12 LISTOPADA 2017

Niedziela

XXXII niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(Mdr 6,12-16)
Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca:
ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują,
i ci ją znajdą, którzy jej szukają,
uprzedza bowiem tych, co jej pragną,
wpierw dając się im poznać.
Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi,
znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich.
O niej rozmyślać - to szczyt roztropności,
a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie:
sama bowiem obchodzi i szuka tych, co są jej godni,
objawia się im łaskawie na drogach
i wychodzi naprzeciw wszystkim ich zamysłom.

(Ps 63, 2. 3-4. 5-6. 7-8)
Refren: Ciebie, mój Boże, pragnie dusza moja

Boże mój, Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą,
jak ziemia zeschła i łaknąca wody.

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.

Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje,
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.

Gdy myślę o Tobie na moim posłaniu
i o Tobie rozważam w czasie nocnych czuwań.
Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie.

(1 Tes 4,13-18)
Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami!

(Mt 24, 42a. 44)
Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

(Mt 25,1-13)
Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną. Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie! Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

W centrum radosnego świętowania niedzieli jest zmartwychwstały Chrystus, obecny dla nas w Eucharystii. Źródłem radości jest nadzieja naszego zmartwychwstania, o której zapewnia nas św. Paweł. Trzeba jednak czuwać, aby nie przegapić przyjścia Chrystusa. Boża mądrość, która jest wspaniała i niewiędnąca, podpowiada, aby zawsze czuwać, jak roztropne panny oczekujące na przybycie oblubieńca. Uczestnictwo w Eucharystii napełnia nas doświadczeniem Bożej mądrości oraz uczy czuwania i gotowości na spotkanie z przychodzącym Chrystusem.

Ks. Dariusz Kwiatkowski, „Oremus” listopad 2011, s. 38

Do góry

Ks. Edward Staniek

Nie wolno wspomagać leniwych

Trudno ich nie zauważyć. Jedni z nich wyciągają rękę żebrząc o pieniądze. Chętnie szukają dużych zgromadzeń religijnych lub miejsc o wielkim przepływie ludzi, np. blisko dworców, by zbierać rzucone im grosze. Inni, by wyłudzić pieniądze, zaczepiają na ulicy lub pukają do mieszkań opowiadając zmyślone historyjki o swym tragicznym położeniu.

W dawniejszej interpretacji miłosierdzia odwoływano się do zasady, że lepiej dać się naciągnąć dziesięć razy, niż jeden raz odmówić pomocy autentycznie potrzebującemu. Stąd też dość często nieuczciwi ludzie żyli kosztem naiwnych chrześcijan. Taki sposób wspierania ubogich daleki był od mądrości pierwszych chrześcijan, którzy przestrzegali: „Niech jałmużna spoci się w twojej ręce”, tzn. dobrze się zastanów, komu, ile i kiedy możesz dać. Nie wolno bowiem ani w imię mądrości, ani w imię miłości wspierać ludzi leniwych i nieuczciwych.

Tam gdzie istnieje autentyczna potrzeba pomocy chrześcijanin, nawet kosztem własnym, winien spieszyć z pomocą. Jeśli jednak świadczy ją wobec ludzi leniwych, to ośmiesza siebie i religię, którą wyznaje. Występuje w roli naiwniaka, którego można łatwo wykorzystać, a równocześnie wyrządza krzywdę temu, komu pozwala żyć cudzym kosztem.

Zasadniczo nie należy wspomagać, zwłaszcza finansowo, człowieka którego nie znamy. Dając jałmużnę należy dobrze wiedzieć, w jaki sposób nasz dar zostanie wykorzystany przez biorącego. Chodzi o to, by dający nie był współwinny grzechu, gdy przyjmujący ofiarę wykorzysta ją w złym celu.

Są sytuacje, w które należy się zaangażować. To troska o ludzi niepełnosprawnych, chorych, samotnych, w podeszłym wieku, troska o sieroty czy rodziny zagrożone przez alkoholika... Ewangelia nie pozwala na przejście obok bliźnich czekających na pomoc. Zanim jednak jej udzielimy, należy dobrze rozpoznać sytuację, w jakiej znajduje się potrzebujący pomocy i zastanowić się nad sposobem, w jaki należy jej udzielić.

Całe zagadnienie współczesnego miłosierdzia winno być na nowo gruntownie przemyślane i ustawione na ewangelicznym fundamencie. Kościół składa się z ludzi świadczących miłosierdzie i korzystających z miłosierdzia. Ich wzajemne współżycie musi być oparte na mądrości. Chodzi o to, by każdy dobry czyn ubogacał zarówno dającego, jak i odbierającego. Tylko taka pomoc może być nazwana ewangeliczną.

Chrystus w przypowieści o pannach mądrych i głupich zwraca uwagę na to, że mądre nie podzieliły się swoją oliwą z leniwymi, którym nie chciało się w odpowiednim czasie napełnić lamp. Mądrość to nie tylko troska o to, by moja lampa była pełna i zawsze gotowa do świecenia, ale i umiejętność spojrzenia na innych ludzi i precyzyjne rozpoznanie ich motywacji, gdy wyciągają rękę po pomoc.

Chrześcijanin musi umieć powiedzieć „nie”. Tak jak to uczyniły panny mądre: „Aby nam i wam nie zabrakło, idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Ten, kto nie umie odmówić pomocy ludziom żyjącym kosztem innych, będzie odpowiadał przed Bogiem za złe wykorzystanie swoich talentów. Może się zdarzyć, że przy nieroztropnym wspomaganiu innych zabraknie czasu, zdrowia, sił, pieniędzy dla dobrego wykonania obowiązków, za które jest odpowiedzialny. Leniwych wspomagać nie wolno!

Ks. Edward Staniek

 

Mądrość umiaru

Ich rodzice pracują na wyższych uczelniach. Dzieci winny przynajmniej im dorównać. Tymczasem one z trudem przechodzą z klasy do klasy. Już przy maturze córki są poważne kłopoty. Ale dziecko uczonych rodziców musi nie tylko zdać maturę, lecz i zaliczyć studia. Córka żyje widmem nauki. Mała pojemność głowy jest poszerzana na siłę. Uczy się całymi dniami. Poza nauką nie widzi świata. Nie ma dość siły potrzebnej do przeciwstawienia się rodzicom. Na trzecim roku studiów trafia do szpitala. Po kilku miesiącach wiadomo, że już nie skończy studiów, że nie założy rodziny, że będzie stałą pacjentką kliniki psychiatrycznej.

Rozmowa z załamaną matką przeraża. Ani na sekundę nie dopuszcza do świadomości prawdy, że choroba córki w dużej mierze jest jej dziełem. Ona woli mieć córkę, która w czasie studiów zapadła w chorobę, niż zdrową mającą za sobą jedynie szkołę zawodową.

Syn miał dość siły, by obserwując dramat swojej siostry powiedzieć rodzicom, że z tego, iż oni są genialnie zdolni, niestety nie wynika, że zrodzili genialne dzieci. On rezygnuje ze studiów i zostaje mechanikiem samochodowym. Awantura była wielka. Rodzice nie chcą się do niego przyznać, zrezygnowali z wprowadzania go w swe towarzystwo. On jednak woli być zdrowym i zadowolonym z życia, niż pacjentem kliniki psychiatrycznej z dyplomem doktora.

Ileż tego typu dramatów można obserwować w życiu. Część z nich jest zawiniona przez najbliższych, część jest dziełem samych nieszczęśników, którzy wysoko, czyli ponad swoje możliwości, ustawili poprzeczkę.

Tym, którzy są ofiarami niezdrowych ambicji bliskich, można współczuć. Presja bliskiego otoczenia, rodziców, męża, żony, może być mocniejsza niż więzienne kraty. Wyzwolenie kogoś z tego osaczenia jest prawie niemożliwe. Jeśli on sam nie znajdzie dość siły, by się przeciwstawić – zginie.

Można natomiast próbować zatrzymać na niewłaściwej drodze ludzi, którzy sami wiedzeni niezdrową ambicją, upojeni sukcesami na niższych szczeblach, tracą orientację i zapominają o tym, iż mądrość polega na umiarze. Wprawdzie narkotyk sukcesu jest bardzo mocny i uzależnienie od niego silniejsze niż w wypadku aplikowania środków odurzających, ale przy pewnej dozie krytycyzmu opamiętanie jest możliwe. Miodem z beczki można wypełnić słoik po brzegi, a z tego, że miodu w beczce jest jeszcze sto razy więcej niż w słoiku, nie wynika, że należy go nadal do pełnego słoika przelewać. Gdy bowiem miara słoika zostanie przekroczona, drogocenny owoc pszczelego roju rozpłynie się po ziemi i zostanie zniszczony. Mądrość polega nie tylko na tym, by znać wartość miodu, lecz i pojemność naczyń, do których się go przelewa. Winni o tym pamiętać głównie rodzice i wychowawcy. Dokładne ustalenie aktualnej „pojemności” umysłu i serca, a czasem nawet sił fizycznych dziecka oraz oszacowanie realnej możliwości powiększania tej pojemności przez naukę i ćwiczenia, to zasadniczy obowiązek ludzi odpowiedzialnych za wychowanie. Oni winni to czynić wobec wychowanków i winni ich nauczyć tej trudnej sztuki.

