17 WRZEŚNIA 2017

Niedziela

XXIV niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(Syr 27,30-28,7)
Złość i gniew są obrzydliwościami, których pełen jest grzesznik. Tego, który się mści, spotka zemsta Pana: On grzechy jego dokładnie zachowa w pamięci. Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy. Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia? Nie ma on miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym, jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów? Sam będąc ciałem trwa w nienawiści, któż więc odpokutuje za jego przewinienia? Pamiętaj na ostatnie rzeczy i przestań nienawidzić; - na rozkład ciała, na śmierć, i trzymaj się przykazań! Pamiętaj na przykazania i nie miej w nienawiści bliźniego, - na przymierze Najwyższego, i daruj obrazę!

(Ps 103,1-4.9-12)
REFREN: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Błogosław, duszo moja, Pana,
i wszystko co, jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie Twoje winy
i leczy wszystkie choroby,
On twoje życie ratuje od zguby,
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Nie zapamiętuje się w sporze,
nie płonie gniewem na wieki.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów
ani według win naszych nam nie odpłaca.

Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią,
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.
Jak odległy jest wschód od zachodu,
tak daleko odsunął od nas nasze winy.

(Rz 14,7-9)
Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi.

(J 13,34)
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.

(Mt 18,21-35)
Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

„Daj nam całym sercem służyć Tobie, abyśmy mogli doznawać skutków Twego miłosierdzia” – prosimy Boga w dniu, gdy Jego słowo stawia nam trudny wymóg przebaczenia braciom. Niepojęty dla wielu sens rezygnacji z dochodzenia swego staje się jasny, gdy praktykując ją, widzimy jej owoce w naszym życiu. Traktując słowo Boże tylko jako piękną teorię, wybieramy zwykle łatwiejszą drogę, ale niszczy nas złość i poczucie krzywdy. Angażując się całym sercem w wypełnianie słowa, doświadczamy Bożego uzdrowienia i pokoju.

Mira Majdan, „Oremus” wrzesień 2005, s. 48

Do góry

Ks. Edward Staniek

Ciche dni

Pięcioletnia Ania długo bawi się u swej koleżanki. Nadchodzi pora kolacji. Zwykle w tym czasie spieszyła się do domu. Tym razem ociąga się i wreszcie w kąciku nieśmiało prosi koleżankę, by mogła zjeść u niej kolację. Mama koleżanki zaprasza ją do stołu. Po kilku minutach Ania wyjaśnia, że u nich w domu jest niedobrze, że ona nie chce wracać ani do mamy, ani do taty. Zapytana, dlaczego „jest niedobrze”, płacząc odpowiada: „Rodzice już drugi dzień nie rozmawiają ze sobą”.

Ciche dni świadczą zawsze o małości ludzi, którzy je wprowadzają lub się na nie godzą. Znak nieumiejętności przebaczenia. Konflikt, w którym najczęściej zostaje urażona ambicja jednej ze stron, kończy się pozornym milczeniem. W rzeczywistości jest to głośny krzyk świadczący o braku miłości. To ten bolesny krzyk milczących rodziców tak głęboko ranił szukające miłości serce małej Ani. Dziecko doskonale wyczuło, że w domu nie jest dobrze. Nie rozumiało przyczyny, ale czuło, że znalazło się między dwoma sercami, które zamiast pałać ku sobie miłością, promieniowały niechęcią. Odruchowo mała Ania broniąc swego serduszka szukała schronienia za progiem własnego domu, u koleżanki.

Ciche dni są znakiem alarmującym zamierającej miłości. Zamknięte usta wyrażają zamknięte serca. Nikt nie jest w stanie ocenić niezwykle niszczącego działania tej formy zagniewania. Ona prowadzi do narastania niechęci między nimi. Takie milczenie to czas, w którym zło buduje szybko, minuta po minucie, mur wrogości. Kiedy wreszcie ludzie do siebie przemówią, wybudowany mur nie znika, on trwa. Jedynie zostaje w nim zrobiony wyłom. Tego muru nie da się tak łatwo rozebrać. Potrzeba często długich miesięcy, a nawet lat, by go zupełnie usunąć. Jeśli natomiast w międzyczasie znów nastaną ciche dni, zło ma już na czym budować. Wyłom zostaje zamknięty, a zło podnosi i umacnia mur. Stopniowo ludzie stają się dla siebie obcymi, a nierzadko i nieprzejednanymi wrogami.

Kto zna ten mechanizm przechowywania urazy w sercu człowieka, ten zrozumie, dlaczego Jezus na pytanie Piotra: „Ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczył przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?” odpowiedział: „Nie mówię ci, aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy”. Jezusowi chodzi o to, by Jego uczeń nie gromadził ani jednej cegły, z której można budować mur niechęci wobec innego człowieka. Nie wolno dopuścić do tego, by zło miało minutę czasu na wznoszenie takiego muru.

Kochające serce nie potrafi bić w atmosferze niechęci. Jeśli nie przebaczy, dusi się samo. Ono dla swego zdrowia, dla własnego dobra musi przebaczyć. A już nigdy nie zgodzi się na ciche dni wiedząc, o jakie wielkie wartości chodzi. Nie zgodzi się, by drugi człowiek, którego kocha, miał czas na budowę muru niezgody. To w trosce o niego potrafi „darować nawet wielki dług”, by tylko nauczyć osobę kochaną przebaczającej miłości.

Nawet jeśli druga strona przez milczenie manifestuje swoją niedojrzałość, ten, kto kocha, zachowuje się normalnie i nie pozwala na to, by mur wzrastał. Widząc zaś, jak osoba kochana sama go wzmacnia, natychmiast usuwa układane przez nią cegły. W tej sytuacji mur nigdy nie powstanie. Przebaczyć trzeba siedemdziesiąt siedem razy, to znaczy zawsze.

Przebaczenie nie jest dowodem słabości człowieka, lecz jego mocy. Przebaczający odnosi zwycięstwo. Jego serce dojrzewa, ubogaca się, doskonali w miłości.

Jeszcze nikt nie osiągnął szczęścia w życiu dlatego, że nie przebaczył swoim winowajcom. Ten, kto nie umie przebaczyć, sam zamyka sobie drogę do wolności i prawdziwej radości ducha. Jezus w trosce o nasze szczęście wzywa do przebaczenia.

Ks. Edward Staniek

 

Braterskie przebaczenie

Syn Boga przychodząc do nas, przerzucił most łączący ziemię z domem swego Ojca. Przez odkupienie zaprosił nas do swego rodzinnego domu, jako swoich braci. Wraz z zaproszeniem postanowił nas nauczyć języka, jakim posługuje się On w odniesieniu do swego Ojca. To bardzo ważne, by znać zarówno tematykę rozmów w domu Ojca, jak i sposób ich przeprowadzenia. Stąd Syn Boga zostawił nam taki maleńki słownik, który trzeba możliwie doskonale opanować, by człowiek nie popełnił nietaktów zarówno w odniesieniu do Ojca, jak i do braci. Tym słownikiem jest tekst „Ojcze nasz”. W każdej autentycznie chrześcijańskiej rodzinie ojciec i matka przekazują dziecku słowa Modlitwy Pańskiej tak, by je opanowało na pamięć, i chwała im za to. Przekazują wówczas skarb nad skarby, język umożliwiający nawiązanie kontaktu z Bogiem Ojcem i wszystkimi Jego dziećmi. Niewielu jednak rodziców stać na to, by mądrze w pełni wyjaśnić bogactwo zawarte w tej Modlitwie. Niewielu bowiem rozumie, że ten język nie jest zarezerwowany wyłącznie do rozmów z Ojcem, ale jest językiem Bożej Rodziny, językiem każdej wspólnoty opartej na ewangelicznie rozumianym braterstwie.

Otóż wśród słów, które należą do słownika domu Ojca niebieskiego, jest słowo „przebaczenie”. Jezus pragnie, byśmy prosili Ojca: „Odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Pragnie przez to podkreślić, iż warunkiem przebaczenia ze strony Boga jest nasza umiejętność przebaczenia braciom, którzy nas skrzywdzili.

Warto uważnie przeczytać choćby jedną Ewangelię św. Łukasza i zestawić zawarte w niej teksty o przebaczeniu, aby się przekonać o ich ilości i znaczeniu. Cała Biblia Starego i Nowego Przymierza czytana pod tym kątem odsłania się jako Wielka Księga o przebaczeniu.

