Niedziela
Czytania
(Ez 37, 12-14)
Tak mówi Pan Bóg: "Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam" – mówi Pan Bóg.
(Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8)
REFREN: Bóg Zbawicielem, pełnym miłosierdzia
Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl swe ucho
na głos mojego błagania.
Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby Ci służono z bojaźnią.
Pokładam nadzieję w Panu,
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie,
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka
niech Izrael wygląda Pana.
U Pana jest bowiem łaska,
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów.
(Rz 8, 8-11)
Bracia: Ci, którzy według ciała żyją, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka Jeżeli zaś ktoś nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Skoro zaś Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na skutki grzechu, duch jednak ma życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha.
(J 11, 25a. 26)
Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem, kto we Mnie wierzy, nie umrze na wieki.
(J 11, 1-45)
Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: "Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz". Jezus, usłyszawszy to, rzekł: "Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą". A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: "Chodźmy znów do Judei". Rzekli do Niego uczniowie: "Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?" Jezus im odpowiedział: "Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła". To powiedział, a następnie rzekł do nich: "Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić". Uczniowie rzekli do Niego: "Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje". Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: "Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego". A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: "Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć". Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: "Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga". Rzekł do niej Jezus: "Brat twój zmartwychwstanie". Marta Mu odrzekła: "Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym". Powiedział do niej Jezus: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?" Odpowiedziała Mu: "Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat". Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: "Nauczyciel tu jest i woła cię". Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: "Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł". Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: "Gdzie go położyliście?" Odpowiedzieli Mu: "Panie, chodź i zobacz!" Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: "Oto jak go miłował!" Niektórzy zaś z nich powiedzieli: "Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?" A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: "Usuńcie kamień!" Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: "Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie". Jezus rzekł do niej: "Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?" Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: "Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś". To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: "Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!" I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: "Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić". Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
Rozważania do czytań
Oremus
Znak wskrzeszenia Łazarza staje się w pełni zrozumiały dopiero w dniu zmartwychwstania Chrystusa. Wtedy okazuje się, że tryumf nad śmiercią jest ostateczny. Teraz Jezus, stojąc przy grobie Łazarza, płacze, bo Jego przyjaciel wszedł w to najstraszniejsze doświadczenie ludzkości. Miłość każe jednak pójść dalej, dlatego Pan budzi go do życia raz jeszcze. "Udzielę wam ducha mego po to, byście ożyli". Życie nie ma końca i tej właśnie nadziei próbujemy się dzisiaj uchwycić.
O. Tomasz Zamorski OP, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2008, s. 138
Patroni dnia:
Święty Zachariasz, papież
nie znamy daty narodzin Zachariasza, który był grekiem, ale urodzonym we Włoszech. Możliwe, że współpracował ze św. Grzegorzem III i był diakonem, którego podpis figuruje na synodzie rzymskim w roku 732. 3 grudnia 741 roku został wybrany na stolicę Piotrową. Zachariasz był ostatnim z papieży tzw. wschodnich, który zwrócił się do cesarza o zatwierdzenie swojego wyboru. Łagodnością i życzliwością zjednał sobie lud Italii, cesarza i sąsiadów. Utrzymywał dobre stosunki z Konstantynopolem. Zawarł pokój z Longobardami, odzyskując część ziem i jeńców. Kiedy zaprzyjaźniony król Ratchis utracił tron, przyjął go do siebie. Zawarł sojusz z Frankami oraz udzielił poparcia Pepinowi Małemu. Zachariasz odrestaurował i upiększył wiele kościołów. Przeniósł swoją siedzibę z Palatynu do Lateranu i powiększył tamtejszy pałac. Zmarł w Rzymie po 11 latach pontyfikatu 15 marca 752 roku.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Bardzo przejmujący jest ostatni moment liturgii pogrzebu, kiedy trumna z ciałem zmarłej osoby jest spuszczana do grobu, a następnie zamurowuje się, zamyka jej grób. Najczęściej towarzyszy tej chwili modlitwa, ale też przejmująca cisza i łzy. Bo po ludzku nie możemy już więcej nic zrobić.
Jednak dzisiejsze słowo proroka Ezechiela ogłasza nam na nowo, jaka jest perspektywa wiary, i zapowiada: „Oto otwieram wasze groby”. Jezus Chrystus przez swoją śmierć pokonał śmierć naszą, nie tak, że już nie umieramy, ale tak, że śmierć i grób nie są już nigdy końcem. „Wierzę w ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny” – to znaczy, że jako chrześcijanin nie mam przed sobą perspektywy nicości i rozkładu, ale ostatecznie – pełnię radości i szczęścia, przeżywane w uwielbionym i odnowionym człowieczeństwie.
Starotestamentalny Ezechiel, będący razem ze swoimi braćmi i siostrami na wygnaniu w Babilonii w VI wieku przed Chrystusem, chwilę przed dzisiejszym fragmentem widzi dolinę zeschłych kości – obraz całkowitej rozpaczy obumarłego duchowo narodu Izraela. Ale mocą Ducha Bożego dokonuje się cudowne, powszechne podniesienie do życia, wskrzeszenie, które zeschłe kości czyni znów ludźmi, i to ludźmi wypełnionymi duchem Boga.
Jako ochrzczeni zostaliśmy włączeni w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa – jeśli pójdziemy Jego drogą, do końca naszego życia, zmartwychwstaniemy z Nim nie do potępienia, ale do życia w niebie. Po drugie, dziś na nowo ma w nas dokonać się zmartwychwstanie duchowe – porzućmy dolinę grzechu, i przez szczerą spowiedź przygotujmy się do Świąt Paschalnych.
Komentarz do psalmu
„Bardziej niż strażnicy poranka, niech Izrael wygląda Pana”. Każdy, kto kiedyś stał na nocnej warcie, może jako harcerz, wie, że nie jest to łatwe zadanie. Ale pewność, że świt nadejdzie, dodaje siły w czuwaniu. Podobnie, kiedy decydujemy się na modlitwę nocą, jak choćby adoracja Najświętszego Sakramentu podczas zbliżającego się Triduum Paschalnego. Trudne bywają wolno płynące minuty, ale każda z nich jakby stopniowo rozjaśnia nasze serce, czyni naszą duszę mocniejszą, dzięki łasce Pana.
Psalm 130, De profundis, to przejmujące wołanie człowieka, który zwraca się do Boga z głębokości, czyli z otchłani, z Szeolu, z krainy umarłych, a więc z największej ciemności, gdzie nie dociera już żadne światło. Dlatego też Kościół modli się tym psalmem za zmarłych, w liturgii pogrzebowej, wołając o Boże miłosierdzie dla dusz czyśćcowych, które same już nie mogą sobie pomóc.
Czy w takim stanie ducha powinniśmy się w ogóle modlić? Cała Księga Psalmów jest dla nas zawsze bezpiecznym przewodnikiem modlitwy, i skoro psalmista taki stan ducha przeżywa, to i w takim stanie ducha trzeba wołać do Pana Boga. Co więcej – właśnie wtedy jeszcze mocniej trzeba wołać, nie pozwolić, by ciemności miały ostatnie słowo.
Jest ciemność mistyków, którzy tęsknią za Bogiem, odczuwają jakby Jego nieobecność, choć On właśnie wtedy jest bardzo, bardzo blisko nich. Ale jest też ciemność, która jest zła i straszna, i o niej przede wszystkim mówi psalmista – to ciemność grzechu. Kiedy uświadamiamy sobie nasz grzech i winę, naszą duchową biedę, nasze braki, nie skupiajmy się na nich, ale wołajmy do Ojca pełnego miłosierdzia i wszelkiej pociechy. Bądźmy jak strażnicy wobec własnych dusz, którzy już w środku nocy wyczekują świtu poranka. A w spowiedzi świętej odnajdźmy na nowo duchowe zmartwychwstanie. Święta już blisko.
Komentarz do drugiego czytania
Kiedy wchodzimy do kościoła, czy to przed Mszą świętą, czy po prostu na chwilę osobistej modlitwy, jakoś automatycznie porusza nas świętość miejsca. Tu jest obecny Bóg. Chciałoby się nieraz zawołać, jak patriarcha Jakub: „Prawdziwie jest to dom Boga i brama do nieba!” (Rdz 28, 17).
Święty Paweł przypomina nam dzisiaj, że to my jesteśmy świątynią Ducha Świętego. We chrzcie świętym – a to właśnie do odnowienia przyrzeczeń chrztu przygotowuje nas coraz mocniej Wielki Post – przestaliśmy być już jedynie dziećmi naszych rodziców, ale staliśmy się przez łaskę dziećmi Boga. Odtąd to my jesteśmy świątynią Boga, w której On przebywa, choć nadal potrzebujemy – będąc jeszcze na ziemi – widzialnych świąt, widzialnego kultu, który nam o tym przypomina.
W najgłębszej istocie każdego człowieka, nawet nieochrzczonego, jest już obecność Boża – gdyby Bóg nie podtrzymywał nas w istnieniu, po prostu by nas nie było. On jest jedynym, który istnieje zawsze i daje istnienie wszystkiemu. Ale od momentu chrztu świętego Bóg żyje w nas na nowy sposób: staliśmy się uczestnikami życia Trójcy Przenajświętszej – Ojca, Syna i Ducha Świętego, i odtąd możemy poznawać i kochać Boga, bo On sam nam to umożliwia. Możemy wzrastać w szczerej, serdecznej, przyjaznej relacji z Bogiem, bo On żyje w nas. To jest radość człowieka, który żyje w łasce uświęcającej, czyli w stanie, który jest stanem zdrowia dla duszy. Jeśli jednak przez grzech śmiertelny utracimy łaskę uświęcającą, trzeba tak szybko jak to możliwe z pokorą wracać do miłosiernego Boga, aby Duch Święty znów kierował naszymi myślami, czynami i słowami.
Jest jeszcze jedna obietnica, którą przypomina nam Apostoł Paweł – ten, kto otrzymał Ducha Świętego, nosi w sobie jednocześnie zasadę nowego życia i zmartwychwstania. Chrzest święty to nie tylko początek więzi z Bogiem i Kościołem tu na ziemi. Jak uczy Katechizm Kościoła Katolickiego: „Wierzymy mocno i mamy nadzieję, że jak Chrystus prawdziwie zmartwychwstał i żyje na zawsze, tak również sprawiedliwi po śmierci będą żyć na zawsze z Chrystusem Zmartwychwstałym i że On wskrzesi ich w dniu ostatecznym. Nasze zmartwychwstanie, podobnie jak zmartwychwstanie Chrystusa, będzie dziełem Trójcy Świętej (…)” (KKK 989).
Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza Ewangelia to kolejna z wielkich katechez chrzcielnych. Jezus objawia się jako Ten, który ma władzę także nad śmiercią. Wskrzeszenie Łazarza, które było przecież przywróceniem do ziemskiego życia, na jakiś ograniczony czas, jest zapowiedzią zmartwychwstania samego Jezusa ze śmierci do życia wiecznego, którego dokona On własną mocą.
