mateusz.pl / Ewa Rozkrut

Ewa Rozkrut

Nastolatek też człowiek

 

 

Mama dorastającego syna nie umiała z nim rozmawiać. Nie akceptowała też jego braku zaangażowania w życie domowe i naukę. Każda ich rozmowa kończyła się sprzeczką. Nie potrafili być dla siebie mili. Macierzyństwo bardziej bolało, niż cieszyło. Nie zauważyła kiedy oddalili się od siebie i przestali rozumieć. A przy okazji zupełnie straciła z oczu inne dzieci. Wysłuchałam jej opowieści i zaproponowałam, by wprowadziła kilka zmian. Nastolatek czasami zachowuje się tak, jakby siedział na ogonie smoka i kurczowo trzyma się, żeby nie spaść. Nie za bardzo rozumie co dzieje się w jego organizmie, który bardzo przyśpieszył. Nie można przewidzieć co zrobi, co powie, a już zupełnie nie wiadomo co pomyśli i jaką podejmie decyzję. Albo wydawać się może, że usiłuje na desce utrzymać się na wysokiej fali bez przygotowania do surfingu i umiejętności pływania. Głośno wyraża swoje emocje, albo też zamyka się w swoim świecie. I jak się z nim „dogadać „? Czyli dojść do jakiegoś porozumienia, po wcześniejszej rozmowie. A to oznacza, że najpierw mówi jedna osoba a druga słucha a później odwrotnie. Zazwyczaj jest pierwszy kłopot w domowych relacjach. Rodzice nie słuchają dzieci. Dużo mówią, ponieważ mają doświadczenie życiowe, wiedzę i pamięć dawnych lat. Nie ma znaczenia, że życie się zmieniło, teraz jest Internet, pralki automatyczne, szybkie samochody, otwarte granice. To nic. My rodzice nawet nie bierzemy pod uwagę, że młody może mieć rację. Sami wiemy jak trzeba rozwiązywać wszystkie problemy. No chyba, że w jakiś błahych sprawach, to tak. Z drugiej strony to trochę się boimy o nasz autorytet. Lista powodów takiego zachowania dorosłych jest naprawdę długa. Dlatego nie warto się na niej koncentrować. Zatem co trzeba zrobić aby się udało?

Po pierwsze trzeba chcieć. „Ależ ja chcę”, powiedziała wspomniana na początku matka i wiele innych osób, z którymi rozmawiałam na ten temat. To bardzo dobrze, pierwszy krok za nami. Kolejny to: przebaczyć. Z zadrą w sercu nie uda się porozumieć, ponieważ każde nieopatrzne słowo wypowiedziane z drugiej strony może spowodować wybuch, otwarcie rany. Rozmowa będzie nieautentyczna i na siłę a dziecko nie będzie szczere. Po trzecie: nie bać się. Tak naprawdę, to nieważne czy uda się porozumieć w tym momencie. Nie należy pozostawiać w dzieciach poczucia winy. I mieć czas. Koniecznie trzeba go zarezerwować, by co chwilę nie sprawdzać godziny i nie rozmawiać przez telefon. Umawiając się na rozmowę, warto wprowadzić zasadę, że nie rozmawiamy w tym czasie przez telefon, ani nie esmesujemy. Dotyczyć to powinno zarówno dzieci jak i rodziców. Dlatego lepiej wcześniej zaplanować sobie jakiś limit czasowy i dobrze go wykorzystać. Rozmowa, to ma być wyjątkowa chwila. Gdy dziecko czuje się ważne, to naprawdę bez względu na wiek postara się odwzajemnić. No i to co jest naprawdę trudne dla rodziców, to słuchać i rozumieć co mają nam do powiedzenia dzieci. Nie przerywać, nie dokańczać myśli, nie wściekać się, nie wtrącać do wypowiedzi, nie poprawiać. Najlepiej milczeć, patrzeć w oczy i słuchać aż skończy. Jeżeli nastolatek posługuje się swoim slangiem, to nie warto unosić się lepiej poprosić by wyjaśnił co ma na myśli. Warto sobie przygotować racjonalne argumenty. Jak najmniej uderzać w emocjonalne tony, które często bazują na poczuciu winy. Młodzi szybko chcą się urwać z takiej smyczy. Nie obrażać i nie poniżać rozmówcy, ale też nie pozwalać na nieodpowiednie traktowanie siebie. Dokładnie precyzować myśli, nie ranić. Najlepiej zacząć rozmawiać od tego co jest dziecku bliskie a temat szkoły odsunąć na plan dalszy. Kiedyś zapytałam pewną mamę, która martwiła się, że jej córką gimnazjalistka nie odnajduje się w grupie rówieśników. Zapytałam czym córka się interesuje? Niestety nie otrzymałam odpowiedzi? Kobieta długo się zastanawiała, w końcu odpowiedziała, że lubi pomagać. Dobrze jest wiedzieć jakie dziecko ma pasje, a jeśli ich nie ma, to może coś wspólnie wymyślić?