Każdy człowiek może być szczęśliwy, gdy osiągnie pełnię na swoją miarę. Ileż radości jest w podjęciu decyzji: ja nie nadaję się na fizyka, potrafię natomiast prowadzić dobrze pracownię fotograficzną. Rezygnuję z tego, co mnie przerasta, po to, by się radować swoją pełnią. Podobnie jest również w decyzjach odwrotnych, gdy człowiek dostrzegając swoje możliwości nie zadowala się tym, co już posiada, lecz dąży do dostępnej dla niego pełni.

Mądrość to umiejętność zachowania we wszystkim umiaru. Nie chodzi tu o przeciętność, ale o pełne wykorzystanie realnych możliwości człowieka. Tam gdzie czegoś do pełni brakuje, nie ma właściwej miary; tam gdzie jest więcej niż do pełni potrzeba, również nie ma miary. Mądrość to sztuka dokładnego wyważenia swoich możliwości i wykonywanych zadań. To ona decyduje o szczęściu człowieka, umożliwia bowiem zajęcie tego miejsca, jakie mu wyznaczył od wieków Bóg. Nic więc dziwnego, że Biblia tak często wzywa do modlitwy o mądrość i do doskonalenia tej cnoty.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Panie, spraw, abym był gotowy na Twoje przyjście, bym mógł wejść z Tobą na gody (Mt 25, 10)

Centrum dzisiejszej liturgii stanowi okrzyk rozlegający się w nocy: „Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” (Mt 25, 6). Oblubieńcem jest Chrystus. On wzywa niespodziewanie na wieczną ucztę wierzących, których uosabia dziesięć panien oczekujących wprowadzenia na gody. W tej przypowieści (tamże 1-13) związek między Bogiem a człowiekiem jest przedstawiony — jak to często ma miejsce w Starym Testamencie — jako związek godowy. Syn Boży przez wcielenie poślubił ludzkość w nierozerwalnym zjednoczeniu, czyniącym Go Człowiekiem-Bogiem; zaślubin tych następnie dokonał na krzyżu, przez który odkupił ludzi i związał ich z sobą, łącząc ich w Kościele, swojej mistycznej oblubienicy. Lecz to nie wystarcza. Chrystus pragnie obchodzić swoje gody w każdej duszy chrześcijańskiej poświęconej mu przez chrzest. „Poślubiłem was jednemu mężowi — pisze św. Paweł — by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę” (2 Kor 11, 2). W tej perspektywie na życie chrześcijanina można patrzeć jako na obowiązek wierności godowej względem Chrystusa, wierności delikatnej, troskliwej, żarliwej, natchnionej przez miłość, nie dopuszczającej kompromisu. Życie spędzone w ten sposób jest czujnym oczekiwaniem Oblubieńca, poświęcone dobrym uczynkom, które według symbolu przypowieści są olejem zasilającym lampę wiary. Panny roztropne zaopatrzyły się weń dobrze, mogą więc śmiało znieść przedłużające się nocne czuwanie, bo są gotowe na przyjście oblubieńca. Natomiast panny nierozsądne, przedstawiające chrześcijan niedbałych w wypełnianiu swoich obowiązków, widząc, że gasną ich lampy niepowrotnie, przybywają z opóźnieniem i na próżno błagają: „Panie, panie, otwórz nam” (Mt 25, 12). Aby zbawić się, nie wystarczy prosić Boga; potrzebna jest „wiara, która działa przez miłość” (Ga 5, 6). Dlatego panny nierozsądne usłyszały odpowiedź: „Nie znam was” (Mt 25, 12). Taką samą odpowiedź otrzymali ci, którzy głosili Ewangelię, lecz nie wprowadzili Jej w życie: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie” (Mt 7,23). Chrystus dobrze ich zna, jednak nie jako owce swojej trzody — nie usłuchali bowiem Jego głosu; nie zna ich też jako przyjaciół; ponieważ nie zachowywali Jego przykazań; dlatego wyklucza ich z obecności na godach. Przybycie oblubieńca z opóźnieniem i o północy wskazuje, że nikt nie może wiedzieć, kiedy Pan otworzy mu bramy wieczności; uzasadnia to końcowa zachęta: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny” (Mt 25,13).

Z ewangelią dzisiejszą łączy się pierwsze i drugie czytanie. Pierwsze (Mdr 6, 12-16) na wstępie wychwala poszukiwanie mądrości pochodzącej od Boga i jest skierowane do Jego służby. „O niej rozmyślać — to szczyt roztropności, a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie” (tamże 15). Mądrość ta czyni człowieka roztropnym, poucza go, by nie marnował życia na rzeczy błahe, lecz obracał je na służbę i wyczekiwanie Boga. Tego, kto jej „poświęca czuwanie”, przyjście Oblubieńca nie zastanie nieprzygotowanym.

Drugie czytanie (1 Tes 4, 13-18) kończy temat pouczeniem św. Pawła skierowanym do Tesaloniczan o wiecznym przeznaczeniu człowieka. Wobec śmierci drogich osób smucą się „jak ci, którzy nie mają nadziei” (tamże 13), ponieważ jeszcze nie zrozumieli, że wierzący, będąc wszczepieni w Chrystusa, zostali wezwani do uczestnictwa w Jego chwale. „Jeśli wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim” (tamże 14). Wiara i zjednoczenie z Chrystusem mają znaczenie nie tylko w tym życiu, lecz także w śmierci, która prowadzi do zmartwychwstania i uwielbienia. To jest świetlany kres, do którego wierzący powinien zmierzać, czuwając w oczekiwaniu Oblubieńca i patrząc pogodnie na śmierć, która go wprowadzi na gody wieczne, aby był „zawsze z Panem” (tamże 17).

Staram się być czysty dla Ciebie i z płonącą lampą wychodzę Ci na spotkanie, o Oblubieńcze...
Wyjdźmy razem na spotkanie Oblubieńca, w białych szatach, z lampami... Obudźmy się, zanim Król przestąpi próg.
Trzymałem się z dala od szczęśliwości śmiertelników, z dala od przyjemności życia oddanego rozkoszom, od miłości; w Twoich ramionach, które dają życie, szukam schronienia, pragnę oglądać zawsze Twoją piękność, o Szczęśliwy... Zapomniałem o mojej ojczyźnie, bo pragnąłem Twojej łaski, o Słowo; zapomniałem o orszaku dziewic, moich rówieśniczek, o pysze mojej matki i mojej rasy: ponieważ Ty, o Chryste, jesteś cały dla mnie... Ty jesteś Dawcą życia, o Chryste. Pozdrawiam Cię, o Światłości nie znająca zmierzchu. Przyjmij tę prośbę. Chór dziewic Cię wzywa, Kwiecie doskonały, Miłości, Radości, Roztropności, Mądrości, Słowo (św. Metody z Olimpu).

Panie, pragnę być dla Ciebie pociechą, a pociecha moja, czuję to dobrze, nie znajduje się w żadnym stworzeniu, więc Ty nie odrzucisz zapewne mojego pragnienia. Oto mię masz, Panie. Jeśli potrzeba tego, bym jeszcze żyła dla oddania Tobie jakiejkolwiek usługi, nie wzbraniam się od żadnych cierpień, jakie by w tym życiu na mnie przyjść mogły...
O, jak nędzne są usługi moje. Boże mój, choćbym Ci ich najwięcej oddała. Po cóż mi więc jeszcze zostawać w tym życiu tak pełnym nędz? Jedynie po to, aby się spełniła Twoja wola, Boże mój. Bo czyż może być większy zysk nad to? Czekaj więc, duszo moja, czekaj, czuwaj pilnie, bo nie znasz dnia ani godziny. Wszystko prędko przemija, choć tęsknota twoja wątpliwym ci czyni to, co jest pewne, a czas krótki — długim. Pomnij, że im więcej walk tu przetrwasz, tym lepiej dowiedziesz, jak miłujesz twego Boga, tym hojniej też potem z Umiłowanym będziesz się cieszyła rozkoszą i szczęśliwością, którym nie będzie końca (św. Teresa od Jezusa: Walania duszy do Boga 15, 2-3).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 425

Do góry

Książka na dziś

Głębokie nawrócenie. Głęboka modlitwa

Głębokie nawrócenie. Głęboka modlitwa

O. THOMAS DUBAY

Kiedy pewnego dnia św. Bernard z Clairvaux przemawiał do swojej wspólnoty, wypowiedział zdanie, które zszokowało mnie gdy je pierwszy raz przeczytałem: „Istnieje więcej ludzi nawróconych z grzechu śmiertelnego doznających łaski, niż ludzi dobrych nawróconych do bycia lepszymi.” Na przestrzeni lat, doświadczając życia i myśląc nad tym zdaniem, coraz bardziej przekonywałem się o jego prawdziwości. Jednak ktoś mógłby zapytać: co jest w nim takiego szokującego?... ...większość z nas spodziewałoby się, że naprawdę kochająca osoba będzie w stanie posunąć się dalej, aby udowodnić swoją miłość – nawet do stanu absolutnego samoofiarowania – że nawet pod przymusem, przy otaczających trudnościach i koniecznych ofiarach, taka osoba będzie trwać przy swojej heroicznej świętości. Jednak wszyscy wiemy, że w przypadku ludzkich rodzin takie postępowanie należy niestety do rzadkości. Coś tu jest nie w porządku i to na dużą skalę. Tak – jeśli nasze społeczeństwo funkcjonowałoby zupełnie normalnie, głębokie nawrócenie byłoby zjawiskiem powszechnym, a życie stałoby się nieporównywalnie szczęśliwsze dla każdego z nas.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