Każdy z nas, ochrzczonych, jest włączony w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa – to znaczy, że nosimy w sobie zadatek, obietnicę, nadzieję życia wiecznego. Co więcej, ze stanu duchowej śmierci, a więc grzechu, może nas dźwigać ciągle na nowo tylko moc Jezusa.
Zadziwia nas w dzisiejszej Ewangelii postawa Jezusa wobec własnego przyjaciela, Łazarza, którego miłował: „Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał”. To krótkie zdanie, ale wypełnienie tego wersetu w naszym życiu nieraz dłuży się niemiłosiernie. To wszystkie momenty pozornej nieobecności Boga w naszym życiu, choć przecież On nigdy nas nie opuszcza. To wszystkie momenty, kiedy to, co przeżywamy, wydaje się nie mieć sensu, chylić ku upadkowi, ku coraz większej ciemności.
A jednak w niezgłębionej tajemnicy Bożej Opatrzności także te chwile nie wymykają się Bogu spod kontroli. Nie wiemy do końca, dlaczego tak jest. Ale w tych najtrudniejszych chwilach, zamiast popaść w rozpacz i zniechęcenie, możemy jakby całym sobą oddać się, powierzyć w ramiona Ojca. On wie, On zna czas. Mamy chodzić w świetle, a nie w nocy, czyli zawsze szukać obecności Jezusa, także wtedy, gdy zaprasza nas do zjednoczenia się z Jego krzyżem, śmiercią i grobem. Wielki Piątek i Wielka Sobota to nieraz nie tylko dwa dni w roku. Jezus Chrystus jest wszechmocny, to znaczy może nie tylko zapobiegać, ale także czynić większe dzieła nawet wtedy, gdy coś się po ludzku zawaliło.
„Brat twój zmartwychwstanie” – Jezus obiecuje nie tylko nasze zmartwychwstanie do życia wiecznego, ale także to, że możliwe jest, w każdej chwili, jeśli tylko damy się podnieść Bogu – duchowe zmartwychwstanie. To przebudzenie się do życia z Jezusem, Panem życia i śmierci. „JA jestem zmartwychwstanie i życie” – to nie tylko znaczy, że Jezus zmartwychwstanie, i że będzie żył, ale że On jest zasadą, początkiem, źródłem życia i Panem życia, bo On jest Tym, który Jest (por. Wj 3, 14), jak niegdyś, pod figurą płonącego krzewu, tajemniczo objawił się Mojżeszowi.
Każdą i każdego z nas pyta dziś Jezus: „Wierzysz w to?”. Wielki Post o tyle będzie owocny, o ile szczerze otworzymy każdy nasz brak wiary przed Jezusem, pokornie prosząc, aby nas podźwignął z tego, co jest naszym grzechem, niewiarą, naszym grobem, aby ożywił w nas gorliwą, szczerą wiarę.
„Usuńcie kamień!” – mówi i do nas Pan. Usuń to, co zamyka cię na moje działanie, zobacz, gdzie zgubiłeś wiarę we Mnie, gdzie wkradł się smutek i rozpacz, zamiast ufności. Poleć mi także tych, którzy są w takim stanie pogrążeni – których znasz, i których nie znasz.
I wreszcie, modlitwa Jezusa: „Ojcze, dziękuję Ci, że mnie wysłuchałeś”. Tak woła nasz Pan, kiedy wszyscy są jeszcze pogrążeni w żałobie, a rozkładające się już ciało Łazarza leży w grobie. Wejść w taką modlitwę Jezusa, to żyć w pełni łaską chrztu, a więc ufać, że Ojciec jest wszechmocny, że tam, gdzie inni widzą tylko śmierć i rozkład, chrześcijanin widzi nadzieję na nowe życie, które może sprawić Bóg.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Mateusza Mickiewicza
Książka na dziś
Żyjemy w czasie szczególnej łaski, gdy Bóg na nowo kieruje spojrzenie Kościoła ku św. Józefowi. W chwilach niepokoju i zagubienia opiekun Syna Bożego uczy drogi zaufania Panu i posłuszeństwa Jego woli – drogi, którą przeszedł u boku Maryi, pełniąc zleconą mu misję.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
23 marca 2026
Poniedziałek
Poniedziałek V Tygodnia Wielkiego Postu
Czytania
(Dn 13, 1-9. 15-17. 19-30. 33-62)
W Babilonie mieszkał pewien mąż, imieniem Joakim. Wziął on żonę imieniem Zuzanna, córkę Chilkiasza; była ona bardzo piękna i bogobojna. Rodzice jej byli sprawiedliwi i wychowali swą córkę zgodnie z Prawem Mojżesza. Joakim zaś był bardzo bogaty i posiadał ogród przylegający do swego domu. Przychodziło do niego wielu Żydów, ponieważ cieszył się większym poważaniem niż inni. W tym roku wybrano spośród ludu dwóch starców na sędziów. Należeli oni do tych, o których powiedział Pan: "Wyszła nieprawość spośród sędziów-starców z Babilonu, którzy tylko uchodzili za kierujących narodem". Ludzie ci bywali często w domu Joakima, a wszyscy ci, którzy prowadzili spór sądowy, przychodzili do nich. Gdy zaś koło południa ludzie odchodzili, Zuzanna udawała się na przechadzkę po ogrodzie swego męża. Obaj starcy widywali ją codziennie, gdy udawała się na przechadzkę, i zaczęli jej pożądać. Zatracili rozsądek i odwrócili oczy, zaniedbując spoglądania ku Niebu i zapominając o sprawiedliwych sądach. Oczekiwali więc sposobności. Pewnego dnia wyszła Zuzanna jak w poprzednich dniach jedynie w towarzystwie dwóch dziewcząt, chcąc się wykąpać w ogrodzie; był bowiem upał. Nie było tam nikogo z wyjątkiem dwóch starców, którzy z ukrycia jej się przyglądali. Powiedziała do dziewcząt: "Przynieście mi olejek i wonności, a drzwi ogrodu zamknijcie, abym się mogła wykąpać". Gdy tylko dziewczęta odeszły, obaj starcy powstali i podbiegli do niej, mówiąc: "Oto brama ogrodu jest zamknięta i nikt nas nie widzi, my zaś pożądamy ciebie. Toteż zgódź się obcować z nami! W przeciwnym razie zaświadczymy przeciw tobie, że był z tobą młodzieniec i dlatego odesłałaś od siebie dziewczęta". Zuzanna westchnęła i powiedziała: "Jestem w trudnym ze wszystkich stron położeniu. Jeżeli to uczynię, zasługuję na śmierć; jeżeli zaś nie uczynię, nie ujdę waszych rąk. Wolę jednak niewinna wpaść w wasze ręce, niż zgrzeszyć wobec Pana". Zawołała więc Zuzanna bardzo głośno; krzyknęli także dwaj starcy przeciw niej. Jeden z nich pobiegł otworzyć bramę ogrodu. Gdy domownicy usłyszeli krzyk w ogrodzie, pobiegli przez boczną furtkę, by zobaczyć, co się jej stało. Skoro starcy opowiedzieli swoje, słudzy zmieszali się bardzo; nigdy bowiem nie mówiono takich rzeczy o Zuzannie. Następnego dnia, gdy zebrał się lud u jej męża, Joakima, przybyli dwaj starcy pełni niegodziwych myśli wymierzonych przeciw Zuzannie, by ją wydać na śmierć. Powiedzieli więc do ludu: "Poślijcie po Zuzannę, córkę Chilkiasza, która jest żoną Joakima». Zawołano ją. Przyszła więc ze swymi rodzicami, dziećmi i wszystkimi swymi krewnymi. Wszyscy jej bliscy oraz ci, którzy ją widzieli, płakali. Dwaj sędziowie, powstawszy, położyli ręce na jej głowie. Ona zaś, płacząc, podniosła wzrok ku Niebu, bo serce jej było pełne ufności w Panu. Starcy powiedzieli: "Gdy przechadzaliśmy się sami w ogrodzie, ona wyszła wraz z dwoma dziewczętami, zamknęła bramę ogrodu i odesłała dziewczęta. Przyszedł zaś do niej młodzieniec, który był ukryty, i położył się z nią. Znajdując się na skraju ogrodu i widząc nieprawość, podbiegliśmy do nich. Widzieliśmy ich razem, ale jego nie mogliśmy pochwycić, bo był silniejszy od nas, i otworzywszy bramę, rzucił się do ucieczki. Gdy zaś pochwyciliśmy ją, pytając, kim był młodzieniec, nie chciała nam powiedzieć. Takie jest nasze oskarżenie". Zgromadzenie dało im wiarę jako starszym ludu i sędziom. Skazano ją na karę śmierci. Wtedy Zuzanna zawołała donośnym głosem: «Wiekuisty Boże, który znasz to, co jest ukryte, i wiesz wszystko, zanim się stanie. Ty wiesz, że złożyli fałszywe oskarżenie przeciw mnie. Oto umieram, chociaż nie uczyniłam nic z tego, o co mnie oni złośliwie obwiniają". A Pan wysłuchał jej głosu. Gdy ją prowadzono na stracenie, wzbudził Bóg świętego ducha w młodzieńcu imieniem Daniel. Zawołał on donośnym głosem: "Jestem czysty od jej krwi!" Cały zaś lud zwrócił się do niego, mówiąc: "Co oznacza to słowo, które wypowiedziałeś?" On zaś, powstawszy wśród nich, powiedział: "Czy tak bardzo jesteście nierozumni, Izraelici, że skazujecie córkę izraelską bez dochodzenia i pewności? Wróćcie do sądu, bo ci ją fałszywie obwinili". Cały lud zawrócił w pośpiechu. Starsi zaś powiedzieli: "Usiądź tu wśród nas i wyjaśnij nam, bo tobie dał Bóg przywilej starszeństwa"". Daniel powiedział do nich: "Rozdzielcie ich, jednego daleko od drugiego, a ja ich osądzę". Gdy zaś zostali oddzieleni od siebie, zawołał jednego z nich i powiedział do niego: Zestarzałeś się w przewrotności, a teraz wychodzą na jaw twe grzechy, jakie poprzednio popełniłeś, wydając niesprawiedliwe wyroki. Potępiałeś niewinnych i uwalniałeś winnych, chociaż Pan powiedział: Nie przyczynisz się do śmierci niewinnego i sprawiedliwego. Teraz więc, jeśli ją rzeczywiście widziałeś, powiedz, pod jakim drzewem widziałeś ich obcujących z sobą?" On zaś powiedział: "Pod lentyszkiem". Daniel odrzekł: "Dobrze! Skłamałeś na swą własną zgubę. Już bowiem anioł Boży otrzymał od Boga wyrok na ciebie, by cię rozedrzeć na dwoje". Odesławszy go, rozkazał przyprowadzić drugiego i powiedział do niego: " Potomku kananejski, a nie judzki, piękność sprowadziła cię na bezdroża, a żądza uczyniła twe serce przewrotnym. Tak postępowaliście z córkami izraelskimi, one zaś, bojąc się, obcowały z wami. Córka judzka jednak nie zgodziła się na waszą nieprawość. Powiedz mi więc teraz, pod jakim drzewem spotkałeś ich obcujących z sobą?" On zaś powiedział: "Pod dębem". Wtedy Daniel powiedział do niego: "Dobrze! Skłamałeś i ty na swoją własną zgubę. Czeka bowiem anioł Boży z mieczem w ręku, by rozciąć cię na dwoje, by was wytępić". Całe zgromadzenie zawołało głośno i wychwalało Boga, że ocala tych, co pokładają w Nim nadzieję. Zwrócili się następnie przeciw obu starcom, ponieważ Daniel wykazał na podstawie ich własnych słów nieprawdziwość oskarżenia. Postąpiono z nimi według miary zła wyrządzonego przez nich bliźnim, zabijając ich według Prawa Mojżeszowego. W dniu tym ocalono niewinną krew.
