21 STYCZNIA 2018

Niedziela

Trzecia Niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(Jon 3,1-5. 10)
Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: „Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam”. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: „Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona”. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i przyoblekli się w wory od najstarszego do najmłodszego. Zobaczył Bóg ich czyny, że odwrócili się od złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

(Ps 25 (24), 4-5. 6 i 7bc. 8-9)
REFREN:Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń,
Boże i zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i łaskawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy ubogich dróg swoich.

(1 Kor 7, 29-31)
Mówię wam, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, którzy się radują, tak jakby się nie radowali; ci zaś, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata.

(Mk 1, 15)
Bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

(Mk 1, 14-20)
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi”. A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Co to znaczy zostawić wszystko i pójść za Jezusem? To znaczy uwierzyć, że mówi prawdę. Bardziej zaufać Jemu niż sobie. To pozwolić, by nas odrywał od tego, na czym jesteśmy skupieni i czym jesteśmy pochłonięci. To nabrać dystansu do własnych dążeń. Choć zewnętrzne warunki pozostają jednakowe, wewnątrz zmienia się mnóstwo: w każdej sprawie pytamy Jezusa o Jego wolę, wszystko jej podporządkowujemy, pozwalając, aby to On faktycznie kierował naszym życiem.

ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” styczeń 2009, s. 95

Do góry

 

Ks. Edward Staniek

„Czas się wypełnił”

Ciekawe jest zestawienie dwu wypowiedzi biblijnych na temat czasu. Jedna pochodzi od Jezusa: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże”. Druga od św. Pawła: „Czas jest krótki”. Jak je należy rozumieć?

Dopóki Syn Boga nie przybył na ziemię, byliśmy podobni do podróżnych płynących na tratwie z prądem rzeki. Szybko, czasem w obliczu wielkich niebezpieczeństw, mknęła tratwa, a na niej ludzkość pokonując wodospady, wiry, mielizny, groźne zakręty. Wszyscy wiedzieli dokładnie, że nie można jej zatrzymać. Życie było ograniczone wyłącznie do niej. Kto z niej spadał, znikał na zawsze w głębokościach rzeki. Starożytny myśliciel grecki — Heraklit, żyjący na przełomie VI i V wieku przed narodzeniem Chrystusa, ujął to w krótką zasadę: „wszystko płynie”.

Ludzkość doświadczała szybkiego nurtu rzeki czasu i swej bezsilności w jego opanowaniu, notowała jedynie ciekawsze dzieje tych, którzy na tratwie się rodzili i którzy z niej wpadali w nurty rzeki na zawsze. I oto na tej tratwie pojawił się Syn Boga i objawił prawdę zdumiewającą. Oto wody rzeki czasu wpływają do oceanu wieczności. W tym oceanie rzeka znajduje swe wypełnienie. To w tym znaczeniu Jezus mówi: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże”, innymi słowy czas znajduje swe wypełnienie w wieczności, a tajemnicą wieczności jest królestwo Boże.

Ta zmiana perspektywy życia w czasie, przez otwarcie jej na wieczność, wymaga gruntownej zmiany myślenia i działania wszystkich mieszkańców tratwy, jaką jest ziemia. W tym celu Jezus odrywa niektórych od ich codziennych zajęć i każe im zająć się przestawieniem życia z wymiarów doczesnych na wieczne. Tak należy rozumieć powołanie Piotra, Andrzeja, Jana, Jakuba, którzy opuścili łodzie, by stać się rybakami ludzi, i tak należy rozumieć każde powołanie kapłańskie na przestrzeni wieków. Ci ludzie zostali wyposażeni w odpowiednią moc słowa, które jest w stanie przebić twardą skorupę czasu i otworzyć ludzkie serca na wartości wieczne.

W tym duchu św. Paweł pisze do Koryntian: „Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci co mają żony, tak żyli jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, jakby nie płakali, ci zaś, co się radują tak jakby się nie radowali” (1 Kor 7, 29). Chodzi o to, by nikt nie przywiązywał zbyt wielkiej wagi do tego, co jest zniszczalne. „Przemija bowiem postać tego świata”. Koryntianie z pewnością znali zwięzłe powiedzenie Heraklita i w niejednej sytuacji powtarzali „wszystko płynie”. Paweł chciał im powiedzieć, że płynie w stronę królestwa Bożego i w tej sytuacji ich codzienne życie winno być nastawione na spotkanie z tą wieczną rzeczywistością.

Jakże wielu ludzi jeszcze dziś, mimo ostrzeżenia św. Pawła i tak jasnego oświadczenia Chrystusa, chce zamknąć swe życie wyłącznie w perspektywie doczesnej. Co więcej, prawie na każdym kroku obserwujemy, jak z rąk wielu wypadają w głęboki nurt czasu kochane osoby — mąż, żona, matka, dziecko, jak łatwo utracić stanowisko, sławę, pieniądze... i mimo tak bolesnego doświadczenia, niewielu potrafi „używać tego świata, tak jakby go nie używało”.

Jeśli chwila obecna ma kształtować moje serce na wieczność, to nie mogę go wiązać z żadną wartością doczesną, aby w godzinie jej utraty nie dzieliło jej losu. Ono musi być wolne. Można powiedzieć, że doskonała wolność serca od dóbr doczesnych uzdalnia je do odkrywania ich piękna i wartości, a zarazem ich przemijalności. Ona też umożliwia ich właściwe wykorzystanie zarówno z punktu widzenia doczesnego, jak i wiecznego.

Szczęśliwy, kto odkrył, że jego czas jest krótki, że postać tego świata przemija, i że bliskie jest królestwo Boże.

Ks. Edward Staniek

 

Zło lubi dobre postanowienia

Z tragicznego wypadku tylko ona wyszła cało. Trzej inni pasażerowie zginęli. Przeżycie było szokujące. Odczytała je jako wezwanie do zmiany życia. Podeszła do konfesjonału. Zrobiła postanowienie poprawy z małym zastrzeżeniem. Zmienię otoczenie i styl życia za tydzień, aby nie śmiano się ze mnie, że ze strachu stałam się lepsza. Nie wiedząc o tym połknęła przynętę z niezwykle sprytnie założonym haczykiem. Upłynęło blisko piętnaście lat, zanim odkryła swój błąd i podstępną metodę mamiącego ją zła.

Zło bardzo lubi, jak ludzie robią dobre postanowienia. Nie lubi natomiast, gdy je wypełniają. Stąd metoda jego polega na odkładaniu realizacji postanowienia do jutra. Od jutra będę lepszy! Człowiek, który tak ustawia postanowienie poprawy, łudzi samego siebie. Wydaje się mu bowiem, że jest dobry. On chce być dobry. On od jutra już będzie dobry. Ale to jutro, jutro... może trwać latami. Sukces odnosi zło. Dziś bowiem człowiek jest jeszcze w jego rękach, a to się liczy.

Ileż to razy pijak, świadom swego uzależnienia od alkoholu, podejmuje postanowienie, że od jutra przestanie pić. Bywają tacy, którzy przez lata całe żegnają się z butelką, a śmierć zaskakuje ich z kieliszkiem w ręku... Ten sam mechanizm można obserwować w postanowieniach zerwania kontaktu z człowiekiem nieodpowiednim lub ze środowiskiem moralnie zepsutym. Takie postanowienia są wyrazem podświadomego pragnienia bycia lepszym, ale złej rzeczywistości one nie zmieniają.

Pan Bóg rozmawia z człowiekiem dziś i wymaga natychmiastowego opowiedzenia się po Jego stronie. On podaje rękę i czeka na odpowiedź. Kto natychmiast nie wyciągnie swojej ręki, lecz odpowie: „Uczynię to jutro”, nie nawraca się, zostaje sam w swoim dotychczasowym świecie. Stąd też Panu Bogu nie chodzi o dobre postanowienia, lecz o ich wykonanie. Chodzi Mu o natychmiastową odpowiedź, o czyn. Nawrócenie polega na zrobieniu pierwszych kroków w stronę prawdziwych wartości. Ono dokonuje się natychmiast. Mówi o tym postawa Andrzeja i Piotra, którzy na wezwanie Chrystusa: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi” — natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. „Natychmiast” — oto odpowiedź człowieka na wezwanie Boga. Postanowienie wejścia na Ewangeliczną drogę nie może być odkładane do jutra, bo nie jest wówczas żadnym postanowieniem, jest tylko pobożnym pragnieniem. Mądre zaś przysłowie powiada: „Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”. Niebo bowiem jest brukowane dobrymi czynami.