Jezus nie tylko mówił o przebaczeniu, On uczył swoich uczniów przebaczenia. Znamienna jest w tym kontekście rozmowa z Piotrem, który miał poważne trudności z przebaczeniem i interesowały go granice, w jakich ma udzielić przebaczenia swemu bratu. Wydawało mu się, że jeśli przebaczy siedem razy, to już dokonał wielkiego dzieła. Jezus gani takie szukanie granic i otwiera przebaczenie na nieskończoność. „Nie mówię ci aż siedem razy, ale siedemdziesiąt siedem razy”.

Chrystusowi chodzi o to, byśmy umieli budować braterstwo żyjące atmosferą domu Ojca niebieskiego, a tam obowiązuje prawo całkowitego przebaczenia. Nie można bowiem budować braterstwa, gdy ktoś wykreśli granice przebaczeniu.

Rzecz jasna, że przebaczenie jest potrzebne dla przebaczającego, jak tlen do życia. Jego serce nie może normalnie pracować, gdy dotyka go paraliż nieumiejętności przebaczenia. Trudniejsza jest odpowiedzialność za tego, komu się okazuje przebaczenie, aby on nie zrozumiał tego jako zielonego światła do dalszego krzywdzenia współbraci.

W przypowieści o nielitościwym słudze Jezus wzywa do głębszej refleksji nad odpowiedzialnością za okazanie przebaczenia, nawet dopuszcza taką sytuację, w której można cofnąć okazane przebaczenie, gdy dostrzegamy, że zostało ono nadużyte i nie tylko nie postawiło tamy złu, ale jeszcze bardziej je rozlało.

Jakże trudno żyć, gdy człowiek w sercu przebacza, bo kocha, a nie może tego przebaczenia objawić, bo ten, który krzywdzi, jeszcze nie dorasta do przyjęcia tego daru. Stąd przebaczając musimy bardzo zabiegać, zwłaszcza modlitwą, o to, by ten, komu przebaczamy, dostrzegł wielkość krzywdy wyrządzonej i wielkość ofiarowanego mu przebaczenia.

Wszyscy wspólnie winniśmy uczyć się trudnej sztuki przebaczania. To jest część trudu przygotowania do wejścia w progi domu Ojca niebieskiego. Tam jest miejsce jedynie dla tych, którzy umieją przebaczyć z całego serca.

Kto rozumie, o jak wielką wartość chodzi w przebaczeniu, ten z łatwością odkryje, iż ta umiejętność buduje, jak cement, braterską wspólnotę. Każdy uraz zachowany w sercu, każda pretensja – dzieli. Przebaczenie działa jak kojąca maść lecząca ranę serca. Uraz jest jak drzazga wbita w ciało i nie pozwalająca zabliźnić się ranie. Trzeba umieć posługiwać się tym lekarstwem leczącym każdą ranę, jaką może świadomie czy nieświadomie zadać nam brat.

Kto umie przebaczać, może być spokojny, iż w jego sercu jest klucz do domu Ojca. Niebo otwiera się przebaczeniem danym i okazanym braciom. Kto ich wpuszcza przed sobą do domu Ojca, może być pewien, że drzwi tego domu otworzą się i przed nim.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Panie, nie postępujesz z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłacasz (Ps 103,10)

Stary Testament zawiera w zarodku wszystkie prawdy, jakie później, głoszone przez Chrystusa, rozwijają się w Nowym. Niekiedy jednak jest tam coś więcej niż zarodek, jest to prawdziwe wyprzedzenie Ewangelii, jak można zauważyć w pierwszym czytaniu na dzisiejszą niedzielę, które mówi o obowiązku przebaczania (Syr 27, 30 — 28, 9). „Odpuść przewinę bliźniemu, a wówczas, gdy błagać będziesz, zostaną ci odpuszczone grzechy. Gdy człowiek żywi złość przeciw drugiemu, jakże u Pana szukać będzie uzdrowienia? Nie ma on miłosierdzia nad człowiekiem do siebie podobnym, jakże błagać będzie o odpuszczenie swoich własnych grzechów?” (tamże 28, 2-4). Jeśli tyle już wymagał Bóg od dawnego ludu, to nie może mniej żądać od nowego, który słuchał nauk Bożego Syna i widział, jak umierał na krzyżu, błagając o przebaczenie dla swoich prześladowców.

Jezus udoskonalił prawo przebaczania i rozciągnął je na każdego człowieka i na wszelką zniewagę, właśnie dlatego, że przez krew swoją uczynił wszystkich ludzi braćmi — zatem bliźnim jednych dla drugich — i odpuścił grzechy wszystkim. Kiedy więc Piotr — przekonany, że posunął się za daleko — pyta Go, czy powinien przebaczyć bratu, który wykroczył przeciw niemu aż siedem razy, Pan odpowiedział: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18, 21-22). Wyrażenie to na sposób wschodni oznacza nieograniczoną ilość razy — czyli zawsze — i użyte zostało już w Biblii w opowieści krwawego Lameka przechwalającego się, że pomści zniewagi „siedemdziesiąt siedem razy” (Rdz 4, 24). Tutaj owa formuła oznaczała straszliwe szerzenie się zła. Lecz jeżeli zło jest niezmiernie płodne, to i dobro powinno być przynajmniej takie samo. Dlatego Jezus użył tego samego wyrażenia, by pouczyć, że zło należy zwyciężać bezgraniczną dobrocią objawiającą się w nieustannym przebaczaniu zniewag. Gdy się dobrze nad tym zastanowimy, widzimy, że jest to obowiązek zaskakujący, prawie niepokojący. Jezus, chcąc ukazać go bardziej dostępnym, zobrazował go przypowieścią o niegodziwym słudze. Olbrzymi dług — tysiąc talentów — jaki podarował mu pan tak łatwo, oraz niesłychana twardość serca tegoż sługi, który z powodu niewielkiej sumy stu denarów wtrąca do więzienia swego współtowarzysza, od razu pozwalają zrozumieć głęboką prawdę ukrytą w przypowieści, obrazującej nieskończone miłosierdzie Boga, który wobec żalu i pokornej prośby grzesznika przebacza i przekreśla nawet największy dług grzechowy. Z drugiej strony przypowieść daje przykład przykrej nieczułości człowieka, który sam tak bardzo potrzebując miłosierdzia, nie potrafi przebaczyć bratu małej nawet winy. Chociaż wskutek pychy i mściwości wrodzonych człowiekowi upadłemu przebaczenie może niekiedy drogo go kosztować, to jednak jest ono niezbędnym warunkiem, by otrzymać przebaczenie własnych grzechów. Nie ma innego wyjścia: albo przebaczać i samemu dostąpić przebaczenia, albo odmówić przebaczenia i zostać potępionym. „Podobnie — kończy przypowieść — uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu” (Mt 18, 35). Przypomina się upomnienie z pierwszego czytania: „Pamiętaj na ostatnie rzeczy i przestań nienawidzić... Pamiętaj na przykazania i nie miej w nienawiści bliźniego... i daruj obrazę” (Syr 28, 6-7). Oto pouczenia nigdy nie dosyć rozważne, choć przecież powinny skłaniać do badania własnego serca, by zobaczyć, czy nie kryje się w nim żal i niechęć względem choćby jednego brata. Nie na próżno Jezus uczył modlić się: „Przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili” (Mt 6, 12).

