pobierz z Google Play
listopad 2019
3 Niedziela - XXXI Niedziela zwykła (Mdr 11, 22–12, 2); (Ps 145 (144), 1-2. 8-9. 10-11. 13cd-14); (2 Tes 1, 11 –2, 2); Aklamacja (J 3, 16); (Łk 19, 1-10);
4 Poniedziałek - wspomnienie obowiązkowe św. Karola Boromeusza (Rz 11, 29-36);(Ps 69 (68), 30-31. 33-34. 36-37);Aklamacja (J 8, 31b-32);(Łk 14, 12-14);
5 Wtorek - wspomnienie dowolne św. Geralda, biskupa (Rz 12, 5-16a);(Ps 131 (130), 1. 2-3);Aklamacja (Mt 11, 28);(Łk 14, 15-24);
6 Środa - wspomnienie dowolne bł. Józefy Naval Girbes (Rz 13, 8-10);(Ps 112 (111), 1-2. 4-5. 9);Aklamacja (1 P 4, 14);(Łk 14, 25-33);
7 Czwartek - wspomnienie dowolne św. Willibrorda, biskupa (Rz 14,7-12);(Ps 27,1.4.13-14);Aklamacja (Mt 11,28);(Łk 15,1-10);
8 Piątek - wspomnienie dowolne św. Elżbiety od Trójcy Przenajświętszej, dziewicy (Rz 15,14-21);(Ps 98,1.2-3ab.3cd-4);Aklamacja (1 J 2,5);(Łk 16,1-8);
9 Sobota - Święto rocznicy poświęcenia Bazyliki Laterańskiej (Ez 47,1-2.8-9.12);(Ps 46,2-3.5-6.8-9);(1 Kor 3, 9b-11.16-17);(2 Krn 7,16);(J 2,13-22);

03 listopada 2019

Niedziela

Niedziela - XXXI Niedziela zwykła

Czytania

(Mdr 11, 22–12, 2)
Panie, świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co spadła na ziemię. Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty nie powołał do bytu? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia. Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie. Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz, przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli.

(Ps 145 (144), 1-2. 8-9. 10-11. 13cd-14)
REFREN: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu

Będę Ciebie wielbił, Boże mój i Królu,
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Każdego dnia będę Ciebie błogosławił
i na wieki wysławiał Twoje imię.

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich,
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
i podnosi wszystkich zgnębionych.

(2 Tes 1, 11 –2, 2)
Bracia: Modlimy się zawsze za was, aby Bóg nasz uczynił was godnymi swego wezwania, aby z mocą udoskonalił w was wszelkie pragnienie dobra oraz czyn płynący z wiary. Aby w was zostało uwielbione imię Pana naszego, Jezusa Chrystusa, a wy w Nim, za łaską Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa. W sprawie przyjścia Pana naszego, Jezusa Chrystusa, i naszego zgromadzenia wokół Niego prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański.

Aklamacja (J 3, 16)
Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

(Łk 19, 1-10)
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: "Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu". Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to szemrali: "Do grzesznika poszedł w gościnę". Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: "Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie". Na to Jezus rzekł do niego: "Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Ziarnko piasku nie jest zbyt małe ani poranna rosa zbyt ulotna, żeby nie mogły zachwycić i rozradować Boga. Ta radość Boga jest Jego królowaniem; roztaczającym się wszędzie, gdzie jesteśmy. Choćbyśmy nie wierzyli, bo nasze są serca zbyt ciasne, zapał łatwo gasnący i pamięć o grzechach niebezpiecznie uciska. Właśnie to Boże królowanie głosili Apostołowie. Królestwo Bożego zachwytu nad stworzeniem, nade mną. Nic dziwnego, że ta prawda leczy wszelkie choroby.

O. Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" listopad 2007, s. 28


Do góry

Patroni dnia:

Święty Marcin de Porres, zakonnik
urodził się 9 grudnia 1569 r. w Limie, w Peru. Gdy miał 15 lat zgłosił się do dominikańskiego klasztoru w Limie. Spotkał go jednak zawód: był mulatem, a jego ojciec był nieznany, dlatego dominikanie według ówczesnego zwyczaju nie mogli go przyjąć. Został więc tercjarzem dominikańskim. Dominikanie widząc w nim tak wielki skarb, przyjęli go wreszcie do zakonu w charakterze brata zakonnego i pozwolili mu złożyć śluby. Uroczystą profesję złożył 2 czerwca 1603 r., gdy miał 24 lata. Marcin wyróżniał się nie tylko pokorą i posłuszeństwem zakonnym, ale również niezwykłą pobożnością. Pan Bóg obdarzył go także darem proroctwa, czytania w sercach i w sumieniach, a nawet rzadkim darem bilokacji. Głównym zajęciem brata Marcina był szpitalik klasztorny. Jego żywot wspomina o kilku cudownych uleczeniach za jego przyczyną. Zmarł na malarię 3 listopada 1639 r. w wieku 70 lat

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy

Panie, Ty „nad wszystkim masz litość” (Mdr 11,23)

Nie dziwi nas, że temat o miłosierdziu powraca tak często w liturgii niedzielnej, ponieważ Bóg jest miłosierdziem nieskończonym, niewyczerpanym, a człowiek bardzo potrzebuje miłosierdzia. Bóg, stwarzając go jednym aktem miłości, poszukuje go z dnia na dzień nieustannym aktem miłosierdzia naprawiając jego słabość, przebaczając winy, wybawiając od złego. Tę myśl wyraża pierwsze czytanie: „Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś” (Mdr 11, 23-24). Żaden człowiek nie może istnieć bez wszechmocnego miłosierdzia Bożego, które nie przestaje miłować go i utrzymywać przy życiu mimo jego grzechów, niewierności i idzie za nim bez przerwy, by doprowadzić go do zbawienia.

To, co Księga Mądrości stwierdza ogólnie, ewangelia dzisiejsza (Łk 19, 1-10) ukazuje w konkretnym i bardzo wymownym zdarzeniu: w nawróceniu Zacheusza celnika. Zanim Jezus wszedł do Jerycha, spotkał niewidomego, który wystąpił spośród tłumu i głośno wołając ku Niemu, prosił o łaskę odzyskania wzroku. Nieco później przechodził przez miasto i oto niewielkiego wzrostu Zacheusz przeciska się przez tłum i wdrapuje na drzewo, pragnąc również zobaczyć Jezusa. Pragnie poznać Mistrza, o którym tyle słyszał z opowiadań, a może nawet opisów Jego dobroci względem celników. Była to w istocie rzecz niesłychana, aby nauczyciel Izraela zajmował się tymi ludźmi, których unikali i nienawidzili wszyscy z powodu ich zawodu urzędników cesarstwa rzymskiego, i uważali za nieprzyjaciół ludu. Zacheusz jako ich naczelnik był bardziej znany i nienawidzony niż inni; nie mógł zatem przejść nie zauważony. Lecz on nie przejmuje się ludem ani nie obawia się narazić na pośmiewisko i drwiny; usiłuje jedynie zobaczyć Pana i czeka na Jego przejście, śledząc wszystko z wysokości drzewa figowego: „Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu” (tamże 5). Jezus wie dobrze, kim jest Zacheusz: to celnik, który wzbogacił się na pieniądzach wyłudzonych od ludu. A jednak nie gardzi nim i nie gani go, co więcej, zwraca się do niego przyjaźnie i zamierza odwiedzić jego dom. Zacheusz, który nigdy nawet nie śnił o czymś podobnym, schodzi pospiesznie z drzewa i przyjmuje słowa Chrystusa z wielką radością. Ludzie zgorszeni szemrają; on jednak nie zwraca na to uwagi; z Mistrzem, który poruszył jego serce, ma załatwić sprawy o wiele ważniejsze: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie” (tamże 8). Jest to całkowite nawrócenie. Wystarczyła obecność i dobroć Pana, by oświecić sumienie człowieka bez skrupułów, przyzwyczajonego do nieuczciwego zysku. Lecz Zacheusz okazał dobre przygotowanie, które otwarło go na łaskę: szczere pragnienie zobaczenia, spotkania Jezusa. A teraz słyszy, jak do niego mówi: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu... Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło” (tamże 9-10). Celnikowi, którego faryzeusze uważali za grzesznika nieodwołalnie straconego, zostało dane zbawienie, a on je przyjął otwierając swój dom i serce Zbawicielowi. Chrystus czyni bezustannie ten sam dar każdemu człowiekowi: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3, 20). Bóg w swoim nieskończonym miłosierdziu nie zadowala się nawracaniem ludzi i przebaczaniem, lecz ofiaruje im swoją przyjaźń, zapraszając do zjednoczenia z sobą.