Z nastolatkami nie przetrwa się o ile zabraknie nam dystansu do siebie i poczucia humoru. Właściwie od tego potrzeba zacząć naszą przygodę z osobami nastoletnimi.

No i ważne są relacje rodziców między sobą. Powinna być jedność i harmonia. Wtedy o wiele łatwiej dogadać się z młodym człowiekiem i zadbać o jego bezpieczeństwo.

Na pewno trzeba uważać na krytykowanie. Krytyka każdego człowieka zmusza do obrony, podświadomie szykujemy się do obrony, nie słuchając argumentów. To samo dotyczy doradzania, albo obwiniania, oskarżania, przezywania, straszenia, rozkazów, wykładów, moralizowania, ostrzeżeń, postaw męczennika, porównań, proroctw, obwiniania. Czy któreś z tych atutów zdarzyło się nam zastosować? Pewnie tak. A czy okazały się skuteczne na dłuższą metę? Odpowiedź na to pytanie raczej będzie raczej negatywna. Młodzi ludzie potrzebują wsparcia nie doradzania. O wiele skuteczniejsze okażą się zdania: „potrzebuję twojej pomocy”, „mogę się mylić, ale wydaje mi się, że…”, „na ten temat mam inne zdanie”, „mam takie zasady, że…” itd.

Prowadzę warsztaty dla rodziców, w czasie tych spotkań uczymy się konkretnych sposobów jak dogadać się z dziećmi, jakich używać słów, by nas słuchali, czego wymagać, jak określać granice. Na początku opisałam mamę, która miała kłopot z synem. Zaproponowałam jej kilka zmian. Po ich wdrożeniu powoli, ale systematycznie życie w domu stawało się bardziej znośne. Rodzice zaczęli słuchać syna i nie reagowali alergicznie na każdą jego wpadkę, nie czepiali się też z powodu słabych ocen. Spędzali ze sobą więcej czasu. Znów nabierali do siebie zaufania. Oczywiście do wprowadzenia zmian potrzeba było cierpliwości i odwagi. Po jakimś czasie znów się z nią spotkałam. Tym razem była uśmiechnięta i opowiedziała, jak syn pomagał jej w nauce obsługi nowego programu komputerowego. I jak wspólnie z ojcem kibicowali w czasie Mundialu. Na zakończenie dodała, że nie spodziewała się, że wystarczą tak niewielkie zmiany.

Urodziłam się w czasach, gdy w Egipcie budowano piramidy. Tak twierdzą moje nastoletnie dzieci. Jestem mamą sześciorga dzieci, połowa z nich jest nastolatkami a druga połowa już ten czas ma za sobą. Jest to naprawdę wyjątkowy etap w życiu rodziny, wymaga kreatywności i odwagi, stawia wyzwania.

Ewa Rozkrut

W sprawie warsztatów lub indywidualnych konsultacji zapraszam na stronę elipsa.edu.pl oraz mój fanpage facebook/elipsa.ewa.rozkrut