13 LISTOPADA 2017

Poniedziałek

Wspomnienie świętych Benedykta, Jana, Mateusza, Izaaka i Krystyna, pierwszych męczenników Polski

Dzisiejsze czytania

(Mdr 1,1-7)
Umiłujcie sprawiedliwość, sędziowie ziemscy! Myślcie o Panu właściwie i szukajcie Go w prostocie serca! Daje się bowiem znaleźć tym, co Go nie wystawiają na próbę, objawia się takim, którym nie brak wiary w Niego. Bo przewrotne myśli oddzielają od Boga, a Moc, gdy ją wystawiają na próbę, karci niemądrych. Mądrość nie wejdzie w duszę przewrotną, nie zamieszka w ciele zaprzedanym grzechowi. Święty Duch karności ujdzie przed obłudą, usunie się do niemądrych myśli, wypłoszy Go nadejście nieprawości. Mądrość bowiem jest duchem miłującym ludzi, ale bluźniercy z powodu jego warg nie zostawi bez kary: ponieważ Bóg świadkiem jego nerek, prawdziwym stróżem jego serca, Tym, który słyszy mowę jego języka. Albowiem Duch Pański wypełnia ziemię, Ten, który ogarnia wszystko, ma znajomość mowy.

(Ps 139,1-5.7-10)
REFREN: Prowadź mnie, Panie, swą drogą odwieczną

Przenikasz i znasz mnie, Panie,
Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
Z daleka spostrzegasz moje myśli,
przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,
i znasz moje wszystkie drogi.

Zanim słowo znajdzie się na moim języku
Ty, Panie, już znasz je w całości.
Ty ze wszystkich stron mnie ogarniasz
i kładziesz na mnie swą rękę.

Gdzie ucieknę przed Duchem Twoim?
Gdzie oddalę się od Twego oblicza?
Jeśli wstąpię do nieba, Ty tam jesteś,
jesteś przy mnie, gdy położę się w otchłani.

Gdybym wziął skrzydła jutrzenki,
gdybym zamieszkał na krańcu morza,
tam również będzie mnie wiodła Twa ręka
i podtrzyma mnie Twoja prawica.

(Flp 2,15-16)
Jawicie się jako źródła światła w świecie, trzymając się mocno Słowa Życia.

(Łk 17,1-6)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu. Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

„Krew męczenników jest nasieniem chrześcijan” – pisał Tertulian. Ziemie polskie już w 1003 roku, a więc krótko po rozpoczęciu chrystianizacji, zostały zroszone krwią męczenników. Benedykt i Jan byli włoskimi benedyktynami, zaproszonymi do naszego kraju przez Bolesława Chrobrego dla prowadzenia działalności misyjnej; Izaak, Mateusz i Krystyn byli Polakami. Ich działalność zakończyła się pozorną klęską, gdyż ponieśli męczeńską śmierć z rąk zbójców. Ta śmierć jednakże była ich największym zwycięstwem, „Bóg ich bowiem doświadczył i uznał ich za godnych siebie”. Ich krew stała się zasiewem pod nowe zastępy chrześcijan.

Maciej Zachara MIC, „Oremus” listopad 2001, s. 59-60

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Poślubię Cię sobie przez wierność

„Panie, jeśli szukam tylko Ciebie, spraw, abym Cię wreszcie znalazł” (św. Augustyn: Wyznania I, 1)

Bóg starał się na wszelki sposób pozyskać serce człowieka, którego stworzył dla siebie. On jednak, często grzesząc, stał się niegodnym Bożej miłości. Lecz Bóg nie wyrzeka się swojego planu i grzesznym ludziom ofiaruje swoje przymierze. Przymierze z Abrahamem, Izaakiem, Jakubem, odnowione przymierze z Mojżeszem na Synaju, potwierdzone z Dawidem i jego potomstwem, na koniec ukazane przez proroków w wymowny sposób jako umowa ślubna między Bogiem a Izraelem. Bóg jest Oblubieńcem: On miłuje swój naród, który wybrał dla siebie, miłością wierną i zazdrosną. Był przy nim, wspierał go cudami wszelkiego rodzaju, i pragnie, aby lud ten miłował Go z wiernością i oddaniem oblubienicy. „Poślubię cię sobie na wieki — mówi Pan przez usta Ozeasza — poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana” (2, 21-22). Bóg nie mógł wyrazić w sposób bardziej wzruszający swojej nieskończonej miłości ku ludziom, swego zamiaru pociągnięcia ich i zjednoczenia ich z sobą przyjaźnią tak ścisłą i osobistą, że może być porównana do tej, jaka zachodzi między oblubieńcami. Owszem, ponieważ chodzi tutaj o związek czysto duchowy i Boży, przewyższa on nieskończenie ten, jaki istnieje między dwoma stworzeniami.

Tradycja katolicka upatrywała zawsze w alegorii godów nie tylko obcowanie Boga z Izraelem w Starym Testamencie i Chrystusa z Kościołem w Nowym, lecz także obcowanie każdej duszy chrześcijańskiej ze swoim Bogiem. Na tym fundamencie Pisma świętego mistycy mogli opisywać zjednoczenie z Bogiem jako mistyczne zaślubiny Boga z duszą miłującą Go wiernie. Do niej Bóg kieruje dawną obietnicę: „Poślubię cię sobie na wieki... poślubię cię przez miłość i miłosierdzie”. Lecz aby to nastąpiło, poucza św. Jan od Krzyża, trzeba „podobieństwa miłości” (Dr. II, 5, 3). Jeżeli Bóg miłuje człowieka nieskończenie, pragnąc tylko jego dobra, to człowiek powinien miłować Boga ze wszystkich swoich sił, lgnąc całkowicie do woli Bożej i pragnąc jak ona całego dobra, jakiego chce sam Bóg. Doskonałe zjednoczenie z Bogiem dokonuje się wówczas właśnie, „gdy dwie wole, to jest wola duszy i wola Boga, są zupełnie zgodne i nic ich nie dzieli” (tamże).

Boże mój, istotnie jest prawdą, że jesteś przyjacielem mocnym i wielkodusznym, i możesz uczynić, cokolwiek zechcesz, i nigdy nie przestajesz miłować tych, którzy Ciebie miłują. Niechaj Cię chwali wszystko stworzenie, wszechwładny Panie świata. Niechaj się głosi po całym świecie, jak wierny Ty jesteś przyjaciołom swoim. Wszystko zawodzi; Ty, Panie wszechrzeczy, nigdy nie zawodzisz i nie pozwalasz cierpieć tym, którzy Cię miłują. Z jak wielką delikatnością. Panie, z jaką słodkością umiesz ich pocieszać. Szczęśliwy ten, kto tylko Ciebie umiłował. Na to tylko dotkliwymi próbami doświadczasz miłujących Ciebie, aby w nadmiarze cierpień objawił się większy jeszcze nadmiar Twojej miłości. O Boże mój, kto by mi dał światły rozum i naukę, i słowa nowe, abym umiała wysławiać dzieła Twoje, tak jak je dusza moja pojmuje? Brak mi tego wszystkiego, o Panie mój. Lecz jeśli tylko Ty mnie nie opuścisz, ja Tobie zawodu nie zrobię. Niech powstają przeciwko mnie wszyscy uczeni, niech mię prześladuje wszystko stworzenie, niech mię nękają czarci, bylebyś Ty nie wypuścił mnie z ręki swojej, niczego się nie lękam. Już doznałam tego i wiem z własnego doświadczenia, z jakim zyskiem Ty z utrapienia wywodzisz tych, którzy w Tobie samym ufność swą pokładają! (Św. Teresa od Jezusa; Życie 25, 17).