Wszechmogący i miłosierny Boże, Ty sam możesz udzielić swoim wiernym łaski służenia Tobie w sposób godny Twojej chwały: dozwól nam, abyśmy zdążali bez przeszkód do osiągnięcia dóbr, jakie nam obiecałeś.
Ta Eucharystia, którą Kościół Ci składa, niech stanie się dla Ciebie, Panie, ofiarą doskonałą, a nam wyjedna Twoje miłosierdzie (Mszał Polski: kolekta i modlitwa nad darami).

O Ojcze miłosierny i sędzio sprawiedliwy, chociaż znam własne winy, nie chcę oddalać się od Twojej obecności... lecz właśnie dlatego, Panie, że jestem grzesznikiem, przychodzę do Ciebie jako chory do lekarza wyznając... własne winy, abyś mi udzielił całkowitego przebaczenia.
O najsłodszy Jezu, spojrzyj na mnie łaskawie i nie odwracaj nigdy swych miłosiernych oczu ode mnie, bo od tego zależy, bym ja nigdy nie oddalił się od Ciebie... O najsłodszy i najmiłosierniejszy Jezu, orędowniku i ucieczko grzeszników, jak potrafię Ci odpłacić miłość i troskę, jaką mnie otaczasz? Któż będzie śmiał mnie oskarżyć i potępić, jeśli Ty mnie usprawiedliwiasz i czynisz wolnym? Jakże mógłbym nie ufać Twojemu miłosierdziu, gdy w Twojej obecności znika moja nędza? Ty mnie bronisz przed oszczerstwami ludzi i oskarżeniami moich nieprzyjaciół, przebaczając mi tak łaskawie winę, aby nie było powodu do potępienia mnie i kary; a ponieważ niezmierzone jest Twoje miłosierdzie, nie przestanę nigdy chwalić Cię ani nie ustanę służyć Tobie (L, da Ponte).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 401


Do góry

Książka na dziś

Najpiękniejsze modlitwy do aniołów

ks. Marcello Stanzione

W życiu świętych aniołowie odgrywali ważną rolę: dodawali otuchy, wspierali w cierpieniu, udzielali Komunii Świętej, a czasami nawet… dostarczali listy. Bóg posługuje się duchami anielskimi, by pomagać nam w codziennych problemach, chronić przed niebezpieczeństwami oraz działaniem Złego.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

04 listopada 2019

Poniedziałek

Poniedziałek - wspomnienie obowiązkowe św. Karola Boromeusza

Czytania

(Rz 11, 29-36)
Bracia: Dary łaski i wezwania Boże są nieodwołalne. Podobnie bowiem jak wy niegdyś byliście nieposłuszni Bogu, teraz zaś z powodu nieposłuszeństwa Żydów dostąpiliście miłosierdzia, tak i oni stali się teraz nieposłuszni z powodu okazanego wam miłosierdzia, aby i sami w czasie obecnym mogli dostąpić miłosierdzia. Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie. O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen.

(Ps 69 (68), 30-31. 33-34. 36-37)
REFREN: W dobroci Twojej wysłuchaj mnie, Panie

Ja zaś jestem nędzny i pełen cierpienia,
niech pomoc Twa, Boże, mnie strzeże.
Pieśnią chcę chwalić imię Boga
i wielbić Go dziękczynieniem.

Patrzcie i cieszcie się, ubodzy
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych
i swoimi więźniami nie gardzi.

Bóg bowiem ocali Syjon
i miasta Judy zbuduje,
tam będą mieszkać i mieć posiadłości.
To będzie dziedzictwem potomstwa sług Jego,
miłujący Jego imię przebywać tam będą.

Aklamacja (J 8, 31b-32)
Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.

(Łk 14, 12-14)
Jezus powiedział do przywódcy faryzeuszów, który Go zaprosił: "Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych".

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Wychowany w szesnastowiecznej Italii, w arystokratycznej i pobożnej rodzinie, Karol Boromeusz (1538-1584) rozwinął w sobie genialny zmysł miłości Kościoła i Ewangelii. Był urzędnikiem Kurii Rzymskiej, rzecznikiem reform Koscioła, aktywnym uczestnikiem soboru trydenckiego, wychowawcą duchowieństwa i żarliwym przewodnikiem dusz. Wszystkie te określenia i zasługi Karola Boromeusza są zewnętrznym przejawem pragnienia jego serca, by ukazać światu prawdziwe oblicze Chrystusa. Chlubą jego życia był Chrystus obecny w Kościele i przez Kościół.

O. Piotr Włodyga OSB, "Oremus" listopad 2011, s. 31


Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy

TO, NA CO PATRZYLIŚMY

Panie, spraw, abym mógł Cię poznać tak, jak zostałem przez Ciebie poznany (1 Kor 13, 12)

„Czy nie jestem Apostołem? Czyż nie widziałem Jezusa, Pana naszego?” (1 Kor 9, 1). Św. Paweł broni swojego tytułu Apostoła uzasadniając go: również on widział Pana! Również Macieja dopuszczono do kolegium apostolskiego z podobnego powodu: aby wybrać naocznego świadka życia Jezusa, który mógł mówić na podstawie bezpośredniego doświadczenia, ponieważ „widział”.

Chociaż i w znaczeniu o wiele szerszym nikt nie może być prawdziwym apostołem, jeśli nie jest w stanie dawać świadectwa Chrystusowi na mocy poznania, osobistego przeżycia, które w najmniejszej choćby mierze pozwoliło mu „widzieć Pana”. Nie należy myśleć o widzeniach lub nadzwyczajnych łaskach, jakie otrzymał Paweł na drodze do Damaszku, lecz o wewnętrznym poznaniu Chrystusa, opartym na wierze i miłości, które znajdują swój wyraz w kontemplacji. Takie przeżycie osobiste Boga, Chrystusa, jest częstsze, niż można sądzić. „Kto Mnie miłuje... tego również Ja będę miłował i objawię mu siebie” (J 14, 21). U podstaw wszelkiego powołania do naśladowania Chrystusa tkwi prawie zawsze łaska tego rodzaju, łaska, której strzeże modlitwa, poufne zjednoczenie z Panem, aby mogła rozwijać się i stać się źródłem całego apostolstwa.

„Pierwszym i najsłodszym obowiązkiem naszego życia kapłańskiego — powiedział Paweł VI — jest obowiązek zażyłości z Chrystusem w Duchu Świętym... to znaczy obowiązek prawdziwego i osobistego życia wewnętrznego, które należy nie tylko strzec zazdrośnie utrzymując pełny stan łaski, lecz również dobrowolnie wyrażać ciągłym aktem świadomości, rozmowy, zachwytu kontemplacyjnego przez miłość”. Apostoł powinien znaleźć czas — a trzeba umieć go zyskać kosztem bezużytecznych rozmów, rozrywek, a nawet spoczynku — by pozostawać każdego dnia, jak Maria, u stóp Mistrza słuchając Jego słowa. Bez tej poufnej łączności z Chrystusem czyż potrafi Go poznać i głosić? Czy potrafi do Niego przekonać? Każdy apostoł powinien by powiedzieć za św. Janem: „to, co ujrzeliśmy i usłyszeliśmy o Słowie życia... oznajmiamy wam” (1 J 1, 1. 3).

