Ignacjańskie korzenie reformy Kościoła papieża Franciszka (część 2)

mateusz.pl / Jacek Poznański SJ

Antonio Spadaro SJ

Ignacjańskie korzenie reformy Kościoła papieża Franciszka (część 2)

tłum. Jacek Poznański SJ

 

Duchowość św. Ignacego z Loyoli jest duchowością historyczną, powiązaną z dynamiką historii. Ona, co więcej, pomaga wzrastać historii oraz organizuje, strukturyzuje instytucję. Duchowa posługa Ignacego instytucjonalizuje się w konkretną służbę Kościołowi, nadając formę Towarzystwu Jezusowemu i jego zdolności do dialogu z kulturą i z historią. W rzeczywistości jest to tło, na którym odmalowuje się bardziej złożony portret, mający zasadnicze znaczenie dla zrozumienia sposobu postępowania papieża Bergoglio podczas jego pontyfikatu. Zauważa on, że w życiu Ignacego można stwierdzić wewnętrzną spójność jego zamysłu. Ale czym jest ów „zamysł” Ignacego? Czy może teoretyczną wizją, którą można od razu zastosować do rzeczywistości, wymuszając na niej zmieszczenie się w wyznaczonych granicach? Czy ten zamysł jest jakąś abstrakcją, który należy zniżyć do konkretu?

Nic z tych rzeczy. „Zamysł św. Ignacego nie jest planowaniem funkcji, nie jest dobieraniem możliwości. Jego zamysł polega na ujednoznacznianiu i konkretyzowaniu tego, co sam przeżył w swoim wewnętrznym doświadczeniu”, pisał Bergoglio w książce Kim są jezuici? (Bologna, 2014). W ten sposób można zrozumieć, że pytanie, na czym polega „program” Papieża Franciszka, nie ma sensu. Papież nie ma jasnych i wyraźnych idei do zaaplikowania do rzeczywistości, lecz porusza się w oparciu o doświadczenie duchowe i modlitwę, którymi dzieli się poprzez dialog i konsultacje.

Ten sposób postępowania nazywa się „rozeznawaniem”: jest to rozeznawanie Bożej woli w życiu codziennym. Chociaż dokonuje się ono w przestrzeni serca, w wewnętrzności, jego pierwszą materią jest zawsze echo, jakim odbija się w tej intymnej przestrzeni powszednia rzeczywistość. Jest to wewnętrzna postawa, która popycha do otwartości na dialog, na spotkanie, na znajdowanie Boga wszędzie tam, gdzie On chce zostać znaleziony, a nie tylko w ograniczonym kręgu spraw, a w każdym razie spraw dobrze określonych i odgrodzonych. Co się tyczy tej kwestii, papież Franciszek prosił biskupów Stanów Zjednoczonych: „Nie lękajcie się dokonania wyjścia niezbędnego dla wszelkiego autentycznego dialogu. W przeciwnym razie nie można dogłębnie zrozumieć racji drugiej osoby ani pojąć, że brat, do którego trzeba dotrzeć i uratować mocą i bliskością miłości, znaczy więcej niż stanowiska, które uważamy za dalekie od naszych prawdziwie pewnych” (23.09.2015, KAI).

Dlatego też działaniom i decyzjom musi towarzyszyć uważna, medytacyjna, modlitewna lektura znaków czasu. Dla Bergoglio, świat jest w ciągłym ruchu: zwykła perspektywa i jej kryteria osądu i klasyfikowania tego, co jest ważne, a co nie jest ważne, nie funkcjonuje. Życie ducha posiada inne kryteria.

A nie przeprowadza się rozeznawania na podstawie idei, także idei dotyczących reformy, ale w oparciu o to, co rzeczywiste, o historie, o konkretną historię Kościoła. Dla Papieża rzeczywistość jest zawsze większa od idei (por. Evangelii gaudium n. 231-233). Z tego powodu punkt wyjścia ma zawsze charakter historyczny i polega przede wszystkim na rozpoznaniu, że „Bóg działa i pracuje dla mnie we wszystkich rzeczach stworzonych na obliczu ziemi” (Ćwiczenia duchowe n. 236), a więc że świat jest Bożym placem budowy.

Otwarty i historyczny proces

Zadanie reformatora polega więc na tym, aby inicjować lub towarzyszyć procesom historycznym. Jedna z fundamentalnych zasad wizji bergogliańskiej głosi: czas jest ważniejszy od przestrzeni (por. EG n. 222-225). Reformować znaczy uruchamiać procesy otwarte i nie „iść na skróty” czy też zdobywać przestrzenie władzy. To dokładnie jest ów duch rozeznawania, w którym Ignacy i jego pierwsi towarzysze stawili czoło wyzwaniu Reformacji.