Dopóki dusza moja ulegać będzie kaprysom dalekim od zjednoczenia z Bogiem, fantazjom tak i nie, trwam jakby w wieku dziecięcym, nie postępuję krokami olbrzyma w miłości, bo Twój ogień, o Panie, nie strawił jeszcze wszystkiego brudu, złoto nie jest czyste, szukam jeszcze siebie; Ty, o Boże mój, nie zniszczyłeś jeszcze całej mojej wrogości względem Ciebie. Lecz kiedy... zniszczysz wszelką miłość nieuporządkowaną, wszelki ból niesłuszny, wszelki lęk, wówczas miłość stanie się doskonała, a złoty pierścień naszego przymierza stanie się większy niż niebo i ziemia (bł. Elżbieta od Trójcy Św.: I Rekolekcje 2, 2).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str.
434

Do góry

Książka na dziś

Ksiądz Dolindo: Jezu, Ty się o mnie zatroszcz

Ksiądz Dolindo: Jezu, Ty się o mnie zatroszcz

BEATA LEGUTKO, MARTA WIELEK

Ten włoski kapłan doświadczał spotkań z Jezusem przez wiele lat, Spisywał je w swoim dzienniku. Podczas jednego z objawień Jezus przekazał mu słowa niezwykłej modlitwy, która dzisiaj jest niezwykle popularna – „Jezu, Ty się tym zajmij”. Książka opowiada o życiu i doświadczeniach tego niezwykłego kapłana, którego niezwykle cenił Ojciec Pio. Oparta jest na „Autobiografii”, którą ks. Dolindo spisał na życzenie spowiednika. Pokazuje więc jego niezwykłe doświadczenia i wizje z jego perspektywy: co czuł, gdy doświadczał bilokacji? Jak wyglądały jego spotkania z Jezusem? W jaki sposób przewidywał losy ludzi napotkanych na swojej drodze? Publikacja porusza też polski wątek jego biografii, związany z przepowiednią dotyczącą Jana Pawła II. W książce przytoczona jest modlitwa zawierzenia „Jezu, Ty się tym zajmij” a także ułożona przez ks. Dolindo nowenna oddania się woli Bożej oraz szereg innych jego modlitw, refleksji, wskazówek – wśród nich takie, których jeszcze polski czytelnik nie zna.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

14 LISTOPADA 2017

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Mdr 2,23-3,9)
Dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka, uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą. A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku. Będą sądzić ludy, zapanują nad narodami, a Pan królować będzie nad nimi na wieki. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych.

(Ps 34,2-3.16-19)
REFREN: Po wieczne czasy będę chwalił Pana.

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Oczy Pana zwrócone na sprawiedliwych,
uszy Jego otwarte na ich wołanie.
Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.

Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.
Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.

(J 14,23)
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy.

(Łk 17,7-10)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Obserwując ludzi na ulicy, w sklepie, w urzędach czy w autobusie, łatwo zauważyć, że są zmęczeni, zabiegani i smutni. Codzienność nie pozwala im dostrzegać tego, co ważne i piękne. Taką okazję daje nam Eucharystia, w której razem z psalmistą chcemy wyśpiewać: „Po wieczne czasy będę chwalił Pana”. Spotkanie ze słowem Bożym prowadzi nas do odkrycia naszego powołania – jesteśmy stworzeni do nieśmiertelności, na obraz i podobieństwo Boga. Dziękujmy Bogu za Jego nieustanną obecność w naszym życiu.

Ks. Dariusz Kwiatkowski, „Oremus” listopad 2011, s. 45-46

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Wyprowadzę ją na pustynię

O Boże, tylko w Tobie spoczywa dusza moja (Ps 62. 2)

Bóg żaląc się na naród żydowski, który odstąpił od pierwotnej wiary, powiedział przez usta Proroka: „Wyprowadzę go na pustynię i mówić będę mu do serca” (Oz 2, 14). Pustynia była miejscem uprzywilejowanym przymierza Boga z Izraelem. Tam, uwolniwszy go z niewoli egipskiej, Pan wodził go przez czterdzieści lat z dala od jakiegokolwiek innego narodu, bez ojczyzny, bez domu, bez drogi, w środowisku, które dzięki samotności i oderwaniu było najstosowniejsze dla oczyszczenia i umocnienia jego wiary, dla wychowania go do czci i miłości jedynego Boga oraz przygotowania do wejścia do ziemi obiecanej. A kiedy Izrael wreszcie tam wszedł, to choć zakosztował niezliczonych dobrodziejstw Bożych, podobny do niewiernej oblubienicy oddala się od Pana i idzie za bożkami; jednak w powrocie na pustynię Bóg widzi najskuteczniejszy środek, by przyprowadzić go na powrót do siebie. Chodzi tu jednak o powrót duchowy, czyli o stworzenie dla narodu wybranego warunków oderwania, wyrzeczenia, odosobnienia, które by ułatwiły jego nawrócenie.

Taka jest zawsze pedagogia Boża i taką Pan posługuje się, by całkowicie nawrócić do siebie serce człowieka, doprowadzić do końca jego oczyszczenie, zanim wprowadzi go do ziemi obiecanej: uszczęśliwiającego zjednoczenia w niebie, które powinno rozpocząć się już tutaj, na ziemi, przez wiarę i miłość oczyszczone z wszelkiego brudu. Klimat pustyni to klimat samotności, ogołocenia, które dzięki temu właśnie ułatwia spotkanie z Bogiem: „Wyprowadzę ją na pustynię i będę mówić jej do serca”. Każdy człowiek, aby znaleźć Pana, powinien zdecydować się wyjść na pustynię, powinien wyjść z tego wszystkiego, co przywiązuje go do ziemi, a przede wszystkim z tego, co przywiązuje go do siebie samego, do miłości własnej, do egoizmu, do przeciętności. Powinien zgodzić się pogrążyć w gorzkiej samotności wewnętrznej, dokąd nie dochodzi żadna pociecha od ludzi ani od Boga, i tam poddać się ulegle działaniu łaski zmierzającej do wyswobodzenia go, oczyszczenia oraz przygotowania na poufne spotkanie z Bogiem.

Boże mój, tutaj na ziemi wszystko jest nędzne, zimne i oschłe. Od stworzeń nie pragnę i nie oczekuję niczego więcej; nie pragnę nawet znaleźć w nich jakiegoś życia, przyszłości... lecz czy mam zadowalać się tym, o Boże mój? Nie, próżnia, jaką pozostawiają stworzenia, powinna być wypełniona. A czym? Czy może mną samą? Co za szaleństwo!... O Miłości nie stworzona, nieskończona, o Życie moje, dopomóż mi podnieść się do Ciebie... Sama z siebie nie jestem do tego zdolna. Moim obowiązkiem jest tylko modlitwa, wyczekiwanie pokorne, wytrwałe i ufne. Ty następnie, w swym miłosierdziu i dobroci, pozwolisz mi żyć z siebie, według Twoich uwielbienia godnych planów, ani więcej, ani mniej, ponieważ tak się Tobie podoba, nie zaś dla korzyści, jakie by stąd mogły dla mnie wyniknąć.
   Ty nas stworzyłeś, abyśmy żyli, o Boże, lecz abyśmy żyli Tobą, a nie rzeczami doczesnymi lub samymi sobą. O, spraw, żebym mogła dojść do boskiego strumienia miłości, na chwałę Twojego imienia; spraw, aby ona przeniosła moje czynności, jak już Twoja łaska przeniosła moje myśli i pragnienia. Bez Twojego wszechmocnego działania jestem niezdolna do czegokolwiek (bł. M. Teresa de Soubiran).

„Umarliście i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu”... (Kol 3, 3). Cóż to znaczy, jeżeli nie to, że dusza, dążąca do zjednoczenia z Tobą, o Boże mój, w niezdobytej twierdzy świętego skupienia, powinna przynajmniej duchem oddzielić się, ogołocić, oddalić od wszystkiego?... „Codziennie umieram” (1 Kor 15, 31). Umniejszam się, wyrzekam się siebie z każdym dniem coraz bardziej, abyś Ty, o Chryste, we mnie wzrastał i był uwielbiony. Pozostaję bardzo mała w głębi mojego ubóstwa. Widzę własne nic, własną nędzę i niemoc. Uznaję, że nie jestem zdolna postępować i wytrwać. Padam z moją nędzą i uznając ją otwarcie, stawiam ją przed Twoim miłosierdziem, o mój umiłowany Mistrzu... Całą radość dla mej duszy, oczywiście co do woli, a nie co do uczucia, znajduję w tych wszystkich okolicznościach, które mnie wyniszczają, poniżają i dają sposobność do ofiary, gdyż pragnę zrobić miejsce Tobie... Nie chcę już żyć życiem własnym, lecz przeobrazić się w Ciebie, aby życie moje było raczej życiem Bożym aniżeli ludzkim i żeby Ojciec niebieski spoglądając na mnie mógł rozpoznać we mnie obraz Syna swego umiłowanego, w którym sobie upodobał (bł. Elżbieta od Trójcy Św.: I Rekolekcje 3, 2).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 438

Do góry

Książka na dziś

Mistyczne Miasto Boże, czyli żywot Matki Boskiej

Mistyczne Miasto Boże, czyli żywot Matki Boskiej

MARIA Z AGREDY

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rynku czytelniczego, "Michalineum" zamieściło w swoim planie godny uwagi tytuł z zakresu mistyki. Jego lektura odrywa od codziennych szarych spraw i prowadzi ku nadprzyrodzoności. Podniesienie myśli w sferę ducha sprawia, że Bóg staje się bliższy, cel ostateczny bardziej realny, przykład zaś Najświętszej Maryi Panny wzniosły, możliwy do naśladowania, a nawet konieczny. Autorką "Mistycznego Miasta Bożego" jest czcigodna służebnica Boża - Maria od Jezusa, przeorysza klasztoru Franciszkanek w Agredzie (Hiszpania). Świątobliwa Maria z Agredy zmarła w roku 1665, pozostawiwszy dzieło, będące plonem mistycznych objawień i zawierające obszerny opis żywota Najświętszej Maryi Panny.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

