Niedziela

Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu

Dzisiejsze czytania

(Rdz 9, 8-15)
Tak rzekł Bóg do Noego i do jego synów: "to Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię". Po czym Bóg dodał: " to jest znak przymierza, które Ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego istnienia".

(Ps 25 (24), 4-5. 6 i 7bc. 8-9)
REFREN:Drogi Twe, Panie, to łaska i wierność

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu
ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i łaskawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy ubogich dróg swoich.

(1 P 3, 18-22)
Najdrożsi: hrystus raz jeden umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia przez Ducha. W Nim poszedł ogłosić zbawienie nawet duchom zamkniętym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym, gdy za dni Noego cierpliwość Boża naczekiwała, a budowana była arka, w której niewielu, to jest osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę. eraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zobowiązanie dobrego sumienia wobec Boga – dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. On jest po prawicy Bożej, gdyż poszedł do nieba, gdzie poddani Mu zostali aniołowie i Władze, i Moce.

(Mt 4, 4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

(Mk 1, 12-15)
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli.Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!"

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Jezus udając się na pustynię, by odbyć czterdziestodniowy post, prowadzony był przez Ducha Świętego. Mógł się oprzeć każdej pokusie szatańskiej, bo miał poczucie synowskiej więzi z Ojcem, której nie zdołał naruszyć zły duch. Nasza wielkopostna pokuta swoje motywy znajduje w wierze i w miłości do Boga. Nie może być pustym gestem ani czynnością niewolniczą, wymuszoną zewnętrznymi okolicznościami, choćby nawet świętymi. Przez chrzest, który nas wybawił z potopu grzechu, staliśmy się przybranymi dziećmi Boga, kierowanymi przez Ducha Bożego, i dlatego autentyczne chrześcijańskie nawrócenie dokonuje się w wolności i radości.

O. Piotr Stasiński OFMCap, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2006, s. 24

Do góry

 

Ks. Edward Staniek

W zasięgu pokusy

Człowiek wzrasta przez podejmowanie mądrych decyzji. Decyzje zapadające w głębi serca i konsekwentnie wprowadzane w życie tworzą człowieka. Przez nie współpracuje on ze Stwórcą w doskonaleniu siebie samego. Kto umie rezygnować z łatwego dobra, które go nie ubogaca, i sięgać po wartości prawdziwe, życie wygra.

Czas podejmowania decyzji jest czasem pozostawania równocześnie w zasięgu pokusy i łaski. Pokusa wzywa do zadowolenia się dobrem łatwym, lecz nietrwałym. Łaska wzywa do zrezygnowania z tego dobra i opowiedzenia się po stronie dobra prawdziwego. Człowiek winien dobrze przemyśleć sugestie jednej i drugiej strony i dobrowolnie opowiedzieć się za jedną z nich. Chodzi o dobrowolne zajęcie stanowiska, czyli o pełną odpowiedzialność za wszystkie konsekwencje tej decyzji. Jeśli wybiera dobro wskazane przez łaskę, pokusa zostaje pokonana, a człowiek zyskuje pokój i wolność. Jest to ważny krok na drodze ku dojrzałości.

Samo znalezienie się w zasięgu pokusy nie jest jeszcze złem. Tu na ziemi jest to nawet w pewnej mierze nieuniknione. Błąd polega na tym, że zbyt łatwo jej ulegamy, że nie znajdujemy czasu na spokojną ocenę dobra, jakie ona proponuje. Niewielu też ma ochotę wysłuchać argumentacji, jaką podaje łaska przestrzegając przed sięganiem po łatwe dobro.

Jezus z Nazaretu podejmując dzieło nauczania, czterdzieści dni poświęcił na staranne przemyślenie i przemodlenie metod, jakimi będzie się posługiwał w głoszeniu i zakładaniu królestwa Bożego na ziemi. Decyzja nie była łatwa. Pojawiła się bowiem pokusa sięgnięcia po łatwe środki. Pokusa budowy królestwa, w którym jest pod dostatkiem łatwo dostępnego chleba, obfitość wielkich sensacji w postaci cudów i w którym wszystkim się dobrze powodzi. Pokusę tę trzeba było odrzucić. Nigdy bowiem nie można stworzyć szczęśliwej wspólnoty z ludzi, dla kórych najwyższymi wartościami jest dobrze zastawiony stół, pogoń od sensacji do sensacji i opływanie w bogactwa.

Szczęście można budować tylko na umiłowaniu prawdy, która daje wolność. Do tej wielkiej wartości prowadzi zaś droga ubóstwa, wyrzeczenia i ciszy. Błogosławieństwa ogłoszone przez Jezusa, jako konstytucja Jego królestwa, są odpowiedzią na pokusy, z jakimi zmagał się już przed rozpoczęciem publicznej działalności.

To, że On sam znalazł się w zasięgu pokusy, dowodzi, że i my nie potrafimy jej unikać. I nie o to chodzi. Czas pokusy to godzina podejmowania decyzji, a więc czas niezwykle cenny i twórczy.

Jezus mając na uwadze wagę tych momentów w życiu, w których pojawia się pokusa, każe nam codziennie wołać do Ojca: „Nie wódź nas na pokuszenie”. W tej modlitwie nie chodzi o życie bez pokus, ale o umiejętność rozmowy z Ojcem wtedy, gdy pokusa się pojawi. Jeśli w godzinę pokusy człowiek rozmawia tylko z pokusą, na pewno jej ulegnie. Jeśli natomiast potrafi na jej temat porozmawiać z Bogiem, na pewno odniesie nad nią zwycięstwo.

Wielki Post to czas, w którym Kościół mobilizuje siły, by odnieść zwycięstwo nad współczesnymi pokusami. Sukces jednak zależy od mądrej decyzji każdego chrześcijanina, który potrafi zrezygnować z dobra łatwego i sięgnąć po dobro wielkie.

Ks. Edward Staniek

 

Przymierze

Na naszych oczach rozsypują się wielkie przymierza narodów i powstają nowe. Jedne są podyktowane wyłącznie sytuacją, inne mają dłuższe tradycje, ale żadne nie są trwałe. Umowy można uroczyście podpisywać, wiedząc już w czasie podpisywania, iż żadna ze stron ich nie zachowa. Ta nietrwałość przymierzy między narodami, decydująca o układach sił w świecie, rzutuje na zachowanie indywidualne wielu ludzi.

Najjaśniej to widać w rozpadzie sakramentalnych małżeństw. Każdy akt sakramentalnie zawieranego małżeństwa jest przymierzem. Dwie strony po okresie wzajemnego poznania zawierają przymierze na śmierć i życie. Czynią to publicznie wobec świadków.

Jeśli później następuje zerwanie tego przymierza, najczęściej małżonek nie dotrzymując warunków, powołuje się na zaistnienie nieprzewidzianych sytuacji i tym usprawiedliwia swe odejście. Coraz częściej dochodzi też do usprawiedliwiania tego typu postępowania przez otoczenie.

Jak w tej sytuacji odczytać słowa Biblii mówiące o przymierzu Boga z człowiekiem? Czy współczesny człowiek nie sprowadzi i tego przymierza do takich wymiarów, jakie nadał przymierzom zawieranym i rozrywanym przez siebie? Jeśli tak, to Pismo Święte zostanie dla niego Księgą zapieczętowaną. Jej otwarcie jest możliwe wyłącznie przez dokładne zrozumienie przymierza i wytrwanie w nim. Biblia jest Księgą przymierza Boga z ludźmi.

Przymierze zobowiązuje i jest wartością wyższą niż życie doczesne. Można oddać życie, ale nie można złamać przymierza. Ono bowiem jest jak mur obronny ustawiony wokół przyjaciela. Wszelkie ataki muszą się zatrzymać na murze, a jeśli się nie zatrzymają, muszą mur rozbić, by dotrzeć do bronionego przymierzem przyjaciela. Innego rozwiązania nie ma. Złamanie przymierza jest zawsze zdradą.

Bóg zawarł z nami przymierze miłości. Został mu wierny nawet wówczas, gdy ci, z którymi zawarł to przymierze, postanowili Go zabić. Swoją śmiercią uczynił dodatkowy mur obronny wokół nich, darząc ich jeszcze większą miłością. Nie cofnie tego przymierza nigdy. Ono też będzie najboleśniejszym wyrzutem dla tych, którzy je złamali podnosząc rękę na Niego lub Jego Prawo.

Można obserwować, jak świat stopniowo i wytrwale niszczy wszystkie naturalne mosty umożliwiające współczesnemu człowiekowi dotarcie do wielkich Bożych wartości. Tak niszczy chleb, lekceważony i poniewierany; tak niszczy wrażliwość na życie, zgadzając się na zabijanie nienarodzonych i robiąc teatralne widowiska z wojny; tak podważa autorytet rodziców i wychowawców. Przykłady można przytaczać w długim szeregu. W tym też programie zostało umieszczone fundamentalne dla historii zbawienia pojęcie przymierza Boga z ludźmi.

Skoro człowiek kończącego się dwudziestego wieku nie rozumie wartości przymierza, które może mu w stu procentach gwarantować bezpieczeństwo i pomoc drugiego człowieka na miarę jego możliwości, to nigdy nie zrozumie, co to znaczy, że Bóg daje mu taką stuprocentową gwarancję. Na tym bowiem polega przymierze Boga z człowiekiem.

Syn Boga to przymierze przypieczętował swoją własną Krwią i oczekuje, że i ludze ze swej strony potrafią przypieczętować krwią swoją wierność zawartemu z Nim przymierzu. Gwarancja, jaką daje Bóg, jest tak zdumiewająca, że każdy, kto dostrzeże jej konsekwencje, staje zdumiony i wypełniony bojaźnią, chcąc Mu dochować wierności.

Okres Wielkiego Postu to ponowne odkrywanie realnych wymiarów przymierza, jakie Bóg zawarł z ludzkością i z każdym z nas indywidualnie. Dokonał tego na chrzcie świętym, wprowadzając w tajemnicę swej śmierci i zmartwychwstania. Ponawia zaś je podając przy ołtarzu „Kielich Krwi nowego przymierza”.

Czas Wielkiego Postu to czas rekonstrukcji mostów, którymi można dotrzeć do Boga. Jednym z nich jest most przymierza, które mamy ponowić w liturgii Wielkiej Soboty odnawiając przymierze chrzcielne.

Ks. Edward Staniek

 

Chcę Ci służyć, o Boże, z dobrym sumieniem, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa (1 P 3, 21)

Liturgia wielkopostna rozwija się podwójnym torem: z jednej strony zasadnicze okresy historii zbawienia przedstawione przez Stary Testament, z drugiej wydarzenia, coraz ważniejsze, z życia Jezusa, aż do Jego śmierci i zmartwychwstania, ukazane przez Ewangelie.

Po grzechu pierworodnym, który zerwał przyjaźń człowieka z Bogiem, Bóg sam zaczyna wkraczać wielokrotnie, by przyprowadzić znowu człowieka do swojej miłości. Tutaj wyróżnia się przymierze zawarte z Noem na zakończenie potopu (Rdz 9, 8-15; I czytanie). Gdy patriarcha wstąpił na suchą ziemię, złożył Bogu ofiarę dziękczynną za to, że został zachowany wraz ze swoimi dziećmi. „Zawieram z wami przymierze — powiedział wówczas do niego Bóg — nigdy już nie zostanie zgładzona żadna istota żywa wodami potopu i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię” (tamże 9. 11). Kary Boże zapowiadają zawsze ratunek: Adam wyrzucony z Raju otrzymał obietnicę Zbawiciela; Noe zachowany od wód potopu, które pochłonęły niezliczone mnóstwo ludzi, otrzymuje od Boga zapewnienie, że nie będzie już więcej potopu niszczącego ludzkość. A jako znak swojego przymierza Bóg położył swój łuk na obłokach (tamże 73), łuk pokoju łączący ziemię z niebem. Jest on jednak tylko symbolem przymierza nieporównanie wyższego, które Bóg ustanowi we krwi Chrystusa.

Św. Piotr (II czytanie: 1 P 3, 18-22), wspominając pierwszym chrześcijanom „arkę, w której niewielu, tj. osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę”, wyjaśnia: „Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje ona we chrzcie” (tamże 20-27). Wody chrztu niszczą grzech — jak wody potopu zniszczyły grzesznych ludzi — zachowując wierzącego „dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa”. Chrześcijanin, o wiele więcej niż Noe, jest zbawiony przez wodę; nie na drzewie arki, lecz na drzewie krzyża Pana, dzięki Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Wielki Post zmierza do tego, by obudzić w chrześcijaninie wspomnienie chrztu, który oczyszcza z grzechu i zobowiązuje go, aby żył z „dobrym sumieniem” (tamże 21) dochowując wiernie obietnicy wyrzeczenia się szatana, a służenia samemu Bogu.

Bardzo odpowiada temu dzisiejsze czytanie Ewangelii (Mk 1, 12-15) z tradycyjnym obrazem pustyni, gdzie Jezus walczył przeciw Szatanowi, odrzucając jego pokusy, aby dodać chrześcijaninowi odwagi w podobnym postanowieniu. Marek, w przeciwieństwie do pozostałych synoptyków, nie opisuje pokus szczegółowo, lecz streszcza je krótko: „Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez Szatana” (tamże 12-13). Nastąpiło to bezpośrednio po chrzcie w Jordanie: jak tam chciał zrównać się z grzesznikami, chociaż nie potrzebował oczyszczenia, tak na pustyni chce stać się im podobny aż do ostatniej granicy, jaką dopuszczała Jego świętość, to jest aż do pokusy. Lecz Jezus podejmując walkę z Szatanem, z której wychodzi zwycięsko, udowadnia, że przyszedł uwolnić świat spod panowania Złego, a równocześnie wysługuje dla każdego człowieka siłę do zwyciężenia szatańskich zasadzek. Chrześcijanin, chociaż ochrzczony, nie jest wolny od pokus; owszem, nieraz im gorliwiej stara się służyć Bogu, Zły tym bardziej usiłuje zastawić mu drogę, chcąc go odgrodzić od Chrystusa i przeszkodzić Panu w pełnieniu Jego zbawczej misji. Wówczas należy uciec się do środków, jakich użył sam Jezus: do pokuty, modlitwy, do doskonałej zgodności z wolą Ojca: „Napisane jest: nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4, 4). Kto jest wierny słowu Bożemu, kto karmi się nim ustawicznie, nie zostanie zwyciężony przez Złego.