  • O Chryste, naucz mnie podnosić oczy i serce do Ciebie, przyzywać na siebie i na świat wody miłości, gasić moje pragnienie w modlitwie, żyć nią, kierować jej strumień ku wszystkim duszom spragnionym...
       O mój Panie Jezu, patrzę na Ciebie w Twoich podróżach w poszukiwaniu dusz naszych: jesteś zmęczony, szedłeś w skwarze południa po gorącym piasku pustyni, a oto siedzisz przy studni Jakuba. Odczuwasz pragnienie i raczysz prosić nas o trochę wody. Nie prosisz dla siebie, lecz dla nas: pragniesz dać siebie samego, ponieważ woda, jaką dotychczas piliśmy, nie gasi pragnienia naszego na cały dzień, a Ty otwierasz nam źródło wieczystej wiosny, z której wypływa napój Życia wiecznego... O, gdybyśmy poznali Twój dar!...
       Lecz aby zgłębić te cuda, trzeba by być Duchem Świętym i czytać w Twoich boskich głębokościach... Ty udzielasz swoim apostołom, o Panie, łaski poznania tych tajemnic. Duch naszego apostolstwa nie jest duchem świata, lecz pochodzi od Ciebie i objawia nam Boże skarby Twojej łaski... Dlatego na próżno człowiek, który rozporządza jedynie zasobami przyrodzonymi, usiłowałby przyswoić sobie sprawy Twojego Ducha... Spraw, o Panie, abym był uległy Twojemu Duchowi... i nie opierał się na innych sądach, jak tylko na sądach Ducha Świętego. Obym mógł zrozumieć i dać się przeniknąć mojemu posłannictwu apostoła, obym mógł posiąść Twojego Ducha, o Chryste, i żyć Nim! (D. Mercier).
  • O Jezu, Ty pragniesz, aby serce Twojego kapłana było przepełnione miłością, pragniesz także, aby umysł jego oświecała prawda i nauka. O Jezu, daj mi miłość ku Tobie, miłość żarliwą, pobożną, żywo pulsującą i otwartą na wszystkie łaski mistycznej zażyłości, które praktykę pobożności kapłańskiej czynią tak pociągającą, modlitwy... której oddawać się jest rozkoszą, jest smakowitym i mocnym pokarmem dla duszy; jest nieustannym źródłem męstwa, pociechy w trudnościach, niekiedy w przykrościach życia oraz posługi kapłańskiej i pasterskiej.
       Daj mi miłość Kościoła świętego i dusz, szczególnie tych powierzonych moim troskom i moim najświętszym odpowiedzialnym obowiązkom: dusz należących do wszystkich grup społecznych; lecz ze szczególnym zainteresowaniem i troską dusz grzeszników, ubogich wszelkiego rodzaju... ożywiając wszystko tchnieniem miłości ewangelicznej (Jan XXIII).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 411


Do góry

Książka na dziś

Pewnego razu latem

Janette Oke

Z pewnością jest to niezwykła sytuacja, mieć osiemnastoletnią matkę, gdy samemu ma się już dwanaście lat. Ale jeśli jesteś sierotą, a ona twoją ciocią – i jedyną matką, jaką znasz – no cóż, sprawdza się to całkiem dobrze.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.


05 listopada 2019

Wtorek

Wtorek - wspomnienie dowolne św. Geralda, biskupa

Czytania

(Rz 12, 5-16a)
Bracia: Wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami. Mamy zaś według udzielonej nam łaski różne dary: bądź dar proroctwa do stosowania zgodnie z wiarą; bądź to urząd diakona dla wykonywania czynności diakońskich; bądź urząd nauczyciela dla wypełniania czynności nauczycielskich; bądź dar upominania dla karcenia. Kto zajmuje się rozdawaniem, niech to czyni ze szczodrobliwością; kto jest przełożonym, niech działa z gorliwością; kto pełni uczynki miłosierdzia, niech to czyni ochoczo. Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem. W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi. W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie. Nie opuszczajcie się w gorliwości. Bądźcie płomiennego ducha. Pełnijcie służbę Panu. Weselcie się nadzieją. W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie wytrwali. Zaradzajcie potrzebom świętych. Przestrzegajcie gościnności. Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie. Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach. Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to co pokorne.

(Ps 131 (130), 1. 2-3)
REFREN: Strzeż duszy mojej w Twym pokoju, Panie

Panie, moje serce się nie pyszni
i nie patrzą wyniośle moje oczy.
Nie dbam o rzeczy wielkie
ani o to, co przerasta me siły.

Lecz uspokoiłem i uciszyłem moją duszę,
Jak dziecko na łonie swej matki,
jak ciche dziecko jest we mnie moja dusza.
Izraelu, złóż nadzieję w Panu,
teraz i na wieki.

Aklamacja (Mt 11, 28)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię.

(Łk 14, 15-24)
Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: "Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym". Jezus mu odpowiedział: "Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: „Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe”. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Drugi rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Jeszcze inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść”. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych”. Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”. Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadani wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”.

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

W naszym odniesieniu do Jezusa nie chodzi o to, byśmy czuli się wobec Niego w porządku. Zaproszeni na ucztę z dzisiejszej Ewangelii czuli się w porządku , gdyż ich powody odmowy przybycia były obiektywnie ważne. Wszyscy jesteśmy zaproszeni na ucztę w królestwie Bożym, której zapowiedzią jest Eucharystia. Gdy z ważnych powodów (np. obłożnej choroby) nie możemy w niej uczestniczyć, czy mamy poczucie, że wprawdzie bez własnej winy, ale jednak doznajemy jakiejś straty; czy też zadowalamy się faktem, że jesteśmy usprawiedliwieni?

Maciej Zachara MIC, "Oremus" listopad 2001, s. 33


Do góry

Patroni dnia:

Święty Gerald, biskup
urodził się około roku 1080, a około roku 1101 przyjął święcenia kapłańskie. W 1105 r. został wybrany przeorem opactwa Cassan (Francja). Opat Gerald był bardzo pobożny i poświęcał wiele czasu biednym i chorym. W 1121 r. został biskupem Beziers. Zmarł 5 listopada 1123 roku. W Roujan zachował się srebrny pierścień św. Geralda, uważany za cudowny, ponieważ przywrócił wzrok wielu dzieciom

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy

Jak dobry Pasterz

O Jezu, Pasterzu i Stróżu dusz naszych, spraw, abym mógł iść Twoimi śladami (1 P 2,21. 25)

Sobór Watykański II wiele razy ukazuje miłość Dobrego Pasterza jako wzór i przykład miłości apostolskiej (KK 41; DK 13). Aby być chrześcijanami, a tym bardziej apostołami, nie wystarcza miłość oparta na sympatii ludzkiej; potrzebna jest miłość teologiczna, która pochodzi od Boga i prowadzi ludzi do Boga; miłość ta nie może być teorią, lecz konkretnym przeżyciem miłości Boga ku ludziom. Tylko tak można miłować na wzór Chrystusa.

Miłość Chrystusa ku ludziom ześrodkowuje się doskonale w Ojcu i wypływa z miłości Ojca, której nikt lepiej od Niego nie zna i nie posiada. Równocześnie jest to miłość doskonale ludzka; On miłuje miłością Bożą, lecz także prawdziwym „sercem człowieka” (KDK 22), bacząc, aby stworzenia mogły zrozumieć wszystkie kształty i objawy Jego miłości ludzkiej. Chrystus dostosowuje się do wszystkich i jest dla wszystkich; ubodzy, chorzy, grzesznicy, uczeni, dzieci i lud prosty mogą się zbliżać do Niego, zajmować Mu czas i prosić o Jego opiekę. On oddaje się bez zastrzeżeń: kiedy siada zmęczony przy źródle, jest jeszcze Samarytanka, którą trzeba nawrócić; kiedy uczniowie przynoszą Mu pożywienie, oświadcza, że Jego pokarmem jest wola Ojca; kiedy przyrównuje się do dobrego pasterza, mówi: „Życie moje oddaję za owce” (J 10, 15); kiedy żegna się z uczniami, nie zadowala się pociechą słowną, lecz oddaje się im na pokarm. Chrystus należy całkowicie do Ojca, a równocześnie oddaje się całkowicie ludziom, i to nie tylko aż do śmierci na krzyżu, lecz także pozwalając im dosłownie „pożerać siebie”. Zanim opuścił swoich Apostołów, powiedział: „Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15, 12); Apostołowie zrozumieli, Jan pisze: „On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci” (1 J 3, 16). Piotr zachęca: „Paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce” (1 P 5,2).

