23 LIPCA 2017

Niedziela

XVI niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(Mdr 12,13.16-19)
Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie sądzisz niesprawiedliwie, Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz. Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie.

(Ps 86,5-6.9-10.15-16a)
REFREN: Panie, Ty jesteś dobry i łaskawy

Tyś, Panie, dobry i łaskawy,
pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją
i zważ na głos mojej prośby.

Przyjdą wszystkie ludy przez Ciebie stworzone,
i Tobie, Panie, oddadzą pokłon,
będą sławiły Twe imię.
Bo Ty jesteś wielki i czynisz cuda:
tylko Ty jesteś Bogiem.

Ale Tyś, Panie, Bogiem łaski i miłosierdzia,
do gniewu nieskory, łagodny i bardzo wierny.
Wejrzyj na mnie
i zmiłuj się nade mną.

(Rz 8,26-27)
Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą.

Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

(Mt 13,24-43)
Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im: Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy: Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza. Inną przypowieść im powiedział: Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach. Powiedział im inną przypowieść: Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło. To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata. Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście! On odpowiedział: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Królestwo Boże jest w pierwszej chwili prawie niezauważalne – jak zaczyn w cieście albo ziarnko gorczycy. A jednak ma ono moc przemienić całą rzeczywistość, w której żyjemy. Jego siłą jest sam Jezus Chrystus. On zachęca nas w dzisiejszej przypowieści, abyśmy czekali i byli cierpliwi. To On zatroszczy się o plony, da wzrost ziarnu. Do nas należy pielęgnowanie królestwa, które jest wśród nas. Dokonuje się to przez modlitwę w Duchu Świętym, „gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami”.

o. Łukasz Kubiak OP, „Oremus” lipiec 2005, s. 79

Do góry

Ks. Edward Staniek

Nie wyrywać zła

Spotkałem w życiu wielu ludzi, którzy nie wzięli na serio Chrystusowej przypowieści o kąkolu. Wielokrotnie zastanawiałem się, dlaczego to pouczenie tak często jest lekceważone lub wypaczane. Jedni marzą o czystym łanie pszenicy, szukając go tu na ziemi. Niepoprawni idealiści, którzy mimo rozczarowań ciągle chcą znaleźć wspólnotę złożoną wyłącznie z ludzi dobrych. Takiej wspólnoty nie ma, a jeśli się pojawi, to z góry wiadomo, że wkrótce zło zasieje w niej swoje ziarno.

Inni za wszelką cenę chcą wyrwać zło, niszcząc tym samym wiele dobra, a przede wszystkim siebie. To ci, którzy w niezdrowej ambicji są przekonani, że potrafią wykorzenić zło. Po latach wysiłku zniechęceni opadają z sił. Zamiast skoncentrować się na doskonaleniu i pomnażaniu dobra, zaangażowali się w dzieło wykorzeniania zła, co jest przedsięwzięciem z góry skazanym na niepowodzenie.

Wreszcie są i tacy, którzy skoro muszą się zgodzić na istnienie zła, koniecznie chcą podzielić łan pszenicy na dwie części: na jednej uprawiając pszenicę, a drugą przeznaczając dla kąkolu. Dzieląc środowiska na twórcze, dobre, szlachetne i zdemoralizowane, upadłe, złe, upraszczają sprawę, bo i we wspólnotach religijnych rośnie kąkol, i w więziennych celach dojrzewa pszenica.

Trzeba usłyszeć słowa Jezusa: „dopuśćcie obojgu róść aż do żniwa”. Trzeba się zgodzić na wzrost zła i nie rozdzierać z tego powodu szat. Trzeba wyróść w bliskim sąsiedztwie zła i wypełnić kłos swego serca drogocennym ziarnem dobroci. Takie rozwiązanie podaje Jezus, a Jego Ewangelia przez ten realizm jest piękna.

Mistrz z Nazaretu otwiera oczy na zło rosnące obok nas i przestrzega, by nie wzrastało w nas. Uczy przez to odważnego spojrzenia na świat i jego rzeczywistość. Przemiana świata nie polega na wyrywaniu kąkolu, lecz na dojrzewaniu dobra. Definitywne oczyszczenie będzie miało miejsce dopiero w czasie żniwa. Sam Pan zajmie się dobrym ziarnem, gromadząc je w spichlerzu, i On sam zajmie się kąkolem. Dopiero wtedy nastąpi podział między tym, co dobre, a tym co złe. Inne będą losy ziarna, a inne kąkolu.

Złem nie należy się zajmować wprost. Całą uwagę należy skoncentrować na pielęgnowaniu dobra. Zło trzeba jasno dostrzegać, ale na zajmowanie się nim szkoda drogocennej energii i czasu. Trzeba znać jego sposób siewu, wzrostu, dojrzewania. Nie należy się dziwić, że jest, że wzrasta, że pojawia się blisko. Ta jego bliskość winna mobilizować do tym większej gorliwości w czynieniu dobra.

To w kontekście tej przypowieści należy prześledzić w Ewangelii dzieje Judasza. On jak kąkol został zasiany w grono Dwunastu. Jezus mógł go wyrwać, i to na początku, umiał bowiem bezbłędnie odróżnić pszenicę od kąkolu, a jednak nie uczynił tego. Chciał by Apostołowie dojrzewali w sąsiedztwie serca, w którym wzrastało ziarno zła. Sam przecież długie miesiące żył bardzo blisko zdrajcy. Czekał aż nadejdzie czas żniwa. Prawdopodobnie w tym samym dniu śmierć ścina dojrzały Kłos, wysypując na Golgocie ziarna zbawienia na całą ziemię, i dosięga Judasza, wysypując z jego serca kąkol zła. Nadeszła godzina rozdzielenia pszenicy od kąkolu.

Przypowieść o kąkolu winna być szczególnie głęboko przemyślana przez wychowawców. Dzieci i młodzież trzeba przygotować do współżycia ze złem istniejącym w świecie. Trzeba je nauczyć rozróżniania pszenicy od kąkolu. Wypełnić umiłowaniem dobra, by pozostały mu wierne nawet wtedy, gdy znajdą się w bardzo bliskim sąsiedztwie zła. Nauczyć je tej wielkiej mądrości, która nie gorszy się złem, lecz umie przeciwstawić mu dobro. Takich mądrych wychowawców, zwłaszcza w rodzinnym domu, bardzo potrzeba. To oni zadecydują o jakości chrześcijaństwa w przyszłych pokoleniach.

Ks. Edward Staniek

 

Punkt oparcia

Przeżył trzęsienie ziemi. Uczestniczył w akcji ratunkowej trwającej blisko dwa tygodnie. Zapytany, co w tym dramacie przeżył najgłębiej, odpowiedział: świadomość swojej własnej słabości i bezradności w sekundach samego trzęsienia ziemi. Tego się nie da przekazać, to trzeba przeżyć. W jednym momencie prysło moje poczucie wielkości. Straciłem punkt oparcia. Człowiek, któremu ziemia kołysze się pod nogami, a ściany domów stojących obok rozsypują się w gruzy, uświadamia sobie, że jest niczym. Rozpaczliwie szuka jakiegoś punktu oparcia, a ponieważ go nie znajduje na ziemi, wybiega myślą w stronę nieba. Człowiek bowiem nie potrafi żyć bez punktu oparcia.

Dobrze, że w sercu naszym jest zakodowany odruch w stronę Wszechmogącego Boga. W sytuacji krytycznej on decyduje o znalezieniu oparcia w Bogu. Na co dzień tego nie dostrzegamy. Człowiek żyje dumny ze swej władzy i mocy, ale klęski żywiołowe zdzierają z nas szatę zarozumiałości, odsłaniając nieubłaganie sromotę naszej duchowej nagości. Jesteśmy słabi, bezradni, jeden podmuch huraganu, jedno uderzenie wysokiej fali, słup ognia ogarniającego dom wystarczą dla przypomnienia prawdy o naszej kruchej egzystencji.

Wielkość człowieka nie polega na jego panowaniu nad żywiołami, lecz na pokornym uznaniu swej ograniczoności i mądrym zachowaniu się w chwili zagrożenia. Nikt nie opanował trzęsienia ziemi i jeszcze długo nie opanuje. Może co najwyżej je przewidzieć i odpowiednio zorganizować życie, by skutki trzęsienia ziemi były stosunkowo najmniej bolesne.

