego sprawę, że warunkiem cudu jest wiara i posłuszeństwo wobec Boga. Ale nie wiedzieli dokładnie, na czym miałoby ono polegać. A w zasadzie aż za dobrze wiedzieli: było to w tamtych czasach dość proste, bo Prawo Starego Przymierza drobiazgowo określało, na czym polega wola Boża w poszczególnych szczegółowych sytuacjach. Ale jak ubogie są słowa prawa bez miłości, jak łatwo uczynić je pustymi i nic nie znaczącymi, a nawet nieludzkimi. I dlatego Jezus mówi, że najpierw musi być wiara, która te słowa ożywi.

Ale tu odezwała się nieufna i prawnicza mentalność Izraelitów, a może raczej pyszna i przekorna natura każdego człowieka. Kim Ty jesteś, żebyśmy Cię mieli słuchać? Może byś tak uczynił jakiś cud, żeby się wykazać? Zadziwiające, jak nierozumny i niekonsekwentny potrafi być człowiek, gdy coś jest mu nie na rękę! Jeszcze przed chwilą szukał i dziękował Jezusowi za cud, a teraz nagle jakby zupełnie o tym zapomniał! Cóż, może za mało jeszcze znali Jezusa, za mało z Nim przebywali, nie potrafili Go dobrze słuchać i dlatego Mu nie ufali? Dość, że Jezus postanowił w tym momencie odkryć karty i objawić wszystko. Co – o tym usłyszymy w najbliższe niedziele. Czy jednak potrafimy usłuchać i zaufać Bogu?

Ks. Mariusz Pohl

 

Pieniądze czy prawda?

Wymowna jest rozmowa Jezusa z tymi, których nakarmił rozmnażając w cudowny sposób chleb. Nie zgodził się na to, by obwołano Go królem i opuścił słuchaczy. Tłum jednak znalazł Go na przeciwległym brzegu jeziora. Wówczas Jezus odsłania ich motywację mówiąc: „Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do syta”. Innymi słowy, szukacie nie Mnie, lecz chleba. Chodzi wam, nie o ukrytą we mnie prawdę, lecz o dobra materialne, których mogę wam dostarczyć.

Jest to jedna z decydujących rozmów Mistrza z Nazaretu. Tysiące ludzi po tej rozmowie przestało się interesować Prorokiem z Galilei. W tym momencie Jezus zażądał zdecydowanego opowiedzenia się albo po stronie prawdy, albo po stronie pieniędzy. Chleb to tylko symbol wartości doczesnych, które czynią człowieka sytym, tych, które zaspokajają głód doczesnych pragnień.

Znak, który uczynił Jezus, wskazywał na inne wartości, ujawnił Jego Boską moc i prowadził w świat wartości nadprzyrodzonych. Chrystus ma do rzeszy pretensje, iż nie dostrzegła znaku, dostrzegła jedynie chleb.

Jest to dramat i współczesnego świata, który znacznie pilniej zabiega o pieniądze niż o prawdę. Gotów jest sprzedać prawdę, byle tylko zyskać pieniądze. Takim ludziom Chrystus, który jest prawdą, nie ma nic do ofiarowania.

Jest rzeczą znamienną, że za zdradę prawdy można otrzymać pieniądze, ale nigdy odwrotnie. Nie da się prawdy kupić za pieniądze. Można kupić wiadomości, ale nie prawdę. Doskonale ukazuje ten mechanizm postawa Judasza. On sprzedał prawdę za pieniądze, sprzedał bezpowrotnie. Szybko też zrozumiał, że tak zdobyte pieniądze nie mogą uszczęśliwić człowieka. One niosą przekleństwo.

O tym, że ewangeliczna scena rozmowy Jezusa z Żydami, po cudownym rozmnożeniu chleba, dotyczy właśnie wyboru między pieniędzmi a prawdą — świadczy fakt, iż Jezus w jej zakończeniu jednoznacznie wskazuje na Judasza. On nie odszedł, nie opowiedział się wówczas jasno po stronie pieniędzy. Zataił swe nastawienie. Pozornie został przy prawdzie, ale tylko po to, by w pewnym momencie sprzedać ją za pieniądze. Jezus o nim powiedział: „Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem”. Ewangelista dodaje: „Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty. Ten bowiem — jeden z Dwunastu — miał Go wydać” (J 6, 70-71).

Prawdy się nie kupuje, prawdę otrzymuje się darmo, i to w miarę jak człowiek uwalnia się od pieniędzy, od dóbr doczesnych. Wewnętrzny dystans wobec wartości materialnych stwarza w sercu człowieka przestrzeń wolności, którą zamieszkuje prawda. Stąd Ewangelia wzywa do umiłowania ubóstwa.

Chrześcijanin wcześniej czy później staje przed indywidualną decyzją, w której musi dokonać wyboru między prawdą a pieniądzem. Warto wówczas pamiętać, że łatwo sprzedać prawdę za pieniądze, ale nie można jej nigdy za pieniądze odzyskać.

Ks. Edward Staniek

 

Błąd Lota

Abraham i jego krewny Lot dotarli do Ziemi Obiecanej. Trzody ich tak się rozrosły, że wśród pasterzy powstawały spory o pastwiska. Mądry Abraham podejmuje wtedy dwie ważne decyzje. Postanawia rozstać się z Lotem. Chce tym samym położyć kres kłótniom. Druga mądra decyzja polega na tym, że daje Lotowi pierwszeństwo wyboru ziemi, na której zechce zamieszkać. Chodziło o to, by Lot nie miał do Abrahama pretensji, że zabrał ziemie żyźniejsze.

Lot szybko podjął decyzję i wybrał krainę wyjątkowo obfitą w roślinność, co dla pasterza było sprawą najważniejszą. Tu jednak Lot popełnił fatalny błąd. Nie wziął pod uwagę tego, że tam gdzie jest łatwiejsze życie, gromadzą się ludzie tego świata, dla których najważniejszy jest brzuch i to co niżej brzucha. Lot zamieszkał w okolicach Sodomy i Gomory, miast, których mieszkańcy postawili na konsumpcję.

Dramat Lota łączy się ściśle z tą jego błędną decyzją. Stracił wszystko, łącznie z żoną. Uszedł ledwo z życiem. Dobrobyt doczesny zawsze bowiem wypada człowiekowi z ręki, a grzeszne towarzystwo potrafi ogołocić go z wszelkich wartości duchowych. Wartości te z reguły przegrywają w zmaganiu z dobrobytem.

Nic więc dziwnego, że Mojżesz chcąc otworzyć narodowi wybranemu oczy na wartości ducha, po wyprowadzeniu go z bogatego Egiptu nie wprowadził go do żyznej doliny Jordanu, co mógł uczynić w ciągu kilku miesięcy. Wyprowadził go natomiast na pustynię, domagającą się twardego stylu życia w chłodzie, upale, głodzie i pragnieniu. Było im tak trudno, że mówili „obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości” (Wj 16, 3).

Sen o garnkach pełnych mięsa i sytości chleba towarzyszył Izraelitom przez całą drogę. Czterdzieści lat czekali, aż znów zamieszkali w krainie płynącej mlekiem i miodem. Mojżesz nie popełnił błędu Lota. Wybrał dla siebie i swego narodu pustynię zamiast krainy obfitości. Wygrał tym samym on i jego naród.

Tak wielu ludzi dziś popełnia błąd Lota. Szuka krainy obfitości i w niej traci wielkie wartości ducha. Dziś, gdy czaruje ludzi ziemia obiecana doczesnego dobrobytu, warto przypomnieć, iż bezpiecznie może w niej zamieszkać jedynie ten, kto dobrowolnie wybrał drogę wiodącą do niej przez pustynię wyrzeczenia. Trzeba nauczyć się żyć mając do dyspozycji jedynie to, co konieczne, by móc posiąść wiele i nie stać się niewolnikiem garnków pełnych mięsa. Ten, kto potrafi to uczynić, nie zginie, gdy świat dobrobytu wypadnie mu z ręki. Potrafi na czas opuścić bogactwo świata Sodomy i Gomory i zadowolić się tym, co nieodzownie potrzebne do życia. Bolesne zaś doświadczenie zmieni na jeszcze jedną lekcję ubogacającą jego ducha.