Oto, Panie Jezu... przyszliśmy do ciebie — jak ten, który za Tobą poszedł, ale który Cię również zdradził: wierni, ale tyle razy byliśmy niewiernymi; przyszliśmy — aby wyznać tajemniczy związek między naszymi grzechami a Twoją męką: między naszym i Twoim dziełem; przyszliśmy — aby uderzyć się w piersi, aby prosić o przebaczenie, aby wybłagać Twoje zmiłowanie; przyszliśmy — ponieważ wiemy, że Ty możesz, że Ty chcesz nam przebaczyć. Ponieważ zadośćuczyniłeś za nas — jesteś naszym odkupieniem, jesteś naszą nadzieją.
   Panie Jezu, Odkupicielu nasz, ożyw w nas pragnienie i ufność w Twoje przebaczenie, utwierdź naszą wolę nawrócenia się i wierności, dozwól nam doznać pewności i łagodności Twego miłosierdzia.
   Panie Jezu, Odkupicielu i Mistrzu, daj nam siłę do przebaczenia innym, abyśmy mogli naprawdę dostąpić Twego przebaczenia.
   Panie Jezu, Odkupicielu nasz i Pasterzu, daj nam zdolność miłowania, ponieważ Ty chcesz, abyśmy za Twoim przykładem i z pomocą Twej łaski kochali Ciebie i tych wszystkich, którzy są dla nas braćmi w Tobie (Pawel VI).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 186

Do góry

Książka na dziś

ABC modlitwy. Wzniecanie ognia wewnętrznego

ABC modlitwy. Wzniecanie ognia wewnętrznego

o. Thomas Dubay

Książka „ABC Modlitwy” zachwyca bogactwem treści i niebanalnym podejściem do tematu. Jest to prawdziwy przewodnik prowadzący nas w głębię modlitwy – przez wszystkie jej odmiany (można nazwać je także „etapami”). Osoby odczuwające głód modlitwy, szukające intymnego kontaktu z Bogiem i sposobów na rozwinięcie swojej z Nim komunikacji otrzymują solidny materiał, wraz z bardzo konkretnymi wskazówkami: Gdzie najlepiej się modlić? Jak sobie poradzić z rozproszeniami? Co powinienem sądzić i co robić, gdy czuję się wypalony i pusty, zupełnie niechętny do modlitwy? Jakie jest miejsce modlitw ustnych w naszym życiu? Dalej pojawiają się pytania o modlitwę w małżeństwie i rodzinie. Autor porusza także ważne kwestie: w jaki sposób rodzice wyjaśniają i uczą modlitwy swoje dzieci? Czym jest medytacja chrystocentryczna i czym się różni od świadomości i technik wschodnich? Żeby znaleźć odpowiedzi na te i wiele innych pytań, zajrzyj do indeksu na końcu tej książki. Jednak dla jak najlepszego całkowitego zrozumienia i rozjaśnienia, będziesz chciał przeczytać i rozważyć każdy z rozdziałów, jeden po drugim. Być może będziesz odczuwał potrzebę przeczytania niektórych rozdziałów więcej niż jeden raz. No i przemyślenia. Są one krótkie, więc nie jest to kolosalne zadanie. Za to korzyści są ogromne

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

18 WRZEŚNIA 2017

Poniedziałek

Święto św. Stanisława Kostki, zakonnika, patrona Polski

Dzisiejsze czytania

(Mdr 4,7-15)
Sprawiedliwy, choćby umarł przedwcześnie, znajdzie odpoczynek. Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości - życie nieskalane. Ponieważ spodobał się Bogu, znalazł Jego miłość, i żyjąc wśród grzeszników, został przeniesiony. Zabrany został, by złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł. Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele. Dusza jego podobała się Bogu, dlatego pospiesznie wyszedł spośród nieprawości. A ludzie patrzyli i nie pojmowali, ani sobie tego nie wzięli do serca, że łaska i miłosierdzie nad Jego wybranymi i nad świętymi Jego opatrzność.

lub

(1 J 2,12-17)
Piszę do was, dzieci, że dostępujecie odpuszczenia grzechów ze względu na Jego imię. Piszę do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku. Piszę do was, młodzi, że zwyciężyliście Złego. Napisałem do was, dzieci, że znacie Ojca, napisałem do was, ojcowie, że poznaliście Tego, który jest od początku, napisałem do was, młodzi, że jesteście mocni i że nauka Boża trwa w was, i zwyciężyliście Złego. Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki.

(Ps 148,1-2.11-13a.13c-14)
REFREN: Chłopcy i dziewczęta, chwalcie imię Pana

Chwalcie Pana z niebios,
chwalcie Go na wysokościach.
Chwalcie Go, wszyscy Jego aniołowie,
chwalcie Go, wszystkie Jego zastępy.

Królowie ziemscy i wszystkie narody,
władcy i wszyscy sędziowie tej ziemi,
Młodzieńcy i dziewczęta,
starcy i dzieci
niech imię Pana wychwalają.

Majestat Jego ponad ziemią i niebem
i On pomnaża potęgę swego ludu.
Oto pieśń pochwalna wszystkich Jego świętych,
synów Izraela, ludu, który jest Mu bliski.

(Mt 5,8)
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

(Łk 2,41-52)
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Jezus zadał ból Maryi i Józefowi, pozostając w świątyni, jednak nie miał wątpliwości, że tak należy postąpić, skoro tego chciał od Niego Ojciec. Św. Stanisław Kostka (1550-1568) szedł śladami Jezusa. Czując, że Bóg powołuje go na swoje ścieżki, sprzeciwił się rodzicom, sprawił im przykrość, ale wypełnił wolę Bożą. Chrześcijaństwo nie polega na tym, aby być grzecznym, ugłaskanym. Czasem trzeba zdobyć się na stanowczy sprzeciw, jeśli ktoś staje na drodze wypełnienia woli Bożej w naszym życiu.

Anna Lutostańska, „Oremus” wrzesień 2003, s. 71

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy

Poucz mnie, Panie, i wskaż mi drogę, którą mam pójść; utkwij swoje spojrzenie we mnie. (Ps 32,8)

„Baczcie pilnie, jak postępujecie: nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy. Wyzyskujcie chwilę sposobną... Nie bądźcie nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana” (Ef 5, 15-17). Chrześcijanin nie może działać jak niemądry: życie jest czymś zbyt poważnym, jest drogą wiodącą do Boga. Dlatego ogromnie na tym zależy, aby się nie pomylić, lecz wybrać tę drogę, którą wskazuje wola Boga, i nią sprawnie postępować. Nie zawsze to łatwo, bo od wewnątrz mogą przeszkodzić namiętności w poznaniu woli Bożej, z zewnątrz zaś narzuca się świat ze swym złudnym urokiem. Aby chrześcijanin nie zbłądził z drogi, otrzymał na chrzcie cnotę roztropności, której zadaniem właśnie jest pomagać mu „rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 12, 2), i doprowadzić go do osiągnięcia celu: życia wiecznego. „Roztropność — według św. Augustyna — jest miłością, która rozróżnia to, co pomaga zdążać do Boga, od tego, co może przeszkodzić”. Istotnie, kto miłuje, dobrowolnie wybiera to, co może mu posłużyć do zdobycia przedmiotu jego miłości, i jest bardzo przenikliwy w poznawaniu woli osoby umiłowanej, jej pragnień i upodobań. „Miłość jest roztropna, ostrożna, prosta”, mówi Naśladowanie (III, 5, 7). Nie chodzi tutaj o roztropność ludzką dobrze kierującą sprawami i interesami doczesnymi, lecz o roztropność nadprzyrodzoną, natchnioną przez miłość, która pomaga człowiekowi wybierać to wszystko, co może prowadzić go do Boga, unikać zaś tego, co może go od Niego oddalić.

Bóg stworzył człowieka wolnym, zdolnym podejmować decyzje i kierować własnym życiem; lecz nie pozostawił go sobie samemu. Dał mu prawo za przewodnika, objawił mu jego cel nadprzyrodzony i aby mógł to osiągnąć, udzielił mu cnót nadprzyrodzonych, wśród których roztropność ma zasadnicze zadanie: ma kierować całym jego działaniem według Boga.

Udziel mi, o Boże miłosierny, abym tego wszystkiego, co Tobie się podoba, pragnął gorąco, roztropnie szukał, prawdziwie poznał i doskonale wypełniał na cześć i chwałę Twojego imienia. Wskaż mi, o mój Boże, moje miejsce w świecie i spraw, abym znał to, co Ty chcesz, bym czynił i bym to wypełniał, jak trzeba i jak to jest pożyteczne dla mojej duszy. Panie Boże mój, daj mi, abym nie ustawał ani w powodzeniu, ani w przeciwnościach, tak abym w jednym nie popadł w pychę, a w drugim nie upadł na duchu. Obym nie radował się ani nie smucił niczym innym, jak tylko tym, co do Ciebie zbliża lub od Ciebie oddala. Obym nikomu innemu, jak tylko Tobie, starał się podobać, obym Ci nie sprawił przykrości. Obym pogardzał, Panie, wszystkimi rzeczami przemijającymi, a niech mi będą miłe wszystkie rzeczy wieczne.
Niech mi będzie przykrą każda przyjemność, w której nie ma Ciebie, niechaj nic nie pragnę z tego, co jest poza Tobą. Umacniaj mnie, o Panie. Praca podjęta dla Ciebie i każdy odpoczynek, które by nie sprawiały Tobie radości, niech mi będą przykre (św. Tomasz s Akwinu).

