Niedziela
Czytania
(Ez 33, 7-9)
Tak mówi Pan: "Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela po to, byś słysząc z mych ust napomnienia, przestrzegał ich w moim imieniu. Jeśli do występnego powiem: Występny musi umrzeć – a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi – to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie. Jeśli jednak ostrzegłeś występnego, by odstąpił od swojej drogi i zawrócił, on jednak nie odstępuje od swojej drogi, to on umrze z własnej winy, ty zaś ocaliłeś swoją duszę".
(Ps 95 (94), 1-2. 6-7c. 7d-9)
REFREN: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie
Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
z weselem śpiewajmy Mu pieśni.
Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze,
klęknijmy przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.
Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
"Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła".
(Rz 13, 8-10)
Bracia: Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje drugiego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: "Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj" i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: "Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!" Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Aklamacja (2 Kor 5, 19)
W Chrystusie Bóg pojednał świat z sobą, nam zaś przekazał słowo jednania.
(Mt 18, 15-20)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich".
Rozważania do czytań
Marek Ristau
Ewangelia Boża objawia, że Chrystus jest kresem prawa. W Chrystusie stare prawo umarło, a nastało nowe prawo miłości. Miłowanie się wzajemne - tak jak umiłował nas Chrystus - jest doskonałym wypełnieniem prawa. Miłość nie ma nic wspólnego ze złem, nigdy nie wyrządza zła. Miłość Chrystusa rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który jest nam dany. To dzięki tej miłości, zachowujemy jedność i zgodę, tak iż niczego nie odmawia nam Ojciec - bo wtedy Chrystus jest pośród nas.
Patroni dnia:
Błogosławiony Michał Czartoryski
Jan Franciszek Czartoryski urodził się 19 lutego 1897 roku w Pełkiniach koło Jarosławia. Był szóstym z jedenaściorga dzieci Witolda i Jadwigi z domu Dzieduszyckiej. W 1926 roku, po długich wakacjach spędzonych w podróży po Francji i Belgii, Jan wstąpił do seminarium duchownego obrządku łacińskiego we Lwowie. Po krótkim pobycie w seminarium opuścił je, a w rok później, 18 września 1927 roku, przyjął w Krakowie w kaplicy św. Jacka habit dominikański i rozpoczął nowicjat. W zakonie otrzymał imię Michał. Po roku złożył śluby zakonne. Już w trzy lata później otrzymał święcenia kapłańskie. Wiosną 1944 r. został skierowany do klasztoru na Służewie w Warszawie. Wybuch Powstania Warszawskiego zaskoczył o. Michała na Powiślu. W nocy z 5 na 6 września 1944 r. odziały III Zgrupowania AK "Konrad" wycofały się z Powiśla do Śródmieścia. W szpitalu pozostali ciężko ranni żołnierze, kilka osób z personelu medycznego, cywile i o. Michał. Około godziny 14 w szpitalnym pomieszczeniu został rozstrzelany wraz z ciężko rannymi powstańcami, z którymi pragnął pozostać.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
W psychologii społecznej znany jest tzw. „efekt widza”. Polega on na tym, że im więcej osób przygląda się jakiejś krzywdzie, tym mniejsza szansa, że doczeka się ona jakiejkolwiek reakcji. Bóg ustanawia proroka Ezechiela starożytnym șōp̄eh – strażnikiem na murach miasta. Strażnik, chociażby pełnił swoją służbę razem z innymi kompanami broni, nie jest jednym z wielu widzów, ale za swoje ewentualne zaniedbanie ponosi najwyższą możliwą karę – śmierć.
Misja, o której mówimy, w języku hebrajskim odnosi się do słowa dabar – to rozkaz wypowiadania żywego słowa prawdy. Św. Grzegorz Wielki w dziele Regula Pastoralis ostrzegał, że milczenie duszpasterza z lęku przed ludzkim osądem jest cichym współudziałem w grzechu. Z kolei papież Franciszek w adhortacji Evangelii Gaudium nazywa podobną postawę zgubną „globalizacją obojętności”.
Prorok Ezechiel przypomina nam, że prawdziwa miłość to nie pobłażliwość, lecz odwaga ostrzegania drugiego przed przepaścią. Nie chodzi o faryzejskie moralizatorstwo, lecz o służbę ratowania ludzkiego życia. Profetyczny urząd chrzcielny zobowiązuje chrześcijanina do reakcji w sytuacjach kryzysu, bo przed Bogiem odpowiadamy także za grzech zaniechania i milczenie, które w określonych przypadkach przeobrazić mogą się nawet w przyzwolenie na zło.
Komentarz do psalmu
Skleroza to termin medyczny, który oznacza stwardnienie tkanki i utratę jej elastyczności. Psalmista używa duchowej metafory sklerokardii – skamieniałego serca, które przestaje reagować na bodźce pochodzące od Boga. Odwołuje się do wydarzeń z Meriba i Massa – miejsc na pustyni, gdzie Izrael zamiast zaufać, wszedł w spór (Meribah) i wystawił Boga na próbę (Massah).
Kluczowym słowem jest tu hebrajskie ha-yôm – „dzisiaj”. Duński filozof Søren Kierkegaard podkreślał, że egzystencjalny wybór dokonuje się zawsze w teraźniejszości, a odkładanie decyzji na jutro jest już wyborem fałszu. Św. Augustyn pisał w komentarzu do tego psalmu: „Bóg obiecał przebaczenie twojemu nawróceniu, ale nie obiecał jutra twojemu zwlekaniu”.
Benedykt XVI często przypominał o potrzebie cor docile – serca słuchającego. Usłyszeć głos Boga to nie tylko zarejestrować dźwięk, ale dać się wewnętrznie przekształcić. „Dzisiaj” jest jedynym realnym momentem, w którym może się to wydarzyć.
Komentarz do drugiego czytania
W ekonomii każdy dług dąży do spłaty i zamknięcia rachunku. Św. Paweł odwraca tę logikę, wprowadzając pojęcie długu, którego nie da się zlikwidować – wzajemnej miłości (agape). Używa greckiego słowa plērōma, oznaczającego nie tyle skrupulatne przestrzeganie liter prawa, ile jego absolutną pełnię i zwieńczenie. Świadome trwanie w „długu miłości” wzbudza jej nieograniczone pokłady w nas samych.
Emmanuel Levinas wskazywał, że Twarz drugiego człowieka nakłada na nas niekończącą się odpowiedzialność, czyniąc nas wiecznymi dłużnikami dobra. W encyklice Deus Caritas Est czytamy, że sprawiedliwość jest zaledwie minimalną miarą miłości, bo prawo pozbawione miłości staje się zimnym legalizmem. Prawdziwe chrześcijaństwo to nie kodeks zakazów, lecz dynamika serca, które wie, że wobec Boga i bliźniego zawsze pozostaje się dłużnikiem.
Komentarz do Ewangelii
Psychologia konfliktu przestrzega przed tak zwaną triangulacją – rozmawianiem o problemie z osobami trzecimi zamiast z samym zainteresowanym, co jedynie potęguje plotkę. W dzisiejszej ewangelii Jezus podaje precyzyjną procedurę uzdrawiania relacji. Kluczowe greckie słowo elenxon oznacza wykazanie błędu w cztery oczy, tak aby ochronić godność drugiego człowieka.
Kiedy Słowo Boże wspomina o wspólnej modlitwie, używa czasownika symphōnēsōsin – to od niego właśnie pochodzi słowo „symfonia”. Wspólnota nie wymaga identyczności poglądów, lecz umiejętności brzmienia w harmonii mimo różnic. Św. Augustyn pisał: „Upominaj bratnią miłością, nie z pragnienia zaszkodzenia, ale dla uzdrowienia”.