15 LISTOPADA 2017

Środa

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Mdr 6,1-11)
Słuchajcie więc, królowie, i zrozumiejcie, nauczcie się, sędziowie ziemskich rubieży! Nakłońcie ucha, wy, co nad wieloma panujecie i chlubicie się mnogością narodów, bo od Pana otrzymaliście władzę, od Najwyższego panowanie: On zbada uczynki wasze i zamysły wasze rozsądzi. Będąc bowiem sługami Jego królestwa, nie sądziliście uczciwie aniście prawa nie przestrzegali, aniście poszli za wolą Boga, przeto groźnie i rychło natrze On na was, będzie bowiem sąd surowy nad panującymi. Najmniejszy znajdzie litościwe przebaczenie, ale mocnych czeka mocna kara. Władca wszechrzeczy nie ulęknie się osoby ani nie będzie zważał na wielkość. On bowiem stworzył małego i wielkiego i jednakowo o wszystkich się troszczy, ale możnym grozi surowe badanie. Do was więc zwracam się, władcy, byście się nauczyli mądrości i nie upadli. Bo ci, co świętości święcie przestrzegają, dostąpią uświęcenia, a którzy się tego nauczyli, ci znajdą słowa obrony. Pożądajcie więc słów moich, pragnijcie, a znajdziecie naukę.

(Ps 82,3-4.6-7)
REFREN: Powstań, o Boże, osądź Twoją ziemię

„Ujmijcie się za sierotą i uciśnionym,
oddajcie sprawiedliwość ubogim i nieszczęśliwym.
Uwolnijcie uciśnionego i nędzarza,
wyrwijcie go z rąk występnych”.

Ja rzekłem: „Jesteście bogami,
jesteście wszyscy synami Najwyższego.
Lecz wy pomrzecie jak ludzie,
poupadacie wszyscy jak książęta”.

(1 Tes 5, 18)
Za wszystko dziękujcie Bogu, taka jest bowiem wola Boża względem was w Jezusie Chrystusie.

(Łk 17,11-19)
Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Doświadczenie nadzwyczajnych łask ze strony Boga samo przez się nie przybliża nas jeszcze do Niego. Możemy zachować się jak dziewięciu trędowatych, których doznany cud nie zbliżył do Boga. Poszli oni dalej swoją drogą. Otrzymawszy jakikolwiek dar od Pana, nie koncentrujmy naszej uwagi na samym darze, ale spróbujmy dostrzec samego Dawcę. Doznane łaski są owocne wtedy, gdy powodują wzrost naszej wiary i oddania Bogu.

Maciej Zachara MIC, „Oremus” listopad 2001, s. 63

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Obłok ciemny i jasny

Ty, o Panie, bądź mi za dnia osłoną, a światłem wśród nocy (Mdr 10, 17)

W czasie podróży przez pustynię Izrael nie był pozostawiony sam sobie; Pan go prowadził: „Szedł przed nim podczas dnia jako słup obłoku... podczas nocy zaś jako słup ognia” (Wj 13, 21). Był to ten sam obłok, za dnia ciemny, w nocy świetlany, mający wskazywać drogę. W tym obłoku, znaku obecności Bożej wśród swojego ludu, mistycy widzieli symbol wiary prowadzącej człowieka w poszukiwaniu Boga. Wiara, mówi św. Jan od Krzyża, „jest obłokiem ciemnym i mrocznym dla duszy, [a jednak] oświeca i przynosi światło ciemnościom duszy” (Dr. II, 3, 9). Wiara jest jasna o tyle, o ile oświeca człowieka oznajmiając mu Boga i Jego tajemnice; lecz równocześnie, nie mogąc dać mu bezpośredniego widzenia, jest podobna do obłoku, który wskazywał Żydom obecność Boga, lecz jej nie odsłaniał. W pustyni obecnego życia człowiek nie ma bezpieczniejszego przewodnika niż wiara; aby jednak mógł się jej powierzyć, powinien wyzbyć się swego sposobu pojmowania Boga, Bóg bowiem jest niewysłowiony i niewyrażalny za pomocą idei i pojęć ludzkich oraz nieuchwytny dla wszelkich odczuć zmysłowych. „Jak długo pozostajemy w ciele — mówi św. Paweł —. .. postępujemy według wiary, a nie dzięki widzeniu” (2 Kor 5, 6-7). Nie znaczy to, że Boga poznać nie można, owszem, Bóg dał się poznać przez Objawienie, przez swojego Syna, który stał się człowiekiem. Chodzi tu jednak o poznanie niedoskonałe: „Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak zostałem poznany” (1 Kor 13, 12). Im bardziej człowiek postępuje w wierze, tym lepiej rozumie, że tutaj na ziemi może mieć tylko częściowe poznanie Boga, że nieskończone tajemnice przewyższają go w sposób niepojęty. Aby odsunąć od człowieka pokusę sprowadzania Boga do wymiarów swoich pojęć i odczuć, Bóg sam stawia go w próżni, w wewnętrznej oschłości, wyrywając go w ten sposób z jego własnego, tak bardzo ograniczonego sposobu pojmowania, przedstawiania sobie rzeczy Bożych i zmuszając go do postępowania w czystej wierze, „która jest jedynym najbliższym i proporcjonalnym środkiem zjednoczenia duszy z Bogiem” (J.K.: Dr. II, 9, 1).

O Słowo Pana, o Słowo Boga... Ty sam, nie kto inny, idziesz z nami i kierujesz wszystkimi krokami naszymi: kieruj naszym odpoczynkiem i naszą drogą; spraw, abyśmy odpoczywali i szli z Tobą. Kiedy będziesz odpoczywał wśród nas, my również będziemy odpoczywali, czuwając na modlitwie, na rozważaniu Twoich słów i na oczekiwaniu Twojej woli; kiedy Ty wśród nas będziesz się poruszał, my również będziemy się poruszali z Tobą, nie lękając się niczego w Twojej obecności i pod Twoim przewodnictwem. Owszem, bądź tym, o Słowo Boga, który nakazując nam spokój sprawiasz, że również miłujemy i wybieramy; a kiedy nakażesz nam powstać i pracować, uczyń nas gotowymi, ochotnymi i silnymi do podjęcia trudów drogi... Nie wystarcza nam, abyś Ty — jak narodowi żydowskiemu — przypominał nam i ukazywał swoją wolę, lecz oczekujemy od Ciebie więcej: abyś zdziałał w nas to wszystko, o czym wspominasz, co nam ukazujesz i rozkazujesz; inaczej będziesz musiał, niestety, żalić się na nas, jak żaliłeś się na swój dawny naród, a może jeszcze bardziej... Nic więcej nie możesz oczekiwać od nas, lecz my o wiele więcej oczekujemy od Ciebie, ponieważ Ty nie tylko jesteś Słowem prawa, to jest Drogą, którą powinniśmy iść, lecz jesteś ponadto Prawdą, która wykonuje prawo, i Życiem, które nagradza wypełnienie prawa: nie jesteś dawnym obłokiem ciemnym i świecącym, lecz jesteś Słowem, które stało się ciałem z miłości ku nam (A. Rosmini).

O, kiedy nadejdzie ten szczęśliwy czas, że pójdę do Ciebie, Boże mój, a myśli i podziw dla rzeczy stworzonych nie będą mnie powstrzymywały; że stworzenia nie rozproszą mnie ani nie pokrzyżują mojego zjednoczenia z Tobą, a ja, nie pozwalając się zgnębić niczemu, pójdę do Ciebie z prostotą, zawsze i we wszystkim?... Niechaj dążę do Ciebie, Boże mój, Ty bowiem jesteś moim życiem, jedynym życiem; niechaj dążę do Ciebie z wiarą żywą, pokorną, niezłomną... Kiedyż wreszcie, o Panie, dokonasz we mnie wszystkiego?... to znaczy, kiedy moja wola, moje myśli, moje działanie, moja modlitwa stanie się jedno z Twoją wolą, z Twoją myślą, z Twoim działaniem, z Twoją modlitwą?... kiedyż będziesz Ty działał we mnie, a ja będę tylko narzędziem... przez Ciebie ożywionym. Wówczas będę żyła już nie ja, lecz raczej Ty we mnie...
   A żyjąc we mnie, Panie, Ty sam dokonasz swego dzieła, bo Twoja wszechmocna łaska wspomagać mnie będzie, abym we wszystkim i zawsze zwyciężyła naturę. Tej laski jedynie pragnę na ziemi i do niej wzdycham! Pragnę wznieść się spośród wszystkich rzeczy do Ciebie, nie zatrzymując się na niczym ani na sobie samej (bł. M. Teresa de Soubiran).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 442

