pobierz z Google Play

28 sierpnia 2026

Piątek

Piątek XXI tygodnia zwykłego

Czytania: (1 Kor 1, 17-25); (Ps 33 (32), 1-2. 4-5. 10-11); Aklamacja (Łk 21, 36); (Mt 25, 1-13);

Rozważania: Ewangeliarz OP , o. Michał Nowak OFM Conv , Bractwo Słowa Bożego

Książka na dziś: Modlitwa zmęczonych Kościołem. O buncie, gniewie i zaufaniu

Czytania

(1 Kor 1, 17-25)
Bracia: Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. Napisane jest bowiem: "Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę". Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego świata? Czyż nie uczynił Bóg mądrości świata głupstwem? Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawiać wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków – Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.

(Ps 33 (32), 1-2. 4-5. 10-11)
REFREN: Pełna jest ziemia łaskawości Pana

Sprawiedliwi, radośnie wołajcie na cześć Pana,
prawym przystoi pieśń chwały.
Sławcie Pana na cytrze,
grajcie Mu na harfie o dziesięciu strunach.

Bo słowo Pana jest prawe,
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość,
ziemia jest pełna Jego łaski.

Pan udaremnia zamiary narodów,
wniwecz obraca zamysły ludów.
Zamiary Pana trwają na wieki,
zamysły Jego serca przez pokolenia.

Aklamacja (Łk 21, 36)
Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym.

(Mt 25, 1-13)
Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: "Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

o. Michał Nowak OFM Conv

Święty Franciszek znany jest ze swojej miłości do stworzeń (niektórym znany jest wyłącznie z tego, a szkoda). Niemniej istnieją zwierzęta, których „nie lubił”. I są to… mrówki. My cenimy je za ich organizację i pracowitość – niezmordowaną wręcz – co z pewnością jest ideałem dla współczesnych pracodawców. Franciszek zaś „oskarżał” je o… zapobiegliwość i robienie zapasów, co przecież jest nieewangeliczne. Czyżby nie znał pszczół? A może po prostu pszczoły widział jako te, które dzieliły się owocami swojej pracy z człowiekiem. Zapobiegliwość… Czy nie tej oczekuje się od panien z dzisiejszej Ewangelii? Smutny to obrazek – pięć młodych kobiet biega po wsi pytając ludzi czy nie mają czasem nadmiaru oliwy, bo one by chciały kupić. Po co? No bo wyobrazi sobie pani, żeśmy zapomniały jej zabrać na powitanie pana młodego. No jedno słowo ciśnie się na usta – co za głupoty panny opowiadają? Niefrasobliwość? Lekceważenie? Brak powagi?
Bycie gotowym do realizacji zleconych (i przyjętych) zadań nie jest wyrazem zapobiegliwości, tylko odpowiedzialności. Stolarz, który przyjdzie do roboty i będzie zleceniodawcę pytał o narzędzia, wzbudzi irytację, albo śmiech. Same umiejętności nie wystarczą. Ani tytuł. Ani dyplom.
Podobnie z chrześcijanami – ani świadectwo chrztu, ani własne miejsce w kościele (bywa, że czasem nawet regularnie opłacane), ani umiejętność odmówienia „Wierzę w Boga” bez zająknięcia nie wystarczą bez podjęcia odpowiedzialności za zlecone i podjęte powołanie.
Miałyście tylko poprowadzić pana młodego w świetle! Czy to tak wiele? Miałeś być dobrym mężem, ojcem, księdzem, siostrą zakonną, członkiem Odnowy w Duchu Świętym czy Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Co z tym zrobiłeś? Jak przeżywasz swoje życie?
Przeczytaj sobie na głos słowa Jezusa – nie znam was… Ja czytam i trudno mi opanować drżenie. Na razie to tylko mój głos. Ale za jakiś czas usłyszę Jezusa. Co mi powie?
o. Michał Nowak OFM Conv
Do góry