  • O wodo, obmyłaś wszechświat zbroczony ludzką krwią i dlatego jesteś symbolem obecnego oczyszczenia! O wodo, któraś zasłużyła stać się sakramentem Chrystusa i obmywasz wszystko sama, nic potrzebując obmycia! Ty zapoczątkowujesz i ty wypełniasz doskonałość tajemnic... dałaś swoje imię prorokom i apostołom, dałaś swoje imię Zbawicielowi: oni są obłokami niebieskimi i solą świata; w tobie jest źródło życia...
       Kiedy wypłynęłaś z boku Zbawiciela, oprawcy ujrzeli cię i uwierzyli. Dlatego jesteś jednym z trzech świadków naszego odrodzenia; istotnie „trzej są świadkowie: woda, krew i Duch”. Woda na obmycie, krew na odkupienie, a Duch na zmartwychwstanie (św. Ambroży).
  • Chryste, nasz Panie, uświęciłeś okres pokuty poszcząc przez czterdzieści dni i zwyciężając podstępy dawnego kusiciela, nauczyłeś nas zwalczać grzechowe pokusy; dozwól, byśmy z czystym sercem obchodzili święta wielkanocne, a kiedyś doszli do Paschy wieczystej.
       O Panie, naucz nas łaknąć chleba żywego i prawdziwego i żyć każdym słowem, które pochodzi z ust Twoich (Mszał Polski: zob. prefacja i modlitwa po Komunii).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 246

Do góry

Książka na dziś

Droga Krzyżowa

Droga Krzyżowa

ALICJA LENCZEWSKA

Poruszające rozważania drogi krzyżowej spisane przez Alicję Lenczewską. Mistyczka przekazuje w nich słowa, które Pan Jezus do każdego z nas: "Ogromna katecheza zawarta jest w znaku krzyża: cała prawda o człowieku i o Bogu". Poznawaj głębie tej prawdy, by uwolniła cię od więzów grzechu pierworodnego, które wrośnięte są w twoją ludzką naturę.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

19 LUTEGO 2018

Poniedziałek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Kpł 19, 1-2. 11-18)
Pan powiedział do Mojżesza: "Przemów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego. Nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. Byłoby to zbezczeszczenie imienia Boga twego. Ja jestem Pan! Nie będziesz uciskał bliźniego, nie będziesz go wyzyskiwał. Zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc aż do poranka. Nie będziesz złorzeczył głuchemu. Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego. Ja jestem Pan! Nie będziecie wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczy na korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względu dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego. Nie będziesz szerzył oszczerstw między krewnymi, nie będziesz czyhał na życie bliźniego. Ja jestem Pan! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie ponieść winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!"

(Ps 19 (18), 8-9. 10 i 15)
REFREN: Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem

Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę,
świadectwo Pana jest pewne, nierozważnego uczy mądrości.
Jego słuszne nakazy radują serce,
jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy.

Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki,
sądy Pana prawdziwe, wszystkie razem słuszne.
Niech znajdą uznanie przed Tobą
słowa ust moich i myśli mego serca,
Panie, moja Opoko i mój Zbawicielu.

(2 Kor 6, 2b)
Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.

(Mt 25, 31-46)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie”. Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?” Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i Mnie nie uczyniliście”. I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Przykazanie miłości bliźniego jest nieodłączne od przykazania miłości Boga i nigdy nie można ich rozdzielać. Religijność, która skupia się wyłącznie na relacji: ja mój Pan Bóg, i pozwala przechodzić obojętnie wobec drugiego człowieka, jest fałszywa, niezależnie od tego, ile ktoś odmawia modlitw i jak wiele opowiada o Bogu. Prawdziwa skrucha serca, do której Kościół zaprasza w sposób szczególny w tym okresie, w naturalny sposób owocuje otwarciem na innych ludzi i każe dzielić ich bóle i radości.

Maciej Zachara MIC, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2003, s. 27

Do góry

 

Megan McKenna

To pierwszy pełen tydzień Wielkiego Postu, więc czytania przypomną nam fundamenty, pracę u podstaw, która musi zostać wykonana w nas jako uczniach, jako ludziach deklarujących publicznie, że należymy do Boga na tym świecie. Nasze zachowanie indywidualnie i w grupie musi pokazywać nasze priorytety i wartości, objawiać Boga, któremu służymy. Pierwsze czytanie to zapis prawa danego Mojżeszowi przez Boga. Pierwsze zdanie to podstawowe przykazanie : 'Bądź święty, jak i Ja, Twój Bóg, jestem Święty”. Tak naprawdę jest to jedyne przykazanie. Pozostałe mówią o tym, jak wykonać to przykazanie na zewnątrz i pielęgnować wewnątrz naturę świętości.
Przykazania wymienione w Księdze Kapłańskiej są bardziej precyzyjne i szczegółowe jeśli chodzi o zachowania niż Dziesięć Przykazań, które oparte są na szerszej podstawie. Tak zwane „nie będziesz” odnoszą się do relacji ekonomicznych i społecznych – jak odnosić się do robotników, ubogich i bliźnich, mówią o powszechnej uprzejmości, szacunku i postępowaniu. W pewien sposób przykazania odzwierciedlają dobre praktyki w interesach i uprzejmość w postępowaniu. Lecz również znakomicie testują nasze nastawienie i postępowanie, ponieważ nie są one akceptowalnymi zasadami zachowania w społeczeństwie opartym na materializmie, indywidualizmie i kapitalizmie.
Podstawowe zasady są takie: nie mów fałszywie, nie kradnij, nie przysięgaj fałszywie na imię Boga, nie rabuj i nie defrauduj. Lecz kolejne punkty zapewniają być może więcej objawienia, w tym kim mamy być dla siebie nawzajem. Nie wstrzymuj do następnego dnia płacy dla robotników pracujących dzisiaj, nie przeklinaj głuchego, ani nie kładź kamienia potknięcia przed ślepym. Raczej bój się swego Boga. Te upomnienia są dla prostaczków, tych mniej dojrzałych w społeczności, dla tych którzy powodują w grupie zgorszenie i smutek. Pokazują, czy społeczność docenia ludzkie życie, i czy okazuje szacunek tym, którzy mają problem z pracą, wzrokiem czy słuchem. Odkrywają również ukrytą postawę małości, nikczemności i wyższości, czy tendencje silnych jednostek do wykorzystywania tych, którzy nie są w stanie się obronić.
Nie zachowuj się nieuczciwie gdy sprawujesz sąd. Nie okazuj ani zbytniej surowości wobec słabych, ani nie broń silnych, ale sądź bliźniego uczciwie. Nie rzucaj oszczerstw w gronie swych rodaków, ani nie stój spokojnie, gdy życie bliźniego jest zagrożone. Te przykazania sprawdzają głęboko serca pod kątem tego, co to znaczy być człowiekiem w społeczeństwie. Każda grupa która jest związana z Bogiem, który jest Sprawiedliwością, musi być powiązana wewnątrz w sprawiedliwości, ale w samej cnocie sprawiedliwości, praktykowaniu i docenieniu sprawiedliwości jako takiej. Sprawiedliwość zasadza się na prawdzie i obronie prawdy przed złem. Nie wolno nam się usprawiedliwiać lub racjonalizować nasz brak sprzeciwu wobec niesprawiedliwości. Działanie wbrew przekonaniom albo dawanie niesprawiedliwości punktu zaczepienia niszczy od korzenia prawość w społeczności i prawość jednostki. Nie reagować gdy widzimy niesprawiedliwość to popełniać zło jako dobrowolny widz, co oznacza bycie równie winnym przed Bogiem.
Nie noś nienawiści w sercu. Upominaj innych, gdy grzeszą, i nie narażaj się na grzech z powodu innych. Nie mścij się; miłuj zamiast żywić urazę. Jeśli wszystkie te rzeczy są najważniejsze w naszym umyśle i czynach, wtedy kochamy innych jak siebie samego. Prawo przymierza nie jest tylko zbiorem zasad, ale publicznym wyznaniem i ogłoszeniem wiary w Pana. Jest powodem do posłuszeństwa; do praktykowania litery, ducha i duszy Prawa. Miłość do siebie nawzajem stwarza społeczność i podtrzymuje ją. Jest to początek zrozumienia tego, jak Bóg kocha wszystkich ludzi. Jest to pierwsze prawo, pierwszy testament pomiędzy Bogiem a Bożym Ludem.
Historia Mateusza o sądzie nad narodami rozwija ów wcześniejszy testament poza ramy społeczności izraelskiej. „Cokolwiek czynimy braciom naszym najmniejszym, Bogu czynimy”. Zwłaszcza zaś fizyczne, cielesne akty łaski pokazują, że jesteśmy wierzącymi, chrześcijanami, podążającymi za Jezusem, Synem Człowieczym. Potrzeby jedzenia, picia, schronienia, opieki zdrowotnej, ubrania i rzeczywistość przebaczenia i pokuty – kolejnej szansy po porażce i złamaniu prawa – muszą być dostępne dla wszystkich ludzi, nie tylko dla wybranej grupy. Ten osąd odbędzie się nad narodami, jak i nad każdym osobiście. To istota bycia człowiekiem: ostrożne traktowanie wszystkich tych stworzonych na obraz i podobieństwo Stworzyciela nieba i ziemi.
To co czyni z tego zadziwiającą religijną naukę, to że najmniejsze ziemskich dzieci są pośród nas wybrańcami wyrażającymi obecność Bożą. Jeśli zaniedbujemy coś w naszym szacunku i trosce o nich, to zaniedbujemy w naszym uwielbieniu i uważności wobec Boga. Te dwie rzeczy nie mogą być rozdzielone – są ze sobą połączone jak mięśnie i kości. To zadziwiająca proklamacja dobrej nowiny Jezusa. Objawiamy się jako prawdziwi wierzący i czciciele Boga, poprzez sposób traktowania tych pośród nas, którzy mają najmniej dóbr czy władzy w królestwie tego świata. Los naszej duszy opiera się na naszej relacji z nimi.
Prawda jest częścią długiej tradycji Kościoła, rozpoczętej wcześnie i połączonej z praktyką eucharystii i komunii z innymi. Bazyli, ojciec wczesnego Kościoła, pisał:

  • Chleb, którego nie spożywasz, jest chlebem głodnego. Ubranie które wisi w Twojej
    szafie jest ubraniem tego, który jest nagi. Buty których nie nosisz, są butami bosego.
    Pieniądze które trzymasz zamknięte w skrytce są pieniędzmi ubogiego. Czyny dobre,
    których nie czynisz, są niesprawiedliwością którą popełniasz.

Te słowa mają być jak policzek, tak jak wspomniany mistrz zen czasem policzkował ucznia lub smagał go kijem. Mają one przestraszyć, zadziwić i wstrząsnąć uczniem, by stał się czujny, by poczuł więź z innymi ludźmi i żywymi stworzeniami. Jeśli mamy być ludźmi, musimy nauczyć się nastawienia Buddy lub Jezusa, kogoś kto oddaje własne życie, by ofiarować je innym. To nastawienie szacunku do całego życia zaczyna się od prostych aktów dobroci. Zaniedbanie tego przejawia się w postępowaniu zamiast tego drogami niesprawiedliwości i samolubstwa, które powodują izolację i zniekształcenie naszych relacji z innymi.
Jesteśmy dziećmi Boga, braćmi i siostrami Syna Człowieczego. Jesteśmy ożywczym duchem Bożym obecnym w historii. Te przykazania są słowem Bożym dla tych, którzy należą do Boga. Są rozkazami, nie możliwościami. Objawiają nastawienie Chrystusa i to nastawianie czyni z nas chrześcijan. Być może dzisiaj jest dobry czas by zmienić podstawy, tak by te słowa G..K. Chesterona (piszącego o Tomaszu z Akwinu) mogły być pewnego dnia użyte na okreslenie wielu z nas:

  • Przeszedł on od początku pełną i jednoznaczną próbę prawdziwej katolickiej
    ortodoksji: potężną, niecierpliwą, nieznośną pasję dla ubogich;
    a nawet gotowość by być raczej niewygodnym dla bogatych – z głodu, by nakarmić głodnych.

Megan McKenna z książki "Wielki Post - Refleksje i opowieści"

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

NIE SAMYM CHLEBEM

Słowa Twoje, o Panie, są duchem i życiem (J 6, 63)

Jezus odrzucając Szatana powiedział: „Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4, 4). Upomnienie to szczególnie jest odpowiednie na czas Wielkiego Postu, gdy chrześcijanin, umartwiając ciało wstrzemięźliwością i postem, winien zarazem starać się o posilanie swego ducha słowem Bożym. Kto żyje Słowem i wprowadza je w życie, stosując do niego myśli, pragnienia i czynności, nie zginie wskutek napaści Złego.

Uważne słuchanie i zgłębianie Słowa oświeca drogę zbawienia i świętości. „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz” (Kpł 19, 1). Nie człowiek — nawet nie święci — nakreślili ideał świętości, lecz Bóg przedstawił go człowiekowi jako wezwanie, a nawet jako obowiązek. Kiedy grzech zniekształcił stworzenie utworzone na obraz Boży, Bóg nie zrzekł się odnowienia swego dzieła, chcąc aby mogło być tym, czym On chciał je mieć: odblaskiem Jego świętości. Dlatego poczynając od Starego Testamentu nadaje ludziom swoje prawo; w tymże prawie przykazaniom dotyczącym obowiązków względem Boga odpowiadają te, które odnoszą się do bliźniego; jedne i drugie streszczają się w najwyższym przykazaniu miłości. Zakaz szkodzenia bratu — jego osobie, sławie, rzeczom — ma tylko jeden cel: chronić miłość braterską. Jest to naprawdę bardzo piękne, że dawne prawo wchodzi w szczegóły, nacechowane humanitaryzmem: „Nie będziesz zbierał tego, co spadło na ziemię z winnicy. Nie będziesz ogołacać winnicy, lecz zostawisz to dla ubogiego i dla przybysza... zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc, aż do poranka... nie będziesz złorzeczył głuchemu. Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym... nie będziesz wydawać niesprawiedliwych wyroków... nie będziesz szerzył oszczerstw wśród synów twego ludu ani nie będziesz przysięgał fałszywie” (Kpł 19, 10-16). Wszystko zaś kończy się nakazem pozytywnym: „Będziesz kochał bliźniego jak siebie samego” (tamże 18). Każdemu poleceniu towarzyszy refren: „Ja jestem Pan”, czyli Ja, Pan wasz, Bóg, daję wam te przykazania, bo Ja jestem święty i chcę was mieć świętymi, Ja jestem miłością i chcę, abyście i wy byli miłością.