Ileż mądrości zawarte jest w Księgach natchnionych. Jak wiele można się nauczyć na błędzie Lota, który dla dobrobytu zrezygnował z przestawania na co dzień z wielkim duchowo Abrahamem; jak wiele można pojąć, śledząc odważne decyzje Mojżesza. Stary Testament jest opowieścią o niebezpieczeństwach, jakie czyhają na drodze naszego życia, i o możliwościach ich uniknięcia lub przezwyciężenia. Człowiek mądry dobrowolnie wybiera drogę do dobrobytu doczesnego przez pustynię, na której doskonali swoją wolę i sprawdza, co dla niego jest absolutnie konieczne do życia. W ten sposób przygotowuje się do wszystkich niespodzianek, jakie może przeżyć obfitując w dobra tego świata.

Jezus wyraźnie przestrzega: „Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki”. Wartość tego pokarmu odkrywa się dopiero wówczas, gdy człowiek dobrowolnie na pewien czas rezygnuje z tego, który ginie. Wybierając zaś tylko ten ginący, sam ginie wraz z nim.

Ks. Edward Staniek

 

Panie, Ty jesteś chlebem życia; kto przychodzi do Ciebie, nie będzie łaknął (J 6, 35)

Liturgia słowa ześrodkowuje się dzisiaj — i w następne trzy niedziele — na przemówieniu Jezusa o „chlebie życia”, podanym w ewangelii Jana zaraz po rozmnożeniu chlebów (zob. poprzednią niedzielę); przemówienie porusza dwa wielkie tematy: wiarę i Eucharystię.

Jak zwykle, wyjątek Ewangelii jest poprzedzony wyjątkiem Starego Testamentu. Dzisiaj odczytuje się z Księgi Wyjścia (16, 2-4. 12-15) historię szemrania Żydów na pustyni. Kiedy zabrakło im wody i pokarmu, zaczęli opłakiwać kotły z mięsem pozostawione w Egipcie. Chociaż ich narzekania są przesadne, Bóg po raz wtóry przychodzi im z pomocą: „Oto ześlę wam chleb z nieba na kształt deszczu” (tamże 4). Tak zaczęła spadać na obóz manna rano, i mięso — przepiórki — wieczorem, dla wyżywienia ludu. Skoro tylko człowiek napotka trudności, już jest skłonny narzekać na Opatrzność i opłakiwać to, co było przedtem. Tak uczynił dawny lud Boży i tak dalej czyni nowy, zapominając o wielu dobrodziejstwach i pomocy Boga w swoim życiu i okazując ubóstwo swojej wiary. Jakże tu na miejscu jest upomnienie św. Pawła: „Zaklinam was w Panu, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie z ich próżnym myśleniem... Wy nie tak nauczyliście się od Chrystusa” (Ef 4, 17. 20; II czytanie). Jest „próżnością umysłu” narzekać na Opatrzność, opłakiwać dobra doczesne, nie ufać Bogu z powodu trudności życia, szukać Boga nie dla Niego samego, lecz dla własnych korzyści.

Jezus ganił podobne błędy u rzeszy, która po rozmnożeniu chlebów przybiegła za Nim na przeciwległy brzeg jeziora: „Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki” (J 6, 26-27). Św. Augustyn wyjaśnia: „Jak wielu szuka Jezusa tylko dla korzyści doczesnych!... Trudno szukać Jezusa dla Jezusa. Bezinteresowne szukanie Pana zakłada wiarę; i na ten właśnie punkt Jezus kładzie nacisk rozprawiając z Żydami: „Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał” (J 6, 29). Pierwszą i najważniejszą rzeczą, jakiej Bóg żąda od ludzi, jest to, aby wierzyli w Niego, w to, co On czyni dla nich w Chrystusie Jezusie. Tylko ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Boga posłanym na zbawienie świata, idzie do Niego z ufnością, zdając się całkowicie na Jego zbawcze działanie. Żydzi, nie posiadając tej wiary, żądają od Jezusa „znaków”, takich np. jak manna spadająca z nieba. Jezus, usiłując podnieść ich do myśli bardziej duchowych, prostuje: „nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu” (tamże 32-33). Lecz oni odwołując się ciągle do pokarmu doczesnego i oczekując może, że jakiś cud przedłuży rozmnożenie chlebów, mówią: „Panie, dawaj nam zawsze tego chleba” (tamże 34). Pytanie i odpowiedź takie same, jak w przypadku Samarytanki, która myśląc o wodzie materialnej rzekła do Jezusa: „Panie, daj mi tej wody” (J 4, 15). Zarówno jej, jak też i swoim żydowskim słuchaczom, Jezus pragnie dać zrozumieć prawdziwe znaczenie swoich słów, posługując się podobnym słownictwem jak owa niewiasta: „Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J 6, 35). Dwuznaczność nie jest tu już możliwa: chleb życia, chleb Boga, który zstąpił z nieba, by dać życie światu, to Jezus. Kto przychodzi do Niego i karmi się Nim — Jego słowem i Eucharystią — z żywą wiarą, nie będzie więcej odczuwał głodu ani pragnienia.

  • Daj mi siebie, Panie, to mi wystarczy, bo wszelka pociecha poza Tobą nic nie znaczy. Bez Ciebie nie mogę być i bez Twych nawiedzin żyć nie potrafię. Dlatego muszę do Ciebie często przychodzić i przyjmować zbawienne dla siebie lekarstwo, żebym przypadkiem nie ustał w drodze, pozbawiwszy się niebieskiego pokarmu. Tak bowiem kiedyś, nauczając lud i uzdrawiając go z różnych niemocy, rzekłeś, najmiłosierniejszy Jezu: nie chcę ich puścić głodnych, aby nie ustali w drodze. Tak postąp też ze mną, gdyż zostawiłeś sam siebie w Najświętszym Sakramencie dla pociechy wiernych.
       Panie Boże mój, oświeć me oczy, żeby wpatrywały się w tak wielką tajemnicę, umocnij mię, żebym w nią wierzył wiarą niezachwianą. Gdyż Eucharystia jest dziełem Twoim, a nie tworem siły ludzkiej; pochodzi z Twego boskiego ustanowienia, a nie z ludzkiego wymysłu...
       Panie, przystępuję do Ciebie w prostocie serca mego, w dobrej i mocnej wierze, na Twój rozkaz, z ufnością i czcią; a wierzę szczerze, że jesteś obecny w tym sakramencie, Bóg i człowiek. Chcesz, żebym Cię przyjął i złączył się z Tobą w miłości. Zwracam się przeto do Twej litości i błagam o udzielenie mi tej łaski szczególnej, żebym się cały w Tobie rozpłynął, przepoił się na wskroś miłością i nigdy więcej nie dopuścił do serca mojego żadnej obcej przyjemności (O naśladowaniu Chrystusa IV, 3, 2; 4, 1-2).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 10

Do góry

Książka na dziś

Pismo Święte

Pismo Święte

Kieszonkowe wydanie Pisma Świętego, przygotowane z myślą o młodzieży. Obszerny 32-stronicowy wstęp jest znakomitym wprowadzeniem do Pisma Świętego, obejmującym najbardziej podstawowe kwestie: jak powstawała Biblia, jaki jest biblijny obraz człowieka i świata, czym jest Boże natchnienie, koncepcja czasu i jego liczenie w czasach Starego i Nowego Testamentu oraz zasady czytania i interpretacji tekstów biblijnych.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

6 SIERPIEŃ 2018

Poniedziałek XVIII tygodnia okresu zwykłego

Święto Przemienienia Pańskiego

Dzisiejsze czytania

(Dn 7, 9-10. 13-14)
Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła — płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał sprzed Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Patrzałem w nocnych widzeniach, a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

(Ps 97, 1-2. 5-6. 9)
REFREN: Pan wywyższony króluje nad ziemią

Pan króluje, wesel się, ziemio,
radujcie się, liczne wyspy!
Obłok i ciemność wokół Niego,
prawo i sprawiedliwość podstawą Jego tronu.

Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana,
przed obliczem władcy całej ziemi.
Jego sprawiedliwość rozgłaszają niebiosa,
a wszystkie ludy widzą Jego chwałę.

Ponad całą ziemię
Tyś bowiem wywyższony
i nieskończenie wyższy
ponad wszystkich bogów.

(2 P 1, 16-19)
Najmilsi: Nie za wymyślonymi mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale nauczaliśmy jako naoczni świadkowie Jego wielkości. Otrzymał bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: "To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie". I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej. Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach.

