16 LIPCA 2017

Niedziela

XV niedziela zwykła

Dzisiejsze czytania

(Iz 55,10-11)
Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa.

(Ps 65,10-14)
REFREN: Na żyznej ziemi ziarno wyda plony

Nawiedziłeś i nawodniłeś ziemię,
wzbogaciłeś ją obficie.
Strumień Boży wezbrany od wody;
przygotowałeś im zboże.

I tak uprawiłeś ziemię:
nawodniłeś jej bruzdy, wyrównałeś jej skiby,
spulchniłeś ją deszczami, pobłogosławiłeś płodom.
Rok uwieńczyłeś swymi dobrami,
gdzie przejdziesz, wzbudzasz urodzaj.

Stepowe pastwiska są pełne rosy,
a wzgórza przepasane weselem,
łąki się stroją trzodami,
doliny okrywają się zbożem,
razem śpiewają i wznoszą okrzyki radości.

(Rz 8,18-23)
Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując - odkupienia naszego ciała.

Ziarnem jest słowo Boże, a siewca jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

(Mt 13,1-23)
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha! Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Jest takie ryzyko, że ziarno słowa Bożego pada na nie najlepszy grunt naszych serc. Potrzeba z naszej strony sporego wysiłku i wytrwałości, żeby do swego życia słowo Boże i je zachować. Czasem może nam się wydawać, że kiedy Bóg do nas mówi, to jakby „rzucał grochem o ścianę”… Ale jest też Jego obietnica, którą przypomina nam Izajasz: „Słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do mnie bezowocnie, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”.

o. Łukasz Kubiak OP, „Oremus” lipiec 2005, s. 50

Do góry

Ks. Edward Staniek

Trudno przekonać człowieka

Przypowieść o siewcy mówi o trudnościach, na jakie napotyka Bóg chcąc przekonać człowieka o tym, że Jego wymagania prowadzą do szczęścia. Bóg chcąc nas przekonać, posługuje się słowem. Z doświadczenia jednak wiemy, że aby kogoś przekonać, nie wystarczy samo przekazanie wiadomości. Przekonanie rodzi się dopiero po dobrowolnym przyjęciu słowa i dostosowaniu do niego swego sposobu myślenia.

Jakie są przeszkody utrudniające, a czasem wręcz uniemożliwiające Bogu przekonanie człowieka o słuszności Jego wymagań? Pierwszą z nich jest lekceważenie zła istniejącego na świecie. Wielu ludzi naszego wieku uważa, że zło to wyłącznie sprawa filozofii, że to pewne teoretyczne założenie potrzebne do tłumaczenia otaczającej nas rzeczywistości. Tymczasem zło jest konkretne i bardzo mocne. Każdy, kto zlekceważy zło istniejące w świecie, wcześniej czy później popełni błąd, za który zapłaci wysoką cenę.

Druga przeszkoda, uniemożliwiająca Bogu przekonanie człowieka o szczęściu ukrytym w wierze, to brak wytrwałości z naszej strony. Przekonanie obejmuje długi proces, to stopniowe dorastanie do wielkich wartości. Jeśli komuś zabraknie wytrwałości w zapuszczaniu korzeni w twardą rzeczywistość ewangelicznej gleby, ten nigdy nawet przez Boga nie zostanie przekonany. Oto obraz ziarna, które z braku korzeni zostało zniszczone przez słońce.

Trzecia przeszkoda, utrudniająca Bogu przekonanie człowieka o wartościach ewangelicznego życia, to brak krytycyzmu i dystansu wobec słowa płynącego ze świata. Doczesność przy pomocy wszystkich dostępnych środków propagandy ustawicznie usiłuje nas przekonać, że w niej znajdziemy prawdziwe szczęście. Kogo nie stać na zachowanie dystansu wobec tej argumentacji, nie potrafi dostrzec siły argumentów, jakie podaje Bóg. Oto obraz ziarna zagłuszonego przez ciernie.

Jedynie człowiek czujny wobec zła, wytrwały w rozwoju swej osobowości i krytyczny wobec argumentów, jakie podaje świat, jest w stanie podjąć słowo Boże i odkryć jego wartość.

W przypowieści o siewcy warto dostrzec jeszcze jedną prawdę. Ptaki zniszczyły jedno ziarno, słońce z powodu braku korzeni spaliło drugie, ciernie zagłuszyły trzecie, natomiast czwarte wydało owoc stokrotny. Poznajemy tu coś z tajemnicy strategii Boga. Stwórca godzi się na to, by wiele ziaren zostało zniszczonych, ponieważ z jednego, wypielęgnowanego aż do żniwa, wysypie się sto innych ziaren. Zło musi rozpoczynać niszczenie od nowa, mając przed sobą jeszcze trudniejsze zadanie. Dotykamy sekretu chrześcijańskiego optymizmu. Jeżeli ktoś z nas otworzy się na Boga i zechce, by Bóg go przekonał, wyda w swym życiu owoc obfity. Jeśli nawet zło go dosięgnie, gdy kłos jego serca będzie już pełen, wysypie się z niego nowe cenne ziarno, które w następnym pokoleniu będzie owocowało na ziemi.

Ks. Edward Staniek

 

Słowo ziarnem

Bóg porównuje swoje słowo do ziarna. Ma ono wielką moc. Siła życia, a więc to czego nie posiada cała ziemia, cały kosmos, jest ukryta w maleńkim ziarnie. Potęga tej siły ujawnia się jednak dopiero z chwilą uruchomienia procesu rozwojowego, do czego jest potrzebna woda i słońce.

Gleba ludzkiego serca ma zapewnić to, co jest potrzebne do owocowania Bożego słowa. Dopiero ta wzajemna współpraca Bożej siły życia z glebą gwarantuje odpowiednie owoce. Ale nie tylko słowo Boga jest ziarnem, nasze ludzkie słowo skierowane do drugiego człowieka też jest ziarnem. Różnica jednak między Bożym słowem a naszym, ludzkim, jest wielka. Boże słowo jest zawsze dobre, pełne życia i świętości. Nasze słowa ludzkie bywają puste, zawodzą, nie mają w sobie siły życia. Co więcej, mogą być nawet ziarnem złym.

Istnieje jeszcze dodatkowa tajemnica naszego słowa. O ile nasze dobre słowo rzadko wydaje owoce, o tyle złe ma tendencję do błyskawicznego wydawania stokrotnego owocu. Można skierować do kogoś tysiąc słów pełnych życzliwości i troski o jego dobro, a jeśli z tego tysiąca przyjmie przynajmniej jedno słowo i zamieni w czyn, to sukces jest już duży. Wystarczy natomiast jedno słowo złe rzucić w jego serce, a w krótkim czasie ono właśnie wydaje owoc obfity. To dramat wielu rodziców, wychowawców, nauczycieli.

Ludzkie serce jest glebą nieurodzajną dla słowa dobrego i niezwykle urodzajną dla słowa złego. To zmusza do wielkiej odpowiedzialności za każde wypowiedziane i przyjęte słowo. Warto uważnie prześledzić tę dziwną „urodzajność” gleby ludzkiego serca. Ona jest tak skażona, że ziarno dobrego słowa, ludzkiego i Boskiego, w niej obumiera, a ziarno złego rozrasta się bujnie jak chwasty.

W tej sytuacji trzeba mieć na uwadze kilka zasadniczych wytycznych. Skoro gleba naszego serca jest bardziej podatna na słowo świata, ciała, ducha zła, niż na słowo Boga, trzeba ją tak uprawiać, by nie dopuścić do zakorzenienia się w niej ziarna złego słowa. Ono nie może nawet paść na glebę naszego serca, nie mówiąc już o zapuszczeniu korzenia.

Biorąc natomiast pod uwagę nasze słowa skierowane do innych ludzi, trzeba je zawsze dokładnie przesiać przez sito wrażliwego sumienia, by nigdy z naszych ust nikt nie słyszał słowa złego. Nie możemy siać ziarna słowa złego w serca swoich bliskich, bo sami będziemy odpowiedzialni za jego owoce. Ono szybko dojrzewa i przenosi się w serca innych ludzi wiatrem plotki, obmowy, oczernienia. A nad procesem jego dalszego rozsiewania nie będziemy już w stanie zapanować.