Z kolei papież Franciszek w encyklice Fratelli Tutti apeluje o budowanie „kultury spotkania”. Prawdziwe przebaczenie i korekta braterska nie są aktem wyższości, lecz wyrazem troski o więź. Zgoda budowana na ziemi staje się rezonansem symfonii samego Królestwa Niebieskiego.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Piotra Lipca
Książka na dziś
Przeznaczenie arcybiskupa Fultona J. Sheena było zakodowane w samym jego nazwisku – w języku gaelickim „Fulton” oznacza wojnę, a „Sheen” – pokój. Celem życia Sheena było zaprowadzanie pokoju, ale realizując to powołanie, nieuchronnie napotykał wiele przeszkód na drodze do tego szlachetnego ideału. Jego imię przepowiadało rodzaj życia, jakie miał prowadzić: nieustanną walkę z siłami ciemności w imię pokoju Królestwa Chrystusowego. Mądrość arcybiskupa Sheena nieustannie zaskakuje swoją aktualnością. To, co napisał i powiedział w 1944 roku, jest doskonałą odpowiedzią na pytania o nasz świat, w tak wielu miejscach nękany koszmarem wojny. To jedna z najdokładniej nakreślonych analiz przyczyn leżących u podstaw wojny, połączona z opartym na przedwiecznej mądrości i zdrowym rozsądku, pełnym nadziei programem dążenia do prawdziwego zwycięstwa i budowania prawdziwego pokoju.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
07 września 2026
Poniedziałek
Poniedziałek XXIII tygodnia zwykłego
Czytania
(1 Kor 5, 1-8)
Bracia: Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan; mianowicie, że ktoś żyje z żoną swego ojca. A wy unieśliście się pychą, zamiast z ubolewaniem żądać, by usunięto spośród was tego, który się dopuścił wspomnianego czynu. Ja zaś, nieobecny wprawdzie ciałem, ale obecny duchem, już potępiłem, tak jakbym był wśród was, sprawcę owego przestępstwa. Przeto wy, zebrawszy się razem w imię Pana naszego, Jezusa, w łączności z duchem moim i z mocą Pana naszego, Jezusa, wydajcie takiego Szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa. Wcale nie macie się czym szczycić! Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, bo przecież przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu złości i przewrotności, lecz na przaśnym chlebie czystości i prawdy.
(Ps 5, 5-6a. 6b-7. 12)
REFREN: Prowadź mnie, Panie, w swej sprawiedliwości
Ty nie jesteś Bogiem,
któremu miła nieprawość,
zły nie może przebywać u Ciebie,
nie ostoją się przed Tobą nieprawi.
Nienawidzisz wszystkich,
którzy zło czynią.
Zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie.
Pan brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym.
Ale wszyscy, którzy uciekają się do Ciebie,
niech się cieszą i radują na zawsze.
Osłaniaj ich, niech się Tobą weselą
wszyscy, którzy miłują Twe imię.
Aklamacja (J 10, 27)
Moje owce słuchają mego głosu, Ja znam je, a one idą za Mną.
(Łk 6, 6-11)
W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Podnieś się i stań na środku!» Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: "Pytam was: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć?" I spojrzawszy dokoła po wszystkich, rzekł do niego: "Wyciągnij rękę!" Uczynił to, i jego ręka stała się znów zdrowa. Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, jak mają postąpić wobec Jezusa.
Rozważania do czytań
o. Mieczysław Łusiak SJ
Dobro to pomnażanie życia
W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: "Podnieś się i stań na środku". Podniósł się i stanął.
Wtedy Jezus rzekł do nich: "Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? życie ocalić czy zniszczyć?" I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: "Wyciągnij rękę". Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa.
Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.
Jeśli zaniechamy czynienia dobra, z jakichkolwiek motywów, nawet pobożnych, to tak jakbyśmy niszczyli życie. Dobro bowiem, to życie (i na odwrót). Można więc zaniechać czynienia dobra, ale tylko w imię większego dobra. A po czym rozpoznać można prawdziwe dobro? Po tym, że w jakiś sposób pomnaża życie, lub chociaż je umacnia. Dlatego mówi się niekiedy o „martwej pobożności” albo o „martwej wierze”. Pobożność i wiara są „martwe”, gdy nie pomnażają życia.
o. Mieczysław Łusiak SJ
Patroni dnia:
Święty Melchior Grodziecki, prezbiter i męczennik
urodził się w Cieszynie w szlacheckiej rodzinie herbu Radwan około 1584 r. Studia średnie odbywał w wiedeńskim kolegium jezuitów, gdzie kształciło się wielu Polaków, wśród nich także św. Stanisław Kostka. 22 maja 1603 r. rozpoczął nowicjat w Brnie, którego fundatorami byli jego stryjowie. W roku 1614 otrzymał święcenia kapłańskie. Pierwsze lata kapłańskiego życia spędził w Pradze, gdzie głosił kazania i spowiadał w języku czeskim, który poznał w czasie nowicjatu i studiów w Czechach. Kiedy wybuchła wojna trzydziestoletnia (1618-1648), Melchior udał się na Węgry i pozostał tam w kolegium jezuickim w Homonnie. Kiedy wojska Rakoczego zajęły Koszyce, aresztowano także kapłanów, którzy szukali schronienia na zamku. Święty Melchior zginął śmiercią męczeńską wraz z towarzyszami 7 września. Dopiero jednak 15 stycznia 1905 r. Melchior i jego dwaj towarzysze zostali przez św. Piusa X uznani za błogosławionych. Kanonizował ich św. Jan Paweł II w 1995 r. Św. Melchior jest patronem archidiecezji katowickiej.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
W mikrobiologii proces fermentacji pokazuje, jak minimalna ilość drożdży przekształca całą masę ciasta. Św. Paweł używa tego obrazu, ostrzegając przed społeczno-moralną dyfuzją zła. Greckie słowo zymē (zaczyn) staje się tu metaforą tolerancji dla grzechu we wspólnocie. Koryntianie, zamiast opłakiwać moralny upadek brata, szczycą się swoją rzekomą liberalnością, ulegając zgubnemu samozadowoleniu.
Św. Jan Chryzostom zauważał, że brak reakcji na zło infekuje wspólnotę mocniej niż sam pojedynczy grzech. Zaś Jan Paweł II w adhortacji Reconciliatio et Paenitentia przypominał o „strukturyzacji grzechu”, gdy milczenie otoczenia tworzy klimat przyzwolenia na nieprawość. Chrześcijańska miłość zdecydowanie nie jest ślepą pobłażliwością.
Chrystus, jako nasza Pascha (pascha hēmōn), został złożony w ofierze, co wzywa do odrzucenia starego kwasu obłudy. Prawdziwa dojrzałość wymaga moralnej higieny: porzucenia konformizmu na rzecz przaśnego chleba – szczerości i prawdy, które jako jedyne budują trwałą jedność.
Komentarz do psalmu
Nasza planeta chroniona jest przez niewidzialną magnetosferę – pole siłowe, które skutecznie odbija niszczące wiatry słoneczne i promieniowanie kosmiczne, stwarzając bezpieczną przestrzeń dla rozwoju życia. Bez tej osłony Ziemia bardzo szybko stałaby się martwą pustynią.
Psalmista używa analogicznej metafory duchowej, pisząc, że Bóg osłania sprawiedliwego swoją łaską niczym tarczą. W języku hebrajskim pojawia się tu słowo tsinnah – oznaczające nie małą, podręczną tarczę, lecz wielką, podłużną pawęż, która całkowicie zakrywa ciało wojownika przed ciosami. Zło (resha) w optyce psalmu nie jest jedynie abstrakcyjną ideą, ale niszczycielską siłą, która rozbija relacje i wprowadza chaos. Św. Tomasz z Akwinu podsumowuje, że zło nie posiada własnego bytu – jest brakiem dobra (privatio boni), niezdolnym do przetrwania w obecności Boga, tak jak ciemność rozprasza się w strumieniu światła. Boża świętość nie jest agresywnym odrzuceniem człowieka, lecz nieprzejednanym oporem wobec grzechu, który niszczy ludzką godność. Chronić się pod Bożą tarczą (hāsāh) oznacza wejść w przestrzeń, gdzie miłość i prawda tworzą nienaruszalne środowisko dla postępowania w dobrem.
Komentarz do Ewangelii
W neurobiologii znane jest zjawisko nieużywania organu prowadzące do jego postępującego zaniku i atrofii. Człowiek z uschłą dłonią z dzisiejszej Ewangelii nosi w sobie ciało skazane na bezczynność. Jego prawa ręka – symbol sprawczości, pracy i błogosławieństwa – staje się bezużyteczna.
Łukasz używa tu precyzyjnego greckiego słowa xēra, oznaczającego tkankę pozbawioną życiowych soków, stwardniałą. Dramat tej sytuacji pogłębia postawa uczonych w Piśmie i faryzeuszy, których serca dotknięte są jeszcze groźniejszą atrofią – paraliżem religijnego legalizmu. Dla nich szabat przestał być świętem wyzwolenia, a stał się ideologicznym taranem. Św. Ambroży pisał w swoim komentarzu, że uschła ręka jest obrazem całej ludzkości, która po grzechu Adama przestała wyciągać dłonie po owoce dobrych czynów, a Chrystus przychodzi, by przywrócić jej zdolność obcowania z dobrem.
