Niedziela

Trzecia Niedziela Wielkanocna

Dzisiejsze czytania

(Dz 3, 13-15. 17-19)
Piotr powiedział do ludu: "Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, Bóg ojców naszych wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone".

(Ps 4, 2. 4 i 9)
REFREN:Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże,
który wymierzasz mi sprawiedliwość.
Tyś mnie wydźwignął z utrapienia,
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.

Wiedzcie, że godnym podziwu czyni Pan swego wiernego,
Pan mnie wysłucha, gdy będę Go wzywał.
Spokojnie zasypiam, kiedy się położę,
bo tylko Ty jeden, Panie, pozwalasz mi żyć bezpiecznie.

(1 J 2, 1-5)
Dzieci moje, piszę do was, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika u Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata. Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: "Znam Go", a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.

(Łk 24, 32)
Panie Jezu, daj nam zrozumieć Pisma, niech pała nasze serce, gdy do nas mówisz.

(Łk 24, 35-48)
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: "Pokój wam!" Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: "Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam". Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: "Macie tu coś do jedzenia?" Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich. Potem rzekł do nich: "To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach". Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: "Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Zmartwychwstanie Chrystusa jest zapowiedzią naszego zmartwychwstania. Ono dokonuje się już teraz, przez dar nowego życia, dzięki któremu grzech już nie panuje nad nami. A jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca. Niestety wielu chrześcijan nie potrafi przyjąć łask wysłużonych przez Pana. Żyją przygnieceni ciągłym poczuciem grzechu i winy wobec Boga, pozbawieni prawdziwej wolności dzieci Bożych, radości z odkupienia. A przecież Chrystus zmartwychwstał, aby to stało się udziałem nas wszystkich.

O. Marek Rojszyk OP, „Oremus” kwiecień 2006, s. 56

Do góry

 

Ks. Edward Staniek

Czytać Stary Testament

Jednym z pierwszych darów, jakich zmartwychwstały Chrystus udzielił Apostołom, był dar rozumienia Pisma Świętego. Chodziło, rzecz jasna, o teksty Starego Testamentu, bo Nowego jeszcze nikt nie napisał. Dziwny to dar. Wydawać by się mogło, że po wydarzeniach Wielkiego Tygodnia już niepotrzebny. Stoimy jednak wobec faktu. Pozostaje zatem postawić pytanie, dlaczego zmartwychwstały Jezus takim, a nie innym darem ubogacił swoich uczniów.

Św. Jan Ewangelista relacjonując dyskusję Chrystusa z Żydami, podaje Jego słowa: „Gdybyście uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeśli jednak jego pismom nie wierzycie, jakże moim słowom będziecie wierzyli” (J 5, 46). Wynika z tego, że rozumienie Starego Testamentu jest potrzebne do poznania i zawierzenia Chrystusowi. Ten, kto chce wejść w tajemnicę Zbawiciela, wcześniej czy później otworzy Księgi Starego Testamentu, by dotrzeć do bogactwa, jakie jest w nich zawarte. Właściwe jednak odczytanie Biblii przerasta zdolności człowieka i jest możliwe jedynie w oparciu o łaskę rozumienia Pism natchnionych. Tej to właśnie łaski udzielił zmartwychwstały Mistrz Apostołom.

Dar rozumienia Biblii jest potrzebny nie tylko do odkrycia ukrytych w niej prawd o Chrystusie, lecz i do spokojnego wysłuchania Słowa Bożego przekazującego bolesną, a nawet gorszącą, prawdę o człowieku. Wielu ludzi z dużą gorliwością zabiera się do czytania ksiąg Starego Testamentu, by po kilku dniach zamknąć Biblię na zawsze. Okazuje się bowiem, że nie tylko nie są w stanie wyczytać z niej nic budującego, ale wręcz przeciwnie zaczynają się nią gorszyć. I nie jest łatwo wytłumaczyć takim ludziom, że to sam Bóg swoim Słowem chce człowieka „zgorszyć”. Jeśli Bóg na kartach Starego Testamentu opowiada człowiekowi o wszystkich możliwych grzechach, to czyni to nie po to, by uczyć, jak należy grzech popełniać, ale by otworzyć nam oczy na grozę grzechu i przestrzec przed możliwością jego popełnienia. Człowiek pouczony przez Boga nie zostanie tak łatwo przez grzech zaskoczony i nie straci głowy, kiedy się z nim spotka oko w oko. Bóg celowo „gorszy” człowieka swoim Słowem, by ten nie zgorszył się życiem. Oto niezwykle ważny wymiar lektury Starego Testamentu.

Niejeden może być zaszokowany takim podejściem do lektury Biblii. Jak to możliwe, by Bóg „gorszył” człowieka? A czyż mądrzy rodzice nie chcą rozmawiać z dzieckiem na temat zła i metod jego działania? Czyż w tym otwarciu oczu na mroczną prawdę o człowieku i jego grzechu nie jest zawarta ich autentyczna miłość? Rozprawianie z rodzicami na temat zła na pewno nie zmierza do tego, by dziecko umiało je popełniać. W takiej rozmowie chodzi o dobro dziecka, o jego mądrość. Zaryzykuję twierdzenie, że młode pokolenie dlatego popełnia tak wiele błędów w swoim życiu, iż odpowiednio wcześnie zabrakło mądrej rozmowy z rodzicami na temat zła istniejącego w świecie. Słowo rodziców pojawia się z reguły za późno, gdy dziecko stało się łupem zła. Nie chcieli „zgorszyć” dziecka, to prawdziwie zgorszyło je życie.

To w tym kontekście należy odczytywać Stary Testament. Jest to Słowo Boga objawiające tajemnicę naszego Zbawiciela i jest to Słowo Boga objawiające tajemnicę nieprawości. Bóg, jak dobry Ojciec, chce rzeczowo porozmawiać z nami i na przykładach z historii ukazać prawdę o ludzkim życiu, prawdę o jego pięknie i jego dramacie. Nie dziwmy się zatem, że zmartwychwstały Chrystus udzielił uczniom daru rozumienia Biblii. To dar rozumienia Bożego Słowa. Czy tu na ziemi można otrzymać większy dar?

Ks. Edward Staniek

 

Dar rozumu

Wielu ludzi sądzi, że wystarczy coś wiedzieć, aby to rozumieć. Ponieważ wiedzę świat ceni bardzo wysoko, uganiają się za nią, a gdy ją zdobędą, to się nią pysznią. Św. Paweł trafnie zauważył, że wiedza nadyma.

Przywódcy Izraela doskonale wiedzieli, co Chrystus mówił i co czynił. Od początku wędrowali za Nim ich donosiciele, którzy bardzo precyzyjnie obserwowali wzrost popularności Proroka z Nazaretu. Sami uczeni w Piśmie chcieli koniecznie podchwycić Go w mowie lub sprowokować czyn, za który można by Go było oskarżyć. Wiedzieli o Chrystusie bardzo wiele, ale nic nie rozumieli.

Apostołowie, którzy byli jeszcze bliżej Mistrza i stawiali Mu pytania prosząc o wyjaśnienie przypowieści, wiedzieli o Nim równie wiele. Wprawdzie nie byli przygotowani fachowo do polemiki, tak jak uczeni w Piśmie, ale na chłopski rozum odbierali i układali w pewną całość to, co Mistrz powiedział i czynił. Ale w Wielki Piątek udowodnili, i to prawie wszyscy, że mimo iż wiele wiedzieli, niewiele rozumieli.

Ten, kto wiele wie, może innych uczyć, ale nigdy nie będzie świadkiem wartości, które przekazuje. Świadectwo złoży nie ten, kto wiele wie, lecz ten, kto wiele rozumie.

Rozumienie zaś polega na dostrzeżeniu możliwie pełnego sensu słów czy danego wydarzenia, co się ściśle łączy z dostrzeżeniem połączenia wszystkiego w jedną całość.

Oto Kajfasz, Sanhedryn, uczeni w Piśmie wydają wyrok na Chrystusa, bo nie rozpoznali w Nim obecnego Mesjasza. Wiedzieli, jakie wypowiedział słowa i jakie czynił cuda, ale nie potrafili odkryć ich sensu, bo nie wiedzieli, Kim jest ten, Kto je wypowiada i Kto je czyni. Każde zaś słowo po rozpoznaniu w Chrystusie Syna Bożego musi być interpretowane zupełnie inaczej, niż wówczas gdy traktuje się Jezusa jako zwyczajnego człowieka.