O Dobro nieskończone, jak to możliwe, aby Cię nie kochał i nic znał ten, kto został stworzony, aby móc Cię poznawać i radować się Tobą?...
O Panie, z jak wielką miłością troszczysz się we dnie i w nocy o tego człowieka, który nie zna siebie samego, a jeszcze mniej Ciebie, o Panie, chociaż Ty tak wielce go miłujesz i tak pilnie poszukujesz, i z tak wielką cierpliwością oczekujesz i znosisz, a to wszystko z miłości...
Ty pociągasz do siebie ludzi z miłością i pragniesz, aby z miłości zgadzali się z Twoją wolą. Ty działasz w nich i przez nich swoją miłością i pragniesz, aby cały człowiek działał z miłości, bez miłości bowiem nic dobrego nie można uczynić. Ty działasz tylko dla pożytku człowieka i pragniesz, aby człowiek działał tylko na Twoją cześć, a nie dla własnego pożytku. Ty, choć jesteś Bogiem i Panem, nie patrzyłeś na własną wygodę ani duszy, ani ciała, by zbawić człowieka, tak też nie chcesz, aby człowiek patrzył na własną korzyść duszy i ciała, by pełnić Twoją wolę, tym bardziej że Twoja wola jest całym naszym pożytkiem (św. Katarzyna z Genui).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 194

Do góry

Książka na dziś

Odmawiajcie codziennie różaniec. Rozważania październikowe dla dorosłych i dzieci

Odmawiajcie codziennie różaniec. Rozważania październikowe dla dorosłych i dzieci

ks. Antoni Tronina, ks. Krystian Sammler

Rozważania na nabożeństwa różańcowe ukazują się w roku 100. rocznicy objawień Matki Bożej w Fatimie, zostały oparte na powtarzającym się wezwaniu Matki Bożej skierowanym do dzieci fatimskich: Odmawiajcie codziennie różaniec! Autorzy jeszcze raz przybliżają objawienia od strony historycznej, ale podkreślają ciągle trwającą aktualność fatimskiego orędzia, zwłaszcza wezwanie do modlitwy i pokuty. Nie pomijają też faktów świadczących o spełnianiu się zapowiedzi i przestróg Matki Bożej, ale wskazują również na skuteczność różańca w codziennej walce ze złem. Te rozważania mogą być pomocą w odkryciu wyjątkowej mocy różańca zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci – wszak to fatimscy rówieśnicy tych ostatnich zostali wybrani na powierników tajemnic Bożych. Dla dzieci ciekawym uzupełnieniem rozważań październikowych może być pomoc duszpasterska: puzzle – wizerunek Matki Bożej Fatimskiej z dziećmi

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

19 WRZEŚNIA 2017

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Tm 3,1-13)
Nauka ta zasługuje na wiarę. Jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pożąda dobrego zadania. Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? Nie [może być] świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę nie wpadł w diabelskie potępienie. Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych, którzy są z zewnątrz, żeby się nie naraził na wzgardę i sidła diabelskie. Diakonami tak samo winni być ludzie godni, w mowie nieobłudni, nienadużywający wina, niechciwi brudnego zysku, [lecz] utrzymujący tajemnicę wiary w czystym sumieniu. I oni niech będą najpierw poddawani próbie, i dopiero wtedy niech spełniają posługę, jeśli są bez zarzutu. Kobiety również - czyste, nieskłonne do oczerniania, trzeźwe, wierne we wszystkim. Diakoni niech będą mężami jednej żony, rządzący dobrze dziećmi i własnymi domami. Ci bowiem, skoro dobrze spełnili czynności diakońskie, zdobywają sobie zaszczytny stopień i ufną śmiałość w wierze, która jest w Chrystusie Jezusie.

(Ps 101,1-3.5-6)
REFREN: Zawsze uczciwei będę postępował.

Będę śpiewał o sprawiedliwości i łasce,
Tobie chcę śpiewać, o Panie.
Będę szedł drogą nieskalaną,
kiedyż Ty do mnie przyjdziesz?

Będę chodził z sercem niewinnym
wewnątrz swojego domu.
Nie będę zwracał oczu
ku sprawie niegodziwej.

Zniszczę każdego, kto skrycie uwłacza bliźniemu,
pysznych oczu i serca nadętego nie zniosę.
Oczy swe zwracam na wiernych tej ziemi,
aby mogli ze mną zamieszkać.
Ten, kto kroczy drogą nieskalaną, będzie mi usługiwał.

Wielki prorok powstał między nami i Bóg nawiedził lud swój

(Łk 7,11-17)
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego - jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar - a ci, którzy je nieśli, stanęli - i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Jezus, wcielony Syn Boży, jest tym, który ożywia mocą Ducha Świętego. Przywrócił do życia młodzieńca z Nain, zmarłego syna wdowy. Ożywia także nieustannie wspólnotę Kościoła – swoje Mistyczne Ciało. Jako Kościół na tyle stajemy się żywym Ciałem Chrystusa, na ile pozwalamy Duchowi Świętemu, by ożywiał nas jako wspólnotę zaufania, przebaczenia i miłości.

ks. Jan Konarski, „Oremus” wrzesień 2002, s. 72

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Stracić, by zachować

Panie, daj, abym nie brał wzoru z tego świata, lecz przemieniał się przez odnawianie umysłu według woli Twojej (Rz 12, 2)

Sobór zaleca wszystkim wiernym „cnoty odnoszące się do życia społecznego jak: uczciwość, poczucie sprawiedliwości, szczerość, uprzejmość, siłę ducha, bez których nie może się utrzymać życie prawdziwie chrześcijańskie” (DA 4) ani nawet roztropność nadprzyrodzona. Chrześcijanin na przykład nie może nigdy „czynić zła, aby stąd wynikło dobro” (Rz 3, 8), nie może używać środków niedozwolonych jak kłamstwo lub niesprawiedliwość, by osiągnąć cel sam w sobie szlachetny. Ponadto roztropność nadprzyrodzona różni się od wszelkich form roztropności ludzkiej, nawet dobrej, i przewyższa ją niezmiernie, jak cel wieczny, do którego zmierza, przewyższa wszelki cel doczesny. Ewangelia daje tego niezliczone przykłady. Typowa jest przypowieść o nierozumnym bogaczu, który raduje się obfitością swoich zbiorów i czyni wielkie plany zbudowania nowych spichlerzy. „Lecz Bóg rzekł do niego: «Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?» Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem” (Łk 12, 20). Roztropność chrześcijańska nie zakazuje troszczyć się o potrzeby doczesne, lecz czyni to ze swobodą ducha i ze spojrzeniem zwróconym ku Bogu. „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16, 26). Jezus wskazuje więc roztropność nadprzyrodzoną: „Kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (tamże 25). Kto trapi się przesadnie o sprawy i powodzenie doczesne, o dobrobyt i zachowanie życia doczesnego, w efekcie zaniedbuje swoje obowiązki względem Boga. Gdy w myślach, w pragnieniach i w działaniu wartości doczesne zajmują pierwsze miejsce, to wartości wieczne schodzą na drugie miejsce. To nie Bóg ma pierwszeństwo, lecz rzeczywistości doczesne; w następstwie zaś nie tylko świętość, lecz także zbawienie wieczne jest zagrożone. „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości — mówi Pan — bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia” (Łk 12, 15). Ani życie ziemskie, ani tym bardziej wieczne.

Jak trudno jest, Panie, wziąć krzyż, narazić duszę na ryzyko, a ciało na śmierć; jak trudno wyrzec się tego, czym się jest... Nam, ludziom, wydaje się trudne zdobyć nadzieję za cenę niebezpieczeństw i zdobyć przyszły pożytek ze szkodą dóbr teraźniejszych. Lecz Ty, o Mistrzu dobry i ludzki, aby nikogo nie przygniotła rozpacz i opuszczenie — ponieważ słodki urok życia ziemskiego często wzrusza nawet duszę prawą i wytrwałą — obiecaj swoim wiernym bezpieczną ciągłość życia... nikt jednak nie może uniknąć śmierci, jeżeli nie naśladuje życia. Życiem moim, o Chryste, Ty jesteś, życiem, które nie zna śmierci... Udziel mi więc łaski, abym był tam, gdzie Ty jesteś.,. Spraw, abym odpoczywał nie na ziemi, lecz w Twoim Sercu; niech nie pociągają mnie rzeczy ziemskie, lecz przeciwnie, niechaj potrafię je podeptać siłą ducha. Ziemia niechaj się mnie lęka i niech nie panuje nade mną; ciało niech lęka się mocy duszy mojej i, pokonane, niech się jej podda... O Chryste, daj mi podziwiać Twój tryumf na krzyżu... abym umiał oglądać w krzyżu nie zgorszenie lub szaleństwo, lecz tryumf (św. Ambroży).