(Mt 17, 5c)
To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie.

(Mk 9, 2-10)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Widzieć więcej, niż się wydaje, widzieć naprawdę... Cud Przemienienia to otwarcie oczu Apostołów. Ujrzeli chwałę to znaczy olśniewające piękno przebóstwionego człowieczeństwa Jezusa. Ten sam cud dzieje się i teraz, gdy przez wiarę Bóg pozwala nam widzieć więcej i dostrzec tę samą chwałę, to samo piękno w świecie, w drugim człowieku i w sobie samych. Szatan często kusi nas wizją nieuchronnie złego świata, którego nie da się zmienić. W tajemnicy Przemienienia Bóg mówi do nas: "Wszystko stworzyłem dla chwały".

o. Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" sierpień 2006, s. 28

Do góry

 

NAJWIĘKSZE I PIERWSZE PRZYKAZANIE

Panie, „Twoje przykazanie jest nieskończone. Jakże miłuje Prawo Twoje!” (Ps 119, 96-97)

Sobór Watykański II, omawiając powołanie wszystkich do świętości, wyjaśnia: „Wszyscy chrześcijanie jakiegokolwiek stanu i zawodu powołani są do pełni życia chrześcijańskiego i do doskonałości miłości” (KK 40). Istotnie, nie ma pełni życia chrześcijańskiego bez pełni miłości, ponieważ postęp w łasce jest równoczesny i równoległy z postępem w miłości. Miłość mocniejsza i bardziej wielkoduszna wymaga większej i obfitszej łaski.

Ponadto miłość nie jest radą, jest przykazaniem skierowanym do wszystkich bez różnicy i bezwzględnie koniecznym do zbawienia wiecznego: „Kto nie miłuje, nie zna Boga”(1 J 4, 8). Lecz do jakiego stopnia trzeba miłować Boga? Odpowiada św. Bernard: „Przyczyną, dla której miłujemy Boga, jest Bóg sam; miarą miłowania Boga jest miłować Go bez miary”. Choćby człowiek nie wiadomo jak miłował Boga, nie potrafi nigdy umiłować Go tak, jak tego wymaga Jego nieskończona miłość, dlatego przykazanie miłości wyklucza z natury swojej jakąkolwiek granicę. Życie chrześcijanina jest ciągłym dążeniem do Boga, jego celu ostatecznego. Na tej drodze, uczy św. Tomasz, „tym więcej postępujemy, im bardziej zbliżamy się do Boga, a człowiek zbliża się do Niego nie krokami ciała, lecz afektami duszy” (II-a II-ae 24, 4). Są to kroki miłości prowadzące do Boga, jest to miłość jednocząca. Jeśli te kroki ustaną, miłość nie wzrasta i chrześcijanin nie może dojść do mety. Św. Paweł pisał do Filipian: „modlę się o to, aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej” (Flp 1, 9), a mówiąc o sobie samym dodawał: „Nie mówię, że ja już metę osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym też to zdobył” (tamże 3, 12). Przykazanie miłości wymaga ciągłego zrywu, ciągłego dążenia do Boga, Dobra nieskończonego. Tak samo brzmi przykazanie: „Będziesz miłował całym sercem, cala duszą, całą mocą”. Oznacza to całkowitość, wielkoduszność, nieustanność i brak jakichkolwiek zastrzeżeń. Ponieważ jednak miłość pochodzi tylko od Boga, więc tylko Bóg może ją pomnożyć. A Bóg, moc nieskończona, może ją mnożyć bez granic; aby móc to uczynić, żąda jedynie woli uległej, posłusznej, wielkodusznej.

  • Ty wiesz, mój Boże, że zawsze moim pragnieniem było Ciebie jedynie miłować, że innej chwały nie szukam. Miłość Twoja uprzedzała mnie od dzieciństwa, wzrastała wraz ze mną, a teraz jest przepaścią, której głębokości zmierzyć nie zdołam. Miłość przyciąga miłość, toteż, mój Jezu, moja wzlatuje ku Tobie; chciałaby wypełnić przepaść, która ją przyciąga, ale niestety! Nie jest to nawet kropla rosy zagubiona w oceanie!... By kochać Ciebie tak, jak Ty mnie miłujesz, trzeba mi zapożyczyć Twojej własnej miłości; jedynie wtedy znajdę ukojenie.
    Oto wszystko, czego Ty, Jezu, żądasz od nas; nie potrzebujesz wcale naszych dzieł, lecz jedynie naszej miłości, ponieważ Ty sam oświadczyłeś, że nie potrzebujesz nam mówić, gdybyś łaknął, nie obawiałeś się żebrać o trochę wody u Samarytanki. Pragnąłeś... lecz mówiąc: daj mi pić, domagałeś się miłości od swego biednego stworzenia, Ty, Stwórca świata. Pragnąłeś miłości... czuję to teraz więcej niż kiedykolwiek: ty, o Jezu, jesteś spragniony; od zwolenników świata doznajesz tylko niewdzięczności i obojętności, a pomiędzy swymi uczniami mało znajdujesz serc, które by oddały Ci się bez zastrzeżeń i rozumiały całą czułość Twojej nieskończonej miłości (św. Teresa od Dzieciątka Jezus: Dzieje duszy, r. 11, Rps C, fo 34v — 35r;r. 9, Rps B. fo1v)
  • Miłość Twoja, o Panie Jezu Chryste, jest źródłem życia, i dusza nie może żyć nie pijąc z niego, a nie może się napić, jeśli nie jest przy samym źródle, czyli przy Tobie, który jesteś źródłem całej miłości.
    O źródło prawdziwej miłości, które nigdy nie przestajesz tryskać, lecz zawsze orzeźwiasz, oto ja, nędzny grzesznik przygnieciony wielkim ciężarem moich występków, odczuwam wielkie pragnienie miłości, ponieważ zbyt oddaliłem się od Ciebie, źródła żywego. Racz więc spojrzeć na mnie łaskawie i doprowadzić mnie do siebie, źródła miłości, abym pił wodę Twojej miłości tak wielkiej; niechaj ją piję i niech mnie ona orzeźwia i niech kosztuję jej słodyczy i jej smaku; a duszę moją niech obmyje i oczyści z wszelkiej zmazy grzechu, aby oczyszczona z wszelkiej winy podobała się Tobie, służyła ci i żyła z Tobą w miłości na wieki wieków, bez końca (R. Giordano).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 17

Do góry

Książka na dziś

Terminarz katechety 2018/2019

Terminarz katechety 2018/2019

kalendarz w układzie roku szkolnego, noty o świętych i błogosławionych, modlitwy wiernych na niedziele i święta, medytacje i błogosławieństwa, myśli i aforyzmy

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

7 SIERPIEŃ 2018

Wtorek XVIII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne błogosławionego Edmunda Bojanowskiego

Dzisiejsze czytania

(Jr 30, 1-2. 12-15. 18-22)
Słowo, które Pan skierował do Jeremiasza: "Tak mówi Pan, Bóg Izraela: „Napisz w księdze wszystkie słowa, jakie powiedziałem do ciebie”. Tak bowiem mówi Pan: „Dotkliwa jest twoja klęska, nieuleczalna twoja rana. Nikt się nie troszczy o twoją sprawę, nie ma lekarstwa, by cię uzdrowić. Wszyscy, co cię kochali, zapomnieli o tobie, nie szukają już ciebie, gdyż cię dotknąłem, tak jak się rani wroga, surową karą. Przez wielką twą nieprawość pomnożyły się twoje grzechy. Dlaczego krzyczysz z powodu twej rany, że ból twój nie da się uśmierzyć? Z powodu twej wielkiej nieprawości i licznych twoich grzechów to ci uczyniłem”. Tak mówi Pan: „Oto przywrócę do poprzedniego stanu namioty Jakuba i okażę miłosierdzie nad jego siedzibami. Miasto zostanie wzniesione na swych ruinach, a pałace staną na swoim miejscu. Rozlegną się stamtąd hymny pochwalne i głosy pełne radości. Pomnożę ich, i nie zmaleje ich liczba, przysporzę im chwały, by nimi nikt nie pogardzał. Jego synowie będą tak jak dawniej i jego zgromadzenie ostanie się przede Mną; ukarzę natomiast wszystkich jego ciemięzców. A jego władca będzie spośród niego, panujący jego będzie od niego pochodził. Zapewnię mu dostęp do siebie, tak że się przybliży do Mnie. Bo kto inaczej miałby odwagę przybliżyć się do Mnie?” – mówi Pan. Wy będziecie moim narodem, a Ja będę waszym Bogiem".