Ten mechanizm odkładania poprawy do jutra jest częścią składową groźnej wady, jaką jest lenistwo. Leniwy nie zna wartości czasu i nie umie wykorzystywać łaski uczynkowej, która działa w ściśle określonym momencie, i — jeśli nie zostanie wykorzystana — jest łaską straconą. Leniwy odkłada do jutra to, co powinien zrobić dziś.

Trzeba dobrze znać mechanizm działania zła przez zachęcanie do robienia dobrych postanowień z równoczesnym odkładaniem ich wykonania do jutra. Kto go zlekceważy, może przegrać całe życie. Należy również dostrzec, jak często występuje on w życiu społecznym niwecząc nawet najpiękniejsze plany. Ktokolwiek uczestniczy w posiedzeniach, z łatwością może obserwować, jak sprytni słudzy zła, pod różnymi pozorami, odkładają ważne sprawy do jutra, byle tylko nie przejść od planowania do ich realizacji.

Ks. Edward Staniek

 

„Daj mi poznać drogi Twoje, Panie” (Ps 25,4)

 

„Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 14–15). Sposób, w jaki Marek przedstawia początek działalności apostolskiej Jezusa, nie różni się od sposobu, jaki zastosował Mateusz, podaje jednak szczegóły bardzo znaczące. Przede wszystkim oświadczenie: „Czas się wypełnił”. Teraz już skończył się czas obietnic i oczekiwania. Mesjasz przyszedł i rozpoczyna swoją posługę. Jego obecność wypełniła czasy czyniąc je narzędziem miłosierdzia Bożego i historią zbawienia. Dlatego właśnie „bliskie jest królestwo niebieskie”, tak bliskie, że Syn Boży pojawił się wśród ludzi, by ich nauczyć i pokazać im drogę wiodącą do zbawienia. Królestwo jest „bliskie”, jednak nie jest jeszcze spełnioną rzeczywistością, chociaż już w fazie spełniania się. Bliskość stanie się obecnością aktualną, własnością każdego, kiedy człowiek, przyjmując wezwanie Jezusa, wypełni w sobie warunki potrzebne, aby mógł do niego wejść.

Pierwszym warunkiem jest nawrócenie, głęboka przemiana życia, wymagająca przede wszystkim walki z grzechem, odrzucenia tego wszystkiego, co nas odwraca od miłości i prawa Bożego. Nawrócenie podobne do tego, jakiego Bóg żądał od Niniwy przez Jonasza, a Niniwici dokonali go, odwracając się „od swojego złego postępowania” (Jon 3,10). Lecz unikać grzechu to tylko pierwszy etap nawrócenia, jakie głosił Jezus; wymaga ono drugiego, który ewangelista Marek jasno przedstawił: „wierzcie w Ewangelię”. Chrześcijanin powinien szczerze przyjąć Ewangelię, z wiarą ożywioną przez miłość. Nie zadowalając się przyjęciem jej w teorii, ma wprowadzać ją w życie, praktykować. A zatem musi koniecznie pozbyć się tej mentalności ziemskiej, która sprawia, że człowiek żyje i działa jedynie dla własnego interesu i szczęścia doczesnego. „Przemija postać tego świata”, upomina św. Paweł (1 Kor 7, 31). To nie po chrześcijańsku przywiązywać się do świata jak ślimak do kamienia. Trzeba wyrobić w sobie mentalność ewangeliczną zdolną rodzić pragnienia, zamiary, przyzwyczajenia, zachowania całkowicie zgodne z Ewangelią Chrystusa. Jest to sprawa tym bardziej nagląca, że „czas się wypełnił” (tamże 29), naznaczony przyjściem Chrystusa, dlatego teraz pozostaje tylko jedna faza historii: ta, która oddziela „dzisiaj” od końcowego przyjścia Chrystusa. Czas teraz ma tylko jedno znaczenie: odmierzać krok człowieka — jednostki i zbiorowości — w czasie jego drogi do wieczności.

  • O miłości zła i przewrotna, któraś mnie nieszczęśliwego grzesznika związała i pobudziła, abym odrzucił i wzgardził prawdziwą miłością, a wybrał całym sercem złą miłość i pragnął jej, trzymał mocno i używał ze wszystkich moich sił.
       O najmiłosierniejszy Panie Jezu Chryste, Ty jeden jesteś godny miłości, cóż pocznę ja grzeszny?... Sam nie mogę się zbawić, a nie mam odwagi zwrócić się do Ciebie, bo nie kochałem Cię... Zwracam się do Twojej niezmierzonej dobroci, o Miłości, która zbawiasz błądzących. Ty współczujesz i litujesz się i nie chcesz, aby ktokolwiek zginął, lecz zbawiasz tych, którzy w Tobie pokładają nadzieję. Przyjdź mi więc na pomoc i przebacz moje grzechy; udziel łaski, abym nigdy nie zwracał oczu jedynie na siebie, lecz tylko na Ciebie, lub też na siebie, lecz w Tobie (R. Giordano).
  • Panie, Ty jeden masz słowa żywota wiecznego... Wierzymy, że Ty jesteś Słowem Boga i przyszedłeś na ziemię, aby nas nauczać. Jesteś Bogiem i mówisz do naszych dusz, bo kiedy nadeszła pełnia czasów, Bóg przemówił do nas przez Syna swojego... Wierzymy w Ciebie, o Chryste, i w to wszystko, co nam objawiasz o tajemnicach Bożych. Ponieważ przyjmujemy Twe słowo, zdajemy się na Ciebie, aby żyć według Twojej Ewangelii... Bądź naszym przewodnikiem, światłem nieustającym, abyśmy w Tobie pokładali naszą mocną nadzieję. Ty nie odrzucisz nas, przychodzimy bowiem do Ciebie, aby iść do Ojca (K. Marmion: Chrystus wzorem zakonnika 2).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 55

Do góry

Książka na dziś

Niecodzienna codzienność małżeństwa

Niecodzienna codzienność małżeństwa

ELŻBIETA KOPOCZ

"Związek małżeński jest jak roślina: pielęgnowana - rozwija się, zaniedbywana - obumiera. Jeśli chcemy pogłębiać więź ze współmałżonkiem, musimy poświęcać temu czas, wkładać w to wysiłek i umieć także rezygnować z różnych rzeczy, ze względu na drugą osobę. W dużej mierze od nas zależy, czy będziemy szczęśliwi w małżeństwie, czy też z czasem stworzymy sobie piekło na ziemi" - fragment książki. Książka pomoże Ci na nowo zachwycić się małżeństwem bez względu na to czy jesteś rok, dwa czy 50 lat po ślubie. Odkryj na nowo lub po raz pierwszy, że małżeństwo to niecodzienna sprawa, a codzienność w nim nie musi być szara i ponura.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

22 STYCZNIA 2018

Poniedziałek

Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Wincentego, diakona i męczennika

Dzisiejsze czytania

(2 Sm 5, 1-7. 10)
Wszystkie pokolenia izraelskie zeszły się u Dawida w Hebronie i oświadczyły mu: „Oto my jesteśmy kości twoje i ciało. Już dawno, gdy Saul był królem nad nami, ty odbywałeś wyprawy na czele Izraela. I Pan rzekł do ciebie: Ty będziesz pasł mój lud – Izraela, i ty będziesz wodzem nad Izraelem”. Cała starszyzna Izraela przybyła do króla do Hebronu. I zawarł król Dawid przymierze z nimi wobec Pana w Hebronie. Namaścili więc Dawida na króla nad Izraelem. W chwili objęcia rządów Dawid miał lat trzydzieści, a rządził lat czterdzieści. Judą rządził w Hebronie lat siedem i sześć miesięcy, w Jerozolimie zaś całym Izraelem i Judą rządził lat trzydzieści trzy. Razem ze swoimi ludźmi król wyruszył do Jerozolimy przeciw Jebusytom zamieszkującym tę krainę. Rzekli oni do Dawida: „Nie wejdziesz tutaj, lecz odepchną cię ślepi i kulawi”. Oznaczało to: Dawid tu nie wejdzie. Dawid jednak zdobył twierdzę Syjon, to jest Miasto Dawidowe. Dawid stawał się coraz potężniejszy, bo Pan, Bóg Zastępów, był z nim.