  • Prawo Twoje, o Panie, jest doskonale — krzepi ducha; świadectwo Twoje jest niezawodne — poucza prostaczka. Twoje nakazy są słuszne, radują serce. Przykazanie Twoje jaśnieje i oświeca oczy. Bojaźń Twoja szczera, trwa na wieki. Sądy Twoje prawdziwe, wszystkie razem są słuszne, cenniejsze niż złoto, niż złoto najczystsze... Twój sługa na nic uważa; w ich przestrzeganiu zysk jest wielki...
       Niech znajdą uznanie słowa ust moich i myśli mego serca przed Tobą, o Panie, moja skało i mój Odkupicielu (Psalm 19, 8-12. 15).
  • O miłości, jak jesteś dobra, bogata i potężna! Nie posiada nic ten, kto ciebie nie posiada...
       Ty, aby okryć nagiego, zgadzasz się być ogołoconą. Dla ciebie głód jest sytością, jeśli ubogi zgłodniały spożywa twój chleb; twoje bogactwo polega na tym, aby przeznaczyć na miłosierdzie wszystko, co masz. Ty jedna nie wiesz, co to znaczy dać się prosić. Ty nawet z własną szkodą przychodzisz bezzwłocznie z pomocą uciśnionym, w jakiejkolwiek potrzebie się znajdują. Ty jesteś okiem dla ślepych, jesteś nogą dla chromych i najwierniejszą tarczą obrony dla wdów. Ty względem sierot spełniasz obowiązek rodziców, i to o wiele lepiej niż oni. Nie masz nigdy oczu suchych, bo miłosierdzie czy radość na to ci nie pozwalają. Kochasz swoich nieprzyjaciół miłością tak wielką, że nikt nie mógłby poznać różnicy między nimi a tymi, którzy ci są drodzy (ś. Zenon z Werony).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 252

Do góry

Książka na dziś

Jak się modlić Pismem Świętym

Jak się modlić Pismem Świętym

KRZYSZTOF POPŁAWSKI OP

Jak się modlić Pismem Świętym to zapis konferencji, które ojciec Krzysztof głosił u szczecińskich dominikanów. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że lektura ta jest przeznaczona dla księży i mnichów. Dzięki przystępnemu i obrazowemu językowi autora, jego wielkiej wrażliwości na odbiorcę oraz zachwycającej umiejętności ukazania nawet najtrudniejszych zagadnień w sposób jasny i zrozumiały książka stanowi doskonałą propozycję dla wszystkich wierzących, którzy w modlitwie poszukują pełnego, głębokiego kontaktu z Bogiem. Ta swoista „biblijna podróż po modlitwie” staje się niepowtarzalną szansą na odnalezienie zarówno własnej metody czytania Biblii, jak również indywidualnego sposobu rozmowy z Bogiem.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

20 LUTEGO 2018

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Iz 55, 10-11)
Tak mówi Pan Bóg: "Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa".

(Ps 34 (33), 4-5. 6-7. 16-17. 18-19)
REFREN:Bóg sprawiedliwych wyzwala z niedoli

Wysławiajcie razem ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Oczy Pana zwrócone na sprawiedliwych,
uszy Jego otwarte na ich wołanie.
Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.

Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.
Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.

(Mt 4, 4b)
Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie.

(Mt 6, 7-15)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię! Niech przyjdzie Twoje królestwo; niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie. Naszego chleba powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, tak jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego. Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Modlitwa Pańska to nie tylko formuła, ale i reguła postępowania wobec Boga. Św. Augustyn mówił: jeśli nasza prośba zgadza się z którąś z części Ojcze nasz, jest to modlitwa chrześcijańska. Jeśli nie da się jej sprowadzić do żadnej z nich, wtedy chrześcijańską nie jest. A jest to modlitwa prośby, żebyśmy nie mieli bezbożnego przekonania, że możemy być w stosunku do Boga bezinteresowni. Ani my, biedacy, tego nie możemy, ani Bóg tego od nas nie oczekuje.

Tomasz Kwiecień OP, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2005, s. 31

Do góry

 

Megan McKenna

Charles de Foucauld cytuje pewną słynną modlitwę, która jest rozbrajająco prosta, tak prosta jak ogień, który pochłania wszystko na swej drodze, rozpala się, karmi się powietrzem, które wpadnie pomiędzy płomienie. Modlitwa, każdy jej rodzaj, powinna nas pochłaniać, składać w ofierze i zmieniać nas ze zwykłego recytatora słów i formułek w realizatora tych słów. Modlitwa sprawia, że stajemy się prawdziwi. Oto jak Charles de Foucauld modlił się:

  • Ojcze, oddaję się w Twoje ręce.
    Zrób ze mną to, co chcesz.
    Cokolwiek chcesz zrobić, dziękuję Ci.
    Jestem gotów na wszystko, wszystko przyjmę.
    Niech tylko Twoja wola spełni się we mnie i w Twoim stworzeniu.
    Nie chcę niczego ponadto, O Panie.
    W Twoje ręce polecam moją duszę;
    oferuję Ci ją wraz z całą miłością w moim sercu,
    gdyż kocham Cię, Panie,
    i dlatego muszę oddać się
    poddać się w Twoje ręce, bezkompromisowo,
    i z niezachwianą pewnością,
    że jesteś moim ojcem. Amen.

Modlitwy to nie tylko słowa, nie są też podstawowym znaczeniem słów. Są one zaproszeniem, nawet nakazem, by zmienić rzeczywistość radykalnie, zaczynając od jedynej rzeczywistości, którą jesteśmy w stanie dobrze kontrolować: naszej własnej. Są drzwiami otwartymi szeroko, aby to, co Niebieskie mogło wślizgnąć się w każdej chwili, poprzestawiać meble, lub całkowicie opróżnić dom, żeby było wewnątrz nas miejsce dla Boga. Modlitwy stanowią nakaz eksmisji dla naszych priorytetów i planów, wyrzucając wszystko prócz Boga i Bożego porządku: nadejścia królestwa na świat ze sprawiedliwością i pokojem.
Kiedy wypowiadamy słowa, szczególnie słowa Boga, widzimy jak coś niesamowitego się dzieje; może się to wymknąć spod kontroli, ponieważ słowa te nie pochodzą jedynie od nas. Czasem trudno współczesnemu człowiekowi objąć myślą tę teorię, ponieważ zbyt wielu z nas bawi się słowami, tak jakby były zwykłym towarem, którego możemy do woli używać. Jednak takie myślenie powinno być obce każdemu, kto narodził się w tradycji Słowa Bożego w społeczności żydowskiej, chrześcijańskiej, muzułmańskiej lub w jakiejkolwiek społeczności, gdzie słowo mówione ma pierwszeństwo przed słowem pisanym.
Moc słów, czy też samego Słowa Bożego, jest tematem dwóch wersetów z księgi proroka Izajasza, człowieka, który z pewnością znał moc słowa Bożego na swoich ustach i jego potężne konsekwencje, które miały miejsce w polityce, ekonomii i społeczeństwie gdy wypowiadał słowa. Mówił w pierwszej osobie, ale nie były to jego słowa. Były to słowa Boga, a prorok jedynie udzielał swojego głosu, płuc i ciała, by przekazać je innym. Jeszcze gdy je wypowiadał, stwarzały go i przemieniały, niszczyły i odbudowywały, wrzucały go w burzę, gdzie zderza się historia i czas Boży.
Tekst zaczyna się lirycznie, opisuje słowo wychodzące z ust Bożych jako śnieg lub deszcz, które padają z nieba. Gdy już spadną, nie wracają do nieba, dopóki nie nawodnią ziemi, czyniąc ją urodzajną i owocną. Wilgoć wsiąka do swojego nowego domu i pobudza ziarno dla tego, kto sieje i wypieka chleb, i dla tego który spożywa z tego plonu. Ten śnieg i deszcz wracają do nieba kompletnie przemienione; są z reguły niewidoczne dla tego, kto podziwia padający śnieg i deszcz, ale nie jest świadom wilgoci w powietrzu. Ten proces, ten wzór, jest dzielony ze słowem które wychodzi z ust Bożych. Idzie ono naprzód i nie wraca do Boga puste. Wykonuje jedynie Bożą wolę, wypełnia cel, dla którego zostało wysłane. Wsiąka głęboko w glebę serc i w historię, i wydaje plon tym którzy sieją, i chleb tym, którzy z niej jedzą i zbierają żniwo, dzieląc się z innymi. Ostatecznie wróci ono tam, skąd przyszło, ale dopiero gdy wypełni swoje zadanie.
To jest słowo Prawa na Synaju, i każdy Żyd lub Żydówka wierzy, że zostało ono wypowiedziane w jego/jej sercu i nadal pozostaje w atmosferze świata, czekając na to, że zostanie usłyszane przez tych, którzy mają otwarte serce. To jest słowo proroków, wskazujące na niesprawiedliwość i grożące odwetem, odwróceniem losu dla tych którzy posiadają i tych którzy nie posiadają z powodu złodziejstwa i kłamstw innych. Jest to słowo proroków, obietnica, sianie nadziei i czynienie reszty z tych którzy są wierni. I jest to słowo Boga, wypowiedziane w Jezusie, który stał się człowiekiem i przebywał pośród nas, został posłany by mieć na nas wpływ i zamieszkać w naszym sercu, dopóki nie zrozumiemy jak wielbić Boga i uczynić Boską wolę rzeczywistością w historii świata.
W czytaniu z ewangelii na dzisiaj Jezus poucza swoich uczniów Słowem, żeby nie oddawali się gadulstwu jak niewierzący, którzy myślą, że ze względu na wielość swoich słów zostaną wysłuchani. Modlitwa do Ojca Jezusa jest inna, ponieważ on wie, czego potrzebujemy, zanim o to poprosimy. Więc nie musimy prosić. Zaczynamy w innym miejscu, Bożym miejscu, i pytamy czego Bóg chce dla każdego z nas i dla nas wszystkich. Rozpoczyna się to od przypomnienia, że nie jest to tylko połączenie między „mną i Bogiem”, ale pomiędzy Jezusem i nami, wszystkimi, i Ojcem Jezusa, który chętnie przebywa z nami. Nie trajkoczemy w modlitwie „jak papuga”, jak mawiał Don Lito z El Salvador – ale wchodzimy w modlitwę Jezusa tak, jakbyśmy odzyskiwali świadomość po przebudzeniu i śnie, stając się coraz bardziej świadomymi tego ki,m jesteśmy, kim jest Bóg, i jak blisko siebie mamy być, wszyscy w Jezusie.
Ojcze Nasz, Modlitwa Pańska, dotyczy uniwersalnych, wcielonych, wiecznych spraw drogich Bożemu sercu. Modlimy się, żeby Imię Boga było uświęcone, by przyszło Boże królestwo;, spełniła się Boża wola na ziemi, w nas w tej chwili. Modlimy się, „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” - wystarczająco dużo dla wszystkich. Prosimy Boga, by wybaczył złe uczynki jakie popełniliśmy, jak wybaczamy tym, którzy nam zawinili, żebyśmy mogli żyć w swobodnej relacji z innymi z otwartymi ramionami i sercami, dzieląc się chlebem jako pożywieniem i przebaczeniem jako wolnością. W końcu, modlimy się „ Nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od złego” - uratuj nas od całej śmierci, szczególnie od tej, której najbardziej się obawiamy – śmierci nadziei, życia, łaski, społeczności i wiecznej komunii; uwolnij nas od przeszkód, gdziekolwiek znajdziemy zło. Jeśli wiemy, jak modlić się tą modlitwą, jeśli wiemy, jak włączyć się w to miażdżące słowo które przykrywa rzeczywistość gdy jest wypowiadane głośno lub ogłaszane w ukryciu, nie będziemy potrzebowali innych słów, innej modlitwy. Moc i słowo zostanie wprawione w ruch i poniesie nas.
Co nas powstrzymuje? To zapadło w nas głęboko, jak kamień w ziemię lub słona woda która niszczy ziarno, to nasz brak przebaczenia, stwardniałe, zimne serce, odmowa by objąć lub szanować innych. Oczekujemy, nawet domagamy się tego, że Bóg potraktuje nas łaskawie i z nieograniczoną łaską. Ale nie robimy tego samego wobec innych. Nasze twarde serca tworzą skróty w słowie, wykrzywiają je i czynią pustymi i bez znaczenia, zmienia je w bełkot i nonsens. Jezus jest surowy – jeśli my nie przebaczymy innym, Ojciec też nam nie przebaczy. Jeśli naprawdę spróbujemy się modlić, doświadczymy przestawiania „płyt tektonicznych” głęboko w nas, jak mawiał Soren Kierkegaard „Modlitwa nie zmienia Boga, ale zmienia tego, który ją składa”. Modlitwa sprawia, że znikamy w Bogu. Wielki Post jest czasem poważnych poczynań!

Megan McKenna z książki "Wielki Post - Refleksje i opowieści"

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

MOCNE SŁOWA

„Usłysz, o Panie, moją modlitwę, nakłoń ucha na moje błaganie” (Ps 143, 1)

„Słowo, które wychodzi z ust moich — mówi Pan — nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem” (Iz 55, 11). Słowo Boże jest skuteczne i dokonuje zawsze tego, co wyraża. Tak właśnie wszystkie obietnice Boże spełniły się w ciągu wieków, a złość ludzi nie mogła przekreślić planów Bożych. Obietnice stały się historią, ona zaś jest środkiem przekazującym zbawienie wszystkim, którzy go pragną.

I nadal słowo Boże jest płodnym nasieniem, rodzącym owoce świętości w tych, którzy je przyjmują gotowym sercem. Nie ma słowa Bożego, które by padało w próżnię; a chociaż są niekiedy ludzie, którzy je odrzucają i sami wydają się na potępienie, to nie traci ono swojej skuteczności; gdzie indziej przyniesie owoc i mimo wszystko wola Boża się spełni.

Bardzo rozmaite są słowa ludzkie, nieraz dźwięki próżne, rozpływające się w powietrzu bez śladu. A jednak niektóre słowa mogą się stać dla ludzi skuteczne, mocne nie własną siłą, lecz dzięki dobroci Boga, który je przyjmuje, jak Ojciec przyjmuje prośby dzieci i spełnia je.