(Ps 23,1-6)
REFREN: Nic mnie nie trwoży, bo Ty jesteś ze mną
Pan jest moim pasterzem:
niczego mi nie braknie,
pozwała mi leżeć
na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.
Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów;
namaszczasz mi głowę olejkiem,
kielich mój pełny po brzegi.
Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.
Aklamacja (Ez 33,11)
Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika , lecz aby się nawrócił i miał życie.
(J 8,12-20)
Jezus przemówił do faryzeuszów tymi słowami: "Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia". Rzekli do Niego faryzeusze: "Ty sam o sobie wydajesz świadectwo. Świadectwo Twoje nie jest prawdziwe". W odpowiedzi rzekł do nich Jezus: "Nawet jeżeli Ja sam o sobie wydaję świadectwo, świadectwo moje jest prawdziwe, bo wiem, skąd przyszedłem i dokąd idę. Wy zaś nie wiecie, ani skąd przychodzę, ani dokąd idę. Wy wydajecie sąd według zasad tylko ludzkich. Ja nie sądzę nikogo. A jeśli nawet będę sądził, to sąd mój jest prawdziwy, ponieważ Ja nie jestem sam, lecz Ja i Ten, który Mnie posłał. Także w waszym Prawie jest napisane, że świadectwo dwóch ludzi jest prawdziwe. Oto Ja sam wydaję świadectwo o sobie samym oraz świadczy o Mnie Ojciec, który Mnie posłał". Na to Mu powiedzieli: "Gdzie jest Twój Ojciec?". Jezus odpowiedział: "Nie znacie ani Mnie, ani Ojca mego. Gdybyście Mnie poznali, poznalibyście i Ojca mego". Słowa te wypowiedział przy skarbcu, kiedy uczył w świątyni. Mimo to nikt Go nie pojmał, gdyż godzina Jego jeszcze nie nadeszła.
Rozważania do czytań
o. Mieczysław Łusiak SJ
Na grzech kara nie pomaga
Potępienie człowieka czyniącego zło jest niby logiczne, ale nic nie daje, bo nawet gdyby lęk przed potępieniem powstrzymał kogoś przed popełnieniem grzechu, to jednak nie uczyni tego człowieka wewnętrznie dobrym, a bez tego nie można wejść do Nieba. Dajmy sobie więc spokój z potępianiem człowieka. Grzesznik potrzebuje pomocy, a nie potępienia. Każdy człowiek potrzebuje pomocy, by się wewnętrznie przemieniać na wzór Chrystusa, a nie lęku przed potępieniem i karą. Człowiekowi skłonnemu do czynienia zła może pomóc tylko dobro i miłość. Grzech wymaga leczenia, nie kary.
o. Mieczysław Łusiak SJ
Patroni dnia:
Święty Turybiusz z Mongrovejo, biskup
urodził się 16 listopada 1531 roku w rodzinie szlacheckiej w Mayorga (Hiszpania). Studiował prawo w Salamance i Valladolid. Był tak zdolnym prawnikiem, że król Hiszpanii Filip II powierzył mu w 1573 r. obowiązki głównego sędziego inkwizycji w Grenadzie, choć nigdy tej funkcji nie pełnił człowiek świecki. W 1579 roku został również z nadania króla biskupem Limy w Peru, które była wówczas kolonią hiszpańską. Turybiusz usiłował odwoływać się od tej decyzji. W końcu jednak przyjął święcenia kapłańskie i jako arcybiskup wyjechał do Peru. W ogromnej, prawie misyjnej diecezji próbował uporządkować życie religijne, podnieść poziom intelektualny i moralny kleru. Bronił praw miejscowej ludności. Żeby lepiej się z nimi porozumiewać, nauczył się lokalnych dialektów. W 1583 r. zwołał synod prowincjonalny, w roku 1591 założył w Limie seminarium duchowne, pierwsze w Ameryce. Ochrzcił i bierzmował ponad pół miliona Indian, przemierzając przy tym setki kilometrów swojej diecezji o powierzchni ponad 450 tys. km kwadratowych. Był człowiekiem modlitwy. Prowadził życie pełne umartwienia. Zmarł podczas pasterskiej wizytacji w Saña (Wicekrólestwo Peru) 23 marca 1606 roku.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Każdy z nas, kto kiedykolwiek został fałszywie oskarżony – w mniejszej czy większej społeczności - wie, jak bolesne to doświadczenie. W osobistej modlitwie słowem Bożym warto dziś zaprosić Pana Boga do tych miejsc serca, które jeszcze jakoś nas bolą. Warto też polecić Panu tych, których fałszywy osąd, pomimo oczyszczenia z zarzutów, trwale pozbawił dobrego imienia.
Dzisiejsze słowo niesie ze sobą bardzo wyraźne treści moralne dla naszego życia chrześcijańskiego. Zwróćmy uwagę na dwie z nich.
Po pierwsze, sama starość czy piastowanie zacnego urzędu nie oznacza, że dany człowiek jest cnotliwy i święty. Dopiero co poślubiona Jojakimowi Zuzanna, bardzo piękna i żyjąca w bojaźni Bożej, miała czyste serce i daleka była od popełnienia cudzołóstwa. Daniel, w którym Bóg wzbudził świętego ducha, okazał się prorokiem mężnym i cieszącym się przywilejem starszeństwa pomimo swojego młodego wieku. Natomiast dwaj sędziowie – oskarżyciele Zuzanny, zestarzeli się w przewrotności i mieli serca zepsute przez uleganie żądzom ciała. Jak uczy Księga Mądrości: „sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości - życie nieskalane” (Mdr 4, 9). I dzisiaj jest wielu szlachetnych i świętych młodych ludzi.
Po drugie, nawrócenia i pracy nad uporządkowaniem naszego serca nie wolno nam odkładać na później. To z serca, z nieuporządkowanych myśli i pragnień, rodzą się potem widoczne grzechy (por. Mk 7,20n). Kolejny Wielki Post może się nam już nie zdarzyć.
Komentarz do psalmu
Łatwo jest ufać Dobremu Pasterzowi, kiedy nasze życie przypomina zielone pastwiska. Kiedy odpoczywamy przy czystych, bezpiecznych źródłach Jego słowa, w ciszy modlitwy i adoracji. Kiedy nasze życie układa się dobrze.
O wiele trudniej, gdy pomimo wierności Panu Bogu, spotyka nas jakaś niesprawiedliwość czy krzywda. Gdy przychodzi nam przejść przez ciemną dolinę.
Są takie momenty, kiedy jako chrześcijanie możemy uciec się jedynie do Boga, całkowicie zdać się jedynie na Niego, ufając, że On nawet z największego zła i cierpienia może wyprowadzić dobro.
Ciemna dolina, w której Dobry Pasterz jest przy nas, co więcej – którą przeszedł zwycięsko jako pierwszy z nas – to dolina śmierci i otchłani, skąd powstał do nowego życia w zmartwychwstaniu. Warto przywołać słowa papieża Benedykta XVI o tym, co mówi do nas ochrzczonych Jezus, który z ciemności grzechu i śmierci przeszedł do światła: „«Zmartwychwstałem i teraz zawsze jestem z tobą» — mówi do każdego z nas. Moja ręka cię podtrzymuje. Gdybyś gdziekolwiek miał upaść, upadniesz w moje ręce. Jestem nawet u bram śmierci. Tam gdzie już nikt nie może ci towarzyszyć i gdzie ty nie możesz niczego zabrać, tam Ja na ciebie czekam i dla ciebie przemieniam mroki w światło” (Homilia podczas Wigilii Paschalnej, 7.04.2007,
https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/homilie/wsobota_07042007.html).
Komentarz do Ewangelii
Zacznijmy od fundamentów. Złem było zarówno to, że owa kobieta dopuściła się grzechu cudzołóstwa (choć nie znamy wszystkich okoliczności), jak i bezduszność uczonych w Piśmie i faryzeuszy.
Paradoksalnie, ten, kto popełnił grzech i ma jego świadomość, może mieć serce otwarte na Boże miłosierdzie o wiele bardziej, niż ktoś, kto zewnętrznie żyje bardzo poprawnie.
Dzisiejsza liturgia Słowa daje nam przykład dwóch kobiet – niewinnej Zuzanny i cudzołożnej kobiety. W pierwszym przypadku Pan był tym, który stanął przy niej ze swoją mocą, posyłając na pomoc sprawiedliwego proroka Daniela; wobec drugiej Pan był tym, który przebacza.
W osobistej modlitwie oddajmy Panu Jezusowi zarówno te sytuacje, kiedy byliśmy niesprawiedliwie osądzeni, lub kiedy to my postawiliśmy się w roli wszystkowiedzących sędziów – sam ten temat jest wart rachunku sumienia. Jednocześnie, przyjdźmy do Jezusa z tym z całą biedą naszego grzechu – On nie pochwala grzechu, bo on nas niszczy, oszpeca, rani, ale miłuje nas do końca (por. J 13,1), jest zawsze gotów przebaczyć.
I jeszcze jedno – zobaczmy w dzisiejszej Ewangelii pewne światło dla naszego przeżywania spowiedzi. Nieraz przychodzimy do konfesjonału strwożeni, boimy się odrzucenia i oceny, ale za każdym razem jakoś zaskakuje nas to, że to my sami bylibyśmy gotowi siebie potępić. A Jezus miłosierny nie tylko bierze na siebie nasz grzech (od wiary w to zależy również owocność naszej spowiedzi, choć jest ona skuteczna), ale udziela nam łaski – duchowej siły – by nie wracać do grzechu. By znów odetchnąć wolnością dziecka Bożego.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Mateusza Mickiewicza
Książka na dziś
Żyjemy w czasie szczególnej łaski, gdy Bóg na nowo kieruje spojrzenie Kościoła ku św. Józefowi. W chwilach niepokoju i zagubienia opiekun Syna Bożego uczy drogi zaufania Panu i posłuszeństwa Jego woli – drogi, którą przeszedł u boku Maryi, pełniąc zleconą mu misję.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
24 marca 2026
Wtorek
Wtorek V Tygodnia Wielkiego Postu
Czytania
(Lb 21,4-9)
Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny. Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże. I wstawił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.