Do góry

Książka na dziś

Dzisiaj trzeba wybrać. O potędze Maryi, walce duchowej i czasach ostatecznych

Dzisiaj trzeba wybrać. O potędze Maryi, walce duchowej i czasach ostatecznych

KS. PIOTR GLAS

KSIĄDZ PIOTR GLAS od wielu lat ewangelizuje, prowadzi modlitwę o uzdrowienie i wyjaśnia niebezpieczeństwo duchowych uwikłań. Posługuje w Wielkiej Brytanii, a do Polski przyjeżdża regularnie, by głosić słowo Boże i nieść duchowe wsparcie wszystkim zagubionym. 15 października 2016 roku na Błoniach jasnogórskich w czasie WIELKIEJ POKUTY w obecności ponad 200 tysięcy wiernych odmówił modlitwę o uwolnienie Polski spod mocy ciemności. W rozmowie z TOMASZEM P. TERLIKOWSKIM ks. Piotr Glas opowiada o swoim życiu, kryzysie duchowym, drodze do Boga oraz posłudze kaznodziei i egzorcysty. Przypomina, że Jezus nas kocha i chce naszego dobra, niestety często sami zamykamy przed Nim drzwi. Ta książka to nie tylko przewodnik po życiu duchowym, lecz przede wszystkim piękne świadectwo nawróconego kapłana, który całkowicie zawierzył swoje życie Jezusowi i Maryi. Opowieść człowieka, który z urzędnika duchowego stał się Kapłanem. Ksiądz Glas to wielki wojownik, świadek prawdy, komandos Maryi. KS. SŁAWOMIR KOSTRZEWA, DUSZPASTERZ AKADEMICKI

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

16 LISTOPADA 2017

Czwartek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Mdr 7,22-8,1)
Jest bowiem w Mądrości duch rozumny, święty, jedyny, wieloraki, subtelny, rączy, przenikliwy, nieskalany, jasny, niecierpiętliwy, miłujący dobro, bystry, niepowstrzymany, dobroczynny, ludzki, trwały, niezawodny, beztroski, wszechmogący i wszystkowidzący, przenikający wszelkie duchy rozumne, czyste i najsubtelniejsze. Mądrość bowiem jest ruchliwsza od wszelkiego ruchu i przez wszystko przechodzi, i przenika dzięki swej czystości. Jest bowiem tchnieniem mocy Bożej i przeczystym wypływem chwały Wszechmocnego, dlatego nic skażonego do niej nie przylgnie. Jest odblaskiem wieczystej światłości, zwierciadłem bez skazy działania Boga, obrazem Jego dobroci. Jedna jest, a wszystko może, pozostając sobą, wszystko odnawia, a przez pokolenia zstępując w dusze święte, wzbudza przyjaciół Bożych i proroków. Bóg bowiem miłuje tylko tego, kto przebywa z Mądrością. Bo ona piękniejsza niż słońce i wszelki gwiazdozbiór. Porównana ze światłością - uzyska pierwszeństwo, po tamtej bowiem nastaje noc, a Mądrości zło nie przemoże. Sięga potężnie od krańca do krańca i włada wszystkim z dobrocią.

(Ps 119,89-91.130.135.175)
REFREN: Słowo Twe, Panie, niezmienne na wieki

Twoje słowo, Panie, jest wieczne,
niezmienne jak niebiosa.
Twoja wierność przez pokolenia,
umocniłeś ziemię, by trwała.

Wszystko trwa do dzisiaj według Twoich wyroków,
bo wszelkie rzeczy Ci służą.
Poznanie Twoich słów oświeca
i naucza niedoświadczonych.

Okaż Twemu słudze światło swego oblicza
i naucz mnie Twoich ustaw.
Niech żyje moja dusza i niech Ciebie chwali,
niech mnie wspierają Twoje wyroki.

(Łk 21,36)
Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym.

(Łk 17,20-25)
Jezus zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: "Oto tu jest" albo: "tam". Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest. Do uczniów zaś rzekł: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: Oto tam lub: Oto tu. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Często ulegamy pokusie niezdrowej pogoni za nadzwyczajnymi zjawiskami, cudownościami. Tymczasem królestwo Boże „jest pośród nas”. Królestwo Boże to sam Jezus Chrystus zamieszkujący w nas przez dar swego Ducha. Rozwój królestwa Bożego w nas dokonuje się w pokorze, prostocie i uniżeniu, i nie towarzyszą mu jakieś spektakularne zjawiska. Doznają zawodu ci, którzy chcieliby znaków dających stuprocentową pewność w sprawach wiary. Uwierzyć Jezusowi – oznacza zaryzykować swoje życie. Do Boga idziemy drogą zawierzenia, często w ciemności, nie mając innej gwarancji niż Jego słowo, zmartwychwstanie Jezusa oraz świadectwo życia Maryi i świętych.

Maciej Zachara MIC, „Oremus” listopad 2001, s. 66

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Jak złoto w tyglu

„Duszę moją ogarnia wielka trwoga... Zwróć się, o Panie, ocal moją duszę, wybaw mnie przez Twoje miłosierdzie” (Ps 6, 4-5)

Aby osiągnąć ścisłe zjednoczenie z Bogiem, nie wystarczy kierować się wiarą w bezpośrednim obcowaniu z Nim, czyli w modlitwie i kontemplacji tajemnic Bożych, lecz taka postawa musi przepoić całe życie. Całe życie chrześcijanina powinno być drogą wiary czystej i silnej. Właśnie dlatego Bóg wystawia na twardą próbę swoich przyjaciół: pragnie uczynić ich zdolnymi do niezłomnej wiary w Niego. Ileż razy, na przykład, Bóg żądał od Mojżesza aktów ślepej wiary z pominięciem wszelkiego rozumowania i wszelkich możliwości ludzkich: iść do faraona, nakazać mu puścić wolno Żydów i stać się ich przewodnikiem w przedsięwzięciu, które potrafiłoby przerazić nawet olbrzyma, on zaś jest bojaźliwy i brak mu wymowy. „Przez wiarę — mówi św. Paweł — Mojżesz opuścił Egipt, nie uląkłszy się gniewu królewskiego... jakby widział Niewidzialnego” (Hbr 11, 27), A kiedy naród, znajdując się już na pustyni, widzi ścigających Egipcjan, kiedy nie ma pożywienia ani wody i zaczyna szemrać przeciwko Mojżeszowi grożąc mu, on nie upada na duchu, lecz ucieka się do Boga, który nagradza jego wiarę cudami: przejściem suchą nogą przez morze, manną, przepiórkami, wodą żywą wypływającą ze skały. Patriarcha cierpi jednak niezmiernie wskutek ciągłych buntów Izraela i skarży się Bogu: „Nie mogę już sam dłużej udźwignąć troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży. Jeśli chcesz tak ze mną postępować, to raczej mnie zabij” (Lb 11, 14-15).

Trudno nieraz znieść niektóre doświadczenia i nie czuć się zmiażdżonym czy nie kierować jęków do Boga. Bóg nie potępia, rozumie je, spieszy z pomocą swoim sługom na tyle, aby mogli dalej iść wyznaczoną im drogą, lecz nie zaprzestaje doświadczeń. Owszem, dla Mojżesza np. nawet się wzmagają. Bóg, miłując go do tego stopnia, że rozmawia z nim „twarzą w twarz, jak się rozmawia z przyjacielem” (Wj 33, 11) i objawia mu swoją chwałę (tamże 18-23), jest bardzo wymagający względem niego i kiedy raz zabrakło mu ufności, zapowiada mu, że nie wejdzie do Ziemi Obiecanej (Lb 20, 12).

Poprzez cierpienia życia Bóg pomnaża i umacnia wiarę swoich przyjaciół, aby przylgnęli do Niego całkowicie, a to, czego im nie daje tutaj, na ziemi, zachowuje na wieczność.

O Panie, to nie tylko zasłona ukrywa Cię przede mną, lecz mur nieprzenikniony. Jak to jest ciężkie po tym, gdy odczuwałam Ciebie tak blisko! Lecz jestem gotowa pozostać w tym stanie tak długo, jak się Tobie będzie podobało pozostawić mnie w nim, o mój Umiłowany, wiara bowiem mówi mi, że Ty jesteś jeszcze i zawsze przy mnie... Ciebie tylko szukam... Dopomóż mi więc ość do Ciebie przez czystą wiarę... Nigdy nie odczuwałam tak bardzo mojej nędzy, nigdy nie widziałam się tak nędzną, lecz ta nędza bynajmniej mnie nie zniechęca, owszem, zbliża mnie do Ciebie i sądzę, że właśnie z powodu mojej słabości miłujesz mnie tak bardzo, bo tylu łask mi udzieliłeś!... Udziel również innym duszom wszelkich słodyczy i pociech swoich, aby pociągnąć je do siebie. A mnie ciemność do Ciebie zbliża (bł. Elżbieta od Trójcy Św.: List 47).

