9 MARCA 2018

Piątek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania: Oz 14, 2-10; Ps 81 (80), 6c-8a. 8b-9. 10-11b. 14 i 17 ; Mk 12, 28b-34

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, Megan McKenna, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Totalne uwielbienie

Dzisiejsze czytania

(Oz 14, 2-10)
Tak mówi Pan: "Wróć, Izraelu, do Pana, Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną swą winę. Zabierzcie z sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: „Usuń cały grzech, a przyjmij to, co dobre, zamiast cielców dajemy Ci nasze wargi. Asyria nie może nas zbawić; nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić: nasz boże do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota”. Uleczę ich niewierność, szczodrze obdarzę ich miłością, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola zapuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, i zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka, jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja na niego spoglądam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc. Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste; kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy".

(Ps 81 (80), 6c-8a. 8b-9. 10-11b. 14 i 17)
REFREN:Ja jestem Bogiem, słuchaj mego głosu

Słyszę słowa nieznane:
"Uwolniłem od brzemienia jego barki,
jego ręce porzuciły kosze.
Wołałeś w ucisku, a Ja cię ocaliłem.

Odpowiedziałem ci z grzmiącej chmury,
doświadczyłem cię przy wodach Meriba.
Słuchaj, mój ludu, chcę cię napomnieć,
obyś Mnie posłuchał, Izraelu!

Nie będziesz miał obcego boga,
cudzemu bogu nie będziesz się kłaniał.
Ja jestem Panem, Bogiem twoim,
który cię wywiódł z ziemi egipskiej.

Gdyby mój lud Mnie posłuchał,
a Izrael kroczył moimi drogami,
jego bym karmił wyborną pszenicą
i sycił miodem z opoki".

(Mt 4, 17)
Pan mówi: Nawracajcie się, bliskie jest królestwo niebieskie.

(Mk 12, 28b-34)
Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: "Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?" Jezus odpowiedział: "Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych". Rzekł Mu uczony w Piśmie: "Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary". Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: "Niedaleko jesteś od królestwa Bożego". I nikt już nie odważył się Go więcej pytać.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Wzywając do nawrócenia, Jezus zapewniał, że królestwo Boże jest blisko. Jednemu z uczonych w Piśmie powiedział jednak coś, co zdumiało świadków do tego stopnia, że zamilkli i nie mieli odwagi pytać o szczegóły. Uczony usłyszał mianowicie, że oto on jest niedaleko od królestwa Bożego. Zgodził się bowiem z pouczeniem Jezusa, że tylko miłość Boga, jako największa wartość, i miłość bliźniego, jako owoc tej pierwszej, mogą być uznane za najważniejsze przykazanie. Był to efekt szczerego poszukiwania prawdy, które człowiek ten podjął w rozmowie z Mistrzem z Nazaretu.

O. Piotr Stasiński OFMCap, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2006, s. 98-99

Do góry

 

Megan McKenna

W tym tygodniu słuchamy wielu z najważniejszych proroków, jak nakazują ludowi Izraela wrócić do Boga. Ozeasz jest prorokiem wierności, bliskości z Bogiem, miłości oferowanej raz za razem tym, którzy prostytuują się z innymi bogami, służąc własnym pragnieniom i zachciankom. Przesłanie Ozeasza jest niemal zbyt dobre, by było prawdziwe – „chodź do domu, wszystko jest przebaczone”. Powróć do pierwszej i najprawdziwszej miłości Twojego życia – Boga.

Ozeasz przypomina nam, że wszystko co mamy do zrobienia, to uznać dobroć i współczucie Boga, i pamiętać że tylko On może nas ocalić, nie przymierze które możemy zawrzeć, politycznie czy gospodarcze Jeśli tylko zwrócimy znów naszą twarz do Boga, wtedy Bóg uzdrowi nas i odwróci od nas swój gniew.

Bóg będzie dla nas jak rosa, a my rozkwitniemy jak lilia. Nasz korzeń i siła będzie jak cedrów Libanu, nasza chwała w Bogu jak drzewo oliwne. Będziemy przebywać w cieniu i zapachu cedru, przynosząc plon, a nasza sława będzie jak wino Libanu. Obrazy te wypełnione są nadzieją, obfitością i pełnią pokoju. Bóg chce być dla nas tym wszystkim.