(Ps 102,2-3.16-21)
REFREN: Wysłuchaj, Panie, mojego wołania
Panie, wysłuchaj modlitwę moją,
a wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.
Nie ukrywaj przede mną swojego oblicza
w dniu mego utrapienia.
Nakłoń ku mnie Twego ucha,
w dniu, w którym Cię wzywam, szybko mnie wysłuchaj!
Poganie będą się bali imienia Pana,
a Twej chwały wszyscy królowie ziemi,
bo Pan odbuduje Syjon
i ukaże się w swym majestacie,
przychyli się ku modlitwie opuszczonych
i nie odrzuci ich modłów.
Należy to spisać dla przyszłych pokoleń,
lud, który się narodzi, niech wychwala Pana,
Bo spojrzał Pan z wysokości swego przybytku,
popatrzył z nieba na ziemię,
aby usłyszeć jęki uwięzionych,
aby skazanych na śmierć uwolnić.
Aklamacja
Ziarnem jest słowo Boże, siewcą zaś Chrystus; każdy, kto Go znajdzie, będzie trwał na wieki.
(J 8,21-30)
Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie. Rzekli więc do Niego żydzi: Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie? A On rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach swoich. Powiedzieli do Niego: Kimże Ty jesteś? Odpowiedział im Jezus: Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał jest prawdziwy, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego. A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. Rzekł więc do nich Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba. Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.
Rozważania do czytań
o. Marcin Ciechanowski OSPPE
Słowa Jezusa, o Jego odejściu są dla nas bolesną, ale zbawczą lekcją, ponieważ każde Jego wycofanie się z tego świata przez śmierć i zmartwychwstanie czyni dla duszy o wiele więcej niż tylko Jego fizyczna obecność jako Nauczyciela.Chrystus wyraźnie zarysowuje podział między Sobą a tymi, którzy Go słuchali, wskazując, że są „z niskości”, co oznacza egzystencję w mrocznej piwnicy świata, uwikłaną w chaos i bezradność grzechu. Śmierć w grzechach jest najstraszniejszą perspektywą ludzkiego losu, gdyż grzech działa jak niszczący wirus, który demoluje „twardy dysk” duszy i odrywa owoc od życiodajnego Drzewa Życia. Aby uniknąć tej ostatecznej katastrofy, człowiek musi uwierzyć, że Jezus JEST – co stanowi odwołanie do Bożego imienia „Ja Jestem” i objawia Jego współistnienie z Ojcem. Jezus zna swoją tożsamość nie z opinii ludzkich, ale z nieustannego wpatrywania się w miłość Ojca, która jest wieczna i niezmienna.
Kluczowym momentem tego dialogu jest zapowiedź wywyższenia Syna Człowieczego, które w Biblii oznacza nierozdzielną tajemnicę: haniebne przybicie do drzewa krzyża oraz chwalebne wywyższenie w zmartwychwstaniu. To wywyższenie na krzyżu jest pierwszym krokiem ku wysokościom nieba, dzięki któremu Jezus wyrywa nas z oblężenia śmierci, dokonując w nim wyłomu. Na krzyżu Chrystus sprowadza siebie do „zera”, ogałacając się z wszelkiego majestatu, aby w tej pustce uczynić miejsce na przyjęcie całego naszego smutku i bezsensu. Dopiero gdy zobaczymy Go tak uniżonego, rozpoznamy, że On nie mówi nic od siebie, ale jako Syn przekazuje nam pełnię mądrości otrzymanej od Ojca. Jezus jest przezroczysty wobec Boga, a Jego posłuszeństwo jest wyrazem najgłębszej miłości, która nie szuka własnej chwały, ale pragnie zbawienia każdego „ułomka” ludzkiego istnienia. Bóg Ojciec nigdy nie zostawia Syna samego, tak jak nigdy nie zapomina o człowieku, który w swej słabości przylgnie do Niego całym sercem. To zjednoczenie Jezusa z Ojcem jest fundamentem naszej nadziei, bo skoro On pokonał mrok i wyszedł z bram grobu, to i my w Nim mamy dostęp do wiecznego mieszkania.
Wielu uwierzyło Mu po tych słowach, ponieważ prawda, którą głosił, miała moc rozbijania kłamstw i demaskowania mroku, który od czasów Edenu więził ludzkie sumienia. Przyjęcie tej prawdy to jedyna droga, by nie zostać „na zewnątrz” własnego życia, lecz powrócić do domu Ojca, gdzie każda łza zostanie ostatecznie otarta.
o. Marcin Ciechanowski OSPPE
Patroni dnia:
Święta Katarzyna Szwedzka, zakonnica
– urodziła się w 1330 r. jako druga córka św. Brygidy i księcia Ulfa Gudmarssona. Katarzyna wyszła za mąż za szlachetnego rycerza, Edgarda z Kyren. Oboje złożyli ślub dozgonnej czystości. W roku 1350 św. Katarzyna udała się wraz z matką, do Rzymu z okazji roku jubileuszowego. Podczas pielgrzymowania otrzymała wiadomość o śmierci męża. Pozostała więc z matką w Rzymie, oddana dziełom pobożnym i miłosiernym. Przez 25 lat pomagała także św. Brygidzie w założeniu i utrwaleniu nowej rodziny zakonnej, brygidek. W 1375 roku Katarzyna wstąpiła do klasztoru brygidek w Vadstena, gdzie złożyła relikwie św. Brygidy. Dla niewiadomych przyczyn niebawem opuściła jednak ten klasztor i powróciła do Rzymu. Tymczasem klasztor w Vadstena, pozbawiony energicznego kierownictwa, zaczął się chylić ku upadkowi. Katarzyna powróciła więc do Szwecji, by ponownie stanąć na jego czele. Niestety, wkrótce po jej przybyciu, 24 marca 1380 r. zabrała ją z ziemi nagła śmierć.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Od minionej, piątej niedzieli Wielkiego Postu w większości naszych kościołów zasłonięte są krzyże. Paradoksalnie, tym bardziej kierujemy wzrok ku znakowi naszego zbawienia, i o tym w tych dniach coraz wyraźniej poucza nas liturgia. Zapowiedzią krzyża Chrystusa jest miedziany wąż wywyższony przez Mojżesza na pustyni, w którym Izraelici pokąsani przez węże znajdują ocalenie.
Co było grzechem Izraelitów? Szemranie, nieufność wobec Bożego prowadzenia, pomimo tego, że dopiero co doświadczyli cudu manny, i przepiórek, i wody ze skały, a wcześniej niezwykłych znaków Bożej mocy podczas wyjścia z Egiptu w świętą noc paschalną.
„Lud stracił cierpliwość”. I nam może się dłużyć Wielki Post, codzienne przełamywanie własnego zniechęcenia, żeby być wiernym dobrym postanowieniom. Może nam się nieraz dłużyć trud naszego życia, bo chcielibyśmy, żeby coś już było załatwione, albo żeby było choć trochę łatwiej. A nieraz tracimy cierpliwość po prostu w rozmowie z kimś z rodziny.
Lekarstwem na niecierpliwość, i na każdy nasz grzech nie jest wpatrywanie się w siebie, ale w Jezusa Ukrzyżowanego, który za nas stał się grzechem – to znaczy, sam będąc niewinny i nieskalany, poniósł na krzyż i przecierpiał to, co jest naszą winą. W Nim, miłosiernym Bogu-Człowieku, widzimy, do czego prowadzi nasz grzech. Powtarzajmy dziś w chwilach zniecierpliwienia: „W ranach Twoich ukryj mnie, nie daj mi z Tobą rozłączyć się”.
Komentarz do psalmu
Wielki Post to nie wielki trening, ale to czas podejmowania wyrzeczeń, czas szczerego uznania własnej bezradności wobec zła i grzechu w naszym życiu, aby tym gorliwiej prosić – Panie, wysłuchaj modlitwę moją! Przyjdź mi z pomocą!
Diabeł na pustyni kusił Pana Jezusa do samowystarczalności (por. Ewangelia z I niedzieli Wielkiego Postu, Mt 4, 1-11). Ale Jezus wszystko ma od Ojca, i Ojcu się nieustannie powierza. Ideał chrześcijanina to nie perfekcjonista, który już sobie ze wszystkim w swoim życiu poradził, ale to ten, który już po przebudzeniu czyni znak krzyża, bo wie, że, jak śpiewamy w jednej z pięknych pieśni eucharystycznych: „Bez Twej pomocy człek nic nie może”.
Psalm 102 to lamentacja, i zarazem pokutna modlitwa człowieka, który czuje się zdezintegrowany, słaby, niepoukładany. Ale psalmista, świadomy swojego stanu, nie skupia się na sobie, ale pokornie woła do Boga, aby szybko, jeszcze dzisiaj, wysłuchał go. A Bóg nigdy nie odrzuca tych, którzy Go wzywają. Jest bliski, bliższy nam, niż o tym zwykle myślimy.
Kiedy widzimy nasz wewnętrzny bałagan, albo kiedy trudności życia nas przytłaczają, to najlepszy czas na gorliwą modlitwę prośby. W Wielkim Poście szczególnie prośmy o przebaczenie naszych grzechów – tych niedawnych, i dawnych. Jak uczy Katechizm, „Prośba o przebaczenie jest pierwszym dążeniem modlitwy prośby (słowa celnika: „Miej litość dla mnie, grzesznika”, Łk 18,13). Poprzedza ona właściwą, czystą modlitwę. Ufna pokora stawia nas w świetle komunii z Ojcem i Jego Synem, Jezusem Chrystusem oraz w komunii z innymi: a zatem „o co prosić będziemy, otrzymamy od Niego” (1 J 3, 22). Prośba o przebaczenie poprzedza liturgię eucharystyczną, jak również modlitwę osobistą” (KKK 2631).
Komentarz do Ewangelii
Jak mocno brzmią skierowane dziś do faryzeuszy, i do nas słowa: „Jeżeli bowiem nie uwierzycie, że Ja Jestem, pomrzecie w grzechach waszych”. Biedne jest chrześcijaństwo, które zamienia się w bycie po prostu „dobrym człowiekiem”, albo w jakąś formę samodoskonalenia. Jeśli szczerym sercem ciągle nie wracamy do chrzcielnego aktu wiary, że Tym, który nas zbawia, czyli wyzwala z grzechu, jest Jezus Chrystus, i że my naprawdę jesteśmy grzesznikami, to ostatecznie pozostaniemy martwi duchowo.