Tylko przez kontemplację tajemnicy Chrystusa apostołowie wszystkich czasów mogą nabrać doświadczenia żywego i konkretnego Jego miłości, podobnej do tej, jaką pierwsi Apostołowie zaczerpnęli ze współżycia z Mistrzem.

Błagam Cię, o Boże mój, abyś wzbudził we mnie względem ubogich i grzeszników wielkie współczucie, którego podstawą jest miłość. Bez tego duchowego współczucia nie potrafię nic uczynić. Rozpal we mnie tę boską miłość, abym mógł wyjść naprzeciw nędzom bliźniego i mówić jak Ty, o Jezu: „Przyjdźcie do Mnie, a Ja was pokrzepię”.
   Spraw, abym naśladował Twoją dobroć względem dzieci, przywołując je do Ciebie i dając im szczególne dowody czułości i miłości. Pragnę być dla nich ojcem i matką, zajmując się nimi ze szczerą miłością, by zdobyć ich dusze dla Ciebie... Wyryj na mym sercu to Twoje słowo, o Boski Mistrzu: „Miłosierdzia chcę raczej niż ofiary”, i naucz mnie zyskiwać serca miłością, a nie twardością i surowością... Dopomóż mi, abym nigdy nie odmawiał komukolwiek posługi z radością i weselem, uważając się dzięki miłości za sługę wszystkich. Obieram jako hasło te Twoje słowa: „Bierzcie i jedzcie”, uważając się za chleb duchowy, który ma pożywiać wszystkich słowem, przykładem i zaparciem się siebie (A. Chévrier).

Ty, o Chryste, chciałeś kapłana pojednawcy, orędownika; został on wyświęcony w tym celu, aby modlić się za świat, aby go zjednoczyć z Bogiem, składać ofiarę pojednania, składać siebie samego w ofierze razem z Tobą, Ofiaro, przebaczać grzesznikom w Twoim imieniu. Jakaż powinna mnie ożywiać miłość! Ty chcesz, aby serce Twojego kapłana było sercem pożeranym, palonym, pragnącym, cierpiącym, udręczonym, zdruzgotanym, żertwą, sercem wielkodusznym, delikatnym, współczującym...
   Doświadczam prawdziwej udręki: o Miłości, nie jesteś miłowana! Trzeba by tyle pracować! Chciałbym być wszędzie, głosić światu Twoją miłość, być nade wszystko Twoim obrazem... o Panie, Ty nie przeszkodzisz mi zdobywać dla Ciebie moich braci (P. Lyonnet).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy


Do góry

Książka na dziś

Apokalipsa: przestroga, nadzieja, pocieszenie

Michael D. O’Brien

To książka, której celem nie jest ani wzbudzenie zachwytu, ani wywołanie przerażenia. To książka, która stara się uświadomić, poruszyć i przede wszystkim pobudzić do działania, przerwać marazm, przepędzić gnuśność naszą - letnich, nijakich katolików

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.


06 listopada 2019

Środa

Środa - wspomnienie dowolne bł. Józefy Naval Girbes

Czytania

(Rz 13, 8-10)
Bracia: Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: "Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj" i wszystkie inne streszczają się w tym nakazie: "Miłuj bliźniego swego jak siebie samego". Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.

(Ps 112 (111), 1-2. 4-5. 9)
REFREN: Miłosiernemu Pan Bóg błogosławi

Błogosławiony człowiek, który boi się Pana
i wielką radość znajduje w Jego przykazaniach.
Potomstwo jego będzie potężne na ziemi,
dostąpi błogosławieństwa pokolenie prawych.

On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych,
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza,
i swymi sprawami zarządza uczciwie.

Rozdaje i obdarza ubogich,
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą
będzie jego potęga.

Aklamacja (1 P 4, 14)
Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch Boży na was spoczywa.

(Łk 14, 25-33)
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: "Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem".

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Bycie uczniem Chrystusa, życie Ewangelią, wypełnianie Bożych przykazań podobne jest do budowania wieży albo stoczenia bitwy. Jest trudne. Wymaga odwagi i wielkiego wysiłku. Czy wystarczy nam siły, pobożności, dobrych chęci, aby codziennie brać swój krzyż i trwać przy Chrystusie? Wyrzec się wszystkiego, co posiadamy, to uznać, że wszystko, co mamy, to za mało, aby osiągnąć chwałę nieba. Zbawienie jest darem Boga.

Anna Nowak, „Oremus” listopad 2007, s. 38


Do góry

Patroni dnia:

Błogosławiona Józefa Naval Girbes, dziewica
urodziła się 11 grudnia 1820 roku w Algemesi (Hiszpania). Była najstarszą z pięciorga rodzeństwa. W trzynastym roku życia straciła matkę, która zmarła na gruźlicę. Rodzina przeprowadziła się do babci. 4 grudnia 1838 roku, za zgodą proboszcza, przysięgła Bogu wieczne dziewictwo. Później stała się świecką karmelitanką - wstąpiła do Trzeciego Zakonu. Swoje życie poświęciła je modlitwie i pracy ewangelizacyjnej w swojej parafii. Prowadziła pracownię haftu, otworzyła szkołę, w której oprócz szycia uczyła modlitwy i pracy nad cnotami ewangelicznymi. Wstąpiła do Stowarzyszenia św. Wincentego a Paulo, które działało na rzecz biednych. Przez całe życie dokuczało jej słabe zdrowie. Zmarła 24 lutego 1893 r.

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy

To, na co patrzyliśmy

Panie, spraw, abym mógł Cię poznać tak, jak zostałem przez Ciebie poznany (1 Kor 13, 12)

„Czy nie jestem Apostołem? Czyż nie widziałem Jezusa, Pana naszego?” (1 Kor 9, 1). Św. Paweł broni swojego tytułu Apostoła uzasadniając go: również on widział Pana! Również Macieja dopuszczono do kolegium apostolskiego z podobnego powodu: aby wybrać naocznego świadka życia Jezusa, który mógł mówić na podstawie bezpośredniego doświadczenia, ponieważ „widział”.

Chociaż i w znaczeniu o wiele szerszym nikt nie może być prawdziwym apostołem, jeśli nie jest w stanie dawać świadectwa Chrystusowi na mocy poznania, osobistego przeżycia, które w najmniejszej choćby mierze pozwoliło mu „widzieć Pana”. Nie należy myśleć o widzeniach lub nadzwyczajnych łaskach, jakie otrzymał Paweł na drodze do Damaszku, lecz o wewnętrznym poznaniu Chrystusa, opartym na wierze i miłości, które znajdują swój wyraz w kontemplacji. Takie przeżycie osobiste Boga, Chrystusa, jest częstsze, niż można sądzić. „Kto Mnie miłuje... tego również Ja będę miłował i objawię mu siebie” (J 14, 21). U podstaw wszelkiego powołania do naśladowania Chrystusa tkwi prawie zawsze łaska tego rodzaju, łaska, której strzeże modlitwa, poufne zjednoczenie z Panem, aby mogła rozwijać się i stać się źródłem całego apostolstwa.