Rzecz znamienna, że grzech i odpowiedzialność pojawia się już na poziomie wiedzy. Człowiek do wiedzy winien dostosować swe postępowanie, jeśli tego nie czyni — grzeszy. Stąd Piotr oświadcza: „Wiem, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak przełożeni wasi”. Nie zwalnia ich jednak z odpowiedzialności za popełniony czyn zabójstwa Sprawiedliwego, lecz wzywa: „Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone”.

Rozumienie można utożsamić z właściwym przekonaniem. To jest owa moralna pewność co do prawdy danego słowa czy czynu. Wiedza dotyczy zjawisk, rozumienie zaś rzeczywistości, sięga o wiele głębiej i ukazuje jej sens.

Dziś można spotkać wielu ludzi, którzy czytają Pismo Święte i dużo na temat Biblii wiedzą, nic z niej nie rozumiejąc. Operują zwrotami, powołują się na zdania i żyją dokładnie tak jak Kajfasz. On też w oparciu o Biblię, zarzucając Jezusowi bluźnierstwo, skazał Go na śmierć.

Ktokolwiek otworzy Biblię, winien wpierw usilnie prosić Ducha Świętego o dar rozumu. Bez tego daru wchodzenie w głąb wiedzy biblijnej nie tylko nie ubogaci człowieka, lecz go wypaczy. Kajfasz, Annasz, faryzeusze dobrze znali Biblię, a ponieważ jej nie rozumieli, wykorzystali swą wiedzę przeciw Bogu, przeciw Sprawiedliwemu Człowiekowi i przeciw sobie.

Kto czyta Biblię jedynie w tym celu, by powiększyć swą wiedzę, może zaszkodzić sobie i Biblii, stosując jej słowa wbrew zamierzeniom Boga.

Dar rozumu jest nieodzownie potrzebny do właściwego rozumienia bogactwa objawionej prawdy.

Ks. Edward Staniek

 

O Jezu, jesteś naszym pokojem (Ef 2, 14)

W niedziele po Wielkanocy zamiast lektury ze Starego Testamentu czytamy nadal wyjątki z Dziejów Apostolskich; one bowiem poprzez pierwsze przepowiadanie świadczą o zmartwychwstaniu Pana i ukazują, jak Kościół rodził się w imię Zmartwychwstałego.

Dzisiaj w pierwszym czytaniu Piotr ukazuje zmartwychwstanie Jezusa na tle historii swojego ludu jako wypełnienie wszystkich proroctw i obietnic danych Ojcom: „Bóg Abrahama... Bóg naszych ojców wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem... Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami” (Dz 3, 13. 15). Jeśliby świadectwo jego i tych, którzy widzieli Zmartwychwstałego, nie było wystarczające, oto inny „znak”: cudowne uzdrowienie człowieka chromego, przed chwilą dokonane przy bramie świątyni. Piotr, by lepiej uwydatnić Zmartwychwstanie, nie waha się odwołać do bolesnych wydarzeń, jakie je poprzedziły: „Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia” (tamże 14-15). Są to oskarżenia mocne, prawie bezlitosne; lecz Piotr jest świadomy, że odnoszą się też do niego, ponieważ i on zaparł się Mistrza; odnoszą się także do wszystkich ludzi, którzy grzesząc nie przestają zapierać się „Świętego”, odrzucać „Dawcę życia”, stawiając ponad Niego własne namiętności, tę przyczynę Chrystusowej śmierci. Piotr nie zapomniał o swojej winie, którą będzie opłakiwał przez całe życie, lecz równocześnie ma w sercu słodycz płynącą z otrzymanego przebaczenia. To czyni go zdolnym, by przejść z oskarżenia do tłumaczenia: „O bracia, wiem, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi” (tamże 17). Chodzi jednak o nawrócenie: „Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone” (tamże 19). Jak on dostąpił przebaczenia, tak otrzyma je również lud jego i każdy człowiek, byle tylko uznali własne winy i postanowili nie grzeszyć więcej.

Do tego dołącza się wzruszająca zachęta św. Jana (II czytanie): „Dzieci moje, piszę wam... żebyście nie grzeszyli więcej” (1 J 2, 1). Jak odważyłby się powrócić do grzechu ten, kto zrozumiał znaczenie męki Pana? Apostoł, jednak, świadom słabości ludzkiej, ciągnie dalej: „Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca — Jezusa Chrystusa sprawiedliwego” (tamże). Jan na Kalwarii słyszał, jak Pan umierając, prosił Ojca o przebaczenie dla swoich katów, i wie, do jakiego stopnia broni On grzeszników. Niewinna żertwa za grzechy ludzi, Jezus, jest również żarliwym ich obrońcą, albowiem On sam „jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy” (tamże 2).

Ta sama myśl wynika z dzisiejszej Ewangelii. Jezus ukazując się Apostołom po Zmartwychwstaniu pozdrawia ich słowami: „Pokój wam” (Łk 24, 36). Zmartwychwstały daje pokój Jedenastu, zmieszanym i przelęknionym wskutek Jego zjawienia się, lecz niewątpliwie również zawstydzonym i żałującym, że opuścili Go w czasie męki. On, ponosząc śmierć, by zniszczyć grzech i pojednać ludzi z Bogiem, ofiarowuje im pokój, aby zapewnić ich o swoim przebaczeniu i niezmiennej miłości. A zanim pożegna się z nimi, czyni ich heroldami nawrócenia i przebaczenia dla wszystkich ludzi: „W imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy” (tamże 47) Pokój Jezusa zostanie zaniesiony na cały świat dlatego właśnie, że „On jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy”. Oto tajemnica Jego nieskończonej miłości!

  • O Chryste, nasza Pascho, ofiarowałeś się dla naszego zbawienia. Królu chwały, nie przestawaj ofiarowywać się za nas i przyczyniać się za nami jako nasz obrońca; ofiarowany za nas już więcej nie umierasz, lecz zatrzymując znaki swojej męki żyjesz nieśmiertelny (zob. Mszał Polski: 3. prefacja wielkanocna).
  • O Panie, co nam dajesz? „Pokój zostawiam wam, pokój mój wam daję”. Mnie to wystarcza: przyjmuję z wdzięcznością to, co mi zostawiasz... Jestem z tego zadowolony; jestem pewien, że w tym leży moje dobro... Chcę pokoju, pragnę pokoju i niczego więcej. Komu nie wystarcza pokój, temu i Ty nie wystarczysz. Ty istotnie jesteś naszym pokojem. Ty, który z dwóch ludów uczyniłeś jeden. To mi jest potrzebne, to mi wystarcza; pojednać się z Tobą, pojednać się z samym sobą. Istotnie, kiedy jestem skłócony z Tobą, staje się ciężarem również dla siebie samego. Pilnie uważam, abym nie stał się niewdzięcznym za dobrodziejstwo pokoju, jakiego mi udzielasz. Tobie o Panie chwała... a mnie wystarczy, jeśli będę miał pokój...
       Wybaw mię, Panie, od ducha wyniosłego i od nienasyconego serca niespokojnie pożądającego chwały, która należy się tylko Tobie, dlatego nie umie ono ani zachować pokoju, ani osiągnąć chwały wiecznej (zob. św. Bernard).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 478

Do góry

Książka na dziś

Dyscyplina na całe życie

Dyscyplina na całe życie

DR RAY GUARENDI

Dyscyplina to miłość wyrażona w działaniu. To doskonały prezent na całe życie, gdyż dyscyplina jest fundamentem wielu wybitnych osiągnięć. Jednak jako rodzice często się zastanawiamy, czy nie wymagamy zbyt mało lub zbyt dużo od swojego dziecka, nie jesteśmy pewni skutków swego postępowania. Zastanawiamy się, w jaki sposób skutecznie wymagać, szanując i widząc także potrzeby dziecka.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

16 KWIECIEŃ 2018

Poniedziałek

Poniedziałek

Dzisiejsze czytania

(Dz 6, 8-15)
Szczepan, pełen łaski i mocy, działał cuda i znaki wielkie wśród ludu. Niektórzy zaś z synagogi zwanej synagogą Wyzwoleńców oraz Cyrenejczyków i Aleksandryjczyków, i tych, którzy pochodzili z Cylicji i z Azji, przystąpili do rozprawy ze Szczepanem. Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał. Podstawili więc ludzi, którzy zeznali: "Słyszeliśmy, jak on wypowiadał bluźnierstwa przeciwko Mojżeszowi i Bogu". W ten sposób podburzyli lud, starszych i uczonych w Piśmie. Przybiegli, porwali go i zaprowadzili przed Sanhedryn. Tam postawili fałszywych świadków, którzy zeznali: "Ten człowiek nie przestaje mówić przeciwko temu świętemu miejscu i przeciwko Prawu. Bo słyszeliśmy, jak mówił, że Jezus Nazarejczyk zburzy to miejsce i pozmienia zwyczaje, które nam Mojżesz przekazał". A wszyscy, którzy zasiadali w Sanhedrynie, przyglądali się mu uważnie i zobaczyli twarz jego, podobną do oblicza anioła.