Duch Święty poprzez Słowo Boże pokazuje nam w Wielkim Poście nieustannie dwie rzeczy: nasz własny grzech (czasem grzechy ciężkie, czasem lekkie, a czasem mocno zakorzenione złe postawy) oraz bliskość Jezusa miłosiernego, który za nas umarł na krzyżu, abyśmy nie umarli na wieki, ale żyli z Nim.
Żydzi spodziewali się Mesjasza, który przyniesie rozwiązanie problemów politycznych, a więc poukłada to, co na zewnątrz; Jezus coraz wyraźniej w tej części Ewangelii Jana głosi, po co przyszedł na ziemię, i stąd narasta nieporozumienie, konflikt za cenę prawdy, aż po odrzucenie i śmierć krzyżową naszego Pana.
Jeśli szukamy w Jezusie rozwiązania naszych problemów, dobrego zdrowia, zdania egzaminów czy zabezpieczenia finansowego, to nasza wiara jest jeszcze bardzo krucha – choć i o te rzeczy warto się modlić. To, co ma być naszym priorytetem, dosłownie na śmierć i życie – to szczere otwarcie własnego serca na łaskę przebaczenia grzechów, a więc ciągła troska o życie w łasce uświęcającej.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Mateusza Mickiewicza
Książka na dziś
Żyjemy w czasie szczególnej łaski, gdy Bóg na nowo kieruje spojrzenie Kościoła ku św. Józefowi. W chwilach niepokoju i zagubienia opiekun Syna Bożego uczy drogi zaufania Panu i posłuszeństwa Jego woli – drogi, którą przeszedł u boku Maryi, pełniąc zleconą mu misję.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
Środa
Czytania
(Iz 7, 10-14; 8, 10c)
Pan przemówił do Achaza tymi słowami: „Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Otchłani, czy to wysoko w górze”. Lecz Achaz odpowiedział: „Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę”. Wtedy rzekł Izajasz: „Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami”.
(Ps 40, 7-8a. 8b-10. 11)
REFREN: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę
Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi,
ale otworzyłeś mi uszy.
Nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy.
Wtedy powiedziałem: „Oto przychodzę.
W zwoju księgi jest o mnie napisane:
Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
a Twoje prawo mieszka w moim sercu”.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, Panie.
Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca,
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twej wierności
przed wielkim zgromadzeniem.
(Hbr 10, 4-10)
Bracia: Niemożliwe jest to, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto Chrystus przychodząc na świat, mówi: „Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: "Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże”. Wyżej powiedział: „Ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzechy nie chciałeś, i nie podobały się Tobie”, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją”. Usuwa jedną ofiarę, aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.
Aklamacja (J 1, 14ab)
Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, i widzieliśmy Jego chwałę.
(Łk 1, 26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł.
Rozważania do czytań
o. Mieczysław Łusiak SJ
Nowe spojrzenie na Bożą łaskawość
Nam się często wydaje, że znaleźć „łaskę u Boga” to na przykład wygrać w totolotka, albo mieć dobre zdrowie, albo zdać egzamin na prawo jazdy za pierwszym razem. Tymczasem Maryja, znalazłszy łaskę u Boga po prostu stała się matką. Może ktoś powie, że nie byle jaką matką, bo Matką Boga, ale dla Niej to nie oznaczało nic wyjątkowego. Maryja, znalazłszy łaskę u Boga, musiała tak samo jak każda inna matka zakasać rękawy i wziąć się za sprzątanie, pranie, gotowanie, musiała myśleć, czy dziecko ma kolkę, czy też płacze z innego powodu, musiała wstawać w nocy, bo dziecko się zsikało i pilnować, żeby dziecko, bawiąc się na podwórku, nie wpadło przypadkiem do studni. Nikt za Jej życia nie nosił Jej na rękach za to, że „znalazła łaskę u Boga” i została Matką Boga. Niech ten fakt poszerzy nasze horyzonty w spojrzeniu na Bożą łaskawość. Często bowiem bywa, że Bóg przychodzi do nas z jakąś łaską, a my mówimy, że znowu mamy nowe problemy, że sprawy nie idą pomyślnie, że los się na nas uwziął, itd.
o. Mieczysław Łusiak SJ
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Król judzki Achaz nie chce wystawiać Boga na próbę, bo w ogóle wolałby sobie poradzić bez Boga. Kiedy staje przed nim widmo wojny ze strony koalicji króla Aramu i króla Izraela, Achaz szuka pomocy nie w Bogu, ale w Asyrii. I właśnie wtedy prorok Izajasz wygłasza orędzie, które ostatecznie spełni się nie tylko w potomku królewskim – jednym z synów Achaza – ale w przyjściu na świat Jezusa Chrystusa.
To pierwsze czytanie uczy nas, że nim ludzie szczerze szukali Boga, Bóg pierwszy nas szukał. Prawda o Wcieleniu Syna Bożego, o tym, że Bóg stał się człowiekiem dla nas i dla naszego zbawienia, poczynając się w łonie Maryi Dziewicy, to niezwykła tajemnica Bożej miłości, która biegnie nam na ratunek.
My, grzeszni, szukamy nieraz pomocy i wytchnienia w różnych zawodnych rzeczach, pokładając nieraz wiarę należną tylko Bogu w innych ludziach. To nieraz kończy się dramatycznie. A prorok Izajasz zaprasza także dzisiaj nas, aby zobaczyć, jak Bóg objawia się w naszym życiu.
Po to Bóg stał się człowiekiem, aby nas zbawić. On jest Emmanuelem, Bogiem z nami – to znaczy, że nasze życie nabiera sensu dopiero wtedy, kiedy w nasze ludzkie niepewności wchodzi Jezus Chrystus. O łaskę pomnożenia naszej wiary prośmy dziś szczególnie Maryję, która, jak uczą Ojcowie Kościoła, zanim poczęła Jezusa cieleśnie, poczęła Go w swojej duszy przez wiarę.
Komentarz do psalmu
Psalm 40 liturgia wkłada dziś w usta samego Jezusa Chrystusa. To On w najdoskonalszy sposób wypełnił wolę Ojca – będąc z Nim jedno co do woli Boskiej, ale w swojej woli ludzkiej doskonale zharmonizowany, poddany temu, czego pragnie Ojciec.
Nieposłuszeństwo pierwszych ludzi związane z grzechem – i każde nasze grzeszne nieposłuszeństwo Bogu, którego konsekwencją jest śmierć wieczna, życie bez Boga – Jezus naprawia przez swoje doskonałe posłuszeństwo, kiedy z miłości do nas przyjmuje ludzkie ciało w łonie Maryi, aby nas zbawić.
„Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi, lecz otwarłeś mi uszy; nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy. Wtedy powiedziałem: «Oto przychodzę»”. Wszystkie ofiary Starego Przymierza, ustanowione przez Prawo, były długą drogą wychowania człowieka do tego, że ostatecznie najważniejszą – i najtrudniejszą - ofiarą, jest ofiara z własnej woli. Tekst grecki, w nieco zmienionej formie i przywołany przez dzisiejszy fragment Listu do Hebrajczyków, mówi: „Ofiary ani daru nie chciałeś, ale mi utworzyłeś ciało”. Tajemnica Wcielenia, czyli to, że Syn Boży przyjmuje ludzką naturę - staje się już na zawsze prawdziwym człowiekiem, nie przestając być prawdziwym Bogiem, jest owiana wielką miłością posłuszeństwa. Żeby to się dokonało, Pan Bóg pragnął zaangażować człowieka – stąd piękna, ale pełna wszelkich ludzkich, normalnych pytań i jakiejś zgody na niepewność, odpowiedź Maryi – „Oto Ja, służebnica Pańska!”
Wiedzą o tym dobrze osoby zakonne, bo ślub posłuszeństwa jest trudniejszy niż czystości czy ubóstwa. Wiedzą o tym księża, z których każdy podczas święceń przyrzeka swojemu biskupowi „cześć i posłuszeństwo” – płynące ostatecznie właśnie z motywacji nadprzyrodzonej.
Polećmy dziś Panu Bogu w modlitwie wszystkich małżonków, którzy przychodzą, aby pełnić wolę Bożą, gdy są otwarci na dar nowego życia; polećmy wszystkich, którzy rozeznają powołanie do szczególnej służby Bogu, aby byli spokojni, że w tym pierwszym, trudnym kroku decyzji, uprzedza ich i hojnie wspiera łaska Boża.
Komentarz do drugiego czytania
Przeżywamy uroczystość Zwiastowania Pańskiego, bo dokładnie za dziewięć miesięcy kalendarzowe Boże Narodzenie. Choć już za kilka dni Święta Paschalne, dzisiejszy dzień – jakby trochę znienacka – przypomina nam, że Wcielenie i Odkupienie to ściśle związane ze sobą tajemnice. Syn Boży po to stał się człowiekiem, aby nas zbawić przez swoją śmierć i zmartwychwstanie.
Dosyć często na naszą wiarę patrzymy mniej więcej tak: człowiek zgrzeszył; potrzeba było kogoś, kto to wszystko naprawi; zatem Pan Jezus „zgłosił się na ochotnika” i wtedy to na Nim, wiszącym na krzyżu, groźny Ojciec, niczym tyran i despota, mógł wyładować swój boski gniew. Dzisiejsze słowo pragnie wyprostować nasz wykoślawiony obraz Boga.
Fragment z Listu do Hebrajczyków nie mówi o Nazarecie, ale przenosi nas przed wszelki czas, w wewnętrzny dialog Trójcy Świętej. Wcielenie Syna Bożego jest odwiecznym zamysłem miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. Dotykamy niezgłębionej tajemnicy, ale jedno jest pewne – to tajemnica Bożej miłości do nas. Bóg stał się nam tak bliski jak to tylko możliwe.
Słowo Boże skupia naszą uwagę na doskonałym posłuszeństwie Jezusa, które jest najmilszą Ojcu ofiarą, zastępującą różne ofiary Starego Prawa. Co więcej, nie tylko Męka Pana Jezusa ma dla nas charakter zbawczy, ale każda tajemnica Jego życia, począwszy właśnie od momentu Wcielenia. „Przez Twoje Wcielenie – wybaw nas Panie” – śpiewamy w litanii.
Kontemplujmy dziś Jezusa doskonale posłusznego i oddanego woli Ojca. I pytajmy się - czy moje powołanie i moje obowiązki ożywia miłość do Ojca, który od zawsze umiłował mnie w swoim Synu?
Komentarz do Ewangelii
To, co wielkie i niepojęte, łączy się z tym, co pokorne i małe. Bóg mógł nas zbawić na wiele innych sposobów. Ale chciał przyjść do nas właśnie jako człowiek, i chciał, aby na Jego wielkie „Chcę” padła odpowiedź Maryi: „Chcę, niech mi się stanie!”