„Pierwszym i najsłodszym obowiązkiem naszego życia kapłańskiego — powiedział Paweł VI — jest obowiązek zażyłości z Chrystusem w Duchu Świętym... to znaczy obowiązek prawdziwego i osobistego życia wewnętrznego, które należy nie tylko strzec zazdrośnie utrzymując pełny stan łaski, lecz również dobrowolnie wyrażać ciągłym aktem świadomości, rozmowy, zachwytu kontemplacyjnego przez miłość”. Apostoł powinien znaleźć czas — a trzeba umieć go zyskać kosztem bezużytecznych rozmów, rozrywek, a nawet spoczynku — by pozostawać każdego dnia, jak Maria, u stóp Mistrza słuchając Jego słowa. Bez tej poufnej łączności z Chrystusem czyż potrafi Go poznać i głosić? Czy potrafi do Niego przekonać? Każdy apostoł powinien by powiedzieć za św. Janem: „to, co ujrzeliśmy i usłyszeliśmy o Słowie życia... oznajmiamy wam” (1 J 1, 1. 3).

O Chryste, naucz mnie podnosić oczy i serce do Ciebie, przyzywać na siebie i na świat wody miłości, gasić moje pragnienie w modlitwie, żyć nią, kierować jej strumień ku wszystkim duszom spragnionym...
   O mój Panie Jezu, patrzę na Ciebie w Twoich podróżach w poszukiwaniu dusz naszych: jesteś zmęczony, szedłeś w skwarze południa po gorącym piasku pustyni, a oto siedzisz przy studni Jakuba. Odczuwasz pragnienie i raczysz prosić nas o trochę wody. Nie prosisz dla siebie, lecz dla nas: pragniesz dać siebie samego, ponieważ woda, jaką dotychczas piliśmy, nie gasi pragnienia naszego na cały dzień, a Ty otwierasz nam źródło wieczystej wiosny, z której wypływa napój Życia wiecznego... O, gdybyśmy poznali Twój dar!...
   Lecz aby zgłębić te cuda, trzeba by być Duchem Świętym i czytać w Twoich boskich głębokościach... Ty udzielasz swoim apostołom, o Panie, łaski poznania tych tajemnic. Duch naszego apostolstwa nie jest duchem świata, lecz pochodzi od Ciebie i objawia nam Boże skarby Twojej łaski... Dlatego na próżno człowiek, który rozporządza jedynie zasobami przyrodzonymi, usiłowałby przyswoić sobie sprawy Twojego Ducha... Spraw, o Panie, abym był uległy Twojemu Duchowi... i nie opierał się na innych sądach, jak tylko na sądach Ducha Świętego. Obym mógł zrozumieć i dać się przeniknąć mojemu posłannictwu apostoła, obym mógł posiąść Twojego Ducha, o Chryste, i żyć Nim! (D. Mercier).

O Jezu, Ty pragniesz, aby serce Twojego kapłana było przepełnione miłością, pragniesz także, aby umysł jego oświecała prawda i nauka. O Jezu, daj mi miłość ku Tobie, miłość żarliwą, pobożną, żywo pulsującą i otwartą na wszystkie łaski mistycznej zażyłości, które praktykę pobożności kapłańskiej czynią tak pociągającą, modlitwy... której oddawać się jest rozkoszą, jest smakowitym i mocnym pokarmem dla duszy; jest nieustannym źródłem męstwa, pociechy w trudnościach, niekiedy w przykrościach życia oraz posługi kapłańskiej i pasterskiej.
   Daj mi miłość Kościoła świętego i dusz, szczególnie tych powierzonych moim troskom i moim najświętszym odpowiedzialnym obowiązkom: dusz należących do wszystkich grup społecznych; lecz ze szczególnym zainteresowaniem i troską dusz grzeszników, ubogich wszelkiego rodzaju... ożywiając wszystko tchnieniem miłości ewangelicznej (Jan XXIII).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 411


Do góry

Książka na dziś

Msza święta. Instrukcja obsługi

Michael Dubruiel

Kiedyś po łacinie, dzisiaj w językach narodowych, a jednak nie przestaje być tajemnicza. Skąd w ogóle pochodzi słowo „msza” i co oznacza? Ta książka to przystępny przewodnik, który poprowadzi cię przez celebrację mszy. Michael Dubruiel szczegółowo przedstawia każdy element mszy świętej

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.


07 listopada 2019

Czwartek

Czwartek - wspomnienie dowolne św. Willibrorda, biskupa

Czytania

(Rz 14,7-12)
Bracia Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi. Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga. Napisane jest bowiem: „Na moje życie, mówi Pan, przede Mną klęknie wszelkie kolano, a każdy język wielbić będzie Boga”. Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.

(Ps 27,1.4.13-14)
REFREN: W krainie życia ujrzę dobroć Boga

Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
przed kim miałbym czuć trwogę

O jedno tylko proszę Pana, o to zabiegam,
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu,
przez wszystkie dni mego życia;
abym kosztował słodyczy Pana,
stale się radował Jego świątynią.

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

Aklamacja (Mt 11,28)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię.

(Łk 15,1-10)
Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: "Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła". Powiadani wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta mając dziesięć drachm zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: "Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam". Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”.

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

W dwóch obrazach z dzisiejszej Ewangelii, pasterza szukającego zagubionej owcy oraz kobiety starannie szukającej drachmy; rozpoznajemy Boga z troską szukającego grzesznika. Grzesznika? To znaczy tego, kto zgrzeszył, uznaje to i potrzebuje nawrócenia. Stańmy dziś przed Panem w prawdzie o sobie i swoim życiu. Pozwólmy Mu jeszcze raz się odnaleźć. Obok słów o ogromnej trosce o los człowieka jest mowa o wielkiej rado¶ci z nawrócenia grzesznika. Niech ta radość stanie się także naszym udziałem.

Anna Nowak, "Oremus" listopad 2007, s. 41


Do góry

Patroni dnia:

Święty Willibrord, biskup
urodził się w Northumbrii około 658 r. Jego ojciec, Wilgilis, po śmierci małżonki udał się na pustelnię i tam zamieszkał z kilku towarzyszami. Willibrord również został benedyktyńskim mnichem, wstąpił do opactwa w Ripon. W wieku 30 lat otrzymał święcenia kapłańskie. Z kilkoma towarzyszami ok. 690 r. pojechał do Fryzji (Holandia), gdzie podjął pracę misyjną. Pracę misjonarzy wspierał św. Amand, biskup Utrechtu. Został biskupem w roku 695. Zamieszkał na stałe w Utrechcie. Dużą zasługą Willibrorda dla kultury średniowiecznej było założenie szkoły katedralnej w Utrechcie. Zachęcony powodzeniem misji we Fryzji, wraz ze swoimi towarzyszami udał się do Szlezwigu i Danii. Tu jednak spotkało go niepowodzenie, omal nie stracił życia. Willibrord powrócił do Utrechtu. Zmarł w opactwie w Echternacht 7 listopada 739 r. w wieku 81 lat.