(Ps 119 (118), 23-24. 26-27. 29-30)
REFREN:Błogosławieni słuchający Pana

Chociaż zasiadają możni, przeciw mnie spiskując,
Twój sługa rozmyśla o Twoich ustawach.
Bo Twe napomnienia są moją rozkoszą,
moimi doradcami Twoje ustawy.

Wyjawiłem Ci moje drogi, a Ty mnie wysłuchałeś,
naucz mnie swoich ustaw.
Pozwól mi zrozumieć drogę Twych przykazań,
abym rozważał Twoje cuda.

Powstrzymaj mnie od drogi kłamstwa,
obdarz mnie łaską Twojego Prawa.
Wybrałem drogę prawdy,
pragnąc Twych wyroków.

(Mt 4, 4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

(J 6, 22-29)
Nazajutrz, po rozmnożeniu chlebów, tłum stojący po drugiej stronie jeziora spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: "Rabbi, kiedy tu przybyłeś?" W odpowiedzi rzekł im Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec". Oni zaś rzekli do Niego: "Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?" Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: "Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Między elementarnymi potrzebami życiowymi, a głodem Boga rodzi się swoiste napięcie, bywa, że i konkurencja. Zaspokoić głód chleba, dachu nad głową, a potem bez żadnego ryzyka podążyć za Bogiem? Chrystus wyzwala nas z takiego myślenia i nie chce pozwolić na takie przywiązanie do Niego, które zależy od sytości żołądka. Boga można bowiem wybrać tylko ze względu na Niego samego.

o. Tomasz Zamorski OP, "Oremus" Okres Wielkanocny 2009, s. 59

Do góry

 

Z JEZUSEM

Panie, Ty jesteś moim pasterzem; Ty orzeźwiasz moją dusze (Ps 32, 1.3)

Chrystus — ośrodek modlitwy i kultu liturgicznego, powinien być również ośrodkiem modlitwy osobistej., Ja jestem drogą i prawdą, i życiem — oświadczył Jezus — nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie” (J 14, 6). Bóg, chcąc przyprowadzić ludzi do przyjaźni z sobą, raczył posłużyć się swoim Boskim Synem. I my, jeśli chcemy iść do Boga, winniśmy postępować tą samą drogą; szukać Chrystusa, przywiązać się do Niego — naszego Pośrednika, Mistrza, Odkupiciela.

Św. Teresa rozprawiając o modlitwie pisze: „Sposób trzymania się stale w obecności Chrystusa Pana pożyteczny jest w każdym stanie i jest środkiem niezawodnym do szybkiego postępu” (Ż. 12, 3). Ta rada ma znaczenie zarówno dla początkujących, jak i dla doświadczonych, bo Jezus dla wszystkich jest Mistrzem, przewodnikiem, a także ośrodkiem modlitwy. Jest Mistrzem: „Nauczyciel jest i woła cię” (J 11, 28); tylko On ma słowa życia wiecznego. On w czasie modlitwy poucza swoich przyjaciół, objawia im siebie samego oraz tajemnice Boże: „Oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15, 15). Uczy modlić się do Ojca niebieskiego w skrytości, wielbić Go we wnętrzu serca „w duchu i prawdzie” (J 4, 24). Udziela wody żywej, która gasi pragnienie i rozpala miłość Bożą: „O gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: «Daj mi się napić», prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej” (tamże 10). „On — kończy św. Teresa — wspiera, ducha dodaje, i nigdy nie zawiedzie, On przyjaciel prawdziwy... nie inaczej możemy podobać się Bogu i nie inaczej Bóg postanowił użyczać nam wielkich łask, jak tylko przez to najświętsze człowieczeństwo Chrystusa, w którym, jak sam powiedział, dobrze sobie upodobał... przez tę bramę trzeba nam wchodzić, jeśli chcemy, aby Boski Majestat objawiał nam tajemnice swoje” (Ż. 22, 6). Istotnie, sam Jezus oświadczył: „Ja jestem bramą: jeżeli ktoś wejdzie przeze mnie, będzie zbawiony — wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę” (J 10, 9). Kto obiera Chrystusa za przewodnika swej modlitwy, idzie drogą bardzo pewną i może powiedzieć z Psalmistą: „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach, prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć. Orzeźwia moją duszę” (Ps 23, 1-3).

  • Umiłowałeś nas, o Panie Jezu Chryste, Miłości niezgłębiona, ogromem swojej miłości; dla nas stałeś się człowiekiem; uniżyłeś samego siebie, aby nas wywyższyć, pochyliłeś się ku nam, aby nas podnieść. Ogołociłeś się ze swojego majestatu, aby napełnić nas swoją boskością; zstąpiłeś do nas, abyśmy wstąpili do Ciebie.
    Ani ojciec, ani matka, ani przyjaciele, ani ktokolwiek inny nie miłuje nas tak, jak Ty, o Panie, który nas stworzyłeś...
    Jakie to szczęście i jakie dobro pożądania godne, odczuwać potęgę Twojej miłości, o Panie Jezu Chryste, który każdego dnia oświecasz naszego ducha promieniami wielkiego żaru miłości, leczysz rany duszy, rozjaśniasz tajemnice serca, posilasz i rozgrzewasz duszę napełniając ją krzepiącą słodyczą!
    O, jak słodka i miłosierna jest łaskawość i delikatność Twojej miłości, o Panie Jezu Chryste, dawco tej miłości, jaką cieszą się ci, co niczego prócz Ciebie nie miłują ani nie szukają, ani nawet nie pragną o tym myśleć.
    Ty nas zapraszasz, porywasz i pociągasz do swojej miłości uprzedzając nas, tak wielka jest bowiem moc Twojej miłości (R. Giordano).
  • O Chryste, Ty nie jesteś jedną prawdą wśród innych prawd. Ty jesteś Prawdą, a wszystko, co jest prawdziwe na tym świecie, jest Tobą. Ty nie jesteś jakąś miłością wśród innych miłości. Ty jesteś Miłością, która oczyszcza, uświęca, jednoczy — nie umniejsza, lecz dopełnia wszystkie miłości prawdziwe. Ty nie jesteś jednym spośród wielu środków, którego by można używać obok innych, wątpiąc o jego skuteczności... jesteś drogą, a równocześnie prawdziwym kresem, jesteś życiem...
    Ach, Panie! Cóż robiłbym bez Ciebie, skoro Ty wszystko zagarnąłeś we mnie, bo jesteś tym, co istnieje we mnie najbardziej ukryte, bo jesteś moją wielkością, moim życiem, moim wszystkim.
    O Chryste, wyznaję, że jesteś jedynym moim Panem na wieki. Biada mi, gdybym chciał ofiarować moje serce i ducha innemu mistrzowi! Nie ma bowiem innych nauczycieli dla człowieka i innych miłości prócz Miłości.
    Oto masz wszystkie moje możliwości, wszystkie moje talenty, jakimi rozporządzam... nie chce ukrywać niczego przed Tobą, niczego Ci odbierać, niczego wycofywać... wszystko Tobie oddaje... ta więź między nami jest więzią osoby z osobą, miłości z miłością, z tym jedynym pragnieniem, aby nie stawiać granic miłości... miedzy nami wszystko jest na śmierć i życie (P. Lyonnet).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 483

