10 CZERWCA 2018

Niedziela

Niedziela X tygodnia okresu zwykłego

Dzisiejsze czytania: Rdz 3, 9-15; Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8; 2 Kor 4, 13 – 5, 1; Mk 3, 20-35

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, ks. E. Staniek, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Siedem talentów. Dary Ducha Świętego

Dzisiejsze czytania

(Rdz 3, 9-15)
Gdy Adam spożył z drzewa, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: "Gdzie jesteś?" On odpowiedział: "Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się". Rzekł Bóg: "Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?" Mężczyzna odpowiedział: "Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem". Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: "Dlaczego to uczyniłaś?" Niewiasta odpowiedziała: "Wąż mnie zwiódł i zjadłam". Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: "Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę".

(Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8)
REFREN: Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl swe ucho
na głos mojego błagania.

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby Ci służono z bojaźnią.

Pokładam nadzieję w Panu,
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie,
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka
niech Izrael wygląda Pana.

U Pana jest bowiem łaska,
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów.

(2 Kor 4, 13 – 5, 1)
Bracia: Mamy tego samego ducha wiary, według którego napisano: "Uwierzyłem, dlatego przemówiłem", my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby łaska, obfitująca we wdzięczność wielu, pomnażała się Bogu na chwałę. Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Niewielkie bowiem utrapienia nasze obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie. Wiemy bowiem, że kiedy nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie.

(J 12, 31b-32)
Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony, a Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.

(Mk 3, 20-35)
Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: "Odszedł od zmysłów". A uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: "Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy". Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: "Jak może Szatan wyrzucać Szatana? Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc Szatan powstał przeciw sobie i jest z sobą skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i dopiero wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego". Mówili bowiem: "Ma ducha nieczystego". Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: "Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie". Odpowiedział im: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?" I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: "Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

W życiu doczesnym wciąż dosięga nas samotność. Liczymy na to, że ludzka miłość ją rozproszy, lecz to okazuje się iluzją. Po jakimś czasie samotność znów dochodzi do głosu, z jeszcze większą siłą. Szukamy więc w nieskończoność nowych miłości, nowych zaangażowań, dóbr. Pierwszym krokiem do nawrócenia jest odkrycie, że nieustanna tęsknota, odczuwana nawet w szczęściu, ciągłe poczucie nienasycenia i posmak smutku nawet w najradośniejszych chwilach są wspomnieniem stwórczej Miłości, która dała początek naszemu istnieniu. Są pieczęcią naszego zaistnienia w sercu Boga, który nas zapragnął dla nas samych. Są najgłębszym wzdychaniem duszy, która bez Boga cierpi i usycha.

Małgorzata Wałejko, "Oremus" czerwiec 2012, s. 50

Do góry

 

Posądzony o satanizm

Twórcze działanie w społeczeństwie jest w dużej mierze oparte na autorytecie, na zaufaniu, jakim społeczeństwo darzy danego człowieka. Taka działalność z reguły budzi zazdrość. Inni bowiem pozostając w cieniu wybitnych autorytetów, nie mogąc im dorównać, zazdrośnie zmierzają do ich skompromitowania, a przez to do podcięcia zaufania społecznego. W tym działaniu nie przebierają w środkach, a najskuteczniejszym z nich jest oszczerstwo.

Można to obserwować na kartach Ewangelii. Jezus cieszy się wielką popularnością. Marek notuje, że był tak oblężony przez tłumy, iż brakowało czasu na zjedzenie posiłku. Rozmiarami popularności i zaangażowania Jezusa zaniepokoili się Jego krewni. Nie chodziło tu jednak o Jego zdrowie i siły. Oni wiedzieli, że razem z wysoką falą entuzjazmu dla Niego rośnie inna, o wiele groźniejsza, fala zawiści. Marek w kronikarski sposób zaznacza, iż uczeni w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy, rozpowiadali: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”.

Zarzut był bardzo ciężki. Chciano uczynić z Jezusa satanistę, który dysponuje mocą władcy złych duchów. Chodziło o zalanie wodą ognia żarliwości religijnej, który Jezus z nieba przyniósł na ziemię.