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy

WEDŁUG WOLI BOŻEJ

Udziel mi, Panie, pełnego poznania Twojej woli, aby Ci się podobać we wszystkim (Kol 1, 9-10)

„Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele — to bardziej dla was konieczne” (Flp 1, 23-24). Św. Paweł waha się między dwojakim wyborem: miłość ku Chrystusowi skłania go, aby pragnął co prędzej połączyć się ostatecznie z Nim w ojczyźnie, a miłość ku braciom zatrzymuje go, aby móc nie przestać pracować dla ich pożytku. Coś podobnego zachodzi w życiu każdego apostoła, który kocha gorąco: pragnie zażyłości z Bogiem, modlitwy, miłość zaś ku braciom skłania go do służenia im. To jednak nie powinno stwarzać konfliktu nasuwającego apostołowi wątpliwości, czy działalność zewnętrzna nie stanowi ciągłego niebezpieczeństwa dla jego łączności z Bogiem, lecz stwarzać głęboką harmonię, prowadzącą do jak najściślejszej jedności. Istotnie, kontemplacja i życie aktywne, łączność z Bogiem i łączność z braćmi, rodzą się z jednego korzenia: z miłości teologicznej, i dążą do jednego celu, którym zawsze jest miłość. Lecz podczas gdy w niebie pogrąży ona człowieka w nieustannej łączności z Bogiem, pozwalając mu odnaleźć w Nim wszystkie stworzenia, tutaj na ziemi wymaga czynnej służby braciom, z której powodu trzeba nieraz przerwać akt formalnej modlitwy, kontemplacji. Jak twierdzi Sobór, zespolenia tych dwu napięć, istotnych w życiu chrześcijańskim, „nie może... sprawić ani czysto zewnętrzny porządek w czynnościach posługi, ani sama praktyka ćwiczeń pobożności, chociaż przynoszą one wielki pożytek” (DK 14). Trzeba schodzić głębiej i stawiać na tę wewnętrzną zasadę jedności, która ożywia równocześnie działalność i modlitwę, obcowanie z Bogiem i ludźmi. Zasadą tą jest tylko teologiczna miłość — w istotnym i konkretnym aspekcie — jako całkowite przylgnięcie do woli Bożej, urzeczywistnianej nie tylko przez modlitwę, lecz także przez działanie. Wówczas działalność zewnętrzna, nawet przerywając kontemplację, nie może przerwać łączności z Bogiem, która jest w istocie łącznością z Jego wolą. Ojciec, mówił Jezus, „nie pozostawił mnie samego, bo ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba” (J 8, 29).

  • Spraw, o Panie, niech modlitwa budzi we mnie pragnienie dawania, a moje dawanie niech budzi żarliwe pragnienie skupiania się, by móc otrzymywać od Ciebie; niech żyję tą jednością i tą głęboką harmonią, która stanowi samą jedność miłości... Niechaj moja modlitwa zrodzi dar, a dar siebie samego niech zrodzi modlitwę... Dopomóż mi, Panie, abym przyzwyczaił się do głębokiej prawdy, do żarliwego życia, do wyniszczającej ofiary miłości, tej, która na modlitwie budzi pragnienie czynów, a przez rozmaitość czynów budzi nieugaszone pragnienie Jedynego (G. Canovai).
       Panie, spraw, abym był obojętny; wydaje mi się, że już nim jestem, a jeśli nim jestem, to dzięki Tobie. Błagam Cię pokornie, abyś sprawił, by obojętność moja stała się stałym moim usposobieniem. Udziel mi wielkiej lojalności, prostego i całkowicie prawego spojrzenia.
       Błagam Cię, udziel mi prawdziwego ducha posłuszeństwa, abym potrafił przedstawiać i ukazywać rzeczy ze spokojem, być gotowym wyrzekać się dobrowolnie moich pragnień i zapatrywań z całą mocą woli, której jedynym celem jest posłuszeństwo (P. Lyonnet).
  • Twoja wola, Panie, jest moją, Tobie się oddaję w ofierze. Ty chcesz zawsze dobra, a to, czego ja chcę, nie zawsze nim jest. Moja wola winna się ugiąć przed Twoją; panuj nad nią, oczyszczaj ją, przekształcaj.
       Aniołowie i Święci w niebie widzą i wychwalają Twoją nieskończoną mądrość; ja jej nie widzę, lecz wierzę w nią. Błogosławię Twoją wolę przeszłą i obecną, oczekuję z pełną ufnością miłości Twojej woli na przyszłość. Nie ma ani jednego wydarzenia, które nie przyniosłoby mi w imię Twoje ofiary przyjaźni, wezwania do zjednoczenia, zadatku szczęśliwości. Wszystkie plany Twojej Opatrzności są miłosierne i wierne... lecz by je przeżyć, spraw, abym wyszedł naprzeciw Twojego boskiego przymierza i pragnął zebrać z niego owoce... Niech imię Twoje, Panie, będzie błogosławione, teraz i zawsze! (D. Mercier).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 414


Do góry

Książka na dziś

Nowenna do św. Jana Henryka Newmana - o światło Prawdy

ks. Waldemar Partyka C.Or.

Pragnąłbym, aby ten, kto poszukuje, zawsze mówił tak: „Boże mój, wyznaję, że Ty możesz rozświetlić moją ciemność. Wyznaję, że tylko Ty możesz. Pragnę, aby ciemność moja została rozświetlona. Nie wiem, czy to uczynisz, ale że możesz tak uczynić i że ja tego pragnę

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.


08 listopada 2019

Piątek

Piątek - wspomnienie dowolne św. Elżbiety od Trójcy Przenajświętszej, dziewicy

Czytania

(Rz 15,14-21)
Bracia, jestem co do was przekonany, że pełni jesteście szlachetnych uczuć, ubogaceni wszelką wiedzą, zdolni do udzielania sobie wzajemnie upomnień. A może niekiedy w liście tym zbyt śmiało się wyraziłem jako ten, który stara się przypomnieć wam pewne sprawy na mocy danej mi przez Boga łaski. Dzięki niej jestem z urzędu sługą Chrystusa Jezusa wobec pogan, sprawującym świętą czynność głoszenia Ewangelii Bożej, by poganie stali się ofiarą Bogu przyjemną, uświęconą Duchem Świętym. Jeśli więc mogę się chlubić, to tylko w Chrystusie Jezusie z powodu spraw odnoszących się do Boga. Nie odważę się jednak wspominać niczego poza tym, czego dokonał przeze mnie Chrystus w doprowadzeniu pogan do posłuszeństwa wierze słowem, czynem, mocą znaków i cudów, mocą Ducha Świętego. Oto od Jerozolimy i na całym obszarze aż po Ilirię dopełniłem obwieszczenia Ewangelii Chrystusa. A poczytywałem sobie za punkt honoru głosić Ewangelię jedynie tam, gdzie imię Chrystusa było jeszcze nie znane, by nie budować na fundamencie położonym przez kogo innego, lecz zgodnie z tym, co napisane: „Ci, którym o Nim nie mówiono, zobaczą Go, i ci, którzy o Nim nie słyszeli, poznają Go”.

(Ps 98,1.2-3ab.3cd-4)
REFREN: Pan Bóg okazał ludom swe zbawienie

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica
i święte ramię Jego.

Pan okazał swoje zbawienie,
na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją
dla domu Izraela.

Ujrzały wszystkie krańce ziemi
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio,
cieszcie się, weselcie i grajcie.

Aklamacja (1 J 2,5)
Kto zachowuje naukę Chrystusa, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.

(Łk 16,1-8)
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: "Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą". Na to rządca rzekł sam do siebie: "Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu". Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: "Ile jesteś winien mojemu panu?" Ten odpowiedział: "Sto beczek oliwy". On mu rzekł: "Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt". Następnie pytał drugiego: "A ty ile jesteś winien?" Ten odrzekł: "Sto korców pszenicy". Mówi mu: "Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt" Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła”.

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Wielokrotnie podkreślamy, że chrzescijanin powinien być człowiekiem rzetelnym i uczciwym. Na tym tle przypowieść o nieuczciwym rządcy może nas wprawić w osłupienie. Sprawia bowiem wrażenie, że nieuczciwosć stanowi w Ewangelii przykład do naśladowania. Tymczasem trzeba zauważyć, że w zakończeniu przypowieści pojawia się motyw przyjaźni. To więź z Bogiem i ludźmi, miłość i przyjaźń są warunkiem przyjęcia do wiecznych przybytków. A więc ta dziwna przypowieść nie wzywa do nieuczciwości, tylko do nawiązywania przyjaźni.