Jakiś odblask tej tajemnicy jest w każdych zaręczynach – na „tak, chcę!” czeka z drżeniem serca każdy mężczyzna, który się oświadcza przyszłej żonie. Jakiś odblask tej tajemnicy jest w każdym wyborze drogi kapłańskiej czy zakonnej, a więc powołaniu do większej miłości, kiedy człowiek odpowiada Bogu na tajemniczą łaskę powołania: „tak, chcę!”.
W dzisiejszej Ewangelii łączą się dwie tajemnice – tajemnica Zwiastowania i Tajemnica Wcielenia. Bóg objawia swój plan Maryi, i dzięki słowu zgody, jej łono stało się komnatą zaślubin tego, co Boskie i tego, co ludzkie. Tak mówili o tym Ojcowie Kościoła.
Maryja, stając się Matką Boga, już wtedy, jakby w dalekiej perspektywie, która stopniowo wyjaśni się w Ewangelii, a potem w całej Tradycji Kościoła, jest matką wszystkich wierzących, i wszystkich ludzi w ogóle. W Niej uosobiony jest cały Kościół, którego Ona jest najdoskonalszym członkiem, wzorem i Matką. Dlatego Jej wstawiennictwo jest tak skuteczne, bo Ona nie zmienia woli Bożej, ale pomaga nam w odpowiedniej dyspozycji serca do przyjęcia Jego darów.
Każda otrzymana łaska przychodzi do nas od momentu Wcielenia przez Najświętsze Człowieczeństwo Jezusa, i każda łaska ma w sobie jakiś odblask tamtego wydarzenia. W Ewangelii chorzy dotykają się Jezusa, widząc człowieka, a doświadczają Boskiej mocy uzdrowienia. W sakramentach widzimy zewnętrzne znaki – wodę, chleb i wino, olej, słyszymy ludzkie słowa – chrztu, konsekracji, namaszczenia – a dotyka nas skuteczna, niewidzialnie działająca łaska.
Modląc się dzisiejszym Słowem, zapytajmy się bardzo poważnie, czy nie uciekamy od prawdziwej wiary w stronę jakiejś formy spirytualizmu. Katolicyzm jest inkarnacyjny - to znaczy, że to, co ludzkie, zwyczajne, cielesne, nie zostaje odrzucone, ale przemienione, wydoskonalone, włączone w relację z Bogiem. Podobnie, nasza modlitwa nie ma być błądzeniem myśli czy rozpłynięciem się w niebycie, ale dotknięciem przez wiarę Jezusa Chrystusa, Boga i człowieka. Nie mamy w Wielkim Poście jedynie schować się w ciszy kościoła, ale umocnieni Bożą łaską, która płynie z sakramentów i modlitwy, podejmować mężnie to, co niesie codzienność.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Mateusza Mickiewicza
Książka na dziś
Żyjemy w czasie szczególnej łaski, gdy Bóg na nowo kieruje spojrzenie Kościoła ku św. Józefowi. W chwilach niepokoju i zagubienia opiekun Syna Bożego uczy drogi zaufania Panu i posłuszeństwa Jego woli – drogi, którą przeszedł u boku Maryi, pełniąc zleconą mu misję.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
26 marca 2026
Czwartek
Czwartek V Tygodnia Wielkiego Postu
Czytania
(Rdz 17,3-9)
Abram padł na oblicze, a Bóg tak do niego mówił: Oto moje przymierze z tobą: staniesz się ojcem mnóstwa narodów. Nie będziesz więc odtąd nazywał się Abram, lecz imię twoje będzie Abraham, bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów. Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny, tak że staniesz się ojcem narodów i pochodzić będą od ciebie królowie. Przymierze moje, które zawieram pomiędzy Mną a tobą oraz twoim potomstwem, będzie trwało z pokolenia w pokolenie jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim, a potem twego potomstwa. I oddaję tobie i twym przyszłym potomkom kraj, w którym przebywasz, cały kraj Kanaan, jako własność na wieki, i będę ich Bogiem. Potem Bóg rzekł do Abrahama: Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia, zachowujcie przymierze ze Mną.
(Ps 105,4-9)
REFREN: Pan Bóg pamięta o przymierzu swoim
Rozmyślajcie o Panu i Jego potędze,
zawsze szukajcie Jego oblicza.
Pamiętajcie o cudach, które On uczynił,
o Jego znakach, o wyrokach ust Jego.
Potomkowie Abrahama, słudzy Jego,
synowie Jakuba, Jego wybrańcy.
On, Pan, jest naszym Bogiem,
Jego wyroki obejmują świat cały.
Na wieki On pamięta o swoim przymierzu,
obietnicy danej tysiącu pokoleń,
o przymierzu, które zawarł z Abrahamem,
przysiędze danej Izaakowi.
Aklamacja (Ps 95,8ab)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.
(J 8,51-59)
Jezus powiedział do żydów: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki. Rzekli do Niego żydzi: Teraz wiemy, że jesteś opętany. Abraham umarł i prorocy - a Ty mówisz: Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki. Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama, który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz? Odpowiedział Jezus: Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: Jest naszym Bogiem, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy - kłamcą. Ale Ja Go znam i słowa Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień - ujrzał /go/ i ucieszył się. Na to rzekli do Niego żydzi: Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, Ja jestem. Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni.
Rozważania do czytań
o. Mieczysław Łusiak SJ
Jesteśmy Boskiego pochodzenia
Jezus mówi o naszej nieśmiertelności, która oznacza wrodzoną nam wielkość i godność. Jesteśmy nieśmiertelni, bo jesteśmy Boskiego pochodzenia – jesteśmy dziećmi Bożymi. Dlaczego więc ludzie nie dowierzają Jezusowi? Nie mówi przecież złych rzeczy o nas! Może dzieje się tak dlatego, że nasze niskie poczucie własnej wartości jest w nas bardzo głęboko zakorzenione? Albo dlatego, że mamy własną koncepcję swojej wielkości i ta głoszona przez Jezusa nam nie odpowiada?
Tak czy owak warto uwierzyć Jezusowi, bo kto wie, że jest nieśmiertelny, ten nie tylko ma solidne poczucie własnej wartości, ale nadto jest bardzo silny i wolny, bo nie boi się śmierci.
o. Mieczysław Łusiak SJ
Patroni dnia:
Błogosławiony Tomasz z Costacciaro
urodził się w połowie XIII w. na zamku San Savino w mieście Costacciaro (Włochy). W 1270 r. odwiedził klasztor kamedułów i zapragnął życia pustelniczego. Wstąpił do klasztoru Santa Maria di Sitria. Po kilku latach przełożony wysłał go niedaleko Monte Cucco, aby tam wiódł życie samotne. Spędził tam 65 lat, żyjąc kontemplacją i surowo pokutując, praktycznie zapomniany przez okolicznych mieszkańców. Zmarł 25 marca 1337 r.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Abraham, ojciec wiary, przez swoje powierzenie się Bogu staje się ojcem wielu narodów. Jednak wiara jest nierozerwalnie związana z tęsknotą, bo nie widzi się wszystkich jej owoców. Abraham ze swojej żony Sary, przez lata niepłodnej, w końcu doczekał się jednego tylko Izaaka; ostatecznie nie miał też własnej ziemi, ale wiódł żywot cudzoziemca.
W piękny sposób przybliżył postać Abrahama papież Benedykt XVI w jednej z katechez: „Wiara prowadzi Abrahama do przebycia drogi paradoksalnej. (…) Abraham jest błogosławiony, ponieważ w wierze potrafi rozeznać Boże błogosławieństwo, wychodząc poza pozory, ufając w obecność Pana, nawet wówczas, kiedy Jego drogi wydają się mu tajemnicze. Cóż to dla nas oznacza? Kiedy stwierdzamy: „Wierzę w Boga”, mówimy jak Abraham: „ufam Tobie, Tobie Panie się powierzam”, ale nie jak komuś, do kogo trzeba się uciekać jedynie w chwilach trudności, czy poświęcać kilka chwil w ciągu dnia czy tygodnia. Gdy mówimy „Wierzę w Boga” to znaczy, że na Nim budujemy swe życie, chcemy aby Jego Słowo każdego dnia je ukierunkowywało w konkretnych wyborach, nie lękając się, że coś z siebie utracimy”.
Jak tłumaczy dalej papież, nasz życiowy przełom zaufania Bogu, powierzenia się Jemu, zaczyna się w momencie chrztu, ale nasze osobiste „wierzę” musi być ciągle weryfikowane i ponawiane.
Kolejne dni Wielkiego Postu prowadzą nas do odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych podczas Świąt Wielkanocnych. Czy dziś pragnę znów powierzyć siebie Bogu, oprzeć na Nim całe moje życie, a zwłaszcza to, co w nim chwiejne i niepewne?
Komentarz do psalmu
Nasza ludzka pamięć jest zawodna. Ustawiamy przypomnienia w telefonie, prosimy, aby ktoś nam o czymś ważnym przypomniał, robimy zawczasu listę zakupów. Nieraz zapominamy o czyichś imieninach, a niestety nieraz także o codziennej modlitwie.
Niestety, łatwo zapominamy też o darach Bożych, o tym, jak wiele już od Pana otrzymaliśmy, i kim jesteśmy jako Jego synowie i córki.
Słowo Boże przypomina nam, że Pan Bóg zawsze pamięta o swoim przymierzu – tym z Abrahamem, ale ostatecznie o tym najważniejszym, jedynym i wiecznym przymierzu, które zawarł z nami w Jezusie Chrystusie.
Kiedy ponawiamy nasz akt wiary: ufam Tobie Panie, to jesteśmy rzeczywiście dziećmi Abrahama, czyli jego naśladowcami, i mamy udział w obietnicach, które on otrzymał od Boga.
„Rozmyślajcie o Panu i Jego potędze, zawsze szukajcie Jego oblicza. Pamiętajcie o cudach, które On uczynił, o Jego znakach, o wyrokach ust Jego”.
Dzięki działaniu Ducha Świętego w nas jesteśmy zdolni do tego, żeby często i coraz mocniej powtarzać: wierzę w Ciebie, Boże, to znaczy – powierzam się Tobie. Ty znasz mnie całego. Moje życie tylko w Tobie może znaleźć trwałe i sensowne oparcie.
Gdy ogarniają nas wątpliwości, gdy życie wydaje się czasem kołysać jak łódka na wzburzonym jeziorze, szukajmy Bożego oblicza. Boga obecnego w nas, ale także – a może zwłaszcza – mającego widoczne dla nas oblicze w Najświętszym Sakramencie. Wspomnienie tego, co dobrego już nam uczynił, przywraca radość i ufność.
