9 PAŹDZIERNIKA 2017

Poniedziałek

Wspomnienie bł. Wincentego Kadłubka, biskupa

Dzisiejsze czytania: Jon 1,1-2.11; Ps: Jon 2,3-5.8; J 13,34; Łk 10,25-37

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Jezus mówi do ciebie (wydanie jubileuszowe)

Dzisiejsze czytania

(Jon 1,1-2.11)
Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: Wstań, idź do Niniwy - wielkiego miasta - i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze. A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana. Ale Pan zesłał na morze gwałtowny wiatr, i powstała wielka burza na morzu, tak że okrętowi groziło rozbicie. Przerazili się więc żeglarze i każdy wołał do swego bóstwa; rzucili w morze ładunek, który był na okręcie, by uczynić go lżejszym. Jonasz zaś zszedł w głąb wnętrza okrętu, położył się i twardo zasnął. Przystąpił więc do niego dowódca żeglarzy i rzekł mu: Dlaczego ty śpisz? Wstań, wołaj do Boga twego, może wspomni Bóg na nas i nie zginiemy. Mówili też [żeglarze] jeden do drugiego: Chodźcie, rzućmy losy, a dowiemy się, z powodu kogo to właśnie nieszczęście [spadło] na nas. I rzucili losy, a los padł na Jonasza. Rzekli więc do niego: Powiedzże nam, Jaki jest twój zawód? Skąd pochodzisz? Jaki jest twój kraj? Z którego jesteś narodu? A on im odpowiedział: Jestem Hebrajczykiem i czczę Pana, Boga nieba, który stworzył morze i ląd. Wtedy wielki strach zdjął mężów i rzekli do niego: Dlaczego to uczyniłeś? - albowiem wiedzieli mężowie, że on ucieka przed Panem, bo im to powiedział. I zapytali go: Co powinniśmy ci uczynić, aby morze przestało się burzyć dokoła nas? Fale bowiem w dalszym ciągu się podnosiły. Odpowiedział im: Weźcie mnie i rzućcie w morze, a przestaną się burzyć wody przeciw wam, ponieważ wiem, że z mojego powodu tak wielka burza powstała przeciw wam. Ludzie ci starali się, wiosłując, zawrócić ku lądowi, ale nie mogli, bo morze coraz silniej burzyło się przeciw nim. Wołali więc do Pana i mówili: O Panie, prosimy, nie dozwól nam zginąć ze względu na życie tego człowieka i nie obciążaj nas odpowiedzialnością za krew niewinną, albowiem Ty jesteś Pan, jak Ci się podoba, tak czynisz. I wzięli Jonasza, i wrzucili go w morze, a ono przestało się srożyć. Ogarnęła wtedy tych ludzi bojaźń przed Panem. Złożyli Panu ofiarę i uczynili śluby. Pan zesłał wielką rybę, aby połknęła Jonasza. I był Jonasz we wnętrznościach ryby trzy dni i trzy noce. Z wnętrzności ryby modlił się Jonasz do swego Pana Boga. I mówił: W utrapieniu moim wołałem do Pana, a On mi odpowiedział. Z głębokości Szeolu wzywałem pomocy, a Ty usłyszałeś mój głos. Rzuciłeś mnie na głębię, we wnętrze morza, i nurt mnie ogarnął. Wszystkie Twe morskie bałwany i fale Twoje przeszły nade mną. Rzekłem do Ciebie: Wygnany daleko od oczu Twoich, wejrzeć na Twój święty przybytek? Wody objęły mnie zewsząd, aż po gardło, ocean mnie otoczył, sitowie okoliło mi głowę. Do posad gór zstąpiłem, zawory ziemi zostały poza mną na zawsze. Ale Ty wyprowadziłeś życie moje z przepaści, Panie, mój Boże! Gdy gasło we mnie życie, wspomniałem na Pana, a modlitwa moja dotarła do Ciebie, do Twego świętego przybytku. Czciciele próżnych marności opuszczają Łaskawego dla nich. Ale ja złożę Tobie ofiarę, z głośnym dziękczynieniem. Spełnię to, co ślubowałem. Zbawienie jest u Pana. Pan nakazał rybie i wyrzuciła Jonasza na ląd.

(Jon 2,3-5.8)
REFREN: Pan wyprowadzi życie me z przepaści

W utrapieniu moim wołałem do Pana,
a On mi odpowiedział.
Z głębokości Otchłani wzywałem pomocy,
a usłyszałeś głos mój.

Rzuciłeś mnie na głębię, we wnętrze morza,
i nurt mnie ogarnął.
Wszystkie Twe morskie bałwany i fale Twoje
przeszły nade mną.

Rzekłem do Ciebie:
„Wygnany daleko od oczu Twoich,
jakże choć tyle osiągnę,
by móc wejrzeć na Twój przybytek?

Gdy gasło we mnie życie,
wspomniałem na Pana,
a modlitwa moja dotarła do Ciebie,
do Twego świętego przybytku”.

(J 13,34)
Daję wam Przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.

(Łk 10,25-37)
Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Bł. Wincenty Kadłubek urodził się w 1155 roku w Karwowie koło Opatowa. Przez wiele lat związany był z dworem książęcym Kazimierza Sprawiedliwego, gdzie pełnił m.in. funkcję kanclerza. Później, jako biskup krakowski, podpisywał się: „niegodny sługa Kościoła”, co trafnie oddaje sposób, w jaki traktował powierzoną mu misję. Znajdując się w samym centrum ścierających się stronnictw politycznych, Wincenty pozostał pasterzem Ludu Bożego – sprawy Kościoła zawsze były dla niego na pierwszym miejscu. Wspierał papieską reformę kościelną i uczestniczył w Soborze Laterańskim IV. W 1218 roku, na 5 lat przed śmiercią, zrzekł się urzędu i wstąpił do klasztoru cystersów w Jędrzejowie. Jest autorem „Kroniki polskiej” – największego polskiego dzieła o tematyce historycznej przełomu XII i XIII wieku.