Do góry

Książka na dziś

Adnotacje 1988-2014

Adnotacje 1988-2014

KIKO ARGÜELLO

Zapiski prowadzone przez Kiko Argüello – jednego z inicjatorów Drogi Neokatechumenalnej, wspólnoty ważnej dla Kościoła na całym świecie. Pokazują jej historię i przeżycia zwykłego człowieka, który doznaje łaski rozmowy z Bogiem, zmaga się ze swoimi słabościami i wielbi Stwórcę. Lektura cenna nie tylko dla członków neokatechumenatu. Inspirację znajdą tu ci, którzy poszukują swojej ścieżki do Pana. Czytanie można rozpocząć w dowolnym momencie i kolejności – umożliwiają to krótkie formy literackie, hymny pochwalne i psalmy, pisane przez Kiko na przestrzeni lat.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

17 KWIETNIA 2018

Wtorek

Wtorek

Dzisiejsze czytania

(Dz 7, 51 – 8, 1a)
Szczepan mówił do ludu i starszych, i uczonych: "Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu. Jak ojcowie wasi, tak i wy. Któregoż z proroków nie prześladowali wasi ojcowie? Pozabijali nawet tych, którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego. A wy zdradziliście Go teraz i zamordowaliście. Wy, którzy otrzymaliście Prawo za pośrednictwem aniołów, lecz nie przestrzegaliście go". Gdy to usłyszeli, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. A on, pełen Ducha Świętego, patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: "Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga". A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem. Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: "Panie Jezu, przyjmij ducha mego!" A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: "Panie, nie licz im tego grzechu!" Po tych słowach skonał. Szaweł zaś zgadzał się na zabicie Szczepana.

(Ps 31 (30), 3c-4. 6 i 7b i 8a. 17 i 21ab)
REFREN:W ręce Twe, Panie, składam ducha mego

Bądź dla mnie skałą schronienia,
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą,
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.

W ręce Twoje powierzam ducha mego,
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.
Ja zaś pokładam ufność w Panu.
Weselę się i cieszę Twoim miłosierdziem.

Niech Twoje oblicze zajaśnieje nad Twym sługą,
wybaw mnie w swoim miłosierdziu.
Osłaniasz ich Twą obecnością
od spisku mężów

(J 6, 35ab)
Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął.

(J 6, 30-35)
W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: "Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”. Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu". Rzekli więc do Niego: "Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!" Odpowiedział im Jezus: "Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Nakarmienie człowieka, który nie ma co jeść, wymaga sporo trudu. Czasami trzeba wyłożyć pieniądze, podzielić się tym, co nam zbywa, lub z czegoś zrezygnować. Żeby nakarmić serce człowieka, nasycić głód miłości, dać mu siłę do życia, potrzeba wiele więcej. Czasami wszystkiego, aż do oddania życia. Trzeba samemu stać się jak chleb. Jezus jest prawdziwym pokarmem. Każdego, kto jest głodny, zaprasza dziś do swojego stołu.

Ks. Michał Kozak MIC, "Oremus" kwiecień 2010, s. 60

Do góry

 

MODLITWA SKUPIENIA

„O Boże, Tyś jest Panem moim; nie ma dla mnie dobra poza Tobą” (Ps 16, 2)

Mówiąc o modlitwie skupienia — w czasie której dusza skupia się w Bogu obecnym w niej — św. Teresa zauważa, że możemy dojść do niej o własnych siłach, „bo nie chodzi tutaj o rzecz zgoła nadprzyrodzoną (czyli o skupienie wlane, które jest darem samego Boga), lecz o rzecz zależną od naszej woli, możemy bowiem osiągnąć ją przy pomocy łaski Bożej” (Dr.d. 29, 4). Pierwszy krok, aby dojść do niej, to skupić swoje władze duchowe i zamknąć się we własnym wnętrzu z Bogiem. Ćwiczenie to nie zawsze jest łatwe, gdyż zmysły, wyobraźnia, rozum samorzutnie skłaniają się ku rzeczom zewnętrznym. Potrzeba więc pewnego wysiłku, wymagającego decyzji i energii: „Dusza jednak — zaleca Święta — niech się stara przyzwyczaić do tego, nie zważając na wysiłek, jaki musi czynić, by skupić się i zwyciężyć ciało, domagające się swoich praw” (Dr.d. 28, 7). Jak całe życie chrześcijańskie, tak również modlitwa jest owocem walki i zwycięstwa, jakich wymaga Bóg od swojego stworzenia na dowód jego dobrej woli, a to ułatwi wewnętrzne skupienie. Wówczas, „ledwo przystąpi do modlitwy, a już zmysły posłuszne jak pszczoły do ula się zbiorą wyrabiać miód” (tamże). W ten sposób dusza będzie mogła skupiać się swobodnie w Bogu obecnym w niej i obcować z Nim. Może spędzić cały czas modlitwy wzbudzając akty wiary, miłości, uwielbienia, nic przestając ani na chwilę podziwiać i kontemplować Trójcy mieszkającej w jej wnętrzu oraz składać Jej pokornych hołdów. Lecz jeśli jej to nie wystarcza, może stosować inne praktyki: „W tym skupieniu może rozważać Mękę Pańską, przedstawiać sobie Jezusa Chrystusa i ofiarować Go Ojcu”. Albo też, po prostu, obcować z Boskim Gościem „jak z Ojcem, jak z Bratem, jak z Mistrzem, jak z Oblubieńcem, raz w ten, drugi raz w inny sposób, a On sam nauczy nas, co czynić, aby Mu się spodobać... Niech Mu opowiada o swoich cierpieniach, prosi w nich o pomoc i uważa się za niegodną zwać się Jego córką” (tamże 2-4). Ktokolwiek, kończy św. Teresa, potrafi „zamknąć się w tym małym niebie duszy swojej w taki sposób z Tym, który stworzył niebo i ziemię... ten niechaj będzie przekonany, że idzie bardzo dobrą drogą i że niebawem będzie mu dane pić wodę ze źrodła” (tamże 5).

  • O Słowo, Synu Boży, Ty dajesz mi poznać, że wraz z Ojcem i Duchem Świętym jesteś ukryty we wnętrzu mej duszy. Tutaj więc pragnę Cię znajdywać, zamykając się we własnym wnętrzu, w głębokim skupieniu.
    O duszo moja, ponieważ twój umiłowany jest ukrytym skarbem w roli, za który mądry kupiec sprzedał wszystkie swoje dobra (Mt 13, 44), trzeba, byś ty dla znalezienia Go zapomniała o wszystkim, oddaliła się od wszystkich stworzeń i ukryła się w kryjówce twego ducha, a zamknąwszy drzwi za sobą (Mt 6, 6) czyli swą wolę odnośnie do wszystkich rzeczy, modliła się w skrytości do swego Ojca.
    Spraw, o Panie, abym pozostając tak ukryty z Tobą, mógł Cię miłować i radować się, i rozkoszować Tobą więcej, niż to język zdoła wyrazić, a zmysły odczuć (zob. św. Jan od Krzyża: Pieśń duchowa 1, 6. 9).
  • O Panie, udziel mi łaski, abym umiała skupić się w małym niebie duszy mojej, gdzie Ty mieszkasz. Tutaj, o Boski Mistrzu, prędzej niż gdziekolwiek, dajesz się odczuć i lepiej przygotowujesz duszę do nawiązania zażyłości z Tobą. Dusza wówczas rozumie, że wszystkie rzeczy tego świata są tylko igraszką, i wydaje się jej, że nagle wznosi się ponad wszelkie stworzenie i oddala się od ziemi, podobna do tego, kto chcąc uniknąć ciosów nieprzyjaciela, chroni się w twierdzy.
    O Panie, obym nie szczędziła żadnego wysiłku, by skupić się we wnętrzu mej duszy; wówczas postąpię bardzo w krótkim czasie, uwolnię się od tylu niebezpieczeństw i Twoja miłość łatwiej rozpali się we mnie. Duszy będącej blisko Ciebie, który jesteś jej ogniskiem, wystarczy najmniejszy podmuch i malutka iskierka, by nią rozgorzała (zob. św. Teresa od Jezusa: Droga 28, 4-8).
  • Wydaje mi się, że znalazłam moje niebo na ziemi, bo niebem jesteś Ty, Boże mój, a Ty jesteś w mojej duszy.
    „Ty we mnie, a ja w Tobie”, niechaj to będzie moim hasłem. Ile radości daje tajemnica Twojej obecności we mnie, w tym wewnętrznym sanktuarium duszy mojej, gdzie zawsze mogę Cię odnaleźć, nawet wtedy, gdy nie odczuwam Twojej obecności! Cóż bowiem znaczy uczucie? Może Ty jesteś bliżej wówczas, kiedy Cię mniej odczuwam. Właśnie we wnętrzu mojej duszy lubię Cię szukać. Nie chce nigdy zostawiać Cię samego; oby moje życie stało się nieustanną modlitwą! (bł. Elżbieta od Trójcy Świętej: List 107; 45).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 488

