23 WRZESIEŃ 2018

Niedziela

Niedziela XXV tygodnia okresu zwykłego

Dzisiejsze czytania

(Mdr 2, 12. 17-20)
Bezbożni mówili: "Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad karności. Zobaczmy, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zgonie. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z rąk przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony".

(Ps 54 (53), 3-4. 5. 6 i 8)
REFREN: Bóg podtrzymuje całe moje życie

Wybaw mnie, Boże, w imię Twoje,
mocą swoją broń mojej sprawy.
Boże, słuchaj mojej modlitwy,
nakłoń ucha na słowo ust moich.

Bo powstają przeciw mnie pyszni,
gwałtownicy czyhają na moje życie.
Nie mają oni Boga
przed swymi oczyma.

Oto mi Bóg dopomaga,
Pan podtrzymuje me życie.
Będę Ci chętnie składać ofiarę
i sławić Twe imię, bo jest dobre.

(Jk 3, 16 – 4, 3)
Najmilsi: Gdzie zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś zstępująca z góry jest przede wszystkim czysta, dalej – skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój. Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.

(2 Tes 2, 14)
Bóg wezwał nas przez Ewangelię, abyśmy dostąpili chwały Pana naszego, Jezusa Chrystusa.

(Mk 9, 30-37)
Jezus i Jego uczniowie przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: "Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie". Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był już w domu, zapytał ich: "O czym to rozprawialiście w drodze?" Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: "Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich". Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: "Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Kiedy Chrystus mówi Apostołom o czekającej Go męce, oni spierają się, który z nich jest ważniejszy. Pycha czyni z człowieka istotę bardzo słabą, egocentryczną, szukającą wygody, uciekającą od trudu i cierpienia. Jezus uczy, że prawdziwa wielkość człowieka polega na służbie, na oddaniu siebie Bogu. Aby otrzymać tę mądrość zstępującą z góry trzeba trwać na modlitwie i stać się jak dziecko, które bezgranicznie ufa Ojcu.

Anna Lutostańska, "Oremus" wrzesień 2003, s. 84

 

Przyjąć dziecko

Apostołowie spierali się o to, „kto z nich jest największy”. Niezdrowe ambicjie pleniły się w gronie Dwunastu. Nie pomogła bliskość Jezusa ani Jego Matki. Wady można przezwyciężyć wówczas, gdy ich właściciel chce to uczynić. Jezus cierpliwie czekał, upominał, wzywał. Chciał otworzyć im oczy na prawdę o autentycznej wielkości człowieka. Słowa Jego odbijały się jak groch od ściany. Ambicje dochodziły do głosu aż do Wielkiego Piątku. Dopiero przeżycie tajemnicy krzyża, odrzucenie Mistrza, Jego klęska, ostudziły nieco niezdrową rywalizację o pierwsze miejsce w gronie Dwunastu.

Marek notuje piękną scenę. Jezus chcąc ukazać uczniom właściwą drogę do wielkości, „wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami rzekł do nich: Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje...” (Mk 9, 35). Innymi słowy, kto otoczy opieką dziecko, kto potrafi dla niego żyć, jego dobru poświęcić swe siły, czas, pieniądze — ten jest wielki. Zamiast rywalizować między sobą zajmijcie się dzieckiem, przyjmijcie dziecko, otoczcie je miłością. Słowa Jezusa „przyjąć dziecko w imię moje” znaczą „w imię miłości”.

Warto zauważyć, że jest to jedyna scena w Ewangelii mówiąca o tym, że ktoś jest w objęciach Jezusa. Marek wspominając bezimienne dziecko notuje, że Jezus „objął je swymi ramionami”.

Chrześcijanie pierwszych wieków wzięli bardzo na serio wezwanie Chrystusa. Nie tylko przyjmowali z miłością swoje dzieci — wszystkie, jakie się poczęły, ale potrafili stworzyć warunki potrzebne do wychowania dzieci porzuconych przez pogan. Potrafili objąć je swymi ramionami.

Przyjęcie dziecka to autentyczne wyzwolenie z egoizmu. Można to obserwować w rozwoju miłości małżeńskiej, której ciągle zagraża egoizm we dwoje.

Każdy chrześcijanin winien w swoim życiu przyjąć dziecko i objąć je swoimi ramionami jak drogocenny skarb. Do tego Chrystus wzywa każdego ucznia. Winni to uczynić nie tylko małżonkowie, ale i siostra zakonna, samotny człowiek, kapłan. Chrystus objął dziecko miłością zbawczą. Do takiej postawy winien dorastać każdy Jego uczeń. Aby to ułatwić, Jezus utożsamia siebie z dzieckiem: „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje”.

Dramat odrzuconego dziecka i wyrządzonej mu krzywdy idzie za człowiekiem jak cień przekleństwa. Jakże trudno wówczas przyjąć Chrystusa. Jak trudno o nawrócenie, a tylko ono daje pełną gwarancję pokoju i szczęścia.

Szukamy często powodów nieszczęścia ludzi żyjących na ziemi. Czy nie należałoby wówczas postawić pytania: jaki był ich stosunek do dzieci? Czy każde z tych, jakie Bóg postawił na ich drodze, zostało przyjęte i otoczone miłością? Nie trudno zauważyć, że najszczęśliwszymi ludźmi na ziemi są ci, którzy kochają dzieci. Najprostszą drogą do wyleczenia z egoizmu i wypełnienia serca miłością jest umiłowanie każdego dziecka, poczętego i urodzonego, własnego i cudzego, pięknego i kalekiego. Umieć przyjąć dziecko z miłością to jedno z największych dzieł, jakich może dokonać człowiek, i dlatego ono decyduje o wielkości naszego serca.

Ks. Edward Staniek

 

Granice bezkarności

Tak wiele się dziś pisze i mówi na temat „geniuszy zła” — Hitlera i Stalina. Trzeba blisko pięćdziesięciu lat, by nabrać dystansu i móc podjąć próbę pewnej oceny ich działalności. Refleksja historyka zaczyna się przy grobach, które kryją szczątki ludzi wraz ze świadkami ich zgonu. Dziw bierze, że świat dostał się w ręce ludzi nastawionych na niszczenie, którzy potrafili zgromadzić wokół siebie setki tysięcy, równie groźnych jak oni, i przy pomocy terroru, propagandy, przemocy dokonali mordu na dziesiątkach milionów niewinnych ludzi, unieszczęśliwiając na wieki całe narody.

Autor Księgi Mądrości uwzględniając wieczny wymiar ludzkiego życia wspomina o ludziach niemądrych, a do takich należy bez wątpienia zaliczyć dwu „geniuszy zła” i wszystkich, którzy świadomie pomagali im realizować ich cele. Mając na uwadze ich knowanie pisze: „Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów /.../ Zasądźmy go na śmierć haniebną”. Chodzi o likwidację człowieka niewygodnego, sprzeciwiającego się realizacji planów złej władzy, domagającego się przestrzegania prawa, dostrzegającego i wytykającego błędy ludzi rządzących. W podtekście jest to walka z samym Bogiem, bo jeśli można bezkarnie likwidować ludzi sprawiedliwych, to znak, że Bóg się o nich nie upomina.

Jest w tym zimna logika zła. Człowiek sprawiedliwy obserwując straszną machinę niszczącą miliony sprawiedliwych, skonstruowaną przez ludzi podległych demonowi zła, stawia pytanie: jakie są granice bezprawia? Wydawało się, że druga wojna światowa sięgnęła jakby dna bezprawia, ale dziś przy błyskawicznym rozwoju techniki i wciąż wzrastającej agresji wiadomo, że przed ludzkością otwiera się jeszcze głębsza przepaść nieprawości. Pytanie więc o to, jak daleko może sięgać bezkarność pojawia się z jeszcze większą mocą.

Granice te wytyczają możliwości tkwiące w człowieku. Św. Jakub mówi o żądzach, które walczą w naszych członkach. Bóg nie stawia granic człowiekowi. Ubogaca go i dopuszcza na wykorzystanie tego bogactwa dla dobra i dla zła. On nie interweniuje. Granice te można postawić jedynie przez zmobilizowanie ludzi mądrych, odważnych, sprawiedliwych. Oni są w stanie wygrać partię ze złymi tego świata. Mądrość jest mocniejsza niż głupota.

