24 LISTOPADA 2017

Piątek

Wspomnienie świętych męczenników Andrzeja Dung-Lac, prezbitera, i Towarzyszy

Dzisiejsze czytania: 1 Mch 4,36-37.52-59; 1 Krn 29,10-12; J 10,27; Łk 19,45-48

Rozważania: Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Gdybyś znała Dar Boży. Nauka przyjmowania

Dzisiejsze czytania

(1 Mch 4,36-37.52-59)
Juda i jego bracia powiedzieli: Oto nasi wrogowie są starci. Chodźmy, aby świątynię oczyścić i na nowo poświęcić. Zebrało się więc całe wojsko i poszli na górę Syjon. Dwudziestego piątego dnia dziewiątego miesiąca, to jest miesiąca Kislew, sto czterdziestego ósmego roku, wstali wcześnie rano i zgodnie z Prawem złożyli ofiarę na nowym ołtarzu całopalenia, który wybudowali. Dokładnie w tym samym czasie i tego samego dnia, którego poganie go zbezcześcili, został on na nowo poświęcony przy śpiewie pieśni i grze na cytrach, harfach i cymbałach. Cały lud upadł na twarz, oddał pokłon i aż pod niebo wysławiał Tego, który im zesłał takie szczęście. Przez osiem dni obchodzili poświęcenie ołtarza, a przy tym pełni radości składali całopalenia, ofiary pojednania i uwielbienia. Fasadę świątyni ozdobili złotymi wieńcami i małymi tarczami, odbudowali bramy i pomieszczenia dla kapłanów i drzwi do nich pozakładali, a między ludem panowała bardzo wielka radość z tego powodu, że skończyła się hańba, którą sprowadzili poganie. Juda zaś, jego bracia i całe zgromadzenie Izraela postanowili, że uroczystość poświęcenia ołtarza będą z weselem i radością obchodzili z roku na rok przez osiem dni, począwszy od dnia dwudziestego piątego miesiąca Kislew.

(1 Krn 29,10-12)
REFREN: Chwalimy, Panie, Twe przesławne imię

Bądź błogosławiony, o Panie, Boże ojca naszego, Izraela,
na wieki wieków.
Twoja jest, o Panie, wielkość i potęga,
sława, majestat i chwała;
bo wszystko, co jest na niebie i na ziemi, jest Twoje.

Do Ciebie, Panie należy królowanie.
Bogactwo i chwała od Ciebie pochodzi.
Ty nad wszystkim panujesz, a w ręku Twoim siła i potęga
i ręką Twoją wywyższasz i utwierdzasz wszystko.

(J 10,27)
Moje owce słuchają mojego głosu, Ja znam je, a one Idą za Mną.

(Łk 19,45-48)
Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Łatwo jest wierzyć i ufać Bogu, gdy wszystko w życiu się układa po naszej myśli. Prawdziwą próbą dla wiary są doświadczenia nieoczekiwanego cierpienia. Uczmy się wytrwałości w wierze i miłości od wspominanych w dzisiejszej liturgii świętych męczenników Andrzeja i Towarzyszy. Każde doświadczenie oczyszcza i przybliża do Boga. Niech Chrystus przez pokarm swojego słowa i Ciała umocni naszą wiarę.

ks. Dariusz Kwiatkowski, „Oremus” listopad 2005, s. 113

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Mieszkanie w Bogu

Mnie zaś dobrze jest być blisko Ciebie, Boże mój (Ps 73, 28)

Oderwanie od wszelkich dóbr stworzonych i od siebie samego pozwala człowiekowi głębiej dostrzec, jak bardzo Bóg go pociąga ku sobie. „Jak niewiastę porzuconą i zgnębioną na duchu, wezwał cię Pan... Mówi Twój Bóg: na krótką chwilę porzuciłem Ciebie, ale z ogromną miłością cię przygarnę” (Iz 54, 6-7). Jak po ukaraniu Izraela wskutek jego niewierności Bóg przywołał go do siebie, zwracając mu swoją łaskę, tak oczyściwszy poszczególne dusze przez gorzkie utrapienia, oschłości i opuszczenia, pociąga je „z ogromną miłością”, aby zjednoczyć je z sobą. Bóg pociąga przez kontemplację, która, jak mówi św. Jan od Krzyża, „jest umiejętnością miłości wlaną przez Boga. Wiedza ta, oświecając i rozmiłowując równocześnie dusze, podnosi ją ze stopnia na stopień, aż ją wzniesie do Boga, swojego Stworzyciela. Jedynie bowiem miłość jest tym czynnikiem, który łączy duszę z Bogiem” (N. II, 18, 5). W pierwszym okresie dokonuje się to w sposób ciemny, dusza nic nie dostrzega, lecz następnie „bardzo często odczuwa rozpłomienienie i gorąco miłości” (tamże 12, 5). Są wówczas chwile ogromnej radości, w których dusza kosztuje już zjednoczenia z Bogiem. Radość ta obficie wynagradza cierpienia i utrapienia, jakie przeszła w ciemnościach nocy. „Znalazłam Umiłowanego mego serca, pochwyciłam Go i nie puszczę” (Pnp 3, 4). W tych chwilach obecność Boga w duszy nie tylko jest prawdą wiary, w którą mocno wierzy, lecz jest rzeczywistością Bożą, jakiej żywo doświadcza. Dusza stwierdza, że jest w Bogu, i odczuwa Boga w sobie jako obecność bardziej żywą niż jakakolwiek obecność stworzona. Są to dowody zjednoczenia z Bogiem, których On udziela „jak chce, kiedy chce i komu chce” (T.J.: T. IV, 1, 2). Dowody te, chociaż rzadkie i krótkie, zakorzeniają mocno w Nim duszę i zachęcają do ochotnego przyjęcia utrapień, jakie będzie musiała jeszcze znieść, aby dojść do doskonałego zjednoczenia. Należy jednak zawsze pamiętać, że miłość nie polega na radości, której można doświadczyć, lecz na mocnym postanowieniu woli oddania się Bogu. „Wszystko to sprawia Pan”, i On może wlać miłość „wolę pozostawiając oschłą” (N. II, 12, 7) lub też rozpalając ją słodkim żarem.