(Ps 89 (88), 20. 21-22. 25-26)
REFREN:Zachowam wiecznie łaskę dla Dawida

Mówiąc kiedyś w widzeniu
do świętych Twoich, rzekłeś:
„Na głowę mocarza włożyłem koronę,
wyniosłem wybrańca z ludu.

Znalazłem Dawida, mojego sługę,
namaściłem go moim świętym olejem,
by ręka moja zawsze przy nim była
i umacniało go moje ramię”.

„Z nim moja wierność i łaska,
w moim imieniu jego moc wywyższona.
Jego władzę rozciągnę nad morzem,
a jego panowanie nad rzekami”.

(Por. 2 Tm 1, 10b)
Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię.

(Mk 3, 22-30)
Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: „Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy”. Wtedy Jezus przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: „Jak może Szatan wyrzucać Szatana? Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc Szatan powstał przeciw sobie i jest z sobą skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i dopiero wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego”. Mówili bowiem: „Ma ducha nieczystego”.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Chrystus robi wszystko, żeby doprowadzić nas do Boga. Jednocześnie przestrzega nas przed złem, które może nas łudzić resztkami dobra, jakie w sobie nosi. Bóg nigdy nie daje nam resztek, ale samą pełnię Dobra, jaką jest On sam. Pragnąć wiele od Boga spodziewać się po innych tylko dobra; to jakby wyjść na spotkanie Chrystusa.

o. Krzysztof Mądel SJ, „Oremus” styczeń 2001, s. 88

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

JA JESTEM DROGĄ

O Jezu, Ty zostawiłeś wzór, abym szedł za Tobą Twoimi śladami (1 P 2, 21)

Jezus jest Nauczycielem, który uczy, jak dążyć do doskonałości wzorowanej na Ojcu niebieskim, ale jest też zarazem żywym obrazem tej doskonałości. Ludzie choćby najświętsi, są z natury swej tak niedoskonali i w możliwościach swoich tak ograniczeni, że nie mogą nam służyć jako niezawodne wzory. Bóg zaś, który jest istotną świętością, pozostaje dla nas niewidzialny. Ale oto Syn Boży, żywy obraz Boga, staje się człowiekiem i przez to samo wcieleniem nieskończonej doskonałości Boga: „w Jezusie Chrystusie... Bóg w doskonały sposób ukazał siebie samego i swoje zamierzenia” (DWR 11). W osobie Jezusa ludzie mogą zobaczyć i niemal ręką dotknąć świętości Boga. Doskonałość Boża dla ludzkiego doświadczenia nieuchwytna, dla zmysłów niedostępna, w Chrystusie Panu staje się żywa, konkretna, namacalna. Ojciec objawił Go światu jako swego umiłowanego Syna, w którym sobie upodobał właśnie dlatego, że widzi w Nim doskonałe odbicie samego siebie i swych doskonałości. Toteż daje Go ludziom nie tylko jako Mistrza, ale i jako wzór, gdyż od wieków „ich przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Syna Jego” (Rz 8, 29).

Sam Jezus oświadczył: „Ja jestem drogą... Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14, 6). Swoim przykładem pokazuje człowiekowi, jak zbliżyć się do doskonałości Ojca i dojść do Niego. Wyraźnie powiedział, że uczniowie winni Go naśladować: „Dałem wam przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J 13, 15); „uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11, 29). Chrześcijanin, naśladując Jezusa, naśladuje tym samym Ojca niebieskiego; usiłując praktykować cnoty, podobnie jak Chrystus je praktykował, zbliża się do nieskończonej doskonałości Bożej; odtwarzając w sobie obraz Syna, odtwarza w sobie obraz Ojca, „odnawia się... według obrazu Tego, który go stworzył” (Kol 3, 10).

  • O Chryste, odwieczna Prawdo, jaką jest nauka Twoja? Jaką otwierasz nam drogę wiodącą do Ojca? Innej drogi nie widzę, jak tylko tę, którą sam wytknąłeś mocą prawdziwej i niezgłębionej miłości Twojej. Ty, Słowo odwieczne, oznaczyłeś ją śladami krwi Twojej — to jest prawdziwa droga. W tym więc tylko jest nasza wina, że kochamy to, czego Ty nienawidziłeś, że nienawidzimy to, co Ty kochałeś. Wyznaję, o Boże wieczny, że zawsze kochałam to, czego Ty nienawidziłeś, a nienawidziłam tego, co Ty kochasz. Lecz dzisiaj wołam do miłosierdzia Twojego, abyś mi udzielił łaski, bym szła za Twoją prawdą sercem czystym.
       Ci, którzy idą tą drogą, są dziećmi prawdy, bo idą za prawdą, i przechodzą przez bramę prawdy, i znajdują się zjednoczeni w Tobie, Ojcze przedwieczny, z Tym, który jest drogą i bramą, Synem Twoim, Prawdą wieczną, oceanem pokoju (św. Katarzyna ze Sieny).
  • Tylko Ty, o Panie, jesteś „drogą i prawdą, i życiem” (J 14 6). Ziemia nie doprowadzi mię nigdy do nieba. Jedyną drogą bowiem, która tam prowadzi, jesteś Ty. Boże mój, czyż będę się wahał choćby przez chwilę, jaką drogę mam obrać? Czyż nić jestem zdolny od razu wybrać Ciebie? Do kogo się zwrócę, Panie? „Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6, 68). Przyszedłeś na ziemię jedynie w tym celu, by uczynić dla mnie to, czego by nie mógł uczynić nikt inny, Tylko Ten, który jest w niebie, może zaprowadzić mnie do nieba. Inaczej, gdzie znalazłbym siły, by wstąpić na górę?... Choćbym nawet wypełnił dobrze moje zadanie czy obsypał dobrodziejstwami innych, czy też zasłużył sobie na dobre imię i wielką sławę, choćby chwalono wszystkie moje czyny, a historia mnie wysławiała, czyż to wszystko zdołałoby mnie zaprowadzić do nieba? Wybieram więc Ciebie jako moje dziedzictwo, Ty bowiem żyjesz i nie znasz śmierci. Oddaję się Tobie i odrzucam daleko wszystkie bożki.
       Błagam Cię, Panie, pouczaj mię, prowadź, dodaj odwagi i racz przyjąć do siebie (J. H. Newman).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 59

Do góry

Książka na dziś

Uzdrawiająca moc Maryi

Uzdrawiająca moc Maryi

KS. ADAM RYBICKI

Fizyczna przemoc pozostawia rany widoczne, ale o wiele trwalsze są te, które psychologowie nazywają emocjonalnymi - ukryte, które nieraz wiele lat żyją w formie przetrwalnikowej, aby w pewnym momencie się ujawnić, rzutują one na wiele sfer funkcjonowania człowieka. Najbliższa rodzina jest miejscem, gdzie dziecko po raz pierwszy zostaje ugodzone w swoje najdelikatniejsze punkty. Maryja chroni życie i opiekując się zranionym ciałem, dba o to, by życie duchowe nie było abstrakcyjne, przeintelektualizowane. Maryja chce ich przyjąć na nowo i poprowadzić drogą uzdrowienia. O tej drodze opowiada niniejsza książka. Lektura książki pomaga otworzyć się na moc uzdrowienia, pomaga pojednać się z Bogiem i z samym sobą.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

23 STYCZNIA 2018

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(2 Sm 6, 12b-15. 17-19)
Poszedł Dawid i sprowadził z wielką radością Arkę Bożą z domu Obed-Edoma do Miasta Dawidowego. Ilekroć niosący Arkę Pańską postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a ubrany był w lniany efod. Dawid wraz z całym domem izraelskim prowadził Arkę Pańską wśród radosnych okrzyków i grania na rogach. Przyniesioną więc Arkę Pańską ustawiono na przeznaczonym na to miejscu w środku namiotu, który rozpiął dla niej Dawid, po czym Dawid złożył przed Panem całopalenia i ofiary biesiadne. Kiedy Dawid skończył składanie całopaleń i ofiar biesiadnych, pobłogosławił lud w imieniu Pana Zastępów. Dokonał potem podziału między cały naród, między cały tłum Izraela, między mężczyzn i kobiety: dla każdego po jednym bochenku chleba, po kawałku mięsa i po placku z rodzynkami. Potem wszyscy ludzie udali się do swych domów.

(Ps 24 (23), 7-8. 9-10)
REFREN: Pan Bóg Zastępów, On jest Królem chwały

Bramy, podnieście swe szczyty,
unieście się, odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały!
„Któż jest tym Królem chwały?”
„Pan, dzielny i potężny,
Pan, potężny w boju”.