O Zbawicielu mój, spraw, abym gorliwie i chciwie szukał perły boskiej mądrości, przynajmniej tak pilnie, jak to czynią ludzie szukając jakiegoś skarbu i gromadząc pieniądze, ponieważ obiecałeś, że jeśli będę jej szukał w ten sposób, znajdę ją...
   O miłości nieoceniona, o wspaniałe zjednoczenie miłości, o Boże najmilszy, Ty nazywasz się miłością i jesteś perłą nieskończonej wartości, jeden w istocie, chociaż troisty w Osobach, i tak rozmiłowany w jedności, że tych wszystkich, którzy łączą się i zbliżają do Ciebie, czynisz jednym duchem z sobą, odkryj przede mną tę jedyną i bezcenną perłę, abym rozmiłował się w niej i bym ją posiadł. Oto ofiaruję Ci to wszystko, co posiadam; a gdybym miał więcej, więcej bym Ci oddał, bo wszystko jest mało w porównaniu z tym, co ona warta. Spraw, Panie, łaską swoją, abym Ci służył darmo, nie dla zapłaty, lecz z czystej miłości (L. da Ponte).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 198

Do góry

Książka na dziś

Kalendarz 2018. Rok ze św. Faustyną

Kalendarz 2018. Rok ze św. Faustyną

Ewa K. Czaczkowska

Ten wyjątkowy kalendarz pozwoli Ci codziennie poznawać moc Bożego Miłosierdzia - przy każdym dniu znajduje się cytat z Dzienniczka św. Faustyny. Wyboru cytatów dokonała Ewa K. Czaczkowska -znawczyni dziedzictwa św. Faustyny. "Jezu, ufam Tobie!" - niech te słowa nieustannie Ci towarzyszą. Wszystkie Twoje sprawy, są również Jego sprawami.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

20 WRZEŚNIA 2017

Środa

Wspomnienie świętych męczenników Korneliusza, papieża, i Cypriana, biskupa

Dzisiejsze czytania

(1Tm 3,14-16)
Piszę ci to wszystko spodziewając się przybyć do ciebie możliwie szybko. Gdybym zaś się opóźniał, [piszę], byś wiedział, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podporą prawdy. A bez wątpienia wielka jest tajemnica pobożności. Ten, który objawił się w ciele, usprawiedliwiony został w Duchu, ukazał się aniołom, ogłoszony został poganom, znalazł wiarę w świecie, wzięty został w chwale.

(Ps 111,1-6)
REFREN: Wielkie są dzieła, które Pan uczynił

Z całego serca będę chwalił Pana
w radzie sprawiedliwych i zgromadzeniu.
Wielkie są dzieła Pana,
zgłębiać je mają wszyscy, którzy je miłują.

Jego dzieło jest wspaniałe i pełne majestatu,
a Jego sprawiedliwość trwa na wieki.
Sprawił, że trwa pamięć Jego cudów,
Pan jest miłosierny i łaskawy.

Dał pokarm bogobojnym,
pamiętać będzie wiecznie o swoim przymierzu.
Ludowi swemu okazał potęgę dzieł swoich,
oddając im posiadłości pogan.

Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem. Ty masz słowa życie wiecznego.

(Łk 7,31-35)
Po odejściu wysłanników Jana Chrzciciela Jezus powiedział do tłumów: Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali. Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Tylko doświadczenie miłości Jezusa może człowiekowi dać tyle „szalonej” odwagi, by przyjął łaskę męczeństwa. Święci męczennicy z XIX wieku: pierwszy koreański kapłan Andrzej Kim-Taegon i jego towarzysze, nie wahali się przelać krew, by dochować wierności Chrystusowi. Na ich ofierze rodził się i umacniał kościół w Korei. Także każdy nasz trud i cierpienie, oddane z miłością Bogu, okazują się potrzebne, owocne i życiodajne.

ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” wrzesień 2007, s. 85

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Sługa wierny i roztropny

Panie, obym umiał oczekiwać Cię z zapaloną pochodnią, gotowy zaraz otworzyć Ci, gdy nadejdziesz i zakołaczesz (Łk 12, 35. 36)

Jezus, posyłając swoich uczniów do świata, polecił: „Bądźcie roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie” (Mt 10, 16). Chrześcijanin powinien być przezorny, by nie pozwolić się oszukać złu, by rozpoznać wilki w szacie owczej, by rozróżnić dobrych proroków od złych (Mt 7, 15), by wykorzystać odpowiednie okazje głoszenia Ewangelii i czynienia dobrze: lecz jego przezorność nie powinna nigdy wykluczać prostoty. Roztropność bez prostoty jest lampą zgaszoną, niezdatną, by oświecać. Tylko ludziom prostym jest dane rozróżniać to, co prowadzi do Boga, posiadać zmysł Ewangelii, rozumieć jej posłannictwo. Jezus radował się tym i powiedział: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Łk 10, 21). Proste serce jest zwierciadłem, w którym odbija się prawda.

Ze swej strony również prostota wymaga roztropności: zważać na to, co się ma czynić, zastanawiać się, by poznać wolę Boga, i — przede wszystkim w sprawach donioślejszych — umieć oczekiwać w modlitwie, aby wola Boża się objawiła. Kiedy nadejdzie stosowna chwila, działać gorliwie, uprzedzając okiem dalekosiężnym następstwa własnych działań. Uczy tego przypowieść o dziesięciu pannach. Tylko pięć roztropnych przewidziało, że oczekiwanie na oblubieńca może się przedłużyć, więc zabrały z sobą wystarczającą ilość oliwy, by napełnić lampy. Nieroztropne natomiast nie pomyślały o tym, a gdy w nocy rozległo się wołanie: „Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” znalazły się w kłopocie z powodu zgasłych lamp i zostały wykluczone z godów (Mt 25, 1-13). Jak owych dziesięć panien, tak i chrześcijanie są w drodze do królestwa niebieskiego oczekując, aż zostaną wprowadzeni na gody wieczne. Roztropność wymaga, aby byli czujni i aby ich pochodnie wiary i miłości płonęły nawet wówczas, gdy Chrystus, Oblubieniec, opóźnia swe przyjście. Słaba wiara i miłość nie mogą opierać się zbyt długo, a tu trzeba przewidywać i zaopatrzyć się na czas. Życie chrześcijańskie jest czuwaniem; działalność, troska, przezorność, aby utrzymywać się w gotowości na przyjście Pana, są cechami charakterystycznymi roztropnego oczekiwania.

Boże, Ty jesteś moim Panem wszechwładnym, Tyś mnie stworzył i utrzymujesz moje istnienie, a ja jestem Twoim sługą. Spraw, aby moje życie było całkowicie Tobie poświęcone przez wypełnianie zawsze i we wszystkim Twojej woli. Gdy nie myślę o Tobie, gdy dbam o własną wygodę, gdy pielęgnuję miłość własną i szukam pochwał — wykraczam przeciw najważniejszemu memu zadaniu, staję się sługą nieposłusznym. A wówczas co Ty ze mną uczynisz? O Boże... nie wypędzaj mnie z Twojej służby, choć na to niestety zasłużyłem.
   Sługa Boży! Jaki zaszczyt, jaki wspaniały obowiązek! Czyż nie powiedziałeś, Panie, że jarzmo Twoje jest słodkie a ciężar lekki? Czyż w Księgach świętych nie jest napisane, że służyć Bogu to królować? Czyż nie jest największym zaszczytem dla człowieka świątobliwego, gdy można o nim powiedzieć, że jest sługą Bożym?...
   Służyć Tobie; a potem? Nagroda... ojczyzna... niebo... piękny raj... O Panie, dziękuję Ci za tę nagrodę, jaką mi przygotowałeś w zamian za tych parę dni służby, dziękuję za ten wielki zaszczyt, do którego mnie przeznaczyłeś. Jestem na tej ziemi jako pielgrzym: patrzę w niebo, które jest moim celem, ojczyzną i mieszkaniem (Jan XXIII: Dziennik duszy, 1900, s. 103-104).