Kiedy Pan nakazuje człowiekowi wyciągnąć rękę, użyty zostaje czasownik apokatestathē – to samo słowo, które w języku greckim oznaczało odnowienie, przywrócenie świata do jego pierwotnego, doskonałego stanu. Jan Paweł II w encyklice Veritatis Splendor przypominał, że prawo Boże nigdy nie stoi w sprzeczności z prawdziwym dobrem osoby ludzkiej. Szabat ustanowiono dla człowieka, by uczyć go wolności, a nie po to, by pod pozorem pobożności usprawiedliwiać obojętność wobec cierpienia. Chrystus leczy paraliż dłoni i serca, przywracając nam odwagę czynienia dobra bez względu na przeszywający lęk przed ludzkim osądem.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Piotra Lipca
Książka na dziś
Przeznaczenie arcybiskupa Fultona J. Sheena było zakodowane w samym jego nazwisku – w języku gaelickim „Fulton” oznacza wojnę, a „Sheen” – pokój. Celem życia Sheena było zaprowadzanie pokoju, ale realizując to powołanie, nieuchronnie napotykał wiele przeszkód na drodze do tego szlachetnego ideału. Jego imię przepowiadało rodzaj życia, jakie miał prowadzić: nieustanną walkę z siłami ciemności w imię pokoju Królestwa Chrystusowego. Mądrość arcybiskupa Sheena nieustannie zaskakuje swoją aktualnością. To, co napisał i powiedział w 1944 roku, jest doskonałą odpowiedzią na pytania o nasz świat, w tak wielu miejscach nękany koszmarem wojny. To jedna z najdokładniej nakreślonych analiz przyczyn leżących u podstaw wojny, połączona z opartym na przedwiecznej mądrości i zdrowym rozsądku, pełnym nadziei programem dążenia do prawdziwego zwycięstwa i budowania prawdziwego pokoju.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
Wtorek
Czytania
(Mi 5, 1-4a)
Tak mówi Pan: "A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich. Z ciebie Mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. Przeto Pan wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić. Wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela. I powstanie i będzie ich pasterzem mocą Pana, przez majestat imienia Pana Boga swego. Będą żyli bezpiecznie, bo Jego władza rozciągnie się aż do krańców ziemi. A On będzie pokojem".
(Ps 13, 6)
REFREN: Raduj się, duszo, w Bogu, Zbawcy moim
Ja zaś zaufałem Twemu miłosierdziu,
niech się moje serce cieszy z Twej pomocy.
Będę śpiewać Panu,
który mnie obdarzył dobrem.
Aklamacja
Szczęśliwa jesteś, Najświętsza Panno Maryjo, i godna wszelkiej chwały, bo z Ciebie narodziło się słońce sprawiedliwości, Chrystus, który jest naszym Bogiem.
(Mt 1, 1-16. 18-23)
Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była dawna żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: "Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów". A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: "Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel", to znaczy: "Bóg z nami".
Rozważania do czytań
o. Mieczysław Łusiak SJ
Bóg jest w historii!
Jakże ważne dla historii zbawienia było narodzenie osób wymienionych w dzisiejszej Ewangelii! A przecież nie wszyscy oni byli „święci”. Bóg pisze prosto na krzywych liniach ludzkiego życia i na krzywych liniach historii świata.
Maryja nie wzięła się znikąd. I znikąd nie wziął się Bóg-Człowiek, Jej Syn. Przypomina nam o tym dzisiejsze święto i dzisiejsza Ewangelia. Dobro nie bierze się znikąd. Zawsze jest owocem jakieś historii, niekoniecznie pięknej i dobrej, tak jak nie zawsze piękna i dobra była historia Izraela, historia protoplastów Maryi i Jej Syna. Skoro Bóg jest obecny w historii, to dlatego nie jest ona nigdy do końca zła. Z każdego złego zawirowania historii Bóg potrafi wydobyć wielkie dobro i doprowadzić historię do szczęśliwego końca.
o. Mieczysław Łusiak SJ
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
W socjologii władzy oraz geopolityce dominują pojęcia „centrum” i „peryferii”. Siła, wpływ oraz kluczowe decyzje polityczne ogniskują się w metropoliach, podczas gdy prowincja pozostaje dla nich biernym tłem. Prorok Micheasz odwraca tę światową logikę, wskazując nie na potężną Niniwę czy osiadłą na Syjonie Jerozolimę, lecz na nic nieznaczące Betlejem.
W języku hebrajskim pojawia się tu przejmujący kontrast: Betlejem Efrata jest ṣā‘îr – zbyt małe, nieistotne, by liczyć się wśród tysięcy Judy. Nazwa miejscowości Bêṯ leḥem oznacza dosłownie „Dom chleba”, a Ep̄rāṯāh odwołuje się do owocności. Właśnie z tego niepozornego miejsca ma wyjść mōšēl – Władca, którego początki sięgają „dni wieczności” (mî-qeḏem). Micheasz zapowiada również tajemniczą yôlēḏāh – „tą, która ma porodzić”, co stanowi starotestamentalny typ Matki Mesjasza.
Św. Hieronim w swoich listach zachwycał się Betlejem jako miejscem, gdzie Bóg poślubił pokorę. Boży styl działania pozostaje stały: Jahwe nie objawia swojej mocy w pompującym pychę władców spektaklu, lecz w cichej dojrzałości skromnych początków. Narodzenie Maryi w cieniu jej proroctwa podpowiada, że prawdziwa wielkość człowieka mierzy się gotowością do stania się miejscem, w którym Bóg wydaje swój owoc.
Komentarz do psalmu
W XVII wieku Johannes Kepler, opisując ruchy planet, sformułował koncepcję Harmonices Mundi – „harmonii świata”, według której cały wszechświat jest gigantycznym instrumentem wygrywającym chwałę Stwórcy. Psalm 96 wpisuje się dokładnie w ten nurt kosmicznej liturgii, wykraczając daleko poza czysto ludzki zachwyt.
Kluczowym wezwaniem psalmu jest odśpiewanie Panu šîr ḥāḏāš – „pieśni nowej”. W biblijnej teologii pieśń nowa nie oznacza jedynie świeżej melodii, lecz nowy stan ducha wywołany paschalnym doświadczeniem zbawienia. W drugiej części utworu psalmista włącza do chóru cały kosmos: niebiosa się radują, ziemia się weseli, morze szumi, a drzewa wykrzykują z radości (y'ran'nû). To wszystko jest personifikacją natury, która czuje zbliżający się czas naprawy świata.
Św. Jan Chryzostom zauważał, że gdy człowiek milknie i zapomina o wielbieniu Boga, natura przejmuje jego rolę, stając się żywym świadkiem Bożego królowania. Widzimy zatem, że nie jest ona dla nas jedynie bezdusznym zasobem, ale współuczestnikiem historii zbawienia. Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny jest w tej optyce świtem nowego stworzenia – początkiem odnowienia harmonii wszechświata, w którym natura i łaska wreszcie mówią jednym głosem.
Komentarz do drugiego czytania
W analizie systemowej pojęcie matrycy oznacza pierwotny wzorzec, według którego kształtowane są wszystkie pozostałe elementy. Św. Paweł w Liście do Rzymian odsłania przed nami Boską architekturę zbawienia, używając greckiego terminu prothesis – przedwiecznego zamysłu Boga, który całkowicie uprzedza ludzką historię i opiera się na relacji miłości.
Apostoł precyzyjnie opisuje następowanie łaski: od przedwiecznego poznania (proegnō), przez przeznaczenie (proōrisen), aż do usprawiedliwienia i uwielbienia. W uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny słowa te pogłębiają swe znaczenie. Maryja stanowi najdoskonalsze urzeczywistnienie tej Pawłowej wizji – jest pierwowzorem odkupionego człowieka i żywą ikoną (eikōn) swojego Syna.
Św. Tomasz z Akwinu w Sumie Teologicznej podkreśla, że Boże przeznaczenie nie ogranicza wolności, lecz ją wyzwala. Sobór Watykański II w konstytucji Lumen Gentium dodaje, że Maryja ukazuje cel i sens powołania każdego z nas. Jej przykład pokazuje, że Bóg z niezwykłą dokładnością potrafi wpleść wydarzenia naszego życia w plan dobra, w którym Jego łaska zawsze wyprzedza nasze działanie.
Komentarz do Ewangelii
W starożytnym świecie rodowód (biblos geneseōs) pełnił funkcję politycznego i społecznego paszportu. Wywoływał dumę, legitymizował prawo do władzy oraz potwierdzał czystość krwi. Ewangelista Mateusz, rozpoczynając swoją opowieść od genealogii Jezusa, z zewnątrz stosuje ten klasyczny schemat, by następnie wewnątrz całkowicie go rozbić i przebudować.
