3 LIPCA 2016

Niedziela

XIV niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania: Iz 66,10-14c; Ps 66,1-3.4-7.16.20; Ga 6,14-18; Kol 3,15a.16a; Łk 10,1-12.17-20

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, ks. M. Pohl, ks. E. Staniek, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Jezus uzdrawia w Eucharystii. Każda Msza święta jest mszą o uzdrowienie

Dzisiejsze czytania

(Iz 66,10-14c)
Radujcie się wraz z Jerozolimą, weselcie się w niej wszyscy, co ją miłujecie! Cieszcie się z nią bardzo wy wszyscy, którzyście się nad nią smucili, ażebyście ssać mogli aż do nasycenia z piersi jej pociech; ażebyście ciągnęli mleko z rozkoszą z pełnej piersi jej chwały. Tak bowiem mówi Pan: Oto Ja skieruję do niej pokój jak rzekę i chwałę narodów - jak strumień wezbrany. Ich niemowlęta będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone. Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę; w Jerozolimie doznacie pociechy. Na ten widok rozraduje się serce wasze, a kości wasze nabiorą świeżości jak murawa. Ręka Pana da się poznać Jego sługom.

(Ps 66,1-3.4-7.16.20)
REFREN: Niech cała ziemia chwali swego Boga

Z radością sławcie Boga, wszystkie ziemie,
opiewajcie chwałę Jego imienia,
cześć Mu wspaniałą oddajcie.
Powiedzcie Bogu: „Jak zadziwiające są Twe dzieła!

Niechaj Cię wielbi cała ziemia i niechaj śpiewa Tobie,
niech Twoje imię opiewa”.
Przyjdźcie i patrzcie na dzieła Boga:
zadziwiających rzeczy dokonał wśród ludzi.

Morze na suchy ląd zamienił,
pieszo przeszli przez rzekę:
Nim się przeto radujmy!
Jego potęga włada na wieki.

Przyjdźcie i słuchajcie mnie wszyscy,
którzy boicie się Boga,
opowiem, co uczynił mej duszy.
Błogosławiony Bóg, który nie odepchnął mej prośby
i nie oddalił ode mnie swej łaski.

(Ga 6,14-18)
Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie. Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą, i na Izraela Bożego /niech zstąpi/ pokój i miłosierdzie. Odtąd niech już nikt nie sprawia mi przykrości: przecież ja na ciele swoim noszę blizny, znamię przynależności do Jezusa. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z duchem waszym, bracia! Amen.

(Kol 3,15a.16a)
Sercami waszymi niech rządzi Chrystusowy pokój, słowo Chrystusa niech w nas przebywa z całym swoim bogactwem.

(Łk 10,1-12.17-20)
Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Chrześcijanin, wzorem Apostołów, jest powołany do głoszenia Dobrej Nowiny. Każdy może to robić w najprostszy z możliwych sposobów – świadectwem własnego życia. I chociaż może nas spotkać w związku z tym uznanie i podziw, to jednak częściej napotkamy trudności, brak zrozumienia i odrzucenie. I tak jak uznanie ze strony ludzi nie może być naszym celem, podobnie odrzucenie z ich strony nie może być dla nas powodem zniechęcenia. Jezus wskazuje na ostateczny cel naszych działań: „Cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”. Możemy zostać odrzuceni, wykpieni i opuszczeni przez ludzi, ale nigdy przez Chrystusa.

Joanna Woroniecka-Gucza, „Oremus” lipiec 2007, s. 41

Do góry

„Oto was posyłam...”

W rzadko którym fragmencie Pisma św. lepiej widać, jak Bóg ceni i szanuje człowieka, zapraszając go do współpracy w swoim dziele. Bóg w swoim żniwie, czyli dziele głoszenia Ewangelii i zbawienia człowieka, nie chce obyć się bez nas, lecz korzysta z naszego zaangażowania. Uwzględnia przy tym wszystkie uwarunkowania i właściwości ludzkiej natury.