Panie Boże! Ojcze święty, bądźże teraz i na wieki błogosławiony... Cóż innego ma Twój sługa poza tym, co od Ciebie otrzymał, i to bez swojej zasługi? Wszystko, coś dał i uczynił, Twoje jest...
   Daj mi, Panie, to wiedzieć, co powinienem wiedzieć; to kochać, co kochać należy; to chwalić, co się Tobie najwięcej podoba; to cenić, co ma wartość przed Tobą; to ganić, czym się brzydzą oczy Twoje. Nie dopuść, żebym sądził w świetle oczu cielesnych ani też żebym wyrokował według zdań, które łechcą uszy ludzi niedoświadczonych; spraw natomiast, żebym wydawał sąd o rzeczach widzialnych i duchowych zgodnie z prawdą; a przede wszystkim, żebym szukał zawsze upodobania w Twojej świętej woli.
   Często zmysły ludzkie prowadzą do mylnych sądów, mylą się także miłośnicy świata, kochając jedynie rzeczy widome. Czyż człowiek dlatego jest lepszy, że go drugi za większego uważa?.,. Jakim ktoś jest w oczach Twoich, takim jest, a nie innym, o Panie (O naśladowaniu Chrystusa III, 50, 1. 7-8).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 201

Do góry

Książka na dziś

Zasady życia chrześcijanina

Zasady życia chrześcijanina

św. Alfons Maria de Liguori

Św. Alfons Maria de Liguori, założyciel redemptorystów i doktor Kościoła, był przekonany, że „Bóg chce mieć wszystkich świętymi, każdego w swoim stanie”. W trosce o zbawienie wszystkich ludzi, pisał swoje dzieła prostym i komunikatywnym językiem, dlatego trafiają one do czytelnika nawet z odległej od niego epoki. Jednocześnie są pełne emocji, przepojone jego własną żarliwą miłością do Zbawiciela oraz pragnieniem, by inni również Go kochali. Niniejsza książka stanowi swoiste kompendium myśli Świętego na temat sposobów realizacji powołania chrześcijanina do zbawienia: od środków wytrwania w łasce, przez praktyki modlitewne, do głównych cnót chrześcijanina na co dzień.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

21 WRZEŚNIA 2017

Czwartek

Święto św. Mateusza, Apostoła i Ewangelisty

Dzisiejsze czytania

(Ef 4,1-7.11-13)
Zatem zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który [jest i działa] ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich. Każdemu zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego. I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa.

(Ps 19,2-5)
REFREN: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi

Niebiosa głoszą chwałę Boga,
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy przekazuje wiadomość

Nie są to słowa ani nie jest to mowa,
których by dźwięku nie usłyszano:
Ich głos się rozchodzi po całej ziemi,
ich słowa aż po krańce świata.

Ciebie, Boże chwalimy, Ciebie, Panie, wysławiamy, Ciebie wychwala przesławny chór Apostołów.

(Mt 9,9-13)
Gdy Jezus wychodził z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Pan Jezus powołuje nas nie w nagrodę za nasze zasługi, ale pomimo naszej słabości. Doświadczył tego św. Mateusz. Celnik, grzesznik – nie spotkał się z potępieniem ze strony Jezusa, lecz doznając Jego miłosierdzia, został wezwany, by Go naśladować, i stał się Jego Apostołem. Spisał Ewangelię adresowaną do Żydów, w której ukazał Jezusa jako wypełnienie proroctw Starego Przymierza. Głosił Dobrą Nowinę na Wschodzie, gdzie przypieczętował swoje świadectwo męczeńską krwią.

ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” wrzesień 2007, s. 89

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Dary Ducha Świętego

„Przyjdź, Duchu Święty, przyjdź, dawco darów” (MP: sekwencja)

W przeddzień swojej śmierci Jezus pociesza uczniów wielką obietnicą: „Ja będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był zawsze — Ducha prawdy” (J 14, 16-17), i krótko przed wniebowstąpieniem potwierdził to: „Wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym” (Dz 1, 5) i „uzbrojeni mocą z wysoka” (Łk 24, 49). Uczniowie potrzebowali tego. Mistrz nauczał ich i wysłał, aby byli Jego świadkami na świecie, musieli więc zgłębić otrzymaną naukę i potrzebowali również siły i odwagi, by wykonywać ją aż do końca. Jezus będzie uzupełniał i udoskonalał ich formację przez swojego Ducha, Ducha Świętego.

Coś podobnego dzieje się z każdym chrześcijaninem. Sama dobra wola podtrzymana łaską i cnotami wlanymi nie wystarcza, aby wydać takie owoce świętości, jakich Ewangelia oczekuje od uczniów Chrystusa. Pozostaje zawsze jakaś luka pomiędzy sposobem działania ludzkiego a wymaganiami świętości, będącej uczestnictwem w życiu i świętości samego Boga: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). Człowiek może i powinien praktykować cnoty, lecz chociaż są one nadprzyrodzone; działają poprzez władze przyrodzone, wiara na przykład oświeca go przez rozum, który może być mniej lub więcej ograniczony, miłość ogarnia go poprzez wolę mniej lub więcej uległą itd. Duch Święty przez swoje natchnienia i dary przekracza wrodzone ograniczenie człowieka i udziela mu światła, miłości, siły ponad jego zdolności przyrodzone. Wówczas nie chrześcijanin bierze w swoje ręce inicjatywę wiary, miłości i innych cnót, lecz Duch Święty, który bezpośrednio urzeczywistnia je udzielając mu swego światła i mocy: „będziecie uzbrojeni mocą z wysoka” (Łk 24, 49).

O Duchu Święty, Uświęcicielu, Boże wszechmogący, istotna miłości Ojca i Syna, uwielbiony węźle Boskiej Trójcy, uwielbiam Cię i miłuję z całego serca. Niewyczerpane źródło łask i miłości, oświeć mój umysł, uświęć duszę moją i rozpal serce. Boże dobroci i miłosierdzia, przyjdź do mnie: nawiedź mnie, napełnij, pozostań we mnie, uczyń serce moje świątynią i żywym sanktuarium, gdzie będziesz przyjmował moje uwielbienia, hołdy i znajdował swoje rozkosze. Źródło wody żywej, tryskającej aż na życie wieczne, użyźnij, napój duszę moją, która odczuwa pragnienie sprawiedliwości. Ogniu święty, oczyść mnie, spraw, abym spalił się w Twoich płomieniach i aby te nigdy we mnie nie wygasły. Światłości niewysłowiona, oświeć mnie; Świętości doskonała, uświęć mnie; Duchu prawdy, bez Ciebie pozostaję w błędzie; Duchu miłości, bez Ciebie jestem zimny jak lód; Duchu namaszczenia, bez Ciebie pozostaję oschły; Duchu życia dający życie, bez Ciebie pozostaję w śmierci (P. Aurillon).

Widzę Ciebie, Boże, Ojcze, Słowo i Duchu, i pojmuję, że szukasz w swojej najwyższej mądrości i wiecznej dobroci swego stworzenia tak, iż zdawać się może, że nie znajdujesz ani chwały, ani upodobania poza nim, chociaż jest ono tak nędzne. A Duch ten jest wędką, na którą starasz się je pochwycić. A serce, które przyjmuje Ducha, podobne jest do krzaka, który widział Mojżesz, płonącego a nie spalającego się. W najwyższej czystości płonie ono pragnieniem, aby Boga nie obrażano, ale Go uwielbiano, pali je to pragnienie, ale nie spala.
O Słowo... pukasz do serca wszystkich, lecz pukasz delikatnie, starając się, aby każdy przygotował się na przyjęcie daru Ducha Świętego. Idziesz, miło nucąc i cicho zawodząc. Idziesz, weseląc się lub zawodząc i starając się, aby każdy przygotował się na przyjęcie tego daru...
O Duchu, pochodzący od Ojca i Słowa, dajesz się duszy w sposób tak słodki i delikatny, że często jest on nie zrozumiany, a jeśli mimo swojej wielkości jest zrozumiany, to przez niewielu doceniany. A przecież oprócz swej dobroci wlewasz w duszę potęgę Ojca i mądrość Syna. Dusza zaś, stawszy się tak potężna i mądra, jest zdolna nosić Cię w sobie jako godnego mieszkańca, obsypując Cię pieszczotami, czyli może postępować tak, że będziesz sobie w niej podobał i że jej nie opuścisz (św. M. Magdalena de Pazzi).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 205