Bramy, podnieście swe szczyty,
unieście się, odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały!
„Któż jest tym Królem chwały?”
„Pan Zastępów, On jest Królem chwały”.

(Mt 11, 25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Mk 3, 31-35)
Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: „Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie”. Odpowiedział im: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?” I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką”.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Oremus

Chrystus włącza nas do swojej rodziny w taki sam sposób, w jaki nas stwarza, tzn. poprzez działanie będące odpowiedzią na Boże słowo. Pełniąc wolę Bożą stajemy się Jego braćmi i siostrami. To pokrewieństwo jest równie realne jak nasze narodziny, a w te przecież nie wątpimy. W swoim zbawczym dziele Chrystus liczy przede wszystkim na swoją najbliższą rodzinę, czyli na każdego z nas.

o. Krzysztof Mądel SJ, „Oremus” styczeń 2001, s. 93

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Ja jestem w Ojcu

Obym żył ukryty z Chrystusem w Bogu (Kol 3, 3)

W rozważaniach nad osobą Jezusa najwięcej zastanawia nas i interesuje stosunek Jego do Boga i wewnętrzne nastawienie duszy Jezusa do Boga. Jezus jest Synem Bożym i to jest istotą Jego wielkości i świętości, Z natury jest On jedynym Synem Bożym, wierzący zaś są dziećmi Bożymi przez laskę na obraz Jezusa i za Jego pośrednictwem, gdyż Ojciec przeznaczył ich „jako przybranych” synów przez Jezusa Chrystusa” (Ef 1, 5). Uczestnictwo w synostwie Bożym, które Jezusowi wyłącznie przysługuje z natury, On dal nam przez laskę. Cała więc wielkość i świętość chrześcijanina zależą od tego, czy potrafi on żyć w całej pełni jako dziecko Boże. Powinien przeto starać się odtworzyć w sobie, tak jak to jest możliwe dla zwykłego stworzenia, wewnętrzne usposobienie Jezusa w stosunku do Ojca niebieskiego.

„Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu” (J 10, 38). Jezus objawia w tych słowach swoje głębokie zjednoczenie z Ojcem. Jezus jako Słowo odwieczne jest z natury swojej zjednoczony z Ojcem w sposób substancjalny, niepodzielny, co nigdy nikomu nie będzie danym naśladować. Lecz również Jezus–Człowiek żyje ściśle zjednoczony z Ojcem. Cala Jego miłość ześrodkowała się na Ojcu. Cały umysł Jezusa tkwi w Ojcu, a Jego wola jest całkowicie zwrócona ku woli Ojca, którą we wszystkim wypełnia. To zjednoczenie Chrystusa–Człowieka z Ojcem niebieskim jest wzorem zjednoczenia chrześcijanina z Bogiem, z tej właśnie przyczyny, że i w Jezusie również jest ono łaską. Łaska, jaką posiada Jezus, jest nieskończona, ma pełnię i doskonałość, jakiej nie posiada żadne inne stworzenie; dlatego wypływające z niej zjednoczenie z Bogiem jest ponad wyobrażenie doskonałe. Jednak również łaska dana ludziom, czyni ich zdolnymi, przynajmniej do pewnego stopnia, do tego, by żyli wpatrując się w Ojca i skierowując do Niego z miłością swoją wolę. Jezus daje nam tego przykład, a równocześnie prosi dla uczniów swoich o podobne do swojego zjednoczenie z Ojcem: „Jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas” (J 17, 21). O nic większego nie mógł Pan prosić dla tych, którzy Go miłują, a fakt, że prosił o to w ostatniej swojej modlitwie do Ojca, jest wezwaniem, a zarazem i zachętą, by dążyć do tego najwyższego celu.

  • O duszo moja, rozważaj tę wielką rozkosz miłości, jaką ma Ojciec, poznając Syna swego, a Syn Ojca swego, i zapał, z jakim Duch Święty z Ojcem i Synem się jednoczy! Żadna z trzech Osób nie może się odłączyć od tej miłości i poznania, bo wszystkie trzy są jedną istnością. Wzajemnie siebie poznają, wzajemnie miłują, wzajemną i wspólną cieszą się rozkoszą. Na cóż więc jest im potrzebna miłość moja? Na co jej żądasz ode mnie, Boże mój? Co na niej zyskasz?...
       Raduj się, duszo moja, że jest ktoś, kto miłuje twego Boga tak, jak tego jest godzien. Raduj się, że jest taki, który zna dobroć i moc Jego. Dzięki Mu czyń, iż zesłał na ziemię Jednorodzonego Syna, który Go dobrze zna, Dzięki takiej opiece śmiało możesz przystąpić do Boga i błagać Go. Jeśli On znajduje w tobie rozkosz swoją, nie dopuść, aby rzeczy ziemskie przeszkadzały ci znajdować w Nim rozkosz twoją i radować się z wielmożności Jego. Skoro On jest nieskończenie godny tego, by Go wszystko stworzenie chwaliło i miłowało, proś Go, aby ci dał łaskę, byś i ty choć w cząstce zdołała się do tego przyczynić, aby było błogosławione Jego imię (św. Teresa od Jezusa: Wołania duszy do Boga 7, 2–3).
  • Ojcze nasz, Ty wiesz, czego potrzebujemy; jeśli wzywasz nas do siebie, dajesz nam również środek, abyśmy mogli dojść do Ciebie. Dajesz nam swojego Syna, aby był naszą drogą, uczył nas prawdy i udzielił życia.
       Jednocząc się z Tobą, o Jezu, utożsamiamy się z Tobą, jesteśmy w Tobie, a Ty w nas, jesteśmy twarzą w twarz z Ojcem. Nie widzimy Go, lecz przez wiarę wiemy, że jesteśmy przed Ojcem, razem z Tobą, Ty zaś przedstawiasz nas Jemu. Jesteśmy z Tobą na łonie Ojca, w świątyni bóstwa... Mimo naszej nędzy nie możemy się zniechęcać ani lękać zbliżyć się do Boga, dzięki bowiem Twojej łasce, o Zbawicielu, i razem z Tobą, możemy być zawsze na łonie naszego Ojca niebieskiego (K. Marmion: Chrystus w swoich Tajemnicach 3; 16).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 63

Do góry

Książka na dziś

Książeczka o dobrym życiu

Książeczka o dobrym życiu

O. ANSELM GRÜN OSB

Zaskakująca, inspirująca, prosta – mała książeczka o wielkich życiowych pytaniach. Właściwie – czy moje życie jest dobre? Za czym gonię? Kim tak naprawdę chcę być? Anselm Grün nie daje wskazówek, a raczej płynące z serca sugestie: głębiej zakorzenić się w codzienności, dobrze układać swoje relacje, znaleźć własną miarę – a potem żyć pełnią serca. I to czyni nas szczęśliwymi, radosnymi. Anselm Grün – benedyktyn, doktor teologii, urodzony w Junkershausen, odpowiedzialny za sprawy ekonomiczne opactwa w Münsterschwarzach. Pisarz, uznany doradca duchowy, prowadzi kursy medytacji uwzględniające psychoterapię, kontemplację i post. Autor wielu publikacji z zakresu duchowości i teologii.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

24 STYCZNIA 2018

Środa

Dzień powszedni - Wspomnienie św. Franciszka Salezego, biskupa i doktora Kościoła

Dzisiejsze czytania

(2 Sm 7, 4-17)
Pan skierował do Natana następujące słowa: „Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: To mówi Pan: Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie? Nie mieszkałem bowiem w domu od dnia, w którym wyprowadziłem z Egiptu Izraelitów, aż do dnia dzisiejszego. Przebywałem w namiocie albo w przybytku. Przez cały czas, gdy wędrowałem ze wszystkimi Izraelitami, czy choćby do jednego z sędziów izraelskich, którym nakazałem paść mój lud, Izraela, przemówiłem kiedykolwiek słowami: Dlaczego nie zbudowaliście Mi domu cedrowego? A teraz przemówisz do sługi mojego, Dawida: To mówi Pan Zastępów: Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś, wytraciłem przed tobą wszystkich twoich nieprzyjaciół. Dam ci sławę największych ludzi na ziemi. Wyznaczę miejsce mojemu ludowi, Izraelowi, i osadzę go tam, i będzie mieszkał na swoim miejscu, a nie poruszy się więcej i ludzie nikczemni nie będą go już uciskać jak dawniej. Od czasu, kiedy ustanowiłem sędziów nad ludem moim izraelskim, obdarzyłem cię pokojem ze wszystkimi wrogami. Tobie też Pan zapowiedział, że sam Pan dom ci buduje. Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem, a jeżeli zawini, będę go karcił rózgą ludzi i ciosami synów ludzkich. Lecz mu nie cofnę mojej życzliwości, jak cofnąłem Saulowi, twemu poprzednikowi, którego opuściłem. Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki”. Zgodnie z tymi wszystkimi słowami i zgodnie z tym całym widzeniem przemówił Natan do Dawida.

