23 KWIETNIA 2017

Niedziela

II Niedziela Wielkanocna, czyli Miłosierdzia Bożego

Dzisiejsze czytania

(Dz 2,42-47)
Bracia trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia.

(Ps 118,1.4.13-14.22.24)
REFREN: Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Niech bojący się Pana głoszą:
„Jego łaska na wieki”.

Uderzono mnie i pchnięto, bym upadł,
lecz Pan mnie podtrzymał.
Pan moją mocą i pieśnią,
On stał się moim Zbawcą.

Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się w nim i weselmy.

(1 P 1,3-9)
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie. Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia, gotowego objawić się w czasie ostatecznym. Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary - zbawienie dusz.

(J 20,29)
Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

(J 20,19-31)
Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Duch Święty został zesłany Apostołom na odpuszczenie grzechów! Szczęśliwi ci, którzy Go doświadczyli. Nie widzieli, a uwierzyli – i doznali miłosierdzia. Szczęśliwi ci, którzy zmagając się ze swoją słabością, niewiarą, nieufnością wobec Boga, zdecydowali się bardziej zaufać Jego słowu niż własnym wątpliwościom. Szczęśliwi ci, którzy nie zadowolili się opowiadaniem innych i zapragnęli spotkać Go osobiście. Panie, spraw, by słowo Twojego miłosierdzia było mocniejsze niż nasze ciemności, niż nasza obojętność.

O. Przemysław Ciesielski OP, „Oremus” marzec/kwiecień 2008, s. 27

Do góry

Ks. Edward Staniek

Wielkie skarby w słabym koszyku

W dzień swego Zmartwychwstania Jezus składa w ręce kapłanów niepojętą moc, która nie została jeszcze ani w pełni odkryta, ani odpwiednio dowartościowana. Moc przywracania do życia ludzkiego ducha, moc oczyszczania sumień: „Komu grzechy odpuścicie, będą odpuszczone, a komu zatrzymacie, będą zatrzymane”.

Do Zmartwychwstania walkę z grzechem prowadził sam Jezus. Po odniesieniu nad nim zwycięstwa, wyposaża kapłanów w moc uwalniania z grzechów tych, którzy tego pragną. Już nie potrzeba odwoływać się do teorii reinkarnacji, powtórnego wcielenia, by w cierpieniu nowego życia oczyszczać się z popełnionych grzechów. Wystarczy podejść do kapłana i przyjąć dotknięcie jego rozgrzeszającej ręki, by trąd grzechu natychmiast ustąpił. Grzesznik może rozpocząć nowe życie jako człowiek zdrowy. Wprawdzie często jeszcze przez pewien czas musi przechodzić okres rekonwalescencji, usuwając skutki grzechów w postaci wielkiego osłabienia duchowego, ale mając do dyspozycji pokarm uświęcający, Komunię Świętą, szybko wróci do pełni sił i radości ducha.

W Wieczerniku, w Wielki Czwartek, Jezus złożył w ręce kapłanów moc przemieniania chleba i wina w pokarm nieśmiertelności. Skoro jednak nie można tego pokarmu podawać ludziom w grzechu, bo nie tylko im nie pomoże, lecz zaszkodzi, trzeba było ręce kapłańskie wyposażyć również w moc uzdrawiającą ludzkie serca. Władza rozgrzeszania logicznie łączy się z władzą konsekrowania chleba i wina. Stąd też tam, gdzie odrzuca się świętość Eucharystii, nie uznaje się również kapłańskiej władzy odpuszczania grzechów.

Chrześcijanin winien odkryć wielkość skarbu, jakim jest Eucharystia i moc rozgrzeszania. Oba te skarby zostały złożone w kapłańskie ręce. Tylko ten potrafi właściwie spojrzeć na kapłana, kto odkryje wielkość tych darów.

Najczęściej przy słabej wierze popełnia się błąd, oceniając dar Eucharystii i rozgrzeszenia, patrząc na wartość kapłana. Winno być odwrotnie. To kapłana należy ocenić przez dar, jaki spoczywa w jego rękach. To jest tak, jakbyśmy odrzucali ofiarowany nam kosz pełen brylantów tylko dlatego, że jest stary, brudny i nie przedstawia żadnej wartości. Kto jednak chce mieć owe brylanty, musi je przyjąć z tym koszykiem. To prawda, że do wielkich skarbów winno być równie cenne opakowanie, ale mówiąc szczerze, nawet najcenniejsze opakowanie nie jest godne Bożego skarbu.