Do góry

Książka na dziś

Ewangelia według św. Mateusza

Ewangelia według św. Mateusza

Nowe wydanie poszczególnych ewangelii w tłumaczeniu biskupa Kazimierza Romaniuka. Format kieszonkowy, twarda oprawa, niska cena to podstawowe zalety tego wydania.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

22 WRZEŚNIA 2017

Piątek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 Tm 6,2c-12)
Tych rzeczy nauczaj i do nich zachęcaj! Jeśli ktoś naucza inaczej i nie trzyma się zdrowych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z pobożnością, jest nadęty, niczego nie pojmuje, lecz choruje na dociekania i słowne utarczki. Z nich rodzą się: zawiść, sprzeczka, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia, ciągłe spory ludzi o wypaczonym umyśle i którym brak prawdy - ludzi, którzy uważają, że pobożność jest źródłem zysku. Wielkim zaś zyskiem jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym, co wystarczy. Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy [z niego] wynieść. Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni! A ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami. Ty natomiast, o człowiecze Boży, uciekaj od tego rodzaju rzeczy, a podążaj za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością! Walcz w dobrych zawodach o wiarę, zdobądź życie wieczne: do niego zostałeś powołany i [o nim] złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków.

(Ps 49,6-10.17-20)
REFREN: Ubodzy duchem mają wstęp do nieba

Dlaczego miałbym się trwożyć w dniach niedoli,
gdy otacza mnie złość podstępnych,
którzy ufają swoim dostatkom
i chełpią się ogromem swych bogactw?

Nikt przecież nie może samego siebie wykupić
ani uiścić ceny za siebie należnej.
Nazbyt jest kosztowne wyzwolenie duszy
i nigdy mu na to nie starczy,
aby żyć wiecznie i nie ulec zagładzie.

Nie martw się, gdy ktoś się wzbogaci,
gdy wzrośnie zamożność jego domu,
bo kiedy umrze, nic nie weźmie ze sobą,
a jego bogactwo nie pójdzie za nim.

I chociaż w życiu schlebia sam sobie:
„Będę cię sławić, żeś się dobrze urządził”,
iść musi do pokolenia swych przodków,
do tych, co na wieki nie zobaczą światła.

(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Łk 8,1-3)
Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Orędzie zbawienia, które głosi Kościół, zapowiedź Jego królestwa – to dobra nowina o Jezusie, który żyje, działa i wciąż uzdrawia. On może wyrwać nas z naszych zniewoleń, z życia naznaczonego podejrzeniami, duchem rywalizacji, słownymi utarczkami. On pragnie zwrócić nasze serce ku prawdziwym dobrom. Eucharystia, czyli On sam, ma moc uczynić w nas większą przestrzeń dla łaski.

Anna Foltańska, „Oremus” wrzesień 1997, s. 76

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Cnoty i dary

„Przybądź, Duchu Święty, daj wieniec zwycięstwa, daj szczęście bez miary” (MP: sekwencja)

Jezus obiecując Ducha Świętego zaznaczył, że „świat nie może Go przyjąć” (J 14, 17). Świat, czyli ten, kto żyje w jawnej sprzeczności z nauką Chrystusa i jest zamknięty na wpływ Ducha, nieczuły na Jego światło i działanie. Natomiast my, jak mówi św. Paweł, „myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych” (1 Kor 2, 12). Jesteśmy więc obowiązani postępować przeciwnie niż świat, czyli pokonywać namiętności i żyć Ewangelią, naśladować cnoty Chrystusa, szczególnie miłość, pokorę, łagodność, posłuszeństwo, ubóstwo. Praktyka cnót jest tą cząstką, jaką każdy chrześcijanin powinien wykonać, aby Duch Święty mógł działać przez swoje dary.

Św. Tomasz poucza, że dary Ducha Świętego „zostały nam dane jako pomoc dla cnót” (I-a II-ae 68, 8). Dary więc nie zastępują cnót, lecz zakładają je i udoskonalają. To oznacza, że chrześcijanin powinien ze swej strony czynić wszystko, co może, i ćwiczyć się gorliwie W cnotach, a wówczas Duch Święty przez dary dopełni swego dzieła. Cała tradycja katolicka uważa za punkt wyjścia tę osobistą działalność i wysiłek, bo „jeśli dusza szuka Boga, to o wiele więcej Umiłowany szuka jej... Pociąga ją i porywa do siebie, czyli udziela jej swoich natchnień i dotknięć Bożych” (J.K.: Ż.pł. 3, 28). Chrześcijanin szuka Boga właśnie przez nieustanną praktykę cnót, która wprawdzie nie wystarcza do osiągnięcia świętości, jest jednak potrzebna, by udowodnić Panu dobrą wolę człowieka. Jak marynarz, który chcąc dopłynąć do portu nie czeka bezczynnie na powiew wiatru, lecz z zapałem wiosłuje, tak dusza, która pragnie znaleźć Pana, oczekując, aby On sam pociągnął ją do siebie, nie oddaje się lenistwu, lecz szuka Go wytrwale sama, swoim osobistym wysiłkiem. Właśnie w ten wysiłek Duch Święty włączy swoje działanie, urzeczywistniając dary. Kto jest leniwy i nie przykłada się gorliwie do praktyki cnót, nie może spodziewać się pomocy darów.

O Jezu, ześlij... Ducha swojego i spraw, aby przeniknął, rozpalił, uświęcił moją duszę: owszem, spraw, aby wchłonął mnie do tego stopnia, bym już nie żyła inaczej jak w Duchu Świętym... Wlej Ducha swojego we mnie, aby przez Jego żar niebieski dojrzały w moim sercu owoce świętych uczynków. Udziel mi Go jako światła oświecającego, jako Mistrza nauczającego, jako przewodnika kierującego, jako źródło oczyszczające a płodne i gaszące pragnienie, jako dawcę daru, jako podporę, pocieszyciela i węzeł jednoczący mnie z Tobą nierozerwalnie i na zawsze. Udziel mi Go na koniec jako słodkiego gościa duszy, aby pozostał we mnie na zawsze...
   „Emitte Spiritum tuum et creabuntur” — poślij Ducha Twojego, a będą stworzone. Lecz jakie rzeczy Duch Święty stworzy? Wszystko to, co jest dobre, święte; ponieważ On jest początkiem życia nadprzyrodzonego, dlatego stwarza w nas serce czyste i ducha prawego... Tego właśnie potrzebuję, o Boże mój...
   A Ty, o Duchu Boży, zwiąż mnie jak najmocniej z Jezusem, odnów suchą ziemię mojego serca, abym stała się urodzajna w rajskie owoce, i trwała zawsze w sobie, by pracować nad moim udoskonaleniem (bł. Helena Guerra).

O Duchu Święty, Boże miłości, Tyś węzłem miłosnym Trójcy Świętej, chętnie jednak zstępujesz, by odpocząć i zażywać rozkoszy wśród synów ludzkich, w świętej czystości, która pod wpływem Twej mocy i miłości rozkwita dla Twoich świętych rozkoszy jako róża wśród cierni. O Miłości, Miłości, wskaż mi drogę, która prowadzi do tego rozkosznego ogrodu, do tych bogactw ducha; jest to droga życia, która prowadzi ku łąkom użyźnionym boską rosą, gdzie się nasycają serca spragnione. O Miłości, Ty jedna znasz tę drogę, która prowadzi do życia i prawdy. W Tobie dokonuje się nieocenione zjednoczenie z Trójcą Świętą, Przez Ciebie rozlane są w nas najlepsze dary duchowe; od Ciebie pochodzą urodzajne ziarna, wydające owoce żywota (św. Gertruda).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 208

Do góry

Książka na dziś

Medalik Chrystusa Pocieszyciela

Medalik Chrystusa Pocieszyciela "Jezu Ty się tym zajmij"

Projekt świadomie nawiązuje do słynnych „nieśmiertelników” jednak wykonany jest w mniejszych, praktyczniejszych rozmiarach. Łańcuszek kulkowy,zapinany. Na awersie imitacja wizerunku Chrystusa Pocieszyciela, obrazu autorstwa Carla Heinricha Blocha. Do Zmartwychwstałego tulą się potrzebujący, On wyciąga ręce ku wiernym, by wszystkich przygarnąć. Przesłanie obrazu: "Przytulcie się do Jezusa. Nie zawiedziecie się". Na rewersie medalika wezwanie słynnego aktu zawierzenia: "Jezu, Ty się tym zajmij”.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

23 WRZEŚNIA 2017

Sobota

Wspomnienie św. Pio z Pietrelciny, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(1Tm 6,13-16)
Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa - Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata - ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu aż do objawienia się naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Ukaże je, we właściwym czasie, błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną, którego żaden z ludzi nie widział ani nie może zobaczyć: Jemu cześć i moc wiekuista! Amen.