Podobnie rzecz się przedstawia w podejściu do „trzęsienia ziemi” osobistego świata, które ma miejsce, gdy nagle umiera ktoś bliski, lekarz stawia diagnozę o nieuleczalnej chorobie lub o bliskiej perspektywie śmierci, zdradza przyjaciel, rozpada się małżeństwo. Często te „trzęsienia ziemi” osobistego świata również uruchamiają ukryty na dnie serca odruch szukania oparcia w Bogu. Bywa, że przeżywane nieszczęście prowadzi do odkrycia Wszechmogącego Boga, na Którym można budować życie bez obawy o tragiczne skutki „trzęsienia ziemi”.

Autor Księgi Mądrości pięknie wyznaje: „Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi i karzesz zuchwalstwo świadomych”. On też uważa, że „Bojaźń Boża jest początkiem mądrości”. Zawierzenie Bogu jest oparte o świadomość Jego wszechmocy. Szczęśliwy, kto zna z własnego doświadczenia zryw serca szukającego oparcia w Bogu. Nie przerazi go kruchość życia i nie straci bogactwa swego serca nawet w godzinie największych doświadczeń.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

„Ty, Panie, jesteś dobry i pełen przebaczenia” (Ps 86, 5)

Liturgia słowa jest dzisiaj jakby hymnem na cześć miłosierdzia Bożego i wzywa wiernych do zastanowienia się nad tym pocieszającym przymiotem boskim, aby ożywili swoją ufność w Panu, usiłując odzwierciedlić przymiot ten we własnym postępowaniu. W temat wprowadza pierwsze czytanie (Mdr 12, 13. 16-19): „Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz... potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością... Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi” (tamże 16. 18-19). U ludzi często siła niweczy sprawiedliwość i tłumi łagodność; nie tak u Boga, którego potęga jest równocześnie źródłem sprawiedliwości i miłosierdzia oraz utożsamia się z nimi. Dlatego On powstrzymuje słuszne karanie i łaskawie czeka, aby dać ludziom „czas i miejsce, by się od zła odwrócili” (tamże 20). Ewangeliczna przypowieść o kąkolu naświetla bardzo konkretnie ten sam temat (Mt 13, 24-43). Ten, kto mówi, to już nie autor Księgi Mądrości, lecz Jezus, Mądrość wcielona: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli” (tamże 24). Nieprzyjaciel jednak w nocy nasiał chwastu, który szybko zagłuszył ziarno, a gdy słudzy podsuwają gospodarzowi myśl, aby go wyrwał, on zabrania: „Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa” (tamże 29-30). Wieśniak nie rozumowałby w ten sposób: wyplewiłby pszenicę, by uwolnić ją od chwastów. Nie jest to oczywiście wykład o rolnictwie, ale przykład, jak Bóg postępuje względem dobrych i złych, W wyjaśnieniu przypowieści powiedziano, że „rolą jest świat”, na której Jezus, Syn człowieczy, sieje królestwo niebieskie. „Dobrym nasieniem są synowie królestwa; chwastem zaś — synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł” (tamże 38-39).

Królestwo niebieskie na ziemi obecnie jest w okresie rozwoju, wzrostu, dlatego nie ma tutaj całkowitego rozdziału dobrych od złych. Bóg tego nie chce, owszem, dozwala, aby jedni żyli obok drugich, bądź to, aby doświadczyć pierwszych i umocnić ich w cnocie, bądź też, by drugim zostawić czas do nawrócenia, a również i dlatego, że nie jest wykluczone, iż dobre ziarno w pewnej chwili przerodzi się w chwast. Jak w tym życiu nikt nie jest bezpowrotnie synem Złego, bo zawsze może odwrócić się od zła, tak też nikt nie jest ostatecznie synem Królestwa, bo może niestety popaść w zło. Przypowieść jest więc dla wszystkich wezwaniem do czujności, aby nie pozwolić przeminąć na darmo godzinie łaski i być gotowym na żniwo, bo „jak zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata”. Wówczas „ci, którzy się dopuszczają nieprawości”, zostaną wrzuceni „w piec rozpalony”, a „sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w Królestwie Ojca swego” (tamże 40-43). Miłosierna pobłażliwość Boga zmieni się kiedyś w nieodwołalny sąd dla tych, którzy uparcie trwają w złym. Tymczasem „synowie królestwa” są powołani do tego, by naśladować miłosierdzie Ojca niebieskiego, przyjmując cierpliwie trudności wynikające ze współżycia z nieprzyjaciółmi dobra i odnosząc się do nich z braterską życzliwością w nadziei, że zwyciężeni miłością zmienią postępowanie. Należy jednak wytrwale uciekać się do modlitwy, aby Bóg powstrzymał zalew zła i bronił swoje dzieci przed zarazą; lecz sposób, w jaki to zrobi należy zostawić Jemu samemu (II czytanie: Rz 8, 26-27): „Nie umiemy się modlić bowiem tak, jak trzeba” (tamże), lecz Duch Święty wie; Temu, który „przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (tamże), należy powierzyć sprawę dobra.

O Panie, nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co stworzyłeś. Gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego stworzył. Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty nie powołał do bytu? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia! Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie.
Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli (Księga Mądrości 11, 23-26; 12, 1-2).

Jak źle odpłacamy się za Twoją przyjaźń, o Panie, kiedy się odwracamy i zamieniamy się w Twoich śmiertelnych nieprzyjaciół! Zaprawdę, wielkie jest miłosierdzie Twoje! Czyż można znaleźć cierpliwszego przyjaciela jak Ty? Gdyby to nastąpiło między dwoma przyjaciółmi, choćby raz jeden, nigdy by nie zapomnieli o tym i nigdy by już nie byli takimi przyjaciółmi, jak przedtem. Natomiast, ileż razy sprzeniewierzamy się Tobie, Panie nasz! A Ty, choćby i lata całe czekasz naszego powrotu. Bądź błogosławiony, o mój Panie i Boże mój, że z taką miłościwą dobrocią nas znosisz i jakoby zapominasz o Boskiej wielmożności Twojej, aby nas nie karać, jak na to zasługujemy, za taką niegodną zdradę! (Św. Teresa od Jezusa: Podniety miłości Bożej 2, 19).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 416

Do góry

Książka na dziś

Święta Brygida i wilk króla. Fascynujące opowieści o świętych

Święta Brygida i wilk króla. Fascynujące opowieści o świętych

Amy Steedman

Krążąc po Ogrodzie Boga, Anglicy podziwiają przepiękne kwiaty, które nazywają Jego świętymi. A choć są wspaniałe i kochają je wszyscy, jednak specjalne uczucia żywią dla tych, którzy żyli w ich ojczyźnie, ponieważ wydają im się bliżsi. Wszyscy święci, niezależnie od tego, skąd pochodzą, należą do Boga. Ale Anglicy mówią: „Kochamy was najbardziej, kochani święci, ponieważ jesteście nasi”. Ta książka to zbiór fascynujących opowieści o świętych, których losy związały się z Wyspami Brytyjskimi.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