Trzeba wreszcie szukać wspólnoty z ludźmi, którzy znają wagę dobrego słowa i niebezpieczeństwo ukryte w słowie złym. Taka wspólnota, w której trwa od rana do wieczora siew dobrego słowa, a równocześnie ciągła praca nad usuwaniem ziarna chwastów rzucanych przez świat, jest najlepszą gwarancją urodzajności gleby naszego serca. W takiej wspólnocie ona będzie wydawać owoc stokrotny – wielbiąc Boga i ubogacając serca innych ludzi.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

O Panie, spraw, aby oczy nasze widziały i uszy słyszały (Mt 13, 16)

Moc i skuteczność słowa Bożego są głównym tematem dzisiejszej liturgii.,, Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju... — mówi Pan — tak słowo, które wychodzi z ust moich: nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem” (Iz 55, 10-11; I czytanie). Słowo Boże sprawia zawsze to, co wyraża: wystarczyło jedno „fiat — niech się stanie”, by powołać z nicości cały wszechświat i dać życie wszystkim stworzeniom. Kiedy człowiek, zamiast odpowiedzieć z miłością na słowo stwórcze, zbuntował się, wtedy inne słowo, obietnica Zbawiciela, powtarzane w ciągu wieków w najrozmaitszy sposób, zapewniło mu zbawienie i skierowało do Boga. Kiedy nadeszła pełnia czasów, Bóg nie posyłał już do ludzi prostych słów, lecz swoje Słowo przedwieczne. Słowo przyjęło naturę ludzką, stało się ciałem, zostało nazwane Jezusem Chrystusem i. przyszło zasiać w sercu ludzi słowo Boże.

To jest właśnie temat przypowieści o siewcy, którą czytamy w dzisiejszej Ewangelii (Mt 13, 1-23). „Siewcą, który wyszedł siać” (tamże 3), jest właśnie Jezus, a ziarnem, które sieje, „jest słowo Boże” (Łk 8, 11), jakie On — Słowo nie stworzone — posiada w samym sobie i przekazuje ludziom w języku ludzkim. Słowo Jego zatem ma moc i skuteczność boską, jest najbardziej płodnym ziarnem zdolnym wydać zbawienie, świętość, życie wieczne.

A jednak — głosi przypowieść — to samo ziarno w jednej ziemi wydaje obfite owoce, a w innych zgoła nic. Na tym polega tajemnica wolności człowieka wobec darów Boga. Jezus wszędzie sieje słowo: nie odmawia go nawet grzesznikom zatwardziałym, ludziom powierzchownym i roztargnionym, oddającym się całkowicie przyjemnościom lub zajmującym się tylko doczesnymi sprawami, ludziom przyrównanym w przypowieści do drogi wydeptanej, do gruntu kamienistego lub ciernistego. Oto wielkie miłosierdzie Pana! W porządku duchowym, istotnie, nawet „kamienie mogą się zmienić i stać się ziemią urodzajną, a wydeptana droga może przestać być deptaną i otwartą dla wszystkich przechodniów, przemieniając się w urodzajne pole. Nawet ciernie mogą zniknąć, by pozwolić rosnąć i owocować z całą swobodą posianemu ziarnu”. Jeśli taka przemiana nie dokona się we wszystkich, „wina nie będzie siewcy, lecz tych, którzy nie chcieli zmienić życia” (św. Jan Chryzostom). Straszliwa rzecz, lecz prawdziwa: człowiek może zamknąć się na słowo Boga, odrzucić je, a więc sam z siebie uczynić je nieskutecznym. Wówczas słowo obróci gdzie indziej swoją płodność, powodując nadzwyczajną obfitość owoców zrodzonych „w ziemi dobrej”, czyli w tym, kto „słucha słowa i rozumie je” (Mt 13, 23), a w końcu wykonuje. Również w nich owoc nie będzie jednaki, lecz proporcjonalny do usposobienia każdego: „jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny” (tamże). Dlatego Jezus, zanim wyjaśnił przypowieść, przypomniał uczniom to, co powiedział Izajasz swoim współczesnym: „stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby... swym sercem nie rozumieli i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił” (tamże 15). Jest więc nad czym zastanawiać się i prosić, aby łaska Boża zachowała wierzących od takiej zatwardziałości. Ale też na pewno człowiek słuchający z dobrą wolą słowa Bożego, osiągnie zeń owoc i będzie zażywał szczęśliwości zapowiedzianej przez Pana: „Szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą” (tamże 16).

„Oto siewca wyszedł siać”. Skąd wyszedłeś lub jak wyszedłeś, Panie, Ty, który jesteś obecny wszędzie i wszystko napełniasz? Kiedy zbliżyłeś się do nas, wcielając się, niewątpliwie nie uczyniłeś tego przenosząc się z jednego miejsca na drugie, lecz przyjmując naturę ludzką i nawiązując – łączność i nową styczność z nami. Ponieważ my nie mogliśmy wejść tam, gdzie Bóg mieszka, bo grzechy nasze stanowiły jakby mur zagradzający nam drogę, Ty sam przyszedłeś, by uprawiać i pielęgnować tę ziemię i zasiać w niej słowo cnoty i miłości...
O Jezu, Ty ofiarujesz wszystkim wspaniałomyślnie swoje słowo i swoją naukę. Jak siewca nie robi różnicy wobec ziemi, na której pracuje, lecz rzuca po prostu wszędzie, tak i Ty, głosząc słowo, nie czynisz różnicy między bogatym i biednym, mądrym, nieuczonym, człowiekiem gorliwym a leniwym, odważnym a małodusznym, lecz mówisz do wszystkich bez różnicy.
Spraw, o Panie, abym słuchał z uwagą i przypominał sobie wytrwale Twoją naukę i wykonywał ją mężnie i pilnie, gardząc bogactwami i oddalając się od wszystkich niepokojów życia światowego... Spraw, abym umocnił się pod każdym względem i rozważał Twoje słowa, zapuszczając głęboko korzenie i oczyszczając się ze wszystkich przywiązań światowych (św. Jan Chryzostom).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 387

Do góry

Książka na dziś

Sztuka wiernej miłości

Sztuka wiernej miłości

Olivier Florant, Marie-Noël Florant

Książka: – uczy dostrzegać schematy, utarte przekonania, które przeszkadzają prawdziwie poznać drugą osobę, – określa minimum dojrzałości, które pozwala na zbudowanie solidnych fundamentów związku, – podpowiada, jak odróżnić miłość od zakochania, – rozwija temat intymności małżeńskiej i przyjaźni w miłości, – odpowiada na pytanie, jak dobrze przeżyć okres płodny, – dotyka poważnych problemów w związkach – kłótni, kryzysów, zdrad czy homoseksualizmu jednego z małżonków.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

17 LIPCA 2017

Poniedziałek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Wj 1,8-14.22)
Rządy w Egipcie objął nowy król, który nie znał Józefa. I rzekł do swego ludu: Oto lud synów Izraela jest liczniejszy i potężniejszy od nas. Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, ażeby się przestał rozmnażać. W wypadku bowiem wojny mógłby się połączyć z naszymi wrogami w walce przeciw nam, aby wyjść z tego kraju. Ustanowiono nad nim przełożonych robót publicznych, aby go uciskali ciężkimi pracami. Budowano wówczas dla faraona miasta na składy: Pitom i Ramses. Ale im bardziej go uciskano, tym bardziej się rozmnażał i rozrastał, co jeszcze potęgowało wstręt do Izraelitów. Egipcjanie bezwzględnie zmuszali synów Izraela do ciężkich prac i uprzykrzali im życie uciążliwą pracą przy glinie i cegle oraz różnymi pracami na polu. Do tych wszystkich prac przymuszano ich bezwzględnie. Faraon wydał wtedy całemu narodowi rozkaz: Wszystkich nowo narodzonych chłopców Hebrajczyków należy wyrzucić do rzeki, a dziewczynki pozostawić przy życiu.

(Ps 124,1-8)
REFREN: Naszą pomocą jest nasz Pan i Stwórca

Gdyby Pan nie był po naszej stronie,
przyznaj, Izraelu,
gdyby Pan nie był po naszej stronie,
gdy ludzie przeciw nam powstali.

Wtedy pochłonęliby nas żywcem,
gdy gniew ich przeciw nam zapłonął,
wówczas zatopiłaby nas woda,
potok by popłynął nad nami,
wówczas potoczyłyby się nad nami wezbrane wody.

