Niedziela

Niedziela XI tygodnia okresu zwykłego

Dzisiejsze czytania

(Ez 17, 22-24)
Tak mówi Pan Bóg: "Ja także wezmę wierzchołek z wysokiego cedru i zasadzę, z najwyższych jego pędów ułamię gałązkę i zasadzę ją na górze wyniosłej i wysokiej. Na wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę. Ona wypuści gałązki i wyda owoc, i stanie się cedrem wspaniałym. Wszystko ptactwo pod nim zamieszka, wszystkie istoty skrzydlate zamieszkają w cieniu jego gałęzi. I wszystkie drzewa na polu poznają, że Ja jestem Pan, który poniża drzewo wysokie, który drzewo niskie wywyższa, który sprawia, że drzewo zielone usycha, który zieloność daje drzewu suchemu. Ja, Pan, rzekłem i to uczynię".

(Ps 92 (91), 2-3. 13-14. 15-16)
REFREN: Dobrze jest śpiewać Tobie, Panie Boże

Dobrze jest dziękować Panu,
śpiewać Twojemu imieniu, Najwyższy,
rano głosić Twoją łaskawość,
a wierność Twoją nocami.

Sprawiedliwy zakwitnie jak palma,
rozrośnie się jak cedr na Libanie.
Zasadzeni w domu Pańskim
rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga.

Nawet i w starości wydadzą owoc,
zawsze pełni życiodajnych soków,
aby świadczyć, że Pan jest sprawiedliwy,
On moją Opoką i nie ma w Nim nieprawości.

(2 Kor 5, 6-10)
Bracia: Mając ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Mamy jednak nadzieję i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana. Dlatego też staramy się Jemu podobać, czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.

Aklamacja
Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

(Mk 4, 26-34)
Jezus mówił do tłumów: "Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo". Mówił jeszcze: "Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu". W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Gdy przychodzimy po całym tygodniu pracy w niedzielę na Mszę świętą, Bóg chciałby ten czas wykorzystać, dając nam jak najwięcej. To właśnie tutaj On, Siewca, będzie chciał siać swoje słowo w naszych sercach. On wie, że niektórzy z nas są jak gleba żyzna, niektórzy jak gleba piaszczysta, a inni to po prostu kamienie. Jednak Boski Siewca się nie męczy, sieje swoje ziarno we wszystkich i oczekuje, że wydamy plony. Stawajmy się przed Nim najlepszą glebą, na jaką nas stać, pozwólmy, żeby zasiane dzisiaj słowo mogło w nas przynosić jak najbogatsze plony.

ks. Adam Rybicki, "Oremus" czerwiec 2006, s. 89

Do góry

 

Boże gospodarstwo

Walka ze złem jest celem istnienia Kościoła. Wprawdzie bywały w jego historii okresy, gdy trzeba było mobilizować wszystkie siły, by przetrwać, ale nie to stanowi o jego bogactwie i sile. Kościół jest Bożą plantacją, w której sam Bóg pielęgnuje nowe życie o wymiarze wiecznym.

Od początku istnieje pewna pokusa ograniczenia działalności Kościoła, a nawet zredukowania jej wyłącznie do potęgi sprzeciwiającej się złu. Wielu nawet chciałoby wykorzystać Kościół jako narzędzie w tej walce, a gdy się to nie udaje, mają pretensje do ludzi odpowiedzialnych za Kościół. To jest mniej więcej tak, jakby armia miała pretensje do rolników, że nie wstępują w jej szeregi. Rolnik jest odpowiedzialny za chleb, za ziemię, którą uprawia, by mogła karmić naród i armię. Ten chleb jest warunkiem życia, jest wartością decydującą o życiu narodu tak w czasie pokoju jak i wojny.

Kościół to Boże gospodarstwo, w którym jest chleb potrzebny do życia ludzkości. Celem działalności Kościoła jest to, by jego spichlerze były ciągle pełne wybornego pokarmu. Potrzebują go dzieci i starcy, zdrowi i chorzy, walczący i odpoczywający. Jeśli spichlerze Kościoła będą pełne, spełni on zadanie, jakie wyznaczył mu Bóg. Jeśli zamiast pielęgnować wielkie wartości, zajmie się walką — zdradzi swe posłannictwo i zawiedzie zarówno Boga, jak i ludzi.

Bywają okresy walki, gdy trzeba bronić spichlerzy prawdy i godności człowieka, ale ta obrona jest zawsze wtórnym zadaniem Kościoła. Nawet w okresie największych napięć nie może on zrezygnować z najwyższych wartości, które decydują o pięknie i bogactwie życia, z ukazywania blasku prawdy, mocy wiary, potęgi nadziei i piękna miłości.

O tym pozytywnym programie pracy w Kościele mówi Jezus przy pomocy przypowieści. Są one często zaczerpnięte z gospodarstwa rolnego. Każe obserwować proces przemiany ziarna rzuconego w ziemię — w źdźbło, kłos i nowe ziarno w kłosie; każe podziwiać, jak z maleńkiego ziarna gorczycy wyrasta duży krzew. Tu nie ma mowy o walce, tu jest mowa o procesie wzrostu.

Trzeba odczytać to podstawowe powołanie Kościoła w kilku aspektach. Najpierw osobistym. Serce każdego ochrzczonego człowieka jest Kościołem. Co w nim jest najważniejsze? Pielęgnowanie wielkich wartości ducha, ich doskonalenie i wzrost, czy też walka? Czy nasze serce jest spichlerzem dobrego chleba, którym można ugościć każdego, kto zapuka, czy też przypomina fortecę nastawioną na obronę, na odparcie każdego, kto się zbliży?

Trzeba też spojrzeć na małżeństwo i rodzinę, to taki miniaturowy Kościół, wspólnota ludzkich serc. Czy w nim dwa serca obumierające dla egoizmu wydają kłos pełen pięknych serc młodego pokolenia? Czy też jest to wspólnota walki, oddzielająca się od innych wysokim murem i głębokim rowem?

Trzeba spojrzeć na parafię jako wspólnotę Eucharystyczną. Co w niej przeważa? Czy jest to dochodowe gospodarstwo samego Boga, wydające ludzi szlachetnych serc, głębokiej wiary, żywej modlitwy, wielkiej miłości? Czy taki jest cel niedzielnych spotkań przy ołtarzu? Czy też jest to wspólnota wydająca ludzi gotowych do starć i siania niepokoju?

Świat koniecznie chce sprowokować Kościół do walki. Jego sukcesem byłoby danie każdemu ochrzczonemu karabinu do ręki. Pojawiły się nawet hasła, że gdyby Chrystus żył w naszych czasach, i On chwyciłby za karabin. Kościół jest gospodarstwem Pana Boga, a nie Jego armią. Ma to być zawsze gospodarstwo wydające plon obfity.

Ks. Edward Staniek

 

Prawo rozwoju

Tak łatwo odczytać Ewangelię wyłącznie jako zestaw norm ukazujących ideał człowieka w jego odniesieniu do Boga, ludzi i świata. Ten, kto tak odbiera wymagania Jezusa, boleśnie rani głowę o realny kształt chrześcijańskiego życia, nie mogąc się zgodzić na to, co jest, skoro „powinno być” zupełnie inaczej.

Chrześcijanie „powinni być” sprawiedliwi, prawdomówni, cierpliwi, miłosierni, przebaczający, kochający, bezinteresowni, odważni, mądrzy, ubodzy, radośni, itp. Takie bowiem wymagania stawia Jezus swoim uczniom. Sęk w tym, że daleko im do realizacji tych wymagań w stu procentach. Wielu współczesnych faryzeuszy chrześcijańskich ma o to pretensje do dzisiejszych grzeszników i celników żyjących w Kościele. Czy te pretensje ma również Jezus? Oto pytanie zasadnicze!

Kto uważnie czyta Dobrą Nowinę, odkryje, że Mistrz z Nazaretu nie ma pretensji o niedoskonałość swoich uczniów. Czasem denerwuje się na nich, że czegoś nie rozumieją, myśląc zbyt przyziemnie, lub z powodu słabości ich wiary, gdy bardziej ufają doświadczeniu i swemu rozumowi niż Jemu. Nie ma natomiast do nich pretensji o to, że nie są moralnie doskonali. Ze zdumiewającą cierpliwością pomaga im odkrywać ich niedojrzałość i wędrować drogą doskonalenia przez następne miesiące i lata. Ta długomyślność Jezusa jest ściśle związana z Jego wielkim szacunkiem dla prawa rozwoju duchowego, które jest podobne do praw rządzących życiem w przyrodzie. Ileż przypowieści Jezusa sięga właśnie do tych praw, by objawić człowiekowi potrzebę cierpliwego dążenia do dojrzałości, która owocuje często dopiero pod koniec życia.

Człowiek jest jak ziarno rzucone w ziemię, które czeka długa przygoda wzrostu, aż nadejdzie czas dojrzewania pełnych kłosów. Rolnik musi umieć czekać. Nie można mieć pretensji do zboża w maju, iż nie nadaje się ono do żniwa. Podobnie jest z człowiekiem od strony życia duchowego. Można jedynie obserwować, czy rośnie. Czas owocowania nadejdzie.

Człowiek jest podobny do drzewa. Ono ma długi czas na wzrost, zanim pojawią się na nim owoce. A nawet wówczas, gdy ogrodnik cieszy się tym drzewem, gdy zrywa jego owoce, nie dziwi się, że niektóre z nich są małe lub zniszczone przez robaki. Człowiek dojrzały wśród wielu wspaniałych owoców może wydać i takie, których on sam się wstydzi, które świadczą o jakiejś jego niedojrzałości. Dojrzałość nie jest wartością stałą.

Zdarza się, że ludzie zdumiewający otoczenie swą aktywnością i sukcesami w jakimś momencie przeżywają głęboki kryzys i stają się jak drzewo nieurodzajne. Otoczenie często potępia takiego człowieka, ale czy potępia go Jezus? Dojrzałość nie jest wolna od kryzysów, tylko sobie nieco łatwiej i spokojniej z nimi radzi.