Hanna Ożdżyńska, „Oremus” październik 2009, s. 40

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Błogosławieni cisi

Duchu Święty, naucz mnie okazywać uprzejmość i łagodność wszystkim (Tt 3, 2)

„Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5, 5). Cisi, o których mówi Jezus, są jedno z ubogimi i tymi, którzy płaczą; Jezus już ogłosił ich błogosławionymi, oni bowiem nie burzą się wobec utrapień, nie odpowiadają gwałtem na gwałt, lecz poddają się sercem cichym i pokornym. Jezus, którego Duch Święty namaścił, aby spełniał na świecie misję cichości, dobroci (Łk 4, 18), objawił się ludziom jako wzór cichości (Mt 11, 29), ma więc wszelkie prawo żądać od swoich uczniów, aby uczyli się od Niego i naśladowali Jego przykład. Aby zaś mogli to czynić, udzielił im namaszczenia Ducha Świętego.

Człowiek nie potrafi nigdy zgasić w sobie całkowicie wszystkich pobudek i odruchów gwałtowności bez pomocy Ducha, którego działanie, w sercach posłusznych, rodzi niezwykły owoc cichości (Ga 5, 22). Człowiek cichy, ukształtowany przez Ducha Świętego na wzór Chrystusa, umie panować nad wszystkimi nieuporządkowanymi objawami swojego ja: porywczością, obraźliwością, złością, duchem zazdrości lub zemsty. To człowiek, który wyrzekł się pokusy narzucania czy wynoszenia się, panowania nad innymi przemocą. Ale to przedsięwzięcie trudne dla natury zranionej grzechem, w której egoizm i pycha usiłują stale się zaznaczać i podkreślać swe prawa. Dopóki żyjemy, zwycięstwo nie będzie nigdy całkowite. Chrześcijanin jednak nie powinien składać broni, lecz każdego dnia ochotnie podejmować wysiłki wzywając pokornie Ducha Świętego, aby zniszczył w nim wszystkie pozostałości porywczości, obraźliwości i zmiękczył każdy ślad twardości. Przybądź, Duchu Święty, ugnij, co oporne, zroś to, co jest oschłe, uśmierzaj wszelki gniew, złagodź wszelką twardość. To właśnie Boski Pocieszyciel, Duch słodyczy, nagina wewnętrznie i słodko wolę człowieka, skłania ją do dobroci, pokory, cichości. Kto posiada Ducha, działa ze słodyczą, powiedziałby św. Paweł (Ga 6, 1).

O Boże-Człowieku umęczony, naucz mnie rozważać i rozmyślać nad przykładem Twojego życia i uczyć się od Ciebie wszelkiej doskonałości... Spraw, abym biegła za Tobą z całym uniesieniem duszy, by za Twoim przewodnictwem dojść szczęśliwie do Krzyża. Ty ofiarowałeś się dla naszego przykładu i pobudzasz nas, abyśmy patrzyli na Ciebie z miłością, kiedy mówisz: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie odpocznienie dla dusz waszych”... Ustanowiłeś pokorę serca i cichość jako fundament i mocny korzeń wszystkich cnót... Dlatego, Panie, pragnąłeś, abyśmy się ich nauczyli szczególnie od Ciebie... Spraw, abym stanęła mocno na takim fundamencie i na nim rozwijała się i rosła. Obym budowała na pokorze, a moje obcowanie stanie się całkiem anielskie, czyste, łaskawe i pokój czyniące. Będę dla wszystkich życzliwa i łaskawa, względem wszystkich okażę się miła... O pokoro, jak wielkie dobra przynosisz; tych bowiem, którzy cię posiadają, czynisz pokój czyniącymi i pogodnymi! (Bł. Aniela z Foligno).

Święta Maryjo, Matko Boża, zachowaj we mnie serce dziecka, czyste i przejrzyste jak źródło; wyjednaj mi serce proste nie znające smutku; serce wielkoduszne w oddaniu, czułe we współczuciu; serce wierne i ofiarne, nie zapominające nigdy najmniejszej przysługi, a nie chowające żalu wskutek przykrości. Ukształtuj we mnie serce łagodne i pokorne, miłujące, a nie żądające odpłaty miłości, skore ukrywać się wobec Twojego Boskiego Syna poza innymi sercami; serce wielkie i nieujarzmione, takie, aby żadna niewdzięczność nie mogła go zamknąć i żadna obojętność znużyć; serce udręczone dla chwały Jezusa Chrystusa, zranione Jego miłością, serce, którego rana goi się dopiero w niebie (L. de Grandmaison).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 284

Do góry

Książka na dziś

Jezus mówi do ciebie (wydanie jubileuszowe)

Jezus mówi do ciebie (wydanie jubileuszowe)

Sarah Young

Najbardziej w Jezusie wzrusza mnie to, że On kocha nie za coś, ale pomimo wszystko. Nie czeka na naszą doskonałość, ale jedynie na otwarte serce. Codziennie od nowa bierze na siebie nasze zmartwienia i winy. Mówi, pociesza, podnosi i prowadzi najlepszą drogą. Daje pokój i nadzieję. Można Go usłyszeć, jeśli tylko zamknie się oczy. Można Go usłyszeć, jeśli tylko otworzy się serce. Wiesz już, co dziś Chce powiedzieć Tobie?

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.