Komentarz do Ewangelii
To niezwykłe, zaskakujące, że pomimo narastającego niezrozumienia ze strony Żydów Pan Jezus nie przestaje mówić im o swojej więzi z Ojcem. Co więcej, dziś już wprost, zupełnie wyraźnie mówi: „Zanim Abraham stał się, Ja jestem” – to znaczy, objawia, że On jest Bogiem. On zna Abrahama nie tylko tak, jak oni go znają – ze słów Pisma, z opowiadań przodków. To On powołał Abrahama, to On – choć w sposób jeszcze dla ludzi niewyraźny, niejasny – dał jemu i wszystkim nam istnienie.
Żydzi jednak chcą Jezusa ukamienować, bo zamknęli serca na Boga, który przychodzi do nich, i na Jego naukę. Spełnia się słowo, które słyszeliśmy w czasie Bożego Narodzenia: „Słowo przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1, 11n).
Zapytajmy się dziś: czy w tych dniach Wielkiego Postu mamy serce otwarte, czy zamknięte na tak bliskiego nam Jezusa? Co z nauki Jezusa odrzucamy – nawet, jeśli jest to zmiana choćby malutkiego przykazania (por. Mt 5, 19), to jest to droga zgubna, nie taka, jakiej Pan pragnie dla naszego szczęścia.
Po drugie, w słowie Bożym jest dla nas umocnienie i pociecha. Nieraz czujemy się zupełnie osamotnieni w pracy, na studiach czy w szkole, kiedy stajemy wobec przeważającej większości ludzi obojętnych na Boga, a nawet wrogich Kościołowi. Nie jest to moment na ucieczkę, ale szukanie mocy ducha i siły do dawania świadectwa w całkowitym powierzeniu się Ojcu, tak jak czynił to Jezus.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Mateusza Mickiewicza
Książka na dziś
Żyjemy w czasie szczególnej łaski, gdy Bóg na nowo kieruje spojrzenie Kościoła ku św. Józefowi. W chwilach niepokoju i zagubienia opiekun Syna Bożego uczy drogi zaufania Panu i posłuszeństwa Jego woli – drogi, którą przeszedł u boku Maryi, pełniąc zleconą mu misję.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
27 marca 2026
Piątek
Piątek V Tygodnia Wielkiego Postu
Czytania
(Jr 20,10-13)
Tak, słyszałem oszczerstwo wielu: Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego! Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy swą pomstę na nim! Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą. Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego, patrzysz na nerki i serce, dozwól, bym zobaczył Twoją pomstę nad nimi. Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę. śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców.
(Ps 18,2-7)
REFREN: Pana wzywałem i On mnie wysłuchał
Miłuję Cię, Panie, mocy moja,
Panie, opoko moja i twierdzo, mój wybawicielu.
Boże, skalo moja, na którą się chronię,
tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono.
Wzywam Pana, godnego chwały,
i wyzwolony będę od moich nieprzyjaciół.
Ogarnęły mnie fale śmierci
i zatrwożyły odmęty niosące zagładę,
opętały mnie pęta otchłani, schwyciły mnie sidła śmierci.
Wzywałem Pana w moim utrapieniu,
wołałem do mojego Boga
i głos mój usłyszał ze świątyni swojej,
dotarł mój krzyk do Jego uszu.
Aklamacja (J 6,63b.68b)
Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem, Ty masz słowa życia wiecznego.
(J 10,31-42)
Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? Odpowiedzieli Mu żydzi: Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże - a Pisma nie można odrzucić to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.
Rozważania do czytań
o. Mieczysław Łusiak SJ
Jesteśmy Bogami
„Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem” – powiedział św. Augustyn. To zdanie jest zapewne echem dzisiejszej Ewangelii. Jezus przekonuje ludzi do siebie jako do Boga po to, abyśmy odkryli swoją godność i Boskie pochodzenie.
„Człowiek nie może zrozumieć siebie bez Chrystusa” – mówił Jan Paweł II. Aby poznać prawdziwe swoje „ja”, nie zafałszowane przez grzech i różnego rodzaju zniewolenia, powinniśmy zbliżyć się do Jezusa i uwierzyć Mu. Ma to o tyle duże znaczenie, że zgodnie z tym, co mówią psycholodzy, człowiek staje się tym, kim myśli, że jest.
o. Mieczysław Łusiak SJ
Patroni dnia:
Święty Ernest, opat i męczennik
nie znamy daty narodzi Ernesta, który pochodził ze szlacheckiej rodziny von Steussling. Od roku 1141 był opatem w klasztorze w Zwiefalten (w Niemczech). W sześć lat później złożył urząd, aby wziąć udział w wyprawie krzyżowej. Uczestniczył w niej u boku biskupa Ottona z Freising. Turcy zmusili oddział do ucieczki, Ernest zaś zginął pod Doryleą we Frygii w 1147 roku. Według innej wersji głosił Ewangelię Persom i Arabom. Passio, ułożona pod koniec XII stulecia, opowiadała, że w okrutny sposób zamęczono go w samej Mekce w 1147 r.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Jeremiasz, młody prorok, dużo nacierpiał się w swoim posługiwaniu. Gdybyśmy sięgnęli do kontekstu dzisiejszego czytania, to znajdziemy tam przejmujące słowa jego rozmowy z Bogiem, który przecież go powołał: „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść, ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają” (Jr 20, 7n).
Podczas swojego posługiwania Jeremiasz, pochodzący z rodziny kapłańskiej, mieszkającej w pobliżu Jerozolimy, niestrudzenie wzywał lud do nawrócenia, widząc niejednokrotnie powierzchowność źle przeżywanego kultu. Był świadkiem upadku królestwa Judy, najechanego przez Babilończyków pod wodzą Nabuchodonozora, i deportacji części ludności.
Łatwiej mówić ludziom o Bożej miłości i miłosierdziu, niż napominać wtedy, kiedy powinno się napomnieć. Życie Jeremiasza jest piękną, choć pełną cierpienia zapowiedzią życia Jezusa, który został odrzucony przez swój naród.
Czy podobnie nie czują się dziś księża, którzy wiernie głoszą naukę Ewangelii, choć większość ludzi zdaje się ich nie słuchać? Katecheci, którzy robią co mogą, żeby choć promyk Bożego światła dotarł do szukających serc młodych. Rodzice, którzy wychowują dzieci do życia wiarą, choć wiedzą, że to może się nie udać?
W naszej modlitwie prośmy dziś o łaskę wytrwania w głoszeniu słowa Bożego w takiej formie, miejscu i czasie, w jakiej Pan nas do tego wyznaczył, pomimo i wbrew wszystkiemu.
Komentarz do psalmu
Psalm 18 może być dla nas bardzo pomocną modlitwą. Zaczyna się od wyznania: „Miłuję Cię Panie, mocy moja!”, ale ta miłość jest poddana próbie. Psalmista doświadcza walki na śmierć i życie – nie tylko zewnętrznej, ale przede wszystkim duchowej. Jednak to właśnie w tych momentach odkrywa, że Bóg jest dla niego opoką, twierdzą, skałą, tarczą; jest dla Niego obroną.
Małe i większe próby wiary są konieczne dla naszego wzrostu, ale ostatecznie po to, żebyśmy całkowicie – krok po kroku – upodobnili się do naszego Pana Jezusa Chrystusa. Chrystus hojnie udziela nam swojej łaski, w Nim możemy się schronić, czyniąc prosty i szczery akt wiary, nadziei i miłości wtedy, gdy czujemy się po ludzku bezradni. Wtedy, kiedy nie ma prostych odpowiedzi, a walka duchowa się nasila, musimy tym bardziej przylgnąć do Jezusa Ukrzyżowanego. Możemy wtedy powtarzać słowa modlitwy „Duszo Chrystusowa”: „W ranach Twoich ukryj mnie!”
Rozważanie Męki Pańskiej w Wielkim Poście – poprzez Gorzkie żale, Drogę Krzyżową, ale też osobistą adorację krzyża – owocuje w nas wzrostem duchowej siły. Do Jezusa Ukrzyżowanego możemy przylgnąć tacy, jacy teraz jesteśmy, dając się Jemu prowadzić, przemieniać, kształtować.
Wtedy naszymi stają się słowa pieśni, podobnej do dzisiejszego psalmu: „W krzyżu ochłoda, w krzyżu osłoda, dla duszy smutkiem zmroczonej. Kto krzyż odgadnie, ten nie upadnie, w boleści sercu zadanej”.
Komentarz do Ewangelii
Jeżeli mówimy: Jezus jest Panem, to przyjdzie moment w naszym życiu, kiedy to wyznanie będzie nas kosztować. Co więcej, w wielu sytuacjach stajemy wobec konkretnego pytania: czy właśnie teraz, w tym momencie, kiedy łatwiej byłoby postąpić „po ludzku”, decydujesz się iść za Mną, naprawdę żyć Ewangelią?
Dlatego tak ważna jest regularna spowiedź, bo ona – udzielając nam Bożej łaski – kształtuje nasze sumienie. Im częściej wybieramy dobro, im częściej i z coraz głębszej motywacji decydujemy się na wierność modlitwie, uczynki miłości bliźniego, odrzucanie pokus, życie przykazaniami – tym łatwiej i „spontaniczniej” objawia się nasze chrześcijaństwo.
Żydzi buntują się wobec Jezusa i chcą Go ukamienować, bo gdyby w Niego uwierzyli, musieliby naprawdę zmienić swoje życie. Do tego nawoływał najpierw męczennik Jan Chrzciciel, poprzednik Chrystusa w narodzeniu i śmierci.
Warto zobaczyć dziś w świetle słowa Bożego, co rodzi mój bunt wobec nauki Pana Jezusa, co we mnie jeszcze jest pogańskie, nienawrócone. To, że wielu ludzi żyje niemoralnie, w sposób nieczysty czy nieuporządkowany, to, że wielu nie wykonuje uczciwie swojej pracy, to, że wielu wreszcie nie przyjmuje różnych elementów nauki Kościoła, nie zwalnia mnie z osobistej, szczerej odpowiedzi, jakie jest moje życie, jakie są moje decyzje.
W całym dramacie odrzucenia Jezusa przez Żydów – i przez wielu ludzi wszystkich czasów – pocieszające jest zakończenie dzisiejszej perykopy: „Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło”. To definicja Kościoła. To wspólnota wielu, którzy przyszli do Jezusa, zostali ochrzczeni, i uznają, że On jest drogą, prawdą i życiem. Którzy wierzą w Niego, i pragną chlubić się tylko Jego krzyżem (por. Ga 6, 14).
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Mateusza Mickiewicza
Książka na dziś
Żyjemy w czasie szczególnej łaski, gdy Bóg na nowo kieruje spojrzenie Kościoła ku św. Józefowi. W chwilach niepokoju i zagubienia opiekun Syna Bożego uczy drogi zaufania Panu i posłuszeństwa Jego woli – drogi, którą przeszedł u boku Maryi, pełniąc zleconą mu misję.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.