Ks. Jan Konarski, "Oremus"; listopad 2009, s. 35


Do góry

Patroni dnia:

Św. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej, dziewica
urodziła się 18 lipca 1880 r. w Avor (Francja). Kiedy miała 7 lat, zmarł jej ojciec. Z mamą przeprowadziła się do Dijon. Przełomowym dniem w życiu Elżbiety był dzień jej pierwszej Komunii Świętej. W swoim dzienniczku zapisała niezwykłe doświadczenie miłości i bliskości Boga, a także pragnienie oddania Mu się całą duszą. W 1893 roku wygrała konkurs fortepianowy. Mając 14 lat złożyła w sercu śluby czystości i postanowiła wstąpić do Karmelu. W 1901 r. Elżbieta Catez wstąpiła do klasztoru karmelitanek bosych w Dijon. Ostatni etap życia Elżbiety to choroba Addisona, która zaatakowała ją w 1906 roku. Elżbieta przeżyła ją jako wstępowanie przez krzyż ku Bogu. Była to niezwykle bolesna choroba. 8 listopada wypowiedziała ostatnie słowa, jakie zdołano zrozumieć: "Idę do Światła, do Miłości, do Życia". Nazajutrz, 9 listopada 1906 r. o szóstej rano, zmarła. Miała wówczas 26 lat.

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy

ZWIĄZANI PRZEZ DUCHA

O Panie, niech mnie prowadzi Twój Duch (Rz 8, 14)

Apostoł, „jakby miał ręce i nogi związane przez Ducha, kierowany jest we wszystkim wolą Tego, który chce zbawić wszystkich ludzi” (DK 15). Sobór Watykański II biorąc natchnienie z postawy św. Pawła, którym w przedsięwzięciach apostolskich kierował Duch do tego stopnia, że twierdził, iż jest „przynaglany Duchem” (Dz 20, 22), widzi w całkowitej zależności od Ducha, a zatem od zbawczej woli Boga, jedną z istotnych cech prawdziwego apostoła. Ten już nie należy do siebie, nie kieruje się i nie postępuje według własnych zapatrywań, lecz całkowicie oddany Bogu, żyje w nieustannej życiowej łączności z Nim w taki sposób, że Bóg prowadzi go i posługuje się nim według swego upodobania dla zbawienia braci. Chodzi tu o kierunek wytyczający drogę całej osobowości apostoła i jego wartościom ludzkim oraz jego zasobom łaski, i wszystkim aspektom zewnętrznym i wewnętrznym jego życia jedynie w Bogu, w służbie Bożego planu zbawienia wszystkich ludzi. Kierunek ten wyraża ideał świętości apostolskiej, lecz zanim stanie się w pełni przeżywaną rzeczywistością, wymaga długiej i nieustannej pracy ascetycznej, oczyszczenia duchowego, niestrudzonego wysiłku, aby wprowadzić w konkretne życie codzienne i ciągłą działalność apostolską owo usposobienie doskonałego otwarcia się na Boga i Jego wolę przewidywaną, upragnioną i poszukiwaną na modlitwie. Modlitwa apostolska ma zawsze doniosłe znaczenie, ponieważ szczególnie w modlitwie Duch Święty poucza, oświeca, pobudza, zaprasza, pociąga wolę człowieka, aby zgadzała się z wolą Boga. Św. Paweł musiał zdobyć głębokie doświadczenie, skoro doszedł do tego, że słyszał „błagania, których nie można wyrazić słowami” Ducha modlącego się w sercu chrześcijanina i nauczającego go postawy synowskiej względem Ojca niebieskiego (Rz 8, 15-26), Ten kierunek jednak nie może ograniczyć się do modlitwy, do aktów ściśle religijnych, lecz powinien ogarnąć i natchnąć całe życie chrześcijańskie, aby rozwijało się całkowicie pod wpływem Ducha, według woli Ojca.

  • O Boski Ogniu, obudź w nas wszystkich, którzy mamy udział w Twoim apostolstwie, taki zapał, jaki przemienił Apostołów zebranych w Wieczerniku: wówczas nie będziemy prostymi głosicielami prawdy i moralności, lecz żywymi narzędziami przelewania Boskiej Krwi w dusze.
       O Duchu Światłości, wyryj niezatartymi zgłoskami w naszym umyśle tę prawdę, że nasze apostolstwo będzie skuteczne tylko w miarę, jak my sami będziemy żyli tym nadprzyrodzonym życiem wewnętrznym, którego Ty sam jesteś pierwszą zasadą, a Jezus Chrystus jego źródłem. O Miłości nieskończona, rozpal w naszej woli gorące pragnienie życia wewnętrznego; przeniknij nasze serca Twoim słodkim i potężnym wpływem, daj nam odczuć, że również tutaj na ziemi prawdziwe szczęście znajduje się tylko w naśladowaniu i uczestnictwie w Twoim życiu i życiu, jakim Serce Jezusa żyje na łonie Ojca wszelkiego miłosierdzia i wszelkiej czułości...
       O Jezu, Apostole w całym tego słowa znaczeniu, kto kiedykolwiek tak się poświęcił jak Ty w czasie swojego życia śmiertelnego? Ty dzisiaj dajesz się jeszcze obficiej przez swoje życie eucharystyczne, nie opuszczasz jednak łona Ojca! Spraw, abyśmy nie zapominali nigdy, że Ty nie przyjmiesz naszych trudów, jeśli nie będą ożywione prawdziwie nadprzyrodzonymi zasadami i jeśli nie zapuszczą swych korzeni w Twoim, godnym uwielbienia Sercu (G. B. Chautard).
  • Z łaski Twojej, o Panie, w moim obowiązku apostolstwa wszystko pochodzi z bezwarunkowego, serdecznego, cichego, powiedziałbym nawet, milczącego natchnienia Twojego, jakim darzysz swego biednego sługę, który bez żadnej ze swej strony zasługi prócz tej jednej, że niczego nie roztrząsał, lecz przyjmował i słuchał, stał się narzędziem, nie całkiem bezużytecznym dla przysporzenia chwały Tobie, o Jezu, i zbudowania wielu dusz... Obym umiał czekać i spełniać z wiarą, skromnością i ufną gorliwością dobre natchnienia Twojej łaski, o Jezu, który przewodniczysz rządom świata i prowadzisz go do najwyższych celów, zamierzonych przez stworzenie go i odkupienie, oraz do końcowej, wiekuistej chwały, która będzie udziałem dusz i narodów...
       Pragnę przede wszystkim dbać o pozostawanie w świętej zażyłości z Panem: bym trwał z Tobą, Panie, bym trwał na spokojnej i serdecznej rozmowie z Tobą, „Słowo Ojca, które stało się Ciałem”, centrum i życiem Ciała Mistycznego; a co za tym idzie, boskiego braterstwa, boskiego i ludzkiego, dzięki czemu jestem Twoim adoptowanym bratem, a wraz z Tobą synem Maryi, Matki Twojej (Jan XXIII: Dziennik duszy, rok 1961).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 418


Do góry

Książka na dziś

Spotkał. Spojrzał. Słuchał. Wybór myśli

ks. Krzysztof Grzywocz

Tym razem oddajemy pozycję, która niech stanie się formą „codziennika”, dzięki któremu pełne mądrości i prostoty przesłanie ks. Krzysztofa będzie nam mogło towarzyszyć każdego dnia. W pełni swój cel osiągnie, jeśli Czytelnikowi pozwoli się zatrzymać, zamyślić

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.


09 listopada 2019

Sobota

Sobota - Święto rocznicy poświęcenia Bazyliki Laterańskiej

Czytania

(Ez 47,1-2.8-9.12)
Podczas widzenia otrzymanego od Pana zaprowadził mnie anioł z powrotem przed wejście do świątyni, a oto wypływała woda spod progu świątyni w kierunku wschodnim, ponieważ przednia strona świątyni była skierowana ku wschodowi; a woda płynęła spod prawej strony świątyni na południe od ołtarza. I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. Anioł rzekł do mnie: „Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostaną przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ ich woda przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo”.

(Ps 46,2-3.5-6.8-9)
REFREN: Bóg jest we wnętrzu swojego Kościoła

Bóg jest dla nas ucieczką i siłą:
najpewniejszą pomocą w trudnościach.
Przeto nie będziemy się bali, choćby zatrzęsła się ziemia
i góry spadły w otchłań morza.

