pobierz z Google Play

07 września 2025

Niedziela

XXIII niedziela zwykła

Czytania: (Mdr 9,13-18); (Ps 90,3-4.5-6.12-13.14 i 17); (Flm 9b-10.12-17); Aklamacja (Ps 119,135); (Łk 14,25-33);

Rozważania: Oremus , Bractwo Słowa Bożego

Książka na dziś: Pier Giorgio Frassati. Kwiatki i modlitwy

Czytania

(Mdr 9,13-18)
Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł. Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką, a któż wyśledzi to, co jest na niebie? Któż poznał Twój zamysł, gdybyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego? I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, a wybawiła ich Mądrość.

(Ps 90,3-4.5-6.12-13.14 i 17)
REFREN: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Obracasz w proch człowieka
i mówisz: ”Wracajcie, synowie ludzcy”.
Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest
jak wczorajszy dzień, który minął,
albo straż nocna.

Porywasz ich, stają się niby sen poranny,
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca,
wieczorem więdnie i usycha.

Naucz nas liczyć dni nasze,
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, o Panie, jak długo będziesz zwlekał?
Bądź litościwy dla sług Twoich!

Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami!
wspieraj pracę rąk naszych, dzieło rąk naszych wspieraj.

(Flm 9b-10.12-17)
Najdroższy: Jako stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa, proszę cię za moim dzieckiem, za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu. Zamierzałem go trzymać przy sobie, aby zamiast ciebie oddawał mi usługi w kajdanach noszonych dla Ewangelii. Jednakże postanowiłem nie uczynić niczego bez twojej zgody, aby dobry twój czyn był nie jakby z musu, ale z dobrej woli. Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. Takim jest on zwłaszcza dla mnie, ileż bardziej dla ciebie zarówno w doczesności, jak w Panu. Jeśli więc się poczuwasz do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie.

Aklamacja (Ps 119,135)
Okaż Twemu słudze światło swego oblicza i naucz mnie Twoich ustaw.

(Łk 14,25-33)
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: ”Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: "Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć". Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Nic w naszym życiu nie może konkurować z Panem Jezusem. Cokolwiek nas odciąga od Niego, winno się stać przedmiotem naszej nienawiści. Nie sposób być Jego uczniem, jeśli nie podejmie się radykalnej decyzji wyboru drogi krzyża i odrzucenia wszystkiego, co oddala nas od Jezusa. Ponieważ sami na taką wolność nie potrafimy się zdobyć, musimy prosić w modlitwie o dar Bożej mocy i mądrości z wysoka.

ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" wrzesień 2007, s. 40


Do góry

Patroni dnia:

Święty Melchior Grodziecki, prezbiter i męczennik
urodził się w Cieszynie w szlacheckiej rodzinie herbu Radwan około 1584 r. Studia średnie odbywał w wiedeńskim kolegium jezuitów, gdzie kształciło się wielu Polaków, wśród nich także św. Stanisław Kostka. 22 maja 1603 r. rozpoczął nowicjat w Brnie, którego fundatorami byli jego stryjowie. W roku 1614 otrzymał święcenia kapłańskie. Pierwsze lata kapłańskiego życia spędził w Pradze, gdzie głosił kazania i spowiadał w języku czeskim, który poznał w czasie nowicjatu i studiów w Czechach. Kiedy wybuchła wojna trzydziestoletnia (1618-1648), Melchior udał się na Węgry i pozostał tam w kolegium jezuickim w Homonnie. Kiedy wojska Rakoczego zajęły Koszyce, aresztowano także kapłanów, którzy szukali schronienia na zamku. Święty Melchior zginął śmiercią męczeńską wraz z towarzyszami 7 września. Dopiero jednak 15 stycznia 1905 r. Melchior i jego dwaj towarzysze zostali przez św. Piusa X uznani za błogosławionych. Kanonizował ich św. Jan Paweł II w 1995 r. Św. Melchior jest patronem archidiecezji katowickiej.