W Ewangelii trzeba dostrzec piękny ideał człowieka dojrzałego, pozostającego w harmonii ze Stwórcą, sobą i otoczeniem, ale trzeba przede wszystkim dostrzec realizm drogi wiodącej do tej dojrzałości. Wszyscy uczniowie Jezusa są w drodze i żaden z nich tu na ziemi nie jest w stu procentach doskonały. O jego wartości decyduje to, czy tą drogą wędruje, czy na niej stoi, czy też zmęczony jej trudem zawrócił i schodzi w stronę coraz większej niedojrzałości.

Ks. Edward Staniek

 

Otwórz, Panie, nasze serca, a przyjmiemy Twoje słowo (Dz 16, 14).

Bóg sprzeciwia się pysznym i upokarza ich, aby przez słabość ludzką tym jaśniej okazała się Jego boska wszechmoc. Tak właśnie, kiedy Izrael wynosił się z przywilejów swojego wybrania. Bóg go umartwił i napoił goryczą, sprawiając, że przez wygnanie i niewolę stał się tylko „resztą” ludu ubogiego, pokornego, wzgardzonego. Właśnie do tej „reszty” zwracają się prorocy, aby utrzymywać w nich żywe nadzieje w obietnice Boże. Ezechiel więc mówi o „gałązce”, którą Bóg ułamie z mocnego i zdrowego cedru, by przeszczepić go „na wysoką górę”. Gałązka wypuści pędy, rozrośnie się do tego stopnia, że „wszystko ptactwo pod cedrem zamieszka” (Ez 17, 22-23). Proroctwo mesjańskie wiążące się z proroctwem Izajasza: „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzenia” (11, 1). Jak Bóg obiecał, Zbawiciel przyjdzie do Izraela, nie do Izraela mocnego i wspaniałego — wielkiego cedru — lecz pokornego i wiernego, to jest do Najświętszej Panny Maryi; z Niej wyjdzie „mała gałązka”, z której weźmie początek nowy Lud Boży.

W takim stylu Bóg działa dalej na świecie, by odnowić swoje królestwo i zbawić ludzi. Pomija wielkich i mocnych i posługuje się istotami i rzeczami pokornymi, małymi: tak jak małe jest nasienie rzucone w rolę, jak mało znaczące jest ziarno gorczycy. Jezus posłużył się właśnie tymi obrazami, aby dać zrozumieć, że królestwo Boże nie jest rzeczywistością imponującą siłą czy widzialną wielkością, lecz rzeczywistością ukrytą, zasianą w sercach pokornych, która jednak ma niepojętą żywotność i siłę rozrostu. Człowiek nie może zdać sobie z tego sprawy, podobnie jak wieśniak nie może skontrolować, w jaki sposób ziarno wrzucone w ziemię kiełkuje i się rozrasta; chociaż wzrost jest pewny, on „nie wie”, w jaki sposób się dokonuje.

Przypowieści ewangeliczne o nasieniu i ziarnie gorczycy (Mk 4, 26-34), będąc wezwaniem do pokory, jedynej odpowiedniej gleby dla rozwoju królestwa Bożego, wzywają również do zdrowego optymizmu opartego na nieomylnej skuteczności działania Bożego. Aczkolwiek ludzie stali się do tego stopnia przewrotni, że zaprzeczają istnieniu Boga uważając, że „Bóg umarł”, i postępują tak, jakby nie istniał, to przecież On jest zawsze obecny i działa w historii ludzkiej, nie przestając siać ziaren swojego królestwa. Sam Kościół, współpracując nad tym zasiewem, bardzo często nie ogląda owoców; lecz jest pewien, że kiedyś kłosy dojrzeją. Tymczasem należy wyczekiwać cierpliwie godziny naznaczonej przez Boga, jak rolnik oczekuje bez niepokoju, aby zima minęła i ziarno zakiełkowało. Należy oczekiwać, przyjmując w pokorze, że się jest „ziarnem gorczycy”, „małą trzódką”, która nie pragnie stać się narodem mocnym i wspaniałym. To, co dotyczy Kościoła, dotyczy także poszczególnych chrześcijan. Również w sercu człowieka królestwo Boże, świętość, rozwija się w sposób tajemniczy; nie należy zniechęcać się, jeśli mimo powtarzanych wysiłków człowiek pozostaje stale słaby i ułomny. Trwając w wysiłkach, należy ufać tylko Bogu, ponieważ tylko On może pracę człowieka uczynić skuteczną.

  • Boże, mocy ufających w Tobie, wysłuchaj wołania ludzkości obciążonej śmiertelną słabością: nie możemy nic bez Twojej pomocy; wesprzyj nas swoją łaską, abyśmy postępując drogą Twoich przykazań mogli się Tobie podobać w pragnieniach i czynach (Mszał Polski: kolekta).
  • O Boże wszechmogący, aby objawić swoją wszechmoc, wybierasz rzeczy małe, by zawstydzić wielkie, posługujesz się słabymi, aby zniszczyć mocne, a używając narzędzi pokornych, dokonujesz rzeczy wielkich, aby nikt nie mógł się chełpić sam w sobie, lecz by chlubił się jedynie w Tobie. Udziel mi łaski, abym miłował i przyjmował z serca rzeczy małe, jakie dla mnie wybrałeś, abym był godny osiągnąć wielkie, które w nich zamknąłeś. O mój Zbawicielu, spraw, abym był ziarnkiem gorczycy, jak Ty zmiażdżonym wzgardą i cierpieniami, i zasłużył otrzymać wieczne odpocznienie (L. da Ponte).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 273

Do góry

Książka na dziś

Posługa Uwalniania

Posługa Uwalniania

Komisja Doktrynalna Międzynarodowych Służb Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym

„Posługa uwalniania jest koniecznym wymiarem ewangelizacji w naszym świecie, jest wyzwalającym spotkaniem z miłosierdziem Boga, na które tak duży nacisk kładzie Papież Franciszek. Refleksje i wytyczne zawarte w niniejszej książce reprezentują dojrzały owoc większego zaangażowania świeckich w misję Kościoła”. — Kardynał Christoph Shönborn, Arcybiskup Wiednia

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

18 CZERWCA 2018

Poniedziałek XI tygodnia okresu zwykłego

Wspomnienie dowolne świętej Elżbiety z Schönau, dziewicy, zakonnicy

Dzisiejsze czytania

(1 Krl 21, 1b-16)
Nabot Jizreelita miał winnicę w Jizreel obok pałacu Achaba, króla Samarii. Achab zatem zwrócił się do Nabota, mówiąc: "Oddaj mi na własność twoją winnicę, aby została przerobiona dla mnie na ogród warzywny, gdyż ona przylega do mego domu. A ja dam ci za nią winnicę lepszą od tej, chyba że wydaje ci się słuszne, abym ci dał pieniądze jako zapłatę za nią". Nabot zaś odpowiedział: "Niech mnie Pan broni przed tym, bym miał ci oddać dziedzictwo mych przodków". Achab przyszedł więc do swego domu rozgoryczony i rozgniewany słowami, które Nabot Jizreelita wypowiedział do niego, a mianowicie: "Nie dam tobie dziedzictwa moich przodków". Następnie położył się na swoim łożu, odwrócił twarz i nic nie jadł. Niebawem przyszła do niego Izebel, jego żona, i zapytała go: "Czemu duch twój jest tak rozgoryczony, że nic nie jesz?" On zaś jej odpowiedział: "Bo rozmawiałem z Nabotem Jizreelitą. Powiedziałem mu: Sprzedaj mi twoją winnicę za pieniądze albo, jeśli chcesz, dam ci zamiast niej inną. A on powiedział: Nie dam tobie mojej winnicy". Na to rzekła do niego Izebel, jego żona: "To ty teraz sprawujesz rządy królewskie nad Izraelem. Wstań, jedz i bądź dobrej myśli. To ja ci dam winnicę Nabota Jizreelity". Potem w imieniu Achaba napisała listy i opieczętowała jego pieczęcią, a następnie wysłała do starszyzny i dostojników, którzy byli w mieście, sąsiadujących z Nabotem. W listach tak napisała: "Ogłoście post i posadźcie Nabota przed ludem. Posadźcie też naprzeciw niego dwóch ludzi nikczemnych, by zaświadczyli przeciw niemu, mówiąc: „Zbluźniłeś Bogu i królowi”. Potem go wyprowadźcie i kamienujcie, tak aby zmarł". Jego współobywatele, starsi oraz dostojnicy mieszkający w mieście zrobili, jak im Izebel poleciła i jak było napisane w listach, które do nich wysłała. A więc ogłosili post i posadzili Nabota przed ludem. Potem przyszło dwóch ludzi nikczemnych, którzy zasiadłszy przed nim, zaświadczyli przeciw niemu, mówiąc: "Nabot zbluźnił Bogu i królowi". Dlatego wyprowadzili go za miasto i ukamienowali go, wskutek czego zmarł. Sami zaś posłali do Izebel, aby powiedzieć: "Nabot został ukamienowany i zmarł". Kiedy więc Izebel usłyszała, że Nabot został ukamienowany i zmarł, powiedziała Achabowi: "Wstań, weź w posiadanie winnicę Nabota Jizreelity, której nie zgodził się dać ci za pieniądze, bo Nabot nie żyje, lecz umarł". Kiedy tylko Achab usłyszał, że Nabot umarł, zaraz wstał, aby zejść do winnicy Nabota Jizreelity i wziąć ją w posiadanie.

(Ps 5, 2-3. 5-6a. 6b-7)
REFREN: Wysłuchaj, Panie, głos mojej modlitwy

Usłysz, Panie, moje słowa,
zważ na moje jęki.
Wytęż słuch na głos mojej modlitwy,
Królu mój i Boże.

Bo Ty nie jesteś Bogiem,
któremu miła nieprawość,
zły nie może przebywać u Ciebie,
nie ostoją się przed Tobą nieprawi.

Nienawidzisz wszystkich,
którzy zło czynią.
Zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie.
Pan brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym.

(Ps 119 (118), 105)
Twoje słowo jest pochodnią dla stóp moich, Panie, i światłem na mojej ścieżce.