Błogosławiony Pan, który nas nie wydał na pastwę ich zębom.
Dusza nasza jak ptak się wyrwała z sideł ptaszników,
sidło się podarło i zostaliśmy uwolnieni.
Nasza pomoc w imieniu Pana,
który stworzył niebo i ziemię.

(Mt 10,40)
Kto przyjmuje apostoła, przyjmuje Chrystusa, a kto przyjmuje Chrystusa, przyjmuje Ojca, który Go posłał.

(Mt 10,34-11,1)
Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić [Ewangelię] w ich miastach.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Chrystus nie obiecuje błogostanu tym, którzy przyjmują Jego nauczanie. Przeciwnie, wiara w Niego może stać się przyczyną podziałów, nawet w gronie rodzinnym. Bo sposób życia, do którego nas zaprasza Chrystus, tak bardzo nie przystaje do ludzkich wyobrażeń o szczęściu. Mamy kochać Boga bardziej niż naszych najbliższych, oddać Mu wszystko, nie szukać spełnienia swoich pragnień, lecz – tak jak On – podjąć krzyż. Życie, na pozór stracone, zyska wtedy swój pełny sens. Będziemy cali dla innych, kochając ich tak, jak nas kocha Chrystus.

Paweł Bieliński, „Oremus” lipiec 1997, s. 59

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Bóg miłosierny i łaskawy

„Ty, Panie, jesteś Bogiem miłosiernym i łaskawym, bardzo łagodnym i wiernym” (Ps 86,15)

Bóg objawiając się Mojżeszowi nazwał się „miłosiernym, litościwym, cierpliwym, bogatym w łaskę i wierność, zachowującym swą łaskę w tysięczne pokolenia, przebaczającym niegodziwość, niewierność, grzech” (Wj 34, 6-7), Miłość Boga ku człowiekowi przybiera szczególną cechę, odpowiednią dla jego słabości, cechę miłosierdzia. Miłosierdzie jest miłością pochylającą się nad nędznymi, aby ich podnieść, uleczyć, wzbogacić. Bóg, nieskończona miłość, pragnie zaradzić potrzebom człowieka: swoją dobrocią pragnie uleczyć jego złość, a swoją mądrością jego niewiedzę, czystością zaś jego nieczystość, mocą słabość. „Jak się lituje Ojciec nad synami, tak Pan się lituje nad tymi, co się Go boją. Wie On, z czego jesteśmy utworzeni, pamięta, że jesteśmy prochem” (Ps 103, 13-14). Bóg nienawidzi grzechu, lecz jeśli z tego powodu jest zmuszony cofnąć swoją przyjaźń, czyli łaskę od grzesznika, to i tak Jego miłosierdzie umie znaleźć sposób, aby go dalej miłować. Nie mogąc go miłować jako przyjaciela, miłuje go zawsze jako dzieło rąk swoich, miłuje go ze względu na dobro, które w nim pozostało i korzysta z tego, aby go przywieść do nawrócenia. Kiedy wreszcie grzesznik się opamięta, Bóg nie zwleka i przygarnia go do siebie z jeszcze większą miłością. Pan, zwracając się do Jerozolimy upadłej w grzechy, mówił: „Na krótką chwilę porzuciłem ciebie, ale z ogromną miłością cię przygarnę. W przystępie gniewu ukryłem przed tobą na krótko swe oblicze, ale w miłości wieczystej nad tobą się ulitowałem” (Iz 54, 7-8). Miłosierdzie Boga jest tak wielkie, że żaden grzech, nawet najhaniebniejszy, byle tylko został obżałowany, nie może go wyczerpać lub powstrzymać. Tylko pyszna wola człowieka, który się zamyka we własnej nędzy, gardząc miłosierdziem Bożym, ma tę smutną moc. Przypomina to, dla naszego upomnienia pieśń Najświętszej Maryi Panny: „Pan rozprasza pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia” (Łk 1, 51-53).

O wieczne miłosierdzie, które zakrywasz błędy stworzeń Twoich! Nie dziwię się, że mówisz do tych, co porzucają grzech śmiertelny i wracają do Ciebie: Nie będę pamiętał, że kiedykolwiek Mnie obraziłeś. O niewysłowione miłosierdzie, nie dziwię się, że mówisz to do tych, którzy porzucają grzech, skoro mówisz o tych, co Cię prześladują: Chcę, abyście modlili się za nich, iżbym uczynił im miłosierdzie. O miłosierdzie, które wypływa z Boskości Twojej, Ojcze wieczny, które rządzi przez moc Twą całym światem! Przez miłosierdzie Twoje zostaliśmy stworzeni i przez miłosierdzie Twoje zostaliśmy na nowo stworzeni we krwi Syna Twojego. Miłosierdzie Twoje zachowuje nas. Miłosierdzie kazało Synowi Twemu rozstrzygnąć bój na drzewie krzyża. Wtedy życie pokonało śmierć, a przez śmierć dało życie...
Miłosierdzie Twoje daje życie i daje światło, i daje nam poznać Twoje zmiłowanie dla każdego stworzenia, dla sprawiedliwych i grzeszników. Na wysokości nieba Twoje miłosierdzie jaśnieje w świętych Twoich. Gdy spojrzę na ziemię, ziemia opływa w miłosierdzie Twoje. W ciemnościach piekła świeci miłosierdzie Twoje, bo nie zadajesz potępionym tak wielkiej kary, na jaką zasłużyli. Miłosierdzie Twoje łagodzi sprawiedliwość; przez miłosierdzie obmyłeś nas we krwi, przez miłosierdzie zechciałeś obcować z Twymi stworzeniami. O szaleńcze miłości! Nie dość Ci było wcielić się, że jeszcze zechciałeś umrzeć?...
O miłosierdzie! Serce się spala na myśl o Tobie, bo gdziekolwiek zwrócę ducha, nie znajdę nic prócz miłosierdzia. O Ojcze wieczny, przebacz ciemnocie mojej, że ośmieliłam się mówić w obliczu Twoim, lecz miłość miłosierdzia Twojego wybaczy mi w obliczu dobroci Twojej (św. Katarzyna ze Sieny: Dialog 30).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 395

Do góry

Książka na dziś

Aktualizacja Mszy

Aktualizacja Mszy

Piotr Krzyżewski

Po przeczytaniu tej książki uśmiechniesz się i powiesz: – Idę, bo mnie tam chcą i lubią. — Kto cię tam chce?! — zapytają. — Nie mam pewności, czy wszyscy – odpowiesz – ale na pewno jest jeden taki. Zorganizował przyjęcie paschalne (niektórzy mówią: „Wieczerzę Pańską”, jeszcze inni nazywają to Mszą, Eucharystią) i zaprosił mnie. To Jezus. Łączy nas męska przyjaźń. Siadam z Nim do stołu. Gadamy, jemy, świętujemy. Warto zaktualizować swój "system” wiary, żeby odczuć radość z niedzielnej Mszy, przeżyć przy stole w doborowym towarzystwie coś prostego, rodzinnego, a zarazem wzniosłego, niebiańskiego wręcz.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

