11 PAŹDZIERNIKA 2017

Środa

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania: Jon 4,1-11; Ps 86,3-6.9-10; Rz 8,15; Łk 11,1-4

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Cuda świętej Siostry Faustyny. Świadectwa i modlitwy

Dzisiejsze czytania

(Jon 4,1-11)
Gdy Bóg przebaczył Niniwitom, nie podobało się to Jonaszowi i oburzył się. Modlił się przeto do Pana i mówił: Proszę, Panie, czy nie to właśnie miałem na myśli, będąc jeszcze w moim kraju? Dlatego postanowiłem uciec do Tarszisz, bo wiem, żeś Ty jest Bóg łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą. Teraz Panie, zabierz, proszę, duszę moją ode mnie, albowiem lepsza dla mnie śmierć niż życie. Pan odrzekł: Czy uważasz, że słusznie jesteś oburzony? Jonasz wyszedł z miasta, zatrzymał się po jego stronie wschodniej, tam uczynił sobie szałas i usiadł w cieniu, aby widzieć, co się będzie działo w mieście. A Pan Bóg sprawił, że krzew rycynusowy wyrósł nad Jonaszem po to, by cień był nad jego głową i żeby mu ująć jego goryczy. Jonasz bardzo się ucieszył [tym] krzewem. Ale z nastaniem brzasku dnia następnego Bóg zesłał robaczka, aby uszkodził krzew, tak iż usechł. A potem, gdy wzeszło słońce, zesłał Bóg gorący, wschodni wiatr. Słońce prażyło Jonasza w głowę, tak że osłabł. Życzył więc sobie śmierci i mówił: Lepiej dla mnie umrzeć aniżeli żyć. Na to rzekł Bóg do Jonasza: Czy słusznie się oburzasz z powodu tego krzewu? Odpowiedział: Słusznie gniewam się śmiertelnie. Rzekł Pan: Tobie żal krzewu, którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?

(Ps 86,3-6.9-10)
REFREN: Panie, Ty jesteś dobry i łaskawy

Panie, zmiłuj się nade mną,
bo nieustannie wołam do Ciebie.
Rozraduj życie swego sługi,
ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę.

Tyś bowiem, Panie, dobry i łaskawy,
pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją
i zważ na głos mojej prośby.

Przyjdą wszystkie ludy przez Ciebie stworzone,
i Tobie, Panie, oddadzą pokłon,
będą sławiły Twe imię.
Bo Ty jesteś wielki i czynisz cuda:
tylko Ty jesteś Bogiem.

(Rz 8,15)
Otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym wołamy: Abba, Ojcze!

(Łk 11,1-4)
Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów. A On rzekł do nich: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Codziennie odmawiamy „Ojcze nasz”, błagając o odpuszczenie grzechów, „które niepokoją nasze sumienia”. Czy jednak mamy świadomość, że prosimy Boga o tzw. rozgrzeszenie warunkowe? Otrzymujemy je, gdy sami jesteśmy gotowi wybaczyć naszym bliźnim. Prośmy dziś Boga o zrozumienie, że przebaczając innym, nie tylko niczego nie tracimy, ale także sami zyskujemy pewność, że On odpuszcza nam nasze winy.

ks. Adam Bednarczyk, „Oremus” październik 2001, s. 44

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni miłosierni

Ojcze, obym był Twoim miłosiernym dzieckiem, jak Ty jesteś miłosierny (Łk 6, 35-36)

„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7). Jezus nie zadowolił się tylko ogłoszeniem tego błogosławieństwa, lecz także wskazał drogę, aby go dostąpić: naśladować miłosierdzie Boga. „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36). Bóg, Miłość nieskończona, gdy pragnie dosięgnąć swoich stworzeń, nie może tego uczynić inaczej, jak pochylając się do samej ich nicości, maleńkości, aktem nieskończonego miłosierdzia. Przez miłosierdzie powołał człowieka z nicości i tak bardzo go uczcił, że stworzył go na obraz i podobieństwo swoje. Kiedy następnie człowiek zdradził Boga, miłosierdzie Jego wyszło szukać człowieka w przepaści grzechu: „w miłości wieczystej nad tobą ulitowałem się” (Iz 54, 8), i aby go zbawić, przeszedł wszelką granicę poświęcając dlań swego Jednorodzonego. Jezus przyszedłszy na świat, by ucieleśnić miłosierdzie Ojca, oświadczył: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9, I3).