(Mt 5, 38-42)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

W Mszy świętej Jezus przygarnia nas do siebie z miłością, ale stawia nam też wysokie wymagania. Usłyszymy dziś wezwanie do nadstawiania drugiego policzka temu, kto nas uderzy. Jest to nauka trudna do przyjęcia, przekraczająca ludzkie rozumienie. Sama Eucharystia; Bóg karmiący nas swoim Ciałem i Krwią pod postaciami chleba i wina; jeszcze bardziej zdaje się przeczyć ludzkiej logice. Otwórzmy nasze serca, aby przyjąć wszystko, co Pan dzisiaj chce nam dać, także to, co choć nas przerasta, jednak dla Niego jest możliwe: obecność Jezusa w Chlebie eucharystycznym i Jego miłość, uzdalniającą nas do miłowania nieprzyjaciół. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.

ks. Adam Rybicki, "Oremus" czerwiec 2006, s. 93

Święta Elżbieta z Schönau - urodziła się około 1129 r. w Bonn. Pochodziła ze szlacheckiej rodziny. W wieku 12 lat pobożni rodzice, ówczesnym zwyczajem oddali ją na naukę i wychowanie do klasztoru benedyktynek w Schönau nad Renem. Tu pozostała na zawsze. W roku 1147 przywdziała welon zakonny, by niedługo potem złożyć śluby. Po 10 latach została wybrana na mistrzynię nowicjatu, a potem na przełożoną. Była obdarzona darem kontemplacji, doznawała objawień Pana Jezusa, Matki Bożej i świętych Pańskich. Miała też dar proroctwa. Jej wizje miały wpływ na mariologię i religijność średniowiecza. Korespondowała ze znaną mistyczką, św. Hildegardą z Bingen. Umarła 18 czerwca 1164 r., miała 35 lat. Jest patronką osób cierpiących na depresję, wzywana w obronie przed pokusami.

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

ZROZUMIENIE TAJEMNICY CHRYSTUSA

Daj mi, Ojcze, łaskę pojąć „miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę” (Ef 3, 19)

„Syn Boży przyszedł drogą prawdziwego wcielenia, aby uczynić ludzi uczestnikami boskiej natury... przyjął całą naturę ludzką, taką, jaka znajduje się w nas, nędznych i biednych, z wyłączeniem jednak grzechu” (DM 3), Apostołowie, którzy poznali Chrystusa i żyli z Nim, świadczą o prawdzie tego stworzenia, Jan, mówiąc jakby w imieniu wszystkich, pisze: „To wam oznajmiamy, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce... oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i słyszeli” (1 J 1, 1. 3). Jan poprzez życie, naukę i dzieła Chrystusa zrozumiał istotę Jego tajemnicy: miłość. Tę miłość głosi nam wszystkim, abyśmy mogli „mieć współuczestnictwo z Ojcem i z Jego Synem Jezusem Chrystusem” (tamże). Apostoł kreśli krótko historie miłości Boga: „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu” (1 J 4, 9). I ze wzruszeniem cechującym naocznego świadka, dodaje: „My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata” (tamże 14). Z Synem Bożym, który stał się człowiekiem, Jan żył, obcował poufale, przyjmował zwierzenia, widział Jego ruchy i czynności, patrzył w Jego oczy, rozumiał uczucia Jego serca. I tak kończy: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością” (tamże 16). Poufne obcowanie z Chrystusem pozwoliło mu wyczuć głęboką naturę Boga: miłość. Bóg jest miłością, Chrystus jest miłością, chrześcijaństwo jest miłością. „Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować... Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (tamże 11. 16). Zrozumienie tajemnicy Boga-Miłości nie może pozostać oderwane, lecz winno stać się życiem. Tylko w ten sposób wierni wchodzą w tajemnicę Chrystusa, a z Nim w tajemnicę Trójcy, „aby zostali napełnieni całą Pełnią Bożą” (Ef 3, 19).

  • Boże mój, nie pozostaje mi nic innego, jak upaść na kolana razem z wielkim heroldem tajemnicy łaski i błagać Cię, Ojcze mój, abyś pomnożył przez swego Ducha Świętego moje sprawności duchowe, wiarę i miłość, abym zdołał ogarnąć duchem, czym jest szerokość, długość, wysokość, głębokość miłości Chrystusa i zdać sobie sprawę, że ona przewyższa wszelkie zrozumienie, i że powinienem dać się przeniknąć łasce życia Bożego. O Ojcze, niech żyje we mnie Jezus, a ja przez Niego będę miał udział w Twojej miłości... Nie jestem czysty, lecz krew Syna Twojego oczyszcza mnie; żyję daleko od Ciebie, w ciemnościach, w kłamstwie, w śmierci, lecz On jest Drogą, Prawdą, Życiem. Naucz mnie opuszczać siebie samego, zapierać się i ogołacać, umierać sobie, a gdy Chrystus stanie się jedynym moim życiem, Ty, Ojcze, będziesz miał upodobanie we ranie...
    O mój Panie Jezu, Ty jesteś wśród nas, a my nie znamy Ciebie; jesteś Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata, a my tego nie uznajemy (D. Mercier).
  • O Chryste, głosy czcigodnych proroków zapowiadające plan oswobodzenia, jakie miało przynieść Twoje błogosławione przyjście... są tylko słabym obrazem i nikłą figurą... wobec objawienia Twojej dobrej nowiny i odkupienia przez Twój krzyż.
    Na każdym miejscu istotnie zbudowałeś przybytek... przymierze Krwi Twojej, która nieustannie woła... zwycięstwo dobrodziejstw Twojej walki, słodkie i nieśmiertelne życie dzięki Twoim łaskom: chrzest, zmartwychwstanie, odnowienie, zażyłość z Tobą, zjednoczenie z Twoim Duchem Świętym, wynagrodzenie, wolność, oświecenie, wieczna czystość, prawdziwa szczęśliwość... I to, czego nawet nie śmie się wypowiedzieć... tajemnica naszego przebóstwienia przez podniesienie do stanu łaski, naszego zjednoczenia z Tobą, o Stworzycielu, przez przyjmowanie Twojego Ciała, o Panie.
    Ty, Odkupicielu, przyszedłeś z bogactwami Twojego Ojca; dokonałeś i wypełniłeś w sposób niezawodny długie i nieustannie żywe oczekiwanie Ciebie; Ty wynagradzasz za wszystkich! Tobie niech będzie chwała razem z Ojcem Twoim za łaskę błogosławieństw Twojego Ducha Świętego na wieki wieków (św. Grzegorz z Narek).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 279

Do góry

Książka na dziś

Modlitwa w szkole św. Ignacego Loyoli

Modlitwa w szkole św. Ignacego Loyoli

O. KRZYSZTOF OSUCH SJ

Każdy człowiek potrzebuje konkretnych środków, które sposobią do szukania i znalezienia Boga. Można je znaleźć w obfitości w skarbcu ignacjańskiej duchowości. (Z Wprowadzenia). Ćwiczenia duchowe są cennym źródłem wiedzy o nas samych i drogą wiodącą prosto do samego Boga. Ojciec Krzysztof Osuch udziela szeregu zwięzłych i praktycznych wskazówek, które pomagają pogłębić relację z Bogiem. W ten sposób pokazuje, jak poruszać się na tym duchowym szlaku.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

19 CZERWCA 2018

Wtorek XI tygodnia okresu zwykłego

Wspomnienie dowolne świętego Romualda z Camaldoli, opata

h2>Dzisiejsze czytania

(1 Krl 21, 17-29)
Po śmierci Nabota Pan skierował słowo do Eliasza z Tiszbe: "Wstań i zejdź na spotkanie Achaba, króla izraelskiego. Jest on właśnie w Samarii, w winnicy Nabota, do której zszedł, aby wziąć ją w posiadanie. I powiesz mu: Tak mówi Pan: Czyż nie dokonałeś mordu, a nadto zagrabiłeś winnicę? Potem powiesz mu: Tak mówi Pan: Tam, gdzie psy wylizały krew Nabota, będą lizały psy również i twoją krew". Achab odpowiedział na to Eliaszowi: "Już znalazłeś mnie, mój wrogu". Wówczas Eliasz rzekł: "Znalazłem, bo zaprzedałeś się, żeby czynić to, co jest złe w oczach Pana. Oto Ja sprowadzę na ciebie nieszczęście, gdyż wymiotę i wytępię z domu Achaba nawet malca, niewolnika i wolnego w Izraelu, i postąpię z twoim rodem, jak z rodem Jeroboama, syna Nebata, i jak z rodem Baszy, syna Achiasza, za to, że Mnie pobudziłeś do gniewu i ponadto doprowadziłeś do grzechu Izraela. Również i o Izebel tak mówi Pan: Psy będą żarły Izebel pod murem Jizreel. Zmarłego z rodu Achaba w mieście będą żarły psy, a zmarłego w polu będą żarły ptaki podniebne". Naprawdę nie było nikogo, kto by tak, jak Achab, zaprzedał się, aby czynić to, co jest złe w oczach Pana. Albowiem do tego skłoniła go jego żona, Izebel. Bardzo haniebnie postępował, służąc bożkom; zupełnie tak, jak to czynili Amoryci, których Pan wydziedziczył na rzecz Izraelitów. Kiedy Achab usłyszał te słowa, rozdarł szaty i włożył wór na ciało oraz pościł. Kładł się też spać w worze i chodził powoli. Wtedy Pan skierował słowo do Eliasza z Tiszbe: "Zapewne zobaczyłeś, że Achab upokorzył się przede Mną? Dlatego że upokorzył się przede Mną, nie sprowadzę niedoli za jego życia. Niedolę sprowadzę na jego ród za życia jego syna".

(Ps 51 (50), 3-4. 5-6b. 11 i 16)
REFREN: Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Uznaję bowiem nieprawość moją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.

Odwróć swe oblicze od moich grzechów
i zmaż wszystkie moje przewinienia.
Uwolnij mnie, Boże, od kary za krew przelaną,
Boże, mój Zbawco,
niech sławi mój język sprawiedliwość Twoją.

(J 13, 34)
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.