Posiadamy modlitwę, którą sam Jezus włożył w usta swoich uczniów: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie” (Mt 6, 9). Jeśli modlitwa prosi szczerze i z miłością o chwałę Boga, o przyjście Jego królestwa, spełnienie się Jego woli, jest zawsze skuteczna i zawsze wysłuchana. Podobnie jak modlitwa błagająca z pokorą i ufnością o to, co potrzebne do utrzymania życia; byle tylko spełnił się warunek postawiony przez Pana: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość; a to wszystko będzie wam dodane” (tamże 33). Gdy modlitwa jest wiernym wyrazem uczuć serca, a nie mechanicznym odmawianiem formuł, powtarzanych raczej z przyzwyczajenia niż z wewnętrznego przekonania, będzie zawsze przyjęta i zawsze skuteczna, choćby jej bezpośrednim owocem nie było to, czego człowiek oczekuje. Styl Boga różni się od stylu ludzi. On zakłada swoje Królestwo, wykonuje swoją wolę, troszczy się o dobro stworzeń, wybierając często drogi ciemne i nie znane myśli ludzkiej. A jednak każdą rzecz prowadzi nieomylnie do jej ostatecznego celu, do prawdziwego dobra.

  • Ojcze nasz, który jesteś w niebie!... Synu Boży i Panie mój! Jak wiele dajesz nam zaraz za pierwszym słowem! Do tego stopnia uniżasz siebie, że łączysz się z nami w naszych prośbach i nie wzdrygasz się być bratem tak niskich i nędznych istot. Chcąc, aby Twój Ojciec uważał nas za swoje dzieci, dajesz nam wszystko, cokolwiek dać możesz; a ponieważ słowo Twoje nie może zawieść, zobowiązujesz nim Ojca, by nas wysłuchał. A jest to rzecz niemała, bo musi nas cierpliwie znosić, choć ciężko Go obrażamy; musi przebaczyć jak synowi marnotrawnemu, ilekroć do Jego stóp wracamy; pocieszać nas w strapieniach naszych i dostarczyć nam wszystkiego do życia, jak przystoi dobremu Ojcu; co więcej, musi przewyższyć dobrocią wszystkich ojców na świecie, bo wszystko, co w Nim jest, musi być najwyższym i doskonałym dobrem; a w końcu musi nas uczynić uczestnikami i współdziedzicami Twoimi we wszelkim bogactwie.
       Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom... Łaska tak wielka i ważna jak przebaczenie, jakiego Bóg udziela naszym grzechom zasługującym na ogień wieczny, jest związana z rzeczą tak błahą, jak przebaczenie z naszej strony!...
       Panie, ja tak mało mam do przebaczenia, że Ty musisz mi przebaczyć za darmo! Jak tutaj objawia się Twoje boskie miłosierdzie!...
       O, jak wysoko Ty cenisz miłość wzajemną! Istotnie, o dobry Jezu, mogłeś wysunąć inne powody i powiedzieć: „Odpuść nam, o Boże, bo pokutą umartwiamy ciało nasze, bo wiele się modlimy i pościmy i dla Ciebie opuściliśmy wszystko, i kochamy Cię gorąco”. Nie powiedziałeś: „Odpuść nam, bo jesteśmy gotowi oddać dla Ciebie nawet życie”, nic wymieniłeś innych jeszcze powodów, lecz tylko: Odpuść nam, jako i my odpuszczamy. Sądzę, że postawiłeś ten warunek, bo widzisz, jak bardzo jesteśmy przywiązani do nędznego honoru i że tu nam trudniej niż w czym innym zwyciężyć siebie; a ponieważ podeptaniem tego honoru składa się Ojcu największą ofiarę, Ty ją składasz Ojcu w naszym imieniu (św. Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 27, 2; 36, 2. 7).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 255

Do góry
<

Książka na dziś

Siedem grzechów głównych

Siedem grzechów głównych

ABP FULTON J. SHEEN

Pełne pasji rozważania na temat tytułowych siedmiu grzechów: gniewu, zawiści, nieczystości, pychy, łakomstwa, lenistwa i chciwości. Fulton J. Sheen – charyzmatyczny kaznodzieja odkrywa przed nami moc słów wypowiedzianych przez Jezusa tuż przed śmiercią na krzyżu. Niezwykłe spotkanie z Bogiem, Biblią i prawdziwą religijnością.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

21 LUTEGO 2018

Środa

Środa

Dzisiejsze czytania

(Jon 3, 1-10)
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: "Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam". Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: "Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona". I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i przyoblekli się w wory od najstarszego do najmłodszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Powstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, przyoblókł się w wór i usiadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie, co następuje: "Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Ludzie i zwierzęta niech przyobleką się w wory. Niech żarliwie wołają do Boga! Niechaj każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą popełnia swoimi rękami. Kto wie, może się zwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, i nie zginiemy?" Zobaczył Bóg ich czyny, że odwrócili się od złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

(Ps 51 (50), 3-4. 12-13. 18-19 )
REFREN: Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Stwórz, Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

(Jl 2, 13bc)
Nawróćcie się do Boga waszego, On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(Łk 11, 29-32)
Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: "To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Są tacy pokutnicy, którzy potrafią więcej osiągnąć przez pokutę niż inni przez cnotę (Chesterton). Są tacy, co powstają przez grzech, bywają też tacy, co przez cnotę upadają (Shakespeare). Przestroga dla wszystkich porządnych, nadzieja dla wszystkich grzeszników. Nadzieja wymagająca jednak współdziałania z łaską.

Tomasz Kwiecień OP, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2005, s. 34

Do góry

 

Megan McKenna

Jest pewna opowieść Gellerta, którą znalazłam w kolekcji znakomitych opowieści po angielsku i chińsku. Zwie się „The Land of the Halt” [„Kraina Kulejących” – przyp. Tłum]. O ile dobrze pamiętam, brzmiała ona jakoś tak:
Pewnego razu, w pewnym bardzo małym państwie wszyscy mieszkańcy zostali dotknięci dwoma nieprzyjemnymi wydarzeniami: wszyscy się jąkali i mieli problemy z chodzeniem. Ale co zaskakujące, przynajmniej dla przejezdnych, oba te defekty były uznawane za osiągnięcie, znak przynależności. Jąkanie się i utykanie było uważane za normalne.
Pewnego dnia cudzoziemiec, przechodzący przez tę krainę, zauważył, że faktycznie była to dziwaczna wioska. Nie jąkał się on, ani nie był kulawy. Szedł więc, wyprostowany i dumny, przez wsie i miasta, w pewności, że zostanie zauważony i nie tylko zachwyci swą gracją, ale nawróci wszystkich na swój sposób chodzenia. Został zauważony, ale nie doceniony! Ludzie wytykali go palcami, patrzyli się i obgadywali go. Wkrótce nawet dorośli śmiali się złośliwie z niego, krzycząc do siebie nawzajem: „Niech ktoś się zlituje nad tym biedakiem i nauczy go chodzić prawidłowo!”
Przechodzień był zaskoczony. Dlaczego nie znają i nie przyjmują chodzenia prosto i właściwie? W związku z tym, bronił się i odważnie pokazywał innym, że to oni są tymi, którym brakuje gracji, są niezręczni, i powłóczą nogami. Słuchali, jak do nich mówił i wtedy śmiali się jeszcze głośniej – ten człowiek się nie jąka! Jego słowa płyną, wznoszą się, wydają się być płynne, tak jak jego chód. Pokładali się ze śmiechu, prawie płakali ze śmiechu. Tak trudno go było zrozumieć. Nie tylko trzeba go nauczyć właściwego chodu, ale i dykcji i wysławiania się albo nie zdoła przetrwać na świecie. Gdy minął im śmiech, żałowali tego człowieka. Nigdy się nie dowie, jak to jest chodzić i mówić jak inne istoty ludzkie. To było takie smutne.

Jest wiele sposobów na wyrażenie tej samej rzeczy, ale jeśli twierdzimy, że nasza droga jest jedyną właściwą, wtedy możemy wyśmiewać i obrażać kogoś, kto nie jest taki jak my, szczególnie gdy próbuje nas zmieniać. Jest to rzeczywistość która w równym stopniu dotyczy jednostek i całych krajów.
W czytaniach z proroka Jonasza i z Ewangelii Łukasza, które opisują to samo doświadczenie, ale zupełnie różną na nie reakcję, morał ten powtarzany jest na okrągło. Jonasz jest opornym prorokiem. Nienawidzi mieszkańców Niniwy. Są oni nieprzyjaciółmi Izraela, a on z całą pewnością nie chce iść i namawiać ich do nawrócenia! Koniec końców, to niebezpieczny interes – być prorokiem i publicznie oskarżać ludzi o to, że są grzesznikami.
Co gorsza, co jeśli będą pokutować? Wtedy jego nieprzyjaciele uciekną przed gniewem potępienia i kary, na którą, jak wierzy Jonasz, w pełni zasługują: będą żyć w pokoju z Bogiem. On nie chce ryzykować tej możliwości! Ale Bóg jest stanowczy, co naprawdę denerwuje Jonasza, więc krzyczący i wierzgający Jonasz zostaje wyrzucony z łodzi przez swoich towarzyszy, gdy próbuje uciec przed rozkazem Pana. Po swoim pobycie w brzuchu wielkiej ryby – która z powodu niestrawności musiała go wypluć – poddaje się woli Boga, ale wciąż niechętnie.
Niniwa to potężne miasto; przejście przez nie zajmuje trzy dni. Jest rozciągnięta, tak ja dzisiejsze Los Angeles. Po jednym dniu marszu, Jonasz jest w jednej trzeciej swojej drogi przez miasto, krzycząc wezwanie do pokuty i nawrócenia: „Jeszcze czterdzieści dni, i Niniwa zostanie zburzona”. Wtedy jego najgorsze lęki stają się prawdą. Oni pokutują! Wierzą mu: przyjmują jego posłanie do swoich serc. Lud Niniwy ogłasza post i zakłada wory pokutne, posypuje się popiołem – każdy, od najmniejszego do największego.
Słowo w końcu dochodzi do króla Niniwy, i reaguje on tak, jak wcześniej jego lud. Wstaje ze swego tronu, odkłada na bok władzę i autorytet i manifestację królewskości, i, jak wszyscy inni, pokutuje. Robi to oficjalnie i wiąże całe królestwo dekretem, ogłaszając:
Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech obloką się w wory - - niech żarliwie wołają do Boga! Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą [popełnia] swoimi rękami. Kto wie, może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a nie zginiemy?» Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. (Jon 3: 7-9)

To zupełne nawrócenie, natychmiastowa reakcja, przyznanie się do grzechu, spowiedź, i główny cel zmiany. Dekret nazywa to, czego mają nie robić – wykonywać przemocy i nieprawości. Będą wołać głośno do Boga, jak również zachęcać siebie nawzajem w nawróceniu, poście i pragnieniu innego życia od tej chwili. Słowa proroka, usłyszane i przyjęte, wymuszają na Bogu trzymanie się Jego własnego zarządzenia. Z powodu ich czynów i serc, Bóg odwraca się od planów zniszczenia. Są ocaleni – całe miasto! Biedny Jonasz! Bóg użył ludu Niniwy, by złapać go w jego własną nienawiść i niechęć, by pozwolił Bogu być Bogiem wszystkich, by usługiwał wszystkim!
Prorocze upomnienie Jonasza było proste: czterdzieści dni, bo jak nie...! Czterdzieści dni by popatrzeć na siebie jako na ludzi i odwrócić się od nieprawości i przemocy. Czterdzieści dni, by pokutować, pościć, i wołać głośno w jedności. Czterdzieści dni dla całej ziemi – stworzeń i ludzi w każdym mieście, parafii i społeczności – by zwrócić uwagę na słowa Pana w ustach proroka. Nie jest ważne, czy prorok jest oporny, niesumienny, czy nawet jest naszym wrogiem. Każdy kto wzywa nas z nieprawości, niesprawiedliwości i przemocy z powrotem do bycia ludźmi posłusznymi Bogu, jest słowem od Boga, danym nam jako dar, niezbędnym do naszego życia, przetrwania i zbawienia. Księga Jonasza jest niesamowita, ponieważ pogańskie miasto słyszy słowo od Pana z ust niezbyt wiernego izraelskiego proroka. Mieszkańcy Niniwy zawstydzają proroka i naród wybrany przez swoją odpowiedź z całego serca i duszy na Boże wezwanie do nawrócenia.
Wydawało się, że Jezusowi również nie idzie najlepiej. On również szedł między ludzi i głosił to samo przesłanie o nawróceniu. Jezus, szczególnie w Ew.. Łukasza, jest prorokiem, Tym, który ma słowo Boga na ustach; w istocie, on jest Słowem wcielonym, i przychodzi, by przekazać ludowi wyraźną wieść: są to czasy nieprawości. Lud szuka znaku. Ale żaden znak nie zostanie im dany, poza znakiem Jonasza. Tak jak Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak Syn Człowieczy jest znakiem w obecnych czasach. Jezus chce doprowadzić do zbawienia ludzi, szczególnie swojego ludu, który jest najdroższy Jego sercu. Są jego krewnymi i ziomkami, jednak nie chcą słuchać. Chcą znaku który pokaże kim On jest i czy warto słuchać Jego słów czy nie. I wtedy Jezus opowiada zagadkę: jedynym znakiem będzie znak Jonasza. Co jest tym znakiem? To że Jonasz spędził dnie i noce w brzuchu wieloryba, pod wodą, potem został wypluty na ląd, by iść i mówić do tych, którzy byli otwarci na pokutę i posłanie o Bożej trosce i Jego zamierzonym sądzie nad nimi. Jezus, Syn Człowieczy, spędzi dnie i noce w grobie, pogrzebany przez nienawiść, przemoc i nieprawość ludzką. Ale sama Ziemia nie zdoła go zatrzymać: znów wyda go na świat, aby mógł pójść do tych, którzy chcą słuchać i zmieniać swoje serca w odpowiedzi na Jego życie, śmierć i zmartwychwstanie.
Jezus wspomina, o cudzoziemce, królowej z Południa, która przybyła uczyć się i słuchać Salomona, oskarżając ich, że są ślepi na tego, którego mają teraz pośród siebie. Jezus był w podobnej rozterce, jak przechodzień w opowiadaniu o krainie kulejących. Był wyśmiewany, pogardzany i odrzucany przez ludzi, którzy kuleją i jąkają się w swoje wierze. Co więcej, są ślepi i agresywni w sposobie, w jaki go traktują. Wspierając się tradycją proroków, ale Jezus potępia ich wybór. Przypomina im pokutę i wybawienie Niniwy, nie ludu wybranego, lecz obcych, którzy usłyszeli słowo Boże w ustach proroka Jonasza. Ogłosił, że mieszkańcy Niniwy razem z królową ze Południa, powstaną wraz ze współczesnym mu pokoleniem, by je potępić.
Masz wybór: pokuta albo cała reszta. Lud przebywa w obecności kogoś znacznie większego niż Jonasza, ale odmawia pokuty, odmawia otwarcia uszu i serc. Będzie sądzony i potępiony. Jeśli ludzie się nie zmienią, to co nie stało się Niniwie, może wydarzyć się z nimi. Obecność Jezusa na świecie jest jedynym znakiem jaki został dany, czy jaki jest konieczny. Jezus Jest słowem które przyszło do nas. Mamy jednak wybór – iść drogą jąkał i kulejących, lub pójść drogą mieszkańców Niniwy.

