1 LIPCA 2017

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania: Rdz 18,1-15; Ps: Łk 1,46b-50.53-54; Mt 8,17; Mt 8,5-17

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Instrukcja obsługi solniczki

Dzisiejsze czytania

(Rdz 18,1-15)
Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi! Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego. A oni mu rzekli: Uczyń tak, jak powiedziałeś. Abraham poszedł więc spiesznie do namiotu Sary i rzekł: Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki. Potem Abraham podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził. Po czym, wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem. Zapytali go: Gdzie jest twoja żona, Sara? - Odpowiedział im: W tym oto namiocie. Rzekł mu [jeden z nich]: O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna. Sara przysłuchiwała się u wejścia do namiotu, [które było tuż] za Abrahamem. Abraham i Sara byli w bardzo podeszłym wieku. Toteż Sara nie miewała przypadłości właściwej kobietom. Uśmiechnęła się więc do siebie i pomyślała: Teraz, gdy przekwitłam, mam doznawać rozkoszy, i mój mąż starzec? Pan rzekł do Abrahama: Dlaczego to Sara śmieje się i myśli: Czy naprawdę będę mogła rodzić, gdy już się zestarzałam? Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, i Sara będzie miała syna. Wtedy Sara zaparła się, mówiąc: Wcale się nie śmiałam - bo ogarnęło ją przerażenie. Ale Pan powiedział: Nie. Śmiałaś się!

(Łk 1,46-50.53-54)
REFREN: Bóg zawsze pomny na swe miłosierdzie

Wielbi dusza moja Pana
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy,
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.

Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
święte jest imię Jego.
Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, co się Go boją.

Głodnych nasycił dobrami,
a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za sługą swoim, Izraelem,
pomny na swoje miłosierdzie.

(Mt 8,17)
Jezus wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.

(Mt 8,5-17)
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go . Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! - a idzie; drugiemu: Chodź tu! - a przychodzi; a słudze: Zrób to! - a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz - w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów . Do setnika zaś Jezus rzekł: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś. I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

W miarę dojrzewania nasza wiara w Boga przeradza się w wiarę Bogu, Jego Słowu, które – wypowiadane – staje się rzeczywistością. Ta wiara ma moc przezwyciężyć każdą niemożność, każdą odległość nie do pokonania, każdą przepaść. Jezus – Boski Lekarz – przychodzi do nas, by wziąć na siebie nasze słabości i choroby. na jego słowo paraliż ustępuje, a nasze serce staje się zdolne do miłości.

Jacek Szymczak OP, „Oremus” czerwiec 2009, s. 116-117

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Chwała Jego majestatu

Trójco Świata, obym był chwalą Twojego majestatu (Ef 1, 12)

„Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym... w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski” (Ef 1, 3-6). W niewielu słowach św. Paweł zapowiada plan zbawienia, jaki nakreślił Ojciec, a wykonał Syn z ”pieczęcią Ducha Świętego” (tamże 13) na chwałę Trójcy. Jeśli „niebiosa głoszą chwałę Boga, a dzieło rąk Jego nieboskłon obwieszcza” (Ps 19, 2), ponieważ świadczą o Jego potędze, mądrości i nieskończonej piękności, to jeszcze bardziej wysławia majestat Trójcy dzieło stworzenia człowieka i jego podniesienia do stanu nadprzyrodzonego, jako najchwalebniejsze objawienie Jej wzniosłej dobroci. Co mogła Trójca uczynić więcej niż udzielić się człowiekowi do tego stopnia, by w nim przebywać i pociągnąć go na święty szczyt swego życia Bożego? I czyż wobec tego człowiek mógłby nie poświęcić życia na chwałę Trójcy? To właśnie jest wielkim powołaniem chrześcijanina, które tak jasno podkreśla św. Paweł: zostaliśmy „przeznaczeni... byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu” (Ef 1, 12). l dlatego Ojciec „wybrał nas... abyśmy byli święci i nieskazitelni przed Jego obliczem” (tamże 4).

