23 LISTOPADA 2017

Czwartek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania: 1 Mch 2,15-29; Ps 50 1-2.5-6.14-15; Ps 95,8ab; Łk 19,41-44

Rozważania: Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Brat Elia Anioł ze stygmatami zatrzymał się w moim domu

Dzisiejsze czytania

(1 Mch 2,15-29)
Do miasta Modin przybyli królewscy wysłańcy, którzy zmuszali do odstępstwa przez uczestnictwo w składaniu ofiary. Wielu spomiędzy Izraelitów przyszło do nich. Gdy jednak zebrali się Matatiasz i jego synowie, wtedy królewscy wysłańcy zwrócili się do Matatiasza słowami: Ty jesteś zwierzchnikiem, sławnym i wielkim w tym mieście, a powagę twoją umacniają synowie i krewni. Teraz więc ty pierwszy przystąp i wykonaj to, co jest polecone w królewskim dekrecie, tak jak to uczyniły już wszystkie narody, a nawet mieszkańcy Judy i ci, którzy pozostali w Jerozolimie. Za to ty i synowie twoi będziecie należeli do królewskich przyjaciół, ty i synowie twoi będziecie zaszczytnie obdarzeni srebrem, złotem i innymi darami. Na to jednak Matatiasz odpowiedział donośnym głosem: Jeżeli nawet wszystkie narody, które mieszkają w państwie podległym królewskiej władzy, na znak posłuszeństwa swemu królowi odstąpiły od kultu swych ojców i zgodziły się na jego nakazy, to jednak ja, moi synowie i moi krewni będziemy postępowali zgodnie z przymierzem, które zawarli nasi ojcowie. Niech nas Bóg broni od przekroczenia prawa i jego nakazów! Królewskim rozkazom nie będziemy posłuszni i od naszego kultu nie odstąpimy ani na prawo, ani na lewo. Zaledwie skończył mówić te słowa, pewien człowiek, Judejczyk, przystąpił do ołtarza w Modin, ażeby złożyć ofiarę, zgodnie z królewskim dekretem. Gdy zobaczył to Matatiasz, zapłonął gorliwością i zadrżały mu nerki, i zawrzał gniewem, który był słuszny. Pobiegł więc i zabił tamtego obok ołtarza. Zabił wtedy także królewskiego urzędnika, który zmuszał do składania ofiar, ołtarz zaś rozwalił. Zapałał gorliwością o Prawo i tak uczynił jak Finees Zambriemu, synowie Saloma. Wtedy też Matatiasz zaczął w mieście wołać donośnym głosem: Niech idzie za mną każdy, kto płonie gorliwością o Prawo i obstaje za przymierzem. Potem zaś on sam i jego synowie uciekli w góry, pozostawiając w mieście wszystko, co tylko posiadali. Wtedy wielu ludzi, którzy szukali tego, co sprawiedliwie i słuszne, udało się na pustynię i tam przebywali.

(Ps 50 1-2.5-6.14-15)
REFREN: Boże zbawienie ujrzą sprawiedliwi

Przemówił Pan, Bóg nad bogami,
i wezwał ziemię od wschodu do zachodu słońca.
Bóg zajaśniał z Syjonu,
korony piękności.

„Zgromadźcie Mi moich umiłowanych,
którzy przez ofiarę zawarli ze Mną przymierze”.
Niebiosa zwiastują Jego sprawiedliwość,
albowiem sam Bóg jest sędzią.

„Bogu składaj ofiarę dziękczynną,
spełnij swoje śluby wobec Najwyższego.
I wzywaj Mnie w dniu utrapienia,
uwolnię ciebie, a ty Mnie uwielbisz”.

(Ps 95,8ab)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

(Łk 19,41-44)
Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Miłość nieogarniona

Twoja miłość, o Panie, potężna jest jak śmierć (Pnp 8, 6)

„Miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5, 14), woła św. Paweł; ona go zwyciężyła i dlatego doświadczył, jak trudno jest wierzgać przeciw ościeniowi (Dz 26, 14). Kiedy miłość Boża opanuje człowieka, budzi w nim coraz większy dynamizm, który podnieca go ustawicznie, aby szukał nowych sposobów podobania się Bogu, by dowieść Mu swojej wierności i pracować dla Jego chwały. Tak dzieje się zarówno w życiu czynnym, jak i kontemplacyjnym: ci, którzy oddają się życiu czynnemu, pod wpływem miłości stają się coraz bardziej wielkoduszni, poświęcając się dziełom zewnętrznym, kontemplacyjni zaś stają się takimi poprzez dzieła wewnętrzne: modlitwę i ukrytą ofiarę. W jednych i drugich urzeczywistniają się te same prawa: miłość nigdy nie jest bezczynna (T. J.: T. VI, 9, 18); „moim ciężarem jest miłość moja” (św. Augustyn: Wyznania XIII, 9, 10), ciężarem, który nieodparcie pociąga.