Do góry

Bractwo Słowa Bożego

Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego

Komentarz do pierwszego czytania

Fragment, występujący w dzisiejszym pierwszym czytaniu, to końcowa część modlitwy o Mądrość przypisywana Salomonowi. W Księdze Królewskiej możemy także odnaleźć pewnego rodzaju nawiązanie do tej modlitwy przez, jakże pełne pokory, słowa prośby króla Salomona skierowane we śnie do Boga: „Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła...” (1Krl 3,9). Król nie prosił Boga o siebie, prosił o Mądrość, by mógł skutecznie sprawować ziemską władzę. Zdawał sobie sprawę ze swoich ograniczeń i doskonale wiedział, że bez natchnienia Bożą Mądrością nie podoła w realizacji ciążących na nim monarszych obowiązków.
Modlitwa o Mądrość podkreśla niedostateczność i niewystarczalność ludzkiego rozumu do samodzielnego poznania Boga i Jego zamysłów. Wszystkie sprawy ziemskie i materialne, które nas otaczają i wydawałoby się są w zasięgu naszych możliwości, rozpoznajemy z wielkim trudem i mozołem. O ileż trudniejszy jest wobec tego proces poznawania Boskich tajemnic – bez Jego pomocy? Czy jest w ogóle możliwy? W odpowiedzi na te pytania autor wyraźnie wskazuje, że kluczem do poznania woli Boga jest Boża Mądrość, której nie należy rozumieć jedynie jako intelektualne poznanie, ale także jako zdolność do wybierania tego, co jest zgodne z Jego wolą. Modlitwa o Mądrość to prośba o światło prowadzące do właściwych decyzji i życia zgodnego z Boskim zamysłem i planem.
Bardzo często wydaje się nam, że jesteśmy nieomylni, że umiemy doskonale przewidywać różnorakie zdarzenia i ich następstwa. Wzbogaceni o najnowsze technologie podpieramy się sztuczną inteligencją i urządzeniami, które wspierają nas w podejmowaniu różnorakich decyzji. Wydaje się nam, że jesteśmy coraz doskonalsi, coraz mądrzejsi i samowystarczalni. Rzadko dociera do naszej świadomości ta informacja, że ten ziemski plan któregoś dnia się zakończy, dla każdego z nas. Może warto w tym pędzie cywilizacyjnym odwołać się do Modlitwy o Mądrość? Może warto pamiętać, że ciało jest tylko „ziemskim namiotem” dla duszy i rozumu? A może warto także dokonywać wyborów, zgodnych z Boskim planem?

Komentarz do psalmu

Obecny dziś w Liturgii Słowa fragment Psalmu 90 to swoisty opis przemijalności życia ludzkiego. Czytając tekst odnosi się wrażenie, iż składa się on z dwóch zasadniczych części: swoistego porównania życia ludzkiego do Boskiej wieczności oraz z części zbudowanej na prośbach kierowanych do Boga. To porównanie życia ludzkiego jest nadzwyczaj specyficzne, gdyż autor starał się je minimalizować poprzez odniesienie do czasu trwania straży nocnej (ok. trzech godzin). Przez ten zabieg uwypuklił tę istotną różnicę pomiędzy skończonym życiem ludzkim, a wiecznością Boga.
Ta pierwsza część psalmu wydaje się być trochę pretensją do Pana Boga, że stworzył nas śmiertelnych i przemijających. W przedstawionym zestawieniu ukazane życie ludzkie jest niewyobrażalnie krótkie i niedostatecznie dobre. Jako środek wyrazu autor użył tu m.in. porównania do trawy, która „rankiem zielona i kwitnąca, wieczorem więdnie i usycha.” Ludzkie życie w stosunku do wieczności, jest jak noc, która niknie wraz z nadejściem poranka i należy już do przeszłości. Psalmista nie narzeka wprawdzie na długość ludzkiego życia, które jest w ręku Boga, ale czyni w ten sposób w wielkiej pokorze słowne przygotowanie pod złożenie prośby o mądrość serca i Jego opiekę oraz wsparcie każdego dnia.
Czytając ten psalm warto się czasem zastanowić nad własnym życiem i jego przemijaniem. Te myśli, a może modlitwę, skierujmy do Pana Boga prosząc o mądrość serca, tak potrzebną w naszej doczesności. Może nie tylko dla nas…