Machina zła nie jest w stanie zmiażdżyć prawdziwie mądrych ludzi. Nie udało się to na Golgocie, nie udało się to w bunkrze głodowym w Oświęcimiu, gdzie zwycięstwo odnosi Ojciec Kolbe. Mądrość dysponuje wiecznością, może na czas pewien oddać dobra doczesne wiedząc, że te prawdziwe zmartwychwstają.

Dzieje ludzkości ukazują jedną prawdę w sposób dość oczywisty. Krzywda wyrządzona drugiemu ze spotęgowaną siłą uderza jak bumerang w tego, kto ją wyrządził. Czasem lot bumerangu może trwać wiele lat, ale on wraca i precyzyjnie niszczy tego, kto przy jego pomocy krzywdził. Dawid skrzywdził Uriasza, a później uciekał przed własnym swoim synem. Żydzi skrzywdzili Jezusa i w niespełna czterdzieści lat później stracili świątynię i setki tysięcy ludzi w powstaniu przeciw Rzymianom. Rzymianie, którzy krwawo podbijali świat, zostali w podobny sposób podbici przez barbarzyńców... W wielkim kole historii wszystko się zamyka. Tajemnica to wielka. W tym kole nie ma bezkarności. Wszelkie zło zostaje ukarane. Jeśli czas jest, włączony przez Chrystusa w wieczność, to rozliczenie zostanie dokonane co do ostatniego grosza, a czuwa nad nim sprawiedliwy Bóg.

Ks. Edward Staniek

 

Daj mi, o Panie, mądrość zstępującą z góry, skłonną do zgody, ustępliwą, pełną miłosierdzia (Jk 3, 17)

Dzisiejsze pierwsze czytanie (Mdr 2, 17-20) powtarza słowa szyderstwa i nienawiści, które grzesznicy miotają przeciw Sprawiedliwemu, knując Jego zgubę: „Jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za Nim i wyrwie Go z ręki przeciwników... Dotknijmy Go obelgą i katuszą... zasądźmy Go na śmierć haniebną” (tamże). Postępowanie Sprawiedliwego jest nieustannym wyrzutem dla złych, którzy przeciwstawiają się spiskując przeciw Niemu, by Go oczernić i uwolnić się od Niego. Tak było zawsze, od najdawniejszych czasów, aż do dzisiejszego dnia. Tak postąpiono zwłaszcza z Panem naszym Jezusem Chrystusem, Skazanemu „na śmierć haniebną” ubliżano tymi samymi słowami, które zostały napisane kilka wieków przedtem: „Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym” (Mt 27, 43). Rozumiemy więc, dlaczego w Księdze Mądrości chrześcijaństwo zawsze widziało zapowiedź męki Pana. Liturgia również odwołuje się do takiego jej znaczenia, umieszczając ją jako tło dla dzisiejszej Ewangelii (Mk 9,30-37), która rozwija przemówienie o Męce (zob. niedziela poprzednia). „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie” (tamże 31). Pan nie oddziela nigdy zapowiedzi swojej męki od zapowiedzi zmartwychwstania, które ją wieńczy i rzuca światło na jej znaczenie. Uczniowie natomiast patrzą jedynie na mękę i przerażeni starają się ją odsunąć. Ewangelista zaznacza, że „bali się Go pytać” (tamże 32) o to. Woleli unikać i nie znać tego tematu. Zdumiewające jest natomiast, jak rozprawiają między sobą, „kto z nich jest największy” (tamże 34). Oto mentalność człowieka ziemskiego uciekającego przed krzyżem, a starającego się zyskać trochę chwały, zapewnić sobie dobre miejsce — nawet ponad innymi. Uczniowie domyślają się, że takie uczucia nie podobają się Panu, i dlatego ukrywają je przed Nim. On jednak czytając w ich sercach mówi: „Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich” (tamże 35), co On sam uczynił w czasie swojej męki: sprowadził się do roli sługi, niewolnika ludzi i poniósł śmierć za nich jak ostatni ze złoczyńców; lecz zmartwychwstając stanie się pierwszym, pierworodnym między wielu braćmi nabytymi za cenę swojej krwi. I Jezus chcąc przedstawić wyraźniej swoją naukę, „wziął dziecko, postawił je przed nimi... objąwszy je ramionami” (tamże 36). Pokazał w ten sposób, że Bóg upodobał sobie nie w wielkich, lecz w maluczkich, ostatnich, którym została zapewniona nie chwała ziemska, lecz królestwo niebieskie (Mt 19, 14); kto chce stać się sługą, powinien służyć przede wszystkim maluczkim, słabym, ubogim, potrzebującym, w których Pan sam z upodobaniem rozpoznaje siebie. „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz tego, który Mnie posłał” (Mk 9, 37). Droga pewna, aby spotkać się z Jezusem, a w Nim z Ojcem, jest zawsze drogą pokory i miłosnej służby maluczkim, pokornym, ubogim, bez wzdragania się, chociaż na tej drodze napotka się krzyż, jak napotkał go Pan. Pokora, duch ofiary i miłość uwalniają człowieka od zazdrości i ducha sporów, o którym mówi św. Jakub w drugim liście (Jk 3, 16-4, 3), uwalniają go od namiętności, od których zaczynają się wszystkie wojny i spory, nawet i te podjęte, by wywalczyć sobie pierwsze miejsca. Co więcej, przymioty te czynią go uczestnikiem „mądrości zstępującej z góry”, która jest „skłonna do zgody, ustępliwa, łagodna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców” (tamże 17).

  • Czy kto widział kiedy tak wielką pokorę, jak Boga upokorzonego w roli człowieka? Najwyższą wzniosłość, jaka zstąpiła do takiej niskości, jaką jest nasze człowieczeństwo? O słodkie i umiłowane Słowo, stałoś się posłuszne aż do haniebnej śmierci na krzyżu, cierpliwe, w tak wielkiej łagodności, że nie słyszano krzyku ani żadnego szemrania... O słodkie i umiłowane Słowo, nasycono Cię cierpieniem i okryto hańbą, uraczono zniewagami, obelgami i podłością, zniosłeś głód i pragnienie, Ty, który nasycasz każdego zgłodniałego tak wielkim ogniem i rozkoszą miłości. Nie odkładałeś naszego zbawienia, i wytrwałeś w wypełnianiu go mimo naszego niezrozumienia i niewdzięczności... Oto Twoja nauka i życie, jakie nam dałeś. A my, nędznicy pożałowania godni, pełni błędów... postępujemy całkiem przeciwnie. O ofiarowany i umiłowany Baranku, napój mnie krwią swoją... I jak Ty, Chryste błogosławiony, nie zaprzestałeś dla żadnego cierpienia dokonywać naszego zbawienia, tak spraw, aby Twoja oblubienica nie przestała... dla żadnego cierpienia, zmęczenia, dla głodu czy pragnienia, czy innej konieczności, działać nieustannie na cześć Twoją... ani nie zaprzestała służyć bliźniemu swemu, ani też starać się o swoje zbawienie czy to wskutek doznawanej niewdzięczności, czy też niezrozumienia nie uznającego Twojej służby (św. Katarzyna ze Sieny).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 218

Do góry

Książka na dziś

Kamyk z procy Dawida. Jak czytać Pismo Święte?

Kamyk z procy Dawida. Jak czytać Pismo Święte?

ks. Waldemar Chrostowski

Najnowsza książka ks. prof. W. Chrostowskiego poświęcona podstawowym zagadnieniom dotyczącym lektury Biblii. Jeden z najwybitniejszych polskich biblistów odpowiada w tej publikacji na różne istotne pytania

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

24 WRZESIEŃ 2018

Poniedziałek XXV tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne świętej Tekli, dziewicy i męczennicy

(Prz 3, 27-35)
Nie odmawiaj dobra uprawnionemu, gdy masz możliwość działania. Nie mów bliźniemu: "Idź i wróć, dam jutro", gdy możesz dać zaraz. Nie spiskuj przeciw bliźniemu, jeśli mieszka obok ciebie beztrosko. Nie sprzeczaj się z nikim niesłusznie, jeśli ci zła nie wyrządził. Nie zazdrość gwałtownikowi, nie skłaniaj się ku jego drogom. Bo Pan się brzydzi przewrotnym, a z wiernymi obcuje przyjaźnie. Przekleństwo Pana na domu bezbożnych, On błogosławi mieszkanie prawych. On się naśmiewa z szyderców, a pokornym udziela swej łaski. Mądrzy dostąpią chwały, udziałem głupich jest hańba.