(Mt 5, 43-48)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Każde słowo Mszy świętej ma swoją szczególną moc i jest ziarnem, które może przynieść plon. Za chwilę w kolekcie poprosimy Ojca w niebie, aby nasza wola i czyny były poddane Jego nakazom. Pomyślmy, jak piękne byłoby ludzkie życie, gdyby rzeczywiście tak było: gdybyśmy chcieli tego, czego On chce, robili to, co On by robił, gdyby był na naszym miejscu. Niech ta Eucharystia, w której bierzemy udział, oczyści nas i oświeci, a przede wszystkim prawdziwie zjednoczy nas z Bogiem. To zjednoczenie nie polega na nadzwyczajnych przeżyciach mistycznych, lecz jak najgłębszym zestrojeniu naszej woli i naszych uczynków z wolą Boga.

ks. Adam Rybicki, "Oremus" czerwiec 2006, s. 98

Święty Romuald z Camaldoli - urodził się ok. 951 roku w Rawennie, pochodził z możnej rodziny diuków Onesti. W młodości prowadził, zwyczajne dla jego stanu hulaszcze życie, pełne uciech. Zmuszony przez swojego ojca Sergiusza do sekundowania w pojedynku był świadkiem, gdy ojciec zabił przeciwnika. To wstrząsnęło Romualdem i postanowił odpokutować czyn ojca. Wstąpił do klasztoru benedyktynów św. Apolinarego w pobliżu Rawenny. Jednak życie wspólne mu nie odpowiadało. Tęsknił za życiem samotnym. Po trzech latach opuścił ów klasztor i podjął życie pustelnicze. Z przyjacielem wstąpił do klasztoru benedyktyńskiego w Cuxa. Za zezwoleniem opata, nawiązując do pierwotnej reguły św. Benedykta, zakonnicy ci żyli w oddzielnych domkach, uprawiali ziemię i gromadzili się tylko na wspólny posiłek i pacierze. Po śmierci opata Romuald wrócił do Rawenny, gdzie w pobliżu opactwa benedyktyńskiego założył sobie pustelnię. Wkrótce zaczął zakładać podobne pustelnie w całej Italii. Takich eremów-pustelni Romuald miał założyć kilkanaście. I tak powstał zakon „kamedułów”. Romuald zmarł w klasztorze Val di Castro, niedaleko Ankony, 19 czerwca 1027 r., mając 75 lat. Kameduli zachowują prawie stałe milczenie i nie wolno im przyjmować potraw mięsnych.

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

„O Jezu, obym trwał w Twojej miłości” (J 15, 10)

Chrystus sam objawił nam głębię swojej miłości ku ludziom. „Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca” (J 10, 14-15). Jezus pragnie stanowić ze swoimi uczniami wspólnotę życia, myśli, uczuć, podobną do tej, jaka istnieje między Nim a Ojcem. Nie chodzi tutaj o poznanie zimne, powierzchowne, lecz głębokie, wypływające z miłości. Jezus daje się poznać swoim jak przyjaciel zwierzający się przyjacielowi. Odsłania głębokie tajemnice swojego życia boskiego — nieustannej łączności z Ojcem i Duchem Świętym, misję, którą Mu Ojciec powierzył, miłość pobudzającą Go do ofiary za ludzi, i kontakty, jakie pragnie nawiązać z nimi. Jednym słowem, Jezus powiedział o sobie, o Ojcu, o Trójcy to wszystko, co rozum ludzki może pojąć; a w wieczór Ostatniej Wieczerzy oświadczył: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi... Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam to wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15, 14-15). Jest to wyraźne oświadczenie tej głębokiej przyjaźni, jaką On, na rozkaz Ojca przyszedł odnowić między Bogiem a ludźmi. I chciał tej przyjaźni dać poniekąd także nieskończoną miarę” kiedy mówił: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem” (tamże 9). Objawienie Jego miłości sięga szczytu: czyż może być większa miłość nad miłość nie stworzoną i wieczną, jaka istnieje w łonie Trójcy między Ojcem i Synem w Duchu Świętym? Jezus nie uważa, że to przesada odwoływać się do niej, i dodaje: „Trwajcie w miłości mojej... jak Ja... trwam w miłości Ojca mego” (tamże 10). Lecz równocześnie z boską miarą swojej miłości Jezus daje także tę ludzką, którą może dać tylko o tyle, o ile przybrał życie ziemskie. Powiedział już w przypowieści o dobrym pasterzu: „Życie moje oddaję za owce... Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję” (J 10, 15. 18). Jest to dobrowolna ofiara z życia, największy dowód miłości: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13).

  • Panie, Ty jesteś właśnie tym, kogo bardzo mi brakowało, i nigdy bym nie ośmielił się mieć tej nadziei, że będę Cię posiadał, wiedząc, jak jesteś wspaniały. Czyż mogłem myśleć, że będę mówił do Boga, tak jak mówię do człowieka?
    A oto Ty jesteś Bogiem, który żyje jak człowiek... O objawienie Boga światu... O Boże, Jezu Chryste, by poznać Cię, nie potrzebuję już dręczyć się; najlepszą rzeczą jest być prawdziwie człowiekiem. Ponieważ przyjąłeś moją naturę, nie ma nic ludzkiego, co nie mogłoby stać się moją religią, to jest więzią z Tobą.
    Przychodzę do Ciebie z moim sposobem myślenia, gdyż teraz, by poznać Boga, który stał się człowiekiem, najlepszą rzeczą jest posiadać oczy ciała i rozum ludzki. Przychodzę do Ciebie kochając na swój sposób, o Serce święte, którego uderzenia odmierzają miłość zgodnie z moim sercem... Przychodzę do Ciebie jak do swego brata, i w każdym człowieku — co za cud! — czczę Boga. Przychodzę do Ciebie cierpiąc na swój sposób, o Ukrzyżowany, którego krwi zakosztowała ziemia, a ludzie słyszeli jęki i sprzeciw...
    Przychodzę do Ciebie modląc się, jak umiem, Ty bowiem masz usta, by mi odpowiadać, bo miałeś matkę, niewiastę ziemską, tak jak ja ją miałem...
    Przychodzę do Ciebie z moimi grzechami, o Baranku Boży, który przyszedłeś wziąć je na siebie i zgładzić (P. Lyonnet).
  • O Panie mój, jak wielka jest dobroć Twoja! Bądź błogosławiony na wieki, niech Cię chwalą wszystkie stworzenia! Tak nas umiłowałeś, że z wszelką prawdą możemy mówić, że już nawet na tym wygnaniu raczysz udzielać się i obcować z duszami. Nawet dla cnotliwych i sprawiedliwych to obcowanie jest wielką Twoją hojnością i wspaniałomyślnością godną Ciebie, Panie mój, który gdy dajesz, dajesz po Bożemu! O szczodrobliwości nieskończona Boga mojego, jakże wspaniałe są dzieła Twoje! Zdumiewa się nad nimi, ktokolwiek oderwał się od wszystkiego, by lepiej zrozumieć prawdę. A jednak te wielkie łaski czynisz nawet tym duszom, które Cię ciężko obrażały!... Doprawdy rozum ustaje! I dalej postąpić nie mogę, kiedy o tym myślę. Bo i gdzież postąpiłabym, kiedy każdy mój krok byłby krokiem wstecz? Nie wiem, jak mam Ci dziękować za takie wielkie łaski (św. Teresa od Jezusa: Życie 18, 3).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 283

Do góry

Książka na dziś

Modlitewnik. Matka Boża Nieustającej Pomocy

Modlitewnik. Matka Boża Nieustającej Pomocy

KS. LESZEK SMOLIŃSKI

Modlitewnik. Matka Boża Nieustającej Pomocy

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

20 CZERWCA 2018

Środa XI tygodnia okresu zwykłego

Wspomnienie dowolne błogosławionej Benigny, dziewicy i męczennicy

Dzisiejsze czytania

(2 Krl 2, 1. 6-14)
Kiedy Pan miał wśród wichru unieść Eliasza do nieba, Eliasz szedł z Elizeuszem z Gilgal. Wtedy rzekł Eliasz do niego: "Zostań, proszę, tutaj, bo Pan posłał mnie aż do Jordanu". Elizeusz zaś odpowiedział: "Na życie Pana i na twoje życie: nie opuszczę cię!" I szli dalej razem. A pięćdziesięciu spośród synów prorockich poszło i stanęło z przeciwka, w oddali, podczas gdy oni obydwaj przystanęli nad Jordanem. Wtedy Eliasz zdjął swój płaszcz, zwinął go i uderzył w wody, tak iż się rozdzieliły w obydwie strony. A oni we dwóch przeszli po suchym łożysku. Kiedy zaś przeszli, Eliasz rzekł do Elizeusza: "Żądaj, co mam ci uczynić, zanim wzięty będę od ciebie". Elizeusz zaś powiedział: "Niechby – proszę – dwie części twego ducha przeszły na mnie!" On zaś odrzekł: "Trudnej rzeczy zażądałeś. Jeżeli mnie ujrzysz, jak wzięty będę od ciebie, spełni się twoje życzenie; jeśli zaś nie ujrzysz, nie spełni się". Podczas gdy oni szli i rozmawiali, oto zjawił się wóz ognisty wraz z rumakami ognistymi i rozdzielił obydwóch; a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios. Elizeusz zaś patrzał i wołał: "Ojcze mój! Ojcze mój! Rydwanie Izraela i jego jeźdźcze". I już go więcej nie ujrzał. Ująwszy następnie swoje szaty, Elizeusz rozdarł je na dwie części i podniósł płaszcz Eliasza, który spadł od niego z góry. Wrócił i stanął nad brzegiem Jordanu. I wziął płaszcz Eliasza, który spadł od niego z góry, i uderzył w wody. Wtedy rzekł: "Gdzie jest Pan, Bóg Eliasza?" I uderzył w wody, a one rozdzieliły się na obydwie strony. Elizeusz zaś przeszedł środkiem.

(Ps 31 (30), 20. 21. 24)
REFREN: Bądźcie odważni, ufający Panu

Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie,
którą zachowałeś dla bogobojnych.
Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie
na oczach ludzi.

Osłaniasz ich Twą obecnością
od spisku mężów,
ukrywasz w swym namiocie
przed swarliwym językiem.