18 LIPCA 2017

Wtorek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Wj 2,1-15a)
Pewien człowiek z pokolenia Lewiego przyszedł, aby wziąć za żonę jedną z kobiet z tegoż pokolenia. Ta kobieta poczęła i urodziła syna, a widząc, że jest piękny, ukrywała go przez trzy miesiące. A nie mogąc ukrywać go dłużej, wzięła skrzynkę z papirusu, powlekła ją żywicą i smołą, i włożywszy w nią dziecko, umieściła w sitowiu na brzegu rzeki. Siostra zaś jego stała z dala, aby widzieć, co się z nim stanie. A córka faraona zeszła ku rzece, aby się wykąpać, a jej służące przechadzały się nad brzegiem rzeki. Gdy spostrzegła skrzynkę pośród sitowia, posłała służącą, aby ją przyniosła. A otworzywszy ją, zobaczyła dziecko: był to płaczący chłopczyk. Ulitowała się nad nim mówiąc: Jest on spośród dzieci Hebrajczyków. Jego siostra rzekła wtedy do córki faraona: Chcesz, a pójdę zawołać ci karmicielkę spośród kobiet Hebrajczyków, która by wykarmiła ci to dziecko? Idź - powiedziała jej córka faraona. Poszła wówczas dziewczyna zawołać matkę dziecka. Córka faraona tak jej powiedziała: Weź to dziecko i wykarm je dla mnie, a ja dam ci za to zapłatę. Wówczas kobieta zabrała dziecko i wykarmiła je. Gdy chłopiec podrósł, zaprowadziła go do córki faraona, i był dla niej jak syn. Dała mu imię Mojżesz mówiąc: Bo wydobyłam go z wody. W tym czasie Mojżesz dorósł, poszedł odwiedzić swych rodaków i zobaczył jak ciężko pracują. Ujrzał też Egipcjanina bijącego pewnego Hebrajczyka, jego rodaka. Rozejrzał się więc na wszystkie strony, a widząc, że nie ma nikogo, zabił Egipcjanina i ukrył go w piasku. Wyszedł znowu nazajutrz, a oto dwaj Hebrajczycy kłócili się ze sobą. I rzekł do winowajcy: Czemu bijesz twego rodaka? A ten mu odpowiedział: Któż cię ustanowił naszym przełożonym i rozjemcą? Czy chcesz mię zabić, jak zabiłeś Egipcjanina? Przeląkł się Mojżesz i pomyślał: Z całą pewnością sprawa się ujawniła. Także faraon usłyszał o tej sprawie i usiłował stracić Mojżesza.

(Ps 69,3.14.30-31.33-34)
REFREN: Ożyje serce szukających Boga

Ugrzązłem w błotnej topieli
i nie mogę znaleźć oparcia,
trafiłem na wodną głębinę
i nurt mnie porywa z sobą.

Lecz ja, o Panie, modlę się do Ciebie
w czasie łaski, o Boże;
wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci,
w Twojej zbawczej wierności.

Ja zaś jestem nędzny i pełen cierpienia;
niech pomoc Twa, Boże, mnie strzeże.
Pieśnią chcę chwalić imię Boga
i wielbić Go z dziękczynieniem.

Patrzcie się i cieszcie się, ubodzy,
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych
i swoimi więźniami nie gardzi.

(Ps 95,8ab)
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

(Mt 11,20-24)
Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły. Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Nie zawsze umiemy doceniać Boże dary. Serce niewdzięczne to serce zatwardziałe, niezdolne do nawrócenia. Módlmy się więc, byśmy umieli być wdzięczni i nigdy nie wątpili w Bożą opiekę, zwłaszcza wtedy, gdy jest nam najtrudniej, gdy wydaje się, że spotykają nas tylko cierpienia. W tych najcięższych chwilach szukajmy Boga, prośmy Go o pomoc i od Niego oczekujmy ratunku. A gdy go otrzymamy, umiejmy być wdzięczni.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 61

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Pan jest sprawiedliwy

„Usłysz, o Panie, moją modlitwę, przyjm moje błaganie, w wierności swojej, wysłuchaj mnie w swej sprawiedliwości” (Ps 143, 1)

Autor Księgi Mądrości, zwracając się do Boga tak się wyraża: „Tyś sprawiedliwy i rządzisz wszystkim sprawiedliwie... Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga; wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz... potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością” (Mdr 12, 15-18). Sprawiedliwość i moc wydają się małemu rozumowi ludzkiemu sprzeczne z dobrocią, łaskawością, miłosierdziem; w Bogu natomiast te przymioty utożsamiają się do tego stopnia, że można twierdzić, iż On jest miłosierny, ponieważ jest sprawiedliwy, i że jest sprawiedliwy, ponieważ jest miłosierny. „Właśnie dlatego, że jest sprawiedliwy — pisze św. Teresa od Dzieciątka Jezus — Bóg jest równocześnie litościwy” (Lt. CIII). Nikt lepiej niż On nie pamięta o ludzkiej słabości; On dobrze zna możliwości każdego stworzenia i nigdy nie żąda niczego ponad jego siły.

Pismo święte, mówiąc o sprawiedliwości Boga, bardzo często łączy ją z Jego wiernością i dziełem zbawienia: „Twoja sprawiedliwość — jak najwyższe góry, Twoje wyroki — jak Wielka Otchłań; Panie, Ty niesiesz ocalenie ludziom i zwierzętom” (Ps 36, 7). „Sprawiedliwość Jego przetrwa na zawsze... dzieła rąk Jego to wierność i sprawiedliwość” (Ps 111, 3. 7). Sprawiedliwość Boga nie jest nastawiona na zgubę człowieka, lecz na jego dobro, zbawienie i nie tyle na dobra doczesne, ile — i to przede wszystkim — na wieczne. Dlatego Bóg używa swojej sprawiedliwości karząc grzech, by człowiek się opamiętał. „Znakiem wielkiego dobrodziejstwa jest to, iż grzesznicy nie są pozostawieni w spokoju przez długi czas, ale że zaraz dosięga ich kara... [Bóg] nigdy nie cofa od nas swojego miłosierdzia; choć wychowuje przez prześladowania, to jednak nie opuszcza swojego ludu” (2 Mch 6, 13-16). Dopóki żyjemy na tej ziemi, sprawiedliwość Boga ma za cel tryumf miłosierdzia, czyli nawrócenie i przebaczenie grzeszników; jednak Bóg karząc, łagodzi następnie sprawiedliwość miłosierdziem, karząc zawsze o wiele mniej, niż grzech zasługuje: „Jeśli uniży, ma litość w dobroci swej niezmiernej; niechętnie przecież poniża i uciska synów ludzkich” (Lm 3, 32-33). Można by powiedzieć, że Bóg karze z przykrością i czyni to tylko wówczas, kiedy jest konieczne przyprowadzić stworzenie do dobrego i zapewnić mu szczęśliwość wieczną.

Tyś sprawiedliwy, Panie, i rządzisz wszystkim sprawiedliwie. Skazać kogoś, kto nie zasłużył na karę, uważasz na niegodne Twojej potęgi. Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga; wszechwładza Twoja sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz. Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, ‘że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie (Księga Mądrości 12, 15-19).

O Panie, obdarzyłeś mnie swoim nieskończonym miłosierdziem, w którego świetle rozważam i adoruję wszystkie pozostałe doskonałości Boże. Wszystkie one ukazują mi się opromienione miłością, nawet sama sprawiedliwość, ona może nawet bardziej niż inne wydaje mi się przyodziana miłością. Jakaż to słodka radość pomyśleć, że Ty, o dobry Boże, jesteś sprawiedliwy, to znaczy, że zważasz na nasze słabości, że doskonale znasz kruchość naszej natury. I czegóż tedy miałabym się lękać? Ach, Ty, Boże, tak nieskończenie sprawiedliwy, że z taką dobrocią przebaczasz synowi marnotrawnemu popełnione przezeń winy, czyż nie będziesz sprawiedliwy również w stosunku do mnie, która zawsze jestem z Tobą?
Wiem, że trzeba być bardzo czystym, by stanąć przed Tobą, o Boże wszelkiej świętości, ale wiem również, że jesteś nieskończenie sprawiedliwy, a ta właśnie sprawiedliwość, która przeraża tyle dusz, jest dla mnie źródłem radości i ufności. Być sprawiedliwym, to nie oznacza jedynie wymierzać surową karę winowajcom, ale także uznać intencje prawe i wynagradzać cnotę.
Spodziewam się tyle od sprawiedliwości Twojej, o dobry Boże, ile od Twego miłosierdzia; a właśnie dlatego, że jesteś sprawiedliwy i równocześnie litościwy i miłościwy, powolny do karania, a hojny w miłosierdzie. Ty znasz ułomność naszą, pamiętasz, że jesteśmy prochem (św. Teresa od Dzieciątka Jezus: Dzieje duszy, r. 8; Rps A, f 83. — List CCIII).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 399

Do góry

Książka na dziś

Autosugestia. Chrześcijańska sztuka pozytywnego myślenia

Autosugestia. Chrześcijańska sztuka pozytywnego myślenia

o. Anselm Grün OSB

Od nas zależy, czy poprawiamy jakość naszych myśli Św. Jan Kasjan Każdy z nas tworzy autosugestie. Są to nieustannie obecne w naszej głowie słowa, które wpływają na to, co myślimy, jak się czujemy, jakie relacje tworzymy. Bardzo często przybierają one jednak formę całych negatywnych zdań, które sprawiają, że czujemy się niepotrzebni i nieszczęśliwi. Anselm Grün, korzystając z mądrości i doświadczenia starożytnych mnichów, udowadnia, że jesteśmy w stanie wpływać na to, jakie myśli nam towarzyszą. Wypracowana przez nich prosta metoda walki z negatywnymi myślami może zupełnie zmienić nasze życie, przywrócić wiarę w bliskość i pomoc Boga, wprowadzić radość i pogodę ducha, uzdrowić relacje.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

19 LIPCA 2017

Środa

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Wj 3,1-6.9-12)
Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził pewnego razu owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala? Gdy zaś Pan ujrzał, że Mojżesz podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: Mojżeszu, Mojżeszu! On zaś odpowiedział: Oto jestem. Rzekł mu Bóg: Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą. Powiedział jeszcze Pan: Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga. Teraz oto doszło wołanie Izraelitów do Mnie, bo też naocznie przekonałem się o cierpieniach, jakie im zadają Egipcjanie. Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu. A Mojżesz odrzekł Bogu: Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu? A On powiedział: Ja będę z tobą. Znakiem zaś dla ciebie, że Ja cię posłałem, będzie to, że po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze.