Panie, nie każ mnie w Twoim gniewie i nie karz mnie w Twej zapalczywości... Bo winy moje przerosły moją głowę, gniotą mnie jak ciężkie brzemię. Cuchną, ropieją me rany na skutek mego szaleństwa. Jestem zgnębiony, nad miarę pochylony, przez cały dzień chodzę smutny... Przed Tobą, Panie, żadne me pragnienia i wzdychania nie są ukryte. Serce się we mnie trzepoce: moc mnie opuściła, zawodzi nawet światło moich oczu. Przyjaciele moi i sąsiedzi stronią od mojej choroby i moi bliscy stoją z daleka... A ja nie słucham – jak głuchy jestem i jak niemy co ust nie otwiera... Tobie ufam, o Panie, Boże mój, nie bądź daleko ode mnie! Spiesz mi na pomoc, zbawienie moje – o Panie! (Psalm 38, 2.5-7. 10-16. 22-23).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 446

Do góry

Książka na dziś

Opętanie i egzorcyzmy w praktyce

Opętanie i egzorcyzmy w praktyce

W Piśmie Świętym jest opisany przypadek, w którym Jezus wypędza demony z Gerazeńczyka. Pan Jezus jest pierwszym, a w istocie rzeczy jest jedynym egzorcystą, bo jako Bóg ma władzę nad wszelkim stworzeniem. Mocy rozkazywania złym duchom udzielił apostołom. Dlatego jeśli oni wyrzucają złe duchy przez modlitwę Kościoła, to tylko siłą i obecnością Ducha Świętego.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

17 LISTOPADA 2017

Piątek

Wspomnienie św. Elżbiety Węgierskiej

Dzisiejsze czytania

(Mdr 13,1-9)
Głupi już z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem. Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa - winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw - winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę. Ci jednak na mniejszą zasługują naganę, bo wprawdzie błądzą, ale Boga szukają i pragną Go znaleźć. Obracają się wśród Jego dzieł, badają, i ulegają pozorom, bo piękne to, na co patrzą. Ale i oni nie są bez winy: jeśli się bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat - jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana?

(Ps 19,2-5ab)
REFREN: Niebiosa głoszą chwałę Pana Boga

Niebiosa głoszą chwałę Boga,
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy przekazuje wiadomość.

Nie są to słowa, nie jest to mowa,
których by dźwięku nie usłyszano:
Ich głos się rozchodzi po całej ziemi,
ich słowa aż po krańce świata.

(Mt 24,42a.44)
Czuwajcie, i bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

(Łk 17,26-37)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona. Pytali Go: Gdzie, Panie? On im odpowiedział: Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Św. Elżbieta Węgierska (1207-1231) przez całe swoje życie potrafiła rozpoznawać to, co służy pokojowi. Była wzorową żoną i matką, a po śmierci męża oddała się służbie najuboższym. Jako człowiek sprawiedliwy, ujrzała Boże zbawienie. Niech uczestnictwo w dzisiejszej Eucharystii wyjedna nam dar wytrwałej służby potrzebującym i cierpiącym.

Ks. Dariusz Kwiatkowski, „Oremus” listopad 2011, s. 84

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

W rękach Boga

Panie, Ty jesteś! Uczyń ze mną to, co w oczach Twoich jest dobre (1 Sm 3, 18)

„Dusza – mówi św. Jan od Krzyża – bardzo oddala się od drogi wiodącej do wysokiego stanu zjednoczenia z Bogiem, kiedy przywiązuje się do wysokiego stanu zjednoczenia z Bogiem, kiedy przywiązuje się do jakiegoś sposobu pojmowania, odczuwania, wyobrażenia, upodobania w swojej woli i w ogóle do swych nawyknień, i w ogóle do jakiejkolwiek innej rzeczy lub własnego dzieła, nie umiejąc oderwać i ogołocić się z tego wszystkiego” (Dr. II, 4, 4). Utrapienia nocy zmysłów i ducha mają właśnie uwolnić człowieka od tych wszystkich więzów. W życiu każdego stworzenia istnieje zawsze pewna miara cierpień, wystarczających, aby dokonać całkowitego oczyszczenia; wybiera je i zsyła Bóg, zależnie od potrzeb i warunków każdego, lecz niestety niewielu jest takich, którzy potrafią je wykorzystać, niewielu bowiem uznaje w nich rękę Bożą, która chce ich oczyścić. Niewielu pozwala się prowadzić Bogu, oczyścić i odnowić według Jego upodobania, wielu natomiast usiłuje dojść do zjednoczenia z Bogiem według własnych planów i zapatrywań. „Synu – ostrzega Duch Święty – jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie... Przyjmij wszystko, co przyjdzie na Ciebie, a w zmiennych losach utrapień bądź wytrzymały... Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj” (Syr 2, 1. 4. 6). Człowiek nigdy dosyć nie przekonuje się, że „prosta droga” dojścia do Boga i do świętości to ta, którą sam Bóg wytyczył, a nie ta, jaką każdy wybiera według własnego sądu. Albo człowiek staje się świętym według planu Boga, albo w ogóle nie staje się świętym; albo pozwala się Jemu prowadzić, albo nie dojdzie nigdy do celu.

„Jest wielu, którzy pragną postępować naprzód i z wielką usilnością proszą Boga, by ich pociągał i prowadził do tego stanu doskonałości, a gdy Bóg zaczyna podnosić ich przez pierwsze niezbędne trudy i umartwienia, nie chcą ich przyjmować, chronią swe ciało, cofając się z wąskiej drogi życia i szukając szerokich gościńców pociech” (J.K.; Ż.pł. 2, 27). Wolą postępować według własnego uznania i dlatego Bóg, nie gwałcąc wolności człowieka, pozostawia im przeciętność.

Lecz czyż Ty, o Panie, czynisz może cokolwiek, co nie zmierzałoby do większego dobra takiej duszy, którą widzisz swoją i poddaną we wszystkim Twojej woli, aby szła za Tobą, gdziekolwiek pójdziesz — aż do śmierci krzyżowej, z mocną wolą dopomagania Ci w noszeniu krzyża i niepozostawienia Ciebie z nim samego?... Chcę być przekonana, że wszystko to jest dla mojego dobra. Prowadź mnie, którędy zechcesz, nie należę już do siebie, ale do Ciebie... Uczyń, o Panie, wszystko, co chcesz. Niech tylko ja Ciebie nie obrażam, niech nie tracę cnót, jeśli mi ich z samej tylko dobroci Twojej użyczyłeś. Cierpieć chcę, Panie, bo Ty cierpiałeś. Niech się spełni nade mną na wszelki sposób Twoja święta wola! Nie dopuszczaj tylko, Panie, by rzecz tak droga, jaką jest miłość Twoja, dostała się najemnikom, którzy służą Tobie tylko dla pociech duchowych (św. Teresa od Jezusa: Życie 11, 12).

O Jezu, Panie mój, bądź ze mną wszędzie i zawsze; niech to będzie moją pociechą, że dobrowolnie chcę być pozbawiony wszelkiej ziemskiej chwały; a gdyby mi Twojej pociechy zabrakło, niech Twoja wola i sprawiedliwe doświadczenie będzie mi najwyższą radością. Bo na wieki nie będziesz się gniewał ani wiecznie groził słudze Twojemu...
   O Panie, czyń ze mną, cokolwiek Ci się spodoba, byleby moja wola wprost do Ciebie stale była skierowana. Jeżeli chcesz, bym brnął w ciemności, bądź błogosławiony; jeżeli chcesz, bym chodził w światłości, bądź również błogosławiony. Jeżeli chcesz, żebym żył w utrapieniach, bądź zarówno zawsze błogosławiony...
   Panie, dla Ciebie ochoczo zniosę, cokolwiek zechcesz mi zesłać. Z ręki Twej pragnę jednakowo przyjąć dobro i zło, słodycz i gorycz; obmyj mnie z wszelkiej winy, a nie ulęknę się śmierci ani piekła. Byłeś mnie tylko nie odrzucił na wieki, o Panie, i nie wykreślił z księgi żywota; wówczas nie zaszkodzi mi jakiekolwiek utrapienie, które by na mnie przyszło (O naśladowaniu Chrystusa III, 16, 2; 17, 1. 2. 4).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 450

Do góry

Książka na dziś

Szlak Kingi. Nigdy nie jest za późno, by zacząć od początku

Szlak Kingi. Nigdy nie jest za późno, by zacząć od początku

KATARZYNA TARGOSZ

W życiu Kingi, trzydziestopięcioletniej wielkomiejskiej singielki trudno znaleźć choćby promyki szczęścia. Jej związek z mężczyzną właśnie się zakończył, relacje z bliskimi źle się układają, a praca w redakcji popularnego pisma kobiecego od dawna nie daje jej satysfakcji. Z pozoru zwyczajny wyjazd służbowy do Krościenka, który miał być kolejnym nużącym zadaniem do wykonania, rozpoczyna jednak w życiu Kingi wielką rewolucję. Od tej chwili nic już nie będzie takie jak dawniej. W tej małej miejscowości u podnóża Pienin Kinga nie tylko pozna wyjątkowych ludzi, lecz także będzie musiała zmierzyć się z własną trudną przeszłością. Okolica, która przed wiekami była schronieniem jej świętej patronki, stanie się tłem niezwykłych wydarzeń. Doprowadzą one do ogromnych zmian w życiu głównej bohaterki i jej bliskich. Na szlaku Kingi odnajdą siebie, Boga i prawdziwą miłość. Szlak Kingi to wciągająca i trzymająca w napięciu opowieść o tym, że Bóg z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji potrafi wyciągnąć dobro, które daje człowiekowi siły do walki o życie, miłość i szczęście.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

18 LISTOPADA 2017

Sobota

Wspomnienie bł. Karoliny Kózkówny, dziewicy i męczennicy

Dzisiejsze czytania

(Mdr 18,14-16.19,6-9)
Gdy głęboka cisza zalegała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz, jak srogi wojownik runęło pośrodku zatraconej ziemi. I stanąwszy, napełniło wszystko śmiercią: nieba sięgało i rozchodziło się po ziemi. Całe stworzenie znów zostało przekształcone w swej naturze, powolne Twoim rozkazom, by dzieci Twe zachować bez szkody. Obłok ocieniający obóz i suchy ląd ujrzano, jak się wynurzał z wody poprzednio stojącej: drogą otwartą - Morze Czerwone i pole zielone - z burzliwej głębiny. Przeszli tędy wszyscy, których chroniła Twa ręka, ujrzawszy cuda godne podziwu. Byli jak konie na pastwisku i jak baranki brykali, wielbiąc Ciebie, Panie, któryś ich wybawił.