(Ps 15 (14), 1b-2. 3 i 4b. 4c-5)
REFREN: Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie

Kto będzie przebywał w Twym przybytku, Panie,
kto zamieszka na Twej górze świętej?
Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie
i mówi prawdę w swym sercu.

Kto swym językiem oszczerstw nie głosi,
kto nie czyni bliźniemu nic złego
i nie ubliża swoim sąsiadom,
ale szanuje tego, który oddaje cześć Bogu.

Kto dotrzyma przysięgi niekorzystnej dla siebie,
kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
i nie da się przekupić przeciw niewinnemu.
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje.

(Mt 5, 16)
Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego.

(Łk 8, 16-18)
Jezus powiedział do tłumów: "Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Niejednoznaczność, połowiczność, niezdecydowanie to idealne środowisko dla działania złego ducha. Nasza wiara domaga się przejrzystości. Nie ma nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione. Prędzej czy później zostaniemy odarci z powierzchowności, kompromisów, udawania. Aby nie okazało się wówczas, że jesteśmy religijnymi bankrutami, nie wolno nam unikać nawet najboleśniejszej prawdy, ale ufnie odkrywać swoje słabości przed Jezusem.

Ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" wrzesień 2007, s. 100

Święta Tekla, dziewica i męczennica - św. Tekla miała pochodzić z Ikonium (Mała Azja). Chrztu miał jej udzielić św. Paweł Apostoł w czasie swojej pierwszej podróży po Małej Azji (w latach 45-49). Złożyła ślub czystości i pozostała dziewicą, mimo że rodzice zmuszali ją do małżeństwa. Towarzyszyła św. Pawłowi w jego podróżach, usługując mu, jak to czyniły pobożne niewiasty wobec Chrystusa. Po męczeńskiej śmierci św. Pawła Tekla miała udać się do Antiochii. Skazana została na śmierć przez pożarcie w amfiteatrze przez wygłodzone lwy. Zwierzęta jednak nie wyrządziły jej żadnej krzywdy. Ikonografia najczęściej przedstawia więc św. Teklę w otoczeniu lwa czy też lwów. Według podania św. Tekla miała dożyć wieku późnego, bo ok. 80 lat i resztę życia miała spędzić jako pustelnica.

Do góry

 

DUCH ŚWIĘTY A DZIAŁALNOŚĆ

Przyjdź, Duchu Święty, naucz mnie wszystkiego (J 14, 26)

Również w stosunkach z bliźnimi, w spełnianiu codziennych obowiązków, w pracy zawodowej, a szczególnie w pracy apostolskiej trzeba pozwolić, by nas prowadził Duch Święty. On ma objąć kierownictwo całego postępowania chrześcijanina. Trzeba więc koniecznie zachować łączność z Nim nawet wśród działania. Krótkie chwile wytchnienia pomogą nam, by od czasu do czasu ożywić i nawiązać tę łączność, którą przerywa nadmierna działalność lub poruszenia naszych namiętności. „Ja nic od siebie nie czynię — powiedział Jezus — ale to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył” (J 8, 28). Taka jest zasada postępowania Jezusa, taka też powinna być zasada chrześcijanina: działać w nieustannej zależności od Boga, który przez swego Ducha przypomina to, co należy czynić, i pomaga to wykonać.

Należy tu jednak umieć rozróżnić natchnienia Ducha Świętego od poruszeń natury i podszeptów złego ducha. Bez tego roztropnego rozeznania można łatwo ulec złudzeniu i błędom, uważając za natchnienie Boże to, co jest skutkiem mniej lub więcej nieświadomych poruszeń naszego człowieczeństwa. Prawdziwe natchnienia Ducha Świętego nie tytko utrzymują nas w zasięgu woli Bożej, ale jeszcze lepiej nas w nią wprowadzają: w zasięg rozporządzeń przełożonych, obowiązków własnego stanu. Kiedy natomiast zachodzi rzecz przeciwna, należy się wszystkiego obawiać, Duch Święty bowiem może nas pobudzać tylko do spełnienia woli Bożej, a zatem nie może dawać natchnień przeciwnych posłuszeństwu i naszym obowiązkom. W wypadkach wątpliwych należy odwołać się do rady osoby światłej i roztropnej, a wówczas ten, kogo Duch Święty prawdziwie prowadzi, będzie zdolny iść za zdaniem drugich, choćby było ono przeciwne własnemu.

  • Duch Święty, powiedział Jezus, „u was przebywa i w was będzie” (J 14, 17). Jak wielką byłoby nierozwagą działać niezależnie od Niego. On rozdziela wiernym rozmaite dary swoje, ze wspaniałomyślnością odpowiadającą Jego bogactwu oraz potrzebom funkcji i obowiązków każdego (KK 7. 12).
  • O Duchu Boży, który tchniesz, gdzie chcesz, jesteś bowiem najwyższym dobrem; okaż mi swoją dobroć czyniąc to, co możesz, udzielając mi często natchnień do tego, co powinienem myśleć, mówić i czynić, abym pobudzany przez Ciebie stawał się podobny do Ciebie we wszystkim...
    Ponieważ jesteś panem wszechwładnym moich władz, pukaj do ich drzwi, a równocześnie otwieraj wołając tak skutecznie, abym Ci odpowiedział natychmiast nie dając Ci czekać, byś mógł czynić we mnie i ze mną to, co się Tobie spodoba... Mów we mnie, bo Twój sługa słucha... Ty mówisz, że pragniesz usłyszeć mój głos: „Daj mi usłyszeć swój głos”, lecz ja pragnę gorąco usłyszeć Twój głos: „Daj mi usłyszeć Twój głos”, i pragnę doznać skutków tego głosu: tylko w ten sposób potrafię odpowiedzieć moim głosem i pełnić uczynki podobne do Twoich (L. da Ponte).
  • O Duchu Boży, gdy Tobie spodoba się prowadzić duszę swoimi drogami w najprostszym i najgłębszym pokoju, Ty ukazujesz jej wszystko, co powinna czynić i mówić, w najdrobniejszych szczegółach, stopniowo i jasno; potem urabiasz jej wolę ustalając ze słodyczą i mocą, co powinna czynić i chcieć... Ty udzielasz jej wszystkich środków, ona się nawet o nie nie stara, Ty w wielkim pokoju sprawiasz, że stają się skuteczne i owocne. Pokój ten jest świetlany, prosty a głęboki. Boski ten pokój jest znakiem Twojego niewysłowionego działania w duszy umartwionej i wiernej. Często, bardzo często jest on przeciwny, sprzeczny z myślami i zamiarami ludzkimi i burzy je; lecz cudownie wzbogaca duszę wszelkimi dobrami i doprowadza ją do jedynego jej celu: do chwały Bożej i dobra dusz (bł. M. Teresa de Soubiran). Ty, o Duchu Święty, natchniesz nie tylko moją modlitwę, lecz także czynności, pokierujesz moim obcowaniem z bliźnim i zrodzisz we mnie zarówno te cudowne owoce darów Twoich, jak i wszystkich cnót, które także są Twoimi darami, bez Ciebie bowiem nie nabędziemy ich nigdy... To już nie będzie ludzki sposób działania, lecz boski, dzięki Tobie, o Duchu Święty, obecny w nas. „Wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi.” To jest prawdziwe życie, życie dzieci Bożych. Spraw więc, aby ono było także moim życiem (św. Karmela od Ducha Świętego).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 225

Do góry

Książka na dziś

Jak wychowywać dziecko będące pod wpływem toksycznego ex-małżonka

Jak wychowywać dziecko będące pod wpływem toksycznego ex-małżonka

Amy J. l. Baker, Paul R. Fine

Rozwód nigdy nie jest łatwy. Koniec małżeństwa, zwłaszcza w rodzinie, w której są dzieci, zawsze wiąże się ze zmianami i stratami. Być może straciłaś/straciłeś dom rodzinny, część przychodu, niektórych przyjaciół, a nawet o wiele więcej.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

25 WRZESIEŃ 2018

Wtorek XXV tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne błogosławionego Władysława z Gielniowa, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(Prz 21, 1-6. 10-13)
Serce króla – kanały wody w ręku Pana, zwraca je tam, dokąd sam zechce. Każdego droga jest prawa w jego oczach, lecz Pan osądza serca. Przestrzeganie prawa i sprawiedliwości lepsze dla Pana niż krwawe ofiary. Wyniosłe oczy i harde serce – ta lampa występnych jest grzechem. Zamiary pracowitego prowadzą do zysku, a wszystkich śpieszących się – do straty. Nabywanie skarbów językiem kłamliwym to słabnący oddech szukających śmierci. Dusza występnego pragnie zła, bliźni w jego oczach nie znajduje łaski. Gdy karzą szydercę, mądrzeje naiwny, gdy pouczają mądrego, on wiedzy nabywa. Sprawiedliwy ma wgląd w dom bezbożnego, sprowadza zło na bezbożnych. Kto uszy zatyka na krzyk ubogiego, sam będzie wołał, lecz nie otrzyma odpowiedzi.