Oto do czego może się posunąć zazdrość. Jej nie chodzi o prawdę, lecz o wpływ na tłumy, o podcięcie zaufania. Kłamstwo nie schodzi z ust ludzi zawistnych. Tam gdzie nie zyskują nic pochlebstwem, sięgają po oczernienie. Niekiedy milkną, gdy osiągną cel, częściej jednak jeszcze usilniej pracują, by ich kłamstwo nie zostało ujawnione.

Zdumiewa postawa Jezusa. On przyjmuje docierające do Niego oszczerstwa i logicznie demaskuje zawarte w nich kłamstwo. Nie rzuca jednak gromów pod adresem oczerniających. Odsłania jedynie wielkość ich grzechu. W swej zatwardziałości są niezdolni do nawrócenia.

Niszczenie dzieła Bożego powoduje dwa skutki. Jeden widzialny, jak widzialne było oczernienie Jezusa, drugi niewidzialny — to hermetyczne zamknięcie serca oczerniającego na działanie łaski. Wówczas taki człowiek staje nad przepaścią piekła. Słowa Jezusa: „Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego” — należy rozumieć jako całkowite zamknięcie się na działanie łaski nawrócenia. Przypisywanie działania Bożego szatanowi jest takim właśnie grzechem. Ten, kto tak uważa, w godzinie łaski też będzie traktował jej działanie jako działanie zła, a nie Boga, a wtedy sam ją odrzuci.

Ileż trzeba mądrości i pokory, by zawsze i wszędzie dostrzec działanie Boga i umieć cieszyć się sukcesami ludzi prawych. Ich działanie stanowi zaproszenie do współpracy w wielkich dziełach. Jakże inaczej potoczyłyby się losy Ewangelii, gdyby przynajmniej połowa uczonych w Piśmie stanęła po stronie Jezusa. Nie pozwalała im na to ich pycha, która odsłania swą najstraszniejszą twarz w zazdrości.

Zło objawia się tam, gdzie chce kogoś zniszczyć. Ma ono swoich „apostołów”. Nie przebiera w środkach.

Dobro zawsze jest twórcze i chce pomóc innym we wzrastaniu, w ubogacaniu serca i umysłu. Jezus staje wobec oszczerców, wyjaśnia i przestrzega, ale ich nie uderza. Będą mieli jeszcze wiele okazji, by podejść do Niego, by porozmawiać. Jeśli stać ich na pokorę i szukanie prawdy, otworzą swe serca na działanie łaski nawrócenia i popełniony grzech zostanie im odpuszczony. Jeśli pozostaną w swym uporze, sięgną po jeszcze ostrzejsze narzędzia, łącznie z krzyżem, by zniszczyć Jezusa. Biedni, dopiero na sądzie przekonają się, że to nie Chrystus, lecz oni byli wykonawcami poleceń Belzebuba, władcy złych duchów.

Zanotowana przez św. Marka scena wzywa do głębszej refleksji nad tajemnicą przewrotności ludzkiego serca, które potrafi zarzucić samemu Synowi Boga działanie szatańskie. Pozwala też odkryć, jak winna wyglądać ewangeliczna reakcja na oszczerstwo. Spokojne wyjaśnienie i troska o oszczercę, bo to on znajduje się w znacznie trudniejszej sytuacji niż oczerniony.

Ks. Edward Staniek

 

Belzebub

Działanie Jezusa wykraczało poza granice ludzkich możliwości. Każdy myślący człowiek dostrzegał jakąś dodatkową moc, w którą Prorok z Nazaretu był wyposażony. Stróże religijnej tradycji nie chcieli się zgodzić na to, że moc owa pochodzi od Boga. Zaczęli więc podejrzewać, że Jezus ma do czynienia z mocami ciemności. „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”.

Jezus nie kwestionuje istnienia szatana. Doskonale zdaje sobie sprawę z możliwości jego interwencji w życie człowieka. Podejmuje więc temat i podaje kilka ciekawych danych o metodzie działania złego ducha.

Jasno stwierdza, że w królestwie zła panuje jednomyślność. Zło jest mocne przez zdolność współpracy wszystkich jego podwładnych. „Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim”. Mocy tego jednolitego frontu zła doświadczają wszyscy, którzy poważnie chcą podjąć z nim walkę. Szeregi zła w boju z dobrem są tak zwarte, że z punktu widzenia ludzkich możliwości ich rozbicie jest właściwie nierealne. Zło jest uzbrojone jak Goliat i tylko Boża interwencja może wskazać skuteczną możliwość jego pokonania.