Wie na przykład, że źle się pracuje w pojedynkę, więc wysyła uczniów po dwóch, aby się wzajemnie wspierali i mobilizowali. Wie, że grozi im pokusa dostosowania się do praw i zwyczajów, jakimi rządzi się świat, dlatego każe im iść jak owce między wilki, rezygnując ze wszystkich ludzkich zabezpieczeń, bo „kto mieczem wojuje, od miecza ginie”; lepszym orężem jest pokój, a zabezpieczeniem wiara. Wie, że łatwo zbacza się z obranej drogi i rozprasza na różne cele, i dlatego każe się skoncentrować na jednym. Wie, że zbytnia troska o środki do pracy, przeszkadza nieraz samej pracy i powoduje jej bezowocność, więc wymaga ubóstwa. Wie, że człowiek lubi gonić za popularnością, odmianą i jest niecierpliwy, więc każe trzymać się jednego miejsca, dopóki nie skończą zadania, a gdy praca nie rokuje nadziei na owoce, każe nie tracić czasu. Wie wreszcie, że człowiek lubi oglądać owoce swojej pracy, więc pozwala się nimi cieszyć, ale z zastrzeżeniem, że więź wiary i miłości z Jezusem jest ważniejsza.

W tym wszystkim widać wielką troskę Jezusa o swoich uczniów i owocność ich pracy. Nie chce im robić złudzeń, lecz lojalnie ostrzega o trudnościach: że nie będą przyjmowani, że ludzie będą ich atakować i nie pozostawią w spokoju. Nie obiecuje im też zysku ani wielkiej zapłaty. Ale też i nie dla zysku ich posyła. Najważniejsze jest zadanie: głoszenie Ewangelii, wsparte znakami Bożej miłości i opieki. Jedno jest od drugiego nieodłączne. Bóg jest Bogiem miłości i dobroci, troszczy się o swoje dzieci. Cudy uzdrowień fizycznych i duchowych, są znakiem wyzwolenia z gorszych i groźniejszych tarapatów: z grzechu. A wszystko to zapowiada zbliżanie się Królestwa Bożego.

Ewangelia, czyli Dobra Nowina, to właśnie ogłaszanie tej radosnej wiadomości: Bóg o was nie zapomniał! Pomimo waszych grzechów, kocha was tak bardzo, że daje wam dostęp do swego Królestwa. Kto zaufa Chrystusowi znajdzie w Nim zbawienie, pomoc, przebaczenie i pokój.

Żeby przyjąć tę Dobrą Nowinę, trzeba być godnym pokoju, tzn. ufać Bogu. Jezus nie wymagał, aby ludzie od razu w Niego uwierzyli. On wymagał, aby wierzyli Bogu, Pismu św., proroctwom. A jeśli ktoś szczerze ufa Bogu i naprawdę wierzy w Jego Słowo, wtedy przyjmie też i Chrystusa z Jego posłannictwem. Albowiem Chrystus głosił to samo co Bóg w objawieniu starotestamentalnym, z tą jednak różnicą, że Stary Testament obiecywał i zapowiadał, a Chrystus wypełniał i realizował. Ukazywał także pełny sens tego, co jeszcze nie do końca jasne było w Starym Przymierzu. Robił to stawiając właściwe akcenty na poszczególne tematy, przykazania, przepisy i wymagania Bożego prawa.

I w tym posłannictwie mają współuczestniczyć uczniowie Jezusa – nie tylko ci pierwsi, przed dwoma tysiącami lat, ale i ci współcześni, żyjący dziś wśród nas. I my powinniśmy znaleźć się w ich liczbie, bo żniwo jest bardzo wielkie, a robotników ciągle mało. Jedno jest pewne: że robotnicy w sutannach do tej pracy już nie wystarczą. I dlatego warto rozważyć wezwanie Chrystusa. A jeszcze bardziej, modlić się ufnie i prosić, by jak najwięcej ludzi – z każdym z nas osobiście na czele – wielkodusznie podjęło te zadania.