(Ps 103,1-4.6-7)
REFREN: Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Błogosław, duszo moja, Pana
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie twoje winy
i leczy wszystkie choroby.
On twoje życie ratuje od zguby,
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Dzieła Pana są sprawiedliwe,
wszystkich uciśnionych ma w swojej opiece.
Drogi swoje objawił Mojżeszowi,
swoje dzieła synom Izraela.

(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Mt 11,25-27)
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Boga poznajemy przede wszystkim dzięki temu, że On sam nam o sobie opowiedział. Gdyby pierwszy nam się nie objawił, nie bylibyśmy zdolni ani do poznania Boga, ani do kochania Go. Bo jakie stworzenie mogłoby prawdziwie kochać swego Stwórcę, wejść z Nim w relację, jeśli Ten nie dałby się poznać w swojej tajemnicy? „Nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.”

Joanna Woroniecka-Gucza, „Oremus” lipiec 2007, s. 85

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Rządzi wszystkim z dobrocią

„Pokładam ufność w Tobie, Panie!... W Twoim ręku są moje losy” (Ps 31,15-16)

Mądrość Boga „sięga potężnie od krańca do krańca i włada wszystkim z dobrocią” (Mdr 8, 1). Mądrość Boża utożsamia się więc z Bożą Opatrznością, która wszystkim rządzi, kieruje i prowadzi do osiągnięcia określonego celu; celem zaś ostatecznym i najwyższym jest chwała Boża; celem najbliższym i drugorzędnym: dobro i szczęśliwość stworzeń. Nic nie istnieje bez przyczyny i nie dzieje się na świecie z przypadku, lecz wszystko wchodzi w ogromny plan Boskiej Opatrzności, ponieważ Bóg „wszystko urządził pod miarą, liczbą i wagą” (Mdr 11, 20).

Jeśli niekiedy nie rozumiemy przyczyny istnienia okoliczności i stworzeń sprawiających nam cierpienie, to dlatego, że nie umiemy odkryć miejsca, jakie one zajmują w planie Opatrzności Bożej. Jest pewne jednak, że każdym wydarzeniem, nawet smutnym i bolesnym, rządzi miłosna Opatrzność Boga. „Każdy rozkaz Jego w swoim czasie jest wykonany! Nie można mówić: «Cóż to? Dlaczego tamto?» Wszystko bowiem się pozna w swoim czasie... wszystko bowiem zostało stworzone w zamierzonym celu.

— Przez Niego też Jego posłaniec będzie miał szczęśliwą drogę, bo słowo Jego wszystko układa” (Syr 39, 16. 21; 43, 26). Dlatego właśnie nic nie może umknąć spod mądrych i ojcowskich rządów Boga i niczego nie należy się lękać; nawet najtrudniejszych i najciemniejszych okoliczności, które przekreślają najlepsze plany i krzyżują je, a w oczach ludzkich nie ukazują żadnego rozwiązania. Bóg nieomylnie skieruje je do dobra. „Bóg — mówi św. Paweł — współdziała we wszystkim dla dobra tych, którzy Go miłują” (Rz 8, 28). A św. Augustyn wyjaśnia: „Bóg wszechmogący nie pozwoliłby wkraść się żadnemu złu do swoich dzieł, gdyby nie był tak potężny i dobry, że może wyciągnąć dobro ze zła”. To wielkie przekonanie powinno nas ożywiać, abyśmy się nie gorszyli cierpieniem i nie wątpili w Opatrzność Bożą. Możemy wątpić w naszą własną dobroć i wierność, lecz nie w dobroć i wierność Boga. Jego dobroć bowiem przewyższa niebiosa, wierność Jego wznosi się ponad chmury, a Jego Opatrzność ojcowska prowadzi każdą rzecz (Ps 108, 5; Mdr 14, 3).

Tylko Ty, Boże mój, jesteś nieskończenie mądry i nieskończenie roztropny. W mądrości swojej postanowiłeś wszystkie wydarzenia mojego życia, od pierwszego do ostatniego. Wszystko ustaliłeś w najdoskonalszy sposób.
Ty wiesz, co mi się wydarzy, z roku na rok, aż do końca; Ty wiesz, jak długo będę żył i jaką będzie moja śmierć. Wszystko przewidziałeś i wszystko chciałeś, oprócz grzechu. Każde wydarzenie mojego życia jest najlepsze z możliwych, ponieważ pochodzi od Ciebie.
Ty mnie prowadzisz naprzód, rok za rokiem, w swojej cudownej Opatrzności, od młodości do wieku dojrzałego, z najdoskonalszą wiedzą i najdoskonalszą miłością...
Wiem, o Panie, że tak jak ja pragnę dzięki łasce Twojej wypełnić moje obowiązki względem Ciebie, tak Ty niewątpliwie ze swej strony nie zawiedziesz. Wiem dobrze, że nie możesz zapomnieć o tych, którzy Cię szukają, ani nie możesz zawieść tych, co w Tobie pokładają nadzieję. Lecz wiem również, że im natarczywiej proszę o Twoją opiekę, tym pewniej i pełniej ją otrzymam. Dlatego proszę Cię teraz i błagam, abyś uwolnił mnie ode mnie samego i nie pozwolił mi być posłusznym innej woli niż Twoja. Błagam Cię również z tego samego powodu, abyś w swoim nieskończonym miłosierdziu raczył pamiętać o mojej słabości. Proszę także, abyś nie był względem mnie surowy, lecz pobłażliwy.
Nie zsyłaj na mnie, o mój umiłowany Panie, nie zsyłaj na mnie, jeśli mi wolno tak prosić, tych doświadczeń, jakie mogą znosić tylko święci. Zlituj się nad moją słabością... Wszystko oddaję w Twoje ręce, o mój umiłowany Zbawicielu, ponieważ nie chcę układać się z Tobą. Jeśli zechcesz zesłać na mnie najtrudniejsze doświadczenia, użycz także łaski, napełnij mnie swoją siłą i swoją pociechą, aby te doświadczenia nie były dla mnie przyczyną śmierci, lecz życia i zbawienia (J. H. Newman).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 402

Do góry

Książka na dziś

Moja podróż do nieba

Moja podróż do nieba

Marvin J. Besteman, Lorilee Craker

W kwietniu 2006 roku Marvin Besteman przeszedł operację usunięcia rzadko występującego nowotworu trzustki. Wtedy przeżył doświadczenie, którego nigdy się nie spodziewał i którego nigdy nie zapomni. W tej książce w niezwykle szczegółowy sposób dzieli się prawdziwą historią swojej podróży do Nieba. Opowiada m.in. o aniołach, którzy towarzyszyli mu do niebieskich bram, o rozmowie ze św. Piotrem oraz o radości ze spotkania z przyjaciółmi i krewnymi, którzy odeszli do Nieba.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

20 LIPCA 2017

Czwartek

Wspomnienie bł. Czesława

Dzisiejsze czytania

(Wj 3,13-20)
Mojżesz rzekł do Boga: Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć? Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: JESTEM, KTORY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was. Mówił dalej Bóg do Mojżesza: Tak powiesz Izraelitom: JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia. Idź, a gdy zbierzesz starszych Izraela, powiesz im: Objawił mi się Pan, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba i powiedział: Nawiedziłem was i ujrzałem, co wam uczyniono w Egipcie. Postanowiłem więc wywieść was z ucisku w Egipcie i zaprowadzić do ziem Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty, do ziemi opływającej w mleko i miód. Oni tych słów usłuchają. I pójdziesz razem ze starszymi z Izraela do króla egipskiego i powiecie mu: Pan, Bóg Hebrajczyków, nam się objawił. Pozwól nam odbyć drogę trzech dni przez pustynię, abyśmy złożyli ofiary Panu, Bogu naszemu. Ja zaś wiem, że król egipski pozwoli nam wyjść z Egiptu tylko wtedy, gdy będzie zmuszony ręką przemożną. Wyciągnę przeto rękę i uderzę Egipt różnymi cudami, jakich tam dokonam, a wypuści was.