Ci, którzy nie chcą słuchać, dostają kolejne upomnienie, Bóg mówi ponownie, przypominając, że przynosimy owoc tylko przez Boga. To jest mądrość. Proste są ścieżki Pana, prawy po nich stąpa, ale grzesznik potyka się. To obraz, z którym zostajemy: obraz tych, którzy idą naprzód bez problemów i tych, którzy się potykają.

To czytanie jest opisem Boga i tego, jak kocha On naród wybrany. A jednak ludzie odwracają się, odrzucając Bożą pomoc, szukając szczęścia gdzie indziej i nie znajdując go. Staczają się nisko i Bóg pozwala, by atakowały ich te same narody, z którymi zawierali umowy lub u których się chronili, zamiast polegać na Bogu. Miłość Izraela jest połowiczna, kapryśna i samolubna. Izrael zapomniał o przymierzu i pierwszym przykazaniu, że Bóg sam jest Bogiem, godnym uwielbienia, czci i wiernego oddania.

To sedno pytania saduceuszy do Jezusa: jakie jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Oczywiście każdy Żyd znałby odpowiedź na to pytanie, ponieważ recytuje ją jako część modlitwy porannej i wyznania wiary. Ale Jezus odpowiada pierwszy. Taka jest pierwsza z jego wypowiedzi:

Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden.
Będziesz miłował Pana, Boga swego,
całym swoim sercem,
całą swoją duszą,
całym swoim umysłem
i całą swoją mocą.

Drugie brzmi następująco:

Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.
Nie ma innego przykazania większego od tych.

Jezus przedstawia siebie jako Żyda, lojalnego syna proroków, wierzącego w przymierze i w Boga Izraela. Jest wierny Bogu swoich przodków i Bogu obietnic.

Saduceusz komplementuje go: „Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary.” Uczony poszedł krok dalej w objawieniu i naukach proroków; uwielbienie Boga nie jest ustanowione w pierwszym rzędzie w rytualnych elementach Świątyni, ale w życiu miłości i posłuszeństwu Prawu. Teraz to Jezus wyraża aprobatę wobec objawienia, jakie zyskał saduceusz, potwierdza jego słowa. Jezus wygłasza zaskakujące stwierdzenie na temat saduceusza: „Niedaleko jesteś od Królestwa Bożego.” Po tym wszystkim, nikt nie śmiał zadać Jezusowi innych pytań!

Saduceusz pojął, że Prawo prowadzi do ofiary serca, umysłu duszy i siły – jego własnego życia. Jak blisko był Królestwa Bożego? Lub dokładniej – jak blisko my jesteśmy? Uwielbienie Boga i miłość bliźniego są tak bardzo powiązane, że rytuały są niczym w porównaniu z tym, jak kochamy naszego bliźniego i naszego Boga. Ale nawet to nas nie poprowadzi nas do Królestwa Bożego.

W Królestwie Boga to Bóg pyta nas, jak kochamy siebie nawzajem. O kim możemy powiedzieć, że kochamy całym sercem, duszą, umysłem i ze wszystkich sił – Boga, męża, żonę, dzieci, rodziców, krewnych, przyjaciół, kochanków, bliźnich, obcych, biednych, wrogów, tych którzy postąpili wobec nas źle, są w opozycji, ignorują nas, wystawiają na próbę lub współzawodniczą z nami? Gdzie poświęcamy nasze życie, pragnienia, czas i myśli o innych? Czy możemy powiedzieć, że nasza miłość jest silna jak ofiara całopalna, całkowicie spalona i oddana innym? Kto jest naszym bliźnim? To odwieczne pytanie sprawia, że potykamy się często na drodze Pana.

Oscar Romero, arcybiskup San Salvador, mówił jasno o Bogu i bliźnim: „Jeśli tylko mogliby zobaczyć, że to Chrystus jest tą osobie w potrzebie, torturowaną, uwięzioną, zabitą. W każdej istocie ludzkiej, rzuconej na nasze ulice przez niefortunne zawirowania losu, odkrylibyśmy odrzuconego Chrystusa.... którego z miłością przygarnęlibyśmy i ucałowali.” To jest miłość do Boga i bliźniego! Jest taka stara opowieść spisana na Dalekim Wschodzie, która przypomni nam o pierwszym i drugim prawie.