(Ps 102 (101), 16-17. 18-19. 20-21. 29 i 22-23)
REFREN: Pan się objawi w chwale na Syjonie

Poganie będą się bali imienia Pana,
a Twej chwały wszyscy królowie ziemi,
bo Pan odbuduje Syjon
i ukaże się w swym majestacie.

Pan przychyli się ku modlitwie opuszczonych
i nie odrzuci ich modłów.
Należy to zapisać dla przyszłych pokoleń,
lud, który się narodzi, niech wychwala Pana.

Spojrzał Pan z wysokości swego przybytku,
popatrzył z nieba na ziemię,
aby usłyszeć jęki uwięzionych,
aby skazanych na śmierć uwolnić.

Synowie sług Twoich bezpiecznie mieszkać będą,
a ich potomstwo będzie trwało w Twej obecności.
Aby imię Pana głoszono na Syjonie
i w Jeruzalem Jego chwałę,
kiedy zgromadzą się razem narody i królestwa,
aby służyć Panu.

(J 1, 49b)
Nauczycielu, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela.

(Mt 14, 22-36)
Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: "Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!" Na to odezwał się Piotr: "Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!" A On rzekł: "Przyjdź!" Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie!" Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: "Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?" Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym". Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, posłali po całej tamtejszej okolicy i znieśli do Niego wszystkich chorych, prosząc, żeby ci przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Słowo Boże chce oświetlać najgłębsze zakamarki naszego wnętrza, dotykać trudnych spraw, leczyć bolesne rany. Słuchając pierwszego czytania z proroka Jeremiasza, warto o nich pomyśleć. W Ewangelii natomiast zwycięski Jezus, kroczący po wzburzonych falach symbolu potęgi zła i śmierci dodaje nam dzisiaj otuchy i odwagi. Eucharystia jest zapowiedzią Jego ostatecznego zwycięstwa w Jego ranach jest nasze zdrowie. Pan przychodzi, by rozprawić się z naszym ciemiężcą, bierze na siebie nasz grzech i cierpienie.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" sierpień 2010, s. 14

Błogosławiony Edmund Bojanowski -urodził się 14 listopada 1814 r. w Grabonogu. W dzieciństwie został cudownie uzdrowiony za przyczyną Matki Bożej Bolesnej. Poważna choroba uniemożliwiła mu ukończenie studiów filozoficznych,które podjął na uniwersytetach we Wrocławiu i w Berlinie. Po intensywnej kuracji zamieszkał w rodzinnej miejscowości. Zakładał czytelnie dla ludu, rozpowszechniając dobre czasopisma, by w ten sposób pomagać ubogiej młodzieży w zdobywaniu wykształcenia. Podczas epidemii cholery w 1849 r. poświęcił się służbie zarażonym. Będąc człowiekiem głęboko religijnym i praktykującym, na każdego człowieka, a zwłaszcza na biedne dziecko, patrzył przez pryzmat miłości do Boga. Mimo słabego zdrowia robił wszystko, by nieść pomoc zaniedbanemu ludowi wiejskiemu przez organizowanie ochronek dla dzieci i opieki nad chorymi, troszcząc się jednocześnie o podniesienie moralności dorosłych. Chociaż był człowiekiem świeckim, 3 maja 1850 r. założył zgromadzenie zakonne Sióstr Służebniczek Maryi Niepokalanej.Problemy zdrowotne uniemożliwiły mu realizację marzeń o kapłaństwie. Doczesne życie zakończył 7 sierpnia 1871 r. na plebanii w Górce Duchownej.

Do góry

 

DRUGIE JEST PODOBNE PIERWSZEMU

O Boże, spraw, abym jak prawdziwe dziecko był Twoim naśladowcą, żyjąc w miłości (Ef 5,1)

Przykazanie miłości bliźniego ma swoje głębokie uzasadnienie w Bogu, a bardziej bezpośrednio w Jego miłości ku ludziom. „On sam nas umiłował — powtarza św. Jan — i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować” (1 J 4, 10-11). Rozumowanie jest bardzo proste i przejrzyste. Jeśli Bóg umiłował ludzi tak, że ofiarował swojego Jednorodzonego dla ich zbawienia, to i ludzie są obowiązani miłować się wzajemnie. Gdy chrześcijanin wzrusza się wspominając, że Bóg umiłował go od wieków, wybrał i odkupił w Chrystusie, uczynił swoim dzieckiem przybranym, powinien pamiętać, że ta miłość i te szczególne łaski nie są wyłączną jego własnością czy też zastrzeżone dla tak zwanych „praktykujących”, lecz są przeznaczone dla wszystkich ludzi. Ojciec niebieski ogarnia wszystkich ludzi jednakową miłością. To właśnie Jego miłość czyni ludzi braćmi, stwarzając między nimi święte więzy miłości i solidarności. „Bóg troszczący się po ojcowsku o wszystko — naucza Sobór Watykański II — chciał, by wszyscy ludzie tworzyli jedną rodzinę i odnosili się wzajemnie do siebie w duchu braterskim. Wszyscy bowiem, stworzeni na obraz Boga... powołani są do jednego i tego samego celu, to jest do Boga samego. Dlatego to miłość Boga i bliźniego jest pierwszym i największym przykazaniem. Pismo święte zaś poucza nas, że miłości Boga nie można odłączyć od miłości bliźniego” (KDK 24). Jeśli „Bóg nie ma względu na osoby” (Dz 10, 34) i powołuje wszystkich, aby byli Jego dziećmi, ofiaruje wszystkim swoje zbawienie, swoją miłość, przebaczenie, otwiera wszystkim swoje serce i swój dom, to jak mógłby chrześcijanin, dziecko Boga, ograniczać swoją miłość do określonej kategorii osób? Jak ojciec cierpi, kiedy dzieci żyją w niezgodzie między sobą, tak Bóg czuje się zraniony w swojej miłości, kiedy ludzie nie kochają się wzajemnie, kiedy choćby jeden jest wyłączony z braterstwa.

Św. Paweł chwali Tesaloniczan mówiąc: „Nie jest rzeczą konieczną, abyśmy wam pisali o miłości braterskiej, albowiem Bóg was samych naucza, abyście się wzajemnie miłowali” (1 Tes 4, 9). Bóg, ogarniając swoim ojcostwem wszystkich ludzi, uczy ich miłowania. Bóg, rozlewając w nich swoją miłość, czyni ich zdolnymi do powszechnej miłości braterskiej.

  • O miłości, ty nie szukasz niczego dla siebie, lecz szukasz tylko chwały i czci imienia Boga przez zbawienie dusz, nie szukasz bliźniego swego dla siebie, lecz tylko dla Boga. Ty jesteś matką, która karmi własną piersią dzieci cnót; ponieważ bez ciebie żadna cnota nie może żyć... Ty miłujesz to, co Bóg miłuje, i masz w nienawiści to, czego Bóg nienawidzi. Dlatego kto cię posiada, wyzbywa się starego człowieka... a przyodziewa się w człowieka nowego, w słodkiego Jezusa Chrystusa; obejmuje Go, stosując się do Jego nauki...
    Ciebie nie ogarnia oburzenie, lecz cierpliwie znosisz wady bliźniego swego, nie ulegasz gniewowi, lecz jesteś łaskawa... Z wielką troską służysz bliźniemu swemu, okazując mu te miłość, jaką masz dla Boga. Bogu nie możesz przynieść żadnej korzyści, dlatego starasz się przynieść ją temu, kogo Bóg bardzo miłuje, to znaczy rozumnemu stworzeniu, które On postawił jako środek. Prawdziwie jesteś słodka, o matko miłości, w tobie nie ma żadnej goryczy, lecz zawsze dajesz radość sercu tego, kto cię posiada (św. Katarzyna ze Sieny).
  • Udziel mi łaski, o najłaskawszy Boże, abym miłował Ciebie ponad wszystko, tak jak mi nakazujesz i jak jest sprawiedliwe; ponadto spraw, abym miłował bliźniego nie mniej niż siebie samego, jak to również mi nakazujesz. Istotnie, jest rzeczą bardzo słuszną i rozumną, że winniśmy miłować Ciebie ponad wszystko, również więcej niż siebie samych, gdyż Ty nas umiłowałeś, zanim byliśmy, z miłości nas stworzyłeś, a stworzywszy nas, zatroszczyłeś się, by nas przyprowadzić do poznania Twojego najświętszego imienia. My natomiast nie posiadamy nic prócz tego, co nam dałeś, nie mamy nawet zdolności miłowania Cię ani żadnego innego dobra.
    Słusznie także nakazujesz nam miłować naszego bliźniego jak siebie samych... Stworzyłeś nas bowiem wszystkich równo miłując; powodowany tą samą miłością ku wszystkim, poszedłeś na mękę, dla wszystkich bez różnicy przygotowałeś życie wieczne.
    Ojcze najłaskawszy, udziel wszystkim, którzy wyznają prawdziwą wiarę, aby żyli godnie i święcie i nie zbaczali nawet na krok od Twoich przykazań; i tym także, którzy jeszcze nie wierzą w Ciebie, udziel przed śmiercią wiary i miłości Twojego najświętszego imienia i spraw, aby je dochowali nienaruszone i niepokalane aż do końca (św. Anzelm).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 21