Megan McKenna z książki "Wielki Post - Refleksje i opowieści"

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

GRZECH

„Zmiłuj się nade mną, o Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia zmaż moją nieprawość” (Ps 51, 3)

„Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz!” (Łk 11, 32). Nie brak goryczy w tych słowach Jezusa. Niniwici zgrzeszyli, lecz na wezwanie Jonasza pokutowali i zmienili postępowanie, a wielu synów Izraela odrzuciło nie proroka, lecz Syna Bożego. Grzech pychy nie pozwala wierzyć w Boga, przyjąć Jego słowa, zachowywać Jego prawa. Grzech ten dotychczas szerzy się na świecie i jest korzeniem wszelkiego zła, jakie przygniata ludzkość i rozdziera Kościół. A gdy człowiek, nadużywając swojej wolności, oddala się dobrowolnie od Boga, Bóg nie przestaje go wzywać i zapraszać do powrotu. Drogi Boże to drogi nieskończonej miłości: On wzywa człowieka do uczestnictwa w swoim boskim życiu, do życia w ścisłej osobistej z Nim łączności. Drogi człowieka grzesznego zdążają w kierunku całkiem przeciwnym: są odrzuceniem miłości, zerwaniem przyjaźni z Bogiem. Oto następstwa grzechu śmiertelnego. Lecz to nie wszystko. „Grzech pomniejsza człowieka, odwodząc go od osiągnięcia jego pełni” (KDK 13), pełni, którą może osiągnąć tylko przez zjednoczenie z Bogiem, jedynym źródłem życia, miłości, łaski.

Jeśli Bóg jako przyczyna wszelkiego bytu jest obecny nawet w grzeszniku, to jednak nie jest w nim obecny jako Ojciec, jako Gość, jako Trójca Święta, oddająca się człowiekowi, aby być przedmiotem poznania i miłości. W ten sposób człowiek stworzony na to, aby był świątynią Trójcy, staje się niezdolny żyć w towarzystwie Osób Boskich, zamyka sobie drogę do zjednoczenia z Bogiem, zmusza Go do zerwania wszystkich więzów przyjaźni. A wszystko dlatego, że człowiek ponad najwyższe Dobro przenosi dobro skończone i przemijające, to jest nędzne stworzenie, samolubne zadowolenie, przyjemność ziemską. Oto złość grzechu, która odrzuca dar Boży i zdradza Stworzyciela, Ojca, Przyjaciela.

  • O Boże mój, prawdziwa Mocy moja, jak to się dzieje, że do niczego nie mamy odwagi, a mamy ją by obrażać Ciebie? Oto na co wytężają swoje siły synowie Adama. Gdyby ich rozum nie był tak zaślepiony, zrozumieliby, że wszystkie siły ludzkie nie wystarczają, by porwać się przeciw swojemu Stwórcy i prowadzić wojnę z Tym, który mocen jest w jednej chwili strącić ich do przepaści. Lecz ponieważ rozum ich jest zaślepiony, jak szaleni szukają śmierci, wyobrażając sobie, że znajdą życie... O nieogarniona Mądrości! Potrzeba tu było całej miłości, jaką miłujesz swoje stworzenia, byś mógł znosić te szaleńczą głupotę i tak cierpliwie czekać na nasze wyzdrowienie, a starając się o nie używasz ku temu różnych dróg i sposobów.
       Jest to fakt zdumiewający. Brak nam odwagi do zwyciężenia siebie w rzeczy najlżejszej, uważamy siebie za niezdolnych, mimo całej naszej dobrej woli, do porzucenia okazji i uchylenia się od niebezpieczeństwa, grożącego zgubą duszy, a jednak mamy odwagę stawiać czoło tak wielkiemu Majestatowi Twemu. Co to znaczy, Dobro moje? Co to znaczy? Kto jest ten, kto nam daje taką zuchwałość? (św. Teresa od Jezusa: Wołania 12, 1-2).
  • Za ciasny jest dom duszy mojej, byś mógł do niego wstąpić, rozszerz go! Grozi upadkiem; napraw go! Jest tam niejedno, co może razić oczy Twoje; wiem o tym i wyznaję to. Lecz któż go oczyści? A do kogóż innego jak nie do Ciebie wołać będę: od skrytych grzechów moich oczyść mnie, Panie, i od obcych ustrzeż sługę Twego? Wierzę, przeto mówię. Panie, Ty wiesz! Czym nie wyznał przed Tobą, Boże mój, grzechów moich? a Ty czyś nie odpuścił niezbożności serca mojego? Nie będę się spierał z Tobą, który prawdą jesteś; i nie chcę oszukiwać siebie samego, aby nie kłamała sobie nieprawość moja. Nie będę się przeto spierał z Tobą, albowiem jeśli będziesz baczył na nieprawości moje, Panie, Panie, któż wydzierży?
       Pozwól mi jednak mówić w obliczu miłosierdzia Twego, mnie, który jestem ziemią i prochem. Pozwól mi mówić, bo oto mówię do miłosierdzia Twego, a nie do człowieka, który ze mnie szydzi... Ty spojrzawszy na mnie ulitujesz się nade mną (św. Augustyn: Wyznania I, V, 6; VI, 7).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 259

Do góry

Książka na dziś

Ścieżka medytacji. Odkrywanie obecności Boga

Ścieżka medytacji. Odkrywanie obecności Boga

JOHN MAIN OSB

Czym jest medytacja chrześcijańska i dlaczego warto ją praktykować? To przede wszystkim nauka odrywania uwagi od siebie, od setek rozpraszających nas myśli, i kierowania jej na Boga. To także nauka zatrzymywania się, bycia tu i teraz. To wreszcie nauka wchodzenia w ciszę, w której można usłyszeć głos Ducha. Książka Johna Maina, jednego z najważniejszych współczesnych popularyzatorów tej starożytnej formy modlitwy, jest niezastąpioną pomocą zarówno dla tych, którzy pragną wejść na ścieżkę medytacji, jak i tych, którzy już nią kroczą.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

22 LUTEGO 2018

Czwartek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(1 P 5, 1-4)
Najmilsi: Starszych, którzy są wśród was, proszę ja, również starszy, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień oraz uczestnik tej chwały, która ma się objawić: paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada. Kiedy zaś objawi się Najwyższy Pasterz, otrzymacie niewiędnący wieniec chwały.

(Ps 23, 1-2a. 2b-3. 4. 5. 6)
REFREN: Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego

Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
iorzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów. Namaszczasz mi głowę olejkiem,
a kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni mego życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.

(Mt 16, 18)
Ty jesteś Piotr - Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą.

(Mt 16, 13-19)
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Niepokój towarzyszy naszemu życiu niemal bez przerwy. Wciąż znajdujemy nowe powody do zamartwiania się. Wśród zamętu świata poszukujemy czegoś stałego, punktu oparcia, niezachwianych przekonań, niezmiennych prawd. Święto Katedry św. Piotra Apostoła przywraca nam przedmiot naszych często nieświadomych tęsknot. Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego to wyznanie wiary Księcia Apostołów warto powtarzać sobie, gdy poczujemy, że przechodzimy w życiu przez ciemną dolinę

O. Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2007, s. 9

Do góry

 

Megan McKenna

Księga Estery jest niezwykła pod wieloma względami. Po pierwsze, jest całkowicie poświęcona historii kobiety, która ratuje swój lud przed śmiertelnym niebezpieczeństwem. Wrogowie na królewskim dworze mają zamiar zniszczyć naród żydowski. Ta część historii to modlitwa Estery, w cierpieniu i strachu, do Jedynego który może jej pomóc. Jej pozycja w królewskim haremie, jako najpiękniejszej i najbardziej wpływowej żony, czyni z niej potencjalnego wybawcę uciskanego ludu. Modli się za siebie, ale za siebie jako część narodu, swego ludu i przodków. Pamięta swoje dzieciństwo i pierwsze próby zrozumienia Boga, który wybrał Izrael jako swój naród i lud, i dał im wieczne dziedzictwo, obiecując im siłę i bezpieczeństwo, nawet w obliczu katastrofy. Estera wzywa tego Boga swojego ludu, Boga obietnicy, by znów pamiętał o swym ludzie, i by pamiętał o niej. Modli się o odwagę, by postępować w interesie swego ludu.
Potrzebuje ona odwagi, siły i mocy Bożej, począwszy od mądrych słów w swoich ustach, by oczarować króla, „lwa”, jak go opisuje. Musi wejść do pieczary lwa, stanąć w jego obecności i odwrócić jego serce od nienawiści do jej ludu ku nienawiści do tych, którzy pragną ten lud zniszczyć. Jej modlitwa jest o to, co musi zrobić w interesie ludu. Wykaże się obywatelskim nieposłuszeństwem na rzecz swoich ludzi, ponieważ po swojej modlitwie ma zamiar sprzeciwić się prawu królewskiemu i wejść niezapowiedziana w jego obecność, by przemyślnie, przez święty podstęp, pokazać mu kto szuka zniszczenia społeczności żydowskiej.
Potrzebuje ona odwagi, siły i mocy Bożej, począwszy od mądrych słów w Estera jest przywiązana do swojego ludu bardziej niż do własnego życia, a jej modlitwa jest bezpośrednia: „Ocal nas swoją mocą, i pomóż mi, która jestem samotna i nie mam nic prócz Ciebie, o Panie. Ty wiesz o wszystkim.” Zostanie wysłuchana, otrzyma odpowiedź i wspomożenie w swojej pracy na rzecz ludu. Będzie bezwzględna w znaczeniu „oko za oko, ząb za ząb”, gdy jej przeciwnicy zostaną złapani. Spiskowcy planowali powiesić Żydów, ale teraz ich zamiary zostaną wykonane na nich i na tych którzy sprzymierzają się z nimi, szukając zysku z zagłady Żydów. Estera jest dla swojej społeczności modelowym przykładem czystej sprawiedliwości, szczególnie w czasach, które tak desperacko jej potrzebują. W czytaniach z ewangelii, Jezus mówi o modlitwie, o naszym nastawieniu w rozmowie z Bogiem. Nasze nastawienie wobec Boga musi być pewne, wierne i pełne nadziei, z powodu tego ,że Bóg jest tym w którego wiarę wyznajemy. Nasz Bóg jest również Bogiem obietnic, siły, opieki nad ludźmi, obecności w czasach potrzeby. Jak Estera, mamy prosić, szukać, pukać i Bóg zaopatrzy, wskaże drogę i szeroko ją dla nas otworzy. Otrzymamy, znajdziemy i otworzymy się.
Potrzebuje ona odwagi, siły i mocy Bożej, począwszy od mądrych słów w Jezus tłumaczy dokładniej Bożą troskę o nas i nasze potrzeby. Opowiada o ojcu, który daje swojemu synowi kamień, gdy ten prosi o chleb, lub jadowitego węża, gdy ten prosi o rybę. To oczywiście nie do pomyślenia. Relacja ojca z dzieckiem, nawet na ziemi, nie dopuszcza takiego makabrycznego zachowania. Nawet grzesznicy, samolubni i brutalni wobec innych, dają swym dzieciom to, co im potrzebne i co uważają za dobre. Czy więc jest zaskakującym, który jest Boskością wcieloną, który jest Ojcem wszystkich, da dobre rzeczy wszystkim którzy o nie poproszą? Nasza modlitwa pokazuje naszą relację z tymi, których kochamy tu na ziemi. Te relacje miłości są słabą imitacją tego, jak kocha Bóg. I nawet jeśli zawiedziemy w naszej relacji miłości, Bóg tego nie robi. Jeśli uprzejmie prosimy w czyimś imieniu, tak ja Estera, jeśli wstawiamy się za innymi i wzywamy Boga, by zadbał o innych tak, jak dba o nas, Bóg odpowie. Bóg odpowiedział Esterze i uratował jej lud. Bóg użył jej, by pokazać boską troskę i ochronę nad Bożym ludem, wypełniając ponownie obietnicę daną swojemu narodowi wybranemu, swoim umiłowanym. Modlitwa jest integralną częścią świętości, bycia uczniem i podążania za Jezusem. Całe życie Jezusa było modlitwą wstawienniczą za ludzi, za nas. Jest to również nasze powołanie jako uczniów: by modlić się za świat i wszystkich ludzi. Nie chodzi tu tylko o nauczanie modlitwy ludzi nam drogim: rodziny, przyjaciół i znajomych. Tu chodzi o zbawienie świata. Walter Wink w książce „Engaging the Powers” („Uwalniając Moce” przyp. Tłum.) trafnie to ujmuje:
Bez wątpienia nasze wstawiennictwo czasem zmienia nas, gdy otwieramy się na nowe możliwości których istnienia nie podejrzewaliśmy. Bez wątpienia nasze modlitwy do Boga wracają do nas jako boski rozkaz, byśmy byli odpowiedzią na modlitwę. Ale jeśli chcemy brać biblijne zrozumienie na poważnie, wstawiennictwo to więcej niż tylko to. Zmienia ono świat, a to jest możliwe tylko dla Boga. Tworzy wyspę względnej wolności w świecie pochwyconym przez bezbożne prawa. Pojawia się nowe pole siłowe, które dotychczas było jedynie potencjalne; jako efekt zmian w jednej części, zmienia się cała konfiguracja. W modlącej się osobie otwiera się szczelina, pozwalająca Bogu na działanie bez naruszania ludzkich praw. Zmianą jest nawet jedna osoba, która przemienia się na obraz Bożych możliwości, skutkiem tego co robi na świecie.