W patriarchalnym rodowodzie Mateusz czyni coś absolutnie precedensowego: wymienia cztery kobiety. Nie są to jednak nieskazitelne wzory, lecz postacie uwikłane w skomplikowane i dramatyczne historie: Tamar, Rachab, Rut oraz żona Uriasza (Betszeba). Każda z nich nosiła stygmat wykluczenia, grzechu lub obcości. Dopiero na końcu pojawia się Maryja, przy której ewangelista zmienia stały rytm gramatyczny: nie pisze już, że Józef zrodził Jezusa, lecz używa strony biernej – „Maryja, z której zrodził się (ex hēs egennēthē) Jezus”. Narodzenie z Ducha Świętego (ek Pneumatos Hagiou) przełamuje biologiczny determinizm.
Św. Ambroży zauważał z podziwem, że Chrystus nie brzydził się wejść w rodowód pełen ludzkich pęknięć, aby pokazać, że przychodzi uzdrowić dokładnie to, co słabe i połamane. W Maryi historia ludzka osiąga swój punkt zwrotny: Boski Emanouēl („Bóg z nami”) przestaje być tylko obietnicą, a staje się ciałem. Bóg nie czeka na idealne warunki, by wejść w nasze życie – wchodzi w sam środek naszej nieidealnej historii, by uczynić ją miejscem poczęcia się łaski.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Piotra Lipca
Książka na dziś
Przeznaczenie arcybiskupa Fultona J. Sheena było zakodowane w samym jego nazwisku – w języku gaelickim „Fulton” oznacza wojnę, a „Sheen” – pokój. Celem życia Sheena było zaprowadzanie pokoju, ale realizując to powołanie, nieuchronnie napotykał wiele przeszkód na drodze do tego szlachetnego ideału. Jego imię przepowiadało rodzaj życia, jakie miał prowadzić: nieustanną walkę z siłami ciemności w imię pokoju Królestwa Chrystusowego. Mądrość arcybiskupa Sheena nieustannie zaskakuje swoją aktualnością. To, co napisał i powiedział w 1944 roku, jest doskonałą odpowiedzią na pytania o nasz świat, w tak wielu miejscach nękany koszmarem wojny. To jedna z najdokładniej nakreślonych analiz przyczyn leżących u podstaw wojny, połączona z opartym na przedwiecznej mądrości i zdrowym rozsądku, pełnym nadziei programem dążenia do prawdziwego zwycięstwa i budowania prawdziwego pokoju.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
09 września 2026
Środa
Środa XXIII tygodnia zwykłego
Czytania
(1 Kor 7, 25-31)
Bracia: Nie mam nakazu Pańskiego co do dziewic, lecz daję radę jako ten, który – wskutek doznanego od Pana miłosierdzia – godzien jest, aby mu wierzono. Uważam, iż przy obecnych utrapieniach dobrze jest tak zostać, dobrze to dla człowieka tak żyć. Jesteś związany z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie szukaj żony! Ale jeśli się ożenisz, nie grzeszysz. Podobnie i dziewica, jeśli wychodzi za mąż, nie grzeszy. Tacy jednak cierpieć będą udręki ciała, a ja chciałbym ich wam oszczędzić. Mówię wam, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, którzy się radują, tak jakby się nie radowali; ci zaś, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata.
(Ps 45 (44), 11-12. 14-15. 16-17)
REFREN: Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha
Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha,
zapomnij o swym ludzie, o domu swego ojca.
Król pragnie twego piękna,
on twoim panem, oddaj mu pokłon.
Córa królewska wchodzi pełna chwały,
w złotogłów odziana.
W szacie wzorzystej do króla ją prowadzą,
za nią przywodzą do ciebie dziewice, jej druhny.
Wiodą je z radością i w uniesieniu,
wkraczają do królewskiego pałacu.
Synowie twoi zajmą miejsce twych ojców,
ustanowisz ich książętami na całej ziemi.
Aklamacja (Łk 6, 23ab)
Cieszcie się i radujcie, bo wielka jest wasza nagroda w niebie.
(Łk 6, 20-26)
Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: "Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom".
Rozważania do czytań
o. Maciej Sierzputowski CSSp
To, co niezwykle porusza mnie w dzisiejszym fragmencie Ewangelii to wzrok Jezusa, to Jezus, który podnosi oczy na swoich uczniów. Może się to wydawać jedynie nieważnym detalem, zabiegiem literackim, aby jakoś rozpocząć właściwą opowieść. A jednak nie! Ten sposób patrzenia Jezusa, to Jego podnoszenie oczu to cudowna opowieść o sercu Ojca. Chrystus jest przecież cały, w każdym słowie, ale jeszcze bardziej w każdym geście, dotyku, spojrzeniu... no właśnie, spojrzeniu… opowieścią o Ojcu.
Człowiek najczęściej patrzy z góry, z wyższości swoich poglądów, sposobu myślenia, pozycji, wykształcenia… Bóg patrzy z dołu, podnosi oczy, On się uniża, wciela się, wyniszcza siebie z miłości do ciebie, nieustannie schodzi, zstępuje ze swoich wyżyn, żeby być z tobą. On tak bardzo pragnie być w twoim życiu, we wszystkich twoich sprawach. Tak bardzo chce współprzeżywać z tobą każdą chwilę twojego życia. Każdą! Jest Bogiem współczującym, współodczuwającym z tobą to wszystko, co odczuwasz ty. Nie opuszcza cię nawet, kiedy ty dajesz wiarę kłamstwu i godzisz się na grzech. On jest z tobą również w twoim grzechu!!! Oczywiście nie popełnia go z tobą, nie godzi się z nim, ale jest w nim z tobą i pozwala, żebyś twoim grzechem dobijał Mu gwoździe do krzyża. Tak cię kocha! Tak jest w ciebie zapatrzony, tobą zachwycony, że nawet z twoich grzechów czyni drogę do swojego serca. To prawdziwy skandal Miłości!!! Tej Miłości, która jest tak piękna, że aż się w głowie nie mieści.
Spróbuj zobaczyć siebie w oczach Jezusa, dzisiaj, teraz… On nieustannie podnosi wzrok, podnosi oczy na ciebie, z miłością, z zachwytem, z utęsknieniem. Ty jesteś zachwytem Boga! O, niech to Boże patrzenie tak zachwyca, pociąga, zaraża, żebyśmy potrafili tak właśnie patrzeć na siebie…
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Patroni dnia:
Błogosławiona Aniela Salawa, dziewica
urodziła się 9 września 1881 r. w wielodzietnej, ubogiej rodzinie chłopskiej w Sieprawie pod Krakowem. Jej rodzice byli bardzo pobożni. Aniela ukończyła jedynie dwie klasy szkoły elementarnej, ponieważ musiała pomagać matce przy gospodarstwie. Jako młoda dziewczyna, jesienią 1897 r. udała się do Krakowa, gdzie podjęła pracę jako służąca. W dwa lata później bardzo przeżyła śmierć swojej dwudziestopięcioletniej siostry. Uświadomiła sobie wówczas, jak bardzo kruche jest życie. Po głębokim namyśle zdecydowała się na złożenie ślubu dozgonnej czystości. W 1900 r. przystąpiła do Stowarzyszenia Sług Katolickich św. Zyty. W 1912 r. Aniela Salawa wstąpiła do III zakonu św. Franciszka i złożyła profesję. W czasie I wojny światowej pomagała w krakowskich szpitalach, niosąc pomoc i wsparcie rannym żołnierzom Ostatnie pięć lat życia spędziła w nędzy, z pogodą ducha dźwigając krzyż choroby. Swoje cierpienia ufnie ofiarowała Chrystusowi jako wynagrodzenie za grzechy świata. Zmarła na gruźlicę 12 marca 1922 r. w krakowskim szpitalu św. Zyty.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
W fizyce pojęcie entropii opisuje nieuchronny proces dążenia układów do rozpadu i zmiany formy. Św. Paweł wyraża tę prawdę w języku teologii, pisząc, że „przemija postać tego świata”. Apostoł używa greckiego słowa schēma, oznaczającego zewnętrzną dekorację lub chwilową scenografię spektaklu, w odróżnieniu od trwałej struktury rzeczy (morphē).
Kluczowe sformułowanie: ho kairos synestalmenos estin – „czas jest krótki” – odwołuje się do zwijania żagli przed wejściem do portu. Paweł nie nawołuje swoich słuchaczy do ucieczki od świata, lecz do wewnętrznej wolności. Używa konstrukcji hōs mē („jakby nie”) – żyć w małżeństwie, płakać czy kupować, ale nie dać się wchłonąć chwilowym przejawom prawdziwego życia.