Pewnego razu król podróżował przez kraj. Jednym z ludzi, których spotkał, był mędrzec ze zwojami Prawa. Dał je królowi jako dar, ponieważ wiedział, że król kochał Prawo i chciał być mądrzejszym władcą. Ale gdy król otworzył zwoje, okazały się one puste! Zawiedziony, powrócił do mędrca, i skarżył się: „W zwojach nie ma pisma. Jak mam więc zdecydować co jest sprawiedliwe i mądre?” Mędrzec odpowiedział: „Pismo jest niewidzialne, tak jak Prawo w Twoim sercu. Jeśli nie możesz nauczyć się go odczytywać, wróć za dziesięć lat, a przeczytam ci je.

Opowieść ta wskazuje, że musimy w nas samych szukać tego, co najbardziej ludzkie, najbardziej podobne do Boga, co jest zrodzone z miłości i jedności. Brzmi w tym echo bardzo krótkiej przypowieści Nikosa Kazanzakisa

Człowiek szuka Boga, pełen desperacji, tęskniąc za boską obecnością. Wołał na widok drzewa: „Drzewo migdałowe, mów do mnie o o Bogu.” A drzewo migdałowe rozkwita.

Odkrywamy tę mądrość, która jest ukryta w nas, przez to jak traktujemy innych, przez to że zwracamy uwagę na naszych bliskich, na wolę i marzenia Boga – o sprawiedliwość, pokój i współczucie dla tych zapomnianych i odrzuconych przez świat. Ta nauka kształtuje duszę, i nikt nie może zrobić tego za nas, jednak doświadczenie tego, że inni nas kochają, może nas skierować na właściwą ścieżkę i towarzyszyć nam przez jakiś czas. A jednak potrzeba całego życia, by nauczyć się żyć z taką pasją, taką ofiarą i taką świętością, żeby każde nasze słowo, myśl i czyn objawiały tę jedną prawdę: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden!” Jedynie przez łaskę Ducha możemy poznać Boga Jezusa i trwać w Królestwie Bożym.
Być może modlitwy innych utwierdzą nas mocniej na naszej ścieżce. Ta jest wypowiedziana przez Teilharda de Chardin.

O Panie, zamknij mnie na klucz. I zanurz mnie w najgłębszych głębinach Twego serca. Trzymaj mnie tam, podnieś, oczyść mnie, odnów, zapal mnie i unieś mnie w górę, aż stanę się dokładnie tym, kim chcesz bym był. Przez oczyszczającą śmierć mojego Ja, w imieniu Jezusa, Chrystusa Bożego. Amen.

Megan McKenna z książki "Wielki Post - Refleksje i opowieści"

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

WYRZECZENIE SIĘ I ODERWANIE

O Panie, wydobądź mnie z sieci zastawionej na mnie, boś Ty jest moją ucieczką (Ps 31, 5)

„Człowiek, stworzony przez Boga w stanie sprawiedliwości, za poduszczeniem Złego już na początku dziejów nadużył swej wolności, przeciwstawiając się Bogu i pragnąc osiągnąć cel swój poza Nim” (KDK 13). Aby odzyskać utraconą świętość i przywrócić łączność z Bogiem, trzeba zawrócić na drogę oderwania i całkowitego wyrzeczenia. Tego wymaga chrzest święty. Aby łaska chrztu prowadziła do nowego życia w Chrystusie, trzeba umrzeć wszystkiemu, co prowadzi do grzechu i w jakikolwiek sposób sprzeciwia się świętości Chrystusa. Taki jest sens pierwszego przykazania, jakie Bóg dał w Starym Testamencie, a Jezus potwierdził w Nowym: „Pan Bóg, nasz Pan, jest jedyny; będziesz więc miłował Pana Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” (Mk 12, 29-30). To słowo „całym” powtarzane z naciskiem znaczy, że „nic” nie powinno przeszkadzać miłości Bożej lub ją zmniejszać. Jeśli serce jest wypełnione nieuporządkowanymi uczuciami do własnego „ja” albo do stworzeń, to nie może kochać całą mocą. Odpowiednikiem przykazania miłości jest całkowite wyrzeczenie się wszelkiego uczucia, które sprzeciwia się miłości Boga i nie może być przez nią objęte. Człowiek ma tylko jedną wolę, mówi św. Jan od Krzyża, i jeśli ona „pozwoli zaprzątnąć się czymś i opanować, nie będzie tak wolna, samotna i czysta, jak to jest konieczne do przeobrażenia się w Boga” (Dr. I, 11, 6). Kiedy człowiek przywiązuje się do stworzeń, staje się ich niewolnikiem i zamiast pomocy, znajduje w nich w swej drodze do Boga tylko przeszkodę i utrudnienie. Dlatego Święty nalega: „By dojść do posiadania wszystkiego (Boga), nie chciej posiadać czegoś w niczym... gdy zatrzymasz się nad czymś, przestajesz dążyć do wszystkiego” (tamże 13, 11. 12).