Do góry

Książka na dziś

Mam dziecko w niebie. Poronienie

Mam dziecko w niebie. Poronienie

Agnieszka Pisula

Od postu do pełnowartościowego odżywiania - smacznie i prosto! Ta książka to jedyna na rynku pozycja zawierająca zbiór przepisów na prawidłowe i zdrowe wyjście z diety warzywno-owocowej!

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

8 SIERPIEŃ 2018

Środa XVIII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe świętego Dominika, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(Jr 31, 1-7)
"W owych czasach – mówi Pan – będę Bogiem dla wszystkich pokoleń Izraela, one zaś będą moim narodem". Tak mówi Pan: "Znajdzie łaskę na pustyni naród, co wyszedł cało spod miecza; Izrael pójdzie do miejsca swego odpoczynku. Pan się mu ukaże z daleka: Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też podtrzymywałem dla ciebie łaskawość. Znowu cię zbuduję i będziesz odbudowana, Dziewico-Izraelu! Przyozdobisz się znów swymi bębenkami i zaczniesz tańce pełne wesela. Będziesz znów sadzić winnice na wzgórzach Samarii; uprawiający będą sadzić i zbierać. Nadejdzie bowiem dzień, kiedy strażnicy znów zawołają na wzgórzach Efraima: Wstańcie, wstąpmy na Syjon, do Pana, Boga naszego!" Tak bowiem mówi Pan: "Wykrzykujcie radośnie na cześć Jakuba, weselcie się pierwszym wśród narodów! Głoście, wychwalajcie i mówcie: Pan wybawił swój lud, Resztę Izraela!"

(Jr 31, 10. 11-12b. 13)
REFREN: Pan nas obroni, tak jak pasterz owce

Słuchajcie, narody, słowa Pańskiego,
głoście je na wyspach odległych i mówcie:
"Ten, który rozproszył Izraela, znów go zgromadzi
i będzie nad nim czuwał jak pasterz nad swym stadem".

Pan bowiem uwolni Jakuba,
wybawi go z ręki silniejszego od niego.
Przyjdą z weselem na szczyt Syjonu
i rozradują się błogosławieństwem Pana.

Wtedy dziewica rozweseli się w tańcu
i młodzieńcy cieszyć się będą ze starcami.
Zamienię bowiem ich smutek w radość,
pocieszę ich i rozweselę po ich troskach.

(Łk 7, 16)
Wielki prorok powstał między nami i Bóg nawiedził lud swój.

(Mt 15, 21-28)
Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: "Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha". Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami". Lecz On odpowiedział: "Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela". A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: "Panie, dopomóż mi". On jednak odparł: "Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom". A ona odrzekła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów". Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!" Od tej chwili jej córka była zdrowa.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Patronem dzisiejszego patrona, św. Dominika, było, aby wszyscy poznali Prawdę objawioną samego Chrystusa. Na przełomie XII i XIII wieku wskazywał on nękanym przez sekty Hiszpanom drogę do Boga. W ikonografii często przedstawiany jest jako zakonnik w dominikańskim habicie w towarzystwie psa trzymającego w pysku pochodnię. Ma to symbolizować wierność Chrystusowi w niesieniu światu światła Ewangelii. Jezus, jako Dobry Pasterz, gromadzi zagubione owce. Lituje się także nad tymi, które nie znały wcześniej Jego imienia. Wszystkim nam objawia prawdę i przywraca nadzieję.

Michał Piotr Gniadek, "Oremus" sierpień 2007, s. 39

Do góry

 

PODSTAWA PRAWA

Panie, uczyń szerokim moje serce, abym mógł biec drogą Twoich przykazań (Ps 119, 32)

„Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne, streszczają się w tym nakazie: miłuj bliźniego swego jak siebie samego... Miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa” (Rz 13, 8-10). Wydaje się, jakby św. Paweł pomijał miłość Boga i zasadzał wypełnienie Prawa jedynie na miłości braterskiej. W istocie, gdy chrześcijanin miłuje bliźniego tak, jak naucza Ewangelia, i tak, jak to Chrystus czynił, wtedy nie można wątpić o jego miłości do Boga. To jest tak prawdziwe i miłość braterska jest tak miła Bogu, że Jezus, mówiąc o sądzie ostatecznym, nie podał innego powodu do usprawiedliwienia czy też potępienia, jak tylko miłość praktykowaną lub nie praktykowaną względem bliźniego. „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść... byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie...” (Mt 25, 34-36). Chrystus nie tylko uważa ludzi za swoich braci, lecz jakby utożsamia się z nimi, przede wszystkim z najbiedniejszymi, najnędzniejszymi, najbardziej potrzebującymi pomocy, i mówi: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (tamże 40). Prawda niezwykle pocieszająca; przeciwstawia się jej tutaj jednak inną, bardzo poważną. Jezus, dobroć i miłosierdzie nieskończone, nie waha się ogłosić wyroku potępienia wiecznego na tych, którzy odmówili bliźniemu pomocy płynącej z miłości braterskiej, odmówili jej jakby Jemu samemu. „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny... Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść, bo byłem spragniony, a nie daliście Mi pić...” (tamże 41-42). Ludzie należą do Chrystusa: są Jego własnością. On ich nabył za cenę swojej krwi, wszczepił ich w siebie jako członki swojego Ciała Mistycznego; kto uderza człowieka, uderza Jego, kto nie miłuje człowieka, Jego nie miłuje. Kiedy św. Paweł pisał: „miłość jest wypełnieniem Prawa”, miał bez wątpienia na myśli naukę Pana i tajemnicę Jego Ciała Mistycznego, której stał się głosicielem.

  • „To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”... O Panie, Ty sam udzieliłeś nam tej wzajemnej miłości, Ty sam wybrałeś nas, nie przynoszących owocu, bośmy wówczas jeszcze Ciebie nie wybrali. Ty nas wybrałeś i postanowiłeś, abyśmy przynosili owoc, czyli wzajemnie się miłowali. Tego owocu bez Ciebie mieć nie możemy, jak latorośle bez winnego krzewu nic nie mogą uczynić. Miłość więc jest naszym owocem... rodzi się z czystego serca i z dobrego sumienia, i z wiary nieobłudnej. Ta miłość pozwala miłować się nam wzajemnie i miłować Ciebie, o Panie. Spraw, abym zrozumiał, że miłość wzajemna nie będzie prawdziwą miłością, gdy nie będziemy miłowali Ciebie. Bliźniego można miłować jak siebie samego tylko wówczas, jeśli miłuje się Ciebie. Na tych dwóch przykazaniach miłości polega cały Zakon i Prorocy. To jest naszym owocem...
    „Owocem ducha jest miłość”... wszystkie inne pochodzą z miłości i z nią są ściśle złączone... Czy dobrze raduje się ten, kto nie miłuje dobra sprawiającego radość? Gdzie można znaleźć prawdziwy pokój, jeśli nie w tym, którego prawdziwie się miłuje? Kto jest wielkoduszny trwając w dobrym, jeśli żarliwie nie miłuje? Kto jest łaskawy, jeśli nie kocha tego, kogo wspiera? Kto jest dobry, jeśli miłość tego nie sprawi? Kto zbawiennie wierzy, jeśli wiara nie pobudza go do działania miłością? Kto z pożytkiem jest łagodny, jeśli miłość nim nie kieruje? Kto powstrzyma się od tego, co by go skalało, jeśli nie kocha tego, co go uszlachetnia?
    Słusznie więc, o dobry Mistrzu, tak często miłość zalecasz, jakby tylko ją należało przekazywać. Spraw, abym zrozumiał, że wszystko inne bez niej na nic się nie przyda, a miłości mieć nie można bez innych dobrych czynności, które człowieka czynią dobrym (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 24

Do góry

Książka na dziś

Jak zwyciężyć depresję

Jak zwyciężyć depresję

Serafino Falvo

Książka poprowadzi cię, abyś odkrył obecność Jezusa w twoim życiu. A dla Niego wszystko jest możliwe, także uzdrowienie z depresji. Czytaj i otwieraj się na interwencję Bożej miłości!