Św. Jan Chryzostom pisze, że chrześcijanin jest jak podróżnik w gospodzie, który nie przywiązuje się do sprzętów. Uczestniczmy zatem w tym świecie na sposób gościa odwiedzającego gospodę. Jego celem jest nakarmienie się chlebem – Ciałem Chrystusa, przed wyruszeniem w dalszą podróż.
Komentarz do psalmu
W antropologii kulturowej znane jest pojęcie liminalności – stanu przejściowego, w którym jednostka opuszcza dotychczasowe struktury społeczne i gwarantowaną przez nie bezpieczną tożsamość, aby wejść w zupełnie nowy wymiar egzystencji. Bez odważnego zamknięcia starego rozdziału niemożliwe jest przyjęcie nowej roli.
Psalm 45, będący starotestamentowym hymnem weselnym (Šîr yəḏîḏōṯ), kieruje do królewskiej oblubienicy wezwanie stanowiące dokładny opis dynamiki duchowego wzrostu. W języku hebrajskim sekwencja czasowników: Šim‘î, re’î, haṭṭî ’oznêḵ – „słuchaj, spójrz, nakłoń ucha” – ukazuje stopniowe angażowanie całej percepcji człowieka. Dopełnieniem tego procesu jest radykalny nakaz: Šiḵḥî ‘ammēḵ – „zapomnij o swym ludzie i o domu swego ojca”. Król zaprasza oblubienicę do relacji tak głębokiej, że wymaga ona porzucenia dawnych nawyków i lęków zakorzenionych w przeszłości. Dopiero wtedy staje się ona kōl-kəḇûddāh – w pełni obdarzona godnością i mająca udział w królewskim majestacie.
Św. Augustyn odczytywał ten psalm w kluczu eklezjalnym: Oblubienicą jest Kościół wezwany do opuszczenia pogańskiego świata, by przyoblec się w szaty łaski i ukazać swoje piękno Chrystusowi. Prawdziwa miłość i przyjęcie nowej tożsamości wymagają bezinteresownego daru z siebie. Bóg pragnie naszego piękna nie z powodu zewnętrznych zasług, ale dlatego, że sam przyobleka nas w szaty zbawienia.
Komentarz do Ewangelii
W psychologii społecznej znane jest zjawisko „kieratu hedonistycznego”. Określa ono mechanizm, w którym człowiek szybko przyzwyczaja się do wyższego poziomu zamożności, sukcesu czy przyjemności, po czym powraca do punktu wyjścia – odczuwając ponowny niedosyt. Pogoń za zewnętrznym dobrostanem okazuje się wówczas biegiem w miejscu, który nigdy nie przynosi trwałego nasycenia.
Ewangelia Łukasza w Kazaniu na Równinie zderza nas z tą prawdą w sposób bezkompromisowy, zestawiał ze sobą cztery błogosławieństwa i cztery przestrogi. Użyte w tekście greckie słowo makarioi nie oznacza chwilowego zadowolenia, lecz głęboki stan uszczęśliwienia wynikający z przebywania w bliskości Boga. Słowo ptōchoi – „ubodzy” – w biblijnej tradycji określa ludzi typu ‘ănāwîm: niewyznających samowystarczalności, lecz całkowicie zdanych na Pana. Z kolei łacińskie i greckie Ouaí („biada”) nie jest wyrokiem potępienia ani agresywnym wyzwiskiem, ale serdecznym lamentem nad ludźmi, którzy dali się oszukać iluzji sytości i oklasków.
Św. Ambroży w komentarzu do Ewangelii Łukasza podkreślał, że Chrystus odwraca ziemską drabinę wartości: to, co świat uważa za klęskę, w oczach Boga staje się przestrzenią działania łaski. Te właśnie błogosławieństwa są dowodem tożsamości chrześcijanina. Samowystarczalność, obfitość i zachwyt świata często zamykają serce w klatce własnego ego, podczas gdy ewangeliczne ubóstwo otwiera drzwi naszego serca Bogu, jedynemu źródłu niewyczerpalnej radości.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Piotra Lipca
Książka na dziś
Przeznaczenie arcybiskupa Fultona J. Sheena było zakodowane w samym jego nazwisku – w języku gaelickim „Fulton” oznacza wojnę, a „Sheen” – pokój. Celem życia Sheena było zaprowadzanie pokoju, ale realizując to powołanie, nieuchronnie napotykał wiele przeszkód na drodze do tego szlachetnego ideału. Jego imię przepowiadało rodzaj życia, jakie miał prowadzić: nieustanną walkę z siłami ciemności w imię pokoju Królestwa Chrystusowego. Mądrość arcybiskupa Sheena nieustannie zaskakuje swoją aktualnością. To, co napisał i powiedział w 1944 roku, jest doskonałą odpowiedzią na pytania o nasz świat, w tak wielu miejscach nękany koszmarem wojny. To jedna z najdokładniej nakreślonych analiz przyczyn leżących u podstaw wojny, połączona z opartym na przedwiecznej mądrości i zdrowym rozsądku, pełnym nadziei programem dążenia do prawdziwego zwycięstwa i budowania prawdziwego pokoju.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
10 września 2026
Czwartek
Czwartek XXIII tygodnia zwykłego
Czytania
(1 Kor 8, 1b-7. 10-13)
Bracia: „Wiedza” unosi pychą, miłość zaś buduje. Gdyby ktoś mniemał, że coś „wie”, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy. Jeżeli zaś ktoś miłuje Boga, ten jest również uznany przez Boga. Zatem jeśli chodzi o spożywanie pokarmów, które już były złożone bożkom na ofiarę, wiemy dobrze, że nie ma na świecie ani żadnych bożków, ani żadnego boga, prócz Boga jedynego. A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie – jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów – dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy. Lecz nie wszystkim dana jest „wiedza”. Niektórzy jeszcze do tej pory spożywają pokarmy bożkom złożone, w przekonaniu, że chodzi o bożka, i w ten sposób kala się ich słabe sumienie. Gdyby bowiem ujrzał ktoś ciebie, oświeconego „wiedzą”, jak zasiadasz do uczty bałwochwalczej, czy to nie skłoni również kogoś o słabszym sumieniu do spożywania z ofiar składanych bożkom? I tak to właśnie „wiedza” twoja sprowadza zgubę na słabego brata, za którego umarł Chrystus. W ten sposób, grzesząc przeciwko braciom i rażąc ich słabe sumienia, grzeszycie przeciwko samemu Chrystusowi. Jeżeli więc pokarm gorszy brata mego, przenigdy nie będę jadł mięsa, by nie gorszyć brata.
(Ps 139 (138), 1b-3. 13-14b. 23-24)
REFREN: Prowadź mnie, Panie, swą drogą odwieczną
Przenikasz i znasz mnie, Panie,
Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
Z daleka spostrzegasz moje myśli,
przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,
i znasz wszystkie moje drogi.
Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze
i utkałeś mnie w łonie mej matki.
Sławię Cię, że mnie tak cudownie stworzyłeś,
godne podziwu są Twoje dzieła.
Przeniknij mnie, Boże, i poznaj moje serce,
doświadcz mnie i poznaj moje myśli.
I zobacz, czy idę drogą nieprawą,
a prowadź mnie drogą odwieczną.
Aklamacja (1 J 4, 12bcd)
Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg w nas mieszka i miłość ku Niemu jest w nas doskonała.
(Łk 6, 27-38)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie".
Rozważania do czytań
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Ta Ewangelia jest przede wszystkim o Jezusie. On opowiada o sobie. Opowiada o swoim życiu, które jest życiem Ojca. Chrystus jest nieustannie wtulony w serce Ojca, w nie zasłuchany, nim zachwycony. Wszystko co mówi, co czyni wypływa z serca Ojca. Jezus jest cudownie najpełniejszym objawieniem tego Serca, najpełniejszym objawieniem Oblicza Boga. Przede wszystkim w Swojej godzinie, w czasie męki, czyli pasji miłości.