(Ps 89 (88), 4-5. 27-28. 29-30)
REFREN: Zachowam wiecznie łaskę dla Dawida

„Zawarłem przymierze z moim wybrańcem,
przysiągłem mojemu słudze, Dawidowi:
Twoje potomstwo utrwalę na wieki
i tron twój umocnię na wszystkie pokolenia”.

„On będzie wołał do Mnie:
„Ty jesteś moim Ojcem,
moim Bogiem, Opoką mojego zbawienia”.
A Ja go ustanowię pierworodnym,
najwyższym z królów ziemi.

Na wieki zachowam dla niego łaskę
i trwałe z nim będzie moje przymierze.
Sprawię, że potomstwo jego będzie wieczne,
a jego tron jak dni niebios trwały”.

(Aklamacja)
Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

(Mk 4, 1-20)
Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej, na jeziorze, a cały tłum stał na brzegu jeziora. Nauczał ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: „Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno ziarno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na grunt skalisty, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i uschło, bo nie miało korzenia. Inne padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i wydawały plon, wschodząc i rosnąc; a przynosiły plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”. I dodał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!” A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść. On im odrzekł: „Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby „patrzyli uważnie, a nie widzieli, słuchali uważnie, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im odpuszczona wina””. I mówił im: „Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże więc zrozumiecie inne przypowieści? Siewca sieje słowo. A oto są ci, którzy są na drodze: u nich sieje się słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi Szatan i porywa słowo w nich zasiane. Podobnie zasiewem na gruncie skalistym są ci, którzy gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością, lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Potem gdy nastanie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to ci, którzy wprawdzie słuchają słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że pozostaje bezowocne. Wreszcie zasiani na ziemię żyzną są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny”.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Oremus

Święci przekonują nas, że słowo Boże może wydać nadzwyczajne owoce. Czy św. Franciszek Salezy (1567-1622) nie zawstydza nas i nie zachwyca? Zawstydza, ponieważ otrzymał niewiele, a tak wiele potrafił dać innym (...). I zachwyca, bo jego dobroć po tylu latach udziela się także nam. Słowo Boże może wydać stokrotne plony, niezależnie od tego, gdzie i kiedy je posiano.

o. Krzysztof Mądel SJ, „Oremus” styczeń 2001, s. 93

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Modlitwa Jezusa

Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie moja modlitwa, o Ojcze, niech Ci odda chwale (MP)

Pan Jezus, mimo że dzięki widzeniu uszczęśliwiającemu i doskonalej miłości trwał stale w nieprzerwanym zjednoczeniu z Ojcem, chciał jednak w czasie, w którym rozwijał ludzką swą działalność, poświęcić jeszcze pewne chwile szczególnemu obcowaniu z Bogiem. Były to chwile modlitwy. Jej głównie poświęcał długie lata spędzone w Nazarecie i czterdzieści dni pobytu na pustyni. W okresie swej działalności apostolskiej Jezus oddawał się modlitwie przeważnie w nocy, a niekiedy trwał na niej nawet przez całą noc.

Ewangelia podkreśla to w szczególny sposób przy opisie najbardziej podniosłych chwil Jego życia. Wspomina więc, jak Jezus przed wyborem dwunastu Apostołów „wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie cło Boga” (Łk 6, 12); modli się przed wyznaniem Piotra, przed swym Przemienieniem (Łk 9, 18, 28), w czasie Ostatniej Wieczerzy, w Ogrójcu, na Kalwarii itd. Ponadto przerywał też często swą pracę apostolską i „usuwał się na miejsce pustynne i modlił się” (Łk 5, 16). Wiele razy przed dokonaniem cudu podnosił wzrok ku niebu, wzywając Ojca, a następnie, gdy nadchodził wieczór „odprawiał tłumy”, wychodził sam jeden „na górę, aby się modlić” (Mt 14, 23).

Głębszej i bardziej z serca płynącej modlitwy niż Jezusowa nie sposób sobie wyobrazić. Dopiero w niebie, gdy człowiek dostąpi widzenia Boga twarzą w twarz, zrozumie, czym jest modlitwa Jezusa, i będzie mógł w niej rzeczywiście uczestniczyć. Lecz za życia ziemskiego można naśladować Jezusa odchodząc od wszelkiej działalności, nawet apostolskiej, gdy nadchodzi czas, który należy poświęcić modlitwie, i w tym czasie skupić władze duszy wyłącznie na Bogu.

  • O Jezu, poszedłeś na ustronie, na górę, by się modlić, ucząc nas swoim przykładem, że i my, jeżeli chcemy wzywać Boga z sercem czystym i przepełnionym miłością, mamy się oderwać za Twoim przykładem od niepokoju i zgiełku tłumów... W ten sposób urzeczywistni się modlitwa, jaką zaniosłeś do Ojca za swoich uczniów: „Miłość, którą Ty mnie umiłowałeś, w nich niech będzie i Ja w nich” (J 17, 26). Stanie się to wtedy, gdy całą naszą miłością, wszelkim pragnieniem, wysiłkiem, dążnością, myślą naszą, treścią całego życia naszego, każdego słowa, każdego tchnienia, będziesz tylko Ty, o Boże; kiedy jedność, która łączy Cię, Ojcze, z Synem Twoim... przeleje się do serca i duszy naszej, kiedy naśladując miłość czystą i nierozdzielną, jaką nas miłujesz, i my ze swej strony będziemy Cię miłować miłością stałą i nieodłączną, i tak zjednoczymy się z Tobą, że każdy nasz oddech, każda myśl i słowo będą nosiły Twoje znamię (zob. G. Cassiano).
  • Modlitwa Chrystusa! Jest największą i najpiękniejszą tajemnicą tajemnicy Wcielenia. Człowiek–Bóg rozmawia z Bogiem... a jednak modlitwa Chrystusa–Człowieka jest prawdziwą modlitwą ludzką: oto Syn Człowieczy zwraca się do Ojca...
       O! Panie... nawet i ja, nieskończenie mały, mógłbym się tak modlić! Ty nawet ze mną nawiązałeś najsłodszą i niewysłowioną łączność... poprzez komunię Twojego ciała fizycznego włączyłeś mnie w Twoje Ciało Mistyczne a więc dosłownie żyję Tobą i Twoją laską. Udzieliłeś mi tajemniczego zjednoczenia... przyrównałeś je do zjednoczenia, jakie masz z Ojcem swoim... to zjednoczenie, jakie Twoje Człowieczeństwo miało z Twoją Osobą, jest jedyne... a Człowieczeństwo to żyło życiem Twojej boskiej osoby, lecz w nim byliśmy wszyscy złączeni z Tobą, bo staliśmy się uczestnikami Twojej boskiej natury. Gdybym potrafił zachowywać żywe wspomnienie tajemnicy, w jaką mnie wprowadziłeś, moja modlitwa mogłaby być dalekim cieniem Twojej... rozwijać się pod wpływem nieustannego zjednoczenia z Tobą (G. Canovai).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 66

Do góry

Książka na dziś

Szkoła Uczniostwa. Zeszyt 1

Szkoła Uczniostwa. Zeszyt 1

BOGDAN KOCAŃDA OFMCONV

Wiele osób przeżywa swoje nawrócenie podczas kursów i rekolekcji, ale brakuje im stałej formacji i zakorzenienia we wspólnocie Kościoła. Zeszyty formacji duchowej o. Bogdana Kocańdy OFMConv to odpowiedź na duszpasterskie wyzwania naszych czasów. Przedstawiony w nich program jest możliwy do wdrożenia w każdej parafii. Dzięki niemu powstawać mogą środowiska dojrzałych uczniów Chrystusa, świadomych swojej chrześcijańskiej godności. Stając się światłem dla świata budują Kościół, o jakim marzy Bóg.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

>

25 STYCZNIA 2018

Czwartek

Dzień powszedni – Święto nawrócenia św. Pawła Apostoła

Dzisiejsze czytania

(Dz 22, 3-16)
Paweł powiedział do ludu: „Ja jestem Żydem, urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie. Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak cała starszyzna. Od nich otrzymałem też listy do braci i udałem się do Damaszku z zamiarem uwięzienia tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jerozolimy dla wymierzenia kary. W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?” Odpowiedziałem: „Kto jesteś, Panie”. Rzekł do mnie: „Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz”. Towarzysze zaś moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli. Powiedziałem więc: „Co mam czynić, Panie?” A Pan powiedział do mnie: „Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić”. Ponieważ zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez moich towarzyszy. Niejaki Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, przystąpił do mnie i powiedział: „Szawle, bracie, przejrzyj!” W tejże chwili spojrzałem na niego. On zaś powiedział: „Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!””