Jakie mamy możliwości, gdy cała społeczność, parafia, lub naród modli się, wstawiając się za tych którzy są w potrzebie, obcych czy nawet nieprzyjaciół? Estera uczyła się czynić sprawiedliwość, czystą sprawiedliwość, i jej modlitwa zatrzymała eskalację przemocy. Być może my, którzy jesteśmy nazywani uczniami Jezusa i nazywamy Boga Ojcem, możemy nauczyć się więcej niż tylko sprawiedliwości. Być może musimy się modlić o naukę łaski i łagodności w odpowiedzi na zło i nieprawość na świecie. To na krzyżu Chrystusa spotykają się łaska i miłosierdzie. Tradycyjna modlitwa przed każdą stacją w drodze krzyżowej jest dobrym początkiem: „Wielbimy Cię, Panie Jezus Chryste, i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.” I możemy razem modlić się na kolanach, by wziąć nasz krzyż i iść za Jezusem, stąpając po Jego śladach, rozważając słowa modlitwy psalmisty z dzisiejszej liturgii:

  • Dawidowy.
    Będę Cię sławił, z całego mego serca,
    bo usłyszałeś słowa ust moich:
    będę śpiewał Ci wobec aniołów.
    Oddam Ci pokłon ku Twemu świętemu przybytkowi.
    I będę dziękował Twemu imieniu
    za łaskę Twoją i wierność,
    bo wywyższyłeś ponad wszystko
    Twoje imię i obietnicę.
    Kiedym Cię wzywał, wysłuchałeś mnie,
    pomnożyłeś siłę mej duszy.
    Wszyscy królowie ziemi będą Ci dziękować, Panie,
    gdy posłyszą słowa ust Twoich;
    i będą opiewać drogi Pańskie:
    "Prawdziwie, chwała Pańska jest wielka".
    Prawdziwie, Pan jest wzniosły i patrzy łaskawie na pokornego,
    pyszałka zaś dostrzega z daleka.
    Gdy chodzę wśród utrapienia,
    Ty zapewniasz mi życie,
    wbrew gniewowi mych wrogów;
    wyciągasz swą rękę,
    Twoja prawica mnie wybawia.
    Pan za mnie [wszystkiego] dokona.
    Panie, na wieki trwa Twoja łaska,
    nie porzucaj dzieła rąk Twoich!
    (Ps 138)

Później modlimy się tym psalmem w liczbie mnogiej, świadomi tego, że należymy do siebie nawzajem w Panu, który nas zbawił.

Megan McKenna z książki "Wielki Post - Refleksje i opowieści"

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

KOMU SIĘ ZDAJE, ŻE STOI...

„Panie, spójrz na udrękę moją i na boleść, i odpuść, mi wszystkie grzechy” (Ps 25, 18)

„Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw... żyć będzie, a nie umrze... A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło... umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał” (Ez 18, 21. 24). Tak powiedział Bóg przez usta Ezechiela. Grzesznikom nawracającym się zapewnia zbawienie, ale sprawiedliwym, którzy opuszczają drogę prawości, grozi zatraceniem. Jeśli wartość nawrócenia jest tak wielka, że gładzi wszystkie grzechy popełnione poprzednio, nie mniej wielka jest szkoda niestałości w dobrym, która może zniweczyć całe życie oddane dobrym uczynkom.

Nikt nie może być pewny siebie. „Niech ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (I Kor 10, 12). Również ten, kto zwykle żyje w łasce i obrał może życie doskonałości, nie może nigdy zaprzestać czuwania. A należy wystrzegać się nie tylko ciężkich win, lecz także lekkich. Tak zwany „grzech powszedni” jest zawsze obrazą Boga i sprzeciwia się miłości, a chociaż jej nie niszczy, oziębia ją jednak, zmniejsza jej zryw, osłabia i utrudnia rozwój. Grzech powszedni nie zrywa przyjaźni z Bogiem, lecz jeśli popełnia się go nałogowo i świadomie, stawia duszę w poważnym niebezpieczeństwie. Nierzadko spotyka się osoby, które oddały się Bogu ze szczerym zapałem, ale z biegiem czasu ulegając egoizmowi, lenistwu i innym skłonnościom nie umieją sobie nakazać wielkodusznych wysiłków, aby się zwyciężyć, i popadają ustawicznie w niedbalstwa i zniechęcenie, zaniedbując dobro. Ich życie duchowe sprowadza się do pewnego rodzaju letargu, który nie jest jeszcze śmiercią, ale brak mu już świeżości i tężyzny życia zdrowego i silnego. Żarliwa miłość już zagasła.

Święta Teresa od Jezusa ostrzegając przed podobnym stanem pisze: „Jeśli nie odczuwacie żadnego żalu uchybiwszy w czymkolwiek, lękajcie się, albowiem jak najgłębszy żal powinien na wskroś was przejmować za grzech rzeczywisty, choćby tylko powszedni... Na miłość Boga, pilnie na to zważajcie, byście nigdy lekkim sercem nie dopuściły się grzechu powszedniego, choćby najmniejszego... w rzeczy samej nigdy nie może być rzeczą małą, cokolwiek obraża tak ogromny Majestat” (P. 2, 5. 20; Dr.d. 41, 3).

  • Z głębokości wołałem do Ciebie, Panie, o Panie, słuchaj głosu mego. Nakłoń swoich uszu ku mojemu błaganiu. Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, któż się ostoi? Ty udzielasz przebaczenia, aby Cię otaczano bojaźnią.
    W Panu pokładam nadzieje, oczekuje na Twe słowo. Dusza moja oczekuje Pana bardziej niż strażnicy świtu. Niech dusza moja pokłada nadzieje w Panu, u Pana bowiem jest łaskawość i obfite u Niego odkupienie. On mnie odkupi ze wszystkich moich grzechów (Psalm 130).
  • Peccavi, Domine, miserere mei! Przebacz, Ojcze, przebacz mnie nędznej i nie okazującej wdzięczności za tyle łask, jakie otrzymałam. Wyznaję, że Twoja dobroć zachowała mnie oblubienicą, chociaż przez grzechy moje nieustannie byłam Ci niewierną. Peccavi, Domine, miserere mei.
    Co czynisz, o duszo moja? Nie wiesz, że Bóg stale patrzy na ciebie? Pamiętaj, że przed Jego okiem nigdy nie możesz się ukryć, żadna bowiem rzecz nie jest przed Nim zakryta... Połóż wiec kres swoim nieprawościom i czuwaj nad sobą samą.
    Wiekuisty Boże, litościwy i miłosierny Ojcze, miej litość i miłosierdzie nad nami, jesteśmy bowiem ślepi, nie mamy żadnego światła, a najbardziej ja, najnędzniejsza z nędznych... Tyś prawdziwym słońcem, wejdź do duszy i oświeć ją sobą... Rozprosz ciemności i użycz jej światła; wyrzuć z niej lód miłości własnej, a zapal ogień miłości Twojej (św. Katarzyna ze Sieny).
  • Panie, zgrzeszyłem: zlituj się nade mną, biednym grzesznikiem. Spuść do serca mojego strumienie łez i szczery żal, abym mógł oczyścić dusze z grzechów moich, zanim pójdę do Ciebie. Panie, udziel mi swojej łaski i miłosierdzia. Niech one będą moją ozdobą i blaskiem, abym podobał się Tobie. Daj mi dobrą wole i wytrwałość, abym nieustannie odnawiał się w Twojej służbie i w chwaleniu Ciebie (Ruysbroeck).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 266

Do góry

Książka na dziś

Uzdrawianie ludzkich zranień. Pięć etapów przebaczenia

Uzdrawianie ludzkich zranień. Pięć etapów przebaczenia

MATTHEW LINN, DENNIS LINN/p>

Autorzy Matt i Dennis Linnowie mają duże doświadczenie terapeutyczne. Ich książka jest zapisem procesu uzdrawiania, którego najpierw doświadczyli sami, a potem wykorzystywali w pracy z pacjentami. Konsultowali tę książkę z autorytetami w zakresie psychiatrii, biblistyki, ale także z członkami wspólnot i grup modlitewnych. Proponują oni pięć etapów terapii, by bolesne wspomnienia życia stały się okazją dla psychicznego, fizycznego i duchowego uzdrowienia. Lektura książki pomaga zanurzyć się w głąb siebie, dostrzec swoje relacje z Bogiem i drugim człowiekiem, rozpocząć swój proces uzdrowienia.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

23 LUTEGO 2018

Piątek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Ez 18, 21-28)
Tak mówi Pan Bóg: "Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegłby wszystkich moich ustaw i postępował według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu policzone żadne grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował. Czyż tak bardzo miałoby mi zależeć na śmierci występnego – mówi Pan Bóg – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu policzony, ale umrze on z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. Wy mówicie: „Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze".

(Ps 130 (129), 1b-2. 3-4. 5-7a. 7b-8)
REFREN:Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi?

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego.
Nachyl swe ucho
na głos mojego błagania.

Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie,
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby Ci służono z bojaźnią.

Pokładam nadzieję w Panu,
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie,
dusza moja oczekuje Pana.
Bardziej niż strażnicy poranka
niech Izrael wygląda Pana.

U Pana jest bowiem łaska,
u Niego obfite odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów.

(Ez 18, 31ac)
Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i uczyńcie sobie nowe serce i nowego ducha.

(Mt 5, 20-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj!”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj. Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie wydał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: Nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie zwrócisz ostatniego grosza".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Nie zabijaj, dlatego też nie mów ani Raka, ani Bezbożniku. Bo słowa mają moc. Jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, który rzekł i stał się świat. Nasze słowo też ma moc. Człowiek, stwórca pomniejszy, stwarza słowem światy relacji. Daje życie, nadzieję, poczucie własnej wartości, albo je odbiera. Nigdy nie posługujemy się tylko słowami. To są aż słowa.

Tomasz Kwiecień OP, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2005, s. 40

Do góry

 

Megan McKenna

Z czytań z proroka Ezechiela można wywnioskować, że istnieją tylko dwa rodzaje ludzi na świecie: ci, którzy odwracają się od zła ku dobru i mają życie i radość Pana; i ci, którzy odwracają się od dobrego ku złu, giną w swoich grzechach, a Bóg opłakuje ich stratę. Są dwie ścieżki, którymi możemy podążać: ścieżka dobrych i prawych uczynków, i ścieżka tych, którzy mają złamaną wiarę. Jedna prowadzi do życia, druga zaś do śmierci.
Ezechiel wyraża naszą reakcję: pozostaje ona niezmienna niezależnie od pokolenia czy kraju. Mówimy „Droga Pana nie jest fair!” Słuchaj, domu Izraela: czy to moja droga jest niesprawiedliwa, czy raczej wasze drogi są niesprawiedliwe?” My obecnie, tak jak ludzie współcześni Ezechielowi, łatwo to racjonalizujemy, byśmy mogli w naszym życiu lawirować, postępować właściwie, potem niewłaściwie, potem znów właściwie. Ale w rzeczywistości musimy mieć poczucie niepodzielności, jak strzała, która obiera stałą drogę, gdy raz zostanie wypuszczona z łuku. Dla tych, którzy należą do ludu Bożego, którzy zawarli przymierze z Bogiem, tak jak Izraelici i tych spośród nas, którzy zostali ochrzczeni w Imię Chrystusa i teraz mieszkają „w Bogu, ukryci w Chrystusie”, jest tylko jeden kierunek: droga wiodąca do domu i komunii z Bogiem i ze sobą nawzajem. Wybór innych rzeczy to złamanie wiary, obraza Boga, i zaprzeczanie naszym własnym słowom poddania Temu, który nas powołał.
Ten wybór to „albo, albo”. Nie może być to czasem „tak”, a czasem „nie” lub, co gorsza, „czy muszę wybierać teraz?” Być w relacji z Bogiem razem z innymi, którzy szukają Jego obecności, to być skupionym i zdeterminowanym, czystym w naszym wyborze na całe życie. Ten surowy język i pozornie szorstkie przypomnienie proroka sprawdzają naszą wierność. Czy jesteśmy wierni tylko wtedy, gdy jest to wygodne? Gdy jest łatwo i nie ma żadnych przeszkód? Gdy reszta świata, a przynajmniej krąg najbliższych przyjaciół, żyje z nami w zgodzie? Przecież możemy po prostu płynąć wraz z innymi. Czy też nasza wierność jest pełna zaangażowania, pasji, oddana, stała, ogarniająca coraz więcej dnia, rozszerzająca się jak kręgi na wodzie, gdy kamień wpadnie w jej głębię? Innym sposobem interpretacji tych pytań, jest zmiana słowa wierność na świętość. W ewangelii Jezus mówi swoim uczniom - nam – że nasza świętość musi przewyższać faryzeuszy i saduceuszy, w innym bowiem razie nie wejdziemy do Królestwa Bożego. Jezus brzmi tutaj równie surowo i strasznie jak każdy z proroków, którzy byli przed nim!
Jezus wie, że faryzeusze i saduceusze praktykują konkretną formę świętości, opartą na posłuszeństwie wobec Prawa. Pokazuje kilka praw, które są powszechnie akceptowane w jego społeczności religijnej, i rozwija ich znaczenie. Rozpoczyna od kwestii życia i śmierci, tak jak Ezechiel:
Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. (Mt 5: 21-22)

Jezus przesuwa granice tego, co nazywamy morderstwem. Jest to oczywiście fizyczne unicestwienie życia, ale są to również złość, nienawiść lub gniew, wyrażone w słowach, nastawieniu i zachowaniu, jak również w myślach o zniszczeniu i oddzieleniu. Jezus cały czas używał słowa „brat” - by podkreślić, że wszyscy spośród Jego uczniów są blisko spokrewnieni z Jego rodziną, i wszystkie istoty ludzkie są z Nim złączone tak blisko, jak rodzeństwo ze starszym bratem, a Bóg jest dla nich jak Ojciec. Informacja o takim pokrewieństwie z Jezusem zmienia podstawy naszych relacji z innymi i odpowiedzialności wobec nich.
Jakość naszych relacji musi być zbadana dokładnie, zanim złożymy naszą ofiarę na ołtarzu, ponieważ jeśli przypomni nam się, że ktoś ma coś przeciwko nam, wtedy musimy zostawić nasz dar i szybko pojednać się z tym kimś. Nie możemy marnować czasu. Pojednanie ma pierwszeństwo przed uwielbieniem. Właściwie nie jesteśmy w stanie uwielbiać, modlić się, przebywać w obecności Boga lub w społeczności, jeśli ktokolwiek z nas pozostaje w konflikcie z kimś innym. Pojednanie jest wstępem do każdego uwielbienia czy adoracji. Słowo „pojednanie” w języku greckim oznacza „iść znów razem”, i przykazano nam, byśmy byli w jedności, zanim staniemy przed obliczem Boga.
Jezus szerzej nakreśla proces pojednania, którego musimy się trzymać. Po pierwsze, musimy iść do tego z którym mamy się pojednać i nie możemy marnować czasu. To życiowy priorytet – by żyć w komunii, pokoju, sprawiedliwie z innymi. Musimy szukać pojednania, zanim staniemy przed sądem. W przychodzących po sobie osądzie i prowadzącej do potępienia karze, zauważamy, że Jezus mówi nie tylko o naszym postępowaniu tutaj na ziemi, ale mówi również o naszej relacji z Bogiem. „Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz." (Ewangelia Mateusza 5:24-26)