Zło dobrze wie, jaką siłą jest jedność, i dlatego jego główna taktyka w walce z dobrem polega na sianiu niepokoju, na kłóceniu ludzi między sobą. Gdy to osiągnie, jego zwycięstwo jest już łatwe.

Druga prawda dotycząca świata zła, którą przypomina Chrystus, jest zawarta w Jego słowach: „Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże i dopiero wtedy dom jego ograbi”. To jest prawda, którą doskonale ilustrują wszelkie wiadomości dotyczące walki z mafiami. Najczęściej w ręce sprawiedliwości dostają się tzw. „płotki”, a „rekiny” cieszą się wolnością. Takie łowy nie są jednak zwycięstwem. Dopiero likwidacja przywódców mafii może być zwycięstwem. Zło często dla swego bezpieczeństwa wydaje na „żer” niepotrzebnych mu już podwładnych. W taktyce walki jest to przewidziane.

Jezus jako doskonały znawca taktyki zła przypomina, że skuteczna walka z nim może być prowadzona jedynie w ten sposób, by dostać w ręce przywódcę. Dopiero gdy on zostanie „związany”, dom jego będzie można ograbić. Innymi słowy, walka ze złem musi być doskonale zaprogramowana. Trzeba zło pokonać w samym jego źródle. Kto opanuje źródło, ma w ręku całą rzekę.

Form zła na świecie jest wiele. Wystarczy wspomnieć alkoholizm. Ktokolwiek walczy o uratowanie człowieka topiącego się w kieliszku, musi mieć na uwadze nie tylko tego tonącego, ale owego mocarza, który miliony ludzi czyni swoimi niewolnikami. Rozpoznanie jego twarzy, zlokalizowanie jego domu, przygotowanie skutecznej wyprawy przeciw niemu — oto zbawcze zadanie chrześcijaństwa. Podobnie rzecz się przedstawia z narkomanią, z podnoszącą się falą pornografii itp.

Rozmowa z Jezusem na temat potęgi zła i metod jego działania stanowi jeden z istotnych elementów ewangelicznej formacji. Belzebub ma tysiące twarzy i ciągle różnymi demonami zniewala ludzi.

Ktokolwiek stanie do walki z nim licząc na własne siły — przegra. Jedynie uczestnicząc w walce po stronie Jezusa, może liczyć na zwycięstwo. Często jednak trzeba je okupić własną krwią. Kto jednak jest świadom wartości, o które prowadzi walkę, wie, że w niej można płacić nawet życiem.

Ks. Edward Staniek

 

W Tobie, Panie, jest łaskawość i obfite u Ciebie odkupienie (Ps 130, 7)

Dzisiaj liturgia otwiera pierwszą kartę historii zbawienia. Bóg indaguje mężczyznę i niewiastę, którzy przekroczyli przykazanie Boże. Adam zrzuca winę na Ewę, ta zaś na węża. Łańcuch grzechu ciągnie się dalej i poprzez przodków wiąże w swych pętach cały rodzaj ludzki. Bóg jednak lituje się nad swoimi stworzeniami i zapowiada ludziom zbawienie, potępiając jednak bezwzględnie węża: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje, a potomstwo jej, ono zmiażdży ci głowę” (Rdz 3, 15). Od tej chwili Szatan pozostał wiecznym nieprzyjacielem człowieka, usiłując zgubić go przez grzech. „Ale sam Pan przyszedł — naucza Sobór — aby człowieka uwolnić i umocnić, odnawiając go wewnętrznie i odrzucając <księcia tego świata> (J 12, 31), który trzymał człowieka w niewoli grzechu” (KDK 13). Jezus, potomek Niewiasty, syn Maryi, przyszedł położyć koniec panowaniu Szatana.