(Ps 100,1-5)
REFREN: Stańcie z radością przed obliczem Pana

Wykrzykujcie na cześć Pana, wszystkie ziemie,
służcie Panu z weselem!
Stawajcie przed obliczem Pana
z okrzykami radości.

Wiedzcie, że Pan jest Bogiem,
On sam nas stworzył,
jesteśmy Jego własnością,
Jego ludem, owcami Jego pastwiska.

W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem,
z hymnami w Jego przedsionki
chwalcie i błogosławcie Jego imię.
Albowiem Pan jest dobry,
Jego łaska trwa na wieki,
a Jego wierność przez pokolenia.

(Łk 8,15)
Błogosławieni, którzy sercem szlachetnym i dobrym zatrzymują słowo Boże i wydają owoc przez swą wytrwałość.

(Łk 8,4-15)
Gdy zebrał się wielki tłum i z miast przychodzili do Jezusa, rzekł w przypowieści: Siewca wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny. Przy tych słowach wołał: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! Wtedy pytali Go Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść. On rzekł: Wam dano poznać tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, aby patrząc nie widzieli i słuchając nie rozumieli. Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy, gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a chwili pokusy odstępują. To, co padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą i przez troski, bogactwa i przyjemności życia bywają zagłuszeni i nie wydają owocu. W końcu ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Ojciec Pio (1887-1968), pokorny zakonnik-kapucyn, zadziwił świat swoim życiem oddanym bez reszty modlitwie i słuchaniu ludzi. Dźwigał krzyż razem z Chrystusem, czego zewnętrznym znakiem były stygmaty męki Pańskiej. Był wrażliwy na ludzkie cierpienie i okazywał miłosierdzie tym, którzy przybywali do San Giovanni Rotondo, aby się u niego wyspowiadać oraz poprosić go o radę i modlitwę. Miłość Chrystusa, jaką okazywał chorym i grzesznikom, budziła i budzi w sercach wielu tęsknotę za zbawieniem.

Justyna Nowicka, „Oremus” wrzesień 2009, s. 94-95

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Duch Święty i modlitwa

Duchu Święty, naucz mnie wołać z Tobą: „Abba, Ojcze” (Ga 4, 6)

Nasze obcowanie z Bogiem jest w istocie obcowaniem synowskim, a zatem powinno się odznaczać wielką ufnością i zażyłością, bo nie jesteśmy obcymi, lecz „domownikami Boga” (Ef 2, 19), czyli należymy do rodziny Boga. Dlatego chrześcijańska modlitwa powinna być wyrażeniem uczuć dziecka, które obcuje serdecznie z Ojcem swoim i oddaje się z pełną ufnością w Jego ręce. Lecz niestety, człowiek pozostaje zawsze grzesznikiem, a świadomość własnej nędzy i niewierności powstrzymuje w nim ten zryw synowski, budząc pewien lęk. Dlatego to spontanicznie ciśnie mu się na usta okrzyk św. Piotra: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny” (Łk 5, 8). Zdarza się to przede wszystkim wtedy, kiedy przeżywa się przykry okres walk, pokus, trudności, które usiłują pogrążyć człowieka w niepokoju i zamieszaniu i utrudniają oddanie Bogu całego serca i powierzenie Mu wszelkich trosk. Lecz oto nagle dusza niespodziewanie doznaje nowego światła i znika wszelka bojaźń; nie jest to nowa myśl, lecz nowe wewnętrzne przekonanie, dające jej odczuć głęboko, że jest dzieckiem Boga i że Bóg jest jej Ojcem. Jest to wpływ daru pobożności, którego udziela Duch Święty. Już św. Paweł mówił pierwszym chrześcijanom: „Nie otrzymaliście ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi” (Rz 8, 15-16). Duch Święty wlewa nam w serce ten głęboki zmysł synowskiej pobożności, doskonałej ufności względem Ojca niebieskiego, co więcej, On sam modli się w nas wzdychaniem niewysłowionym, szepcząc: „Ojcze!” Sobór Watykański II rozważając tę myśl twierdzi: „Duch mieszka w Kościele, a także w sercach wiernych jak w świątyni; w nich modli się i daje świadectwo przybraniu za synów (KK 4).

O duszo moja, czyś nie słyszała niekiedy w głębi serca, jak Duch Święty woła: „Abba, Ojcze”? Możesz więc przypuszczać, że jesteś miłowana miłością ojcowską, ty, która odczuwasz, że Duch Święty ogarnął cię jak ogarnął Syna. Ufaj... ufaj nic nie wątpiąc; w duchu Syna rozpoznasz siebie jako córkę Ojca, oblubienicę i siostrę Syna.
   O Duchu Święty, tylko w Tobie możemy wołać: Abba, Ojcze; w Tobie, który przyczyniasz się za świętymi w błaganiach, jakich nie można wyrazić słowami. A jeśli modlisz się tak w naszym sercu, to jaka będzie Twoja modlitwa w sercu Ojca?... W naszym sercu jesteś Obrońcą naszym wobec Ojca, w sercu Ojca jesteś Panem naszym. Gdy czynisz nas zdolnymi do prośby, poddajesz nam, o co prosić; podnosisz nas do Ojca synowską ufnością, a najłaskawszym swoim miłosierdziem skłaniasz Boga ku nam (św. Bernard).

„Sam duch wstawia się za nami wzdychaniem niewysłowionym.”
   Jak możesz wzdychać Ty, o Duchu miłości, gdy zażywasz doskonałego i wiecznego szczęścia z Ojcem i Synem? Jesteś Bogiem, jak Syn Boga jest Bogiem i Ojciec jest Bogiem... Nie wzdychasz więc sam w sobie i w owej Trójcy, w owej szczęśliwości, w Istocie Wiecznej; lecz w nas wzdychasz, bo sprawiasz, iż my wzdychamy... wykazujesz nam bowiem, iż jesteśmy wędrowcami tutaj na ziemi i uczysz nas, abyśmy pragnęli ojczyzny, i właśnie pod wpływem tego pragnienia wzdychamy.
   Komu dobrze jest na świecie, owszem, kto sądzi, iż jest mu dobrze, kto raduje się tym, co cielesne, raduje się obfitością dóbr doczesnych i czczym szczęściem, ten... nie wzdycha. Kto zaś wie, iż pozostaje w ucisku śmiertelnego życia i tuła się daleko od Ciebie, o Panie, jeszcze nie zażywa tego obiecanego nam szczęścia wiecznego, lecz posiada je tylko w nadziei, oczekując, iż rzeczywiście je w pełni otrzyma... kto o tym wie, ten wzdycha. Spraw, o Panie, abym z tego powodu wzdychał, a będę dobrze wzdychał. Duch Święty nauczył mnie wzdychać. Obym nie wzdychał z powodu nieszczęścia ziemskiego lub strat poniesionych albo obciążony chorobą ciała... Spraw, abym wzdychał, jak wzdycha gołębica, abym wzdychał z miłości ku Tobie, abym wzdychał w Duchu (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 212

Do góry

Książka na dziś

Rekolekcje. Św. Ojciec Pio

Rekolekcje. Św. Ojciec Pio

Marek Czekański

Życie i cuda Ojca Pio można określić jako „cudowne i Boskie wstawiennictwo”. Wybór tekstów, ułożonych w siedmiodniowe rekolekcje, ukazuje niezwykłego mistyka i stygmatyka, napełnionego nadprzyrodzoną mądrością, która pozwalała mu poznawać i rozumieć tajniki ludzkich serc oraz przybliżać je ku Bogu w sakramencie pojednania i eucharystii. Jego świętość życia i pokora w przyjmowaniu przeciwności są dla nas najlepszym świadectwem i przykładem, jak godnie i owocnie przeżywać swoje cierpienie.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.