Te słowa w ustach Jezusa brzmią brutalnie, przerażająco i oskarżycielsko, i są takie, szczególnie dla tych, którzy nazywają siebie chrześcijanami, tymi którzy podążają za światłem, niosą dobrą nowinę światu. Miejsce, w którym mamy relację z innymi, musi mieć dla nas najwyższe znaczenie, ponieważ najlepiej pokazuje ono, czy jesteśmy święci i cnotliwi według standardów, jakie stosuje w swoim sądzie Jezus. Wiąże się to ze świętością, wiernością, a słowa Jezusa rozpoczynają się od rozkazu, by „przewyższać” zamiar bycia świętym zgodnie z literą Prawa. Wszelka świętość zaczyna się od życia, jego ochrony, docenienia i pielęgnowania. Gniew, pogarda, obraźliwe słowa, stosowanie przemocy, celowe oddzielenie od innych i braki w człowieczeństwie zrywają więzi w rodzinie Jezusa, w której każdy ma prawo do przebaczenia, miłosierdzia i pojednania.
Rozkaz ten zawiera w sobie zarówno wezwanie do wyrzeczenia się, jak i element pozytywnego obdarowania. William Pen, jeden z ojców-założycieli kwakrów, powiedział: „Jeżeli istnieje dobroć, którą mogę okazać lub dobry uczynek, który mogę spełnić dla mojego współbrata, pozwólcie mi to uczynić teraz i nie powstrzymujcie czy zaniedbujcie go, ponieważ nie przejdę już tą samą drogą.” To postawa troski o dobro innych, o życie w pokoju z sobą nawzajem. Henry Wadsworth Longfellow powiedział: „Gdybyśmy mogli znać tajną historię naszych wrogów, znaleźlibyśmy w życiu każdego człowieka dostatecznie wiele smutków i cierpień, aby rozbroić wszelką wrogość." Morderstwo, wściekłość, nienawiść, pogarda i nadużycie zasadzają się na postrzeganiu innych ludzi jako tak od nas różnych, że sprawiamy, że jako istoty ludzkie stają się nierozpoznawalni.
W królestwie Jezusa dehumanizacja innych jest grzechem przeciwko świętości, przeciwko życiu w cnocie wierności. Ludzie, których nienawidzimy, których w sercu mordujemy, którymi pogardzamy, są lustrem – w takim samym stopniu jak słowa w naszych duszach. André Gide mówił o tym: „Wiele zawdzięczam moim przyjaciołom, ale… jeszcze więcej moim wrogom. Prawdziwa osoba łatwiej zaczyna żyć kąsana żądłem niż dotykana z pieszczotą.” Jezus pragnie sprawić, byśmy stali się odpowiedzialni za nasze czyny, co więcej, byśmy codziennie byli odpowiedzialni za wszystkich innych ludzi. Nie wolno nam stać przed Bogiem w pojedynkę i nie możemy oczekiwać, że zostaniemy wysłuchani, jeżeli nie chcemy uznać innych i stanąć wraz z nimi. Cała sprawa ze świętością dotyczy czegoś więcej niż tylko cnotliwych czynów. Zbudowana jest na postawie łączenia uwielbienia dla Boga i współczucia dla siebie nawzajem. Jestesmy powołani, by traktować jedni drugich z takim samym szacunkiem, jaki okazujemy Bogu. Jednym z założeń jest posłuszeństwo prawu. Ale wzywa się nas, byśmy byli uważni na wszystko, co może prowadzić do naruszenia Prawa, zignorowania go lub pominięcia najniższego szczebla społecznego, który Prawo miało chronić. Nie jestesmy uwolnieni od Prawa przez samo posłuszeństwo drogom Jezusa, ale przychodzimy bliżej do istoty Prawa, które świeci światłem Ducha i objawia głębię powierzchowności naszej świętości przed Bogiem i światem.

Psalm responsoryjny pokazuje naszą relację z Bogiem i innymi ludźmi z Bożej perspektywy: „ Jeśli Ty, Panie obnażysz nasze grzechy, kto się ostanie?” To przyznanie się i wyznanie jest zarówno modlitwą jak i wejrzeniem w nasze własne miejsce przed ołtarzem Bożym, i sprawia, że pamiętamy każdego, kto może mieć coś przeciwko nam. Najwłaściwsza reakcja to bezzwłoczne pójść i pojednać się z Bogiem, którego odsunęliśmy na margines naszego życia i powrócić razem do ołtarza.

Megan McKenna z książki "Wielki Post - Refleksje i opowieści"

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

KOMU SIĘ ZDAJE, ŻE STOI...

„Panie, spójrz na udrękę moją i na boleść, i odpuść, mi wszystkie grzechy” (Ps 25, 18)

„Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw... żyć będzie, a nie umrze... A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło... umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał” (Ez 18, 21. 24). Tak powiedział Bóg przez usta Ezechiela. Grzesznikom nawracającym się zapewnia zbawienie, ale sprawiedliwym, którzy opuszczają drogę prawości, grozi zatraceniem. Jeśli wartość nawrócenia jest tak wielka, że gładzi wszystkie grzechy popełnione poprzednio, nie mniej wielka jest szkoda niestałości w dobrym, która może zniweczyć całe życie oddane dobrym uczynkom.

Nikt nie może być pewny siebie. „Niech ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (I Kor 10, 12). Również ten, kto zwykle żyje w łasce i obrał może życie doskonałości, nie może nigdy zaprzestać czuwania. A należy wystrzegać się nie tylko ciężkich win, lecz także lekkich. Tak zwany „grzech powszedni” jest zawsze obrazą Boga i sprzeciwia się miłości, a chociaż jej nie niszczy, oziębia ją jednak, zmniejsza jej zryw, osłabia i utrudnia rozwój. Grzech powszedni nie zrywa przyjaźni z Bogiem, lecz jeśli popełnia się go nałogowo i świadomie, stawia duszę w poważnym niebezpieczeństwie. Nierzadko spotyka się osoby, które oddały się Bogu ze szczerym zapałem, ale z biegiem czasu ulegając egoizmowi, lenistwu i innym skłonnościom nie umieją sobie nakazać wielkodusznych wysiłków, aby się zwyciężyć, i popadają ustawicznie w niedbalstwa i zniechęcenie, zaniedbując dobro. Ich życie duchowe sprowadza się do pewnego rodzaju letargu, który nie jest jeszcze śmiercią, ale brak mu już świeżości i tężyzny życia zdrowego i silnego. Żarliwa miłość już zagasła.

Święta Teresa od Jezusa ostrzegając przed podobnym stanem pisze: „Jeśli nie odczuwacie żadnego żalu uchybiwszy w czymkolwiek, lękajcie się, albowiem jak najgłębszy żal powinien na wskroś was przejmować za grzech rzeczywisty, choćby tylko powszedni... Na miłość Boga, pilnie na to zważajcie, byście nigdy lekkim sercem nie dopuściły się grzechu powszedniego, choćby najmniejszego... w rzeczy samej nigdy nie może być rzeczą małą, cokolwiek obraża tak ogromny Majestat” (P. 2, 5. 20; Dr.d. 41, 3).

  • Z głębokości wołałem do Ciebie, Panie, o Panie, słuchaj głosu mego. Nakłoń swoich uszu ku mojemu błaganiu. Jeśli zachowasz pamięć o grzechach, Panie, któż się ostoi? Ty udzielasz przebaczenia, aby Cię otaczano bojaźnią.
       W Panu pokładam nadzieje, oczekuje na Twe słowo. Dusza moja oczekuje Pana bardziej niż strażnicy świtu. Niech dusza moja pokłada nadzieje w Panu, u Pana bowiem jest łaskawość i obfite u Niego odkupienie. On mnie odkupi ze wszystkich moich grzechów (Psalm 130).
  • Peccavi, Domine, miserere mei! Przebacz, Ojcze, przebacz mnie nędznej i nie okazującej wdzięczności za tyle łask, jakie otrzymałam. Wyznaję, że Twoja dobroć zachowała mnie oblubienicą, chociaż przez grzechy moje nieustannie byłam Ci niewierną. Peccavi, Domine, miserere mei.
       Co czynisz, o duszo moja? Nie wiesz, że Bóg stale patrzy na ciebie? Pamiętaj, że przed Jego okiem nigdy nie możesz się ukryć, żadna bowiem rzecz nie jest przed Nim zakryta... Połóż wiec kres swoim nieprawościom i czuwaj nad sobą samą.
       Wiekuisty Boże, litościwy i miłosierny Ojcze, miej litość i miłosierdzie nad nami, jesteśmy bowiem ślepi, nie mamy żadnego światła, a najbardziej ja, najnędzniejsza z nędznych... Tyś prawdziwym słońcem, wejdź do duszy i oświeć ją sobą... Rozprosz ciemności i użycz jej światła; wyrzuć z niej lód miłości własnej, a zapal ogień miłości Twojej (św. Katarzyna ze Sieny).
  • Panie, zgrzeszyłem: zlituj się nade mną, biednym grzesznikiem. Spuść do serca mojego strumienie łez i szczery żal, abym mógł oczyścić dusze z grzechów moich, zanim pójdę do Ciebie. Panie, udziel mi swojej łaski i miłosierdzia. Niech one będą moją ozdobą i blaskiem, abym podobał się Tobie. Daj mi dobrą wole i wytrwałość, abym nieustannie odnawiał się w Twojej służbie i w chwaleniu Ciebie (Ruysbroeck).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 266

Do góry

Książka na dziś

Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i uczyńcie sobie nowe serce i nowego ducha.

Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i uczyńcie sobie nowe serce i nowego ducha.

KS. MARCIN CHOLEWA, KS. MAREK GILSKI/p>

Na Górze Błogosławieństw Jezus wygłosił swoje ważne przemówienie. Góra Błogosławieństw jest więc górą słowa. Na drugiej górze, Golgocie, Jezus pokazał, jak słowo zamienia się w życie. Golgota to góra świadectwa. Osiem propozycji rozważań – krótkich, będących owocem osobistej modlitwy autorów, za każdym razem mających za kanwę jedno z ośmiu błogosławieństw – może nas poprowadzić drogą krzyżową Jezusa.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

24 LUTEGO 2018

Sobota

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Pwt 26, 16-19)
Mojżesz powiedział do ludu: "Dziś Pan, Bóg twój, rozkazuje ci wykonać te prawa i nakazy. Przestrzegaj ich, wypełniaj z całego swego serca i z całej duszy. Dziś uzyskałeś od Pana oświadczenie, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, przestrzegał Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu. A Pan uzyskał to, że ty będziesz, jak ci zapowiedział, ludem stanowiącym szczególną Jego własność, i będziesz przestrzegał Jego wszystkich poleceń. On cię wtedy wywyższy we czci, sławie i wspaniałości ponad wszystkie narody, które uczynił, abyś był ludem świętym dla Pana, Boga twego, jak powiedział".

(Ps 119 (118), 1-2. 4-5. 7-8)
REFREN:Błogosławieni słuchający Pana

Błogosławieni, których droga nieskalana,
którzy postępują zgodnie z Prawem Pańskim.
Błogosławieni, którzy zachowują Jego napomnienia
i szukają Go całym sercem.

Ty po to dałeś swoje przykazania,
aby przestrzegano ich pilnie.
Oby niezawodnie zmierzały moje drogi
ku przestrzeganiu Twych ustaw.

Będę Cię wysławiał prawym sercem,
gdy nauczę się Twych sprawiedliwych wyroków.
Przestrzegać będę Twoich ustaw,
abyś mnie nigdy nie opuścił.

(2 Kor 6, 2b)
Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.

(Mt 5, 20-26)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Bóg jest Ojcem. Dla wszystkich. Złych i dobrych, sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jego troska jest powszechna, nie omija nikogo. Taki jest Bóg. Tacy mamy stać się również my do tego właśnie prowadzi nas wielkopostny czas nawrócenia. Nawet jeśli dzisiaj słowa miłujcie waszych nieprzyjaciół są dla nas zupełnie nie do przyjęcia albo ich nie rozumiemy, to w tej naszej słabości nie omija nas Boża troska, właśnie w tym doświadczeniu Bóg jest dla nas Ojcem.