Panie, daję Ci moją radość i moją spokojną ufność; podtrzymuje mnie Twoja miłość, zdaję się na nią, poświęcam się, gubię się w niej... O miłości bezmierna Boga mojego, obecnie mogę miłować Cię tylko pośrednio... Mogę Ci złożyć w darze tylko Twoje dobra, które wychodzą z rąk moich, zbyt zmarnowane i okrojone!...
   O dobroci i niewyczerpana czułości, o ojcze i matko, o miłości mocna i czuła, delikatna i osobowa, o przyjacielu wierny i radosny, o oblubieńcze namiętny i zazdrosny, o bracie, który udzielasz rad i kierujesz, o rzeko głęboka i spokojna, ogniu, który spalasz, światłości, która dajesz wszelkie światło, o Boże, o Ojcze, moje wszystko, o Miłości, do której wracam pospiesznie, o Miłości, czekaj na mnie, otom ja!
   Wszystko jest boskie. Nie ma tutaj nic świeckiego... Boże mój, Ojcze, Boże mój, przyjacielu, najczulszy i przewidujący... Boże słodszy niż moja matka (P. Lyonnet).

Daj mi siebie, Boże mój, oddaj mi siebie! Kocham Cię, a jeśli to mało, spraw, niech kocham więcej. Nie mogę odmierzyć, bym wiedział, ile miłości mi brakuje do miary wystarczającej, aby życie moje biegło w Twoje objęcia i nie odwracało się, dopóki nie schroni się „w ukryciu Twojego oblicza”. Tyle wiem tylko, że źle mi jest bez Ciebie zarówno na zewnątrz mnie, jak i we mnie samym, a wszelkie bogactwo, które nie jest Bogiem moim, jest dla mnie ubóstwem.
   Moim ciężarem jest miłość moja. Ona mnie niesie, dokądkolwiek dążę. To Twój dar zapala nas i unosi w górę; gorejemy i idziemy. Wznosimy się przez wznoszenie się sercem... To Twój ogień, Twój dobry ogień, zapala nas i idziemy, gdyż zdążamy w górę do pokoju niebieskiego Jeruzalem (św. Augustyn: Wyznania XIII, 8, 9; 9, 10).

Jesteś dobry, o Panie, dla duszy szukającej Cię. A jaki będziesz dla tej, która Cię znajdzie? Lecz właśnie to jest dziwne, że nikt nie może Cię szukać, kto Cię wpierw już nie znalazł. Ty więc pragniesz, aby Cię znaleziono, bo chcesz, aby Cię szukano i znowu znaleziono. Tak, można Cię szukać i znaleźć, lecz nie można Cię uprzedzić. Nawet wówczas, gdy mówimy: „Rano modlitwa moja uprzedzi Cię”, nie ma wątpliwości, że każda modlitwa będzie oziębła, jeśli ze swej strony nie poprzedzi jej Twoje natchnienie (św. Bernard).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 481

Do góry

Książka na dziś

Gdybyś znała Dar Boży. Nauka przyjmowania

Gdybyś znała Dar Boży. Nauka przyjmowania

JACQUES PHILIPPE

„O, gdybyś znała dar Boży”, mówi Jezus do Samarytanki w Ewangelii według św. Jana. Te słowa stają się punktem wyjścia dla Jacques’a Philippe’a, który namawia, byśmy odrzucili postawę narcystycznego skupienia na sobie i dążenia do doskonałości na rzecz pokornej ufności Bogu i Jego miłości do nas. „Bóg nie daje nam według naszych zasług, cnót, zalet, ale według nadziei, którą w Nim pokładamy, wedle ufności w Jego miłosierdzie”. Pozwólmy się więc prowadzić Duchowi Świętemu – w wierze, nadziei i miłości… Niech na tej drodze towarzyszą nam postacie, do których w swych rozważaniach odwołuje się także autor: św. Paweł z Tarsu, św. Teresa z Ávili, św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Lisieux, św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein), św. Faustyna Kowalska, Etty Hillesum.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.