(Ps 119 (118), 1 i 27. 30 i 34. 35 i 44)
REFREN: Prowadź mnie, Panie, ścieżką Twych przykazań

Błogosławieni, których droga nieskalana,
którzy postępują zgodnie z Prawem Pańskim.
Pozwól mi zrozumieć drogę Twych przykazań,
abym rozważał Twoje cuda.

Wybrałem drogę prawdy,
pragnąc Twych wyroków.
Ucz mnie, bym przestrzegał Twego Prawa
i zachowywał je całym sercem.

Prowadź mnie ścieżką Twoich przykazań,
bo radość mi przynoszą.
A Prawa Twego zawsze strzec będę,
po wieki wieków.

(Łk 11, 28)
Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie.

(Łk 8, 19-21)
Przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: "Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą". Lecz On im odpowiedział: "Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Błogosławiony Władysław z Gielniowa (ok. 1440-1505), bernardyn, patron Warszawy, słynął z wielkiej czci męki Pańskiej. Poświęcił jej liczne kazania i pieśni. Nade wszystko jednak usiłował tak postępować, by towarzyszyć cierpiącemu Jezusowi. Odznaczał się duchem pokuty i surowym, pełnym wyrzeczeń stylem życia. Jego postawa i posługa zjednały mu szacunek wiernych. Już wkrótce po jego śmierci lud Warszawy gromadził się przy jego grobie, modląc się za jego wstawiennictwem.

Ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" wrzesień 2007, s. 104

Błogosławiony Władysław z Gielniowa, prezbiter - Marcin Jan (takie imiona otrzymał na chrzcie) urodził się w Gielniowie koło Opoczna ok. 1440 r. Po ukończeniu szkoły parafialnej udał się do Krakowa, gdzie kontynuował swoje studia, aż znalazł się na tamtejszym uniwersytecie w roku 1462. Wstąpił do bernardynów i przyjął imię zakonne Władysław. Tu również najprawdopodobniej odbył swoje studia zakonne i otrzymał święcenia kapłańskie. Dla swojego zakonu Władysław zasłużył się najbardziej przez to, że stał się współautorem konstytucji, które - zatwierdzone przez kapitułę prowincji i kapitułę generalną w Urbino (1490). Jego życie było przepełnione modlitwą i duchem pokuty. Miał dar łez i ekstaz. Zapamiętano go jako płomiennego kaznodzieję. Był jednym z pierwszych duchownych, który wprowadził do Kościoła język polski poprzez kazania i poetyckie teksty. W 1504 r. został gwardianem przy kościele św. Anny w Warszawie. Tutaj umarł 4 maja 1505 r.

Do góry

 

DUCH UŚWIĘCICIEL

Przyjdź, Duchu Święty, bez Twojego tchnienia nic ma nic w człowieku (MP: sekwencja)

„Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy” (Ga 5, 25). Chrześcijanin przez chrzest otrzymuje życie Ducha Świętego; On go odrodził, ożywił, dlatego też ma moc „chodzić”, czyli żyć według Ducha, stosując się do Jego stylu i Jego planów. Rozpocząwszy żyć w Duchu, nie może ulegać ciału. „Postępujcie według Ducha — zachęca św. Paweł — a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało” (tamże 16-17). Przez ciało należy rozumieć nie tylko samo ciało, lecz całego człowieka — ciało i duszę — który dopóki żyje na ziemi, podlega nieustannie namiętnościom usiłującym pociągnąć go do złego, oderwać od Boga. Nawet chrześcijanin szczerze oddany życiu duchowemu nie jest wolny od tej przykrej walki: to upokarzająca rzeczywistość, lecz nie może ona powodować zniechęcenia, samoponiżenia. Kiedy odczuwa w sobie budzące się pragnienia człowieka cielesnego, ziemskiego, powinien pamiętać, że nie jest sam w tej walce, że Duch Święty jest z nim, by podtrzymywać go swoją siłą, swoją łaską. Jeśli postanowił iść „za pragnieniami Ducha Świętego”, nie może ulegać pragnieniom ciała, nie tylko dzięki własnej odporności, ale przede wszystkim dzięki potężnej pomocy, której Duch Święty udziela temu, kto poddaje Mu się jako swojemu przewodnikowi. Równocześnie doświadczenie własnej ułomności i nędzy uczyni człowieka pokorniejszym i pobudzi do gorliwszej modlitwy do Ducha Świętego, w przekonaniu, ze uświęcenie może przyjść tylko od Niego.

Dlatego Kościół uczy wzywać nieustannie Ducha Świętego: „O Stworzycielu Duchu, przyjdź, nawiedź dusz wiernych Tobie krąg, niebieską łaskę zesłać racz sercom, co dziełem są Twych rąk” (Veni Creator). Umysł ludzki odczuwa potrzebę wyższej mądrości, by zrozumieć rzeczy Boże i rozpoznać drogę wiodącą do Pana. Zmysły, często zaciemnione przez namiętności, potrzebują światła, które by je wiodło do prawdziwych i wiecznych dóbr, serce zaś — nadprzyrodzonej miłości, by oddać się wielkodusznie Bogu i bliźniemu, wrodzona słabość człowieka zaś wsparcia przez moc Bożą. Na wszystkie te potrzeby, uznane z pokorą, Duch Święty odpowiada udzielając światła, miłości, tężyzny, łaski, prowadząc i podtrzymując chrześcijanina na drodze do świętości.

  • O Duchu Święty, staję przed Tobą jako mały niedojrzały owoc, który powinien dojrzewać w słońcu, tak jak słoma powinna być spalona w ogniu; jak wosk bezkształtny, który powinien otrzymać odcisk; jak kropla rosy, którą ma osuszyć słońce; jak nieświadoma dziewczynka, która potrzebuje pouczenia... O Duchu Święty, udziel się duszy małej, ubogiej, pokornej, pragnę stanąć przed Tobą w takim usposobieniu i wzywam Cię: przyjdź. Duchu Święty, uświęć mnie! Tak bardzo pragnę świętości! Ty mnie uświęcaj, uczyń mnie świętą, wielką świętą, uczyń mnie szybko świętą, tak abym nawet o tym nie wiedziała (s. Karmela od Ducha Świętego). O Duchu Święty, Ty udzielasz darów i rodzisz niebieskie owoce, uwielbiamy Cię... O Darze ponad wszelki dar, błagamy Cię z gorącym pragnieniem i zwracamy do Ciebie pełne ufności wezwanie, jakie nieustannie kieruje do Ciebie Kościół: Przyjdź, przyjdź, o Duchu Stworzycielu wszystkiego, co jest dobre; przyjdź i napełnij dusze nasze swoimi darami i owocami...
    O Duchu Ożywicielu... Ty udzielasz duszy nadprzyrodzonej żywotności, dzięki której rodzi ona nieustannie wybrane owoce, przyjdź i spraw, aby również w ogrodzie mojej duszy dojrzewały owoce Twojej łaski. Przyjdź, o Roso niebieska, i spraw, aby w nas rosły i dojrzewały owoce doskonałej czystości i wstrzemięźliwości oraz dziewiczej skromności. Przyjdź, o słodki Gościu duszy, usuń wszelką brzydotę występków i namiętności, aby dojrzewały w nas święte owoce słodyczy, dobroci i łaskawości. Przyjdź, o Węźle niebieski, a wiążąc nierozerwalnie nasze serce z Bogiem, spraw, aby w nim dojrzewały owoce niezmiennej wierności, wielkoduszności i cierpliwości. Przyjdź, o Boski Pocieszycielu, żywy płomieniu świętej miłości, a spalając w nas wszelkie ziemskie uczucie, spraw, aby dojrzewały w naszym sercu owoce miłości Bożej, pokoju i radości niebieskiej (bl. Helena Guerra).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 228