O. Wojciech Czwichocki OP, "Oremus" Wielki Post i Triduum Paschalne 2007, s. 44

Do góry

 

Megan McKenna

W pierwszym czytaniu Mojżesz przemawia do ludu. Jest to przemowa pełna obietnic i nadziei, ponieważ mówi o tym, kim jesteśmy, dając nam tożsamość, która może pozostać w nas w każdej sytuacji i okolicznościach. Mojżesz przypomina ludowi, że zostało zawarte porozumienie między nami a Bogiem, że mamy chodzić Bożymi drogami i w pierwszej kolejności zwracać należytą uwagę na głos Boży. Jesteśmy teraz własnością Boga, ludem który w szczególny sposób do Niego należy. Jeśli podążamy Bożymi drogami, zostaniemy wywyższeni w chwale, sławie i uznaniu przed wszystkimi innymi ludami, będziemy ludem świętym dla Pana.
W czytaniu tym nie mówi się o nacjonalizmie, ale o świętości i intymności. Bóg, jak się nam przypomina, stworzył wszystkie ludy, narody, ale wybrał jeden, z którym zawarł przymierze. Wybór Boży musi być pamiętany i uczczony z wielką pieczołowitością w posłuszeństwie prawom i przykazaniom. Boże obietnice dalece przekraczają wszystko, co mamy robić w Imieniu Bożym. Sprawiedliwe życie i pozostawanie w relacji z Bogiem przynosi radość i obfite życie. Lud Boży został wybrany by pokazywać innym narodom możliwości przeżywania życia w sposób, który Bóg oferuje wszystkim ludom. Ludzie poświęceni Bogu, są oddzieleni dla nadziei, wyobraźni i kreatywności, wyznaczeni do ogłaszania tego, jak można być człowiekiem w historii i pełni życia, w dziękczynienia i głębi tożsamości.
Początkiem tego uświęcenia, miejscem w którym doświadczamy nauki i inicjacji do przywileju relacji z Bogiem, jest pragnienie z całego serca, by poznać Boga, dzięki chodzeniu po drogach Pana. Pilność, stałość celu, prawość, dziękczynienie, życie bez winy, są pewnymi oznakami tego, że Bóg jest blisko nas i że inni zobaczą obecność Boga pośród nas.
Jezus, tak jak Mojżesz, wyzwoliciel i przywódca jego właśnie wybranego narodu, pragnie być pewny, by jego uczniowie wiedzieli na pewno czego On od nich oczekuje. Jezus zaczyna od istniejącego prawa „Będziesz miłował brata swego, a nieprzyjaciela będziesz mieć w nienawiści.” Początkowo to przykazanie może wydawać się strasznie, jest jednak w konkretny sposób ograniczone i skierowane do ludu, za który i Jezus i Mojżesz byli odpowiedzialni – ich własnego ludu, narodu, związanego przymierzem z Wszechmogącym. Jednak teraz Jezus przekracza granicę: „Ja wam mówię: kochajcie swoich nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”. Nie może być ograniczenia w miłości; nie ma nikogo, za kogo możemy się nie modlić lub nie powierzać Bogu. Szczerze mówiąc, nowe kryterium nie dotyczy wyłącznie naszego kraju, narodu czy ludu, ale naszych prawdziwych wrogów, tak publicznych jak i osobistych.
Jeśli jesteśmy posłuszni przykazaniom Jezusa, udowadniamy ponad wszelką wątpliwość, że jesteśmy dziećmi naszego Ojca, gdyż słońce Boga wschodzi tak nad złymi jak i dobrymi. Deszcz Boży pada zarówno na sprawiedliwych jak i niesprawiedliwych. Jeśli kochamy tylko tych, którzy kochają nas, jaka w tym zasługa? Świat też tak postępuje. Prawdę mówiąc, ludzie o których nie myślimy najlepiej – grzesznicy, politycy, skorumpowane organizacje biznesowe, czy nasi wrogowie – też tak postępują. Jeśli mamy naśladować Boga, musimy być doskonali, tak jak Bóg jest doskonały! Brzmi to niemożliwie, wręcz oburzająco, a nawet naiwnie. W niektórych tłumaczeniach tego słynnego zdania słowo doskonały jest zamienione na współczujący lub święty. Być może w naszym społeczeństwie, które postrzega słowo doskonały w negatywnym świetle, te zastępcze słowa są bliższe temu, co zgodnie z nauką Jezusa mamy wyrażać naszym życiem.
Gdy byłam o wiele młodsza, to czytanie wywoływało we mnie bardzo sugestywny obraz. Chodziłam w pełnym słońcu po parkingu, palcu zabaw lub centrum handlowym i obserwowałam ludzi; niektórzy wygrzewali się w promieniach słońca lub tańczyli w promieniach słońca; inni nieśli z sobą mroczny cień lub chodzili w ciemnej, gęstej chmurze. Pomyślałam sobie, że straszliwym miejscem byłby świat, gdybyśmy cały czas widzieli, w jakim miejscu stoimy przed Bogiem, czy jesteśmy dobrzy czy źli! Fragment ten rozważałam ponownie spacerując w strugach deszczu, co uwielbiam robić godzinami. A co, jeśli deszcz padałby na nas tylko wtedy, gdy jesteśmy sprawiedliwi? Nie mielibyśmy wilgoci, nie odpoczęlibyśmy od kurzu, piasku i żwiru, dopóki nie bylibyśmy sprawiedliwi w oczach Boga. Nie mogłam wyobrazić sobie gorszego sposobu na przejście przez życie – obnażona, osądzona, doświadczająca osądu publicznie. Nie byłoby chwili luzu, wytchnienia, żadnej życzliwości ani azylu, w którym moglibyśmy ocenić nasz stan i zwierzyć się komuś. Dzięki Bogu mamy w zamian Bożą łaskę, zmiłowanie, miłosierdzie, gościnność, proste akty dobroci i uprzejme zaproszenie, by wrócić do domu – do słońca i deszczu, do Boga. Musimy się upewnić, że wszyscy inni wiedzą o tym, że to zaproszenie jest zawsze aktualne, drzwi są zawsze otwarte. Taki jest Bóg; musimy robić to samo i tak samo, gdy doświadczymy takiej łaski i troski. Musimy rozszerzyć taką uprzejmość i otwartość na wszystkich innych.
Bycie niedostępnym, tworzenie sobie wrogów, decyzja, że potraktuję każdą osobę z brakiem szacunku, lub odmówienie komuś przebaczenia, to przekleństwo. To pogarda okazywana Bogu. To okropny grzech. Umiłowanie swoich nieprzyjaciół jest równie naturalne jak Boża miłość do nas, ale tylko ze świadomością Bożej wrażliwości ten fenomen jest absolutnie oczywisty. To doświadczenie Boga, jak mawiała Simone Weil „to nie pocieszenie, to światło”. Być może są to dwie rzeczywistości: światło, które sprawia, że widzimy innych łagodnymi oczami Boga, i pocieszenie, że jedyny sposób, w który możemy odpowiedzieć na miłość, której doświadczamy w osobistym przeżyciu Boga, to patrzeć takimi oczami na wszystkie istoty ludzkie, a szczególnie na naszych nieprzyjaciół.
Jest taki cudaczny wiersz, podarowany mi kiedyś przez moją babcię, który to odzwierciedla:

  • SEN
    Śniłem, że umarłem, a bramy nieba szeroko się rozwarły
    uśmiechnięty anioł delikatnie wprowadził mnie do środka.
    Tam, ku mojemu zaskoczeniu, były setki ludzi, których znałem jeszcze na ziemi.
    Niektórych uważałem za nieprzydatnych i nic nie wartych.
    Od razu słowa pełne gniewu przyszły do moich ust,
    ale nigdy s nich nie wyszły.
    Bo gdy spojrzałem wokół, zobaczyłem, że nikt tu na mnie nie czeka.
    Autor nieznany.

Być może, że święty Augustyn modlił się do tego współczującego, idealnego ojca kiedy wreszcie zmądrzał i obrał sposób życia, którego wcześniej nie potrafił sobie wyobrazić czy uświadomić. Jest to życie człowieka, który zaakceptował to, że jest uczniem, przez co stał się synem lub córką Boga. Niall O'Brien w Isle of Hope, Isle of Tears opisuje doświadczenie w tylko jednym zdaniu: „Modlitwa to kontakt z Bogiem, i gdy jest prawdziwa, łaska Boga dotyka poszukujących Go i wypływa na ich bliskich, promieniując w nich Bożą łaską i miłością.”
To doświadczenie w modlitwie nie jest rzeczą jednorazową, jednak za pierwszym razem wydaje się być tak potężne, że które umniejsza wszystko to, co było wcześniej. Jednak gdy pojawia się ten kontakt z Ojcem Jezusa – Współczuciem, Ideałem, Wszechrzeczą – pojawia się jego pragnienie w duszy i świeże spostrzeżenie, że w naszym życiu brak tego kontaktu. W modlitwie chodzi o to doświadczenie, ale koniec końców chodzi o to, by dzielić się nim z innymi, którzy są równie zdesperowani jak my, by go zasmakować. Nie wolno nam czerpać z takiego Współczucia, i nie przykazywać go innym, szczególnie tym, których uznajemy za wrogów.
Św. Teresa z Avila pisała:

  • jeśli na tym się kończy, jest bezowocna. Nie, modlitwa jest dynamiczna.
    Prawdziwa modlitwa zmienia nas – demaskuje, obnaża, wskazuje, gdzie
    potrzebujemy wzrosnąć. Prawdziwa modlitwa nigdy nie prowadzi do
    samozadowolenia, ale nas drażni, czasem nas niepokoi.
    Prowadzi do prawdziwego poznania samego siebie, prawdziwej pokory.

Modlitwa sprawia, że widzimy wyraźnie, że nie ma wrogów. Są tylko inni ludzie, tacy jak my, i deszcz pada na nas wszystkich, sprawiedliwych i niesprawiedliwych; słońce ogrzewa nas wszystkich, dobrych i złych. Nawet ludzie uważani przez nas za okropnych, zaproszeni są do miłości Bożej. Szczęśliwie, nasze standardy nie są tymi, których używa Ojciec Jezusa. Modlitwa to miejsce na to, żeby się uczyć nowych standardów, opartych na nieskończonej Bożej łasce dla nas wszystkich, zaczynając od naszych nieprzyjaciół, a na nas kończąc.

Megan McKenna z książki "Wielki Post - Refleksje i opowieści"

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

BĘDZIESZ POSŁUSZNY JEGO WEZWANIU

Błogosławieni, o Panie, którzy zachowują twoje prawa i szukają Cię całym sercem (Ps 119, 2)

Mojżesz tak mówił do ludu izraelskiego: „Dziś uzyskałeś to, że Pan ci powiedział, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty... będziesz strzegł Jego praw i nakazów oraz słuchał Jego głosu. A Pan uzyskał to, żeś ty dziś obiecał być ludem stanowiącym Jego szczególną własność... ludem świętym dla Pana, Boga twego, jak sam powiedział” (Pwt 26, 17-19). Oświadczeniem obustronnych obowiązków zostaje potwierdzone przymierze między Bogiem a Izraelem: wierność i posłuszeństwo ze strony Izraela, wypełnienie obietnic ze strony Boga. Dzięki posłuszeństwu Izrael stanie się ludem uprzywilejowanym, świętym, czyli należącym do swego Boga, który otoczy go szczególną troską i zbawi.

Miejsce Izraela zajął od wieków Kościół, nowy lud Boży; a podobnie jak wczoraj, również dzisiaj, warunkiem tego, aby być „ludem Bożym”, jest posłuszeństwo. Pierwszy powód posłuszeństwa stanowi fakt, że człowiek jest stworzeniem i jako taki otrzymuje od Boga „życie i oddech, i wszystko” (Dz 17, 25), dlatego w żaden sposób nie może być niezależny od Niego. „Biada temu, kto spiera się ze swoim Stwórcą — mówi Prorok. — Czyż powie glina temu, co ją kształtuje: «Co robisz?»” (Iz 45, 9). Posłuszeństwo jest istotną postawą stworzenia wobec Boga, ono zapewnia porządek, ład, szczęśliwość. Złamanie tego posłuszeństwa stało się ruiną rodzaju ludzkiego: „Przez nieposłuszeństwo jednego człowieka (Adama) wszyscy stali się grzesznikami (Rz 5, 19) i dopiero posłuszeństwo Chrystusa przywróciło ład. Nieposłuszeństwo jest zerwaniem z Bogiem, opuszczeniem Jego przyjaźni, odrzuceniem władzy, pysznym dążeniem do życia w niezależności od Niego. Posłuszeństwo jest praktycznym uznaniem bezwzględnego prymatu Boga, świadomością, że poza Bogiem człowiek nie może znaleźć żadnego dobra, żadnej szczęśliwości; jest pokornym poddaniem się Jego woli, miłosnym i chętnym przyjęciem Jego nakazów, łączności z Nim. Syn Boży z miłości ku Ojcu i dla zbawienia rodzaju ludzkiego stając się posłusznym aż do śmierci krzyżowej, sprawił, że posłuszeństwo człowieka nie tylko jest posłuszeństwem zwykłego stworzenia z konieczności poddanego Stwórcy, lecz posłuszeństwem Syna, wypływającym z miłości.

  • Dziękuję Ci, o Panie, szczerym sercem, gdy uczę się wyroków Twej sprawiedliwości. Przestrzegać będę Twych ustaw; nie opuszczaj mnie na długo.
       Jak zachowam ścieżkę moją w czystości? Przestrzegając słów Twoich... opowiadam swoimi wargami wszystkie wyroki, jakie wydałeś. Cieszę się z drogi Twych upomnień jak z wszelkiego bogactwa.
       Oto pożądam Twoich nakazów, zapewnij mi życie według Twej sprawiedliwości. Niech zstąpi na mnie Twoja łaska, o Panie, Twoje zbawienie według Twojej obietnicy. Będę umiał odpowiedzieć temu, kto mnie gani, bo polegam na Twoim słowie, będę zawsze przestrzegał Twojego prawa na wieki i stale będę kroczył odważnie, bo szukam Twoich przykazań (Psalm 119, 7-9. 13-14. 40-45).
  • Oto jaki ma być jedyny cel wszystkich naszych myśli, czynności, pragnień oraz naszych modlitw: sprawiać przyjemność Tobie, o Panie. Taka ma być nasza droga doskonałości: spełniać Twoją wole. Ty pragniesz, aby każdy z nas kochał Cię z całego serca... miłuje Cię z całego serca, kto szczerze powtarza to, co powiedział Apostoł: „Co mam czynić, Panie?” (Dz 22, 10). Panie, poucz mnie, czego żądasz ode mnie, pragnę bowiem spełniać to wszystko. Daj mi zrozumieć, że jeśli chcę tego, czego Ty chcesz, wówczas chce mojego największego dobra, Ty bowiem niewątpliwie chcesz dla mnie tego, co najlepsze...
       Boże mój, Ty bądź wiec jedynym Panem mojego serca, weź je całe; niech dusza moja tylko Ciebie miłuje, Tobie tylko będzie posłuszna i szuka Twojego upodobania... Jezu mój, oddaje Ci całe moje serce i całą wolę. Kiedyś buntowała się ona przeciw Tobie, lecz teraz poświęcam Ci ją całą... rozporządzaj mną i moimi rzeczami, jak Ci się podoba; wszystko przyjmuję i na wszystko się zgadzam. O Miłości godna nieskończonej miłości, umiłowałaś mię aż do śmierci za mnie; miłuję Cię z całego serca, miłuje Cię więcej niż siebie samego i w ręce Twoje oddaję duszę moją (św. Alfons de Liguori).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 270

Do góry

Książka na dziś

Mój dziennik - Łąka - Zaufaj Panu z całego serca

Mój dziennik - Łąka - Zaufaj Panu z całego serca

Mój dziennik - Jest to specjlnie skrojony zeszyt, który zawiera werset biblijny na każdej kartce. Jeśli jesteś osobą, która zapisuje myśli, modlitwy bądź słowa Boga, które do ciebie przemówiły, jest to idealny produkt dla ciebie. Okładka wykonana jest z szarej tektury, co daje wrażenie naturalnej okładki. Spirala dodaje wspaniałości swoim czarnym kolorem.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.