Ks. Mariusz Pohl

Do góry

Ks. Edward Staniek

„Pokój temu domowi”

Można spotkać człowieka promieniującego pokojem. Jego mieszkanie jest oazą pokoju. Inni przychodzą do niego, by odzyskać równowagę ducha, uspokoić się, odpocząć. Wystarczy godzinne spotkanie z takim człowiekiem, by nastąpiła renowacja naszego ducha.

Tacy ludzie są apostołami Bożego pokoju. Wypełnieni tym duchem przez samego Chrystusa, rozlewają go w serca innych, poszukujących ukojenia. O takich apostołach pokoju mówił Chrystus w Ewangelii, kiedy wysyłał z misją głoszenia Dobrej Nowiny swoich uczniów.

Dziś słowo pokój najczęściej rozumie się jako brak wojny. W Ewangelii natomiast słowo pokój oznacza Boży dar wypełniający ludzkie serce, usuwający z niego wszelkie rozdarcie.

Dopiero tak ubogacony człowiek jest w stanie żyć w prawdziwym pokoju z innymi. Jeśli zaś spotka się kilku takich ludzi, tworzą oazę ewangelicznego pokoju i mogą stać się jego szafarzami w swoim środowisku.

Mając na uwadze fakt, że w Ewangelii jest zawsze wskazana nie tylko wartość, lecz również konkretna droga wiodąca do jej osiągnięcia, warto zastanowić się nad wypowiedziami Jezusa zatroskanego o skuteczne przekazywanie Jego pokoju.

Mistrz z Nazaretu uzależnia owocne przekazywanie pokoju od postawy zarówno apostołów niosących ten dar, jak i człowieka, któremu jest on ofiarowany. Nie każdy czeka na pokój, nie każdemu na nim zależy. Przyjmuje ten dar jedynie człowiek godny pokoju.

Jezus przestrzega swych uczniów przed zbytnim optymizmem łatwego pozyskania dla pokoju wszystkich ludzi. Wielu z nich nie jest zainteresowanych tą wartością i należy się z tym liczyć. Apostoł pokoju obserwując, jak ludzie odrzucają ofiarowany przez niego dar, nie może tracić z tego powodu pokoju swego serca. Trzeba, by w spotkaniu z człowiekiem niegodnym pokoju sam zachował się godnie. Odpowiedzialność za odrzucenie pokoju spada całkowicie na tego, kto odrzuca.

Jeszcze dokładniej Jezus określa postawę samego apostoła pokoju i metody, jakimi winien się posługiwać. Wysyła swoich uczniów z misją pokoju bez pieniędzy i bez sandałów, bezbronnych — jak owce między wilki.

Chrystus wie, że gdzie pojawią się pieniądze, dary, drogie prezenty, tam pojawią się wkrótce waśnie, kłótnie, zazdrości. Pieniądz nie niesie z sobą pokoju, zawsze niesie niebezpieczeństwo konfliktu. Ci, którzy niosą pieniądze, nie są zwiastunami prawdziwego pokoju.

Podobnie rzecz się przedstawia z sandałami. Obuwie daje poczucie bezpieczeństwa. Człowiek w butach czuje się znacznie bardziej pewny siebie. W krajach Wschodu nierzadko twardy sandał stanowi narzędzie walki, gdy dochodzi do rękoczynów. Apostołowie pokoju mają iść boso, bezbronni, jak owce między wilki.

Te ewangeliczne uwagi trzeba przenieść do naszego życia. Nie rozprawiajmy godzinami o losach pokoju na świecie, bo on w bardzo małym stopniu zależy od nas. Rozpocznijmy od tego, co jest w zasięgu naszych możliwości, od wprowadzania pokoju w swoje własne serce. Tego nikt nie może za nas uczynić. Chodzi o to, byśmy byli ludźmi godnymi pokoju, by Boży pokój na nas spoczął.