(Ps 117, 1-2)
REFREN: Idźcie i głoście światu Ewangelię

Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki.

(J 15, 16)
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili.

(Mk 16, 15-18)
Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Oremus

Szaweł z Tarsu w jednej chwili został uczniem Chrystusa i jego prawdziwym Apostołem. Bóg do każdego z nas mógłby przyjść równie wyraźnie, jak do Szawła, gdyby nie to, że my prawie wcale nie pragniemy takiego spotkania, a nawet się go boimy. Nie chcemy być jak Szaweł, który staje się Pawłem. Wolimy skromniejsze powołania. Ale czy nie jest to fałszywa pokora? Przecież Chrystus nikomu z nas nie wręcza zaproszeń drugiej kategorii. Każdemu z nas wyznaczył godne miejsce w swoim planie.

o. Krzysztof Mądel SJ, „Oremus” styczeń 2001, s. 101

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

JA JESTEM W OJCU

Obym żył ukryty z Chrystusem w Bogu (Kol 3, 3)

W rozważaniach nad osobą Jezusa najwięcej zastanawia nas i interesuje stosunek Jego do Boga i wewnętrzne nastawienie duszy Jezusa do Boga. Jezus jest Synem Bożym i to jest istotą Jego wielkości i świętości, Z natury jest On jedynym Synem Bożym, wierzący zaś są dziećmi Bożymi przez laskę na obraz Jezusa i za Jego pośrednictwem, gdyż Ojciec przeznaczył ich „jako przybranych” synów przez Jezusa Chrystusa” (Ef 1, 5). Uczestnictwo w synostwie Bożym, które Jezusowi wyłącznie przysługuje z natury, On dal nam przez laskę. Cala wiec wielkość i świętość chrześcijanina zależą od tego, czy potrafi on żyć w całej pełni jako dziecko Boże. Powinien przeto starać się odtworzyć w sobie, tak jak to jest możliwe dla zwykłego stworzenia, wewnętrzne usposobienie Jezusa w stosunku do Ojca niebieskiego.

„Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu” (J 10, 38). Jezus objawia w tych słowach swoje głębokie zjednoczenie z Ojcem. Jezus jako Słowo odwieczne jest z natury swojej zjednoczony z Ojcem w sposób substancjalny, niepodzielny, co nigdy nikomu nie będzie danym naśladować. Lecz również Jezus–Człowiek żyje ściśle zjednoczony z Ojcem. Cala Jego miłość ześrodkowała się na Ojcu. Cały umysł Jezusa tkwi w Ojcu, a Jego wola jest całkowicie zwrócona ku woli Ojca, którą we wszystkim wypełnia. To zjednoczenie Chrystusa–Człowieka z Ojcem niebieskim jest wzorem zjednoczenia chrześcijanina z Bogiem, z tej właśnie przyczyny, że i w Jezusie również jest ono łaską. Łaska, jaką posiada Jezus, jest nieskończona, ma pełnię i doskonałość, jakiej nie posiada żadne inne stworzenie; dlatego wypływające z niej zjednoczenie z Bogiem jest ponad wyobrażenie doskonałe. Jednak również łaska dana ludziom, czyni ich zdolnymi, przynajmniej do pewnego stopnia, do tego, by żyli wpatrując się w Ojca i skierowując do Niego z miłością swoją wolę. Jezus daje nam tego przykład, a równocześnie prosi dla uczniów swoich o podobne do swojego zjednoczenie z Ojcem: „Jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas” (J 17, 21). O nic większego nie mógł Pan prosić dla tych, którzy Go miłują, a fakt, że prosił o to w ostatniej swojej modlitwie do Ojca, jest wezwaniem, a zarazem i zachętą, by dążyć do tego najwyższego celu.

  • O duszo moja, rozważaj tę wielką rozkosz miłości, jaką ma Ojciec, poznając Syna swego, a Syn Ojca swego, i zapał, z jakim Duch Święty z Ojcem i Synem się jednoczy! Żadna z trzech Osób nie może się odłączyć od tej miłości i poznania, bo wszystkie trzy są jedną istnością. Wzajemnie siebie poznają, wzajemnie miłują, wzajemną i wspólną cieszą się rozkoszą. Na cóż więc jest im potrzebna miłość moja? Na co jej żądasz ode mnie, Boże mój? Co na niej zyskasz?...
    Raduj się, duszo moja, że jest ktoś, kto miłuje twego Boga tak, jak tego jest godzien. Raduj się, że jest taki, który zna dobroć i moc Jego. Dzięki Mu czyń, iż zesłał na ziemię Jednorodzonego Syna, który Go dobrze zna, Dzięki takiej opiece śmiało możesz przystąpić do Boga i błagać Go. Jeśli On znajduje w tobie rozkosz swoją, nie dopuść, aby rzeczy ziemskie przeszkadzały ci znajdować w Nim rozkosz twoją i radować się z wielmożności Jego. Skoro On jest nieskończenie godny tego, by Go wszystko stworzenie chwaliło i miłowało, proś Go, aby ci dał łaskę, byś i ty choć w cząstce zdołała się do tego przyczynić, aby było błogosławione Jego imię (św. Teresa od Jezusa: Wołania duszy do Boga 7, 2–3).
  • Ojcze nasz, Ty wiesz, czego potrzebujemy; jeśli wzywasz nas do siebie, dajesz nam również środek, abyśmy mogli dojść do Ciebie. Dajesz nam swojego Syna, aby był naszą drogą, uczył nas prawdy i udzielił życia.
    Jednocząc się z Tobą, o Jezu, utożsamiamy się z Tobą, jesteśmy w Tobie, a Ty w nas, jesteśmy twarzą w twarz z Ojcem. Nie widzimy Go, lecz przez wiarę wiemy, że jesteśmy przed Ojcem, razem z Tobą, Ty zaś przedstawiasz nas Jemu. Jesteśmy z Tobą na łonie Ojca, w świątyni bóstwa... Mimo naszej nędzy nie możemy się zniechęcać ani lękać zbliżyć się do Boga, dzięki bowiem Twojej łasce, o Zbawicielu, i razem z Tobą, możemy być zawsze na łonie naszego Ojca niebieskiego (K. Marmion: Chrystus w swoich Tajemnicach 3; 16).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 63

Do góry

Książka na dziś

Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny

Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny

ŚW. LUDWIK MARIA GRIGNION DE MONTFORT

Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny to duchowe arcydzieło, którym inspirowali się wielcy czciciele Maryi: św. Jan Paweł II, św. Maksymilian Kolbe i sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. Mimo upływu czasu pełne mocy słowa św. Ludwika Marii Grignion de Montfort wciąż porywają ludzi na całym świecie, prowadząc ich ku prawdziwej pobożności maryjnej. Prowadzeni słowami traktatu wierni wchodzą w głęboką relację z Matką Bożą w myśl hasła „Totus Tuus”, jednocześnie trwając w miłości Chrystusa i w zakorzenieniu w tajemnicy Trójcy Świętej. Wiele osób, inspirując się tą przejmującą lekturą duchową, decyduje się na powierzenie się Panu Jezusowi przez Jego Matkę i przystępuje do opracowanego przez św. Ludwika 33-dniowego, duchowego przygotowania do tego aktu. Nakładem Wydawnictwa eSPe ukazała się zawierająca ten program książka Przygotowanie do aktu zawierzenia się Jezusowi przez ręce Maryi według św. Ludwika Marii Grignion de Montfort.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

26 STYCZNIA 2018

Piątek

Dzień powszedni – Wspomnienie świętych biskupów Tymoteusza i Tytusa

Dzisiejsze czytania

(2 Tm 1,1-8)
Paweł, z woli Boga apostoł Chrystusa Jezusa, [posłany] dla głoszenia życia obiecanego w Chrystusie Jezusie, do Tymoteusza, swego umiłowanego dziecka. Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Pana! Dziękuję Bogu, któremu służę jak moi przodkowie z czystym sumieniem, gdy nieustannie cię wspominam w moich modlitwach w nocy i we dnie. Pragnę cię zobaczyć – pomny na twoje łzy – by napełniła mnie radość na wspomnienie bezobłudnej wiary, jaka jest w tobie; ona to zamieszkała najpierw w twej babce, Lois, i w twej matce, Eunice, a pewien jestem, że [mieszka] i w tobie. Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie od nałożenia moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą!