(Ps 105,2-3.36-37.42-43)
REFREN: Wspomnijcie cuda, które Pan Bóg zdziałał

Śpiewajcie i grajcie Mu psalmy,
rozsławiajcie wszystkie Jego cuda.
Szczyćcie się Jego świętym imieniem,
niech się weseli serce szukających Pana.

Pobił wszystkich pierworodnych ich kraju,
cały kwiat ich potęgi.
A lud swój wyprowadził ze srebrem i złotem
i nikt nie był słaby w jego pokoleniach.

Pamiętał bowiem o swym świętym słowie
danym Abrahamowi, swojemu słudze.
I wyprowadził swój lud wśród radości,
z weselem swoich wybranych.

(2 Tes 2,14)
Bóg wezwał nas przez Ewangelię, abyśmy dostąpili chwały naszego Pana Jezusa Chrystusa.

(Łk 18,1-8)
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Nasze ciało jest świątynią Ducha Świętego i ma być domem modlitwy, czyli miejscem naszego spotkania z Bogiem. Bł. Karolina Kózkówna, dziewica i męczennica (1898-1914), którą wspominamy w dzisiejszej liturgii, życiem oraz męczeńską śmiercią świadczyła o godności ludzkiego ciała i o jego powołaniu do świętości. Jej przykład oraz spotkanie z Chrystusem w Jego słowie i w Komunii świętej niech utwierdzi nas, że żadna siła nie może nas odłączyć od Jego miłości.

Ks. Dariusz Kwiatkowski, „Oremus” listopad 2011, s. 88

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Wzdychania oczekującego

„Usłysz, Panie, głos mój — wołam: zmiłuj się nade mną i wysłuchaj mnie” (Ps 27, 7)

Pan pragnie ogołocić całkowicie swoich przyjaciół ze starego człowieka, odnowić ich w duchu i przyoblec w człowieka nowego, „stworzonego według Boga w sprawiedliwości i prawdziwej świętości” (Ef 4, 23-24). Aby osiągnąć ten cel, „oczyszcza ich władze, uczucia i zmysły... pozostawiając umysł w ciemności, wolę w oschłości, pamięć w próżni, a uczucia duszy w największym utrapieniu goryczy i przykrości, pozbawiając je... odczucia i smaku, jakie przedtem miały z dóbr duchowych” (J.K.: N. II, 3, 3). Noc ducha ogarnia całego człowieka i jak wiara oczyszcza i stawia w ciemności rozum, tak nadzieja oczyszcza i stawia w próżni pamięć, wznosząc ją ponad wszystkie dobra posiadane i każąc jej zapomnieć o nich jako o rzeczach małej wartości, wszystkie zaś siły duszy skierowuje wyłącznie ku pragnieniu Boga. Im bardziej nadzieja teologiczna wzrasta w człowieku, tym bardziej czuje się on niezadowolony z wszystkiego, co osiągnął nie tylko w dziedzinie materialnej, lecz także duchowej. Wszystko jest zbyt małe, by mogło zaspokoić jego tęsknotę i głód Boga. Wspomnienie łask otrzymanych, zamiast być pociechą, staje się powodem utrapienia, bądź to wskutek obawy, że nie odpowiedział na nie, bądź też jako przeciwieństwo obecnego stanu oschłości, bądź też dlatego, że nie mogą one zaspokoić pragnienia Boga, które staje się coraz głębsze. Wówczas rozumie się i żyje słowami św. Pawła: „i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy oczekując... W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni!” (Rz 8, 23-24). Łaska i cnoty teologiczne, dzięki którym człowiek uczestniczy w życiu Bożym, stanowią „pierwsze dary”, są zarodkami zbawienia, świętości, zjednoczenia z Bogiem, lecz nie są jeszcze świętością dokonaną, zjednoczeniem doskonałym. Dojrzały owoc jest „w nadziei”, dlatego dopóki człowiek żyje tutaj na ziemi, oczekuje coraz większych dóbr. Im silniejsze zaś są jego oczekiwanie i nadzieja, tym bardziej zapomina o tym, co osiągnął i wzdycha, spodziewając się pełnego posiadania Boga. „Nadzieja — mówi św. Jan od Krzyża — opróżnia i uwalnia pamięć od wszelkiego posiadania stworzeń... ogołaca ją zatem z tego, co by mogła posiadać, a wprowadza ją w to, czego oczekuje. Zatem jedynie nadzieja przygotowuje pamięć do złączenia jej z Bogiem” (N. II, 21,11).

O Boże, dopomóż mi! O Boże, nie opuszczaj mnie w tej ostatniej chwili! O Boże, udziel mi mocy, bo wszystkie moje siły ustają. Nie potrafię już nic: podtrzymuj mnie swoją łaskawą dłonią! O Boże, Ty zasnąłeś w łodzi duszy mojej, a burza morska ogarnia mnie... Panie Jezu, bez Ciebie nie może tam być uciszenia.
   O słodki Jezu, jak twarde są te słowa nakazujące mi, abym wzięła krzyż!... Czyż nie wiesz, jak bardzo jestem słaba w cierpieniu? Jak jestem biedna? Jeśli Ty, będąc jasnością światła wiecznego... zostałeś ukrzyżowany, ja, będąc ziemią i prochem, czyż będę wolna od tego krzyża? Ty nie popełniłeś grzechu, a zostałeś ukrzyżowany dla mnie, to czyż ja odmówię ukrzyżowania dla Ciebie? Daj mi, Panie, tę wielkość ducha oraz wdzięczność. Niechaj pragnę z całego serca cierpieć dla Ciebie, być ukrzyżowaną dla Ciebie (bł. Kamila da Varano).

Oko, które wszystko widzisz, Boże życia, dobroci, nadziei, wysłuchaj wzdychań mojej zbolałej duszy!
   Panie Jezu... który dla nas przyjąłeś ciało i naszą naturę, aby nas uczynić uczestnikami swojej boskiej natury... racz — błagam Cię o to, o Miłosierny, abyś na nowo stworzył mnie, naczynie gliniane, rozbite i zniszczone, zaklinam Cię, abyś raczył ulać mnie na nowo... w ogniu Twojego słowa, Twój obraz zniekształcony przez grzech... Oczyść mnie, błagam Cię o to, o mój Dobroczyńco!... Nie odpłacaj mi złem za zło z powodu moich złych czynów... Ty dajesz życie wszystkim dzięki swej woli zbawienia.
   O Królu nieba... spraw, abym zakotwiczył się w nadziei położonej w Tobie w sposób niezłomny i abym przyodział się, według słowa Izajasza, w siłę Twojego potężnego ramienia i pierwotną czystość, aby okazała się chwała i słodycz Twojego Bóstwa, dawcy wszelkich darów (św. Grzegorz z Narek).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 453

Do góry

Książka na dziś

Dzieci stamtąd

Dzieci stamtąd

ARLETTE COUSTURE

Kanadyjski bestseller nareszcie w Polsce! Przejmująca saga o polskich uchodźcach, którzy w Kanadzie odbudowują swoje życie. Kraków, rok 1939. Rodzeństwo Pawulskich – Jerzy, Elżbieta i Jan – cieszy się młodością, nieświadome zbliżającej się katastrofy. Wkrótce II wojna światowa ściąga na Europę mrok tak nieprzenikniony, że nawet ptaki zdają się milknąć. Jan i Elżbieta, a następnie Jerzy, pokonują Atlantyk i przedostają się do Kanady. Wyrwani z rodzinnych stron, mierzą się z całkiem nowym, obcym i oszałamiającym światem. Dla nich życie dopiero się zaczyna... Dzieci stamtąd to pełen dramatyzmu i emocji fresk rodzinny osadzony w czasach wojennej migracji. To książka niepozbawiona delikatnego humoru oraz wzruszających obrazów tego, co utracone.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.