Jeśli to zostanie osiągnięte, zatroszczmy się o pokój w naszym domu, małżeństwie, rodzinie. Jeśli i to się uda, rozdajmy pokój tym, których spotykamy na co dzień: sąsiadom, kolegom w pracy, towarzyszom zabawy. Godni pokoju przyjmą go z całą radością.

Warto też nieco dokładniej zapoznać się z życiem i działalnością św. Franciszka z Asyżu, który nie tylko bardzo trafnie odczytał Ewangelię, lecz potrafił ją zastosować w życiu, stając się w trzynastym wieku wielkim apostołem pokoju.

Ks. Edward Staniek

 

Ciekawa instrukcja

Mówiąc o organizowaniu przez Jezusa Kościoła, najczęściej mamy na uwadze dwunastu Apostołów. W tej nielicznej grupie wyodrębniamy uprzywilejowane miejsce trzech: Piotra i dwu braci Zebedeuszy, Jakuba i Jana. Oni to zostali przez Mistrza wprowadzeni w głąb tajemnicy przebóstwienia na Taborze i w misterium zmagania ze złem w Getsemani. Wszystkim Apostołom przewodził Piotr, który z rąk zmartwychwstałego Jezusa otrzymał prawo pasterskiej odpowiedzialności za całość Kościoła.

Św. Łukasz jasno wskazuje jeszcze na drugi, szerszy krąg organizacji Kościoła, kształtowanej przez samego Jezusa. Ta grupa liczyła siedemdziesięciu dwóch uczniów przygotowanych do pracy misyjnej. Być może, że w tych liczbach można dostrzec pewne podobieńswo do organizacji Izraela. Naród wybrany składał się z dwunastu pokoleń, a Mojżesz dla sprawniejszego zarządu ustanowił radę starszych, która liczyła po sześciu z każdego pokolenia, a więc siedemdziesięciu dwóch.

Według Łukasza Chrystus zorganizował dużą grupę uczniów i przygotował ich do pracy misyjnej. W sumie dysponował trzydziestu sześciu ekipami misyjnymi, po dwu misjonarzy w każdej. Wyprzedzali oni Mistrza i przygotowywali teren na spotkanie z Nim. Jezus był misjonarzem wędrownym. Z kart Ewangelii wynika, że ta Jego misyjna działalność była dobrze zorganizowana.

Niezwykle ciekawa jest instrukcja, jaką tym ekipom, tuż przed wysłaniem ich z trudną misją, podaje Chrystus. Mówi ona wiele o koncepcji całego dzieła przepowiadania Ewangelii, a zarazem o fundamentalnych założeniach dobrze działającej organizacji. Pod tym kątem należałoby przeanalizować bardzo dokładnie dwunasty rozdział Ewangelii św. Łukasza. W naszym rozważaniu możliwe jest jedynie zasygnalizowanie wskazań Mistrza z Nazaretu. Oto one:

1. Uczniowie winni być świadomi wielkiego dzieła, w którym uczestniczą. Są tylko żniwiarzami na roli Pana. To wymaga pracowitości.

2. Głoszenie Ewangelii jest pracą niebezpieczną. To trudna misja owcy wysłanej między wilki, co wymaga odwagi.

3. Przepowiadanie Ewangelii dokonuje się bez zaplecza finansowego i bez jakiegokolwiek liczenia na zysk. To wymaga bezinteresowności i bezwzględnego zawierzenia Bogu.

4. Uczniowie Jezusa wędrują boso, bez sandałów, idą bowiem z misją pokojową. Człowiek bosy nie nadaje się do walki. To wymaga pokory.

5. W czasie wykonywania zadania uczniowie Jezusa nie mogą załatwiać żadnych osobistych spraw, dlatego nie wolno im nikogo w drodze pozdrawiać. To wymaga ducha ofiary.