To na Niego spadła nasza ludzka nienawiść, a On nam dobrze uczynił. Przeklęliśmy Go, a On nam błogosławił. Modlił się, kiedy Go oczernialiśmy. Nadstawił nie raz drugi policzek, kiedy potraktowaliśmy Go z pogardą. Oddał szatę, kiedy zdarliśmy z Niego płaszcz. I dawał, dawał i nieustannie daje siebie, całkowicie… Taki jest Bóg! On tak ciebie kocha! Bierze całe twoje zło na siebie, obarcza się nim. Więcej!!! On, z miłości do ciebie, staje się każdym twoim grzechem!!! (por. 2 Kor 5,21). Na tym polega doświadczenie życia chrześcijańskiego. Nie chodzi o przepisy, obowiązek, lęk przed niedopełnieniem czegoś… Chodzi o spotkanie z tym Zakochanym! O doświadczenie tej MIŁOŚCI!!!
Kiedy w swojej największej nędzy, w twoich zakłamaniach, nieczystościach, grzechach doświadczysz jak bardzo jesteś kochany, nie będziesz już chciał tej Miłości stracić. Sam się będziesz garnął do Niego, w Niego się wtulał, Nim się karmił. A Chrystus będzie przeżywał swoje życie w tobie, bo to jest komunia, bo tak to działa!! Nie chodzi o twój wysiłek, chodzi o głębokie zjednoczenie tak, żeby życie Boga, to piękne, cudowne życie, stawało się coraz bardziej twoim stylem życia. Żebyś był miłosierny jak Ojciec jest miłosierny, żebyś nie sądził, nie potępiał, odpuszczał, dawał… żebyś tak jak On kochał również nieprzyjaciół, żeby twoje życie było coraz bardziej historią nadzwyczajną. On tak bardzo chce czynić w tobie swoje cuda miłości. Tak bardzo pragnie kochać w tobie, kochać tobą…!!!
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Patroni dnia:
Święty Mikołaj z Tolentino, prezbiter
urodził się w Castel Sant Angelo we Włoszech w roku 1245. W 1260 roku wstąpił do nowicjatu. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk św. Benvenuta, biskupa Osimo, w roku 1269 w Cingoli, w wieku 24 lat. W latach 1275-1305 - przez 30 lat - przebywał w Tolentino. W życiu zakonnym był doskonały. Był wrażliwy na biednych. Za zezwoleniem przełożonych utworzył stały fundusz dla ubogich. Bywało, że mył im nogi. Największą jednak sławę Mikołaj zdobył swoją pracą kaznodziejską. Mikołaj miał rzadki dar łączności z duszami w czyśćcu cierpiącymi. W procesie kanonicznym stwierdzono ponad 300 wypadków cudownych uzdrowień, jakie wierni otrzymali za przyczyną Mikołaja tak za jego życia, jak i po jego śmierci. Mikołaj zmarł w Tolentino 10 września 1305 roku.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Prawdopodobnie nie raz w naszym życiu spotkaliśmy ludzi, których poczucie racji i wiedza prowadziły do arogancji wobec innych. Paweł w Liście do Koryntian komentuje taki stan rzeczy, używając greckiego zwrotu: gnōsis physioi, hē de agapē oikodomei – „wiedza wbija w pychę, miłość buduje”. Czasownik physioō to dosłownie nadmuchiwanie pustego balonu. Koryntianie mieli teologiczną rację o spożywaniu mięsa ofiarowanego bożkom (eidōlothyta) – one istotnie były tylko wytworem ludzkiej wyobraźni. Racja ta jednak, wyzuta z empatii dla słabszych, jak każda inna racja w podobnych okolicznościach – mogła być niszcząca. Jan Chryzostom ostrzegał, że prawda bez miłości rani. Paweł wynosi sumienie (syneidēsis) słabszego do rangi ostatecznej granicy dla naszej wolności. Dojrzałość nie polega na demonstracji intelektualnej wyższości, lecz na samoograniczeniu dla dobra drugiego człowieka. Przed Bogiem odpowiadamy nie tylko za to, co wiemy, ale jak ta wiedza wpływa na wiarę naszych braci i sióstr.
Komentarz do psalmu
Współczesna filozofia w myśleniu o społeczeństwie, począwszy od Jeremy'ego Benthama, posługuje się teorią panoptykonu – systemu totalnej inwigilacji, w którym człowiek czując lęk przed nieustanną obserwacją, staje się bezsilnie podporządkowany władzy. W dobie algorytmów śledzących każdy nasz ruch i wybór, bycie „przenikniętym i poznanym” niemal jednoznacznie kojarzy się z opresją i utratą prywatności. Psalm 139 radykalnie odwraca tę perspektywę.
Hebrajskie czasowniki ḥāqar (przenikać, badać wnikliwie) oraz yāḏa‘ (poznać, doświadczyć) nie opisują tu quasi policyjnej kontroli, lecz najgłębszą formę relacji. Bóg skanuje serce człowieka nie po to, by zgromadzić na niego haki, oskarżyć go i uwięzić, ale by go afirmować i podtrzymywać w istnieniu. To wiedza absolutna, docierająca do zakamarków, których my sami w sobie nie rozumiemy i jest wyrazem czystej troski Bożej. Tak rozumiana wszechwiedza okazuje się nie zagrożeniem, lecz bezpiecznym środowiskiem duchowego wzrostu.
Św. Jan Paweł II w swoich katechezach o teologii ciała wskazywał, że pierwotnym pragnieniem każdego z nas jest bycie do końca poznanym i jednocześnie, z całą tą prawdą o sobie, do końca pokochanym, bez cienia wstydu. Psalmista odkrywa tę genialną rzeczywistość: Bóg „ogarnia nas zewsząd”. Używając słowa ṣûr (osaczać, otaczać), wskazuje na nieprzejednaną Bożą miłość.
Komentarz do Ewangelii
Kluczem do zrozumienia dzisiejszej ewangelii jest grecki czasownik agapaō. Łukasz nie używa słów opisujących emocjonalną sympatię (phileō) czy afekt, do których zmuszenie serca wobec krzywdziciela byłoby psychologiczną niemożliwością. Agape to kategoria wolnej, bezwarunkowej decyzji woli – to determinacja, by odpowiadać dobrem na zło i nie pozwolić, by nienawiść przeciwnika dyktowała nasze zachowanie.
Z kolei wezwanie do nadstawienia drugiego policzka odwołuje się do starożytnego gestu zniewagi. Uderzenie w prawy policzek w kulturze Bliskiego Wschodu zadawano grzbietem prawej dłoni; nie był to cios bojowy, lecz rytualne upokorzenie, mające zepchnąć drugiego człowieka na dno hierarchii. Nadstawienie lewego policzka nie jest więc bierną uległością ofiary, lecz odważnym gestem odmowy wejścia w rolę niewolnika – obnaża bezsilność agresora i odbiera mu panowanie nad sytuacją.
Punktem kulminacyjnym perykopy jest wezwanie: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”. Użyty przez Łukasza grecki termin oiktirmones zakorzeniony jest w hebrajskim słowie rechem, oznaczającym łono matki. Miłosierdzie Boga nie jest chłodnym uniewinnianiem z pozycji sędziego, lecz rodzącą do nowego życia macierzyńską czułością, ogarniającą człowieka w jego nędzy.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Piotra Lipca
Książka na dziś
Przeznaczenie arcybiskupa Fultona J. Sheena było zakodowane w samym jego nazwisku – w języku gaelickim „Fulton” oznacza wojnę, a „Sheen” – pokój. Celem życia Sheena było zaprowadzanie pokoju, ale realizując to powołanie, nieuchronnie napotykał wiele przeszkód na drodze do tego szlachetnego ideału. Jego imię przepowiadało rodzaj życia, jakie miał prowadzić: nieustanną walkę z siłami ciemności w imię pokoju Królestwa Chrystusowego. Mądrość arcybiskupa Sheena nieustannie zaskakuje swoją aktualnością. To, co napisał i powiedział w 1944 roku, jest doskonałą odpowiedzią na pytania o nasz świat, w tak wielu miejscach nękany koszmarem wojny. To jedna z najdokładniej nakreślonych analiz przyczyn leżących u podstaw wojny, połączona z opartym na przedwiecznej mądrości i zdrowym rozsądku, pełnym nadziei programem dążenia do prawdziwego zwycięstwa i budowania prawdziwego pokoju.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
11 września 2026
Piątek
Piątek XXIII tygodnia zwykłego
Czytania
(1 Kor 9, 16-19. 22-27)
Bracia: Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi bowiem, gdybym nie głosił Ewangelii! Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza. Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia. Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby uratować choć niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział. Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, kto staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś – nieprzemijającą. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakby zadając ciosy w próżnię – lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego.
(Ps 84 (83), 3-4. 5-6. 12)
REFREN: Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja
Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich,
serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
Nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo,
gdzie złoży swe pisklęta:
przy ołtarzach Twoich, Panie Zastępów, Królu mój i Boże!
Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
nieustannie wielbiąc Ciebie.
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie,
którzy zachowują ufność w swym sercu.
Bo Pan Bóg jest słońcem i tarczą,
On hojnie darzy łaską i chwałą,
nie odmawia dobrodziejstw
żyjącym nienagannie.
Aklamacja (J 17, 17ba)
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą, uświęć nas w prawdzie.
(Łk 6, 39-42)
Jezus opowiedział uczniom przypowieść: "Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego".
Rozważania do czytań
o. Mieczysław Łusiak SJ
Nie udawajmy fachowców
Jezus opowiedział uczniom przypowieść: "Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?
Jak możesz mówić swemu bratu: «Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku», gdy sam belki w swoim oku nie widzisz?
Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata".
Bardzo łatwo przychodzi nam podejmować rolę nauczyciela dobrego postępowania. Łatwo przybieramy rolę eksperta od tego, „jak powinno być”, stając się domorosłymi fachowcami, którzy tak naprawdę niewiele mają do zaoferowania. Tego „jak powinno być” uczymy się całe życie. Całe życie jest szkołą Miłości, która powinna być wszędzie i zawsze. A nauczyciel i mistrz w tej szkole jest tylko jeden – Jezus Chrystus. Wszyscy inni są tylko mniej lub bardziej zaawansowanymi w nauce uczniami.
Może zamiast mówić i myśleć tyle o tym, „jak powinno być” włóżmy więcej energii w jakość naszej relacji z Jezusem. I innym pomagajmy spotkać Jezusa, zamiast ich pouczać.
o. Mieczysław Łusiak SJ
Patroni dnia:
Święty Jan Gabriel Perboyre
urodził się w roku 1802 w Puech, we Francji. Studia filozoficzne i teologiczne odbył w Paryżu, wieńcząc je przyjęciem święceń kapłańskich (w roku 1825). Jan marzył jednak o misjach w Chinach. Kilka razy na piśmie ponawiał swoją prośbę. Otrzymał wreszcie upragnione zezwolenie i 21 marca 1835 roku z Havru udał się do Chin. W Macao Jan zatrzymał się przez kilka miesięcy, by nauczyć się języka chińskiego. Posłuszeństwo skierowało go następnie do prowincji Honan. Po półtorarocznej pracy przeniesiono go do prowincji Hupeh. Jan natrafił na czasy niespokojne. Jan wykazał w tym dużo gorliwości, ale też i roztropności. Kiedy prześladowanie zaczęło się jednak wzmagać, zamieszkał u pewnego gorliwego katolika i stamtąd prowadził w ukryciu swoją misję. Został jednak zadenuncjowany i wskutek tego aresztowany. Zginął śmiercią męczeńską 11 września 1840 roku.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Kluczem do mistrzostwa nie jest sam wysiłek, lecz wytrwała praktyka i podporządkowanie całego życia jednej dyscyplinie. Św. Paweł, pisząc do Koryntian – mieszkańców miasta słynącego z prestiżowych Igrzysk Istmijskich – sięga po sugestywny język antycznego stadionu.
Apostoł mówi o swoim powołaniu jako o wewnętrznym imperatywie: anagkē – to nie zewnętrzny przymus, lecz wewnętrzna konieczność głoszenia Ewangelii, która wypływa ze spotkania z Chrystusem. By dotrzeć do każdego człowieka, stosuje on zasadę radykalnego uniwersalizmu: staje się „wszystkim dla wszystkich”. Następnie przywołuje obraz zdyscyplinowanego atlety, który hypōpiazō – poskramia swe ciało niczym zapaśnik, by zdobyć wieniec niezniszczalny (stephanos aphthartos), a nie więdnący laur doczesnych zaszczytów.
W swoim nauczaniu ojcowie Kościoła podkreślali, że Paweł nie dyscyplinuje ciała z pogardy dla materii, lecz by uczynić z niego posłuszne narzędzie Ducha. Paweł VI w adhortacji Evangelii nuntiandi przypomina, że ewangelizacja to najgłębsza tożsamość chrześcijanina. W tym kontekście wiara wymaga pasji prawdziwego olimpijczyka: aktywności odrzucającej bylejakość, nadającej życiu widoczny dla wszystkich kierunek.
Komentarz do psalmu
Filopatria i orientacja powrotna (tzw. homing) u zwierząt budzą nieustanny podziw naukowców. Ptaki wędrowne, posługując się wbudowanym kompasem magnetycznym, potrafią przebyć tysiące kilometrów, by powrócić dokładnie w to samo miejsce gniazdowania. Każdy człowiek nosi w sobie analogiczny, wpisany w naturę kompas duchowy – niepokój, który pcha go ku źródłu własnego istnienia.
Psalm 84 wyraża tę tęsknotę językiem szczególnie uczuciowym. Hebrajskie czasowniki kāsap̄ (dosłownie: „blednąć z tęsknoty”) oraz kālāh („trawić się, omdlewać z pragnienia”) opisują stan duszy, dla której przebywanie w obecności Boga (ḥaṣrôṯ YHWH) jest jedynym prawdziwym oddechem. Psalmista zestawia ten głód z obrazem wróbla (ṣippôr) i jaskółki (dərôr – ptaka wolności), które uwiły sobie gniazdo (qēn) przy ołtarzach świątyni. Ołtarz, miejsce ofiary, staje się paradoksalnie najbezpieczniejszym azylem dla tego, co małe, kruche i bezbronne. Bóg zostaje nazwany šem̄eš ûmāḡēn – Słońcem, które daje wzrost i życie, oraz Tarczą, która chroni.
Św. Augustyn w swoich Wyznaniach zamknął tę intuicję w ponadczasowej formule: „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu”. W biblijnej optyce świątynia nie jest budynkiem izolującym nas od świata, lecz przestrzenią przywracania właściwego oglądu rzeczywistości. Tęsknota za Bogiem nie jest zatem ucieczką od niej, ale rozpoznaniem naszego prawdziwego domu.
Komentarz do Ewangelii
W optyce precyzyjnej nawet mikroskopijne pęknięcie lub zniekształcenie soczewki sprawia, że cały obserwowany obiekt wydaje się skrzywiony i nieostry. Próba udoskonalania widzianego obrazu bez wcześniejszego wyszlifowania własnego obiektywu jest w związku z tym kardynalnym błędem. Jezus w dzisiejszej ewangelii odwołuje się do podobnego zjawiska, zderzając ze sobą mikroskopijne źdźbło (karphos) w oku brata z potężną, ciosaną belką nośną (dokos), która całkowicie blokuje pole widzenia oskarżyciela.
Groteskowa scena, w której człowiek z kłodą we własnym oku oferuje drugiemu precyzyjną mikrochirurgię, obnaża fundamentalny fałsz. Św. Augustyn zauważa, że ową belką paraliżującą wzrok jest ukryty gniew i brak miłości – to one lepiej niż cokolwiek innego potrafią zniekształcić obraz bliźniego, zamieniając każdy drobny błąd w niewybaczalną winę. Jezus bezkompromisowo nazywa takiego sędziego hypokritēs – aktorem ukrywającym własną słabość pod maską moralnej wyższości.
Dopiero usunięcie własnej pychy pozwala osiągnąć stan diablepō – widzenia przejrzystego, zdolnego do niesienia pomocy bliźniemu z właściwą sobie delikatnością. Papież Franciszek w adhortacji Gaudete et exsultate przypomina, że braterskie upomnienie nigdy nie może być aktem dominacji, ale owocem cierpliwej, pokornej miłości. Dojrzałość duchowa nie zaczyna się zatem od poprawiania innych, ale od odwagi stanięcia w prawdzie, by Bóg mógł najpierw uleczyć naszą własną ślepotę.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Piotra Lipca
Książka na dziś
Przeznaczenie arcybiskupa Fultona J. Sheena było zakodowane w samym jego nazwisku – w języku gaelickim „Fulton” oznacza wojnę, a „Sheen” – pokój. Celem życia Sheena było zaprowadzanie pokoju, ale realizując to powołanie, nieuchronnie napotykał wiele przeszkód na drodze do tego szlachetnego ideału. Jego imię przepowiadało rodzaj życia, jakie miał prowadzić: nieustanną walkę z siłami ciemności w imię pokoju Królestwa Chrystusowego. Mądrość arcybiskupa Sheena nieustannie zaskakuje swoją aktualnością. To, co napisał i powiedział w 1944 roku, jest doskonałą odpowiedzią na pytania o nasz świat, w tak wielu miejscach nękany koszmarem wojny. To jedna z najdokładniej nakreślonych analiz przyczyn leżących u podstaw wojny, połączona z opartym na przedwiecznej mądrości i zdrowym rozsądku, pełnym nadziei programem dążenia do prawdziwego zwycięstwa i budowania prawdziwego pokoju.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
12 września 2026
Sobota
Sobota XXIII tygodnia zwykłego
Czytania
(1 Kor 10, 14-22)
Najmilsi moi, strzeżcie się bałwochwalstwa. Mówię jak do ludzi rozsądnych. Zresztą osądźcie sami to, co mówię: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych? Lecz cóż to znaczy? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów. Czyż będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czyż jesteśmy mocniejsi od Niego?