28 marca 2026
Sobota
Sobota V Tygodnia Wielkiego Postu
Czytania
(Ez 37,21-28)
Tak mówi Pan Bóg: Oto wybieram Izraelitów spośród ludów, do których pociągnęli, i zbieram ich ze wszystkich stron, i prowadzę ich do ich kraju. I uczynię ich jednym ludem w kraju, na górach Izraela, i jeden król będzie nimi wszystkimi rządził, i już nie będą tworzyć dwóch narodów, i już nie będą podzieleni na dwa królestwa. I już nie będą się kalać swymi bożkami i wstrętnymi kultami, i wszelkimi odstępstwami. Uwolnię ich od wszystkich ich wiarołomstw, którymi zgrzeszyli, oczyszczę ich i będą moim ludem, Ja zaś będę ich Bogiem. Sługa mój, Dawid, będzie królem nad nimi i wszyscy oni będą mieć jedynego Pasterza, i żyć będą według moich praw, i moje przykazania zachowywać będą i wypełniać. Będą mieszkali w kraju, który dałem słudze mojemu, Jakubowi, w którym mieszkali wasi przodkowie. Mieszkać w nim będą, oni i synowie, i wnuki ich na zawsze, a mój sługa, Dawid, będzie na zawsze ich władcą. I zawrę z nimi przymierze pokoju: będzie to wiekuiste przymierze z nimi. Założę ich i rozmnożę, a mój przybytek pośród nich umieszczę na stałe. Mieszkanie moje będzie pośród nich, a Ja będę ich Bogiem, oni zaś będą moim ludem. Ludy zaś pogańskie poznają, że Ja jestem Pan, który uświęca Izraela, gdy mój przybytek będzie wśród nich na zawsze.
(Jr 31,10-13)
REFREN: Pan nas obroni, tak jak pasterz owce
Słuchajcie, narody, słowa Pańskiego,
głoście na dalekich wyspach i mówcie:
„Ten, który rozproszył Izraela, znów go zgromadzi
i będzie czuwał nad nim jak pasterz nad swym stadem”.
Pan bowiem uwolni Jakuba,
wybawi go z ręki silniejszego od niego.
Przyjdą z weselem na szczyt Syjonu
i rozradują się błogosławieństwem Pana.
Wtedy dziewica rozweseli się w tańcu
i młodzieńcy cieszyć się będą ze starcami.
Zamienię bowiem ich smutek w radość,
pocieszę ich i rozweselę po ich troskach.
Aklamacja (Ez 18,31)
Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i utwórzcie sobie nowe serca i nowego ducha.
(J 11,45-57)
Wielu spośród żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił. Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno. Tego więc dnia postanowili Go zabić. Odtąd Jezus już nie występował wśród żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami. A była blisko Pascha żydowska. Wielu przed Paschą udawało się z tej okolicy do Jerozolimy, aby się oczyścić. Oni więc szukali Jezusa i gdy stanęli w świątyni, mówili jeden do drugiego: Cóż wam się zdaje? Czyżby nie miał przyjść na święto? Arcykapłani zaś i faryzeusze wydali polecenie, aby każdy, ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać.
Rozważania do czytań
o. Mieczysław Łusiak SJ
Dobru nic nie przeszkadza
Jezus przyszedł na świat, aby umrzeć za nas, a konkretnie za nasze winy. Chodziło o to, abyśmy nie musieli sami odkupić naszych win – Bóg nas w tym wyręczył. I jak się okazało, wszystko sprzyjało Jezusowi w wypełnieniu tej misji, nawet lęki arcykapłanów i faryzeuszy.
Jeżeli pragniemy w swoim życiu dokonać wiele dobra, to nic nie jest w stanie nam w tym przeszkodzić. Dobro można spełniać w każdych warunkach. Nie wolno nam się tylko przywiązywać do własnej wizji dobra, które chcemy zrealizować. Tak naprawdę to tam, gdzie panuje największa nienawiść można okazać najwięcej miłości.
o. Mieczysław Łusiak SJ
Patroni dnia:
Święty Guntram, król
urodził się około roku 525. Guntram był królem we Francji. Według św. Grzegorza z Tours Guntram nie od razu był człowiekiem świętym. Wyróżniał się charakterem gwałtownym, był uparty i brutalny. Nie gardził też obficie zastawionym stołem. Jednak uporczywą pracą nad sobą wyrobił w sobie tyle cnót chrześcijańskich, że zmieniły one zupełnie jego obyczaje. Kiedy jego bracia wiedli nieustanne spory o granice, jego wzywano na rozjemcę. Przypisuje się Guntramowi założenie kilkunastu klasztorów. Dzielnie pomagał mu w tym św. Kolumban, mnich irlandzki. Jego szczególną troską byli ubodzy, których wspierał szczodrą ręką. Kiedy nastały klęski żywiołowe, według kronikarzy król ofiarował Panu Bogu za swój lud, na odwrócenie kar, własne życie. Zmarł 28 marca 592 roku po 67 latach życia.
Bractwo Słowa Bożego
Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego
Komentarz do pierwszego czytania
Prorok Ezechiel ogłasza swoim współbraciom Izraelitom w niewoli babilońskiej niezwykłą obietnicę – Bóg zgromadzi wszystkich rozproszonych, przyprowadzi ich z powrotem do ojczyzny i ustanowi nad nimi, jak za dawnych czasów, jednego króla na wzór Dawida. Bóg obiecuje nowe przymierze, i nową jakość jedności między ludźmi, która wynika z tego, że w centrum ich życia jest obecność Jego samego, nie na trochę, ale na stałe.
Od kiedy „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas”, Bóg zaczął na nowo gromadzić rozproszonych przez grzech ludzi. A ostatecznie najskuteczniejszym źródłem tej jedności jest krzyż Jezusa, łączący niebo i ziemię, i łączący nas między sobą.
Działanie Ducha Świętego w naszym życiu możemy poznać między innymi po tym, że prowadzi nas do jedności. Dlatego też najpiękniejsze przyjaźnie, najpiękniejsze relacje, to te, dla których wspólnym gruntem jest wiara. Osoby należące do różnych wspólnot kościelnych mówią o sobie „brat” czy „siostra”, tak też zwracamy się do siebie podczas pielgrzymki; osoby we wspólnotach zakonnych to „bracia” i „siostry”. Wszyscy w Kościele jesteśmy dla siebie nawzajem członkami, jak powie święty Paweł, bo jesteśmy włączeni przez chrzest w Mistyczne Ciało Chrystusa (por. 1Kor 12).
Kiedy dobiegają końca dni Wielkiego Postu, który przechodzimy przecież razem ze wszystkimi wierzącymi, warto się zapytać: czy owocem mojej modlitwy, postu i jałmużny, jest większe staranie w budowaniu jedności – w moim małżeństwie, rodzinie, parafii, gronie znajomych. Czy jestem tym, który gromadzi, czy rozprasza? Co niosą moje słowa, gesty, spojrzenia?
Komentarz do psalmu
„Ten, który rozproszył Izraela, znów go zgromadzi i będzie nad nim czuwał jak pasterz nad swym stadem”. Bóg, który dopuścił w swojej Opatrzności niewolę ludu izraelskiego w Babilonii, sprawi że ten lud powróci do swojej ziemi – to obiecuje prorok Jeremiasz. Ale to gromadzenie ludzi wokół Jednego Pasterza to ciągłe zadanie Kościoła.
,In illo uno unum („w Nim jednym [my liczni] jesteśmy jedno”) – brzmi motto papieża Leona XIV, zaczerpnięte od świętego Augustyna. W Jezusie Chrystusie my wszyscy, członki Jego Mistycznego Ciała – Kościoła, jesteśmy prawdziwie jedno. Podzielonemu przez wojny światu Ojciec Święty przypomina, że Kościół ma być znakiem jedności. Każdy z nas ma jakąś przestrzeń, w której jest odpowiedzialny za budowanie jedności. Nie chodzi o fałszywy irenizm, o porzucanie prawdy, o niewyrażanie własnych przekonań. Chodzi o szukanie takich rozwiązań, które naprawdę i owocnie pomagają nam wspierać się nawzajem w dążeniu do Chrystusa.
W orędziu na tegoroczny Wielki Post papież zachęca, aby pościć także od słów, które przecież często ranią i rozbijają jedność: „Chciałbym zatem zaprosić was do bardzo konkretnej i często niedocenianej formy wstrzemięźliwości, a mianowicie powstrzymywania się od słów uderzających i raniących naszych bliźnich. Zacznijmy rozbrajać nasz język, rezygnując z ostrych słów, pochopnych osądów, mówienia źle o nieobecnych, którzy nie mogą się bronić oraz unikając oszczerstw. Starajmy się natomiast nauczyć się ważyć słowa i pielęgnować uprzejmość: w rodzinie, wśród przyjaciół, w miejscach pracy, w mediach społecznościowych, w debatach politycznych, w środkach przekazu, we wspólnotach chrześcijańskich. Wtedy wiele słów nienawiści ustąpi miejsca słowom nadziei i pokoju” (Leon XIV, Orędzie na Wielki Post 2026, vatican.va).
Warto zrobić dziś rachunek sumienia z tego, jak odzywamy się do innych, jak słuchamy, jakiego języka używamy także w mediach społecznościowych.
Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza Ewangelia to bezpośrednia kontynuacja fragmentu o wskrzeszeniu Łazarza, który rozważaliśmy w minioną, piątą niedzielę Wielkiego Postu.
To niezwykłe, że przez arcykapłana Kajfasza, który przecież za kilka dni będzie jednym z przesłuchujących pojmanego Jezusa, przemawia Duch Święty: „lepiej jest dla was, aby jeden człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród”. Jezus swoją śmierć, tak haniebną i okrutną w tamtym czasie, przemieni w dobrowolny akt miłości, który zjednoczy rozproszone dzieci Boże, tych wszystkich, którzy przyjmą dar Jego zbawienia i zjednoczą się w Jego Świętym Kościele. O to będziemy się modlić już za kilka dni, w rozbudowanej modlitwie powszechnej w Wielki Piątek.
Jeśli wiernie trwamy na modlitwie słowem Bożym, ciągle na nowo o to walczymy, lepiej słuchamy też tego, co Pan Bóg mówi do nas przez innych ludzi. Czasem jakieś przypadkowo usłyszane czy przeczytane zdanie może być, jakby znienacka i zaskakująco, właśnie słowem od Ducha Świętego.
Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Mateusza Mickiewicza
Książka na dziś
Żyjemy w czasie szczególnej łaski, gdy Bóg na nowo kieruje spojrzenie Kościoła ku św. Józefowi. W chwilach niepokoju i zagubienia opiekun Syna Bożego uczy drogi zaufania Panu i posłuszeństwa Jego woli – drogi, którą przeszedł u boku Maryi, pełniąc zleconą mu misję.
Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.