Rzadko się spotyka ludzi, którzy oceniają kapłana według skarbu, jaki jest w jego rękach. Znacznie częściej tych, którzy rezygnują ze skarbu z powodu zastrzeżeń, jakie można wysunąć pod adresem rąk, w które Bóg go złożył.

Ze zdumieniem słuchałem kiedyś wypowiedzi studentów, którzy wrócili ze spowiedzi odprawionej u kapłana o marnej opinii. Wszyscy wiedzieli, że lubił zaglądać do kieliszka i podobno z celibatem też nie był w porządku. Postawiłem pytanie czy te wiadomości nie przeszkadzają im w korzystaniu u niego z sakramentu pokuty. Jeden z nich, kończący prawo, odpowiedział: „Sędzia przewodząc w procesie sądowym wydaje wyroki ważne nawet wówczas, gdyby był winien wielu przestępstw. Kiedy sam zasiądzie na ławie oskarżonych – osądzi go inny sędzia. Kapłan siedząc w konfesjonale wydaje wyroki w imieniu Boga i wyroki jego są ważne. Sędzią jego będzie Bóg, a nie my”. Cała grupa, z którą rozmawiałem, tak podchodziła do kapłana. Zdumiewała ich dojrzałość. Oni znali wielkość skarbu w słabych, a nawet brudnych rękach. Przychodzili po skarb, a ręce im nie utrudniały jego przyjęcia.

Zbliżający się Kongres Eucharystyczny to okazja do głębszego przemyślenia naszego spojrzenia na kapłana. Chodzi o to, byśmy przypadkiem nie rezygnowali z Boskich darów pokoju sumienia oraz pokarmu nieśmiertelności tylko dlatego, że postawa sługi, który je podaje, pozostawia wiele do życzenia. Pan sam sprawiedliwie rozliczy się ze sługami.

Ks. Edward Staniek

 

Czy jest Bóg?

Telegram. Mąż nie żyje. Dwa lata temu wyjechał za ocean, by zarobić pieniądze. Po roku dowiedziała się że pije. Pieniądze topniały. Telefoniczna rozmowa już po telegramie była czarniejsza niż sama wiadomość o śmierci. Umarł z przepicia.

Potrzebowała człowieka, by ją wysłuchał. Opowiadała długo, przedstawiała etapami swoje niezwykle ciężkie życie. Rozpoczęło się od jej nieuleczalnej choroby. Miała wtedy siedemnaście lat. Po operacji cudownie wróciła do zdrowia. Lekarze uważali, że nie powinna wychodzić za mąż. Spotkała jednak szlachetnego człowieka. Pracowali razem. Postanowili się pobrać. Szczęśliwie urodziła troje dzieci. Kiedy wszystko zdawało się układać pomyślnie – nowy cios. Jedno z dzieci zginęło tragicznie. Z trudem wracali do równowagi. Zaangażowali się mocno w „Solidarność”. Przeżyli wiele. Więzienie męża, kłopoty w pracy. Wreszcie wspólnie uzgodnili wyjazd męża. Została w domu, zmagając się z jego utrzymaniem. Teraz telegram. Finał wielu lat ciężkiego życia. Swoje długie wyznania kilkakrotnie przerywała jednym pytaniem: Czy jest Bóg?

Najstraszniejsze dla niej było to, że jej bracia i siostry, niewiele mając wspólnego z reglią, żyli w dostatku, jeździli wygodnymi samochodami, zdrowi, zadowoleni z życia. Ona zawsze była głęboko religijna, aż do tego momentu, w którym stanęła nad przepaścią zwątpienia. Czy jest Bóg? Człowiek wierzący słuchając tej opowieści czterdziestoletniej kobiety, okrytej żałobą i pogrążonej w zwątpieniu, z łatwością odkryje, że ma do czynienia z bohaterką, która przebyła swoją krzyżową drogę i stojąc na Golgocie – jak echo powtarza słowa Chrystusa – „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” Ona spogląda na trud swojej krzyżowej drogi i zmagając się ze zwątpieniem pyta: Czy jest Bóg?