Komentarz do drugiego czytania

Fragment Listu św. Pawła do Filemona jest nadzwyczajnym przejawem mądrości Apostoła. Oto główny bohater tego listu – Onezym, zbiegły niewolnik – ma zostać zwrócony właścicielowi, którym jest zamożny Filemon, mieszkaniec Kolosów. Prawo rzymskie było bezwzględne w przedmiocie traktowania cudzej własności i nakazywało wydać niewolnika właścicielowi pod groźbą surowej kary – głównie finansowej powiązanej z oddaniem własnego niewolnika. Niewolnik nie posiadał bowiem osobowości prawnej i był traktowany jako rzecz, należąca do majątku pana. Zbiega po schwytaniu traktowano okrutnie – wypalano na czole piętno (literę F od łac. figitivus – zbieg), zakładano obrożę, kierowano do ciężkich prac, a za poważniejsze przewinienia karano torturami, a nawet śmiercią.
Św. Paweł, który w tym czasie sam był więźniem, miał świadomość odpowiedzialności na jaką narażał się sam, a także okrutnej kary fizycznej, która dotknęłaby Onezyma. Wie, iż nie jest w stanie dokonać zmiany prawa, ale może swoim słowem dokonać zmiany w relacji pan – niewolnik. Nie prosi o przebaczenie win, o wyzwolenia Onezyma. On prosi o przemianę serca, gdyż ma świadomość mocy miłości. To mądrość, która dostrzega inny wymiar, niż tylko reguły prawne i dobra materialne.
Tak bardzo by się chciało, by ta mądrość Pawłowa towarzyszyła nam każdego dnia. Nie szum informacyjny, gorąc wirów walk politycznych, spory i swary… Ale mądrość miłości…

Komentarz do Ewangelii

Za Jezusem podąża tłum. On go nie unika, widzi w nim potencjalnych uczniów, ale jednocześnie ma wrażenie, że wielu z nich kieruje się raczej powierzchowną motywacją. Ot, może zobaczą jakiś cud, a może zaspokoją swoje doczesne potrzeby. Mając świadomość tej powierzchowności Syn Boży stawia wyzwanie, które w pierwszej chwili wydaje się być nawolywaniem do nienawiści wobec bliźnich i siebie samego, jakże sprzeczne z Jego nauczaniem. Aby podkreślić wagę danej kwestii Jezus posłużył się tu wyolbrzymieniem, swoistą hiperbolą. Zapewne nie miał na myśli dosłownej nienawiści, sprzecznej z miłością bliźniego, ale prymat miłości do Boga, która winna być ponad wszelkie inne przywiązania. Tę relację Jezus stawia na pierwszym miejscu. Jeżeli miłość do ojca, matki, braci, sióstr, bliźnich przysłania miłość do Boga, to taki człowiek nie może być uczniem Chrystusa. To wezwanie do uwolnienia się od wszelkich więzów, zarówno relacji rodzinnych, dóbr materialnych, czy osobistych ambicji, które mogłyby stać na przeszkodzie w pełnym oddaniu się Bożej Opatrzności.
Jezus w argumentacji przywołuje dwie przypowieści – o budowniczym wieży i królu, przygotowującym się do wojny. Służą one uświadomieniu tłumu, że podążanie za Nim nie może być decyzją pochopną. Podkreślają potrzebę świadomej decyzji i oceny własnych możliwości. Być uczniem Chrystusa, to znaczy w pełni i świadomie zaangażować się w niesienie Dobrej Nowiny, bez względu na konsekwencje. To służba Bogu.
Zawsze gdy czytam lub słyszę ten fragment, to czuję swoistego rodzaju niedosyt w moim własnym zaangażowaniu. Czy jestem uczniem Chrystusa, bo chodzę do Kościoła i staram się żyć w zgodzie z Jego nauką? Jak Ty, Panie, oceniasz moje życie? Czy uważasz, że zasłużyłem na miano Twego ucznia? Te pytania dziś pozostają bez odpowiedzi. Warto jednak zadawać je sobie samemu. Codziennie…

Komentarze do czytań i Ewangelii zostały przygotowane przez Damiana Jakubowskiego


Do góry

Książka na dziś

Pier Giorgio Frassati. Kwiatki i modlitwy

Paulina Małota

Największy święty spośród alpinistów i najlepszy alpinista spośród świętych. Uczestnik wielu wypraw górskich. Jego największym osiągnięciem było zdobycie szczytu Grivola, który do dziś stanowi nie lada wyzwanie nawet dla wytrawnych alpinistów.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.