Do góry

Książka na dziś

Kalendarz zdzierany. Każdy apostołem

Kalendarz zdzierany. Każdy apostołem

„Każdy apostołem” – z wyrywanymi kartkami – na 2019 rok ma wyjątkowe znaczenie. Obok krótkiej wzmianki o patronach dnia zamieszczamy także modlitwy za rodziny w ich różnych potrzebach. Staramy się tutaj również przybliżyć wszystkim Czytelnikom treść świąt kościelnych

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

26 WRZESIEŃ 2018

Środa XXV tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie dowolne świętych męczenników Kosmy i Damiana

Dzisiejsze czytania

(Prz 30, 5-9)
Każde słowo Boże wypróbowane, tarczą jest dla tych, co się chronią do niego. Do słów Jego nic nie dodawaj, by cię nie skarcił i zostałbyś kłamcą. Proszę Cię o dwie rzeczy, nie odmawiaj mi, nim umrę: Fałsz i kłamstwo oddal ode mnie, nie dawaj mi bogactwa ni nędzy, żyw mnie chlebem niezbędnym, bym syty, nie stał się niewierny i nie rzekł: "A któż to jest Pan?" lub z biedy nie zaczął kraść i nie targnął się na imię mego Boga.

(Ps 119 (118), 29 i 72. 89 i 101. 104 i 163)
REFREN: Słowo Twe, Panie, oświeca mą drogę

Powstrzymaj mnie od drogi kłamstwa,
obdarz mnie łaską Twojego Prawa.
Prawo ust Twoich jest dla mnie lepsze
niż tysiące sztuk złota i srebra.

Twoje słowo, Panie, jest wieczne,
niezmienne jak niebiosa.
Powstrzymuję nogi od wszelkiej złej ścieżki,
aby słów Twoich przestrzegać.

Z Twoich przykazań czerpię roztropność,
dlatego nienawidzę wszelkiej ścieżki nieprawej.
Nienawidzę kłamstwa i nim się brzydzę,
a Prawo Twoje miłuję.

(Mk 1, 15)
Bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

(Łk 9, 1-6)
Jezus zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami oraz władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. Mówił do nich: "Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, pozostańcie tam i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśliby was gdzieś nie przyjęli, wychodząc z tego miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim!" Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Doznając Bożej miłości, zostajemy posłani, aby o niej świadczyć wobec świata. Będziemy przyczyniać się do duchowego uzdrowienia braci, jeżeli słowem i czynem będziemy im głosić Dobrą Nowinę. Jezus powierza nam misję przemiany tego świata, zabraniając używania jakichkolwiek pozorów światowej potęgi. A jednak nie jesteśmy bezbronni. Jeśli wypełniamy dane od Jezusa powołanie, możemy być pewni swej przewagi nad złymi duchami.

Ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" wrzesień 2007, s. 107

Święci męczennicy Kosma i Damian - byli oni prawdopodobnie bliźniakami. Być może pochodzili z Arabii. Stamtąd udali się do Syrii, do Cylicji w Małej Azji, by doskonalić się w sztuce lekarskiej. Odznaczali się niezwykłą sumiennością, dzięki czemu stali się wybitnymi lekarzami. Według legendy ich męczeństwo miało miejsce ok. 300 r. podczas prześladowań za czasów Dioklecjana. Zginęli w Cyrze (Kyrros) w Syrii, gdzie zostali pochowani. Ich grób od razu zasłynął cudami, a kult wzrastał, czego mamy dowody w piśmiennictwie wczesnochrześcijańskim.

Do góry

 

DUCH PRAWDY

O Duchu Prawdy, doprowadź mnie do całej prawdy (J 16, 13)

Tylko Duch Święty, jako Bóg, może dać człowiekowi zrozumienie tajemnic Bożych. Św. Paweł mówi o tym wyraźnie: „To, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało... nam objawił Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego... Podobnie i tego, co Boże, nie zna nikt, tylko Duch Boży. Otóż myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych (1 Kor 2, 9-12), Takie jest cudowne działanie Ducha Świętego w wiernych, którzy żyją zjednoczeni z Nim przez miłość. Staje się ich nauczycielem i czyni ich uczestnikami w swym poznawaniu „głębokości” i „tajemnic” Boga. Dokonuje tego dzieła nie z zewnątrz, lecz od wewnątrz serc, przenikając je swoim boskim głosem, by dać zrozumieć wzniosłą wielkość „darów, jakich nam Bóg udzielił”.

Im bardziej chrześcijanin przez miłość żyje w łączności z Duchem Świętym przebywającym w nim, tym bardziej jest zdolny przyjmować Jego nieocenione łaski. Wówczas sprawdza się słowo Jezusa: „On was wszystkiego nauczy” (J 14, 26). Duch prawdy oświeca swoim światłem studium i rozważanie rzeczy Bożych, pozwala wnikać w znaczenie Pisma świętego, daje pełne zrozumienie prawa Bożego. W ten sposób On nie tylko „udoskonala stale wiarę swymi darami” (KO 5), lecz doprowadza chrześcijanina „do kontemplacji i pojmowania” tajemnic Bożych (KDK 15). Dzięki Jego wpływowi modlitwa staje się prostsza i głębsza; ten, kto się modli, nie potrzebuje już rozumować lub szukać przekonywających dowodów, lecz dzięki oświecającemu dotknięciu Ducha Świętego może zatrzymać swe spojrzenie na prawdzie i w niej je utwierdzić. To proste spojrzenie kontemplacyjne objawia mu Boga bardziej niż jakiekolwiek studium teologiczne. Spostrzega, że pogrąża się w Bogu, pojmuje przepaść bez dna, w której z radością się zagłębia. Nie widzi, nie rozróżnia nic dokładnie, lecz odczuwa Boga i zdaje sobie sprawę, że jest z Nim złączony. To wszystko umacnia ducha, oczyszcza go, pobudza, aby szukał Boga i miłował Jego wolę ponad wszystko.

  • Spraw, o Panie, abyśmy wzrastali w miłości, która się rozlewa w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany, abyśmy będąc żarliwi w duchu i miłując to, co duchowe, mogli poznać nie przez znaki, które ukazują się cielesnym oczom, ani jakimś głosem brzmiącym w cielesnych uszach, lecz wewnętrznym spojrzeniem i słyszeniem, duchowe światło i głos duchowy, czego cieleśni ludzie nie mogą znieść. Nie miłuje się bowiem tego, czego wcale się nie zna. Jeśli się zaś miłuje to, co się nieco zna, to miłość ta sprawia, iż można to poznać coraz lepiej i coraz pełniej. Udziel mi więc, Panie, łaski, abym czynił postępy w miłości, którą Duch Święty rozlewa w moim sercu, a On doprowadzi mnie do wszelkiej prawdy... „Prowadź mnie, Panie, drogą Twoją i będę chodził w Twojej prawdzie.”
    To Ty, o Duchu Święty, którego zadatek otrzymaliśmy teraz, zapewniasz nas, że dojdziemy do tej pełni, o której mówi Apostoł: „Wtedy zaś twarzą w twarz”... „teraz poznaję po części, lecz potem poznam jak i On poznany jest”... O Duchu miłości, rozlewaj stale coraz większą miłość w naszych sercach, abyśmy mogli dojść do poznania całej prawdy (św. Augustyn).
  • O Duchu Święty, Ty przebywasz z Ojcem i Synem w naszym wnętrzu i ożywiasz je; jesteśmy Twoją świątynią... Twoja szkoła jest wewnętrzna, dajesz się słyszeć we wnętrzu... Kto może mówić w tym naszym wnętrzu, jeśli nie Ten, kto je wypełnia i działa w nim kierując, dokądkolwiek zechce? Kto, jeśli nie Bóg? O Duchu Święty, Ty jesteś Bogiem i działasz jak Bóg, kiedy mówisz i dajesz się odczuwać w najgłębszym wnętrzu serca człowieka... Tobie są zastrzeżone prawdy najwznioślejsze i ukryte, Tobie jest również zastrzeżony wzrost naszych sil, by uczynić nas zdatnymi... Ty jesteś tym Duchem, który powołuje proroków, udziela im natchnień wewnętrznych, odsłania im ich przyszłość, bo znasz wszystko, również to, co jest szczególnie zastrzeżone Bogu... Ty nie słuchałeś nikogo prócz Syna Bożego, usłyszałeś to, co otrzymałeś w czasie Twojego wiecznego pochodzenia, jak Syn usłyszał to, co otrzymał w czasie swojego odwiecznego narodzenia (J. B. Bossuei).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 231

Do góry

Książka na dziś

Skąd się biorą wierzące dzieci?