Do góry

Książka na dziś

Marnotrawny świat

Marnotrawny świat

ABP FULTON J. SHEEN

"Marnotrawny świat" to cykl rozważań z lat 1935–1936, prezentowanych w nocnym programie radiowym The Catholic Hour (Godzina Katolicka), którego Fulton J. Sheen przez ponad dwie dekady był gospodarzem. Amerykański duchowny zaskakuje czytelnika oryginalną interpretacją ewangelicznej przypowieści o synu marnotrawnym. Rolę młodszego syna przypisuje cywilizacji zachodniej, która po wiekach błądzenia powróci do domu Ojca, na łono Kościoła. Odrzuciliśmy Pismo Święte i wiarę w istnienie Boga.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

18 KWIETNIA 2018

Środa

Środa

Dzisiejsze czytania

(Dz 8, 1b-8)
Po śmierci Szczepana wybuchło wielkie prześladowanie w Kościele jerozolimskim. Wszyscy, z wyjątkiem apostołów, rozproszyli się po okolicach Judei i Samarii. Szczepana zaś pochowali ludzie pobożni z wielkim żalem. A Szaweł niszczył Kościół, wchodząc do domów, porywał mężczyzn i kobiety i wtrącał do więzienia. Ci, którzy się rozproszyli, głosili w drodze słowo. Filip przybył do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił. Z wielu bowiem opętanych wychodziły z donośnym krzykiem duchy nieczyste, wielu też sparaliżowanych i chromych zostało uzdrowionych. Wielka zaś radość zapanowała w tym mieście.

(Ps 66 (65), 1b-3a. 4-5. 6-7a)
REFREN:Niech cała ziemia chwali swego Pana

Z radością sławcie Boga, wszystkie ziemie,
opiewajcie chwałę Jego imienia,
cześć Mu wspaniałą oddajcie.
Powiedzcie Bogu: "Jak zadziwiające są Twe dzieła!

Niechaj Cię wielbi cała ziemia i niechaj śpiewa Tobie,
niech Twoje imię opiewa".
Przyjdźcie i patrzcie na dzieła Boga,
zadziwiających rzeczy dokonał wśród ludzi!

Morze na suchy ląd zamienił,
pieszo przeszli przez rzekę.
Nim się przeto radujmy!
Jego potęga włada na wieki.

(J 6, 40)
Każdy, kto wierzy w Syna Bożego, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

(J 6, 35-40)
Jezus powiedział do ludu: "Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Bóg Ojciec oddał Synowi cały świat. Życie doczesne i wieczne każdego człowieka naszej błękitnej planety jest w Jego rękach. Nakazał też Synowi, aby nie stracił nikogo z tych, których odkupił. Syn wypełnia wiernie tę wolę Ojca, dlatego możemy być spokojni o nasze życie, doczesne i wieczne. Jezus nas nie zgubi, jeśli tylko my pozwolimy Mu się odnaleźć. Każda nasza Msza święta, modlitwa, kontakt ze Słowem Bożym są wyrazem naszej współpracy z darem Bożej łaski uświęcającej. Ta łaska uwidacznia się przez naszą wiarę w Syna Bożego.

o. Wiesław Dawidowski OSA, "Oremus" kwiecień 2011, s. 79

Do góry

 

W DOŚWIADCZENIACH

„Zmiłuj się nade mną, Panie, bo jestem w ucisku... lecz pokładam ufność w Tobie” (Ps 31, 10. 15)

„Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną, nie odpędzaj z gniewem swojego sługi... nie odrzucaj i nie opuszczaj mnie” (Ps 27, 8-9). W czasie modlitwy człowiek szuka swego Boga, lecz wiara nie jest jeszcze widzeniem; miłość zaś na wygnaniu nie jest jeszcze pełnym posiadaniem, dlatego cierpi i żali się, że nie może znaleźć Boga i zjednoczyć się z Nim tak, jak pragnie. Wydaje się jakby Pan ukrywał swoje oblicze, opuszczał duszę; wówczas dusza, choć gorąco pragnie obcować z Nim, czuje się jakby odrzucona, samotna, oschła, niezdolna do jakiejś dobrej myśli, do zrywu, do miłości. A jednak Bóg jest. Jest niezmiennie obecny w duszy żyjącej w łasce i tam czeka na dowód jej wierności, mimo ucisku, mimo doświadczeń. Św. Paweł powiedział wspaniale: „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Nie umiemy bowiem modlić się tak, jak trzeba” (Rz 8, 26). Modlitwa jest darem Boga; tylko Bóg może nas uzdolnić, byśmy modlili się tak, jak należy. Jest konieczne, aby człowiek, zanim postąpi na drogach modlitwy, zdał sobie sprawy ze swojej słabości, niezdolności do modlenia się. Kiedy Duch Święty wspomaga go swoją łaską, wówczas modlitwa jest łatwa, spontaniczna. Lecz kiedy pozornie Duch przestaje działać, człowiek doświadcza całej własnej nędzy, niewystarczalności, obojętności umysłu i serca. Oddawać się modlitwie to nieuchronnie napotykać te trudności, jakie w planach Boga mają oczyścić duszę z dziecinnej uczuciowości i skłonić ją, by działała z wolą bardziej mężną i stanowczą. W ten sposób dusza nauczy się oddawać modlitwie z większą czystością intencji, nie na to, by znajdować w niej więcej przyjemności i pociechy duchowej, lecz by podobać się Bogu i dowieść Mu swojej wierności, mówić Mu czynami, że Go miłuje więcej niż siebie samą, szukać Go i oczekiwać nawet w goryczy oschłości i osamotnienia. „W Panu pokładam nadzieję, dusza moja czeka na Jego słowa. Dusza moja oczekuje Pana bardziej niż strażnicy świtu” (Ps 130, 5-6).

  • Panie, niech imię Twoje będzie błogosławione na wieki, gdyż chciałeś, żeby przyszła na mnie ta pokusa i ta udręka. Nie mogę jej uniknąć, wiec musze się zwrócić do Ciebie, abyś mnie wspomógł i obrócił mi ją na dobre. Panie, teraz jestem w utrapieniu i sercu memu jest ciężko, a obecne cierpienie bardzo mi dolega. Ojcze ukochany, cóż powiem teraz? Ogarnął mnie ucisk. Wybaw mię, Panie! Lecz dlatego przyszła na mnie ta godzina, ażebyś Ty był uwielbiony, gdy będę mocno upokorzony i przez Ciebie uwolniony. Niech Ci się spodoba, Panie, wybawić mnie, bo cóż ja ubogi mogę uczynić i dokąd pójdę bez Ciebie?
    Daj cierpliwość i tym razem. Wspomóż mnie, Boże mój, a nie będę się lękał, jakkolwiek byłbym przygnieciony. A teraz wśród tej udręki cóż powiem? Bądź wola Twoja, Panie. Bardzo zasłużyłem na utrapienie i ucisk! Oczywiście wypada mi je znosić, oby tylko cierpliwie, dopóki się nie przewali ta burza i nie nastanie lepszy czas (O naśladowaniu Chrystusa III, 29, 1-2).
  • Panie, zlituj się nade mną, nie według moich nieprawości i nie według Twojej surowej boskiej sprawiedliwości, lecz według wielkości Twojego nieskończonego miłosierdzia. Ja sam grzeszyłem i uczyniłem wicie zła w obliczu Twoim, dlatego nie jestem godzien wejść do sanktuarium słodkiego obcowania z Tobą. Lecz gdy przypomnę Ci, o mój Stworzycielu, że jestem poczęty w nieprawościach, będziesz bardziej skłonny współczuć mi jako swojemu stworzeniu odkupionemu Twoją krwią. Przywróć mi, o najłaskawszy Panie, tę radość i wesele, jakiego zwykle mi udzielałeś, gdy pociągałeś do siebie duszę moją w morze Twojej najmiłosierniejszej dobroci...
    Jeśli jednak uważasz za stosowne, o Panie, abym pozostawał oschły i twardy w tej sadzawce zaparcia się siebie samego, gdzie cierpienie oczyszcza w duszach sług Twoich miłość ku Tobie, niech się stanie Twoja święta wola na wieki i na całą wieczność (św. Karol z Sezze).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 491

Do góry

Książka na dziś

Z Jezusem przez rok liturgiczny

Z Jezusem przez rok liturgiczny

BISKUP ANTONI DŁUGOSZ

Jak przygotować się na Wielkanoc i Boże Narodzenie? A jak na każdą niedzielę? Jakie są wtedy zwyczaje w domach? Jak zaprzyjaźnić się z Jezusem i żyć blisko Niego na co dzień i od święta? Sięgnij po tę książkę i przejdź przez cały rok razem z Bogiem! Doskonały prezent na Pierwszą Komunię Świętą!

