KS. GRZEGORZ STRZELCZYK
Bóg już zaczął nas szukać. Obojętnie w jaką głupią, czy złą sprawę żeśmy się wplątali – jest nadzieja. On jest już w drodze. Nieważne, że nasze serce się ścisnęło przez brak przebaczenia, zazdrość, czy pospolite lenistwo. Jego karetka reanimacyjna już jedzie. I jak tylko do nas dotrze, będzie umiał wpompować miłość w zaciśnięte serce, rozpalić na nowo przygasłą chęć do życia, zdjąć bielmo z oczu, by na świat można było patrzeć, jak na Jego dobre dzieło.
Jest nadzieja: On nie chce, żeby „zginęło jedno z tych małych”.
Żeby tylko udało mu się nas odnaleźć. Bo strasznie się wysilamy, żeby nikt nas za małych nie wziął. Przecież trzeba dbać o swoje, zbudować pozycję i nazwisko, zdobyć majątek. Wielkim trzeba być, nie małym, żeby coś na tym świecie. Wielkim!
I nie chodzi nawet o pokusę wielkości, jaką daje majątek czy władza, ale bardziej chyba o owo spojrzenie na kogoś z góry, z domieszką pogardy, politowania, obrzydzenia. Spojrzenie bez miłości, które czasem (?) nam się zdarza…
„Nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”.
Z tych małych.
ks. Grzegorz Strzelczyk
© 1996–2004 www.mateusz.pl