Skąd się biorą wierzące dzieci?

Piotr Wołochowicz, Mariola Wołochowicz

W codziennym zabieganiu często zapominamy o tym, że jesteśmy dziećmi Boga. To błąd! Przecież nasza wiara nie ogranicza się do niedzielnych wizyt w kościele. Pan Bóg chce być obecny w każdej sferze naszego życia, również w relacjach z naszymi dziećmi

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

27 WRZESIEŃ 2018

Czwartek XXV tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe świętego Wincentego à Paulo, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(Koh 1, 2-11)
Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami – wszystko jest marnością. Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy. Słońce wschodzi i zachodzi, i na miejsce swoje śpieszy z powrotem, i znowu tam wschodzi. Ku południowi ciągnąc i ku północy zawracając, kolistą drogą wieje wiatr i znowu wraca na drogę swojego krążenia. Wszystkie rzeki płyną do morza, a morze wcale nie wzbiera; do miejsca, do którego rzeki płyną, zdążają one bezustannie. Każde mówienie jest wysiłkiem: nie zdoła człowiek wyrazić wszystkiego słowami. Nie nasyci się oko patrzeniem ani ucho napełni słuchaniem. To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie, więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem. Jeśli jest coś, o czym by się rzekło: "Patrz, to coś nowego" – to przecież istniało to już w czasach, które były przed nami. Nie ma pamięci o tych, co żyli dawniej, ani też o tych, co będą kiedyś żyli, nie pozostanie wspomnienie u tych, co będą potem.

(Ps 90 (89), 3-4. 5-6. 12-13. 14 i 17)
REFREN: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Obracasz w proch człowieka
i mówisz: "Wracajcie, synowie ludzcy".
Bo tysiąc lat w Twoich oczach
jest jak wczorajszy dzień, który minął,
albo straż nocna.

Porywasz ich, stają się niby sen poranny,
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca,
wieczorem więdnie i usycha.

Naucz nas liczyć dni nasze,
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, Panie, jak długo będziesz zwlekał?
Bądź litościwy dla sług Twoich!

Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami
i wspieraj pracę rąk naszych,
dzieło rąk naszych wspieraj!

(J 14, 6)
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

(Łk 9, 7-9)
Tetrarcha Herod posłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Chrystusa i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że zjawił się Eliasz; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. A Herod mówił: "Jana kazałem ściąć. Któż więc jest ten, o którym takie rzeczy słyszę?" I starał się Go zobaczyć.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Święty Wincenty à Paulo (1581-1660), świetnie wykształcony i dobrze zapowiadający się duchowny, obrońca ortodoksji wobec jansenizmu, stopniowo odchodził od wielkiego świata ku sprawom najuboższych, dostrzegając pośród nich szczególną obecność Chrystusa. Dla opieki nad biednymi i formacji kleru założył zgromadzenia księży misjonarzy i sióstr szarytek, które miały podejmować jego dzieło. Oby jego świadectwo zdołało i nas pobudzić do gorliwego szukania Chrystusa w ubogich i potrzebujących.

Ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" wrzesień 2007, s. 112

Do góry

 

DUCH UMIEJĘTNOŚCI

Duchu święty, utwierdź moją wiarę swoją mocą (1 Kor 2, 4-5)

Św. Jan od Krzyża, prowadzony przez Ducha Świętego, nakreślił swoją sławną drogę „nic”, która pomijając wszystkie dobra stworzone wiedzie prosto i szybko do zjednoczenia z Bogiem. „Nic, nic — powtarza Święty — ani to, ani tamto; ani dobra ziemskie, ani dobra niebieskie” (Szkic Góry Karmel), czyli żadne przyjemności i pociechy duchowe, lecz sam Bóg. Człowiek oświecony przez Ducha Świętego nie przeraża się takim wyrzeczeniem, lecz podejmuje je z radością, zrozumiał bowiem, że „wszystkie rzeczy są marnością, z wyjątkiem miłowania Boga i służenia Jemu samemu” (O naśladowaniu III, 1, 4).

Duch Święty pozwala jednak zrozumieć również prawdziwą wartość rzeczywistości ziemskich. Chociaż ukazuje, że „wszelki byt stworzony w porównaniu z nieskończonym bytem Boga jest niczym” (J.K.: Dr. I, 4, 4), nie zaprzecza doskonałości zawartej w stworzeniach, lecz ukazuje ją jedynie jako ślad, odblask nieskończonej doskonałości Boga. Tak oglądane stworzenia nie są już przeszkodą, lecz szczeblami, po których można wznieść się do Boga: „Dusza — mówi św. Jan od Krzyża — czuje się wielce pobudzona do miłości swego umiłowanego Boga przez rozważanie stworzeń, jako że są dziełami Jego własnej ręki” (P.d. 4, 3). Każde stworzenie jest posłańcem, który głosi Boga: oznajmia Jego dobroć, piękność, wszechmoc, obecność. Chrześcijanin osiąga wówczas doskonałą równowagę względem wszystkich rzeczy stworzonych: miłuje je jako dzieła ręki Boga i milczące głosicielki Jego miłości i obecności, lecz nie przywiązuje się do nich, bo jego serce spoczywa tylko w Bogu. Sobór Watykański II wiele razy mówił w tym znaczeniu: „Człowiek, uczyniony w Duchu Świętym nowym stworzeniem, może i powinien miłować rzeczy same jako stworzone przez Boga. Otrzymuje je od Boga i widzi je niejako spływające z ręki Bożej — dlatego je szanuje. Dziękując za nie Bogu-Dobroczyńcy i używając stworzeń oraz korzystając z nich w duchu ubóstwa i wolności, wprowadza siebie w prawdziwe posiadanie świata, niby nic nie mając, a wszystko posiadając: <Wszystko bowiem wasze jest: wy zaś Chrystusowi, Chrystus zaś Boży> (1 Kor 3, 22-23)” (KDK37). Takich wyżyn nie można osiągnąć bez głębokiego oczyszczenia ducha, bez całkowitej uległości darom Ducha Świętego.

  • Wszechmocny, wieczny, sprawiedliwy i miłosierny Boże, przez wzgląd na siebie samego udziel łaski mnie nędznemu, abym czynił to, co wiem, że Ty chcesz, i abym czynił zawsze to, co się Tobie podoba; abym zewnętrznie oczyszczony, wewnętrznie oświecony i rozpalony ogniem Ducha Świętego mógł naśladować Syna Twojego, Pana naszego Jezusa Chrystusa, i dojść do Ciebie, o Najwyższy, tylko dzięki Twojej łasce...
    Proszę Cię, o Panie, aby płomienna i słodka moc Twojego imienia oderwała mój umysł od wszystkich rzeczy, jakie są pod niebem, bym umarł w uniesieniu miłości ku Tobie, bo Ty raczyłeś umrzeć w uniesieniu miłości ku mnie (św. Franciszek z Asyżu). Nie z wahaniem, lecz z niewzruszoną świadomością kocham Cię, Panie. Zraniłeś serce moje swoim słowem i umiłowałem Cię. Lecz także niebo i ziemia, i wszystko, co się w nich znajduje, zewsząd mówią do mnie, abym Cię kochał, i bez przerwy o tym mówią wszystkim, aby nie mogli wymówić się od winy...
    Lecz cóż ja kocham, gdy kocham Ciebie? Nie wdzięki ciała ni urodę życia, ani blask światła tak miły oczom; nie słodkie melodie różnorakich pieśni, nie przyjemny zapach kwiatów, olejków i ziół wonnych, nie mannę i miody, nie członki cielesne nęcące do uścisków — nie to ja kocham, gdy kocham Boga mego. A jednak kocham jakieś światło, jakiś głos, jakąś woń, jakiś pokarm i jakiś uścisk, gdy kocham Boga mego, który jest światłem, głosem, wonią, pokarmem, uściskiem dla mego wewnętrznego człowieka, tam gdzie duszy mej przyświeca światło nie objęte przestrzenią, gdzie rozbrzmiewa pieśń, której czas nie porywa, gdzie unosi się woń, której podmuch wiatru nie rozwieje, gdzie smak rozkoszuje się pokarmem, którego nie umniejsza spożycie, i gdzie przebywa coś, od czego nie odrywa przesyt. Oto co kocham, gdy kocham Boga mego.
    Prawda mówi do mnie: „Nie jest twoim Bogiem ani niebo, ani ziemia, ani żaden byt materialny”... Już ty, mówię ci, duszo, jesteś czymś lepszym niż twoje ciało... Lecz Bóg twój jest Życiem nawet twojego życia (św. Augustyn: WyznaniaX, 6, 8. 10).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 235

