www.mateusz.pl

KS. ADAM KURASZ

Doświadczenie konieczności Boga w świetle ludzkich potrzeb

 

 

Przez całą historię człowiek uważa siebie za istotę wyjątkową, której należy się tytuł „pan i władca”. Wynika to z jego wrażliwości, z faktu posiadania rozumu dzięki któremu może posiąść władzę. Problemem jest jednak to, że to nie jednostkowy przypadek – „samoistna ludzka wyspa”, ale że tych ludzi są miliony. Chcą, aby składać im cześć na każdym kroku! Uważając, że ich szczęście jest zagrożone szukają dróg rozwiązania „kryzysów”, ale nie zmieniają jednak własnego stylu życia. Tak postępując czynią z siebie „bogów dla własnego egoizmu”.

Owa postawa jest absurdalna, prowadzi bowiem do samozagłady. Człowiek „ogranicza swoją boskość” już poprzez same potrzeby zewnętrzne i wewnętrzne związane z egzystencją. „Ograniczniki” ludzkie to wszelkie prawa fizyki, chemii, biologii. Człowiek ma ciało, więc musi o nie zadbać, dlatego się odpowiednio odżywia a gdy cierpi bierze odpowiednie lekarstwa. Gdyby tego nie zrobił umarłby, chociażby z głodu. Posiada także swoją duchowość (pragnienie szczęścia, wyrzuty sumienia), wrażliwość. O to też zabiega a gdy w tej materii się nie rozwija, czuje się niespełniony, nieszczęśliwy nieakceptowany. Są sytuacje zewnętrzne, zwłaszcza te negatywne np. śmierć bliskiej osoby, wszelkiego rodzaju troski. Jeżeli w danej chwili nie czuje się „wewnętrznie bezpiecznie”, jeżeli jest w nim niepokój, to będzie go ukazywać (podświadomie szukać pomocy). Jak wtedy mówić o uszczęśliwianiu innych? Do czynników wewnętrznych zaliczymy również konsekwencje wypływające z wiary. Poprzez grzech natura ludzka została osłabiona. Człowiek utracił możność nieśmiertelności, chorowania, cierpienia, niegrzeszenia. Pod względem natury stał się tym, kim jest obecnie.

Mimo to nigdy nie jest sam, żyje w konkretnej społeczności. Otaczają go inni ludzie ze swoimi celami, ambicjami. Świat, w którym żyje też wytwarza swoje wartości, np. sztukę, kulturę. Te niezależne czynniki kreują normami postępowania człowieka. Mówimy wtedy o pewnym rodzaju obyczajowości.

Jak widać wpływ otoczenia jest ogromny – a przecież do definicji Boga należy niezmienność i doskonałość. Ta ostatnia niczego nie potrzebuje. Jak więc człowiek może kreować się na zbawiciela skoro sam jest uzależniony od swoich naturalnych potrzeb i podlega ich wpływom.

Na podstawie tych sytuacji wydaje się, że „samonaprawa” jest mało możliwa, a człowiek sam dla siebie nie jest jednak „samowystarczający”. Poszukajmy zatem alternatywy do „boskości człowieka”. Dla ludzi wiary jest nią Bóg, dla tych którzy uważają, że wierzą mogą być to pieniądze, szczęście, dla filozofów jest to Absolut. Można długo wymieniać atrybuty Boga i próbować podać Jego definicję, ale na pewno do istoty boskości zawsze trzeba zaliczyć wolność od potrzeb i ograniczeń.

Trzeba zatem powiedzieć – są wartości, rzeczywistości niezależne od człowieka, jego świata i jego wartości. Tą rzeczywistością osobową, samą w sobie jest Bóg. W Nim samym leży wielkość i niezmienność, a to sprawia, że nie może być ograniczony żadnym rozumem. Człowiek, zatem nie jest w stanie zająć miejsca Boga, bo nie ma takiej władzy. W swych prawach jest ograniczony, podlega zmianom, ma kres istnienia – śmierć. Pomimo tego każdy jest wyjątkowy, dobry, piękny musi znaleźć tylko odpowiednie środowisko dla swego rozwoju i pamiętać, że nie jest sam. Są ludzie, którzy tak samo jak i on odczuwają potrzebę życia, rozwoju, wiary, akceptacji, itp. Wszelkie te pragnienia muszą być realizowane w kategoriach wyższości osobowej – tak żyj aby innym nie szkodzić. Jest to trudne do zrozumienia, dlatego pomocą jest religia, która niesie system wartości nadprzyrodzonych. Wszystko to w całości sprawi, że życie ludzkie objawi się w dwóch kategoriach: życie ziemskie i wieczne.

Człowiek musi zrozumieć, że sam sobie nie jest w stanie zapewnić warunków, które objęłyby jego osobowość, „bycie ludzkim” w całym jego wymiarze, także i duchowym. Brak tej wiedzy sprawił, że człowiek zagubił się w swym życiu i postępowaniu, ograniczył się tylko do życia na ziemi, zagubił duchowość i stał się „gruboskórny”. W tak ukształtowanej świadomości zawsze będzie istniał dla niego problem śmierci, który będzie kresem jego egzystencji i działalności. Zawsze pozostanie problem życia i śmierci, który cały czas będzie tkwił w ludzkiej podświadomości. Będzie się on nasilał w miarę upływu czasu i w sytuacjach zagrożeń życia. Siły witalne człowieka (dla chrześcijan będzie to dusza), nie są wystarczające, aby osiągnąć próg wieczności. Dowodem tego niech będzie ciągłe poszukiwanie eliksiru młodości, lub wehikułu czasu. Trzeba, więc poszukać w wartościach niezależnych od nas, które nie będą niczym ograniczone, niczym zobligowane. Trzeba szukać w Bogu. Człowiek jako istota cielesna i duchowa potrzebuje Boga, wartości nadprzyrodzonych, aby się w całej pełni zrealizować Wszelkie inne wartości, prądy kulturowe i nauki pełnią rolę służebną i tylko taką w relacjach zbawczych świata.

Ks. Adam Kurasz

 

 

 

© 1996–2004 www.mateusz.pl