6. Uczniowie Chrystusa winni się znać na ludziach, mogą bowiem wchodzić w kontakt jedynie z osobami godnymi pokoju. To wymaga mądrego krytycyzmu.

7. Uczniowie Jezusa nie mogą zmieniać miejsca zamieszkania, bo zamiast pokoju zostawiliby niesnaski.

Instrukcja cenna dla każdego, kto chce włączyć się w dzieła organizowane w duchu Ewangelii. Jezus nie liczył na improwizację. On bardzo precyzyjnie organizował życie i pracę Kościoła. Wiedział, że od sprawności organizacji zależą w dużej mierze dalsze losy Jego dzieła. Kościół miał być Jego Ciałem. Aby ono mogło spełnić swe zadanie, Jezus musiał się troszczyć o jego sprawność. Każdy wie, że niesprawne ciało utrudnia duchowi działanie. Czy i dziś nie należałoby na nowo, w duchu Ewangelii, przemyśleć i przedyskutować sposób organizowania przepowiadania Ewangelii. Czy ta ciekawa instrukcja skierowana do siedemdziesięciu dwóch uczniów jest już dziś nieaktualna?

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

O Panie pokoju, obdarz nas pokojem zawsze i na wszelki sposób (2 Tes 3, 16)

Z dzisiejszych czytań wyłania się temat pokoju ukazany w wielorakich aspektach.

Pierwsze czytanie (Iz 66, 10-14c) przedstawia go jako syntezę — dóbr — radości, bezpieczeństwa, szczęścia, spokoju, pociechy — jakie Bóg obiecał odnowionej Jerozolimie, po wygnaniu babilońskim. „Oto skieruję do niej pokój jak rzekę i chwałę narodów jak strumień wezbrany... Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę” (tamże 12-13). Cały ten zestaw określeń mówi jasno, że chodzi tu o dar Boży, charakterystyczny dla czasów mesjańskich. Jezus przyniesie ten pokój, który będzie równocześnie łaską, zbawieniem, szczęściem wiecznym, nie tylko dla poszczególnych ludzi, lecz dla całego Ludu Bożego, napływającego z całego świata do Jerozolimy niebieskiej, królestwa doskonałego pokoju.

Lecz także Kościół jako nowa Jerozolima ziemska, posiada skarb pokoju, który ofiarował Jezus ludziom dobrej woli, i ma za zadanie rozszerzać go na świecie. Ten obowiązek powierzył Zbawiciel siedemdziesięciu dwom uczniom posianym głosić królestwo Boże (ewangelia: Łk 10, 1-12. 17-20). „Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki” (tamże 3). Ta wypowiedź wskazuje właśnie na posłannictwo cichości, dobroci, pokoju. Posłannictwo podobne do Jezusowego: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” (J 1, 29), nie potępiający grzeszników, lecz ofiarujący siebie samego, „wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża” (Kol 1, 20).

„Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was” (Łk 10, 5-6), Nie chodzi tutaj o zwykłe pozdrowienie, lecz o błogosławieństwo Boże przynoszące dobro i zbawienie. Gdzie „zstępuje” pokój Jezusa, który pojednał ludzi z Bogiem i miedzy sobą, tam zstępuje zbawienie. Człowiek przyjmujący je w pokoju z Bogiem i braćmi, żyje w łasce i miłości, jest zbawiony od grzechu. Pokój ten spoczywa „na dzieciach pokoju”, to jest na tych, których Bóg zesłał do zbawienia, oni zaś odpowiadają na to wezwanie przyjmując Jego warunki; są szczęśliwymi dziedzicami pokoju Chrystusowego, dóbr mesjańskich, Jezus jednak uprzedził, że nie należy oczekiwać pokoju podobnego do tego, jaki ofiaruje świat, ten bowiem daje jedynie fałszywą obietnice szczęścia, jakoby wykluczającą wszelkie zło”. „Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka” (J 14, 27), powiedział Jezus, ponieważ Jego pokój jest tak głęboki, że może współistnieć nawet z najdotkliwszymi utrapieniami. Chociaż świat szydzi i odrzuca ten pokój i uczniowie cierpią z tego powodu, to jednak nie tracą pokoju wewnętrznego ani nie przestają głosić „dobrej nowiny o pokoju” (Ef 6, 15). Pokorni, ubodzy, bez żadnych roszczeń, zadowoleni z tego, co zaspokaja potrzeby życia (Łk 10, 4. 7-8), spełniają dalej na świecie posłannictwo Jezusa, głosząc każdemu, kto chce ją przyjąć, „dobrą nowinę o pokoju” (Dz 10, 36).