(Ps 105,1.5.8-9.24-27)
REFREN: Pan Bóg pamięta o swoim przymierzu

Sławcie Pana, wzywajcie Jego imienia,
głoście Jego dzieła wśród narodów.
Pamiętajcie o cudach, które On uczynił,
o Jego znakach, o wyrokach ust Jego.

Na wieki On pamięta o swoim przymierzu,
obietnicy danej tysiącu pokoleń,
o przymierzu, które zawarł z Abrahamem,
przysiędze danej Izaakowi.

Bóg swój naród bardzo rozmnożył,
uczynił go mocniejszym od jego wrogów.
Ich serce odmienił, aby znienawidzili lud Jego
i wobec sług Jego postępowali zdradziecko.

Posłał wtedy sługę swego Mojżesza
i Aarona, wybranego przez siebie.
Okazali wśród nich Jego znaki
i cuda w krainie Chama.

(Mt 11,28)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

(Mt 11,28-30)
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Człowiek może przyjąć wobec Boga dwie całkiem różne postawy. Może zaufać swemu Panu i pozwolić Mu się prowadzić przez życie, a może też przyjąć postawę nieufności, ciągle żądać nowych znaków, a gdy Bóg je daje, nie dostrzegać ich. Patron dnia dzisiejszego, bł. Czesław, jest dla nas przykładem ufności i gorliwej odpowiedzi na głos powołania. Żył w latach 1180-1242 i był jednym z pierwszych polskich dominikanów. Pracował w Krakowie, Pradze i we Wrocławiu, gdzie założył klasztor. Nie tylko głosił słowo Boże, ale też całym swoim życiem dawał przykład wiernej modlitwy i ufnego powierzenia się Bogu.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 86

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Dla Boga wszystko jest możliwe

„Dzieła Twoje są wielkie i godne podziwu, Panie, Boże wszechwładny! Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi” (Ap 15, 3)

Mówiąc o dziele stwórczym Boga, Izajasz kończy: „Podnieście oczy w górę i patrzcie: Kto stworzył te [gwiazdy]? — Ten, który wszystkie je woła po imieniu. Spod takiej potęgi i olbrzymiej siły nikt się nie uchyli” (40, 26). Bóg jest wszechmocny, może uczynić wszystko, co chce, jak chce, kiedy chce: „Cokolwiek Panu się podoba, to uczyni na niebie i na ziemi, na morzu i we wszystkich głębinach” (Ps 135, 6). Nic nie może przeszkodzić Jego działaniu, nic nie może sprzeciwić się Jego woli, nic nie jest dla Niego trudne: „Dla Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37). Dzieła człowieka, nawet najprostsze, wymagają czasu, trudu, materiału, współpracy; Bóg zaś wykonuje nawet największe dzieła w jednej chwili, prostym aktem swojej woli. Jest tak wszechmocny, że jednym słowem powołał wszystko z nicości do bytu: „Ty rzekłeś i stało się... i nie ma nikogo, kto by się sprzeciwił Twemu głosowi” (Jdt 16,14). Słowa człowieka są pustym dźwiękiem, który ginie w powietrzu; słowo Boga jest tak skuteczne, że sprawia wszystko, co wyraża: „Pan rozkazał, a wszystko... zaczęło istnieć” (Ps 33, 6). Bóg jest tak wszechmocny, że stworzywszy człowieka wolnym, rządzi nim i kieruje według swego upodobania, nie naruszając jednak jego woli. Bóg jest tak wszechmocny, że przekształca ludzi, dzieci grzechu, w dzieci przybrane, uczestników swojego boskiego życia. Bóg jest tak wszechmocny, że wyprowadza dobro ze zła. Wszechmoc Boga jest zawsze w akcie, zawsze działa nie znając zmęczenia; i ta olbrzymia wszechmoc, nieskończona, wieczna, jest do tego stopnia na usługi Jego nieskończonej dobroci lub, lepiej, jest samą nieskończoną Dobrocią, że może uczynić wszystko dobro, jakie chce. Jak bardzo potrzebujemy Jego pomocy my, tak słabi, że chociaż pragniemy dobra, to jednak często jesteśmy niezdolni je spełnić!

Twoja jest, o Panie, wielkość, moc, sława, majestat i chwała, bo wszystko, co jest na niebie i na ziemi, jest Twoje... Bogactwo i chwała od Ciebie pochodzi, Ty nad wszystkim panujesz, a w ręku Twoim siła i moc, i ręką Twoją wywyższasz i utwierdzasz wszystko. Teraz więc, Boże nasz, dzięki Ci składamy i wychwalamy przesławne imię Twoje (Pierwsza Księga Kronik 29, 11-13).

Panie i Stworzycielu mój, Ty jesteś moim Panem, panujesz w pełni w niebie i na ziemi. Takie jest Twoje panowanie, że każda rzecz stworzona zależy od Twojej nieskończonej wszechmocy. Ty jesteś moim władcą, możesz uczynić ze mną wszystko, co Ci się podoba. Ty, mądrości wieczna, ukształtowałeś mnie z niczego i udzieliłeś mi bytu i pożywienia, zaspokajając moje ciągłe potrzeby...
O Boże najwyższy, ja jestem... sługą, który nie ma nic, aby Ci się odpłacić, Ty bowiem jesteś moim władcą, Ja, o Panie, jestem tym biednym Łazarzem, tak podległym nędzom naturalnym, jakie niesie z sobą część niższa człowieka, i tak biednym, że nie mam w sobie żadnej cnoty, bym Ci się mógł podobać; lecz pragnę gorąco miłować Cię...
Udziel mi, o Boże mój, bogactw łaski Twojej i uczyń mnie bogatym w nią, abym mógł ofiarować Ci wszystkie akty cnotliwe, jakie ona rodzi: skruchę, że obraziłem Ciebie, postanowienie nieobrażania Cię, wytrwałość naśladowania Cię w życiu i w śmierci, w radości i cierpieniu; a na koniec daj mi zdanie się na Twoją wolę we wszystkim, abym we wszystkim, co mi się przydarzy, tak miłym, jak i gorzkim dla duszy, mówił zawsze: bądź Twoja święta wola, jako w niebie tak i na ziemi (św. Karol z Sezze).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 406

Do góry

Książka na dziś

Rozmowy z ludźmi, którzy spotkali Jezusa

Rozmowy z ludźmi, którzy spotkali Jezusa

Dabezies Francois

Autor książki - niegdyś młody i gniewny sceptyk - zaczął zmieniać swój punkt widzenia pod wpływem książki André Frossarda Spotkałem Boga oraz szczerej rozmowy z Frossardem. Spotkanie André Frossarda z Jezusem było wydarzeniem nagłym, niespodziewanym. Jego historia była bardzo piękna, ale to mi nie wystarczyło. W dalszym ciągu nie wiedziałem, co mam o tym myśleć i jak miałoby to wpłynąć na moje życie. Zacząłem więc szukać w historii innych osób, które rzeczywiście spotkały żyjącego Jezusa.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