„I chodził po całej Galilei... — mówi Ewangelia — wyrzucając złe duchy” (Mk 1, 39). Fakt ów wzbudzał tyle entuzjazmu wśród ludu, że uczeni w Piśmie — niewierzący i złośliwi — nie mogąc zaprzeczyć jego oczywistości, a nie chcąc uznać w Jezusie Mesjasza, przypisują Jego moc wpływowi Belzebuba. Nauczyciel odpowiada: „Jeśli Szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim” (Mk 3, 26). Istotnie, panowanie Szatana kończy się, lecz z całkiem innego powodu: przyszedł ktoś silniejszy od niego, Syn Boży, który ma władzę „związać go” mocą Ducha Świętego, działającego w Chrystusie. Spór zostaje zakończony strasznym oświadczeniem: „Wszystkie grzechy, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone... Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia” (tamże 28-29). Grzechem przeciw Duchowi Świętemu jest przypisywanie Szatanowi tego, co sprawia Duch Boży, ponieważ — podobnie jak u uczonych w Piśmie — grzech ten wypływa z pychy, która przeczy Bogu i odrzuca Go; człowiek popełniając ten grzech wyklucza się dobrowolnie ze zbawienia. Bóg nie zbawia nikogo, kto nie chce być zbawiony.

Po tym jaskrawym wydarzeniu następuje w Ewangelii Marka wydarzenie inne, otwierające serce dla nadziei. Kiedy matka Jezusa i inni krewni przyszli szukając Go, On odpowiada: „Kto pełni wolę Bożą, ten mi jest bratem, siostrą i matką” (Mk 3, 35). Wszyscy, którzy idąc za Jego przykładem przyjmują i wypełniają wolę Ojca, są z Nim złączeni tak ścisłymi więzami, że można je porównać do więzów najściślejszych, to jest rodzinnych. Z tego zjednoczenia z Chrystusem w jednej woli Ojca, czerpią siłę, by zwyciężyć Szatana. Jak Chrystus swoim posłuszeństwem aż do śmierci na krzyżu, wynagrodził nieposłuszeństwo Adama i zwyciężył Szatana, tak chrześcijanin zwycięży go, łącząc się z posłuszeństwem Zbawiciela, idąc jak On drogą krzyża. W ucisku i walce nie upada na duchu, opiera się bowiem na Chrystusie-Zwycięzcy i pamięta, że dzięki Jego zasługom „niewielkie utrapienia nasze obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas” (2 Kor 4, 17).

  • Zbawicielu i Panie wszystkich ludzi, sprawco wszelkiej wolności i odkupienia, nadziejo tych, których wybawiła Twoja wszechmocna ręka! Ty zniszczyłeś grzech; przez swojego jedynego Syna zniszczyłeś dzieła Szatana, udaremniając jego podstępy, uwolniłeś więźniów jego.
    Wszelki zamysł diabelski, o Panie, wszelka moc szatańska, jakakolwiek zasadzka nieprzyjacielska, każda rana i męczarnia, Ból, cios, bodziec i cień zła niech się lękają Twojego imienia, którego wzywamy, oraz imienia Twojego jedynego Syna; niech odejdą od duszy i ciała Twoich sług, aby się święciło imię Tego, który za nas był ukrzyżowany i zmartwychwstał, wziął na siebie wszystkie nasze grzechy i słabości, Jezus Chrystus, który przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
    Bądź błogosławiony, o Panie; naucz mnie Twoich przykazań. Panie, byłeś naszą ucieczką w każdy czas. Rzekłem: Panie, zmiłuj się nade mną, ulecz moją duszę, bo zgrzeszyłem. Naucz mnie wypełniać Twoją wolę, ponieważ Ty jesteś moim Bogiem i w Tobie jest źródło życia: w Twej światłości oglądamy światłość. Zachowaj swoją łaskawość dla tych, którzy Cię wyznają (Preghiere dei primi cristiani 181, 207, 225).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 244

Do góry

Książka na dziś

Siedem talentów. Dary Ducha Świętego

Siedem talentów. Dary Ducha Świętego

KS. EDWARD STANIEK

O Duchu Świętym mówi się często. Ktokolwiek czyni znak krzyża w imię Ojca..., wymienia Jego imię. Nie chodzi jednak tylko o wyznanie imienia, ale o otwarcie serca na Jego siedem darów oraz na ich pomnożenie. Dary Ducha Świętego to talenty i szczęśliwy, kto umie je pomnożyć. Nie zmarnujmy ich przypomnijmy sobie ich znaczenie i uczmy się je wykorzystywać.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.