Św. Paweł (II czytanie: Ga 6,14-18) jest tego pierwowzorem. Podczas swojego apostolstwa nie szuka innej podpory, innej chwały, „jak tylko w krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa” (tamże 14), dlatego uważa się za ukrzyżowanego dla tego wszystkiego, co może ofiarować, świat: dla korzyści materialnych, chwały, kariery. Świat nie wywiera na niego żadnego uroku, bo Paweł już pozwolił się oczarować Ukrzyżowanemu i raduje się, że nosi na swoim ciele „blizny Pana” (tamże 17). Ma więc prawo, aby go pozostawiono w spokoju, w pokoju jego Pana, o który prosi dla siebie i dla wszystkich swych naśladowców: „Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą, niech zstąpi pokój i miłosierdzie” (tamże 16).

Boże, który podźwignąłeś upadłą ludzkość przez uniżenie się Twojego Syna, udziel swoim wiernym duchowej radości i spraw, aby wyzwoleni z niewoli grzechu osiągnęli wieczne szczęście (Mszał Polski: kolekta).

Panie Boże wszechmogący, Jezu Chryste, Królu chwały, Ty jesteś prawdziwym pokojem, miłością wieczną. Oświeć, prosimy Cię, światłem Twojego pokoju wnętrze dusz naszych, oczyść nasze sumienie słodyczą Twojej miłości. Daj nam łaskę, abyśmy byli ludźmi pokoju, dążyli do Ciebie, księcia pokoju, byś nas wspierał i strzegł nieustannie w niebezpieczeństwach zagrażających nam ze strony świata. Spraw, abyśmy pod skrzydłami Twojej miłości dążyli do pokoju ze wszystkich sił i z całego serca abyśmy mogli dostąpić radości wiecznych, kiedy przyjdziesz powtórnie, aby nagrodzić tych, którzy na to zasługują.
Panie Jezu Chryste, Ty jesteś pokojem wszystkich ludzi; ci, którzy Cię znajdują, znajdują ukojenie; ci, co Cię opuszczają, doznają nieubłaganych utrapień. Spraw, prosimy Cię, Panie, abyśmy nie dawali pocałunku Judasza; udziel nam pokoju, jaki Twój sakrament nakazał innym apostołom szerzyć. Spraw, aby Twój Kościół znalazł w nas, w czasie naszego życia ziemskiego, ludzi pokoju, by mógł wysławiać Twoją dobroć, a pewnego dnia dzielić z Tobą szczęście, które nie ma końca (Prières eucharystigues... 64a; 93).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 364

Do góry

Książka na dziś

Jezus uzdrawia w Eucharystii. Każda Msza święta jest mszą o uzdrowienie

Jezus uzdrawia w Eucharystii. Każda Msza święta jest mszą o uzdrowienie

Ilsa B. Reyes

Autentyczne historie przywoływane przez autorkę, Ilsę B. Reyes, poruszają i udowadniają, że hostia nie jest tylko symbolem – jest prawdziwym ciałem Jezusa Chrystusa. Pełny udział w Eucharystii prowadzi do głębokiej relacji z Jezusem, odsuwa wszelki strach i zniewolenia. Przybliża do Boga i prawdziwie uzdrawia!

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.