Do góry

Książka na dziś

„Na moją pamiątkę”. Szkice do nieukończonej książki o Eucharystii

„Na moją pamiątkę”. Szkice do nieukończonej książki o Eucharystii

ks. Mieczysław Maliński

Szkice do książki „Na moją pamiątkę” są ostatnimi zapiskami autora w czasie mocno postępującej już choroby. Oparte na bogatych materiałach źródłowych oraz jego rozmyślaniach i rozważaniach są jego duchowym testamentem.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

28 WRZESIEŃ 2018

Piątek XXV tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe świętego Wacława, męczennika

Dzisiejsze czytania

(Koh 3, 1-11)
Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju. Cóż przyjdzie pracującemu z trudu, jaki sobie zadaje? Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi, by się nią trudzili. Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie, dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca.

(Ps 144 (143), 1b i 2abc. 3-4)
REFREN: Błogosławiony Pan, Opoka moja

Błogosławiony Pan, Opoka moja.
On mocą i warownią moją,
osłoną moją i moim wybawcą,
moją tarczą i schronieniem.

Panie, czym jest człowiek, że troszczysz się o niego,
czym syn człowieczy, że Ty o nim myślisz?
Do tchnienia wiatru podobny jest człowiek,
dni jego jak cień przemijają.

(Mk 10, 45)
Syn Człowieczy przyszedł, żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu.

(Łk 9, 18-22)
Gdy raz Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: "Za kogo uważają Mnie tłumy?" Oni odpowiedzieli: "Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał". Zapytał ich: "A wy za kogo Mnie uważacie?" Piotr odpowiedział: "Za Mesjasza Bożego". Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: "Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Święty Wacław (ok.907-929), książę czeski, pokazuje świętość jako naśladowanie Boskiego Mistrza. Odznaczający się głęboką pobożnością, przejęty losem najuboższych; nie odstępował od Jezusa także i w tym, co najtrudniejsze i najbardziej bolesne. Skoro Mistrz musiał wiele wycierpieć i zostać zabity, to jego wierny uczeń podzielił jego los, zamordowany za sprawą brata, pragnącego przejąć jego władzę.

Ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" wrzesień 2007, s. 115

Do góry

 

DUCH RADY

Panie, spraw, abym żył według Twego Ducha, we mnie mieszkającego (Rz 8, 5-9)

„Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana?” (Mdr 9, 13). Jego plany są niezbadane, a drogi niedostępne (Rz 11, 33). Człowiek nie może ich poznać ani zrozumieć, lecz Duchowi Świętemu są dobrze znane i chociaż nie odsłania ich całkowicie, może prowadzić wierzącego drogami Bożymi i pozwolić mu dojrzeć nieskończoną mądrość Bożą ukrytą w każdym wydarzeniu. Cierpienie jest zawsze tajemnicą dla człowieka. Tylko Duch Święty może dać poznać jego wartość i udzielić umiejętności krzyża oraz pozwoli zrozumieć, jaką postawę należy przyjąć w cierpieniu. W innych okolicznościach trudno pojąć, jaka jest wola Boża, jakie rozwiązanie lub wybór będzie lepszy i przyjemniejszy Bogu, jak można pogodzić sprzeczne obowiązki i którym należy dać pierwszeństwo. Często nawet rada mądrych osób nie pomoże rozwiązać pewnych wątpliwości. Trzeba wówczas wzywać usilnie Ducha Świętego: Jego rada nie może mylić, jest bowiem radą Boga. On został dany wierzącym właśnie na to, by ich oświecać i prowadzić po drogach Najwyższego. „Namaszczenie, które otrzymaliście od Niego [Chrystusa], trwa w was... poucza was o wszystkim. Ono jest prawdziwe i nie jest kłamstwem. Toteż trwajcie w nim tak, jak was nauczył” (1 J 2, 27), mówi apostoł Jan. A ma na myśli dar Ducha Świętego, którym chrześcijanin został namaszczony na chrzcie, uczestnicząc w namaszczeniu Chrystusa, zapowiedzianym przez Izajasza, a potwierdzonym przez samego Jezusa: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił” (Łk 4, 18).

Ochrzczony, żyjąc w łasce, nie może wątpić o obecności Ducha Świętego w nim ani o Jego pomocy. A jednak tylko nieliczni korzystają z niej w pełni. Przyczyna tego leży w braku uległości, a także w pewnego rodzaju trwaniu przy duchu świata, który utrudnia działanie darów Ducha Świętego. Jezus oświadczył, że świat nie może przyjąć Ducha prawdy (J 14, 17); zaciemniony z powodu ulegania namiętnościom, nie może Go poznać ani poddać się Jego wpływowi. Chrześcijanin tylko w miarę, jak uwalnia się od najmniejszego nawet wpływu ducha światowego, staje się zdolnym rozpoznać i iść za natchnieniem Ducha Świętego.

  • Jak mogę zbliżyć się do Ciebie, o Duchu Święty? Ty mieszkasz w światłości niedostępnej i Ty sam jesteś światłością, mądrością i blaskiem; ja natomiast mieszkam w ciemnościach, owszem, ja sam jestem nieuctwem i prostactwem.
    Tymczasem, o Boski Duchu... wzywam Cię z ufnością, abyś mnie oświecił... Odsłoń przede mną wielkości i tajemnice boskie, bym Cię wielbił i uznawał. Odkryj przede mną zasadzki szatana i świata, abym mógł ich uniknąć i nie wpaść w nie nigdy; ukaż mi jeszcze moje nędze i słabości, błędy, uprzedzenia, upór, wybiegi miłości własnej, abym się nimi brzydził i z nich się poprawił. Lecz, o Światło dobroczynne, oświeć przede wszystkim moją duszę, abym poznał, czego żądasz ode mnie. Daj, abym zrozumiał dobrze piękno Twoich przymiotów i Twej łaski, i to wszystko, co powinienem czynić, by zasłużyć na dobrodziejstwa, ten wyraz Twojej dobroci, i bym odpowiedział na nie z całą wiernością. Podtrzymuj mnie, chcę bowiem pozostać Ci wiernym aż do śmierci (P. Aurillon).
  • O Duchu Święty, Ty ukazujesz nam, co powinniśmy czynić, aby podobać się Trójcy. Mówisz wewnętrznie przez natchnienia, a zewnętrznie przez przepowiadanie słowa i ostrzeżenia, które zawsze pochodzą od Ciebie, ponieważ nikt nie może wypowiedzieć słodkiego i miłego imienia Jezus, jeśli Ty go nie pobudzisz.
    Tyś jest rozdawcą skarbów, jakie kryją się na łonie Ojca, Ty jesteś skarbnicą rad wymienianych między Ojcem a Słowem. Ty jesteś laską, która uderzając w skałę wydobywa z niej wodę nasycającą wszystkie stworzenia. Upusty niebieskie zawsze są otwarte, by spuszczać na ziemię łaskę, lecz my nie mamy otwartych ust pragnienia, aby ją przyjąć.
    Przyjdź, przyjdź, o najmilszy Duchu! Duchu dobroci! Podziwiam Cię, gdy wychodzisz z łona Ojca, a wchodzisz w pierś Słowa, a następnie z serca Słowa przychodzisz do nas na ziemię. Z łona Ojca przynosisz nam moc, a z serca Słowa miłość najżarliwszą (zob. św. M. Magdalena de Pazzi).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 238

Do góry

Książka na dziś

Jezus do rodziny

Jezus do rodziny

ks. Dolindo Ruotolo

W odpowiedzi na krzyk ostrzegawczy przemawia spokojnym głosem nasz Autor, mający za sobą nie tylko wiele przeżytych lat, ale też doświadczenia boskie i ludzkie: słuchać tego, co mówi, znaczy usłyszeć, jak wszelkie mity rozwodowe upadają z hukiem

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

29 WRZESIEŃ 2018

Sobota XXV tygodnia okresu zwykłego

Święto świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała

Dzisiejsze czytania

(Dn 7, 9-10. 13-14)
Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła to płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał sprzed Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Patrzałem w nocnych widzeniach, a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

(Ps 138, 1-2a. 2b-3. 4-5)
REFREN: Wobec aniołów psalm zaśpiewam Panu

Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich;
będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.