21 LIPCA 2017

Piątek

Dzień powszedni

Dzisiejsze czytania

(Wj 11,10-12,14)
Mojżesz i Aaron wykonali wszystkie cuda przed faraonem. Lecz Pan uczynił upartym serce faraona, tak iż wzbraniał się wypuścić Izraelitów ze swego kraju. Pan powiedział do Mojżesza i Aarona w ziemi egipskiej: Miesiąc ten będzie dla was początkiem miesięcy, będzie pierwszym miesiącem roku! Powiedzcie całemu zgromadzeniu Izraela tak: Dziesiątego dnia tego miesiąca niech się każdy postara o baranka dla rodziny, o baranka dla domu. Jeśliby zaś rodzina była za mała do spożycia baranka, to niech się postara o niego razem ze swym sąsiadem, który mieszka najbliżej jego domu, aby była odpowiednia liczba osób. Liczyć je zaś będziecie dla spożycia baranka według tego, co każdy może spożyć. Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; wziąć możecie jagnię albo koźlę. Będziecie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu. I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać. I tej samej nocy spożyją mięso pieczone w ogniu, spożyją je z chlebem niekwaszonym i gorzkimi ziołami. Nie będziecie spożywać z niego nic surowego ani ugotowanego w wodzie, lecz upieczone na ogniu, z głową, nogami i wnętrznościami. Nie może nic pozostać z niego na dzień następny. Cokolwiek zostanie z niego na następny dzień, w ogniu spalicie. Tak zaś spożywać go będziecie: Biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pośpiesznie, gdyż jest to Pascha na cześć Pana. Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu - Ja, Pan. Krew będzie wam służyła do oznaczenia domów, w których będziecie przebywać. Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską. Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym i obchodzić go będziecie jako święto dla uczczenia Pana. Po wszystkie pokolenia - na zawsze w tym dniu świętować będziecie.

(Ps 116b,12-13.15-18)
REFREN: Kielich zbawienia wzniosę w imię Pana

Czym się Panu odpłacę
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia
i wezwę imienia Pana.

Cenna jest w oczach Pana
śmierć Jego świętych.
Jam sługa Twój, syn Twej służebnicy.
Ty rozerwałeś moje kajdany.

Tobie złożę ofiarę pochwalną
i wezwę imienia Pana.
Wypełnię me śluby dla Pana
przed całym Jego ludem.

(J 10,27)
Moje owce słuchają mego głosu, Ja znam je. a one idą za Mną.

(Mt 12,1-8)
Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, będąc głodni, zaczęli zrywać kłosy i jeść. Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat. A On im odpowiedział: Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom? Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Jezus nie chce od nas tylko zewnętrznych oznak wiary. Pragnie być Panem naszych serc. On dał nam wszystko. Żydzi obchodząc Paschę, zabijali baranka, a On, Baranek bez skazy, oddał swoje życie dla zgładzenia naszych win. W swym wielkim miłosierdziu uczynił jeszcze więcej. Pozostał z nami, obecny w Najświętszym Sakramencie, dał nam siebie do końca. Nigdy nie będziemy zdolni odwdzięczyć się za tak wielką miłość. Niech ta Eucharystia będzie naszym dziękczynieniem, naszą ofiarą pochwalną.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 73

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Wiara jest darem Boga

Panie, daj mi światłe oczy serca (Ef 1, 18)

„Bez wiary nie można podobać się Bogu” (Hbr 11, 6). Wiara jest podstawą łączności z Bogiem. Dla człowieka niewierzącego Bóg nie ma żadnego znaczenia, żadnej wartości, żadnego miejsca w jego życiu. Przeciwnie, im wiara jest żywsza, tym więcej Bóg wchodzi w życie człowieka i staje się jego wszystkim, jego jedyną wielką rzeczywistością, dla której żyje i podejmuje odważnie cierpienie i śmierć. „Jeżeli żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli umieramy, umieramy dla Pana” (Rz 14, 8). Tym, co prowadzą życie duchowe, nie brakuje wiary. Często jednak brakuje wiary żywej, konkretnej, która zawsze ukazuje Boga we wszystkich rzeczach, daje zmysł Jego rzeczywistości transcendentalnej, nadzmysłowej i wiecznej, nieskończenie wyższej nad wszystkie rzeczywistości doczesne.

Wiara nie opiera się na danych zmysłowych, na tym, co się widzi lub czego się dotyka, ani nawet na tym, co rozum ludzki może zrozumieć o Bogu, lecz przewyższając to wszystko, czyni ona człowieka uczestnikiem takiego poznania, jakie Bóg ma sam o sobie. Jest to wielki dar, jaki Bóg ofiaruje człowiekowi podnosząc go do stanu swego dziecka i czyniąc go w ten sposób uczestnikiem swojej natury, a zatem życia będącego poznaniem i miłością. Wiara udziela mu poznania Boga, miłość zaś kochania Go. Na chrzcie, razem z łaską uświęcającą, chrześcijanin otrzymuje te cnoty, dzięki którym jest zdolny nawiązać z Bogiem łączność myślą i miłością. Jak łaska jest darem darmo danym, tak samo i wiara: to Bóg powołuje do wiary i udziela wiary. „Łaską — twierdzi Apostoł — jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie z was, lecz jest darem Boga” (Ef 2, 8). Sobór Watykański II zaś dodaje: „By móc okazywać taką wiarę, trzeba mieć łaskę Bożą uprzedzającą i wspomagającą oraz wewnętrzne pomoce Ducha Świętego, który by poruszał serca i zwracał je do Boga, otwierał oczy rozumu i udzielał «wszystkim słodyczy w uznawaniu i dawaniu wiary prawdziwej»” (KO 5). W praktyce nie zastanawiamy się dość głęboko nad tym, że wiara to czysty dar Boga, a nie osobista zasługa. Bóg jest przedmiotem wiary, a także jej dawcą; Bóg udziela człowiekowi pragnienia poznania Go, wierzenia w Niego i czyni go zdolnym do aktu wiary.

Panie, ja wierzę; ja chcę wierzyć w Ciebie. O Panie, spraw, aby moja wiara była pełna, bez zastrzeżeń, aby przeniknęła mój umysł, mój sposób osądzania rzeczy Bożych i ludzkich.
Panie, spraw, aby moja wiara była wolna, to znaczy, aby towarzyszyło jej moje osobiste współdziałanie, moje przylgnięcie, aby przyjęła wyrzeczenia i powinności, jakie z sobą niesie, i aby wyrażała najwyższą decyzję mojej osobowości: wierzę w Ciebie, Panie.
O Panie, spraw, aby moja wiara była pewna: pewna ze względu na zewnętrzną zgodność dowodów i na wewnętrzne świadectwo Ducha Świętego; pewna dzięki swojemu światłu utwierdzającemu, dzięki celowi zapewniającemu pokój, dzięki jej przyswojeniu, które daje ukojenie.
Panie, spraw, aby wiara moja była mocna, nie obawiała się sprzeczności problemów, z których wywodzi się pełne doświadczenie naszego życia żądnego światła, aby nie obawiała się sprzeciwu ze strony ludzi, którzy ją roztrząsają, zwalczają, odrzucają, przeczą jej; niech się umocni w wewnętrznym dowodzie Twojej prawdy... o Panie, spraw, aby moja wiara była radosna, dała memu duchowi pokój i wesele, uzdolniła go i do modlitwy, i do rozmowy z ludźmi, aby duch mój promieniował swym wewnętrznym szczęściem zarówno w rozmowie o rzeczach świętych, jak i o sprawach świata.
O Panie, spraw, aby moja wiara była czynna, aby poprzez prawdziwą przyjaźń z Tobą i ukochanie Ciebie była ciągłym poszukiwaniem, nieustannym świadectwem, ustawicznym ożywianiem nadziei.
O Panie, spraw, aby moja wiara była pokorna, aby nie przeceniała osiągnięć mej myśli i mojego uczucia, lecz aby poddała się świadectwu Ducha Świętego i nie miała innej rękojmi poza uległością względem tradycji i powagi urzędu nauczycielskiego Kościoła świętego. Amen (Paweł VI).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 409

Do góry

Książka na dziś

Wspólna droga do wolności. Poradnik dla alkoholików i ich bliskich

Wspólna droga do wolności. Poradnik dla alkoholików i ich bliskich

Robert Krzywicki

Jeśli niepokoisz się, że alkohol odgrywa zbyt dużą rolę w życiu Twoim lub bliskiej Ci osoby - ta książka będzie nieocenioną pomocą. Napisał ją ksiądz, który od prawie 10 lat jest duszpasterzem Licheńskiego Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym. Jest ona zatem owocem wieloletnich doświadczeń i spotkań. Pokaże Ci, jak podjąć niezbędne kroki, aby pomóc sobie i bliskim. Zrób test, aby przekonać się, czy alkohol jest problemem w Twoim otoczeniu. Skorzystaj ze wskazówek, które uchronią Cię przed nieświadomym pomaganiem w piciu. Przeczytaj List alkoholika do swojej rodziny, aby lepiej zrozumieć zachowania osoby uzależnionej.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

22 LIPCA 2017

Sobota

Wspomnienie św. Marii Magdaleny

Dzisiejsze czytania

(Pnp 8,6-7)
Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, płomień Pański. Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki. Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu, pogardzą nim tylko.

lub

(2 Kor 5,14-17)
Miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł /Chrystus/ po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał. Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe.