Nurty rzeki rozweselają miasto Boże,
najświętszy przybytek Najwyższego.
Bóg jest w Jego wnętrzu, więc się nie zachwieje,
Bóg je wspomoże o świcie.

Pan Zastępów jest z nami,
Bóg Jakuba jest naszą obroną.
Przyjdźcie, zobaczcie dzieła Pana,
zdumiewające dzieła, których dokonał na ziemi.

(1 Kor 3, 9b-11.16-17)
Bracia: Jesteście uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą. Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego niż ten - który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście.

(2 Krn 7,16)
Wybrałem i uświęciłem tę świątynię, aby moja obecność trwała tam na wieki.

(J 2,13-22)
Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie, oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?”. Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”. On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zatem zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

Oremus

Dziś, dla wyrażenia naszej jedności z papieżem, obchodzimy w całym Kościele rocznicę poświęcenia bazyliki laterańskiej, będącej katedrą Rzymu. Jest ona dla nas znakiem, że Bóg jest we wnętrzu swojego Kościoła, napełnia go swoim Duchem i obdarza pomocą w trudnościach. To Boża obecność stanowi o wartości każdej świątyni materialnej, a także Kościoła jako wspólnoty ochrzczonych. Również każdy z nas jest świątynią Boga. Jeśli uznamy obecność Ducha Świętego w sobie, jeśli z szacunkiem Go przyjmiemy, popłynie od nas ku innym Boża łaska i wsparcie.

Mira Majdan, "Oremus" listopad 2006, s. 45-46


Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy

ZWIĄZANI PRZEZ DUCHA

O Panie, niech mnie prowadzi Twój Duch (Rz 8, 14)

Paweł VI, mówiąc do kapłanów o modlitwie jako „poufnej rozmowie z Chrystusem”, ostrzegał przed niebezpieczeństwem mniemania, że taka rozmowa „opóźnia rozwój apostolstwa zewnętrznego i staje się pewnie również przyczyną unikania przykrej i uciążliwej pracy poświęcania się w służbie dla drugich... nie, jest ona bodźcem działalności kapłańskiej, źródłem energii apostolskiej; ona czyni skuteczną tajemniczą łączność między miłością ku Chrystusowi a oddaniem się pasterskim”. Kto by zaniedbywał modlitwę osobistą pod pozorem, że jest rzeczą donioślejszą przeżywać łączność z Bogiem w służbie braci, praktycznie stałby się niezdolnym do wykonania tego wszystkiego i ograniczyłby się do działalności czysto horyzontalnej. Biorąc pod uwagę ograniczenie człowieka, nie można urzeczywistnić osobistej łączności z Bogiem w życiu, jeśli nie poświęca się na tę łączność dostatecznej ilości czasu. Istnieje jednak też niebezpieczeństwo przeciwne, to jest zadowalanie się łącznością z Bogiem w modlitwie, zaniedbania zaś wysiłków, aby ją uczynić skuteczną w życiu. Przylgnięcie do Boga powinno być całkowite: Bóg żąda dla siebie apostoła całkowicie, a nie tylko w chwilach modlitwy. Chrześcijanin powinien przeżywać świadomie swoje „być w Chrystusie” tak na modlitwie, jak i w działalności, aby nie miał w nim miejsca ten opłakany rozłam „między wiarą wyznawaną a życiem codziennym”, jaki Kościół zalicza „do ważniejszych błędów naszych czasów” (KDK 43).

„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?” — woła Apostoł (Rz 8, 35). Kto przez modlitwę jest naprawdę zjednoczony z Chrystusem, „przynaglany Duchem”, oddany woli Ojca, jest nim także w działalności, chociaż nie osiąga się tego bez wysiłku, pilności i osobistej gorliwości. Lecz kiedy, po krótkim trudzie, modlitwa do tego stopnia zharmonizuje się z życiem, że przelewa się na działalność, która z kolei prowadzi do modlitwy, wówczas dokonuje się ta głęboka jedność, dzięki której kontemplatywni stają się z konieczności apostołami, i to apostołami kontemplatywnymi. Kartuz i mniszka klauzurowa okazują swoją gorliwość apostolską przez modlitwę i coraz pełniejsze wyniszczenie się dla zbawienia braci, apostołowie zaś staną się prawdziwie kontemplatywni w działalności, niosąc Boga i przez Niego prowadzeni w każdej działalności.

  • O Boski Ogniu, obudź w nas wszystkich, którzy mamy udział w Twoim apostolstwie, taki zapał, jaki przemienił Apostołów zebranych w Wieczerniku: wówczas nie będziemy prostymi głosicielami prawdy i moralności, lecz żywymi narzędziami przelewania Boskiej Krwi w dusze.
    O Duchu Światłości, wyryj niezatartymi zgłoskami w naszym umyśle tę prawdę, że nasze apostolstwo będzie skuteczne tylko w miarę, jak my sami będziemy żyli tym nadprzyrodzonym życiem wewnętrznym, którego Ty sam jesteś pierwszą zasadą, a Jezus Chrystus jego źródłem. O Miłości nieskończona, rozpal w naszej woli gorące pragnienie życia wewnętrznego; przeniknij nasze serca Twoim słodkim i potężnym wpływem, daj nam odczuć, że również tutaj na ziemi prawdziwe szczęście znajduje się tylko w naśladowaniu i uczestnictwie w Twoim życiu i życiu, jakim Serce Jezusa żyje na łonie Ojca wszelkiego miłosierdzia i wszelkiej czułości...
    O Jezu, Apostole w całym tego słowa znaczeniu, kto kiedykolwiek tak się poświęcił jak Ty w czasie swojego życia śmiertelnego? Ty dzisiaj dajesz się jeszcze obficiej przez swoje życie eucharystyczne, nie opuszczasz jednak łona Ojca! Spraw, abyśmy nie zapominali nigdy, że Ty nie przyjmiesz naszych trudów, jeśli nie będą ożywione prawdziwie nadprzyrodzonymi zasadami i jeśli nie zapuszczą swych korzeni w Twoim, godnym uwielbienia Sercu (G. B. Chautard).
  • Z łaski Twojej, o Panie, w moim obowiązku apostolstwa wszystko pochodzi z bezwarunkowego, serdecznego, cichego, powiedziałbym nawet, milczącego natchnienia Twojego, jakim darzysz swego biednego sługę, który bez żadnej ze swej strony zasługi prócz tej jednej, że niczego nie roztrząsał, lecz przyjmował i słuchał, stał się narzędziem, nie całkiem bezużytecznym dla przysporzenia chwały Tobie, o Jezu, i zbudowania wielu dusz... Obym umiał czekać i spełniać z wiarą, skromnością i ufną gorliwością dobre natchnienia Twojej łaski, o Jezu, który przewodniczysz rządom świata i prowadzisz go do najwyższych celów, zamierzonych przez stworzenie go i odkupienie, oraz do końcowej, wiekuistej chwały, która będzie udziałem dusz i narodów...
    Pragnę przede wszystkim dbać o pozostawanie w świętej zażyłości z Panem: bym trwał z Tobą, Panie, bym trwał na spokojnej i serdecznej rozmowie z Tobą, „Słowo Ojca, które stało się Ciałem”, centrum i życiem Ciała Mistycznego; a co za tym idzie, boskiego braterstwa, boskiego i ludzkiego, dzięki czemu jestem Twoim adoptowanym bratem, a wraz z Tobą synem Maryi, Matki Twojej (Jan XXIII: Dziennik duszy, rok 1961).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 419


Do góry

Książka na dziś

Opuszczone gniazdo

ks. prof. Andrzej Zwoliński

Każde z małżeństw w trakcie swego trwania przechodzi przez pewne, znaczące etapy, które można wyraźnie wyznaczyć. Niekiedy pomiędzy nimi pojawiają się kryzysy, które też są symptomem dokonujących się zmian.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.