I będę sławił Twe imię za łaskę Twoją i wierność,
bo ponad wszystko wywyższyłeś Twoje imię i obietnicę.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem,
pomnożyłeś moc mojej duszy.

Wszyscy królowie ziemi będą dziękować Tobie, Panie,
gdy usłyszą słowa ust Twoich,
i będą opiewać drogi Pana:
"Zaprawdę, chwała Pana jest wielka".

(Ps 103, 21)
Błogosławcie Pana, wszyscy Jego aniołowie, wszyscy słudzy, pełniący Jego wolę.

(J 1, 47-51)
Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: "Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu". Powiedział do Niego Natanael: "Skąd mnie znasz?" Odrzekł mu Jezus: " Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym". Odpowiedział Mu Natanael: " Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!" Odparł mu Jezus: "Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to". Potem powiedział do niego: " Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Wspominamy dzisiaj przebywających w bliskości Boga archaniołów: Michała, walczącego z szatanem obrońcę Izraela, Gabriela, przekazującego Boże orędzie, oraz Rafała, opiekującego się chorymi i podróżnymi. Wszyscy trzej dani są nam ku pomocy w drodze do nieba, przez nich Bóg okazuje nam swoją potęgę i troskę. Jako chrześcijanie jesteśmy przeznaczeni do świętości, która jest ich udziałem, abyśmy wraz z nimi oddawali chwałę Bogu, wypełniając Jego wolę.

Ks. Jarosław Januszewski, "Oremus" wrzesień 2007, s. 118

Do góry

 

DUCH MIŁOŚCI I MĄDROŚCI

Ojcze chwały, daj mi ducha mądrości, abym Cię głębiej poznał (Ef 1, 17)

Duch Święty, Duch miłości, oświeca i rozpala równocześnie umysł i serce, rozum i wolę. Udziela chrześcijaninowi najgłębszego i wybornego poznania Boga i Jego tajemnic. Jest to dar mądrości, który nie opiera się na studium, lecz na miłości, i właśnie dzięki jej bogactwu daje poznać i odczuwać Boga. Jak matka zna dziecko nie poprzez rozumowanie, lecz przez intuicję wypływającą z jej miłości macierzyńskiej, tak chrześcijanin dzięki miłości osiąga intuicyjne poznanie Boga, które od miłości otrzymuje światło i moc przenikania. Jest to dar Ducha Świętego, bo stanowi owoc miłości wlanej wierzącego i uczestnictwo w nieskończonej mądrości Ducha. Św. Paweł modlił się za Efezjan, aby zostali „wzmocnieni przez Ducha... wkorzenieni i ugruntowani w miłości, zdołali ogarnąć duchem... czym jest szerokość, długość, wysokość i głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę” (Ef 3, 16-19). Tajemnicy nieskończonej miłości Chrystusa, podobnie jak innych tajemnic Bożych, nie można zgłębić bez szczególnego wpływu Ducha Świętego, bez „wzmocnienia”, „wkorzenienia i ugruntowania w miłości” przez Niego. W ten sposób dar mądrości ubogaca niezmiernie życie modlitwy. Ten, kto się modli, zanurza się w Bogu i Jego tajemnicach, doświadcza ich i smakuje nie tylko dzięki światłu wiary, lecz także dzięki miłości. Wpływ mądrości jednak nie kończy się tutaj, lecz ogarnia całe życie chrześcijanina, ucząc go widzieć Boga we wszystkich rzeczach i wszystkie rzeczy w Bogu. Jest to poznawanie, osądzanie wszystkiego według Boga, a nie według miary ludzkiej, lecz według miary Bożej. Jest to mądrość zapowiedziana przez Apostoła: „nie mądrość tego świata... lecz mądrość Boża, ukryta w tajemnicy”, objawiona „przez Ducha”, owoc Jego „pouczeń” wewnętrznych; mądrość, której „człowiek zmysłowy nie pojmuje”, bo rzeczy Boże można poznać tylko „przez Ducha” (1 Kor 2, 6-14).

  • O Duchu Święty, Ty działasz jako Pośrednik między duszą a Bogiem. Wzniecasz w duszy tak żarliwe pragnienia i sprawiasz, że do niej przybliża się ów ogień z nieba, aby cała nim rozgorzała. Jak wielkie miłosierdzie okazujesz duszy, o Panie! Bądź błogosławiony i pochwalony na wieki, iż tak hojnym okazujesz się miłośnikiem! O Boże mój i Stwórco, czy to być może, by znalazł się na tym świecie człowiek, który by Ciebie nie miłował? Lecz biada mi — wszak to ja pierwsza tyle lat żyłam nie miłując Ciebie!...
    Rzecz prawdziwie zdumiewająca i godna głębokiego zastanowienia! Kiedy Ty, o Panie, widzisz duszę całkiem Ci oddaną, bez żadnego interesu własnego, ani dla żadnej innej pobudki ni względu, tylko dlatego jedynie, że jesteś jej Bogiem i nad wszystko Cię miłuje — wówczas nie przestajesz się jej udzielać takimi sposobami, jakie tylko Ty, Mądrość sama, wynaleźć możesz... Czy po tym wszystkim pozostaje co więcej, czego byśmy jeszcze pragnąć mogli?... O Panie, jakże niskie są nasze pragnienia w porównaniu z nieograniczoną hojnością Twojego Majestatu! Jakże nisko spadłyby dusze nasze, gdybyś Ty, Panie, w udzielaniu łask ograniczał się do miary naszej prośby! (Św. Teresa od Jezusa: Podniety miłości Bożej 5, 5-6).
  • Mądrość Twoja, o Słowo, jest jak ów krzak, który widział Mojżesz płonącym, ale nie spalającym się... Do tej mądrości odczuwają odrazę ci, którzy szukają mądrości ludzkiej i stale do niej wracają, a ona u Boga jest głupstwem... Odczuwa odrazę do tej mądrości także ten, kto nie jest zjednoczony z Tobą, obrażając bowiem Ciebie, pozbawia się Ciebie i siebie...
    Co Ty czynisz, o Mądrości mojego Słowa? Podnosisz duszę i pogrążasz ją w przepaści; budujesz i obalasz na ziemię każdy budynek; nieustannie wzdychasz i śpiewasz, czuwasz i zasypiasz, chodzisz, a nigdy się nie poruszasz; Mądrości, która masz w sobie wszelki skarb i jesteś daleka od wszelkiego nierozsądku...
    A jak nabywa się tej mądrości? Nabywa się przez oświecone zrozumienie bytu Bożego, przez nieustanną miłość i pragnienie Boga w Bogu. Kto doszedł do tego, nabył upodobania w mądrości. Kosztuje go ten, kto go smakuje, a rozumie ten, kto nic nie wie. O, dlaczego nie zdążamy bezustannie i nie ustając w staraniach, by posiąść tę mądrość?
    O Mądrości, ty utrwalasz niebo, które jest zawsze w ruchu, okrywasz chwałą duchy anielskie i ludzkie, posilasz oblubienicę Słowa, czynisz silnymi swoich Chrystusów; Ty zawstydzasz wszelką mądrość, a wywyższasz wszelką nieumiejętność, potwierdzasz wszelką prawdę, a zawstydzasz każde kłamstwo. O mądrości, ty jesteś chwałą Kościoła, twojej oblubienicy, i bogactwem duszy twojej oblubienicy (św. M. Magdalena de Pazzi).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 242

Do góry

Książka na dziś

Rok ze Świętą Hildegardą. Kalendarz 2019

Rok ze Świętą Hildegardą. Kalendarz 2019

Praktyczny i pomocny terminarz, zawierający kolejne wspaniale porady św. Hildegardy na każdy dzień i nowe znakomite kulinarne przepisy na każdy tydzień roku! Ten kalendarz pozwoli zaplanować to, jak dbać o zdrowie całej rodziny przez cały rok.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.