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

Dzisiejsze czytania

(Dz 8, 26-40)
Anioł Pański powiedział do Filipa: "Wstań i pójdź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta". A on poszedł. Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop, dworzanin królowej etiopskiej Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem, i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza. "Podejdź i przyłącz się do tego wozu" – powiedział Duch do Filipa. Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza: "Czy rozumiesz, co czytasz?" – zapytał. A tamten odpowiedział: "Jakżeż mogę rozumieć, jeśli mi nikt nie wyjaśni?" I zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim. A czytał ten urywek Pisma: "Prowadzą Go jak owcę na rzeź, i jak baranek, który milczy, gdy go strzygą, tak On nie otwiera ust swoich. W Jego uniżeniu odmówiono Mu słuszności. Któż zdoła opisać ród Jego? Bo Jego życie zabiorą z ziemi". "Proszę cię, o kim to Prorok mówi, o sobie czy o kimś innym?" – zapytał Filipa dworzanin. A Filip otworzył usta i wyszedłszy od tego tekstu Pisma, opowiedział mu Dobrą Nowinę o Jezusie. W czasie podróży przybyli nad jakąś wodę: "Oto woda – powiedział dworzanin – cóż stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony?" I kazał zatrzymać wóz, i obaj, Filip i dworzanin, weszli do wody. I ochrzcił go. A kiedy wyszli z wody, Duch Pański porwa ł Filipai dworzanin już więcej go nie widział. Jechał zaś z radością swoją drogą. A Filip znalazł się w Azocie i głosił Ewangelię, przechodząc przez wszystkie miasta, aż dotarł do Cezarei.

(Ps 66 (65), 8-9. 16-17. 19-20)
REFREN:Niech cała ziemia chwali swego Pana

Błogosławcie, ludy, naszemu Bogu
i rozgłaszajcie Jego chwałę,
bo On życiem obdarzył naszą duszę
i nie dał się potknąć naszej nodze.

Przyjdźcie i słuchajcie mnie wszyscy,
którzy boicie się Boga,
opowiem, co uczynił mej duszy.
Do Niego wołałem moimi ustami,
chwaliłem Go moim językiem.

Bóg mnie wysłuchał,
przyjął głos mojej modlitwy.
Błogosławiony Bóg, który nie odepchnął mej prośby
i nie oddalił ode mnie swej łaski.

(J 6, 51ab)
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.

(J 6, 44-51)
Jezus powiedział do ludu: "Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. Ja jestem chlebem życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

W dzisiejszym pierwszym czytaniu, Bóg w cudowny i bardzo wyraźny sposób kieruje krokami diakona Filipa. Przemawia do niego anioł, prowadzi go mocą Ducha Świętego. Być może jeszcze większym cudem, choć bardziej ukrytym, jest działanie Boga w sercu etiopskiego dworzanina. Nosi on w sobie głód słowa Bożego, tęsknotę, która nie rodzi się w nas, jeśli nie pociągnie nas Ojciec. Pozwólmy zamieszkać jej teraz w naszych sercach, niech otworzy nasze uszy na Boże słowo i pociągnie nas ku Temu, który jest prawdziwym Chlebem życia.

Ks. Michał Kozak MIC, "Oremus" kwiecień 2010, s. 68

Do góry

 

WYTRWAĆ ZA WSZELKĄ CENĘ

Panie, moja mocy i tarczo! Moje serce Tobie zaufało (Ps 28, 7)

Św. Piotr mówiąc o pokusach szatańskich zauważa: „Mocni w wierze, przeciwstawcie się jemu” (1 P 5, 9). Właśnie to należy czynić, by mimo oschłości wytrwać w modlitwie. Wiara umacnia nas w wierze w miłość Boga, nawet wówczas kiedy On doświadcza swoje stworzenia: „Bóg strofuje tych, których kocha, jak Ojciec syna miłego” (Prz 3, 12). Wiara upewnia nas, że Bóg jest z nami, nawet gdy się nam wydaje, że nas opuszcza, upewnia, że On słucha nas, kiedy zdaje się być głuchy na nasze jęki, ponieważ „łaska Jego na wieki” (Ps 118, 2). Zapewnia nas, że Bóg nie odrzuca nikogo, nawet nędznika czy grzesznika, bo nie posłał Syna swojego, aby „powołał sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9, 13); owszem, jedyny ratunek na nędzę ludzką jest właśnie w Bogu, On bowiem, miłując ludzi, udziela im dobroci i łaski. Z im bardziej niezłomną wiarą modlący się umie zaufać miłości Boga, tym bardziej jednoczy się z Nim. Do przyjaźni z Bogiem nie prowadzi przeżycie modlitwy słodkiej i pocieszającej, lecz praktyka cnót teologicznych, która może być bardzo żarliwa i jednocząca mimo trudów drogi w ciemności i oschłości, bez najmniejszej pociechy uczuciowej. „Nie każdy, który Mi mówi: <Panie, Panie>, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca” (Mt 7, 21). Celem modlitwy są nie tyle zrywy uczuciowe, ile raczej całkowite przylgnięcie do woli Boga. Kto wierzy w Boga, ufa Mu, a ufając powierza się Jego przewodnictwu, pozwala prowadzić się, dokąd Pan zechce. W ten sposób wiara prowadzi do miłości, która sprawia, że człowiek wybiera, chce i czyni to wszystko, czego Bóg chce. „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję” (J 15, 14), prawdziwa przyjaźń zaś sprawia stopniowo, że wspólnie chce albo nie chce się tego samego i że może się dokonać to także przez oschłą modlitwę. Modlący się, niezdolny wyrażać swojej miłości w sposób uczuciowy, skupia siły na zgodności z wolą Bożą, starając się poznać ją coraz lepiej, chętnie przyjmować i wypełniać z większą wielkodusznością. W ten sposób modlitwa wpływa na życie i je przemienia.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, 496

Do góry

Książka na dziś

Modlitwa uwolnienia. Komplet 4 części

Modlitwa uwolnienia. Komplet 4 części

NEAL LOZANO, REMIGIUSZ RECŁAW SJ

Ta książka mówi nie tyle o demonach, ile o tym, iż musimy uświadomić sobie, jakie otworzyliśmy im drzwi i pokazuje, jak możemy je zamknąć. Pisząc ją skupiłem się na uwolnieniu od złych duchów w kontekście zwykłego chrześcijańskiego życia. Wielu ludzi korzysta z pomocy psychoterapeutów, wyznaje swoje grzechy, stara się prowadzić życie skoncentrowane na Bogu i robi wszystko, co jest w ich mocy, by uwolnić się od duchowych więzów w pewnych dziedzinach swego życia.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

20 KWIETNIA 2018

Piątek

Piątek

Dzisiejsze czytania

(Dz 9, 1-20)
Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jeruzalem mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł. Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: "Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?" "Kto jesteś, Panie?" – powiedział. A On: "Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić". Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Zaprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce. Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił. W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. "Ananiaszu!" – przemówił do niego Pan w widzeniu. A on odrzekł: "Jestem, Panie!" A Pan do niego: "Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się tam modli". (I ujrzał Szaweł w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na niego ręce, aby przejrzał). "Panie – odpowiedział Ananiasz – słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on tutaj władzę od arcykapłanów, aby więzić wszystkich, którzy wzywają Twego imienia". "Idź – odpowiedział mu Pan – bo wybrałem sobie tego człowieka jako narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I ukażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia". Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na niego ręce i powiedział: "Szawle, bracie, Pan Jezus, Ten, co ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym". Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy spożył posiłek, wzmocnił się. Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym.