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

9 SIERPIEŃ 2018

Czwartek XVIII tygodnia okresu zwykłego

Święto świętej Teresy Benedykty od Krzyża, dziewicy i męczennicy, patronki Europy

Dzisiejsze czytania

(Oz 2, 16b. 17b. 21-22)
To mówi Pan: "Na pustynię chcę ją wyprowadzić i mówić do jej serca. I będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju. I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana".

(Ps 45, 11-12. 14-15. 16-17)
REFREN: Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha

Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha,
zapomnij o swym ludzie, o domu Twego ojca.
Król pragnie twego piękna,
on twoim panem, oddaj mu pokłon.

Córa królewska wchodzi pełna chwały,
odziana w złotogłów,
W szacie wzorzystej prowadzą ją do króla,
za nią przywodzą do ciebie dziewice, jej druhny.

Wiodą ją z radością i w uniesieniu,
wkraczają do królewskiego pałacu.
Synowie twoi zajmą miejsce twoich ojców,
ustanowisz ich książętami na całej ziemi.

Aklamacja
Przyjdź, oblubienico Chrystusa, przyjmij wieniec, który Pan przygotował dla ciebie na wieki.

(Mt 25, 1-13)
Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: "Królestwo niebieskie podobne jest do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie oblubieńca. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się oblubieniec opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie”. Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam”. Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Edyta Stein (1891-1942) uczennica Krzyża, do której serca Bóg przemówił, a ona uwierzyła Jego miłości tak całkowicie, że sama stała się ofiarą całopalną za swój naród. Od mądrości filozofów doszła do Tego, który jest Mądrością ukrzyżowaną i który poślubił ją sobie przez wierność. Świadectwo męczenników jest bezkompromisowym wołaniem, żebyśmy pośród tylu ważnych dzisiaj spraw nie przeoczyli tej jednej, która jest ważna na wieki.

o. Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" sierpień 2006, s. 43

Do góry

 

KTO JEST MOIM BLIŹNIM?

Panie, daj, abym wzrastał i obfitował w miłości dla wszystkich (1 Tes 3, 12)

„Uzasadnieniem miłości bliźniego jest Bóg — mówi św. Tomasz; istotnie, powinniśmy miłować bliźniego ze względu na jego wszczepienie w Boga” (II-a II-ae 25, 1). Znaczy to, że mamy miłować bliźniego ze względu na jego przynależności do Boga, którego jest stworzeniem, dzieckiem; to znaczy też uznawać i miłować Jego prawo do uczestnictwa w odkupieniu, w przynależności do Ciała Mistycznego Chrystusa, prawo do posiadania życia i szczęśliwości wiecznej. Ze względu na ten prosty fakt, że każdy człowiek jest stworzeniem Boga, każdy jest wezwany do posiadania tych dóbr, a jeśli jeszcze ich nie posiada, to miłość teologiczna miłuje Go ze względu na nie, pomagając mu je osiągnąć. Miłość nie jest nigdy tylko sympatią lub afektem ludzkim albo czystą filantropią, lecz jest miłowaniem ze względu na Boga, w odniesieniu do Boga. Tylko tak może być powszechną i obejmować również tych, którzy na nią nie zasługują ani nie są mili, czy tych, którzy są powodem cierpienia, są niewdzięczni, a nawet niekiedy stają się zdrajcami. Czy nie tak właśnie Bóg umiłował ludzi? „Bóg okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” (Rz 5, 8). Bóg nie ociągał się, aby nas umiłować, a Chrystus nie odkładał śmierci za nas, dopóki nie będziemy bez grzechu i nie staniemy się godnymi Jego miłości.

Chrześcijanin, choćby ochrzczony, nie jest dzieckiem Ojca niebieskiego ani bratem Chrystusa, jeśli nie żyje miłością Ojca i Syna. Ta jest miłość Boga, że „On sam pierwszy nas umiłował” (1 J 4, 19), Dlatego miłość chrześcijańska zawsze pierwsza uczyni krok; nie czeka na to, by uprzedzono ją grzecznością czy pobudzono dowodami uszanowania albo też postawą czci lub sympatii. Ta jest miłość Chrystusowa, „że On oddał za nas życie swoje, więc i my także winniśmy oddać życie za braci” (tamże 3,16). Czy to za wiele świadczyć dobrodziejstwa, spieszyć z pomocą, służyć tym, którzy nas nie kochają, i poświęcać się aż do oddania — nie należy tego wykluczać — życia za nich, skoro Chrystus oddał życie za nas, gdy byliśmy umarłymi wskutek grzechu, a może nie byliśmy nigdy Jego prawdziwymi przyjaciółmi?

  • Miłować bliźniego miłością nadprzyrodzoną to miłować Ciebie, Boże mój, w człowieku, a człowieka w Tobie; to miłować Ciebie tylko dla miłości Twojej i miłować także stworzenie z miłości ku Tobie... O dobry Boże! Czyż widząc naszego bliźniego, stworzonego na obraz i podobieństwo Twoje, nie powinniśmy powiedzieć sobie wzajemnie: patrz na to stworzenie, jak jest podobne do Stworzyciela? Czyż nie powinniśmy objąć go w uścisku... i płakać nad nim z miłości? Czyż nie powinniśmy życzyć mu wszystkich i wielkich błogosławieństw? Z jakiego powodu? Z miłości ku niemu? Nie, na pewno nie, albowiem nie wiemy, czy ono samo w sobie jest godne miłości lub nienawiści. Dlaczego więc? Z miłości ku Tobie, o Panie, który je stworzyłeś na obraz i podobieństwo swoje, a zatem uczyniłeś je zdolnym do uczestnictwa w Twojej dobroci, łasce i chwale... Dlatego, o Miłości boska, Ty nie tylko nakazujesz miłować bliźniego, ale sprawiasz i rozlewasz tę miłość w naszych sercach... dlatego, jak człowiek jest Twoim obrazem, tak miłość święta człowieka dla drugiego człowieka jest prawdziwym obrazem niebiańskiej miłości człowieka ku Tobie (św. Franciszek Salezy).
  • O Panie, spraw, abyśmy byli miłosiernymi i nakłaniali serce ku wszystkim nędzom ciała, a jeszcze więcej ku nędzom duszy...
    Polecasz nam miłować całe Twoje ciało, o Jezu; wszystkie Twoje członki zasługują z naszej strony na równą miłość, wszystkie bowiem są Twoje. Lecz jedne są zdrowe, inne zaś chore. Jeśli wszystkie powinny być równo miłowane, członki chore wymagają z naszej strony tysiąckrotnie więcej wszelkich starań niż inne. Zanim namaszczać się będzie inne wonnymi olejkami, naucz nas zatroszczyć się o te, które są poranione, zbite, chore, to znaczy o wszystkich, którzy potrzebują pomocy co do ciała i duszy, przede wszystkim o tych ostatnich, głównie o grzesznikach... daj, abyśmy wierzyli, że możemy wszystkim ludziom bez wyjątku czynić dobrze naszymi modlitwami, pokutami, naszym osobistym uświęceniem (Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 28

Do góry

Książka na dziś

Poradnik Katolika 2019 Ks. Dolindo

Poradnik Katolika 2019 Ks. Dolindo

W Poradniku katolika 2019 zostały zamieszczone następujące informacje i porady: czytania liturgiczne na każdy dzień roku, komentarze św. Jana Pawła II do niedzielnej Ewangelii, tydzień brewiarza itd

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

10 SIERPIEŃ 2018

Piątek XVIII tygodnia okresu zwykłego

Święto świętego Wawrzyńca, diakona i męczennika

Dzisiejsze czytania

(2 Kor 9,6-10)
Bracia: Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki według tego, co jest napisane: „Rozproszył, dał ubogim, sprawiedliwość Jego trwa na wieki”. Ten zaś, który daje nasienie siewcy, i chleba dostarczy ku pokrzepieniu, i ziarno rozmnoży, i zwiększy plon waszej sprawiedliwości.

