pobierz z Google Play

25 czerwca 2026

Czwartek

Czwartek XII tygodnia zwykłego

Czytania: (2 Krl 24, 8-17); (Ps 79 (78), 1b-2. 3-4. 5 i 8. 9); Aklamacja (J 14, 23); (Mt 7, 21-29);

Rozważania: Ewangeliarz OP , o. Maciej Sierzputowski CSSp , Bractwo Słowa Bożego

Książka na dziś: Różaniec z Królową Pokoju z Medjugorie

Czytania

(2 Krl 24, 8-17)
W chwili objęcia rządów Jojakin miał osiemnaście lat, a panował w Jerozolimie trzy miesiące. Matka jego miała na imię Nechuszta i była córką Elnatana z Jerozolimy. Czynił on to, co jest złe w oczach Pana, zupełnie jak jego ojciec. W owym czasie słudzy Nabuchodonozora, króla babilońskiego, wyruszyli przeciw Jerozolimie i oblegli miasto. Nabuchodonozor, król babiloński, stanął pod miastem, podczas gdy słudzy jego oblegali je. Wtedy Jojakin, król judzki, wyszedł ku królowi babilońskiemu wraz ze swoją matką, swymi sługami, książętami i dworzanami. A król babiloński zabrał go w ósmym roku swego panowania. Zabrał stamtąd również wszystkie skarby świątyni Pańskiej i skarby pałacu królewskiego. Połamał wszystkie przedmioty złote, które wykonał Salomon, król izraelski, dla świątyni Pańskiej – tak jak Pan przepowiedział. I uprowadził na wygnanie całą Jerozolimę, mianowicie wszystkich książąt i wszystkich dzielnych wojowników, dziesięć tysięcy wziętych do niewoli, oraz wszystkich kowali i ślusarzy. Pozostała jedynie najuboższa ludność kraju. Uprowadził też Jojakina do Babilonu. Także matkę króla, żony króla, jego dworzan i możnych kraju uprowadził z Jerozolimy do Babilonu. Wszystkich ludzi znacznych w liczbie siedmiu tysięcy, kowali i ślusarzy w liczbie tysiąca, wszystkich wojowników król babiloński uprowadził na wygnanie do Babilonu. W jego zaś miejsce król babiloński ustanowił królem jego stryja, Mattaniasza, zmieniając jego imię na Sedecjasz.

(Ps 79 (78), 1b-2. 3-4. 5 i 8. 9)
REFREN: Wyzwól nas, Boże, dla imienia Twego

Boże, poganie wtargnęli do Twego dziedzictwa,
zbezcześcili Twój święty przybytek,
Jeruzalem obrócili w ruiny.
Ciała sług Twoich wydali na pastwę ptaków z nieba,
zwierzętom ziemskim ciała Twoich wiernych.

Ich krew rozlali jak wodę wokół Jeruzalem
i nie miał ich kto pogrzebać.
Przedmiotem wzgardy staliśmy się dla sąsiadów,
igraszką i pośmiewiskiem dla otoczenia.

Jak długo, Panie?
Czy wiecznie będziesz się gniewał?
A Twoja zapalczywość płonąć będzie jak ogień?
Nie pamiętaj nam win przodków naszych,
niech szybko nas spotka Twoje zmiłowanie,
gdyż bardzo jesteśmy słabi.

Wspomóż nas, Boże, nasz Zbawco,
dla chwały Twojego imienia;
wyzwól nas i odpuść nam grzechy
przez wzgląd na swoje imię.

Aklamacja (J 14, 23)
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.

(Mt 7, 21-29)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości". Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki". Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie tak jak ich uczeni w Piśmie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP


Do góry

o. Maciej Sierzputowski CSSp

To nie pobożnie wypowiadane słowa modlitw, nie ich długość ani ilość. To nie religijna wiedza, umiejętność sprawnego dobierania słów. To nie poprawnie, zgodnie z instrukcją złożone ręce, zgięte kolana. To nie mistycznie uniesione oczy, machające z zamiarem uwielbienia, ręce. To nie decybele rozedrganych gitarowych strun wygrywających religijne szlagiery. To nie donośność głosu wykrzykującego „Chwała Panu!!!”. To nie ilość i długość modlitewnych spotkań. To nie te i wiele jeszcze innych gestów, słów, recytowanych formuł, religijnych postaw daje dostęp do królestwa niebieskiego… „Nie każdy, kto mówi Mi: Panie, Panie! , wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie”. Bo można robić to wszystko, można wręcz prorokować mocą imienia Jezusa i wyrzucać złe duchy mocą Jego imienia, i w Jego imię czynić wiele cudów i… mimo to nie znać Go w ogóle. Można być perfekcyjnie religijnym, liturgicznie nienagannym, dokładnie przepisowym, doskonale wiernym zwyczajom, zachowaniom, postawom i… nie znać Jezusa, nie mieć z Nim nic do czynienia, zupełnie nic. Nie mieć z Nim żadnego kontaktu, żadnej więzi. Bo człowiek religijny niekoniecznie jest człowiekiem wierzącym. Natomiast człowiek wierzący na pewno będzie też religijny.
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Do góry

Patroni dnia:

Błogosławiona Dorota z Mątowów, wdowa
urodziła się 25 stycznia 1347 r. w Mątowach Wielkich koło Malborka jako siódme z kolei dziecko. Rodzice Doroty, osadnicy holenderscy: Wilhelm Schwartze i Agata, cieszyli się szacunkiem otoczenia. Byli bowiem prawi, pracowici i bardzo religijni. Do pierwszej spowiedzi świętej przystąpiła, gdy miała zaledwie 6 lat, do pierwszej Komunii świętej w 10 roku życia. Gorącym pragnieniem Doroty było życie zakonne. Nie miała jednak szczęścia spełnić tego pragnienia. Miała zaledwie 16 lat, kiedy rodzice wydali ją za starszego od niej o prawie 20 lat płatnerza gdańskiego, Adalberta. W rok po ślubie, Dorota przeniosła się na stałe do Gdańska. Małżeństwo okazało się niedobrane. Mąż był typowym zamożnym mieszczaninem owych czasów. Jako rzemieślnik i kupiec lubił wystawne życie towarzyskie. Bywało, że przychodził pijany. Kiedy więc Dorota zaczęła codziennie uczęszczać do kościoła mariackiego na Mszę świętą, kiedy nadal oddawała się modlitwie i uczynkom pokutnym, a korzystając ze znacznego majątku męża - również uczynkom miłosierdzia, mąż często tracił równowagę. Heroiczna cierpliwość i łagodność żony zwyciężyła. Adalbert stawał się coraz spokojniejszy i łagodniejszy, zaczął i on częściej przystępować do sakramentów. Pierwsza epidemia w roku 1373 zabrała im troje dzieci, druga epidemia w roku 1382 zabrała im pięciorodzieci. Na dziewięcioro dzieci przeżyła rodziców tylko jedna córka - Gertruda, która wstąpiła do klasztoru mniszek benedyktynek w Chełmnie. Razem z mężem Dorota nawiedziła w roku 1384 Akwizgran, by uczcić relikwie męki Pańskiej potem byli w sanktuarium Matki Bożej w Einsiedeln. Pobyt tam wywarł na nich tak silne wrażenie, że sprzedali warsztat i dom, i udali się z nową pielgrzymką do sanktuariów europejskich. Wreszcie Dorota w roku 1389-1390 udała się sama z pielgrzymką do Rzymu na rok jubileuszowy, ogłoszony właśnie przez papieża Urbana VI. W tym czasie zmarł jej mąż. Teraz wolna, mogła oddać się na wyłączną służbę Bożą. Po powrocie zamieszkała w Kwidzynie w ciasnej komórce u pobożnej niewiasty. Dorota otrzymała od władz kościelnych pozwolenie na całkowite odcięcie się od świata przez zamurowanie w celi przy tamtejszym kościele katedralnym. Przez zakratowane okienko od strony kościoła przynoszono jej Komunię świętą i dawano pokarm. W celi tej przebywała 14 miesięcy. W tym czasie otworzyły się jej stygmaty, do tej pory tylko bolesne, ale niewidoczne. Wyczerpana niezwykłą pokutą, zmarła 25 czerwca 1394 r.