Miłujcie Pana, wszyscy,
którzy cześć Mu oddajecie.
Pan chroni wiernych,
a pysznym z nawiązką odpłaca.

(J 14, 23)
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.

(Mt 6, 1-6. 16-18)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej bowiem nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni to lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam, już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i obmyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Szukamy akceptacji i uznania, chcemy się podobać ludziom, ale jeszcze ważniejsze jest, abyśmy podobali się Bogu. Wśród ludzi możemy uchodzić za pobożnych i miłosiernych. Nasze usta mogą być wypełnione modlitwą, a ręce dobrymi uczynkami. Pan Bóg patrzy jednak na serce, a nie na usta i ręce. Jeśli praktyki pobożne: modlitwa, post, jałmużna, mają mieć sens, to muszą przemieniać nasze serce, tak aby stawało się bardziej wrażliwe i współczujące, łagodne i delikatne. W ten sposób stanie się mieszkaniem dla Boga.

o. Jakub Kruczek OP, "Oremus" czerwiec 2008, s. 71-72

Błogosławiona Benigna - pochodziła z Kujaw, prawdopodobnie urodziła się w rodzinie rycerskiej. Była mniszką klasztoru cysterskiego w Trzebnicy. Zginęła podczas najazdów tatarskich w 1241 (lub 1259) roku. Według starych przekazów liturgicznych poświęciła życie w obronie swego dziewictwa.

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

ŁAGODNY SERCEM

O Panie, wlej w moje wnętrze tego ducha łagodności i pokoju, który jest tak cenny przed Twoimi oczami (1 P 3, 4)

Chrystus, choć „łagodny sercem”, nie ucieka przed walką, gdy wchodzi w grę chwała Ojca i zbawienie ludzi. Przyjmuje grzeszników z nieskończoną dobrocią, lecz potępia otwarcie grzech, szczególnie pychę, obłudę, twardość serca. Używa nawet słów mocnych, jak zarzuty skierowane przeciw faryzeuszom (Łk 11, 42-52), i czynów mocnych, jak gest przeciwko bezczeszczącym świątynię (J 2, 15). Kiedy natomiast chodzi o Jego osobę, zapomina wszelką obrazę z całkowitą łagodnością. Dlatego niektórzy mogą Go uważać za szalonego, inni za opętanego; krewni mogą powątpiewać w Niego, a nazaretanie usiłować strącić Go ze stoku góry, nie wywołując w Nim żadnego przeciwdziałania: „On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się” (Łk 4,30). W sporach z przeciwnikami Jezus mówi z mocą starając się oświecić ich umysły, lecz na obelgi i zarzuty ma tylko jedną odpowiedź: „Ja nie szukam własnej chwały. Jest Ktoś, kto jej szuka i sądzi” (J 8, 50). Podczas Ostatniej Wieczerzy, z sercem przepełnionym goryczą, ujawnia zdradę jednego z Dwunastu, lecz czyni to w taki sposób, aby winnego nie odkryto, a mówi tylko do niego: „Co chcesz czynić, czyń prędzej” (J 13, 28); później, kiedy w ogrodzie oliwnym Judasz Go całuje udając przyjaciela, Jezus nie odpycha go i jeszcze raz nazywa go „przyjacielem” (Mt 26, 50), Jak do przyjaciół odnosi się do ludzi, którzy Go zdradzają, odrzucają i skazują na krzyż; umiera za nich i za nich zanosi do Ojca modlitwę, a tłumacząc ich błaga o przebaczenie dla nich. Tylko w stosunku do najdroższych przyjaciół można tak postępować.

Łagodność Jezusa jest lekarstwem na nasz gniew i oburzenie, na naszą gwałtowność i niecierpliwość. Gniew zaciemnia rozum i popycha wolę do czynów nierozważnych, a więc mało ludzkich. Ten zaś, kto naśladuje łagodność Chrystusa, „ktokolwiek idzie za Chrystusem, Człowiekiem doskonałym, sam też pełniej staje się człowiekiem” (KDK 41). Łagodność nie zna nieprzyjaciół, przebacza, miłuje, „zło dobrem zwycięża” (Rz 12, 21). Łagodność przynosi ulgę w cierpieniach życia, usposabia do przyjęcia woli Bożej i oddania się w Jego ręce w chwili utrapienia.

  • „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście”. O Panie, wszyscy jesteśmy utrudzeni, jesteśmy bowiem ludźmi śmiertelnymi, słabymi, ułomnymi, a jako naczynia gliniane jesteśmy wzajemną przyczyną tysięcznych utrapień. Lecz skoro naczynia ciała są powodem utrapień, spraw, abyśmy poszerzyli zakres miłości. Dlaczego więc mówisz: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście”, jeśli nie dlatego, abyśmy więcej nie trudzili się? Oto obietnica: a Ja was ochłodzę. I dodajesz: weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie; nie jak stwarzać światy, tworzyć rzeczy widzialne i niewidzialne, dokonywać cudów na tej ziemi czy wskrzeszać umarłych, lecz jak być „cichymi i pokornymi sercem” (zob. św. Augustyn).
  • O Najświętsze Serce Jezusa, które tak bardzo pragniesz obsypywać dobrodziejstwami ubogich i pouczać tych, którzy chcą czynić postępy w szkole Twojej świętej miłości, zapraszasz mnie nieustannie, abym była jak Ty cicha i pokorna sercem. Spraw, abym się przekonała, że chcąc pozyskać Twoją przyjaźń i stać się Twoją prawdziwą uczennicą, nie mogę uczynić nic lepszego jak starać się być naprawdę cichą i pokorną. Udziel mi więc tej prawdziwej pokory, która uczyni mnie uległą wobec wszystkich i dopomoże znosić w milczeniu małe upokorzenia, co więcej, dopomoże przyjmować je ochotnie, pogodnie, bez tłumaczeń, bez narzekania, pamiętając, że zasługuję na więcej i na większe.
    O Jezu, pozwól mi wejść do Twojego serca jako do szkoły. Niechaj w tej szkole nauczę się umiejętności świętych, wiedzy czystej miłości. O dobry Mistrzu, niechaj słucham z uwagą Twojego głosu, gdy mi mówisz: Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie prawdziwe ukojenie dla duszy (zob. św. Małgorzata M. Alacoque).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 286

Do góry

Książka na dziś

Ewangelia dla sportowca i kibica

Ewangelia dla sportowca i kibica

Mistrzostwa Świata w siatkówce, piłce nożnej czy jakiekolwiek zawody sportowe to ważne wydarzenia, ale nie są to tylko wydarzenia sportowe. To przede wszystkim spotkania człowieka z człowiekiem. Spotkania ludzi pochodzących z różnych krajów i z różnych kultur. Warto w tym czasie skupić swoją uwagę nie tylko na wydarzeniach sportowych, ale także zadbać o ducha, o to co w sercu. Ta wyjątkowa książka powstała po to, by Dobra Nowina o zbawieniu i prawda o życiu człowieka dotarła do każdego.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

21 CZERWCA 2018

Czwartek XI tygodnia okresu zwykłego

wspomnienie obowiązkowe św. Alojzego Gonzagi, zakonnika

Dzisiejsze czytania

(Syr 48, 1-14)
Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień. Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że do ciebie jest podobny? Ty, który ze śmierci wskrzesiłeś zmarłego i słowem Najwyższego wywiodłeś go z Otchłani. Ty, który strąciłeś królów ku zagładzie, a z łoża – okrytych chwałą. Ty, który na Synaju usłyszałeś naganę i na Horebie wyroki pomsty. Ty, który namaściłeś królów, jako mścicieli, i proroków, następców po sobie. Ty, który zostałeś wzięty w wirze ognia, na wozie zaprzężonym w ogniste rumaki. O tobie napisano w karceniach dotyczących przyszłości, że masz uśmierzyć gniew, zanim zapłonie, by zwrócić serce ojca do syna i pokolenia Jakuba odnowić. Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy. Gdy wir zakrył Eliasza, Elizeusz został napełniony jego duchem. Za dni swoich nie lękał się żadnego władcy i nikt nie osiągnął nad nim przewagi. Nic nie było zbyt wielkie dla niego, i nawet w grobowym spoczynku ciało jego prorokowało. Za życia czynił cuda, nawet po śmierci jego czyny były przedziwne.

(Ps 97 (96), 1-2. 3-4. 5-6. 7)
REFREN: Niech sprawiedliwi weselą się w Panu

Pan króluje, wesel się, ziemio,
radujcie się, liczne wyspy!
Obłok i ciemność wokół Niego,
prawo i sprawiedliwość podstawą Jego tronu.

Przed Jego obliczem idzie ogień
i dokoła pożera Jego nieprzyjaciół.
Jego błyskawice wszechświat rozświetlają,
a ziemia drży na ten widok.

Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana,
przed obliczem Władcy całej ziemi.
Jego sprawiedliwość rozgłaszają niebiosa
i wszystkie ludy widzą Jego chwałę.

Niech zawstydzą się wszyscy,
którzy czczą posągi
i chlubią się bożkami.
Niech wszystkie bóstwa
hołd Mu oddają.

(Rz 8, 15bc)
Otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym wołamy: "Abba, Ojcze".