24 LIPCA 2017

Poniedziałek

Wspomnienie św. Kingi, dziewicy

Dzisiejsze czytania

(Wj 14,5-9a.10-18)
Gdy doniesiono królowi egipskiemu o ucieczce ludu, zmieniło się usposobienie faraona i jego sług względem niego i rzekli: Cóżeśmy uczynili pozwalając Izraelowi opuścić naszą służbę? Rozkazał wówczas faraon zaprzęgać swoje rydwany i zabrał ludzi swoich ze sobą. Wziął sześćset rydwanów wyborowych oraz wszystkie inne rydwany egipskie, a na każdym z nich byli dzielni wojownicy. Pan uczynił upartym serce faraona, króla egipskiego, który urządził pościg za Izraelitami. Ci jednak wyszli z podniesioną ręką. Egipcjanie więc ścigali ich i dopędzili obozujących nad morzem - wszystkie konie i rydwany faraona, A gdy się zbliżył faraon, Izraelici podnieśli oczy, a ujrzawszy, że Egipcjanie ciągną za nimi, ogromnie się przerazili. Izraelici podnieśli głośne wołanie do Pana. Rzekli do Mojżesza: Czyż brakowało grobów w Egipcie, że nas tu przyprowadziłeś, abyśmy pomarli na pustyni? Cóż za usługę wyświadczyłeś nam przez to, że wyprowadziłeś nas z Egiptu? Czyż nie mówiliśmy ci wyraźnie w Egipcie: Zostaw nas w spokoju, chcemy służyć Egipcjanom. Lepiej bowiem nam było służyć im, niż umierać na tej pustyni. Mojżesz odpowiedział ludowi: Nie bójcie się! Pozostańcie na swoim miejscu, a zobaczycie zbawienie od Pana, jakie zgotuje nam dzisiaj. Egipcjan, których widzicie teraz, nie będziecie już nigdy oglądać. Pan będzie walczył za was, a wy będziecie spokojni. Pan rzekł do Mojżesza: Czemu głośno wołasz do Mnie? Powiedz Izraelitom, niech ruszają w drogę. Ty zaś podnieś swą laskę i wyciągnij rękę nad morze i rozdziel je na dwoje, a wejdą Izraelici w środek na suchą ziemię. Ja natomiast uczynię upartymi serca Egipcjan, że pójdą za nimi. Wtedy okażę moją potęgę wobec faraona, całego wojska jego, rydwanów i wszystkich jego jeźdźców. A gdy okażę moją potęgę wobec faraona, jego rydwanów i jeźdźców, wtedy poznają Egipcjanie, że Ja jestem Panem.

(Wj 15,1-6)
REFREN: Śpiewajmy Panu, który moc okazał

Będę śpiewał na cześć Pana,
który wspaniale swą potęgę okazał,
gdy konia i jeźdźca
pogrążył w morskiej przepaści.

Pan jest moją mocą i źródłem męstwa,
Jemu zawdzięczam moje ocalenie.
On Bogiem moim, uwielbiać Go będę,
On Bogiem ojca mego, będę Go wywyższał.

Pan, mocarz wojny,
Pan jest imię Jego.
Rzucił w morze rydwany faraona i jego wojsko,
wybrani wodzowie jego zginęli w Morzu Czerwonym.

Przepaści ich ogarnęły,
jak głaz runęli w głębinę.
Uwielbiona jest potęga prawicy Twej, Panie,
prawica Twa, o Panie, starła nieprzyjaciół.

(Ps 95,8ab)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

(Mt 12,38-42)
Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Święta Kinga (1234-1292), żona księcia krakowskiego Bolesława Wstydliwego, pragnęła być przede wszystkim uczennicą i oblubienicą Jezusa. Dbała o rozwój kraju, wspierając górnictwo. Promowała handel i rzemiosło, wspierała rozwój miast, zwłaszcza Sącza, lokowała miasteczka i wsie, wznosiła kościoły i szpitale. Jej zaangażowanie w sprawy żup wielickich i bocheńskich było tak doniosłe, że znalazło odbicie w legendach górniczych. Została zapamiętana jako hojna, przedsiębiorcza władczyni, otaczająca troską swoich poddanych. Pomnażając dary Boże swoją pracą, w służbie dobru powszechnemu, widziała pełnienie woli Boga.

Joanna Woroniecka-Gucza, „Oremus” lipiec 2007, s. 111

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Wierzyć nie wątpiąc

Panie, obym był mocny w wierze (1 P 5, 9)

Jest wielką i nieocenioną wartością wiary, że stawia człowieka na płaszczyźnie poznania Bożego. Poznawać, myśleć, sądzić nie według krótkowzrocznego sposobu ludzkiego, lecz tak jak Bóg poznaje, myśli, osądza — choć bez wątpienia nie w sposób dostateczny, wyczerpujący — oznacza to jednak uczestnictwo w świetle Bożym. Ponieważ takie poznanie przewyższa nieskończenie możliwości i granice myśli ludzkiej, wiara jest pewna, lecz nie oczywista. „Wiara — mówi św. Paweł — jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy” (Hbr 11, 1). Ochrzczony posiada w zarodku życie wieczne, lecz nie widzi go; Objawienie Boże poucza go, że takie życie istnieje, lecz nie daje mu go oglądać; mówi mu, że Bóg jest Trójcą, lecz nie daje mu Jej widzieć. Prawdy, jakie wiara podaje do wierzenia, są bardziej rzeczywiste niż te, które podpadają pod zmysły, a jednak człowiek nie może ich zbadać. Jakiejś prawdy oczywistej, jak ta, że dwa plus dwa jest cztery, rozum nie może nie przyjąć, musi ją przyjąć z dobrą wolą. Natomiast wobec prawd wiary rozum pozostaje wolny i ma możność dać swoje przyzwolenie lub nie, a nie może tego uczynić bez współudziału woli, która postanawia: „chcę wierzyć”. Czyni to zaś opierając się jedynie na nieomylnej powadze Boga objawiającego.

„Akt wiary ma charakter dobrowolny z własnej swej natury, gdyż człowiek... może siebie oddać objawiającemu Bogu tylko wtedy, jeśli pociągany przez Ojca, okazuje Bogu rozumne i wolne posłuszeństwo wiary” (DWR 10). „Wezwanie” Boga, który skłania człowieka do wierzenia, jest darem wiary, a „rozumne i wolne posłuszeństwo wiary” Bogu objawiającemu jest odpowiedzią człowieka na ten dar, odpowiedzią stanowiącą akt i zasługę wiary. Nie ma żadnej zasługi, kiedy się uznaje prawdy oczywiste. Jest natomiast wielką zasługą wierzyć w prawdy, które w dużej mierze pozostają ciemne, ponieważ to wymaga aktu pokornej uległości, całkowitego zaufania temu, kto objawia. Tylko Bóg jest godzien takiego posłuszeństwa, posłuszeństwa wiary bez wahań.

O przepaści, o Bóstwo wieczne, o morze głębokie!... przez Twoje światło dałeś mi poznać prawdę Twoją! Jesteś światłem nad światłami i dajesz oczom umysłu światło nadprzyrodzone tak obfite i doskonałe, że rozjaśniasz światło wiary, tej wiary, przez którą widzę, że dusza ma posiadać życie, i w tej jasności otrzymuję Ciebie, światło.
Przez światło wiary posiadam mądrość w mądrości Słowa, Jednorodzonego Syna Twego; przez światło wiary jestem silna, stała i wytrwała; przez światło wiary żywię nadzieję, ono nie daje mi upaść w drodze. To światło wskazuje mi drogę, bez tego światła szłabym w ciemności. Przeto prosiłam Cię, Ojcze wieczny, abyś oświecił mnie światłem najświętszej wiary. Zaprawdę, światło to jest morzem, bo zanurza duszę w Tobie, morze pokoju, Trójco wieczna. Woda tego morza nie jest mętna; dusza nie boi się jej, bo poznaje w niej prawdę. Jest przeźroczysta i ukazuje rzeczy, które ukrywa w swych głębinach. Więc tam gdzie spływa olśniewające światło wiary, dusza niejako stwierdza to, w co wierzy...
Przyoblecz, przyoblecz mnie sobą, Prawdo wieczna, abym przeszła przez to życie śmiertelne w prawdziwym posłuszeństwie i w świetle najświętszej wiary, którym na nowo upoiłeś duszę moją (św, Katarzyna ze Sieny: Dialog 167).