Do góry

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Po wiernym królu Jozjaszu, który przeprowadził reformę religijną, nastali źli królowie – najpierw Joachaz, a potem Jojakin. Każdy z nich, jak mówi Pismo, czynił […] to, co złe w oczach Pana. Grzechy popełniane przez mieszkańców Judy od wielu wieków spowodowały, że nieuchronny stał się upadek Jerozolimy i całego Królestwa południowego. Młody król Jojakin, przerażony potęgą wojsk babilońskich króla Nabuchodonozora, postanowił poddać miasto bez walki i zapłacić wielki okup. To jednak nie wystarczyło władcy Babilonii. Złupił świątynię Salomona i uprowadził jerozolimskie elity w głąb swojego państwa. Co ciekawe w Księdze Proroka Jeremiasza Pan Bóg nazywa Nabuchodonozora swoim sługą.
Pan Bóg jest w stanie posłużyć się nawet nieszczęściem, którym z pewnością było dla mieszkańców Jerozolimy splądrowanie świątyni, aby skłonić ludzi do nawrócenia. To ode mnie zależy, czy odczytam trudne wydarzenia z mojego życia jako szansę od Pana Boga czy zatrzymam się tylko na ich ludzkim rozumieniu. Wszystko, co się wydarza, jest dla mnie okazją do tego, aby zacząć lepiej żyć. Pan Bóg nie traci żadnej okazji do tego, aby „dobijać się” do mojego serca. Wierzysz w to, że Pan Bóg był i jest obecny w twoich życiowych tragediach? Wierzysz, że może i chce w nich być? Wierzysz, że On naprawdę jest Wszechmogący?

Komentarz do psalmu

Twoje życie legło w gruzach. Widzisz przyszłość tylko w ciemnych barwach. Izraelici po najeździe Nabuchodonozora też byli w dziejowej depresji. Zawierzenie Panu Bogu jest właściwą odpowiedzią. Kiedy życie jest zbyt trudne, można albo pogrążyć się w beznadziei, albo zaufać, że Ten, który mnie stworzył i któremu zależy na mnie, nie pozwoli mi zginąć.
Psalm 79 odnosi się prawdopodobnie do wydarzeń z 586 roku, kiedy Jerozolima została zniszczona, a państwo judzkie ostatecznie upadło. Psalmista najpierw lamentuje nad tragicznymi wydarzeniami, ale zaraz potem przechodzi do modlitwy o wyzwolenie. Tak też powinno być w moim życiu. Kiedy spotyka mnie coś trudnego, po chwili ludzkiej reakcji mam biec do Pana z prośbą, aby to On zajął się moją sprawą.

Komentarz do Ewangelii

W czasie swojej pielgrzymki do naszego kraju papież senior Benedykt XVI mówił do młodych na krakowskich Błoniach: rozważając słowa Chrystusa o skale, jako odpowiednim fundamencie dla domu, nie możemy nie dostrzec, że ostatnie słowo to słowo nadziei. Jezus mówi, że choć rozszalały się żywioły, «dom nie runął, bo na skale był utwierdzony». Jest w tym Jego słowie jakaś niesamowita ufność w moc fundamentu, wiara, która nie lęka się próby, gdyż jest potwierdzona przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa […] lęk przed porażką może czasami zniweczyć nawet najpiękniejsze marzenia. Może sparaliżować wolę i odebrać wiarę, że istnieje dom zbudowany na skale. Może skłonić do uwierzenia, że tęsknota za domem to tylko młodzieńcze pragnienie, a nie projekt na życie. Odpowiedzcie na ten lęk razem z Jezusem: «Nie runie dom, gdy na skale będzie utwierdzony!» Odpowiedzcie na wątpliwości razem ze św. Piotrem: «Kto wierzy w Chrystusa, na pewno nie dozna zawodu!» Bądźcie świadkami nadziei, tej nadziei, która nie boi się budować domu swojego życia, bo dobrze wie, że może liczyć na fundament, który nie zawiedzie nigdy: Jezusa Chrystusa, naszego Pana.
Odwagi, bracia i siostry! Jeśli budujemy na Chrystusie ostatecznie nic nie zdoła nas zniszczyć. Odwagi!

Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez ks. Łukasza Mroczka


Do góry

Książka na dziś

Różaniec z Królową Pokoju z Medjugorie

Również dzisiaj wzywam was do modlitwy. Dziatki, modlitwa czyni cuda. Gdy jesteście zmęczeni i chorzy, gdy nie znacie sensu waszego życia, weźcie różaniec i módlcie się. Módlcie się, dopóki modlitwa nie stanie się radosnym spotkaniem z waszym Zbawicielem. Orędzie z 25 stycznia 2001

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.