Przykazanie miłości bliźniego — „będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mk 12, 31) — stawia podobne wymagania. Aby zachować je doskonale, potrzeba wielkodusznego wyrzeczenia się egoizmu. Wyrzeczenie i oderwanie to jeszcze nie świętość, lecz nieodzowne warunki do jej osiągnięcia właśnie dlatego, że udostępniają nam pełnię miłości.

  • Panie, patrząc na naszą nędze i obietnicę wyzdrowienia, natychmiast odpowiadamy: Oto jesteśmy przed Tobą, bo Ty jesteś Panem Bogiem naszym... zostaliśmy wezwani i odpowiedzieliśmy: Oto jesteśmy przed Tobą. Udowodnimy czynem, że obiecując należeć do Ciebie, nie poddamy się nikomu innemu prócz Ciebie, mówimy więc: Ty jesteś Panem, Bogiem naszym (Orygenes).
  • Jest rzeczą, pożałowania godną, o Panie, że dusze, do których Ty tak się zbliżyłeś, opuszczają Cię, by zwrócić się do rzeczy tej ziemi, i do nich się przywiązują... Lecz skoro my nie oddajemy się Tobie tak wielkodusznie, jak Ty sam nam oddajesz siebie, to będzie już wielką łaską, jeśli zostawisz nas w modlitwie myślnej i niekiedy nawiedzisz nas, jak robotników pracujących w Twojej winnicy. Inni natomiast (ci, którzy są oderwani od wszystkiego), są Twoimi synami najmilszymi, których nigdy ani na chwile nie chciałbyś opuścić, jak i oni nie chcą oddalić się od Ciebie. Tych posadzisz u stołu swego i własne potrawy swoje zastawisz im...
    O błogosławione wyrzeczenie się rzeczy tak marnych, które nas do takiej wysokiej czci podnosi! Ty nas miłujesz, Panie! Niech Cię naprawdę miłuje, kto Cię miłuje, tylko nie byle jaką miłością. Czemuż więc my nie mielibyśmy go miłować, ile zdołamy? O, błogosławiona to zamiana dać naszą miłość, a otrzymać Twoją! Ty wszystko możesz, my tutaj nic nie możemy, tylko to, co Ty sprawisz, abyśmy mogli. I cóż to ostatecznie my czynimy dla Ciebie, Panie nasz i Stworzycielu? Jedno maluczkie postanowienie służenia Tobie, jedno nic. Lecz gdy Ty chcesz, abyśmy przez to nic zasłużyli i otrzymali wszystko, nie bądźmy tak niemądrzy, byśmy Ci mieli odmówić! (św. Teresa od Jezusa; Droga doskonałości 16, 8-10).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 327

Do góry

Książka na dziś

Totalne uwielbienie

Totalne uwielbienie

ANDI ONEY

Kiedy uwielbiamy Boga, dzieją się niesamowite rzeczy – zarówno w sferze duchowej, jak i fizycznej. Uwielbienie oddziałuje na nasze serca, nastawienie, skłonności, otwartość i zdolność pojmowania Boga. Nasze serca łagodnieją i stają się bar­dziej uległe wobec woli Bożej. Stajemy w postawie otwar­tości i wydania się Bogu, która pozwala nam jeszcze bardziej otwie­rać się na Ducha Świętego – zwiększa się nasza zdolność do przyjmowania Jego darów. A w dodatku pojawia się radość. Jeśli trudno ci uwielbiać, nie wiesz, jak to robić, czujesz się skrępowany, ta książka przekona cię, że warto się otworzyć i, nie oglądając się na innych, TOTALNIE oddać się Bogu.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.