(Mt 6, 7-15)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego. Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Historia życia św. Alojzego Gonzagi (1568-1591) mogłaby wydawać się jedynie opowiastką hagiograficzną, pełną cudowności, gdyby nie rzetelne źródła ją dokumentujące. Pierworodny syn jednego z najznamienitszych rodów hiszpańskich nawrócił się jak sam wyznał w wieku lat siedmiu. Stopniowo narastało w nim pragnienie życia dla Boga: przedłużał osobistą modlitwę, pokutował, oddawał się pobożnym lekturom. Zafascynowany Ćwiczeniami duchowymi św. Ignacego Loyoli, jako siedemnastolatek wstąpił do jezuitów, rezygnując z prawa do dziedziczenia majątku rodzinnego. Podczas straszliwej epidemii, jaka nawiedziła Rzym w 1590 roku, Alojzy zgłosił się do opieki nad chorymi, sam niebawem ulegając zarazie. Sława jego świętości była tak wielka, że już 14 lat po śmierci wyniesiono go na ołtarze. Swoim życiem patron dnia głosi, jak wielki jest Bóg, dla którego ani bogactwo, ani wiek nie są przeszkodą, by posiąść serce człowieka.

ks. Wojciech Skóra MIC, "Oremus" czerwiec 2007, s. 90-91

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

POKORNY SERCEM

O Jezu pokorny sercem, naucz mnie upokarzać się „pod mocną ręką Boga” (1 P 5, 6)

Jezus jest pokorny istotowo, ponieważ uznaje i przeżywa w pełni swoją zależność od Ojca. Jako Słowo jest we wszystkim równy i współwieczny z Ojcem, lecz będąc przez Niego zrodzonym w sposób tajemniczy, żyje życiem, jakiego Mu Ojciec udziela; wszystko otrzymuje od Ojca i raduje się tym nieskończenie. Jako Słowo wcielone, otrzymuje od Ojca życie w czasie, otrzymuje naturę ludzką, którą przybiera jedynie w tym celu, by ją złożyć w ofierze woli Ojca. „Przeto przychodząc na świat, mówi: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: «Oto idę... abym spełniał wolę Twoją, Boże»„ (Hbr 10, 5-7). Oto stałe usposobienie Chrystusa podczas całego życia. Świadczą o tym pierwsze Jego słowa zapisane w Ewangelii: „Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2, 49). Całe życie Jego jest służbą dla Ojca: Jego posłannictwo polega na tym, aby dać poznać Ojca i budzić miłość ku Niemu, poddawać wszystkich nauce, prawu, woli Ojca. „Ja żyję przez Ojca, — Moja nauka nie jest moją, lecz Tego, który Mnie posłał. — Ja nic od siebie nie czynię, ale to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. — Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał” (J 6, 57; 7, 16; 8, 28; 12, 44). Aby pełnić cuda, czeka na godzinę Ojca, idzie na mękę, ponieważ „taki nakaz otrzymał od Ojca” (J 10, 18). Chrystus jest prawdziwie „Sługą Pańskim” zapowiedzianym przez Izajasza: „Wola Pana spełni się przez Niego” (53, 10). Prawdziwa pokora Chrystusa, oparta na całkowitej zależności od Ojca, oddaje Go bez zastrzeżeń Ojcu na służbę, a zatem, ponieważ chce tego Ojciec, także na służbę ludziom.

Człowiek nie jest pokorny, bo nie rozumie w pełni swojej zależności od Boga, a jeśli jest o niej przekonany teoretycznie, nie jest nim bynajmniej praktycznie. Toteż usuwa się zawsze, w małych lub wielkich rzeczach, od służby Bogu, by służyć sobie samemu, swojej pysze i miłości własnej. Dlatego nie umie podjąć pokornej służby braciom, lecz pozwala opanować się własnym urojonym prawom, interesom, osobistym zachciankom, ze szkodą bliźnich. Toteż św. Paweł wskazując na pokorę Chrystusa mówi: „Niczego nie czyńcie dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie” (Flp 2,3).

  • O Jezu, Ty posunąłeś zapomnienie siebie samego aż do przyjęcia upokorzeń i wzgardy od wszystkich, aż do osądu i wydania wyroku przez ludzi, aż do hańbiącej śmierci na krzyżu. — Czyż więc ja mogę, jeśli pragnę być Twoim uczniem i obiecałem naśladować Cię, postępować inaczej, a nawet, wprost przeciwnie niż Ty... zajmować się tylko sobą i szukać we wszystkim tylko siebie? Jak mogę być tak wrażliwy, zazdrosny, trudny w znoszeniu małych błędów u innych, skoro sam ich tyle posiadam? Jaki wstyd, o mój Boże, że jestem tak daleki od Ciebie i że żyję w sposób tak mało zgodny z Twoją nauką i Twoimi przykładami!
    Udziel mi łaski, o Jezu, za przyczyną Najświętszej Panny Maryi, tak pokornej i małej we własnych oczach, abym w niczym nie szukał siebie, przyjmował wszystko z pokorą i miłością, zapomniał i nie mówił nigdy o sobie, nie zajmował się już więcej sobą, nie zważał na to, co kto o mnie pomyśli czy powie, a w Tobie tylko pokładał całą moją ufność, starał się podobać Tobie we wszystkim, nie zajmując się zgoła sądami ludzkimi, bym usiłował uciszyć w sobie wszystkie myśli przeciwne miłości i pokorze chrześcijańskiej (A. Chevrier).
  • O Jezu najsłodszy, udziel mi swojej łaski, aby ze mną była, ze mną żyła i ze mną dotrwała do końca. Daj, abym zawsze chciał i pragnął tego, co Tobie jest bardziej miłe i co Ci się więcej podoba; niech Twoja wola będzie moją, a moja wola niech idzie zawsze za Twoją i zgadza się z nią jak najlepiej. Niech moje chcenie i niechcenie będzie z Twoim jedno, o Panie. Obym mógł chcieć lub nie chcieć tylko tego, czego Ty chcesz lub czego nie chcesz. Spraw, abym obumarł wszystkiemu, co jest na świecie, i żebym dla Ciebie umiłował to, że mną gardzą i nie znają mnie na tym świecie. Daj, abym nad wszystkie pragnienia w Tobie szukał odpoczynku, i żeby moje serce znalazło ukojenie w Tobie (O naśladowaniu Chrystusa III, 15, 3-4).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 290

Do góry

Książka na dziś

Tajemnica Maryi

Tajemnica Maryi

ŚW. LUDWIK MARIA GRIGNION DE MONTFORT

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

22 CZERWCA 2018

Piątek XI tygodnia okresu zwykłego

Wspomnienie dowolne świętych męczenników Jana Fishera, biskupa, i Tomasza More'a

Dzisiejsze czytania

(2 Krl 11, 1-4. 9-18. 20a)
Kiedy Atalia, matka Ochozjasza, dowiedziała się, że jej syn umarł, wzięła się do wytępienia całego potomstwa królewskiego. Lecz Joszeba, córka króla Jorama, siostra Ochozjasza, zabrała Joasza, syna Ochozjasza, wyniósłszy go potajemnie spośród mordowanych synów królewskich, i przed wzrokiem Atalii ukryła go wraz z jego mamką w pokoju sypialnym, tak iż nie został zabity. Przebywał więc z nią sześć lat ukryty w świątyni Pańskiej, Atalia zaś panowała w kraju. W siódmym roku Jojada polecił sprowadzić setników, Karyjczyków i straż przyboczną, przyprowadził ich do siebie w świątyni Pańskiej. Zawarł z nimi układ i kazał im złożyć przysięgę w świątyni Pańskiej, i pokazał im syna królewskiego. Setnicy wykonali wszystko tak, jak im rozkazał kapłan Jojada. Każdy wziął swoich ludzi, zarówno tych, co podejmują służbę w szabat, jak i tych, co w szabat z niej schodzą, i przyszli do kapłana Jojady. Kapłan zaś wręczył setnikom włócznie i tarcze króla Dawida, które były w świątyni Pańskiej. Straż przyboczna ustawiła się wokół króla, każdy z bronią w ręku, od węgła południowego świątyni aż do północnego, przed ołtarzem i świątynią. Wówczas wyprowadził syna królewskiego, nałożył mu diadem i wręczył świadectwo; ustanowiono go królem i namaszczono. Wtedy klaskano w dłonie i wołano: "Niech żyje król!" Słysząc wrzawę ludu, Atalia udała się do ludu, do świątyni Pańskiej. Spojrzała: a oto król stoi przy kolumnie – zgodnie ze zwyczajem, dowódcy i trąby dokoła króla, cała ludność kraju raduje się i dmie w trąby. Atalia więc rozdarła szaty i zawołała: "Spisek! Spisek!" Wtedy kapłan Jojada wydał rozkaz setnikom dowodzącym wojskiem, polecając im: "Wyprowadźcie ją ze świątyni poza szeregi, a gdyby ktoś za nią poszedł, niech zginie od miecza!" Mówił bowiem kapłan: "Nie powinna zginąć w świątyni Pańskiej". Pochwycono ją, a gdy weszła na drogę, którą wjeżdżają konie do pałacu, tam poniosła śmierć. Jojada zawarł przymierze między Panem a królem i ludem, by byli ludem Pańskim, oraz między królem a ludem. Po czym cała ludność wyruszyła do świątyni Baala i zburzyła ją. Ołtarze jej i posągi potłuczono całkowicie, a Mattana, kapłana Baala, zabito przed ołtarzami. I postawił kapłan Jojada straż przed świątynią Pańską. Cała ludność kraju radowała się, a miasto zażywało spokoju.

(Ps 132 (131), 11. 12. 13-14. 17-18)
REFREN: Pan wybrał Syjon na swoje mieszkanie

Pan złożył Dawidowi niezłomną obietnicę,
której nie odwoła:
"Zrodzone z ciebie potomstwo
posadzę na twoim tronie.

A jeśli twoi synowie zachowają moje przymierze
i wskazania, których im udzielę,
także ich synowie
zasiądą na tronie po wieczne czasy".

Pan bowiem wybrał Syjon,
tej siedziby zapragnął dla siebie.
"Oto miejsce mego odpoczynku na wieki,
tu będę mieszkał, bo wybrałem je sobie".

"Wzbudzę tam moc dla Dawida,
przygotuję światło dla mego pomazańca.
Odzieję wstydem nieprzyjaciół jego,
a nad nim zajaśnieje jego korona".

(Mt 5, 3)
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

(Mt 6, 19-23)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie rozświetlone. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!"