O wiaro błogosławiona, ty jesteś pewna, lecz również ciemna. Dlatego jesteś ciemna, bo każesz wierzyć w prawdy objawione przez samego Boga, a one są ponad wszelkie światło przyrodzone i przekraczają bezwzględnie wszelkie ludzkie zrozumienie. To nadmierne światło jest dla duszy ciemnym mrokiem, ponieważ to, co jest większe, wchłania i zwycięża to, co jest mniejsze, tak jak światło słońca gasi wszelkie inne światła. I nikną one wtedy, a władze wzroku są opanowywane przez słońce, które je oślepia i pozbawia możności widzenia.
Ty jesteś jako noc ciemna dla duszy, owszem, im bardziej ją zaciemniasz, tym więcej udzielasz jej światła z siebie. Dobrym obrazem Twoim był ów obłok, który oddzielał Izraelitów od Egipcjan przy wejściu do Morza Czerwonego. Obłok ten był ciemny, a oświecał noc; tak również Ty jesteś mrokiem i ciemnością dla duszy, a równocześnie swym mrokiem oświecasz i przynosisz światło mrokom duszy. Dlatego, „noc oświeceniem moim w rozkoszach moich”. Na drodze czystej kontemplacji i zjednoczenia z Bogiem Twoja noc, o wiaro błogosławiona, będzie mi przewodniczką (zob. św. Jan od Krzyża: Droga na Górę Karmel II, 3, 1, 4-6).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 424

Do góry

Książka na dziś

Pojednanie. 12 prawdziwych historii

Pojednanie. 12 prawdziwych historii

Uwe Schulz

Wspaniały zbiór opowiadań, opartych na prawdziwych zdarzeniach i rzeczywistych doświadczeniach. Pojednanie śledzi kluczowe momenty ludzkiego życia. Chwile, w których ludzie nie wiedzą, co robić; w których rzeczywistość żąda od nich radykalnych decyzji, wzywa ich do zmiany postępowania: żołnierza, który chce uwolnić się od poczucia winy; kobietę, która po trzydziestu latach małżeństwa musi zdecydować, co w jej związku jest naprawdę ważne; nieśmiałego dziennikarza, który staje oko w oko ze stadem słoni i zaczyna zadawać sobie mnóstwo pytań…Dwanaście historii, toczących się w bardzo różnych czasach i miejscach, pokazuje pełną skalę ludzkich stanów – od głębokiej rozpaczy po żywą nadzieję. Otwiera nam oczy na to, co pomiędzy czarnym i białym, pomiędzy wrogością i pojednaniem. I pokazuje, że życie między niebem a ziemia ma znacznie więcej odcieni, niż się nam wydaje.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

25 LIPCA 2017

Wtorek

Święto św. Jakuba Apostoła

Dzisiejsze czytania

(2 Kor 4,7-15)
Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele. Tak więc działa w nas śmierć, podczas gdy w was - życie. Cieszę się przeto owym duchem wiary, według którego napisano: Uwierzyłem, dlatego przemówiłem; my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu.

(Ps 126,1-6)
REFREN: Kto we łzach sieje, żąć będzie w radości

Gdy Pan odmienił los Syjonu,
wydawało się nam, że śnimy.
Usta nasze były pełne śmiechu,
a język śpiewał z radości.

Mówiono wtedy między narodami:
„Wielkie rzeczy nam Pan uczynił”.
Pan uczynił nam wielkie rzeczy
i ogarnęła nas radość.

Odmień znowu nasz los, Panie,
jak odmieniasz strumienie na Południu.
Ci, którzy we łzach sieją,
żąć będą w radości.

Idą i płaczą
niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radością
niosąc swoje snopy.

(J 15,16)
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili.

(Mt 20,20-28)
Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: Czego pragniesz? Rzekła Mu: Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie. Odpowiadając Jezus rzekł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić? Odpowiedzieli Mu: Możemy. On rzekł do nich: Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których mój Ojciec je przygotował. Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Obchodzimy dziś święto Apostoła Jakuba, syna Zebedeusza i brata św. Jana. Pan wybrał go i powołał do grona swoich najbliższych uczniów. Nauczył go, że owocność życia zależy od miłości, z jaką służymy braciom. Św. Jakub przyjął moc Bożego słowa, a wraz z nim przyjął też drogę krzyża. Jezus zapowiedział mu, że będzie pił z Jego kielicha i rzeczywiście, Jakub był pierwszym męczennikiem z grona Apostołów. Służąc Bogu aż po ofiarę z życia, osiągnął wieczną chwałę.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 106

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Przymnóż nam wiary

Panie, „wierzę, zaradź memu niedowiarstwu!” (Mk 9, 24)

Jezus powiedział: „Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy” (Mk 9, 22); wydaje się, że wobec aktu wiary żywej, ślepej, bezwarunkowej, Bóg nie umie wyrazić sprzeciwu i czuje się jakby zmuszonym wysłuchać człowieka. Każda karta Ewangelii mówi o tym; zanim Jezus dokonał jakiegoś cudu, zawsze żądał wiary: „Wierzycie, że mogę to uczynić? (Mt 9, 28); a kiedy wiara była szczera, natychmiast cud się dokonywał: „Według wiary waszej niech się wam stanie” (tamże 29), powiedział do dwóch niewidomych; a do cierpiącej na krwotok: „Ufaj, córko, twoja wiara cię ocaliła” (tamże 22). Jezus nie mówi nigdy: moja wszechmoc cię zbawiła, uzdrowiła, lecz wiara wasza., jakby chciał dać zrozumieć, że wiara jest nieodzownym warunkiem, którego wymaga, aby pospieszyć ludziom na ratunek ze swą wszechmocą. On, zawsze wszechmogący, chce używać swojej wszechmocy nie inaczej, jak tylko na korzyść tego, kto mocno w Niego wierzy. Właśnie dlatego Boski Mistrz w Nazarecie i w Kafarnaum nie spełnił wielu cudów, jak to czynił gdzie indziej. Im żywsza jest wiara, tym bardziej jest wszechmogąca wszechmocą samego Boga. Stwierdził to Jezus: „Zaprawdę powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jako ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: «przesuń się stąd tam», i przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was” (Mt 17, 20). Jak wszystkie słowa Ewangelii, tak również i te są prawdziwe, dosłownie prawdziwe. Jeśli się nie spełnią, to dlatego, że ludzie mają słabą wiarę. Często można w życiu napotkać trudności, które są prawdziwymi górami nie do przebycia. Wady, które trudno zwyciężyć, cnoty, jakich nie jest się zdolnym praktykować, doświadczenia, których nie umie się przyjąć, czy inne trudności... Wszystko to jest powodem zniechęcenia i braku odwagi. A przecież wystarczyłaby odrobina wiary, na miarę ziarnka gorczycy, byleby to była wiara żywa, zdolna kiełkować i rozwijać się jak małe ziarnko gorczycy.

Niekiedy Pan opóźnia swoją pomoc dla człowieka właśnie dlatego, że nie znajduje w nim żywej wiary, wiary bez powątpiewania. Jezus zapytuje więc człowieka: „Wierzysz, że mogę to uczynić?”, a on nie umie odpowiedzieć zdecydowanie i mocno: „Tak, Panie” (Mt 9, 28). Oby każdy chrześcijanin posiadał wiarę dwóch niewidomych z Ewangelii lub podobną do tej, jaką odznaczała się Chananejka, do której Jezus skierował te słowa: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz” (Mt 15, 28).

O Panie, wyznaję nieskończoną moc Twoją! Wszak jesteś wszechmogący i cóż może być niemożliwe dla Tego, który wszystko może?...
Jakkolwiek jestem nędzna, mocno wierzę, że Ty możesz, cokolwiek chcesz, i im większe są te dziwne sprawy Twoje, o których słyszę, i im pewniej wiem, żeś Ty mocen uczynić jeszcze większe — tym mocniej utwierdza się moja wiara, tym ufniej wierzę, że czynisz to, o co Cię błagam! Cóż dziwnego, że wszechmogący cuda może czynić i je czyni? (Św. Teresa od Jezusa: Wołania duszy do Boga 4, 2).