(Ps 117 (116), 1b-2)
REFREN:Całemu światu głoście Ewangelię

Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki.

(J 6, 56)
Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim jestem.

(J 6, 52-59)
Żydzi sprzeczali się między sobą, mówiąc: "Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?" Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki". To powiedział, nauczając w synagodze w Kafarnaum.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Szaweł, który zwalczał chrześcijan, powalony na ziemię pod Damaszkiem, słyszy pytanie Jezusa: "Dlaczego Mnie prześladujesz?". Chrystus utożsamia się z Kościołem, który zrodził się z Jego przebitego boku. Stanowią nierozdzielną całość, której utwierdzeniem jest Eucharystia. W niej przemieniamy się w Tego, którego spożywamy. W niej zawarta jest obietnica naszego zmartwychwstania i wiecznego życia, gdyż nie może umrzeć to, co karmi się nieśmiertelnością.

O. Marek Rojszyk OP, "Oremus" kwiecień 2006, s. 80

Do góry

 

ŚWIATŁO W CIEMNOŚCIACH

Wpatruję się w Ciebie, Panie. Choć siedzę w ciemnościach Tyś jest światłością moją (Mi 7,7-8)

Istotnie, Duch Święty działa w duszy w sposób tajemniczy; Bóg bowiem doświadcza ją oschłością oczyszczającą, przygotowuje, by mogła przyjąć poznanie oraz głębszą, czystszą i delikatniejszą miłość. Człowiek poznaje Boga rozumem oświeconym przez wiarę, lecz poznaje na sposób ludzki, opierając się na rozumowaniu, posługując się pojęciami i wyraźnie sprecyzowanymi myślami. Te ostatnie, choćby nie wiadomo jak wzniosłe, są zawsze ograniczone i dlatego mogą powiedzieć coś o Bogu, który jest nieskończony, bez granic, tylko w sposób niedoskonały. Gdy człowiek cierpi oschłość i nie może posługiwać się rozmyślaniem, Duch Święty daje mu nowy sposób poznawania. Jest to poznanie ogólne, niejasne, jakiego nie można określić; rodzi ono głębszy zmysł transcendencji Boga, Jego nieskończonego bytu, wzniosłego majestatu, bezgranicznej dobroci. Widzi się wówczas, że Boski Byt jest „przepaścią niezgłębioną”, że tajemnice i drogi Boże są „niezbadane i nie do wyśledzenia” (Rz 11, 33); wtedy samorzutnie wzrasta poszanowanie, cześć i poważanie względem Boga, rodzi się potrzeba uwielbienia, uznania Jego mocy. „Ja jestem Pan, twój Bóg... nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie” (Wj 20, 2-3). Pierwsze przykazanie nie jest już prawem nałożonym z zewnątrz, lecz nakazem wypływającym z wnętrza, czymś żywym, odczuwanym w głębi duszy, czymś, co ogarnia całego człowieka i każe mu przylgnąć ze wszystkich sił do Boga jako Prawdy najwyższej i Dobra nieskończonego. Prawda i Dobro, przewyższające nieskończenie ludzkie pojęcie, pociągają jednak mocno człowieka wywierając na niego boski urok w czasie modlitwy ciemnej, to znaczy pozbawionej wyraźnych pojęć, lecz jakże jasnej, skoro wlewa w duszę blask Bożej światłości. Tak więc pod przewodnictwem Ducha Świętego, który działa przez swoje dary., modlący się może śpiewać z Psalmistą: „W Twej światłości oglądamy, światłość” (Ps 36, 10); i podobnie: w Twojej miłości nauczymy się kochać.

  • Boże, Boże mój, szukam Ciebie z całym zapałem. Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody. W świątyni tak się wpatruję w Ciebie, bym ujrzał Twoją potęgę i chwałę. Skoro łaska Twoja lepsza jest od życia... tak błogosławię Cię w moim życiu: wznoszę ręce w imię Twoje. Dusza moja się syci... radosnymi okrzykami warg moje usta Cię chwalą, gdy wspominam Cię na moim posłaniu, myślę o Tobie podczas moich czuwań. Bo stałeś się dla mnie pomocą i w „cieniu Twych skrzydeł mogę się radować. Do Ciebie lgnie moja dusza; prawica Twoja mnie wspiera (Psalm 63, 2-9).
  • O Boże, kto mi da, bym odpoczął w Tobie? Któż mi to da, byś wstąpił do serca mego i upoił je? Wówczas zapomniałbym u błędach moich i przylgnął do Ciebie, jedynego dobra mojego.
    Czym jesteś dla mnie? Ulituj się, bym mógł mówić. Czymże ja sam jestem dla Ciebie, że każesz mi kochać siebie, a jeślibym tego nie czynił, gniewałbyś się na mnie i groziłbyś wielkim nieszczęściem? Czyż małe byłoby to nieszczęście, gdybym Ciebie nie kochał? O, powiedz mi, Panie Boże mój, przez miłosierdzie Twoje, czym jesteś dla mnie? Powiedz duszy mojej: Jam jest zbawienie twoje. Powiedz tak, niech usłyszę to! Oto uszy serca mego są zwrócone ku Tobie, Panie. Otwórz je i powiedz duszy mojej: Jam jest zbawienie twoje. Pobiegnę za głosem tym i uchwycę Ciebie, a Ty nie zakrywaj przede mną oblicza Twego.
    Gdy przylgnę do Ciebie z całych sił moich, wtedy nigdy nie będę obciążony boleścią ani przygnieciony trudem. Prawdziwe będzie życie moje, wypełnione Tobą. Teraz zaś jestem dla siebie ciężarem, gdyż nie jestem jeszcze pełen Ciebie, bo Ty ujmujesz ciężaru temu, kogo napełniasz. Radości moje, godne opłakiwania, wiodą bój we mnie ze smutkami, z których cieszyć się należy, i nie wiem, która strona zwycięży...
    Panie, zmiłuj się nade mną! Oto nie ukrywam przed Tobą ran moich. Ty jesteś lekarzem, ja jestem chory; Ty jesteś miłosierdziem, ja nędzarzem (św. Augustyn: Wyznania I, 5, 5; X, 28, 39).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 499

Do góry

Książka na dziś

Prawda. Chrystus. Judaizm

Prawda. Chrystus. Judaizm

KS. WALDEMAR CHROSTOWSKI

Z księdzem profesorem Waldemarem Chrostowskim rozmawiają: Grzegorz Górny i Rafał Tichy. Ciąg dalszy bestsellerowej serii! Po dwóch książkach, które okazały się wydawniczymi hitami – „Bóg, Biblia, Mesjasz” i „Kościół, Żydzi, Polska” – otrzymujemy kolejny tom rozmów z ks. profesorem Waldemarem Chrostowskim. W 2014 roku został pierwszym polskim laureatem Nagrody Ratzingera, nazywanym „teologicznym Noblem”.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

21 KWIETNIA 2018

Sobota

Sobota

Dzisiejsze czytania

(Dz 9, 31-42)
Kościół cieszył się pokojem w całej Judei, Galilei i Samarii. Rozwijał się i żył bogobojnie, i obfitował w pociechę Ducha Świętego. Kiedy Piotr odwiedzał wszystkich, przyszedł też do świętych, którzy mieszkali w Liddzie. Znalazł tam pewnego człowieka, imieniem Eneasz, który był sparaliżowany i od ośmiu lat leżał w łóżku. "Eneaszu – powiedział do niego Piotr – Jezus Chrystus cię uzdrawia, wstań i zaściel swoje łóżko!" I natychmiast wstał. Widzieli go wszyscy mieszkańcy Liddy i Szaronu i nawrócili się do Pana. Mieszkała też w Jafie pewna uczennica imieniem Tabita, co znaczy Gazela. Czyniła ona dużo dobrego i dawała hojne jałmużny. Wtedy właśnie zachorowała i umarła. Obmyto ją i położono w izbie na piętrze. Lidda leżała blisko Jafy; gdy więc uczniowie dowiedzieli się, że jest tam Piotr, wysłali do niego dwóch posłańców z prośbą: "Przyjdź do nas niezwłocznie". Piotr poszedł z nimi, a gdy przybył, zaprowadzili go do izby na górze. Otoczyły go wszystkie wdowy i pokazywały mu ze łzami w oczach chitony i płaszcze, które zrobiła im Gazela za swego życia. Po usunięciu wszystkich Piotr upadł na kolana i modlił się. Potem zwrócił się do zwłok i rzekł: "Tabito, wstań!" A ona otworzyła oczy i zobaczywszy Piotra, usiadła. Piotr podał jej rękę i podniósł ją. Zawołał świętych i wdowy, i ujrzeli ją żywą. Wieść o tym rozeszła się po całej Jafie, i wielu uwierzyło w Pana.