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Co jest naszym skarbem? Dla jakich wartości jesteśmy gotowi się poświęcić? Dla Izraela największym skarbem było przymierze z Panem. Z powodu ludzkiej słabości było ono wiele razy łamane, a Izraelici zamiast służyć Bogu żywemu, składali ofiary Baalowi. Usłyszymy dzisiaj w pierwszym czytaniu opowieść o tym, jak kapłan Jojada odnowił przymierze między Panem a Izraelem. Owocem nawrócenia była radość i świętowanie. Pan Jezus zachęca nas, abyśmy gromadzili prawdziwe skarby. Nie są nimi pieniądze ani dobra materialne. Do nieba możemy zabrać tylko miłość. Wszystko inne przeminie razem z tym światem.

o. Jakub Kruczek OP, "Oremus" czerwiec 2008, s. 80

Święci męczennicy Jan Fisher, biskup, i Tomasz More - Jan Fisher urodził się w 1469 r. w Beverley, w hrabstwie York. Po ukończeniu studiów teologiczno-filozoficznych w Cambridge przyjął święcenia kapłańskie. Był spowiednikiem Małgorzaty Beaufort, matki króla Henryka VII. W 1503 r. objął ufundowaną przez nią katedrę teologii na uniwersytecie Cambridge i od 1504 r. do końca życia był kanclerzem tej uczelni. Stosunki Jana Fishera z królem Henrykiem VIII były początkowo dobre. Ich gwałtowne pogorszenie nastąpiło w 1529 r., kiedy biskup wystąpił w obronie ważności małżeństwa króla z Katarzyną Aragońską. Został uwięziony przez króla w 1534 r., gdy odmówił uznania zwierzchnictwa Henryka VIII nad Kościołem w Anglii. Aktywnie przeciwstawiał się małżeństwu króla z Anną Boleyn. Nie złożył wymaganej przez króla przysięgi wierności. W więzieniu został mianowany kardynałem przez papieża Pawła III. Ścięty został z rozkazu królewskiego i w obecności samego króla w dniu 22 czerwca 1535 r.
Tomasz More (Morus) urodził się w Londynie 7 lutego 1478 r. Kiedy miał lat 12, umieszczono go na dworze kardynała Mortona, który sprawował równocześnie urząd królewskiego kanclerza. Kiedy w 1499 roku Erazm z Rotterdamu nawiedził po raz pierwszy Anglię, zaprzyjaźnił się serdecznie z młodszym od siebie o 11 lat Tomaszem. Po ukończeniu studiów Tomasz został biegłym i wziętym adwokatem. Wkrótce wybrano go posłem do parlamentu. Tutaj zaraz na początku naraził się królowi Henrykowi VIII tym, że przeforsował w parlamencie sprzeciw wobec wniosku króla postulującego nałożenie osobnego podatku na poddanych. Dla poznania świata wyjechał do Francji. Kiedy powrócił do Anglii, zrzekł się wszelkich stanowisk i wstąpił do kartuzów. Po czterech latach pobytu w klasztorze przekonał się, że to jednak nie jest jego droga. Ożenił się z siedemnastoletnią Jane Colt. Ukochana żona zmarła niebawem, zostawiając Tomaszowi czworo drobnych dzieci. Był zmuszony ożenić się po raz drugi. W 1521 roku pełen sławy ze swojej pracy i dzieł został przez króla podniesiony do godności szlacheckiej. W 1521 roku nobilitował Tomasza (nadal mu tytuł szlachecki), a także pasował go na rycerza. Kiedy Henryk VIII w roku 1531 ogłosił się najwyższym zwierzchnikiem Kościoła katolickiego w Anglii, Tomasz na znak protestu zrzekł się urzędu kanclerza. Pomimo nalegań, nie wziął udziału ani w ślubie, ani też w koronacji kochanki króla, Anny Boleyn. Wreszcie nie podpisał aktu supremacji, ani też nie złożył królowi przysięgi jako głowie Kościoła w Anglii. Uznano to za zdradę stanu. 1 lipca 1535 roku nad aresztowanym odbył się sąd gdzie skazano go na śmierć. Egzekucja odbyła się 6 lipca 1535 roku. 31 października 2000 roku papież św. Jan Paweł II ogłosił św. Tomasza Morusa patronem mężów stanu i polityków.

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

OBMYŁ NAS W SWOJEJ KRWI

O Jezu, „zostałeś zabity i nabyłeś nas krwią Twoją” (Ap 5, 9)

Łukasz, jako jedyny z ewangelistów przekazał wspomnienie pierwszych kropel krwi wylanych przez Chrystusa podczas męki, w ogrodzie oliwnym, wskutek ogromu ucisku wewnętrznego. „Jego pot był jak gęste krople krwi sączące się na ziemię” (Łk 22, 43), Cenny szczegół, ukazujący okrutną rzeczywistość męki Pana, jaką wycierpiało ciało ludzkie takie jak nasze i jak nasze odczuwające wstręt do cierpienia i śmierci. Lecz z tego tak bolesnego konania Jezus wychodzi jako zwycięzca, powtarzając swoje „tak” na wolę Ojca, który Mu podaje kielich goryczy.

Jan natomiast, jedyny Apostoł obecny na Kalwarii, mówi o ostatnich kroplach krwi, która wypłynęła z przebitego boku Chrystusa: „jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19, 34). Ten, kto to pisał, był naocznym świadkiem i ma jeszcze w oczach obraz poszarpanego i krwawiącego ciała Jezusa ukrzyżowanego, Jezus wylał wszystką swoją krew za nasze grzechy! Wystarczyłoby rozważyć głęboko tę prawdę, by postanowić podjąć wszelkie wyrzeczenie, byle tylko wyzbyć się we własnym życiu grzechu.

Św. Paweł, wspominając ze wzruszeniem, jak bardzo Jezus cierpiał w czasie męki, dodaje: „Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi” (Hbr 12, 4). Który chrześcijanin może powiedzieć, że opierał się „aż do przelewu krwi”, by zwyciężyć pychę, egoizm i wszelką namiętność skłaniającą go do grzechu? Jezus, najniewinniejszy Baranek, pokarał w sobie grzechy ludzi, aż do hańbiącej i krwawej śmierci, człowiek natomiast nie umie ich w sobie samym pokarać nawet na tyle, by złożyć ofiarę ze swoich złych skłonności. Ustąpić grzechowi to gardzić krwią Chrystusa, gardzić miłością i cierpieniem, z jakimi została wylana.

Każdego dnia w Ofierze eucharystycznej ta krew bezcenna zostaje ofiarowana Ojcu jako przebłaganie za grzechy, a wiernym jako napój zbawienia. „Bierzcie i pijcie z niego wszyscy: to jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (modl. euch.). Zbliżajmy się z wiarą, pijmy z miłością, bo „kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa?” (1 Kor 10, 16).

  • O Chryste ukrzyżowany, my byliśmy tą ziemią, w którą został zatknięty sztandar Twojego krzyża: my byliśmy naczyniem dla przyjęcia Twojej krwi, która spływała z krzyża na ziemię... ziemia nie mogła utrzymać prosto krzyża; byłaby nawet odmówiła tej niesprawiedliwości; ani gwóźdź nie wystarczał, by utrzymać Cię zranionym i przybitym do krzyża, gdyby niewysłowiona miłość, jaką pałałeś dla naszego zbawienia, nie była Cię przytrzymała. Tak więc płomienna miłość dla chwały Ojca i naszego zbawienia trzymała Cię [na krzyżu]...
    Jeśli znam i poślubiam tę prawdę, znajdę we krwi Twojej, o Chryste, łaskę, bogactwo i życie łaski, znajdę okrycie dla mojej nagości, szatę ślubną płomiennej miłości, skropioną i przetykaną krwią i ogniem, a Ty tę krew z miłości wylałeś i zjednoczyłeś z Bogiem.
    O Chryste ukrzyżowany, spraw, abym we krwi Twojej... karmiła się miłosierdziem; przez krew niech ustanie ciemność i niech kosztuję światłości, przez krew bowiem pozbędę się chmury miłości własnej i niewolniczego lęku sprawiającego cierpienie, a zdobędę świętą bojaźń i pewność Bożej miłości, którą znajdę we krwi. Lecz kto nie stanie się miłośnikiem tej Prawdy... pozostanie w ciemnościach i odarty z szaty łaski... Nie z braku Twojej krwi, lecz ponieważ pogardził krwią i jakby zaślepiony miłością własną, nie widział i nie poznał Prawdy krwi.
    Spraw, abym się zanurzyła więc we krwi Twojej, o Chryste, który mnie kąpiesz we krwi i odziewasz krwią. Jeśli będę niewierną, ochrzcij mnie we krwi; jeśli szatan zaciemni oko mojego rozumu, obmyj krwią moje oko; jeśli stanę się niewdzięczną z powodu darów niedocenionych, uczyń mnie wdzięczną we krwi... Spraw, niechaj przez żar krwi ustanie oziębłość; a przez światło krwi niechaj ustąpi ciemność, abym się stała oblubienicą Prawdy (św. Katarzyna ze Sieny).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 293

Do góry

Książka na dziś

Opaska z modlitwą o egzorcyzm (czarna)

Opaska z modlitwą o egzorcyzm (czarna)

Brzmi groźnie? Bez obaw – litery umieszczone na silikonie to inicjały słów znanych tym, którzy noszą medalik św. Benedykta: Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana, Sunt Mala Quae Libas, Ipse Venena Bibas (idź precz, szatanie, nie kuś mnie do próżności, złe jest to, co podsuwasz, sam pij truciznę); pomiędzy grupami liter dostrzeżecie benedyktyński krzyż z wpisanymi między ramiona literami CSPB (Crux Sancti Patris Benedicti, krzyż świętego ojca Benedykta). Oprócz tego nie przeoczycie na pewno słowa, które być może najlepiej oddaje istotę benedyktyńskiej duchowości: PAX. Oczywiście, chodzi o pokój…

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

23 CZERWCA 2018

Sobota XI tygodnia okresu zwykłego

Wspomnienie dowolne święty Józefa Cafasso, prezbitera

Dzisiejsze czytania

(2 Krn 24, 17-25)
Po śmierci Jojady przybyli naczelnicy judzcy i oddali pokłon królowi. Król ich wtedy usłuchał. Opuścili więc świątynię Pana, Boga swego, i zaczęli czcić aszery oraz posągi. Wskutek ich winy zapłonął gniew Boży nad Judą i nad Jerozolimą. Posyłał więc Pan do nich proroków, aby ich nawrócili do Pana i napominali, oni jednak ich nie słuchali. Wtedy duch Boży zstąpił na Zachariasza, syna kapłana Jojady, który stanął przed ludem i rzekł: "Tak mówi Bóg: Dlaczego przekraczacie przykazania Pańskie? Dlatego się wam nie wiedzie! Ponieważ opuściliście Pana, i On was opuści". Lecz oni sprzysięgli się przeciw niemu i ukamienowali go z rozkazu króla na dziedzińcu świątyni Pańskiej. Król Joasz zapomniał już o dobrodziejstwie, jakie wyświadczył mu ojciec Zachariasza, Jojada, i zabił jego syna. Kiedy zaś ten umierał, zawołał: "Oby Pan to widział i pomścił, i zażądał zdania z tego sprawy!" I oto jeszcze w ciągu tego roku wyruszyło przeciw niemu wojsko Aramu. Wkroczywszy do Judy i do Jerozolimy, wytracili z ludu wszystkich jego naczelników, a całą swą zdobycz wysłali do króla Damaszku. Choć wojsko Aramu weszło z małą liczbą żołnierzy, Pan jednak oddał mu w ręce wielkie mnóstwo wojska, ponieważ mieszkańcy Judy opuścili Pana, Boga swych ojców. I tak wykonało ono wyrok na Joaszu. Kiedy się od niego oddalili, pozostawiając go ciężko chorym, słudzy jego uknuli spisek przeciw niemu, aby pomścić krew syna kapłana Jojady. I zabili go na jego łóżku. Zmarł i został pochowany w Mieście Dawidowym, ale nie złożono go w grobach królewskich.