(Ps 116B (115), 12-13. 17-18)
REFREN: Złożę Ci, Boże, ofiarę pochwalną
Czym się Panu odpłacę
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia
i wezwę imienia Pana.
Tobie złożę ofiarę pochwalną
i wezwę imienia Pana.
Wypełnię me śluby dla Pana
przed całym Jego ludem.
Aklamacja (J 14, 23)
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.
(Łk 6, 43-49)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, wezbrana rzeka uderzyła w ten dom, ale nie zdołała go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. Lecz ten, kto usłyszał, a nie wypełnił, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy rzeka uderzyła w niego, od razu runął, a ruina owego domu była wielka".
Rozważania do czytań
Marek Ristau
Pan oczekuje, że będziemy wykonawcami Jego słowa, ponieważ wiara bez uczynków jest martwa sama w sobie. W Chrystusie liczy się wiara rodząca uczynki miłości. On bowiem wybrał nas, abyśmy przynosili trwały i dobry owoc jako dobre drzewo. W Nim mamy nowe serce, napełnione miłością Bożą, którą rozlał w nas Duch Święty. Boża miłość jest w nas i dzięki temu mówimy i czynimy to, co podoba się Bogu. Praktykowanie nauki Jezusa czyni nas wiernymi uczniami i naśladowcami Pana. Kto nie zachowuje Jego nauki, nie może się ostać, bo zbudował dom bez fundamentu.
Patroni dnia:
Błogosławiona Maria od Jezusa, dziewica
urodziła się 28 sierpnia 1560 r. w Tartanedo pod Guadalajarą, w Meksyku. W 1577 r. wstąpiła w Toledo do karmelitanek bosych. Trzykrotnie obierano ją przeoryszą, a przez dwadzieścia jeden lat była mistrzynią nowicjuszek. Święta Teresa z Avili, nazywała ją swoim letradillo - małym doktorem. Po radę zwracali się do niej także możni tego świata, m.in. Filip III. Maria zmarła 13 września 1640 r. Hiszpańską mistyczkę w 1976 r. beatyfikował Paweł VI.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Biologia tłumaczy proces odżywiania, posługując się zasadą asymilacji – organizm rozkłada pokarm i przekształca go we własną tkankę. W misterium Eucharystii zachodzi jednak niezwykły paradoks ontologiczny: to nie my zmieniamy Spożywanego w siebie, lecz to On przeobraża nas na swój obraz. W dzisiejszym pierwszym czytaniu św. Paweł przestrzega Koryntian przed bałwochwalstwem, wskazując na bezwzględną powagę komunii.
Apostoł używa greckiego pojęcia koinōnia – oznaczającego nie tyle towarzyskie spotkanie, ile substancjalne współuczestnictwo w Krwi i Ciele Chrystusa. Zasiadanie do „stołu demonów” (trapeza daimoniōn) i jednoczesny udział w „stole Pańskim” (trapeza Kyriou) stanowi duchowe rozdwojenie. W tym kontekście warto przypomnieć słowa, które św. Augustyn usłyszał od Boga w czasie jednej ze swoich kontemplacji: „Ja jestem pokarmem dorosłych: rośnij, a będziesz mógł mnie spożywać. I nie przemienisz mnie we własną substancję, tak jak dzieje się z jedzeniem cielesnym, ale ty staniesz się mną”.
Tam gdzie to możliwe troszczmy się o to, by uczestnictwo w sakramencie ołtarza nie było neutralnym obrzędem, lecz podejmowaną wciąż od nowa decyzją o wyłącznej przynależności do Boga.
Komentarz do psalmu
Marcel Mauss w swojej teorii daru wskazuje na uniwersalną regułę wzajemności: każde otrzymane dobro nakłada na obdarowanego społeczny obowiązek rewanżu. Człowiek stający wobec Stwórcy doświadcza jednak fundamentalnej asymetrii. Jak stworzenie może spłacić nieskończony dług wobec Tego, od którego otrzymało samo istnienie i ocalenie?
Psalmista zadaje to przejmujące pytanie: „Czym się Panu odpłacę za wszystko, co mi wyświadczył?”. Odpowiedź nie polega na próbie transakcyjnego wyrównania rachunków, lecz na geście zaufania. W języku hebrajskim padają słowa kōs-yəšū‘ōṯ ’eśśā – „podniosę kielich zbawienia”. W starożytnym kulcie kielich wznoszony w świątyni oznaczał publiczne uznanie, że ratunek przyszedł wyłącznie od Boga. Zwieńczeniem tego aktu jest zebaḥ tôḏāh – ofiara dziękczynna, która nie zamykała się w spalaniu darów, lecz w pieśni uwielbienia i wyznaniu wiary wobec całego ludu.
Św. Tomasz z Akwinu w Sumie teologicznej zdefiniował wdzięczność jako cnotę pokory, w której człowiek uznaje pierwszeństwo łaski. Naszą jedyną poprawną odpowiedzią na bezmiar Bożych darów nie jest trwanie w poczuciu samowystarczalności, ale wyciągnięcie pustych dłoni i przyjęcie kielicha zbawienia.
Komentarz do Ewangelii
W inżynierii lądowej prawdziwą odporność budynku określa głębokość posadowienia pali fundamentowych w stabilnej skale macierzystej. Pełna jakość projektu ujawnia się dopiero w momencie nadejścia wstrząsu lub powodzi stulecia, gdy naprężenia poddają weryfikacji całą konstrukcję.
Jezus w Ewangelii wg św. Łukasza posługuje się tym prawidłem, łącząc obraz drzewa wydającego owoc z budową domu na skale. Ewangelista używa tu bardzo precyzyjnych greckich czasowników: człowiek mądry eskapsen kai ebathynen – „kopał i schodził w głąb”, aż oparł fundament (themelios) na litej skale (petra). Ten wysiłek jest niewidoczny dla oka przechodniów w spokojne dni, ale okazuje się jedynym ratunkiem, gdy wezbrana rzeka (potamos) uderza z furią w ściany budynku. Przeciwstawiony mu dom bez fundamentu na sypkiej ziemi rozpada się w gruzy, co Łukasz określa mocnym słowem rhēgma – oznaczającym katastrofalne pęknięcie i runięcie całej struktury.
Św. Jan Chryzostom pisał, że burze i uderzenia fal są nieuniknioną częścią ludzkiego losu – to próby, które demaskują pozory i weryfikują prawdziwą naturę naszego życia. Widzimy zatem, że prawdziwa wiara to nie zbiór deklaracji, ale oparcie całego ciężaru własnej egzystencji na prawdzie Chrystusa. Słuchanie słowa Bożego bez wprowadzania go w czyn rodzi jedynie iluzję bezpieczeństwa, podczas gdy wierność Ewangelii w codziennych wyborach tworzy nienaruszalny fundament, którego nie zdoła zburzyć żaden życiowy kataklizm.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Piotra Lipca
Książka na dziś
Przeznaczenie arcybiskupa Fultona J. Sheena było zakodowane w samym jego nazwisku – w języku gaelickim „Fulton” oznacza wojnę, a „Sheen” – pokój. Celem życia Sheena było zaprowadzanie pokoju, ale realizując to powołanie, nieuchronnie napotykał wiele przeszkód na drodze do tego szlachetnego ideału. Jego imię przepowiadało rodzaj życia, jakie miał prowadzić: nieustanną walkę z siłami ciemności w imię pokoju Królestwa Chrystusowego. Mądrość arcybiskupa Sheena nieustannie zaskakuje swoją aktualnością. To, co napisał i powiedział w 1944 roku, jest doskonałą odpowiedzią na pytania o nasz świat, w tak wielu miejscach nękany koszmarem wojny. To jedna z najdokładniej nakreślonych analiz przyczyn leżących u podstaw wojny, połączona z opartym na przedwiecznej mądrości i zdrowym rozsądku, pełnym nadziei programem dążenia do prawdziwego zwycięstwa i budowania prawdziwego pokoju.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.