(Ps 116B (115), 12-13. 14-15. 16-17)
REFREN:Cóż oddam, Panie, za Twe wszystkie dary?

Czym się Panu odpłacę
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia
i wezwę imienia Pana.

Wypełnię me śluby dla Pana
przed całym Jego ludem.
Cenna jest w oczach Pana
śmierć Jego wyznawców.

O Panie, jestem Twoim sługą,
Twym sługą, synem Twojej służebnicy.
Ty rozerwałeś moje kajdany,
Tobie złożę ofiarę pochwalną
i wezwę imienia Pana.

(J 6, 63c. 68c))
Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem. Ty masz słowa życia wiecznego.

(J 6, 55. 60-69)
W synagodze w Kafarnaum Jezus powiedział: "Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem". A wielu spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, mówiło: "Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?" Jezus jednak, świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: "To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był przedtem? To Duch daje życie; ciało na nic się nie zda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą". Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą, i kto ma Go wydać. Rzekł więc: "Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli nie zostało mu to dane przez Ojca". Od tego czasu wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: "Czyż i wy chcecie odejść?" Odpowiedział Mu Szymon Piotr: "Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że Ty jesteś Świętym Bożym".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Tłum, który szedł za Jezusem po rozmnożeniu chleba, zaczyna topnieć. Jego nauczanie dla wielu wydaje się niemożliwe do zrozumienia i do przyjęcia. Łatwo wielbić Pana, gdy je się darowany chleb i widzi cuda. Trudniej pójść za Nim, gdy jest odrzucany i mówi o krzyżu. Jednak tylko On ma słowa prawdziwego życia. Słuchajmy ich dzisiaj i błagajmy Boga o prawdziwą wiarę, byśmy się nie cofnęli, lecz wytrwale szli za Chrystusem do końca.

Ks. Michał Kozak MIC, "Oremus" kwiecień 2010, s. 76

Do góry

 

MIŁOSNA PAMIĘĆ NA BOGA

Ześlij, o Panie, światłość swoją i łaskę swoją; niech one mnie wiodą (Ps 43, 3)

Według św. Jana od Krzyża, „ogólna i miłosna uwaga na Boga” jest owocem praktyki cnót teologicznych, wspomaganych delikatnym i ukrytym wpływem Ducha Świętego. Człowiek, który przez długi czas ćwiczył się w wierze i miłości, zdobył taką sprawność, że bez potrzeby ciągłego powtarzania wyraźnych aktów może trwać w obecności Boga w subtelnym i długim akcie wiary i miłości. Dzięki temu może obcować z Bogiem z miłosną uwagą, jak ktoś, kto z miłością patrzy na ulubiony i pożądany przedmiot. Duch Święty tajemniczym działaniem swoich darów udziela duszy miłosnego poznania Boga, zapraszając ją do tego ćwiczenia i podtrzymując ją w nim. Św. Jan od Krzyża mówi słusznie: „Jak Bóg udziela się duszy przez proste i miłosne poznanie, tak również i dusza powinna przyjmować Go przez to proste i miłosne poznanie, by w ten sposób złączyło się poznanie z poznaniem i miłość z miłością” (Ż.pł. 3, 34). Modlący się, dzięki praktyce cnót teologicznych przygotowuje się na przyjęcie działania Bożego, idzie, by tak rzec, krok w krok za Bogiem; przez to przyjmuje i współpracuje z działaniem Ducha Świętego. Ponieważ jest to dopiero początek, wpływ Ducha Świętego nie zawsze będzie trwały, nie braknie chwil, kiedy modlący się, aby utrzymać się w skupieniu, odczuje potrzebę zastosowania jakiegoś środka. Nie jest wykluczony, owszem, niekiedy okaże się konieczny powrót do rozmyślania, do czytania lub do modlitwy ustnej; lecz praktyką bardziej skuteczną pozostanie zawsze ponawianie aktów wiary i miłości, bo właśnie cnoty teologiczne przygotowują umysł i serce na działanie Boże. „Teraz trwają te trzy: wiara, nadzieja, miłość”. (1 Kor 13, 13), mówi św. Paweł; istnieją jako istotne wartości życia chrześcijańskiego, a w szczególności życia w przyjaźni, w łączności z Bogiem. Im bardziej praktyka cnót teologicznych pogłębia się i staje się żarliwsza, tym mocniej dusza lgnie do Boga, otwiera się na Jego działanie, On zaś ponad wszelki sposób ludzki wkracza w jej życie.

  • Twój skarb, Boże mój, jest jak ocean niezmierzony, a my zadowalamy się małą falą pobożności, która może trwać tylko chwile. Jesteśmy ślepi, wiec wiążemy Ci ręce i ograniczamy obfitość Twoich łask. Lecz gdy Ty znajdziesz duszę przenikniętą żywą wiarą, napełniasz ją łaskami jak potok, który zamknięty siłą w swym korycie rozlewa się gwałtownie i szeroko, jeśli znajdzie ujście.
    O Panie, spraw, abym był zajęty zawsze Twoją świętą obecnością i trwał w niej przez prostą uwagę i miłosne spojrzenie... przez milczącą i poufną rozmowę duszy mojej z Tobą. O Panie, wpatruję się w Ciebie jako mojego Ojca, obecnego w mym sercu; tutaj Cię uwielbiam... utrzymuję ducha mojego w Twojej świętej obecności, przywołując go z powrotem, ilekroć schwycę się na roztargnieniu (Wawrzyniec od Zmartwychwstania).
  • O Panie, spraw, abym nie przywiązywał się do niczego, abym nie szukał zadowolenia ani w rzeczach zewnętrznych, ani duchowych, ani w jakiejkolwiek czynności. Daj, aby duch mój był całkowicie wolny od wszystkiego, bym wytrwał w tym głębokim milczeniu, koniecznym do wewnętrznego i słodkiego słuchania Twoich słów; Ty bowiem mówisz do serca na samotności, w najwyższym pokoju i ciszy (zob. św. Jan od Krzyża: Żywy płomień miłości 3, 45).
  • Ze śmiałą ufnością chcę nadal wpatrywać się w Ciebie, o Panie, moje Boskie Słońce. Nic nie jest w stanie mnie przestraszyć, ani wichura, ani deszcz; a jeśli ciemne chmury zakryją Cię przed moimi oczyma, nie ruszę się z miejsca bo wiem) że za tymi chmurami świeci moje Słońce, a blask jego nie przygasa ani na chwilę. Jeśli pozostaniesz głuchy na płacz swojego stworzenia, jeśli pozostaniesz przed nim ukryty, niech i tak będzie, godzę się przemarznąć i będę się cieszyła z tego cierpienia. Serce moje trwa w pokoju i wypełnia nadal swój obowiązek miłości (zob. św. Teresa od Dz. Jezus: Dzieje duszy, r. 9; Rps B, f 5 ‘).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 503

Do góry

Książka na dziś

Św. Hezychiusz z Synaju - wybór z I tomu

Św. Hezychiusz z Synaju - wybór z I tomu "Filokalii"

ŚW. HEZYCHIUSZ Z SYNAJU

O samym życiu Hezychiusza nie jesteśmy w stanie powiedzieć w zasadzie nic; nie wiemy nawet dokładnie, w którym okresie trzeba je umieścić. Jesteśmy skazani na poszlaki, które można wysnuć z jego dziełka. Musiało powstać po św. Janie Klimaku (zm. Ok. 650) i św. Maksymie Wyznawcy (ok. 580–662), skoro ich pisma są cytowane (choć bez wymieniania imion). Pierwsza wzmianka o Hezychiuszu pochodzi z XIII w.; z tego samego mniej więcej okresu pochodzi najstarsza zachowana kopia dzieła.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.