(Ps 89 (88), 4-5. 29-30. 31-32. 33-34)
REFREN: Swojemu słudze Bóg łaskę okaże

"Zawarłem przymierze z moim wybrańcem,
przysiągłem mojemu słudze, Dawidowi:
Twoje potomstwo utrwalę na wieki
i tron twój umocnię na wszystkie pokolenia".

"Na wieki zachowam dla niego łaskę
i trwałe z nim będzie moje przymierze.
Sprawię, że potomstwo jego będzie wieczne,
a jego tron jak dni niebios trwały.

A jeśli jego synowie porzucą moje prawo
i nie będą postępować według moich przykazań,
jeżeli moje ustawy naruszą
i nie będą pełnili moich rozkazów.

Rózgą ukarzę ich przewinienia,
a winę ich biczami,
lecz nie odejmę od niego mej łaski
i nie zawiodę w wierności".

(2 Kor 8, 9)
Jezus Chrystus, będąc bogatym, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić.

(Mt 6, 24-34)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego – miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie! Dlatego powiadam wam: Nie martwcie się o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom podniebnym: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was, martwiąc się, może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się martwicie? Przypatrzcie się liliom polnym, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele polne, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, ludzie małej wiary? Nie martwcie się zatem i nie mówcie: co będziemy jedli? co będziemy pili? czym będziemy się przyodziewali? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie martwcie się więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie. Dosyć ma dzień każdy swojej biedy".

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Boże, (...) bez Ciebie nic nie możemy uczynić; tymi słowami będziemy się dziś modlić na początku Mszy świętej. Gdy uznajemy swą słabość i bezradność, pozwalamy Bogu działać w naszym życiu. A jednocześnie otrzymujemy do dyspozycji nieskończoną moc pochodzącą od Boga. Z drugiej strony, wszelkie działania i starania, które podejmujemy bez Boga, okazują się daremne.

o. Jakub Gonciarz OP, "Oremus" czerwiec 2002, s. 85-86

Święty Józef Cafasso - urodził się w Castelnuovo d'Asti w Piemoncie 15 stycznia 1811 roku. 22 września 1833 r. został wyświęcony na kapłana, mając wówczas zaledwie 22 lata. Nie piastował żadnych urzędów, był zawsze kapłanem cichym, a jednak miał wpływ na cały kler piemoncki. Po święceniach wstąpił do Instytutu Teologii Moralne. Młodzi kapłani prowadzili w nim wspólne życie razem z profesorami. Młodzi kapłani czyli opuszczoną młodzież prawd wiary, chodzili do więzień dla nieletnich i dla dorosłych, nawiedzali szpitale, a także towarzyszyli skazanym na śmierć w ostatnich chwilach ich życia. Po śmierci założyciela Instytutu, Józef objął stanowisko rektora. Był przewodnikiem duchowym św. ks. Jana Bosko. Umarł po krótkiej chorobie 23 czerwca 1860 r. w wieku zaledwie 49 lat. Pius XI z okazji beatyfikacji w 1925 r. nazwał Józefa Cafasso "perłą kleru Italii".

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

PRZEZ CHRYSTUSA DO OJCA

Współuczestnictwo nasze niech będzie z Tobą, Ojcze, i z Twoim Synem Jezusem Chrystusem (1 J 1, 3)

Chrystus objawia człowiekowi Trójcę i prowadzi go do Trójcy. „Ja jestem drogą” — powtarza i dodaje: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14, 6). Im bardziej wierni są zjednoczeni z Chrystusem przez wiarę i miłość, tym ściślej są, w Nim i przez Niego, zjednoczeni z Trójcą: „Jeśli Mnie kto miłuje... Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego i będziemy w nim przebywać... (tamże 23). W sposób wyjątkowy Chrystus stawia człowieka w łączności z Trójcą przez Eucharystię. Sobór Watykański II naucza, że szczególnie przez liturgię eucharystyczną wierni „mają dostęp do Boga Ojca przez Syna, Słowo wcielone, umęczone i uwielbione, oraz w szczodrobliwości Ducha Świętego dostępują zjednoczenia z Przenajświętszą Trójcą, stawszy się uczestnikami Bożej natury” (DE 15). W Eucharystii Jezus, rzeczywiście obecny, spełnia dalej misję Pośrednika między człowiekiem a Trójcą, oddając się człowiekowi w pełni swojej osoby Słowa wcielonego, stawia go w bezpośredniej, ścisłej i jednoczącej styczności z trzema Osobami Boskimi. Obecny w sercu wiernego przez Sakrament, mógłby powtarzać swe wielkie słowa: „Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego. — Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie” (J 8, 29; 14, 11); dzięki nierozerwalności trzech Osób Boskich, gdzie jest Syn, tam jest także Ojciec i Duch Święty. Komunia sakramentalna z Chrystusem jest dlatego komunią z „Trzema”, komunią, która uściśla i pogłębia łączność już nawiązaną, przez wiarę i miłość, między wierzącym a Trójcą mieszkającą w nim. W ten sposób rozumiana Eucharystia ukazuje nam swoje głębokie znaczenie odnośnie do Trójcy Świętej. Jak wcielenie Słowa ma doprowadzić człowieka do Trójcy, tak i Eucharystia, będąc przedłużeniem Wcielenia, ma doprowadzić go do Trójcy. Eucharystia podtrzymuje nie tylko życie zjednoczenia z Chrystusem, lecz także nieustanną łączność z trzema Boskimi Osobami.

Eucharystia zresztą jest darem Trójcy: „Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba” (J 6, 32), powiedział Jezus; a Duch Święty ożywia Go (tamże 63). Jak Słowo wcielone przychodzi od Trójcy i prowadzi do Trójcy, tak Eucharystia przychodzi od Trójcy i do Trójcy prowadzi.

  • O Chryste, spraw, abym żył Twoim życiem, a ponieważ Ty jesteś Bogiem, abym żył z Boga i w Bogu, przez Ciebie i w Tobie. Nasze życie jest teraz ukryte z Tobą w tajemniczej głębi Ojcowskiego łona, lecz przyjdzie dzień, w którym zajaśnieje Twoja chwała, o Chryste, życie dusz naszych, i wówczas również my zjednoczeni z Tobą zajaśniejemy chwałą...
    Ty, o Chryste, przyszedłeś na świat i stałeś się dla nas drogą, prawdą i życiem, aby nas zaprowadzić do Ojca. Kiedy z serca Filipa wyrwała się ta prośba: „Mistrzu, ukaż nam Ojca, a to nam wystarczy”, odpowiedziałeś: „Filipie, kto widzi Mnie, widzi Ojca mego”. O mój Jezu, mój Królu i Mistrzu, mój Arcykapłanie, moja żywa Głowo, ukaż mi Ojca! I cóż innego nam trzeba, jeśli nie Jego? Ukaż się nam, abyśmy mogli widzieć Go w Tobie i przez Ciebie; ześlij nam Twojego Ducha, aby nam objawił Twoją chwałę i ukazał Tego, od którego ona pochodzi (D. Mercier).
  • Panie Jezu, Słowo wcielone, wierzę, że jesteś Bogiem; Bogiem prawdziwym z Boga prawdziwego; Deus verus de Deo vero. Nie widzę Twojego Bóstwa, lecz ponieważ Ojciec powiedział: „Ten jest mój Syn umiłowany”, wierzę w to, a ponieważ wierzę, pragnę poddać Ci się zupełnie, ciało i duszę, sąd, wolę, serce, zmysły, wyobraźnię, wszystkie moje siły. Pragnę, aby spełniły się na mnie słowa Twojego Psalmisty: „Aby wszystkie rzeczy były poddane pod Twoje stopy jako hołd”... pragnę, abyś Ty był moją głową, a Twoja Ewangelia moją światłością, Twoja wola moim przewodnikiem. Nie chcę myśleć inaczej niż Ty, boś Ty jest prawdą nieomylną, ani działać nic poza Tobą, boś Ty jest jedyną drogą, aby dojść do Ojca, ani nie szukać chwały poza Twoją wolą, albowiem Ty jesteś zdrojem życia. Uczyń mnie swoim całkowicie przez Ducha Świętego, na chwałę Ojca (K. Marmion).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 297

Do góry

Książka na dziś

Siedem talentów. Dary Ducha Świętego

Siedem talentów. Dary Ducha Świętego

KS. EDWARD STANIEK

O Duchu Świętym mówi się często. Ktokolwiek czyni znak krzyża w imię Ojca..., wymienia Jego imię. Nie chodzi jednak tylko o wyznanie imienia, ale o otwarcie serca na Jego siedem darów oraz na ich pomnożenie. Dary Ducha Świętego to talenty i szczęśliwy, kto umie je pomnożyć. Nie zmarnujmy ich przypomnijmy sobie ich znaczenie i uczmy się je wykorzystywać.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.