Papież jasno zdaje sobie sprawę z kontekstu, z sytuacji wyjściowej: jest poinformowany, wysłuchuje opinii; mocno przywiera do teraźniejszości. Jednak droga, którą zamierza przebyć, jest dla niego naprawdę drogą otwartą, nie jest to teoretyczna mapa dróg: raczej droga otwiera się, w miarę wędrówki. Dlatego też jego „zamysł” jest, w rzeczywistości, przeżytym doświadczeniem duchowym, które przyjmuje swój kształt stopniowo, i które jest przekładane na konkretne kategorie w działaniu. Nie jest to wizja, która czyni odniesienia do idei i pojęć, ale przeżycie, które zależy od „czasów, miejsca i osoby”, a więc nie od ideologicznych abstrakcji. Dlatego też ta wewnętrzna wizja nie jest przez Papieża narzucana historii, on nie próbuje jej organizować według współrzędnych tej wizji, ale dialoguje z rzeczywistością, włącza się w historię ludzi, rozwija ją w czasie.

Franciszek jest papieżem procesów, „ćwiczeń”. Jest jak przełożony wspólnoty, który winien być „przewodnikiem procesów, a nie jedynie administratorem” (J.M. Bergoglio, Nel cuore di ogni padre. Alle radici della spiritualità). To jest, w jego rozumieniu, forma prawdziwych „rządów duchowych”. Pontyfikat Bergoglio i jego wola reformy nie są i nie będą realizowane wyłącznie w porządku „administracyjnym”, lecz raczej będą uruchamianiem i towarzyszeniem procesom: niektórym szybkim i gwałtownym, innym niezwykle powolnym.

Proces jest więc naprawdę otwarty: jedynie Bóg zna jego rezultat i owoc. Jest czym innym i czymś o wiele więcej niż ludzki plan, i „jest czymś więcej niż nasze oczekiwania”. Nawet gdyby były to oczekiwania papieża. (…).

Papież żyje w nieprzerwanej dynamice rozeznawania, która otwiera go na przyszłość; także na przyszłość reformy Kościoła, która nie jest jakimś projektem, ale ćwiczeniem ducha, który nie widzi jedynie czarnych i białych, jak to widzą ci, którzy chcą zawsze prowadzić „bitwy”. Bergoglio widzi odcienie i stopniowość; stara się rozpoznać obecność Ducha w ludzkiej i kulturowej rzeczywistości, już zasadzone ziarno Jego obecności w wydarzeniach, we wrażliwości, w pragnieniach, w głębokich napięciach serc i kontekstów społecznych, kulturowych i duchowych. A ziarno nie jest drzewem: często jest zagrzebane, a przez to niewidoczne dla oka, które jest mało uważne. To właśnie zostało wyrażone przez 34. Kongregację Generalną Towarzystwa Jezusowego, która odbyła się w roku 1995: „jezuici, spełniając posługę kapłańską, starają się najpierw dostrzec to, czego Bóg dokonał w życiu jednostek, społeczeństw i kultur oraz rozeznać, w jaki sposób będzie kontynuował to dzieło” (Dekrety 34. Kongregacji, n. 177).

Jest to wewnętrzna postawa, która pobudza do otwartości na dialog, na spotkanie, na znalezienie Boga, gdziekolwiek pozwoli się znaleźć i nie tylko w zamkniętych przestrzeniach, a przynajmniej dobrze określonych i odgrodzonych. Przede wszystkim jest to postawa, która nie obawia się dwuznaczności życia i stawia mu czoło z odwagą. Nie jest to wiedza intelektualna, ale wiedza, która integruje wartości serca i umysłu. Stąd działania i decyzje należy głęboko zakorzenić i towarzyszyć im poprzez uważną, medytacyjną, modlitewną lekturę znaków czasu, które znajdują się wszędzie.

Antonio Spadaro SJ, „La riforma della Chiesa secondo Francesco. Le radici ignaziane”, La Civiltà Cattolica, 24 października 2015, s. 114-131.

Przekł. i oprac. O. Jacek Poznański SJ

Tekst ukazał się w sierpniowym wydaniu miesięcznika Posłaniec Serca Jezusowego 8(2016) www.poslaniec.co.