Po tej linii planu Bożego Sobór Watykański II pobudza wszystkich wiernych, a zwłaszcza osoby poświęcone Bogu, aby „wytrwały i wzniosły się wyżej w swym powołaniu... dla przysporzenia świętości Kościołowi; na większą chwałę jednej i niepodzielnej Trójcy, która w Chrystusie i przez Chrystusa jest źródłem i początkiem wszelkiej świętości” (KK 47). Im świętszymi są poszczególni chrześcijanie, tym świętszym jest Kościół; jego świętość uwielbia Trójcę, a zarazem czyni ją w pewien sposób widzialną dla ludzi. „Zadaniem bowiem Kościoła jest uobecniać i czynić niejako widzialnym Boga i Jego Syna wcielonego, przez nieustanne odnawianie się i oczyszczanie pod kierunkiem Ducha Św.” (KDK 21).

O milcząca Trójco, najwyższy zdroju światłości, miłości, niezmiennego pokoju; wszystko w niebie, na ziemi, a nawet w piekle, jest skierowane na chwalę majestatu Twojego najświętszego Imienia.
Pragnąc zjednoczyć się z nieustającym uwielbieniem Słowa, jakie wznosi się ku Tobie z głębi duszy Chrystusa, przez Niego, z Nim i w Nim, za wzorem Najświętszej Dziewicy Wcielenia i przez Jej najczystsze ręce oddaję się jako żertwa na cześć Trójcy.
Ojcze umiłowany, łaska przybrania na chrzcie świętym uczyniła mnie Twoim synem. Strzeż mnie, aby żaden dobrowolny grzech, nawet lekki, nie zaciemnił czystości duszy mojej. Lecz niech życie moje, każdego dnia coraz wierniejsze, wznosi się ku Tobie w bezgranicznym oddaniu synowskim, w oddaniu dziecka, które wie, że kocha je czule Ojciec wszechmogący.
O Słowo, wieczna Myśli mojego Boga, obrazie Jego istoty i blasku Jego chwały, nie chcę już innej światłości prócz Ciebie. Oświeć moje ciemności światłością Twojego życia. Niechaj postępuję wkorzeniony w wiarę, coraz bardziej uległy oświeceniom Twojej mądrości, Twojego rozumu. Twojej wszechwiedzy, oczekując dnia, w którym wszelkie inne światło zniknie wobec wspaniałego blasku Twojego boskiego oblicza.
Duchu Święty, jednoczący Ojca i Syna w szczęściu bez końca, naucz mnie żyć każdej chwili i we wszystkim w zażyłości z moim Bogiem i być coraz bardziej złączonym w jedności Trójcy...
Gdy ten świat przeminie i znikną dla mnie cienie ziemskie, niechaj moje życie wieczne upływa przed obliczem Trójcy Przenajświętszej na nieustannym chwaleniu majestatu Boga Ojca, Syna, Ducha Świętego (M. M. Philipion).

Słuszne jest, aby wszystkie usta wychwalały, aby wszystkie głosy wyznawały, wszystkie stworzenia czciły i chwaliły Twoje chwalebne i godne uwielbienia Imię, o Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, który stworzyłeś świat i jego mieszkańców w swojej łaskawości, a w miłosierdziu swoim zbawiłeś ludzi udzielając śmiertelnikom niezmierzonych dobrodziejstw.
Niezliczone zastępy duchów niebieskich błogosławią Cię i chwalą... Cherubini i Serafini wysławiają i wielbią Twoją wielkość, wołają nieustannie, odpowiadając jeden drugiemu: święty, święty, święty jest Pan Bóg Sabaoth; niebo i ziemia są pełne Jego majestatu, obecności i blasku Jego wielkości (Preghiere dei primi cristiani 167).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 324

Do góry

Książka na dziś

Instrukcja obsługi solniczki

Instrukcja obsługi solniczki

Szymon Hołownia

Hołownia nie należy do tych, co "patrzą na prawo, patrzą na lewo. A patrząc - widzą wszystko oddzielnie, że dom..., że Stasiek..., że koń..., że drzewo...". Hołownia pisze o bezdomnych, o dobrej zmianie, o ministrze Waszczykowskim, o papieżu Franciszku, księdzu Międlarze i biednych jak mysz kościelna księżach, o uchodźcach, misjonarzach, Helenie Kmieć, o tym, co ("oddzielnie") codziennie widzimy. Każdy felieton, jak zapis sejsmografu, pokazuje, że we wszystkich sytuacjach i sprawach zawsze jest miejsce na miłość. Książka absolutnie nie nabożna, jest ewangeliczną książką o miłości. ks. Adam Boniecki

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.