(Ps 51 (50), 3-4. 5-6b. 6c-7. 10-11)
REFREN: Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Uznaję bowiem nieprawość moją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.

Abyś okazał się sprawiedliwy w swym wyroku
i prawy w swoim sądzie.
Oto urodziłem się obciążony winą
i jako grzesznika poczęła mnie matka.

Spraw, abym usłyszał radość i wesele,
niech się radują kości, które skruszyłeś.
Odwróć swe oblicze od moich grzechów
i zmaż wszystkie moje przewinienia.

(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Mk 4, 26-34)
Jezus mówił do tłumów: „Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo”. Mówił jeszcze: „Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu”. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Oremus

Wspominamy dzisiaj świętych wychowanków i współpracowników św. Pawła. Tymoteusz był biskupem Efezu, Tytus biskupem Krety. Za ich wstawiennictwem modlimy się, aby ciągle znajdowali się ludzie gotowi całkowicie poświęcać życie dla służby Ludowi Bożemu. Także przed każdym z nas stoi wyzwanie, abyśmy jako członkowie Kościoła, nie pozostawali bierni, ale włączali się w trudy i przeciwności znoszone dla Ewangelii.

ks. Jarosław Januszewski, „Oremus” styczeń 2009, s. 103-104

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

MODLITWA JEZUSA

Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie moja modlitwa, o Ojcze, niech Ci odda chwale (MP)

Pan Jezus, mimo że dzięki widzeniu uszczęśliwiającemu i doskonalej miłości trwał stale w nieprzerwanym zjednoczeniu z Ojcem, chciał jednak w czasie, w którym rozwijał ludzką swą działalność, poświęcić jeszcze pewne chwile szczególnemu obcowaniu z Bogiem. Były to chwile modlitwy. Jej głównie poświęcał długie lata spędzone w Nazarecie i czterdzieści dni pobytu na pustyni. W okresie swej działalności apostolskiej Jezus oddawał się modlitwie przeważnie w nocy, a niekiedy trwał na niej nawet przez całą noc.

Ewangelia podkreśla to w szczególny sposób przy opisie najbardziej podniosłych chwil Jego życia. Wspomina więc, jak Jezus przed wyborem dwunastu Apostołów „wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie cło Boga” (Łk 6, 12); modli się przed wyznaniem Piotra, przed swym Przemienieniem (Łk 9, 18, 28), w czasie Ostatniej Wieczerzy, w Ogrójcu, na Kalwarii itd. Ponadto przerywał też często swą pracę apostolską i „usuwał się na miejsce pustynne i modlił się” (Łk 5, 16). Wiele razy przed dokonaniem cudu podnosił wzrok ku niebu, wzywając Ojca, a następnie, gdy nadchodził wieczór „odprawiał tłumy”, wychodził sam jeden „na górę, aby się modlić” (Mt 14, 23).

Głębszej i bardziej z serca płynącej modlitwy niż Jezusowa nie sposób sobie wyobrazić. Dopiero w niebie, gdy człowiek dostąpi widzenia Boga twarzą w twarz, zrozumie, czym jest modlitwa Jezusa, i będzie mógł w niej rzeczywiście uczestniczyć. Lecz za życia ziemskiego można naśladować Jezusa odchodząc od wszelkiej działalności, nawet apostolskiej, gdy nadchodzi czas, który należy poświęcić modlitwie, i w tym czasie skupić władze duszy wyłącznie na Bogu.

  • O Jezu, poszedłeś na ustronie, na górę, by się modlić, ucząc nas swoim przykładem, że i my, jeżeli chcemy wzywać Boga z sercem czystym i przepełnionym miłością, mamy się oderwać za Twoim przykładem od niepokoju i zgiełku tłumów... W ten sposób urzeczywistni się modlitwa, jaką zaniosłeś do Ojca za swoich uczniów: „Miłość, którą Ty mnie umiłowałeś, w nich niech będzie i Ja w nich” (J 17, 26). Stanie się to wtedy, gdy całą naszą miłością, wszelkim pragnieniem, wysiłkiem, dążnością, myślą naszą, treścią całego życia naszego, każdego słowa, każdego tchnienia, będziesz tylko Ty, o Boże; kiedy jedność, która łączy Cię, Ojcze, z Synem Twoim... przeleje się do serca i duszy naszej, kiedy naśladując miłość czystą i nierozdzielną, jaką nas miłujesz, i my ze swej strony będziemy Cię miłować miłością stałą i nieodłączną, i tak zjednoczymy się z Tobą, że każdy nasz oddech, każda myśl i słowo będą nosiły Twoje znamię (zob. G. Cassiano).
  • Modlitwa Chrystusa! Jest największą i najpiękniejszą tajemnicą tajemnicy Wcielenia. Człowiek–Bóg rozmawia z Bogiem... a jednak modlitwa Chrystusa–Człowieka jest prawdziwą modlitwą ludzką: oto Syn Człowieczy zwraca się do Ojca...
    O! Panie... nawet i ja, nieskończenie mały, mógłbym się tak modlić! Ty nawet ze mną nawiązałeś najsłodszą i niewysłowioną łączność... poprzez komunię Twojego ciała fizycznego włączyłeś mnie w Twoje Ciało Mistyczne a więc dosłownie żyję Tobą i Twoją laską. Udzieliłeś mi tajemniczego zjednoczenia... przyrównałeś je do zjednoczenia, jakie masz z Ojcem swoim... to zjednoczenie, jakie Twoje Człowieczeństwo miało z Twoją Osobą, jest jedyne... a Człowieczeństwo to żyło życiem Twojej boskiej osoby, lecz w nim byliśmy wszyscy złączeni z Tobą, bo staliśmy się uczestnikami Twojej boskiej natury. Gdybym potrafił zachowywać żywe wspomnienie tajemnicy, w jaką mnie wprowadziłeś, moja modlitwa mogłaby być dalekim cieniem Twojej... rozwijać się pod wpływem nieustannego zjednoczenia z Tobą (G. Canovai).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 66

Do góry

Książka na dziś

Dawid. Medytacje biblijne

Dawid. Medytacje biblijne

BOGDAN KOCAŃDA OFMCONV

Dawid – geniusz, grzesznik, „człowiek według Bożego serca”. Kim był jeden z najważniejszych bohaterów biblijnych? Wojownikiem? Poetą? Przywódcą? Zdrajcą? A może łączył w sobie wszystkie te role? Bez wątpienia postać Dawida jest ważna dla współczesnych chrześcijan. Zmagamy się dziś bowiem z podobnymi pokusami i wyzwaniami co ten wielki król Izraela. Z jednej strony doświadczamy Bożego wybrania oraz niczym niezasłużonej łaski, a z drugiej cierpimy z powodu własnej grzeszności. Autor podąża za opisami Pisma Świętego, uzupełniając je współczesnymi komentarzami, czasami kontrowersyjnymi. Pragnie w ten sposób nie tylko przybliżyć czytelnikowi postać Dawida, ale również zachęcić, by w historii jego powołania i życia odnalazł siebie. Dzięki skomplikowanej, lecz pięknej historii pasterza z Betlejem każdy może odczytać swoje życie jako historię zbawienia i dostrzec w niej ślady i znaki miłującego Boga.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