Miłość tak silna i potężna jest darem Ducha Świętego. On rozpłomienia nią duszę, w miarę jak ją oczyszcza; jest to dar, zawsze jednak wymaga współpracy człowieka. „Miłość — mówi Teresa od Jezusa — podobna jest do wielkiego ognia, któremu, aby nie zagasł, potrzeba wciąż nowego pożywienia. W ten sposób... te dusze [rozpalone miłością Bożą], byleby tylko znaleźć pożywienie... gotowe są znosić drwa największych ofiar, aby ten ogień nie ustał” (Ż. 30, 20). Wówczas, nie troszcząc się o trudności, zmęczenie lub wstręty, dusza nie odmawia niczego, lecz wszystko podejmuje w przekonaniu, Że miłość nie jest nigdy tak prawdziwa, jak wtedy, gdy pobudza do ofiary dla tego, kogo się kocha. W ten sposób staje się zdolną cierpieć „nieustannie, bez utrudzenia dla Umiłowanego, mówi bowiem św. Augustyn, że wielkie trudy i cierpienia niczym są dla miłości... Na tym stopniu duch nabiera takiej siły, że całkowicie owłada ciałem i tak mało je ceni, jak drzewo jeden ze swoich liści” (J.K.: N. II, 19, 4). Taka była postawa św. Pawła, który nie przestawał się radować z tego, co cierpiał dla Ewangelii, przyjmując z entuzjazmem ciągłe narażanie się „na śmierć z powodu Jezusa” (2 Kor 4, 11). Ożywiona tym samym zapałem, św. Teresa od Dzieciątka Jezus w samotności swojej celi zakonnej przyjmowała z heroicznym męstwem i pogodą gaśniecie swojego młodego życia, które ofiarowała za uświęcenie kapłanów.

O Boże wielki! Jakże dziwnie objawiasz potęgę Twoją, dodając śmiałości małej mrówce! Zaprawdę, nie Twoja w tym wina, Panie mój, jeśli nie potrafią wielkich rzeczy zdziałać ci, którzy Cię miłują; winna temu jedynie małoduszność i tchórzostwo nasze. Nie umiemy się zdobywać na mężne postanowienia, zawsze pełni tysiącznych strachów i względów ludzkich, i dlatego Ty, Boże mój, nie działasz w nas cudów i wielmożności Twoich. Bo któż jest ochotniejszy nad Ciebie do dawania, skoro tylko masz komu dawać? Kto szczodrzej niż Ty odpłaca usługi, które się Tobie oddaje?
   Kto Cię prawdziwie miłuje, o Panie, o jedno tylko się stara: zadowolić Cię. Umiera z pragnienia, abyś go miłował, i życie swoje wyniszcza, pragnąc miłować Cię coraz więcej. Czyż taka miłość może się ukryć? To niepodobna, jeśli miłość ku Tobie jest prawdziwa... Niewątpliwie, miłość ma swoje stopnie wyższe i niższe, i z jaką siłą pała wewnątrz, z taką oznajmia siebie na zewnątrz. Jeśli jest wielka — wielkie będą jej objawy, jeśli mała — małe. Jeśli jednak jest prawdziwa, zawsze się ją pozna... Spraw, o Panie, aby nasza miłość nie pozostała małą, owszem, spraw, aby była najgorętszą... jak ogień niezmierzony, który silny blask z siebie wydaje (św. Teresa od Jezusa: Księga fundacji 2, 7; Droga doskonałości 40, 3-4).

O miłości Boża, cóż więcej mogę powiedzieć o tobie? Pokonałaś mnie i zwyciężyłaś: czuję, że umieram z miłości, a nie odczuwam miłości; jestem zanurzona w miłości, a nie znam miłości; odczuwam w sobie działanie tej miłości, a nie rozumiem jej dzieła; odczuwam, że płonie moje serce z miłości, a nie widzę ognia miłości.
   O Panie mój, nie mogę przestać szukać znaku tej miłości... w której się zawiera wszelka rzecz upragniona w niebie i na ziemi; ona zadowala człowieka, a nigdy nie nasyca, owszem, sprawia, że człowiek odczuwa stale wzrastający głód... Czymże jest ta miłość, która wszystko zwycięża?... Ty, o Panie, ukazałeś mi tylko iskrę tej Twojej czystej i prostej miłości, a iskra ta zapala tak wielki ogień w moim sercu, że mnie wyniszcza. Nie znajduję miejsca odpoczynku na ziemi i nie mogę widzieć ani odczuwać czego innego; jestem oczarowana tym, co jest poza mną; nie wiem, gdzie jestem; jestem zajęta, pochwycona i zraniona, prawie umieram, oczekuję tylko Twojej opatrzności, która zaspokoi każde moje pragnienie skierowane do zbawienia (św. Katarzyna z Genui).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 477

Do góry

Książka na dziś

Brat Elia Anioł ze stygmatami zatrzymał się w moim domu

Brat Elia Anioł ze stygmatami zatrzymał się w moim domu

FIORELLA TUROLLI

We Włoszech ściągają do niego tłumy wiernych i proszą o modlitwę wstawienniczą. Posługuje charyzmatem uzdrawiania, a jego bliscy mówią także o darze bilokacji. Najważniejsza jest jednak jego niezwykła relacja z Chrystusem: brat Elia jest stygmatykiem oraz człowiekiem, któremu Chrystus pozwolił utrwalić swoje oblicze na fotografii. Brat Elia to najbardziej niezwykły współczesny mistyk, porównywany przez wielu z potężnym świętym XX wieku – ojcem Pio. Jego bliskość z Jezusem jest tak głęboka, że każdego roku w Wielki Tydzień obficie krwawi, fizycznie przeżywając pasje. Fiorella Turolli, biograf brata Elii, nie tylko daje przejmujące świadectwo swojego spotkania z mistykiem, ale także opowiada o jego fascynującym życiu. Historia ta nie zostałaby zapisana, gdyby sam anioł nie wskazał autorce, że właśnie brat Elia jest tym, którego posłannictwo należy przekazać całemu światu.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.