Spraw, o Panie, aby życie moje było życiem wiary, aby wyrażało się w myśleniu, mówieniu, działaniu jedynie w oparciu o naukę wiary, na podstawie Twoich słów, przykładów, jedynie z nadprzyrodzonych pobudek wiary; na uciszeniu sugestii rozumu ludzkiego i doświadczenia, choćby okazywały się nie wiadomo jak słuszne, jeśli sprzeciwiają się nie tylko prawdom wiary katolickiej, lecz także temu wszystkiemu, czego żąda wiara, aby myśleć, mówić i czynić (zob. Ch. de Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 428

Do góry

Książka na dziś

Chrześcijaństwo ponownie odkrywane

Chrześcijaństwo ponownie odkrywane

Alfred Cholewiński SJ

Teksty ojca Alfreda Cholewińskiego SJ, które zostały zebrane w tej książce, są bardzo przystępnymi i jednocześnie bardzo głębokimi komentarzami do Księgi, która pisze się od tysiącleci i która pisze się o nas. „Nieprawdą jest to, co się nieraz słyszy, że chrześcijaństwo jest religią trudną, zwracającą się do ludzi silnych, z wyrobionym kośćcem moralnym – czytamy w rozdziale zatytułowanym „Rozwój wiary”. Według Autora „jego pierwszymi i uprzywilejowanymi adresatami są wszelkiego rodzaju rozbitkowie życiowi”.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

26 LIPCA 2017

Środa

Wspomnienie Świętych Joachima i Anny, rodziców Najświętszej Maryi Panny

Dzisiejsze czytania

(Wj 16,1-5.9-15)
Synowie Izraela wyruszyli z Elim. Przybyło zaś całe zgromadzenie Izraelitów na pustynię Sin, położoną między Elim a Synajem, piętnastego dnia drugiego miesiąca od ich wyjścia z ziemi egipskiej. I zaczęło szemrać na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi. Izraelici mówili im: Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę. Pan powiedział wówczas do Mojżesza: Oto ześlę wam chleb z nieba, na kształt deszczu. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie. Lecz w dniu szóstym zrobią zapas tego, co przyniosą, a będzie to podwójna ilość tego, co będą zbierać codziennie. Mojżesz rzekł do Aarona: Powiedz całemu zgromadzeniu Izraelitów: Zbliżcie się do Pana, gdyż słyszał wasze szemrania. W czasie przemowy Aarona do całego zgromadzenia Izraelitów spojrzeli ku pustyni i ukazała się im w obłoku chwała Pana. I przemówił Pan do Mojżesza tymi słowami: Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem. Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu. Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi. Na widok tego Izraelici pytali się wzajemnie: Co to jest? - gdyż nie wiedzieli, co to było. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: To jest chleb, który daje wam Pan na pokarm.

(Ps 78,18-19.23-28)
REFREN: Pokarmem z nieba Pan swój lud obdarzył

Na próbę wystawili w sercach swoich Boga,
żądając strawy dla swego łakomstwa.
Mówili przeciw Bogu: „Czyż Bóg potrafi
stół nakryć na pustyni?”

Jednak z góry wydał rozkaz chmurom
i bramy nieba otworzył.
Jak deszcz spuścił mannę do jedzenia,
podarował im chleb niebieski.

Spożywał człowiek chleb aniołów,
zesłał im jadła do syta.
Wzbudził na niebie wiatr od strony wschodu,
mocą swą przywiódł wiatr południowy.

I zesłał na nich mięso jak chmurę pyłu,
ptaki skrzydlate jak morski piasek.
Sprawił, że pospadały na ich obóz,
dokoła ich namiotów.

Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki

(Mt 13,1-9)
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Dzisiejsze wspomnienie świętych Joachima i Anny przypomina nam, że pierwszym miejscem, z którego wychodzą ludzie święci, jest rodzina. Rodzina jako wspólnota osób jest również pierwotnym znakiem najdoskonalszej rodziny, jaką jest Trójca Święta. Rodzina jest miejscem świętym, gdyż przez powoływanie nowego życia uczestniczy w Bożym dziele stworzenia, dlatego też jest tak bardzo atakowana przez nieprzyjaciela. Świadomi świętości rodziny, umacniajmy się Chlebem eucharystycznym, aby z niego czerpać siłę do pokonywania codziennych trudności.

Joanna Woroniecka-Gucza, „Oremus” lipiec 2007, s. 119

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Sprawiedliwy z wiary żyć będzie

O Panie, mocą swoją udoskonal czyn płynący z mojej wiary (2 Tes 1, 11)

„Sprawiedliwy z wiary żyć będzie” (Rz 1, 17). Wiara powinna być światłem obejmującym całe życie chrześcijanina, a nie tylko chwile modlitwy. Na modlitwie nietrudno mówić: „Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego”; lecz kilka chwil potem, wobec trudnego obowiązku, niemiłej osoby, przykrej okoliczności, która zakłóca nasze plany, łatwo się zapomina, że tego wszystkiego chciał Bóg i przygotował to dla uświęcenia człowieka, że Bóg jest Ojcem i jako taki troszczy się o dobro każdego więcej, niż sam zainteresowany mógłby się o nie troszczyć. Zapomina, że Bóg jest wszechmocny i dlatego może pomóc w każdej trudności. Tracąc z oczu światło wiary, chrześcijanin gubi się w rozumowaniach i w protestach czysto ludzkich, poddaje się zniechęceniu podobnie jak ten, kto nie ma wiary. Tak, wierzy w Boga Ojca wszechmogącego, lecz nie do tego stopnia, by uznać Jego wolę lub przynajmniej dopust w każdym wydarzeniu i zwracać się do Niego we wszystkich okolicznościach. A jednak, dopóki światło wiary nie przeniknie wierzącego tak głęboko, że wszystko będzie odnosił do Boga i uzależniał od Niego, nie może powiedzieć, że światło wiary oświeca całe jego życie. Pewne dziedziny pozostają jeszcze w ciemności, umykają jeszcze spod jej światła. Kto żyje z wiary, nie oderwie się nigdy od Boga, lecz w każdej okoliczności zwróci się do swego Stwórcy i znajdzie w Nim skałę swojej obrony (Iz 17, 7-10). Abraham w niezwykle trudnych i ciemnych okolicznościach uwierzył Bogu bez wahania i zasłużył sobie na nazwę „przyjaciela Boga” (Jk 2, 23); przyjaźń zaś wskazuje właśnie na stałe kontakty, ufne odwoływanie się, poleganie na drugim bez zastrzeżeń.

Kto żyje z wiary, mówi bł. Elżbieta od Trójcy Św. — „nie odwołuje się nigdy do przyczyn drugorzędnych, lecz tylko do Boga... wówczas nie popadnie się w przeciętność, nawet wykonując najzwyklejsze czynności, ponieważ nie w nich żyje, lecz wznosi się ponad nie” (Lt 268). Ponad wszystkie okoliczności i wszelkie ziemskie kontakty człowiek wiary widzi rękę Boga, zauważa Jego plany, przyjmuje Jego wezwania, lgnie do Niego.

O Panie, spraw, aby moja wola wsparta łaską oddaliła się od wszystkiego, co ziemskie, biegła zawsze do Ciebie i z wiarą przyjmowała wszystko z Twoich rąk. Jedyne, prawdziwe życie duszy polega na tym, by zapominała o sobie samej, a myślała o Tobie, zajmowała się tylko Twoimi sprawami. Daj mi zrozumieć, że w życiu wiary nic nie zdoła przeszkodzić miłości, owszem, wszystko jest środkiem, nawet ciemność tej wiary jest istotnym i zdrowym pożywieniem dla miłości.
Boże mój, biegnę do Ciebie, gdyż rozmiłowałam się w Tobie; rozmiłowałam się w Tobie przez wiarę i wiedzę. Spraw, abym zawsze chciała tego, czego Ty chcesz, abym mogła żyć Twoim życiem, przekształcając się w Ciebie. Niechaj moja wola skłania się nieustannie, bez wytchnienia, ku Tobie, niechaj dusza moja patrzy tylko w Ciebie, by mogła zdążać zawsze do Ciebie.
Ty wnikasz wszędzie swoją dobrocią, swoją miłością nieskończoną i swoją wszechmocą. O Panie, daj mi wiarę bardzo prostą, aby dusza chroniła się w niej niemal instynktownie, bez jakiegokolwiek zastanawiania się, i zażywała w pokoju dóbr płynących z tej prawdy jak ze źródła ożywczego. Spraw, abym z prostotą i wiarą postępowała i wytrwała w tej prawdzie jako w moim centrum i spokojnym schronieniu, w którym nic nie może mi zaszkodzić, jeśli trwam w nim ukryta. Powinnam śmiało patrzeć na Twoją dobroć ponad wszelką dobroć i na Twoją miłość ponad wszelką miłość, w Twoją wszechmoc przewyższającą wszelką moc; mieszkać, ukrywać się, żyć w tej miłości i przyodziewać się nią; lecz przede wszystkim wierzyć, ponieważ sprawiedliwy żyje z wiary. Panie, spraw, abym wierzyła, abym na ślepo zaufała Tobie (zob. B. M. Teresa de Soubiran).