Rozważanie, lub lepiej kontemplacja miłosierdzia Bożego, ma moc skruszyć twardość serca ludzkiego, jego nieubłagalność, surowość i złagodzić go przez postawę pełną dobroci wobec braci, którzy względem nas zawinili. Jeśli cechą miłości Boga względem ludzi jest miłosierdzie, to jak chrześcijanie, dzieci Boże, potrafią miłować się wzajemnie nie odznaczając się miłosierdziem? W kazaniu na górze po ogłoszeniu błogosławieństw Jezus ukazuje przykazanie miłości właśnie pod kątem miłosierdzia: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają” (Łk 6, 27-28). Bez tej cechy głębokiej pobłażliwości i bez wielkoduszności miłość nie mogłaby utrzymać się między ludźmi, którzy wskutek swojej słabości są często dla drugich powodem utrapienia, potrzebują więc wzajemnego przebaczenia. Jak Bóg miłuje człowieka okazując mu miłosierdzie, tak ludzie powinni miłować się wzajemnie, pamiętając, że im bardziej będą miłosierni, tym łatwiej „miłosierdzia dostąpią”.

Do Ciebie biegnę, Panie Jezu, dla Twojej dobroci i miłosierdzia — bo wiem, że nie pogardzałeś ubogimi ani też nie brzydzisz się grzesznikami. Nie odrzuciłeś łotra, który wyznał swój grzech, ani grzesznicy płaczącej, ani Chananejki proszącej, ani owej niewiasty schwytanej na cudzołóstwie, ani nawet celnika siedzącego na cle, ani grzesznika błagającego o miłosierdzie, ani Apostoła, który się zaparł Ciebie, ani prześladowcy Twoich uczniów, a tym bardziej tych, którzy Cię krzyżowali. Wonność Twoich łask mię pociąga...
   Spraw, o Panie, aby ten zapach ożywił moje serce, tak długo utrapione fetorem moich grzechów, aby obfitowało w te wonności równie słodkie jak zbawienne...
   Naucz mnie rozlewać wonność miłosierdzia, które obejmuje potrzeby bliźnich, troski uciśnionych, upadki grzeszników, a wreszcie wszystkie cierpienia tych, którzy są pogrążeni w boleści, choćby to byli nawet moi nieprzyjaciele. Wszystko to wydaje się dla natury godne pogardy, lecz woń, jaka stąd płynie, przewyższa wszystkie wonności. Jest to balsam, który uzdrawia: „Błogosławieni miłosierni, albowiem dostąpią miłosierdzia”... Szczęśliwa dusza, która stara się zaopatrzyć obficie w takie wonności, wlewając w nie olej miłosierdzia i zapalając je ogniem miłości...
   Spraw, o Panie, abym miał serce pełne współczucia dla biednych, abym był skłonny współczuć, gotowy pomagać i uważał się za szczęśliwszego dając raczej niż otrzymując. Spraw, abym łatwo przebaczał i umiał opierać się złości, nie poddawał się nigdy uczuciom zemsty i zawsze patrzył na potrzeby innych jak na swoje własne. Niech dusza moja będzie przepojona rosą Twojego miłosierdzia, a serce napełnione litością do tego stopnia, abym potrafił stać się wszystkim dla wszystkich... a tak umarł sobie samemu i już żył tylko dla dobra innych (św. Bernard).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 291

Do góry

Książka na dziś

Cuda świętej Siostry Faustyny. Świadectwa i modlitwy

Cuda świętej Siostry Faustyny. Świadectwa i modlitwy

"Czyń, co chcesz, rozdawaj łaski, jak chcesz, komu chcesz i kiedy chcesz" - powiedział Jezus do św. Siostry Faustyny Kowalskiej. Apostołka Bożego Miłosierdzia hojnie wykorzystuje obietnicę Zbawiciela. Potwierdzają to dziesiątki tysięcy świadectw, które każdego roku napływają do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Opowiadają o cudach wielkich nawróceń, uzdrowieniach duchowych i fizycznych, darach potomstwa, pracy, studiów, łaskach wyjścia z nałogów, pojednania, przebaczenia i tego wszystkiego, czego potrzebują ludzie i o co proszą w modlitwach. Zachorowałam w 1991 roku. Diagnoza: choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy. Leżałam w szpitalu, ale w przeddzień święta Miłosierdzia Bożego wróciłam do domu. W niedzielę Miłosierdzia Bożego, choć byłam słaba wybrałam się do kościoła. Ksiądz proboszcz po Mszy dał wszystkim do ucałowania relikwie św. Siostry Faustyny. Czułam, że łaska Boga ogarnęła i mnie. Już następnego dniu byłam pełna sił i zdrowia. Od tamtego dnia minął już rok, a ja jestem zupełnie zdrowa.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.