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Św. Paweł niedwuznacznie dziś sugeruje, że „mądrość słowa zniweczyłaby Chrystusowy krzyż”. To intrygująca teza, bynajmniej nie intuicyjna i nie oczywista – tym bardziej we wspomnienie św. Augustyna, uczonego retora, który po nawróceniu i wyświęceniu na biskupa całą swą erudycję zaprzągł do obrony, wyjaśniania i szerzenia wiary chrześcijańskiej. O co więc chodzi Pawłowi? Pierwszy List do Koryntian komponuje w Efezie, podczas trzeciej podróży misyjnej. Do samego Koryntu zawitał wcześniej, tuż po wizycie w Atenach, gdzie na Areopagu wspiął się na oratorskie wyżyny, zaliczając przy tym sromotną porażkę ewangelizacyjną: „Jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: «Posłuchamy cię o tym innym razem»” (Dz 17, 32). Wydaje się, że po tym zajściu w Apostole coś się przeobraziło – może nie tyle w samym stylu głoszenia, ile towarzyszącej mu mentalności – coś, co scementowało się właśnie w późniejszym Koryncie. W języku teologicznym powiedzielibyśmy, że chodzi tu o prawdę, że to Bóg jest motywem wiary: nie wierzymy w Niego na mocy zastosowanej argumentacji, tylko ze względu na Jego objawienie (identycznie jest z nadzieją i miłością). To dlatego w dalszym ciągu Paweł pisze, że „spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawiać wierzących”. Także Augustyn w swych licznych kazaniach nie stwarzał wiary u słuchaczy, lecz dyspozycję do jej przyjęcia.

Komentarz do psalmu

Psalmista stwierdza, iż „każde dzieło Pana jest godne zaufania” – po analizie pierwszego czytania wiemy już, że Bóg nie „działa” po to, by uwiarygodnić się przed nami, lecz po to, by pobudzić nas do wiary. Przy tym, psalmista ma rzecz jasna na myśli „dzieła” tryumfalne, wielkie i chwalebne; inaczej św. Paweł, dla którego „dziełem” Bożym jest „Chrystus ukrzyżowany – zgorszenie dla Żydów, a głupstwo dla pogan”. Warto dziś podziękować za uzdolnienie nas do wiary w Niego; to przecież każdorazowy, indywidualny dar Boga: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał…” (J 6, 44).

Komentarz do Ewangelii

Na pierwszy rzut oka, w porównaniu do wczorajszej przypowieści o dwóch sługach, dobrym i złym, Jezus nie mówi dziś nic nowego, tylko wzywa do analogicznej czujności za pomocą przypowieści o pannach jednakowo dwojakich: „roztropnych i nierozsądnych”; i tamci, i te są zaskakiwani – odpowiednio – przez pana i oblubieńca, co dla nas oznacza ograniczony czas kształtowania siebie, przerywany przez śmierć. Aż chciałoby się sparafrazować przysłowie: „Jak sobie pościelesz [przez życie], tak się wyśpisz [po śmierci]”. Odnotujmy jednak subtelny dodatek w bieżącym fragmencie: podczas gdy wczoraj między sługami nie dochodziło do żadnej komunikacji, dzisiejsze panny wchodzą w dialog („Użyczcie nam swej oliwy!” – „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć…”). To dla nas wskazówka, by raz skapitalizowanego zysku, czyli osiągniętego stopnia miłości, nie roztrwonić ani przez bezbożność, czyli brak modlitwy, ani przez bigoterię, czyli „zamadlanie” życia. W związku z takim dwojakim ryzykiem, ten sam o. Woroniecki pisał, że „w myśl tej prawdy, że kto nie idzie naprzód, ten się cofa, nie wystarcza tylko utrzymywać się w miłości habitualnie przez powstrzymywanie się od grzechów, ale trzeba w niej wzrastać i rozwijać się, tak iżby promieniować dobrem wokoło siebie. Modlitwy więc powinno być tyle w życiu, aby ogólny poziom miłości wciąż wzrastał i aby się ona bardziej zakorzeniała w duszy” (J. Woroniecki, Pełnia modlitwy, Warszawa 2018, cz. I, rozdz. I, str. 27).

Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. dr Błażeja Węgrzyna


Do góry

Książka na dziś

Modlitwa zmęczonych Kościołem. O buncie, gniewie i zaufaniu

o. Mateusz Filipowski OCD Marcin Jakimowicz

Czy można kochać Kościół, jeśli doświadczyło się w nim zranienia? Jak zachować wiarę, gdy kończą się łatwe odpowiedzi, a wspólnota staje się miejscem zgorszenia? A może właśnie wtedy, gdy wszystko się rozpada, Bóg jest najbliżej? Marcin Jakimowicz i o. Mateusz Filipowski, karmelita bosy, prowadzą czytelnika przez najtrudniejsze momenty życia duchowego. Zamiast powielać religijne slogany i udzielać prostych odpowiedzi, pozostawiają przestrzeń do osobistej refleksji. Pokazują, że wiara nie rodzi się z pewności, lecz dojrzewa pośród pytań, rozczarowań i doświadczeń, które burzą wyobrażenia o Bogu i Kościele.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.