(Ps 112, 1-2. 5-6. 7-8. 9)
REFREN: Mąż sprawiedliwy obdarza ubogich

Błogosławiony człowiek, który boi się Pana
i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi,
dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.

Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza
i swymi sprawami zarządza uczciwie.
Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje
i pozostanie w wiecznej pamięci.

Nie przelęknie się złej nowiny,
jego mocne serce zaufało Panu.
Jego wierne serce lękać się nie będzie
i spojrzy z wysoka na swych przeciwników.

Rozdaje i obdarza ubogich,
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą
będzie jego potęgą.

(J 12, 26)
Kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa.

(J 12, 24-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

"Oto są prawdziwe skarby Kościoła" powiedział św. Wawrzyniec (III w.), wskazując na ubogich, którym służył i za których oddał swoje życie. Codziennie spotykamy się z wieloma ludźmi. Niektórzy przychodzą nie w porę, inni są problemem do rozwiązania, numerem na liście, klientem w kolejce, jeszcze inni są po prostu niesympatyczni. Za nich wszystkich umarł Jezus, każdego z nich ukochał. To są prawdziwe skarby Kościoła.

o. Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" sierpień 2006, s. 43

Do góry

 

JESZCZE BLIŹNI

Naucz mnie, o Panie, postępować ciągle w miłości (1 Tes 4, 9)

Jezus kładzie nacisk na pozytywną stronę miłości bliźniego: „dobrze czyńcie rym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają... Jeśli bierze ci ktoś płaszcz, nie broń mu i szaty. Daj każdemu, kto cię prosi...” (Łk 6, 27-30). Niemal chciałoby się powiedzieć, że to za wiele! Lecz zarazem kto nie chciałby, aby w ten właśnie sposób odnoszono się do niego, nawet gdy źle postąpił, obraził kogoś lub znalazł się w potrzebie? Istotnie, gdy inni są względem nas dobrzy i wielkoduszni, nie wydaje się to nam za wiele; lecz wydaje się nam za wiele, kiedy trzeba, abyśmy sami tak czynili. Egoizm to wielki nieprzyjaciel miłości ewangelicznej; pod jego wpływem często nawet chrześcijanin zniekształca przykazanie Pańskie: dla siebie chce bardzo wielkiej miary miłości, względem innych zaś zadowala się bardzo szczupłą miarą, a choć niedbały i skąpy w udzielaniu miłości, sądzi, że i tak czyni zbyt wiele. Dzieje się to jakby podświadomie i łatwo może stać się przyzwyczajeniem, tak że już nie zauważamy ogromnej różnicy między własnym postępowaniem a przykazaniem miłowania bliźniego jak siebie samego. Roztropność i słuszna miara służy za pretekst lub usprawiedliwienie. Mówi się, że niekoniecznie trzeba stosować Ewangelię dosłownie, lecz wystarcza zrozumieć jej ducha, A jednak duch ewangeliczny wymaga właśnie, aby czynić dobrze wszystkim, płacąc własną osobą, oddając ze swego, nawet gdyby nas uznano za niemądrych. Duch Ewangelii jest rewolucyjny: nie daje pokoju egoizmowi, chciałby go wyrwać z korzeniami; jest jawnym nieprzyjacielem życia tzw. chrześcijańskiego a wygodnego, przeciętnego; wymaga miłości wielkodusznej, ochotnej i skutecznej.

Sobór Watykański II idzie w pełni po tej linii „kładąc nacisk na szacunek dla człowieka: poszczególni ludzie winni uważać bliźniego bez żadnego wyjątku za drugiego samego siebie... Szczególnie w naszych czasach nagli obowiązek, abyśmy stawali się bliźnimi każdego bez wyjątku człowieka i służyli czynnie spotkanemu, czy byłby to starzec opuszczony przez wszystkich, czy robotnik, bezpodstawnie pogardzany cudzoziemiec, czy wygnaniec, czy dziecko z nieprawego związku. ..czy głodny, który apeluje do naszego sumienia, przypominając słowo Pańskie: <Coście uczynili jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili> (Mt 25, 40)” (KDK 27). To jest prawdziwa Ewangelia.

  • Jak Ty, o Boże, stworzyłeś człowieka na swój obraz i podobieństwo, tak też nakazałeś nam miłość dla człowieka na obraz i podobieństwo miłości należnej Twojemu Bóstwu... Miłujemy Ciebie, o Panie, ponieważ jesteś jako król, najwyższą i nieskończoną dobrocią. Miłujemy siebie samych miłością nadprzyrodzoną, bo jesteśmy obrazem i podobieństwem Twoim; a ponieważ wszyscy ludzie posiadają tę samą godność, dlatego kochamy ich jak siebie samych, czyli jako najświętsze i żywe obrazy Twojego Bóstwa. Oto więc ta sama miłość rodzi akty miłości względem Ciebie, o Boże, i zarazem akty miłości wobec bliźniego... Ta sama miłość obejmuje kochaniem Ciebie i bliźniego, jednoczy naszą duszę z Tobą i prowadzi do serdecznej łączności z bliźnim, w taki sposób jednak, że miłujemy bliźniego jako stworzonego na obraz i podobieństwo Twoje, stworzonego, by dzielić z Tobą Twoją boską dobroć, i uczestniczyć w łasce oraz dostąpić Twojej chwały (św. Franciszek Salezy).
  • O Jezu, dajesz mi zrozumieć, że miłość bliźniego nie powinna pozostawać zamknięta w głębi serca: „Nikt — powiedziałeś, Jezu — nie zapala pochodni, by ją schować pod korzec, ale stawia ją na świeczniku, aby oświecała wszystkich, którzy są w domu.” Zdaje mi się, że ta pochodnia wyobraża miłość bliźniego, która winna oświecać, rozweselać nie tylko moich najdroższych, ale wszystkich, którzy są w domu.
    Miłość wydaje się trudna, lecz nie jest taka, bo jarzmo Twoje, o Panie, jest słodkie i lekkie; kiedy się je przyjmie, natychmiast czuje się jego słodycz i woła się z Psalmistą: „Pobiegłem drogą Twoich przykazań, odkąd rozszerzyłeś mi serce”. Jedynie miłość może rozszerzyć moje serce. O Jezu, odkąd trawi mnie ten słodki płomień, z radością biegnę drogą Twego nowego przykazania. Chcę nią biec aż do błogosławionego dnia, kiedy to włączywszy się w dziewiczy orszak będę mogła postępować za Tobą w bezkresach, śpiewając Twoją pieśń nową, która będzie pieśnią miłości (św. Teresa od Dzieciątka Jezus: Dzieje duszy, r. 10; Rps C,f° 12r i 16v).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 32

Do góry

Książka na dziś

Przeżyłem własną śmierć

Przeżyłem własną śmierć

Jan Zac

Książka jest zapisem duchowej drogi człowieka, którego Bóg prowadził zawiłymi, czasami niezwykle trudnymi drogami, budując w nim wciąż pełniejsze zaufanie do zawierzenia wszystkiego Jego woli. Od radosnych i pełnych światła przeżyć, przez mroki ciężkiej duchowej nocy i fizycznego cierpienia, aż po ekstremalne doświadczenie śmierci i powrotu do życia.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

11 SIERPIEŃ 2018

Sobota XVIII tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe świętej Klary, dziewicy

Dzisiejsze czytania

(Ha 1, 12 – 2, 4)
Czyż to nie Ty, Boże mój, Świętości moja, jesteś od samych początków Panem? Nie pomrzemy! Na sąd przeznaczyłeś lud Chaldejczyków, o Panie, Opoko moja, zachowałeś go, aby mu wymierzyć karę. Zbyt czyste oczy Twoje, by na zło patrzyły, a nieprawości pochwalać nie możesz. Czemu jednak spoglądasz na ludzi zdradliwych i milczysz, gdy bezbożny pożera uczciwszego od siebie? Obchodzi się on z ludźmi jak z rybami morskimi, jak z pełzającymi zwierzętami, którymi nikt nie rządzi. Wszystkich łowi na wędkę, zagarnia swoim niewodem albo w sieci gromadzi – krzycząc przy tym z radości. Przeto ofiarę składa swojej sieci, pali kadzidło niewodowi swemu, bo przez nie zdobył sobie łup bogaty, a pożywienie jego stało się obfite. Czyż zatem nie zarzuca na nowo swych sieci, aby mordować ludy bez litości? Na moich czatach stać będę, udam się na miejsce czuwania, śledząc pilnie, by poznać, co On powie do mnie, jaką odpowiedź da na moją skargę. I odpowiedział Pan tymi słowami: "Zapisz widzenie, na tablicach wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi; a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie. Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności".