O Panie, cóż by mi pomogło, by dostąpić usprawiedliwienia, uwierzyć sercem, jeśli potem usty waham się wyznać to, w co uwierzyłem sercem? Ty widzisz wiarę we wnętrzu duszy; lecz to nie wystarcza...
O Chryste Panie, spraw, abym nigdy nie wstydził się Twojego imienia, lecz raczej dopuść, aby mnie wyszydzano, że wierzę w ukrzyżowanego, w skazańca; lecz gdybyś nie przelał swojej krwi, grzechy moje istniałyby jeszcze (św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 432

Do góry

Książka na dziś

Ewangelia 2018. Droga, Prawda i Życie. Miękka oprawa. Mały format

Ewangelia 2018. Droga, Prawda i Życie. Miękka oprawa. Mały format

Książka jest podstawową pomocą dla każdego, kto chce uczynić słowo Boże stałym, codziennym towarzyszem swojego życia oraz chce je rozważać według klucza roku liturgicznego. Książka zawiera pełny tekst Ewangelii na każdy dzień 2018 roku oraz odnośniki do czytań biblijnych na dany dzień. Każda Ewangelia została opatrzona rozważaniem oraz krótką modlitwą inspirowaną słowem Bożym. Pomagają one ukierunkować osobistą refleksję i pełniej zrozumieć nauczanie Chrystusa. W książce znajdują się również przypomnienia o uroczystościach i świętach kościelnych, o liturgicznych wspomnieniach świętych i błogosławionych rozważania Drogi krzyżowej, Różańca, tekst Godzinek o Najświętszej Maryi Panny, najważniejsze litanie, Kompletę i wiele innych modlitw.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

27 LIPCA 2017

Czwartek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Wj 19,1-2.9-11.16-20b)
Było to w trzecim miesiącu od wyjścia Izraelitów z Egiptu; w tym dniu przybyli oni na pustynię Synaj. Wyruszyli z Refidim, a po przybyciu na pustynię Synaj rozbili obóz na pustyni. Izrael obozował tam naprzeciw góry. Pan rzekł do Mojżesza: Oto Ja przyjdę do ciebie w gęstym obłoku, aby lud słyszał, gdy będę rozmawiał z tobą, i uwierzył tobie na zawsze. A Mojżesz oznajmił Panu słowa ludu. Pan powiedział do Mojżesza: Idź do ludu i każ im się przygotować na święto dziś i jutro. Niechaj wypiorą swoje szaty i niech będą gotowi na trzeci dzień, bo dnia trzeciego zstąpi Pan na oczach całego ludu na górę Synaj. tak że cały lud przebywający w obozie drżał ze strachu. Mojżesz wyprowadził lud z obozu naprzeciw Boga i ustawił u stóp góry. Góra zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu i uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra bardzo się trzęsła. Głos trąby się przeciągał i stawał się coraz donośniejszy. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród grzmotów. Pan zstąpił na górę Synaj, na jej szczyt. I wezwał Mojżesza na szczyt góry, a Mojżesz wstąpił.

(Dn 3,52-56)
REFREN: Chwalebny jesteś, wiekuisty Boże

Błogosławiony jesteś, Panie, Boże naszych ojców,
pełen chwały i wywyższony na wieki.
Błogosławione niech będzie Twoje imię
pełne chwały i świętości.

Błogosławiony jesteś w przybytku świętej chwały Twojej,
Błogosławiony jesteś na tronie Twego królestwa.
Błogosławiony jesteś Ty, który spoglądasz w otchłanie,
i na Cherubach zasiadasz,
Błogosławiony jesteś na sklepieniu nieba.

(Mt 13,10-17)
Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Żeby dostrzec duchowy świat, potrzeba duchowych zmysłów. Mogłoby się wydawać, że Jezus, przekazując tajemnice królestwa Bożego w przypowieściach, pomija niektórych ludzi, ukrywa przed nimi prawdę. Nic podobnego! „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha” (Mt 11,5), a kto ma oczy do patrzenia, niechaj patrzy. To, na ile zdolni jesteśmy przyjąć Boże Objawienie, zależy od naszego otwarcia i wrażliwości – tylko czy naprawdę chcemy widzieć i słyszeć?

O. Łukasz Kubiak OP, „Oremus” lipiec 2005, s. 96

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Wezwani do nadziei

O Boże, dawco nadziei, niech nadzieja żyje we mnie przez moc Ducha Świętego (Rz 15, 13)

„Każdy stosownie do własnych darów i zadań winien bez ociągania kroczyć drogą wiary żywej, która wzbudza nadzieję i działa przez miłość” (KK 41). To stanowi dynamizm życia chrześcijańskiego opartego całkowicie na cnotach teologicznych. Wiara nie tylko upewnia człowieka o istnieniu Boga, lecz także mówi mu, że Bóg jest dobrocią, pięknością, mądrością, opatrznością, miłością nieskończoną, która pragnie się mu dać jako jego dobro, własność i szczęśliwość wieczna. Wówczas zapala się w sercu pragnienie posiadania tego Boga, tak wielkiego i dobrego. Czy to będzie możliwe? Tak, ponieważ sam Bóg zechciał być celem i najwyższym dobrem człowieka. Bóg jest celem człowieka również jako zwykłego stworzenia, lecz jedynie na płaszczyźnie przyrodzonej: zachowując prawa nadane w chwili stworzenia, człowiek mógłby osiągnąć pewne posiadanie przyrodzone Boga, jednak nie mógłby pragnąć posiadania Boga w samym sobie ani dostąpić uczestnictwa w wewnętrznym życiu Boga, w Jego życiu jako Trójcy. Tylko teologiczna cnota nadziei, udzielona mu darmo „przez moc Ducha Świętego” (Rz 15, 13), daje to prawo. Nadzieja odpowiada wyraźnemu powołaniu, jakie człowiek zawdzięcza szczodrobliwości Bożej: „Jest jedna nadzieja, do jakiej zostaliście wezwani” (Ef 4, 4), mówi św. Paweł, nadzieja początkowego posiadania Boga, już tutaj na ziemi, przez łaskę i cnoty teologiczne, i posiadania pełnego i wiecznego w szczęśliwości niebieskiej. Każdy chrześcijanin jest powołany do nadziei teologicznej, która ma za przedmiot Boga, a dzięki której stał się zdolny do osiągnięcia tego najwyższego celu. Cudowna to łaska Boga, który stworzył człowieka dla siebie, uczynił go swoim dzieckiem i uczestnikiem swojej boskiej natury właśnie dlatego, by móc być przedmiotem jego nadziei, ostatecznym celem życia i szczęśliwości wiecznej. Toteż prawdziwy chrześcijanin żyje „oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa, który wydał samego siebie za nas, aby odkupić nas od wszelkiej nieprawości” (Tt 2, 13-14).

O Boże mój, od wieków — wieczności, Twoja szczęśliwość polega na poznaniu, jakie masz o sobie samym, na poznaniu, które należy jedynie do Ciebie samego... Kim ja jestem, Boże mój, że chcesz, aby moja szczęśliwość polegała właśnie na tym, na czym polega Twoja? Abyś mi udzielił łaski nie tylko oglądania Cię, lecz także uczestniczenia w Twojej radości? Przygotuj mnie do niej, naucz mnie pragnąć jej!
Boże mój, czy kiedyś będę mógł Cię oglądać? Jakie widzenie można by porównać do widzenia Ciebie? Czy ujrzę zdrój tej łaski, która mnie oświeca, umacnia, daje pociechę? Jeśli pochodzę od Ciebie, jeśli mnie stworzyłeś, jeśli żyję w Tobie, o Panie, obym mógł także powrócić do Ciebie i pozostać z Tobą na zawsze (J. H, Newman).