27 STYCZNIA 2018

Sobota

Dzień powszedni – Wspomnienie św. Anieli Merici, dziewicy

Dzisiejsze czytania

(2 Sm 12, 1-7a. 10-17)
Pan posłał do Dawida proroka Natana. Ten przybył do niego i powiedział: „W pewnym mieście było dwóch ludzi, jeden był bogaczem, a drugi biedakiem. Bogacz miał owce i wielką liczbę bydła, biedak nie miał nic, prócz jednej małej owieczki, którą nabył. On ją karmił i wyrosła przy nim wraz z jego dziećmi, jadła jego chleb i piła z jego kubka, spała u jego boku i była dla niego jak córka. Raz przyszedł gość do bogacza, lecz jemu żal było brać coś z owiec i własnego bydła, czym mógłby posłużyć podróżnemu, który do niego zawitał. Zabrał więc owieczkę owemu biednemu mężowi i tę przygotował człowiekowi, co przybył do niego”. Dawid oburzył się bardzo na tego człowieka i powiedział do Natana: „Na życie Pana, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci. Nagrodzi on za owieczkę w czwórnasób, gdyż dopuścił się tego czynu, a nie miał miłosierdzia”. Natan oświadczył Dawidowi: „Ty jesteś tym człowiekiem. Dlatego miecz nie oddali się od domu twojego na wieki, albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chittyty wziąłeś sobie za małżonkę. Tak mówi Pan: Oto Ja sprowadzę na ciebie nieszczęście z własnego twego domu, żony zaś twoje zabiorę sprzed oczu twoich, a oddam je twojemu rywalowi, który będzie obcował z twoimi żonami pod tym słońcem. Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu, jednak Ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca”. Dawid rzekł do Natana: „Zgrzeszyłem wobec Pana». Natan odrzekł Dawidowi: «Pan odpuszcza ci też twój grzech – nie umrzesz, lecz dlatego, że przez ten czyn bardzo wzgardziłeś Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze”. Natan udał się potem do swego domu. Pan dotknął dziecko, które urodziła Dawidowi żona Uriasza, tak iż ciężko zachorowało. Dawid błagał Boga za chłopcem i zachowywał surowy post, a wróciwszy do siebie, całą noc leżał na ziemi. Dostojnicy jego domu, podszedłszy do niego, chcieli podźwignąć go z ziemi: bronił się jednak; w ogóle z nimi nie jadał.

(Ps 51 (50), 12-13. 14-15. 16-17)
REFREN: Stwórz, o mój Boże, we mnie serce czyste

Stwórz, Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Przywróć mi radość Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Będę nieprawych nauczał dróg Twoich
i wrócą do Ciebie grzesznicy.

Uwolnij mnie, Boże, od kary za krew przelaną,
Boże, mój Zbawco,
niech sławi mój język sprawiedliwość Twoją.
Panie, otwórz wargi moje,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.

(J 3, 16)
Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

(Mk 4, 35-41)
Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się!” Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!” Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: „Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?”

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Oremus

Kim jest dla Ciebie Jezus? Kim jest Te, który rozkazuje wichrowi? Kim jest Ten, który mówi o Tobie, że brak Ci wiary? Mówi o Tobie, że jesteś strachliwy. On jest Tym, który daje odwagę, męstwo – tylko poproś.

ks. Jan Augustynowicz, „Oremus” styczeń 2006, s. 70

Do góry

 

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

NA CHWAŁĘ OJCA

Tobie samemu, o Ojcze, przez Jezusa Chrystusa niech będzie chwała na wieki wieków (Rz 16, 27)

„Ja czczę Ojca mego... Ja nie szukam własnej chwały. — Nie odbieram chwały od ludzi” (J 8, 49–50; 5, 41).

Jasnym jest, że Jezus szuka jedynie chwały Ojca i że w tym celu przyjął najgłębsze upokorzenie, stając się „pośmiewiskiem ludzkim i wzgardą pospólstwa” (Ps 21, 7). Betlejem, Nazaret i Kalwaria, oto trzy wielkie etapy pokornego i ukrytego życia Jezusa, w ciągu których ukrył przed wzrokiem ludzkim swą chwałę Syna Bożego. Lecz nawet podczas życia publicznego, które wymownie świadczy o Jego bóstwie, unika jak najbardziej chwały ze strony ludzi. Nieraz po dokonaniu jakiegoś cudu nakazuje milczenie: „Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie” (Mt 9, 30), mówi do dwóch niewidomych, którym oczy otworzył jednym gestem. Piotrowi, Jakubowi i Janowi, świadkom swego Przemienienia, nakazał, „aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych” (Mk 9, 9); w następstwie zaś pierwszego rozmnożenia chlebów, gdy Jezus poznał, „że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę” (J 6, 15).

Chwałą Jezusa jest Jego Synostwo Boże. Innej chwały nie żąda. Gdyby bowiem Jej zapragnął, równałoby się to wyrzeczeniu się tej chwały istotnej; dlatego oświadcza: „Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza” (J 8, 54). Jak Ojciec znajduje całe upodobanie w umiłowanym Synu, tak Syn podoba sobie tylko w Ojcu i w chwale, jaką Ojciec Mu daje. A przyjmuje ją nie tyle dla siebie, ile raczej ze względu na cześć samego Ojca. Jezus wie, że po swojej śmierci będzie uwielbiony jako Syn Boży i Zbawiciel świata, lecz i tę chwałę chce obrócić na chwalę Ojca: „Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył” (J 17, 1).

  • Jak olbrzym, o Jezu, podejmujesz swoje posłannictwo: szukanie chwały Ojca. Oto dokąd zdążasz. Mówisz to sam: „Nie szukam mojej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał”... „Nie szukam swojej chwały, lecz chwały Tego, który Mnie posłał”. Tak szukasz, że zgoła nie troszczysz się o własną. Masz zawsze na ustach te słowa: „Ojcze mój”... Zajmujesz się szukaniem we wszystkim tylko woli i chwały Ojca.
       Jak wielką wytrwałością odznaczasz się w tym szukaniu. Sam oświadczyłeś, że nigdy w tym nie ustajesz: „Ja zawsze czynię to, co się Ojcu podoba”... oto pierwsze i stałe uczucie duszy Twojej. „Żyję dla Ojca i miłuję Go”. A ponieważ miłujesz Go, zdajesz się we wszystkim na Jego wolę.
       Podobać się Ojcu niebieskiemu, aby był uwielbiony, aby nadeszło Jego królestwo i wypełniała się stale i całkowicie Jego wola: oto, o Jezu, doskonałość, jakiej mnie nauczasz (K. Marmion).
  • Daj mi, o Chryste, ciągłe pragnienie naśladowania Cię we wszystkim, daj upodobnić życie swoje do Twojego, daj mi rozmyślać nad nim, by je umieć naśladować i zachowywać się we wszystkich okolicznościach tak, jak Ty byś się zachowywał. Dopomóż mi więc wyrzekać się tego wszystkiego, co nie zmierza wprost do czci i chwały Bożej, a to dla Twojej miłości, o Jezu, który w tym życiu nie chciałeś ani nie miałeś innego upodobania oprócz pełnienia woli Ojca, która stanowiła Twój pokarm i pożywienie.
       O Panie, spraw, abym Ci służył z czystą i całkowitą miłością, bez szukania radości, upodobania, pociechy i pochwały. Niechaj Ci służę nie kierując się żadnym innym względem prócz czci i chwały Twojej (św. Jan od Krzyża: Droga na Górę Karmel I, 13, 3–4; zob. III, 27, 5).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 76

Do góry

Książka na dziś

Egzorcysta cz.2. Duchowa linia frontu

Egzorcysta cz.2. Duchowa linia frontu

O. JOSE FRANCISCO C. SYGUIA

Diabeł umie się tak dobrze ukrywać, że wielu nawet nie wierzy, że on istnieje, że może atakować w sposób, który jest się w stanie wykryć za pomocą zmysłów. Ta książka to owoc wstrząsających doświadczeń jednego z najpotężniejszych egzorcystów na świecie. Przełożony demonologów na Filipinach, o. Jose Francisco C. Syquia, autor niezwykłego podręcznika walki duchowej Egzorcysta. Duchowa podróż, uświadamia w niej potęgę armii Szatana. W miejscu, gdzie posługuje ten kapłan, wpływy demoniczne są nadal silne za sprawą żywych tam pogańskich kultów. Doświadczony posługą w tym kraju o. Syquia podpowiada, jak możemy odnosić zwycięstwo nad pokusami, zniewoleniami oraz opętaniami, korzystając z doświadczenia wielkich świętych – aniołów, Gemmy Galgani, o. Pio i wielu innych. Wzorem o. Gabriele’a Amortha wskazuje też na najpotężniejszego sprzymierzeńca w duchowym starciu – Matkę Bożą.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.