(Ps 9, 8-9. 10-11. 12-13)
REFREN: Pan nie opuszcza tych, co Go szukają

Pan zasiada na wieki,
przygotował swój tron, by sądzić.
Sam będzie sądził świat sprawiedliwie,
rozstrzygał bezstronnie sprawy narodów.

Schronienie w Panu znajdzie uciśniony,
ucieczkę w czasie utrapienia.
Ufają Tobie znający Twe imię,
bo nie opuszczasz, Panie, tych, co Cię szukają.

Psalm śpiewajcie Panu, który mieszka na Syjonie,
głoście Jego dzieła wśród narodów,
bo mściciel krwi pamięta o nich,
nie zapomniał wołania ubogich.

(2 Tm 1, 10b)
Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię.

(Mt 17, 14-20)
Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i padając przed Nim na kolana, prosił: "Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić". Na to Jezus odrzekł: "O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was znosić? Przyprowadźcie Mi go tutaj!» Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. Wtedy uczniowie podeszli do Jezusa na osobności i zapytali: «Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?" On zaś im rzekł: "Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: „Przesuń się stąd tam!”, a przesunie się. I nic nie będzie dla was niemożliwego".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Św. Klara (1193-1253), pochodząca z arystokratycznej rodziny, stała się najwierniejszą uczennicą Biedaczyny z Asyżu. Żyjąc wraz z towarzyszkami we wspólnocie Ubogich Panien, kładła nacisk na modlitwę i ubóstwo. Przez swą roztropność, siłę ducha i umiejętne kierowanie wspólnotą zyskała szacunek największych osobistości ówczesnego Kościoła.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" sierpień 2010, s. 51

Do góry

 

JAK JA WAS UMIŁOWAŁEM

Panie Jezu, obyśmy mogli miłować się wzajemnie, tak jak Ty nas umiłowałeś (J 15,12)

Nowy Lud Boży „ma za prawo przykazanie nowe — miłowania, jak Chrystus nas umiłował” (KK 9). Aby to mogło się dokonać, „chrześcijanin, stawszy się podobnym do obrazu Syna, który jest Pierworodnym między wielu braćmi, otrzymuje <pierwsze dary Ducha> (Rz 8, 23), które czynią go zdolnym do wypełnienia nowego prawa miłości” (KDK 22). Sobór Watykański II wiele razy podkreśla z naciskiem obowiązek, jaki spoczywa na każdym wierzącym: miłować tak, jak Chrystus umiłował. Droga jest jedna; otworzyć się na działanie Ducha Świętego, który upodabniając ochrzczonego do Chrystusa, rozlewa w nim swoją miłość. Bez tego daru Bożego niemożliwe byłoby wypełnienie nowego przykazania, Jezus zaś nie mógłby go nam pozostawić. Lecz dar został dany, droga jest otwarta: każdy chrześcijanin może i powinien starać się o miłość Zbawiciela.

Zastanawiając się nad tym przykazaniem, św. Teresa od Dzieciątka Jezus pisała: „O, jakże jest mi ono drogie, ponieważ daje mi pewność, że chcesz kochać we mnie tych wszystkich, których rozkazałeś mi miłować” (Dz. 10; Rps C, fo 12v). Istotnie, chrześcijanin, który „trwa w miłości Chrystusa”, wie, że Chrystus miłuje w nim, przebacza w nim, zbawia w nim. I to jest tajemnica Jego Ciała Mistycznego, w którym On, boska i uwielbiona Głowa, nie przestaje działać przez swoje członki. A więc należy zrobić Mu miejsce, pozostawić wolną przestrzeń, oddać się całkowicie na Jego usługi, aby poprzez serce uczniów Chrystus mógł dalej objawiać światu swoją miłość.

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13). Jezus wyjaśnia swoje przykazanie tym, co On sam ma uczynić dla wszystkich ludzi. Należy Go w tym naśladować. „On oddał za nas życie swoje — mówi św. Jan; — my także winniśmy oddać życie za braci” (1 J 3, 16). Jest to wielka rzeczywistość wynikająca z nowego prawa miłości, rzeczywistość, którą tylu chrześcijan prawdziwych — świętych — żyło dosłownie. Nowe prawo miłości zostało przypieczętowane krwią Chrystusa i powinno nosić także pieczęć krwi Jego uczniów. Nie od wszystkich zażąda tak wiele, lecz od wszystkich wymaga, aby oddali swoje życie na służbę miłości braterskiej, tak by stała się żywym świadectwem miłości Chrystusa.

  • O słodki Panie, dałeś nam słodkie przykazanie. Ty istotnie mówisz: „Dałem wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.” Dajesz nam przykazanie miłości, Ty, który nas umiłowałeś i oczyściłeś z naszych grzechów w swojej krwi.
    O przykazanie dobre, przykazanie słodkie, przykazanie rozkoszne, przykazanie życiodajne, przykazanie zbawienia wiecznego. W tym przykazaniu streszcza się całe Prawo i Prorocy... Ta miłość jest perłą bezcenną, którą Twoja oblubienica, o Panie, znalazłszy, sprzedaje wszystko, aby ją nabyć. To jest owa drabina, jaką we śnie widział Jakub wznoszącą się aż do nieba... Istotnie, jak aniołowie po niej zstępują, tak my wstępujemy do aniołów, gdyż bez tej drabiny nikt nie może wstąpić do królestwa niebieskiego... O Panie, który nam dajesz przykazanie miłowania brata, sam chcesz, aby Cię miłowali Twoi słudzy całym sercem. Niewielka to rzecz, aby sługa tak miłował swojego pana, jak on go miłuje (B. Oglerio).
  • Kiedy rozkazałeś swojemu ludowi kochać bliźniego jak siebie samego, wtedy jeszcze nie zstąpiłeś na ziemię, o Panie; wiedząc zaś dobrze, jak dalece człowiek kocha siebie samego, nie mogłeś nakazać swoim stworzeniom większej miłości bliźniego. Ale skoro dałeś swoim Apostołom nowe przykazanie, swoje własne przykazanie... już nie mówisz, że mają miłować bliźniego jak siebie samych, lecz miłować go tak, jak Ty ich miłować będziesz aż do skończenia wieków.
    Ach! Panie, wiem, że nie nakazujesz rzeczy niemożliwych, znasz lepiej niż ja sam moją słabość, moją niedoskonałość, wiesz dobrze, że nigdy nie mogłabym kochać mych sióstr tak, jak Ty je kochasz, jeżeli Ty sam, o mój Jezu, nie będziesz ich kochał we mnie. Chcąc mi udzielić tej łaski, dałeś przykazanie nowe. O! jakże jest mi ono drogie, ponieważ daje mi pewność, że chcesz kochać we mnie wszystkich, których rozkazałeś mi miłować.
    O tak, czuję to, że kiedy jestem miłosierna, wtedy Ty sam, Jezu, działasz we mnie; im mocniej jestem z Tobą zjednoczona, tym bardziej kocham wszystkie moje siostry (św. Teresa od Dzieciątka Jezus: Dzieje duszy, r. 10; Rps C, fo 12v).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 35

Do góry

Książka na dziś

Kalendarz Słowa Bożego na 2019 rok

Kalendarz Słowa Bożego na 2019 rok

Jeden z najbardziej popularnych kalendarzyków religijnych - Kalendarz Słowa Bożego 2019 księży Werbistów. Kalendarzyk zawiera piękne katolickie kalendarium, oraz wszystkie czytania liturgiczne przypadające na dany dzień.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.