Żywa nadzieja w Tobie, o Boże, dodaje duszy takiej żywotności, odwagi i tak podnosi ją ku rzeczom wiecznym, że w porównaniu z tym, czego oczekuje, wszelkie dobro doczesne wydaje się jej — jak jest rzeczywiście — martwe, bez krasy i piękna, i bez żadnej wartości.
Spraw, o Panie, abym umocniony tą nadzieją, odrzucał wszystkie szaty i zwyczaje świata, i w żadnej rzeczy nie pokładał serca, niczego nie spodziewał się od świata, a żył odziany jedynie nadzieją życia wiecznego... Spraw, abym podnosił oczy i patrzył tylko na Ciebie... a nie oczekiwał żadnego dobra skądinąd... Jak oczy służącej zwrócone Są na ręce jej pani, tak oczy moje ku Tobie, Panie Boże, dopóki się nie zmiłujesz nade mną, ufającym w Tobie... Spraw, abym spoglądał zawsze tylko na Ciebie i nie zwracał oczu na nic innego i szukał zadowolenia tylko w Tobie, wówczas będę tak miły Tobie, że otrzymam od Ciebie tyle, ile się spodziewam (św. Jan od Krzyża: Noc ciemna II, 21, 6-8).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 435

Do góry

Książka na dziś

Widząc miłość, widzisz Trójcę. Medytacje nad Hymnem o miłości św. Pawła (CD)

Widząc miłość, widzisz Trójcę. Medytacje nad Hymnem o miłości św. Pawła (CD)

ks. Robert J. Woźniak

Czas trwania: 3h 47 minutKonferencje zebrane na tej płycie są próbą odzyskania prawdziwego sensu miłości. Odkrywają one znaczenie miłości opisanej przez św. Pawła w jego sławnym hymnie z trzynastego rozdziału Pierwszego Listu do Koryntian. Czytamy ten tekst nie jako wykładnię oryginalnych pomysłów Apostoła Narodów, ale jako owoc jego spotkania z Chrystusem - żywą ikoną miłości, jaką są i żyją Ojciec, Syn i Duch Święty. Taka lektura pokazuje, że Pawłowy tekst nie jest tanim harlequinem, ale wyrazem życiowego realizmu Apostoła. W tym znaczeniu staje się on dla nas pewnego rodzaju mapą prowadzącą do prawdziwie szalonej miłości, która nigdy się nie kończy.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

28 LIPCA 2017

Piątek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Wj 20,1-17)
Mojżesz wyprowadził lud z obozu naprzeciw Boga i ustawił u stóp góry. Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań. Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy. Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie. Nie będziesz zabijał. Nie będziesz cudzołożył. Nie będziesz kradł. Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego.

(Ps 19,8-11)
REFREN: Słowa Twe, Panie, dają życie wieczne

Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę,
Świadectwo Pana niezawodne, uczy prostaczka mądrości.
Jego słuszne nakazy radują serce,
jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy.

Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki,
sądy Pana prawdziwe, a wszystkie razem słuszne,
cenniejsze nad złoto, nad złoto najczystsze,
słodsze od miodu płynącego z plastra.

(Łk 8,15)
Błogosławieni, którzy sercem szlachetnym i dobrym zatrzymują słowo Boże i wydają owoc przez swą wytrwałość.

(Mt 13,18-23)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Posłuchajcie co znaczy przypowieść o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Nie da się wypełnić Prawa Bożego, kierując się wyłącznie poczuciem obowiązku – tak łatwo się załamać, zatracić poczucie sensu, dać się przygnieść troskom czy powalić dawnym nałogom. Potrzebna jest głęboka przemiana serca – aby stało się szlachetne, dobre, otwarte na słowo Boże. Jezus w Eucharystii jednoczy się z nami, ofiarowuje swoją bliskość, upodabnia nas do siebie, byśmy mogli z Jego pomocą „wyjść z domu niewoli” i prowadzić nowe życie.

Mira Majdan & Agnieszka Wędrychowska, „Oremus” lipiec 2001, s. 108

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Chrystus nasza nadzieja

Cała moja ufność jest w Tobie, „Chryste Jezu, nasza nadziejo” (1 Tm 1, 1)

„W owym czasie byliście... bez nadziei i bez Boga na tym świecie” (Ef 2, 12) napisał św. Paweł do Efezjan wspominając czas, kiedy żyli jeszcze w pogaństwie. Jak wielki smutek cechuje życie „bez nadziei”! Jedyną trwałą nadzieją człowieka jest Bóg, prawdziwy Bóg, który od zarania ludzkości przedstawił się jako Bóg Obietnicy, Bóg zbawiciel swojego ludu. Wężowi oszustowi, który skusił człowieka do grzechu, zapowiada porażkę ze strony „nasienia niewiasty”, czyli jej potomstwa (Rdz 3, 15): jest to pierwsza obietnica pozwalająca domyślać się Mesjasza. Obietnica zostaje ponowiona Abrahamowi: „Uczynię z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił... Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny... Przymierze moje zawieram pomiędzy Mną a tobą oraz twoim potomstwem... jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim, a potem twego potomstwa” (Rdz 12, 2; 17, 6-7). Kiedy po ludzku mówiąc zawiodły wszystkie nadzieje, niespodziewane narodziny Izaaka dają początek obiecanemu potomstwu: oto lud Izraela, który Bóg wybiera jako „swój naród”, chroni przed bałwochwalstwem, zachowuje od wojen, zniszczenia, niewoli i poprzez zmienne koleje losu w ciągu wieków prowadzi do spełnienia się obietnicy: narodzin Odkupiciela. Całe dzieje Izraela są nastawione na nadzieję spełnienia” się obietnicy i na służeniu jej. Kościół założony przez Chrystusa Odkupiciela jest nowym Izraelem, nowym Ludem Bożym, dziedzicem obietnicy. Opierając się na tej myśli, św. Paweł poucza: „Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę” (Hbr 10, 23), Podstawą nadziei jest obietnica Boga, Jego wierność i wszechmoc wspomagająca, którą oddał na usługi ludzi, by doprowadzić ich do zbawienia. Szczęśliwszy od dawnego Izraela, nowy Lud Boży ma w Chrystusie najwyższy dowód wierności Boga. Jeśli nadzieja Izraela postępowała trochę po omacku, gdyż obietnica była jeszcze zakryta i wypełniała się powoli, to nadzieja chrześcijańska jest już jasno określona i pewnie skierowana do „Jezusa, naszej nadziei” (1 Tm 1, 1).

Ty, o Panie, jesteś moją nadzieją. Cokolwiek mam czynić lub opuścić, co znieść lub czego pragnąć, Ty, o Panie, jesteś moją nadzieją... to jest wyłączny powód mojego oczekiwania. Kto chce, niech wysuwa własne zasługi, chełpi się, że znosi ciężar dnia i spiekoty, niech mówi, że pości dwukrotnie w dzień sobotni, niech w końcu chwali się, że nie jest taki jak inni ludzie: dla mnie natomiast najlepszą rzeczą to przylgnąć do Ciebie, pokładać w Tobie, Panie Boże, moją nadzieję. Niechaj drudzy pokładają nadzieję w innych rzeczach, niech ufa, kto chce, w umiejętności lub przebiegłości światowej czy też w szlachectwie, w zaszczytach lub innych marnościach; ja, z miłości ku Tobie, uważam te wszystkie rzeczy za stratę i śmiecie, albowiem Ty, o Panie, jesteś moją nadzieją. Kto chce, niech pokłada nadzieję w niepewnych bogactwach, ja natomiast, poza Tobą, nie spodziewam się nawet potrzebnych rzeczy do życia, ufając właśnie w Twoim słowie, którym umocniony wyrzekłem się wszystkiego: Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane... Jeśli została mi obiecana nagroda, mam nadzieję otrzymać ją dzięki Twojej dobroci; jeśli powstaną przeciw mnie walki, jeśli świat się będzie srożył, a zżymał Zły, jeśli nawet samo ciało będzie się buntowało przeciw duchowi, ja będę ufał Tobie (św. Bernard).