(Ps 63,2-6.8-9)
REFREN: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza

Boże mój, Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą,
jak ziemia zeschła i łaknąca wody.

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
Twoja łaska jest cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.

Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje,
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.

Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do Ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera.


Maryjo, ty powiedz, coś w drodze widziała?
Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.
Żywego już Pana widziałam, grób pusty, I świadków anielskich, i odzież, i chusty.

(J 20,1.11-18)
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: Niewiasto, czemu płaczesz? Odpowiedziała im: Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę. Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni, to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich bracii powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: Widziałam Pana i to mi powiedział.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Święta Maria Magdalena była kobietą, która całym sercem ukochała Jezusa, a po Jego śmierci przeżywała głęboki ból. Dlatego Jezus właśnie jej się objawił i uczynił ją pierwszym świadkiem swego zmartwychwstania. To ona głosiła Apostołom Dobrą Nowinę, zanim zanieśli ją na krańce świata. Postać Marii Magdaleny stawia nam pytanie czy umiemy kochać i całym sercem pragnąć obecności Boga, czy umiemy żyć dla Niego. Prośmy dzisiejszą patronkę o wstawiennictwo, aby także dla nas Jezus stał się jedyną miłością i sensem naszego życia.

Katarzyna Zielińska, „Oremus” lipiec 2009, s. 95

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Kto wierzy, ma życie wieczne

Życie wieczne to poznać Ciebie, jedynego prawdziwego Boga (J 17, 3)

Obrzęd chrztu kładzie szczególny nacisk na wiarę, a zwłaszcza na obowiązek, jaki spoczywa na rodzicach, którzy powinni wychowywać w niej własne dzieci: „Starajcie się, aby wasze dzieci, oświecone światłem Chrystusa, postępowały zawsze jako dzieci światłości; a trwając w wierze, szły naprzeciw Pana, który przychodzi wraz ze wszystkimi świętymi, w królestwie niebieskim”, kiedy zaś ochrzczony sam będzie już mógł posługiwać się rozumem, to wiara staje się jego osobistym i zasadniczym obowiązkiem. Wiara istotnie wprowadza w życie chrześcijańskie i otwiera drogę do życia wiecznego. Wiara nie tylko jest obietnicą, lecz także wstępem, darem życia wiecznego. Chrystus Pan powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne” (J 6, 47). Dzięki wierze chrześcijanin zaczyna poznawać Boga, podobnie jak pozna Go kiedyś w niebie; ten sam Bóg, te same tajemnice Boże, które pozna tam w górze bez zasłony w świetle chwały, tutaj na ziemi poznaje pod zasłoną — przez prawdy, jakie wiara podaje mu do wierzenia. Wiara i widzenie uszczęśliwiające, to dwa okresy jednego poznania Boga: wiara jest poznaniem początkowym, ciemnym, niedoskonałym; widzenie uszczęśliwiające jest poznaniem pełnym, jasnym, doskonałym. „Teraz — mówi św. Paweł — widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany” (1 Kor 13, 12). W niebie wiara ustanie, miejsce jej zaś zajmie bezpośrednie widzenie Boga; lecz dopóki pielgrzymujemy na tej ziemi, nie mamy innego sposobu poznać Boga jak nawiązać z Nim łączność przez wiarę. Z drugiej strony tylko wiara jest drogą do osiągnięcia widzenia uszczęśliwiającego. Dlatego św. Tomasz uczy, że „wiara jest właściwością rozumu, dzięki której rozpoczynamy życie wieczne” (II-a II-ae 4, 1). Właściwość rozumu, czyli stałe usposobienie, a więc cnota wlana przez Boga w duszę człowieka, aby stał się zdolnym poznać Go w sposób nadprzyrodzony i wierzyć w Niego.

„A to jest życie wieczne — powiedział Jezus w swojej modlitwie do Ojca — aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś” (J 17, 3).

O Panie, będę rozpoczynał od wiary, aby osiągnąć widzenie: idę drogą na poszukiwanie ojczyzny. Podczas drogi mówi dusza moja: przed Tobą jest każde moje pragnienie i nie jest zakryte przed Tobą moje wzdychanie. Lecz w ojczyźnie nie trzeba będzie już prosić, tylko wysławiać, tam bowiem niczego nie brakuje. Tutaj wierzę, tam będę widział; tutaj mam nadzieję, tam będę posiadał; tutaj proszę, a tam otrzymam!
Teraz zważam na rzeczy, które widzę, a wierzę w te, których nie widzę. Ty, o Panie, nie opuściłeś mnie powołując mię do wiary; chociaż rozkazujesz mi wierzyć w to, czego nie mogę widzieć, nie odmawiasz mi jednak, abym widział te rzeczy, które mi pomagają wierzyć w to, czego nie widzę... Jeśli jest niemożliwością dla mnie widzieć Twoje Bóstwo, mogę jasno widzieć Twoje człowieczeństwo. Oto stałeś się człowiekiem, abym w jednej i tej samej osobie miał przedmiot widzenia i przedmiot wiary (św. Augustyn).

O wiaro Chrystusa, mego oblubieńca, zwracam się do ciebie, bo ty zawierasz i kryjesz w sobie postać i piękność mojego Umiłowanego. Ty jesteś czysta, mocna, jasna, wolna od błędów; jesteś źródłem, z którego płyną wody wszystkich dóbr duchowych. Dlatego Ty, o Chryste, w rozmowie z Samarytanką nazwałeś wiarę źródłem, twierdząc, że dla tych, którzy w Ciebie uwierzą, stanie się źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu.
Tylko ty, o wiaro, jesteś proporcjonalnie najodpowiedniejszym środkiem zjednoczenia duszy z Bogiem. Takie bowiem jest podobieństwo między tobą a Bogiem, jak między Bogiem widzianym a poznawanym przez ciebie. Istotnie Bóg jest nieskończony, a ty takim Go nam przedstawiasz; Bóg jest Jeden w trzech Osobach i ty podajesz Go nam troistego w jedności; jak Bóg jest ciemnością dla naszego rozumu, tak również ty oślepiasz i pozbawiasz światła nasz rozum. Tak więc, przez ciebie, objawia się Bóg duszy w boskim świetle, przewyższającym wszelkie zrozumienie. Pomnóż więc, Panie, moją wiarę, bo im większą będę miał wiarę, tym więcej będę z Bogiem zjednoczony (Św. Jan od Krzyża: zob. Pieśń duchowa 12, 1-3; Droga na Górę Karmel II, 9, 1).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 412

Do góry

Książka na dziś

Czasem trudne, zawsze dobre. Jak zrozumieć i pokochać własne emocje

Czasem trudne, zawsze dobre. Jak zrozumieć i pokochać własne emocje

Jacek Krzysztofowicz OP

Z okładki: Budują lub niszczą. Służą lub rządzą. Kołyszą lub targają. Szepczą lub krzyczą. Unoszą lub depczą. Czasem przyjemne, czasem trudne. Zawsze bliskie i ważne. Nasze emocje. Jacek Krzysztofowicz zaprasza nas do bliższego zapoznania się i zaprzyjaźnienia ze światem naszych trudniejszych emocji: złością, smutkiem, bólem, gniewem, lękiem, wstydem, bezsilnością. Doświadczony terapeuta proponuje, byśmy traktowali je, jak powierzoną naszej trosce gromadkę podopiecznych. Każdy z nich ma inną przeszłość, witalność, siłę przebicia, wrażliwość i potrzeby. Niektórzy są kłopotliwi, ale żaden nie jest zły. Każdy domaga się uwagi, troski, indywidualnego potraktowania, miłości, zrozumienia. Dopiero wtedy zaczną z nami współpracować i obdarzać tym, co w nich najlepsze.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.