O nadziejo, słodka siostro wiary, ty jesteś tą, która kluczami krwi otwierasz życie wieczne. Ty strzeżesz miasta duszy przed nieprzyjacielem zamętu; Ty nie zwalniasz kroku, aby szatan wskutek ciężkości win popełnionych nie mógł popchnąć duszy do rozpaczy; lecz mężna trwasz w cnocie, kładąc na wagę cenę krwi. Ty kładziesz koronę zwycięstwa na głowie wytrwałości, ufając, że posiądziesz ją dzięki krwi; ty wiążesz szatana zamętu więzami żywej wiary; ty zwyciężasz chytre podstępy, jakich używa względem duszy, by utrzymywać ją w nieustannych ciemnościach i udręczeniu (św. Katarzyna ze Sieny).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 439

Do góry

Książka na dziś

Niech będzie chwała i cześć, i uwielbienie. Adoracje Najświętszego Sakramentu

Niech będzie chwała i cześć, i uwielbienie. Adoracje Najświętszego Sakramentu

Książka zawiera głębokie medytacje eucharystyczne i piękne modlitwy, mocno osadzone we współczesności. Mamy nadzieję, że pomoże czytelnikom zanurzyć się w adoracji Tego, który nas zaprasza.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

29 LIPCA 2017

Sobota

Wspomnienie św. Marty

Dzisiejsze czytania

(1 J 4,7-16)
Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat3, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy4. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha5. My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata. Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.

(Ps 34,2-11)
REFREN: Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry.

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Wysławiajcie razem ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto biedak zawołał i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych,
aby ich ocalić.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry,
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.

Bójcie sie Pana, wszyscy Jego święci,
ci, co sie Go boją, nie zaznają biedy.
Bogacze zubożeli i zaznali głodu,
szukającym Pana niczego nie zbraknie.

(J 8,12b)
Ja jestem światłością świata, Kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

(J 11,19-27)
Wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga. Rzekł do niej Jezus: Brat twój zmartwychwstanie. Rzekła Marta do Niego: Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym. Rzekł do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Odpowiedziała Mu: Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat.

lub

(Łk 10,38-42)
W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

W dzisiejsze wspomnienie św. Marty, siostry Marii i Łazarza, stajemy wobec pytania, jak kochać Boga. W postawie Marty zachwyca nas miłość względem bliźnich, troska o ich potrzeby. Marta łączy miłość z żywą wiarą. Podobnie jak ona nie zawsze rozumiemy Boże słowa, Bożą wolę względem nas, ale zawsze możemy zaufać – powierzyć się Jezusowi. Prośmy dzisiaj, byśmy tak jak Marta byli ludźmi wiary, nadziei i miłości.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 122-123

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Nadzieja chwały

Panie, Tyś działem moim, dlatego pokładam nadzieję w Tobie (Lm 3, 24)

„Ojciec chwały... niech da wam światłe oczy serca, tak byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych” (Ef 1, 17-18). Tylko Bóg może dać zrozumieć chrześcijaninowi wielkość jego powołania do nadziei, która kieruje go pewnie do „dziedzictwa Boga wśród świętych”, czyli do uszczęśliwiającego posiadania Boga w życiu wiecznym, w łączności z całym tryumfującym Kościołem. Chrześcijanin jest człowiekiem w drodze do mety nadziemskiej; nie ma tutaj stałego mieszkania, jego serce nie zakotwiczyło się w dobrach doczesnych, lecz wznosi się ponad nie, ponieważ w nadziei ma jakby „kotwicę duszy, bezpieczną i silną, która przenika poza zasłonę [czyli do nieba], gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas” (Hbr 6, 19-20), by przygotować nam miejsce w swojej chwale.

Gdy nadzieja opanuje głęboko życie chrześcijanina, wtedy jednoczy wszystkie jego dążenia, wszystkie pragnienia i skierowuje je do Boga. Wówczas nie ma tam już miejsca dla tylu małych nadziei ziemskich jak poszanowanie i poklask ludzi, życie łatwiejsze i wygodniejsze, troska o pierwsze miejsce. Chrześcijanin nie gardzi rzeczywistościami ziemskimi, lecz używa ich i ceni sercem wolnym; zamiast przywiązywać się do nich, czyni z nich odskocznię, by podnieść się coraz wyżej, aż do osiągnięcia Boga. Życie przybiera w ten sposób cechę pielgrzymki, która tutaj na ziemi nie ma mety; nabiera znaczenia wyczekiwania, wigilii przepełnionej pragnieniami. Nie ma czasu do stracenia, nie ma miejsca na lenistwo i gnuśność dla tego, kto wzdycha do osiągnięcia Boga: każdy dzień powinien znaczyć jeden krok naprzód ku wieczności. „Tak więc, mając tę ufność — pisze św. Paweł — wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Mamy jednak nadzieję... i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana” (2 Kor 5, 6-8). Jest to okrzyk nadziei chrześcijańskiej, niecierpliwej, aby posiąść Boga; okrzyk ten wyraża się nie westchnieniami, lecz ochotnym czynem, by osiągnąć zamierzony cel: „Dlatego też staramy się Jemu podobać, czy to gdy z Nim, czy też gdy z daleka od Niego jesteśmy” (tamże 9).

Boże mój, Ty żądasz, abym Cię miłował więcej niż wszystkie Twoje stworzenia i więcej rzeczy wieczne niż doczesne, jak napisano: Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a wszystko to będzie wam dodane... Spraw, abym zrozumiał, że celem moim jest wieczność i że rzeczy doczesne są mi dane do użytku... tymczasem często, gdy szukam dóbr doczesnych, przestaję się troszczyć o nagrodę wieczną... lecz gdybym poszukiwał rzeczy niebieskich, już mój trud byłby owocny; istotnie, gdy dusza na modlitwie wzdycha do Twojej piękności, o mój Stworzycielu, wtedy rozpalona boskimi pragnieniami jednoczy się z dobrami niebieskimi, odrywa się od rzeczy niższych; w radosnej gorliwości swojej poszerza się, by lepiej zrozumieć, a rozumiejąc, rozpala się. Miłować rzeczy wyższe, to znaczy już wznosić się; i gdy człowiek z wielkim pragnieniem wzdycha do rzeczy niebieskich, w cudowny sposób zaczyna już kosztować właśnie tego, o co prosi, żeby otrzymał (św. Grzegorz Wielki).

O Panie, Ty jesteś tutaj na ziemi moją nadzieją, ale nie jesteś moim dziedzictwem tutaj, lecz w ziemi żyjących. Istotnie, ziemia ta jest krainą umierających: musimy stąd odejść. Ale ważne jest to, dokąd się pójdzie. Tutaj na ziemi idzie drogą swoją człowiek zły, idzie drogą swoją także dobry; nie znaczy to, że dobry odejdzie, a zły pozostanie tutaj, lub że zły odejdzie, a dobry pozostanie: odejdą obydwaj, lecz nie pójdą razem do tego samego kresu... Różne miejsca posiędą, ponieważ różne zasługi im towarzyszą...
Tutaj na ziemi podtrzymuje nas nadzieja, że tylko obiecane nam życie przyszłe będzie doskonałe, jako że tu na ziemi trwają jeszcze westchnienia, pokusy, utrapienia, cierpienia, niebezpieczeństwa... jesteśmy bowiem wygnańcami z daleka od Ciebie, Panie. Jeśli istotnie życiem jest być zjednoczonym z Tobą, to iść z dala od Ciebie jest śmiercią. A co nas pociesza? Nadzieja.
Spraw, o Panie, abyśmy żyli w nadziei; z nadziei wykwita chwała, śpiew na Twoją cześć... W czasie naszej uciążliwej pielgrzymki, wśród złości i zasadzek nieprzyjaciela, gdy przeszkadzają nam ze wszystkich stron pokusy świata i musimy żyć w trudzie i cierpieniu, spraw, aby nie opuściła nas nadzieja! (Św. Augustyn).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 442

Do góry

Książka na dziś

Modlitwa w czynie

Modlitwa w czynie

ks. Andrzej Muszala

Działanie i kontemplacja jednoczą się i stapiają ze sobą. Aby pozostać z Bogiem, dusza musi być posłuszna Duchowi Świętemu, który ją prowadzi tu lub tam, aby mogła wykonać swoje zadanie. Gdziekolwiek zostanie w ten sposób zaprowadzona, wszędzie spotka Boga, którego nosi w sobie, i zażywa Jego obecności w łagodnym świetle swego wewnętrznego doświadczenia. Nigdy nie jest bardziej aktywna i silna niż wtedy, gdy Bóg trzyma ją w odosobnieniu kontemplacji; nigdy nie jest mocniej zjednoczona z Bogiem i pogrążona w kontemplacji niż wtedy, gdy oddaje się pracom zgodnie z wolą Bożą, opanowana przez Ducha Świętego.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.