Jak to dobrze, że Jezus przebył tę drogę przed nami. Jak to dobrze, że jeden z Jego uczniów, św. Tomasz też stanął nad przepaścią zwątpienia i nie chciał uwierzyć w sens tak tragicznej drogi, mimo świadectw swoich dziesięciu towarzyszy. Jak to dobrze, że Jezus Zmartwychwstały stanął przez nim i polecił włożyć palec w miejsce gwoździ w rękach... Jak to dobrze.

Można dziś podprowadzić tę kobietę do zmartwychwstałego Chrystusa i powiedzieć jej: dotknij Jego ran – Jest Bóg. Więcej, jest sens twego cierpienia. Sens głębokich ran twego serca. Oto Pan twój i Bóg twój – równie cierpiący jak ty. Nagradzający nie tyle sukcesy naszej pracy na ziemi, ile wytrwałość cierpienia, to, co mimo naszego trudu i starań się nie udaje. Pomyślność w pracy jest już pewną nagrodą. Człowiek radujący się z sukcesów w pracy jest szczęśliwy tu na ziemi. Nieszczęście mężnie zniesione będzie nagrodzone w wieczności.

Nie należy się dziwić, gdy ludzie wątpią, przygnieceni ogromem cierpienia. Trzeba ich wtedy podprowadzić do Chrystusa Zmartwychwstałego i powiedzieć: dotknijcie Jego ran. On im wytłumaczy, że droga krzyża, którą tak często chcemy ominąć, jest drogą wiodącą do nieba. Ta droga ma sens. To na niej, wbrew pozorom, jest Bóg i na niej najłatwiej Go spotkać.

Ks. Edward Staniek

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

O Panie, obym nie był niedowiarkiem, lecz wierzącym! (J 20,27)

W Ewangelii św. Jana (20, 19-29), w opowiadaniu o Jezusie ukazującym się Apostołom w Wieczerniku, występują fakty o szczególnej doniosłości. W wieczór Zmartwychwstania Jezus, powierzywszy uczniom posłannictwo, jakie otrzymał od Ojca — „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” — daje im Ducha Świętego. „Tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane»„. Nie było to udzielenie Ducha Świętego w sposób widzialny i publiczny jak w dzień Zielonych Świąt; jednak jest to fakt niezwykle znaczący, że w sam dzień Zmartwychwstania Jezus wylał na Apostołów swojego Ducha. Duch Święty okazuje się tutaj pierwszym darem Chrystusa zmartwychwstałego dla Kościoła w chwili, kiedy Pan go ustanawia i posyła, by kontynuował Jego misję na świecie. Udzielając Apostołom Ducha Świętego ustanawia pokutę, która z chrztem i Eucharystią jest sakramentem wybitnie wielkanocnym, skutecznym znakiem odpuszczenia grzechów i pojednania ludzi z Bogiem, jako owoc ofiary Chrystusa. Lecz Tomasz w ten wieczór był nieobecny, a kiedy powrócił, nie chciał uwierzyć, że Jezus zmartwychwstał: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”. Nie tylko chciał zobaczyć, lecz nawet włożyć rękę w miejsca ran. Jezus bierze go za słowo. „Po ośmiu dniach” powraca i mówi do niego: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce; podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Pan lituje się nad zaciętym w nieufności Apostołem i z niepojętą dobrocią daje mu dowody, jakich ów zuchwale żądał. Tomasz został pokonany, a jego niedowiarstwo zamienia się w gorący akt wiary: „Pan mój i Bóg mój!” Bezcenna nauka jest upomnieniem dla wierzących, aby się nie dziwili wątpliwościom i trudnościom bliźnich w wierze. Trzeba natomiast współczuć i wspierać modlitwą wątpiących i niewierzących, pamiętając, że „miłość Chrystusa... przynagla, aby wobec ludzi, którzy trwają w błędzie albo w niewiedzy co do spraw wiary, postępować z miłością, roztropnością i cierpliwością” (DWR 14).

Wielbię Cię, mój Boże, z apostołem Tomaszem. Ponieważ zgrzeszyłem jak on niedowiarstwem, teraz uwielbiam Cię jeszcze goręcej... „Pan mój i Bóg mój” (J 20, 25), mój Bóg i moje Wszystko. Ciebie, i nikogo innego jak tylko Ciebie powinienem pragnąć.
Tomasz zbliżył się, by dotknąć Twoich najświętszych ran. Przyjdzie kiedyś dzień, w którym również i ja będę mógł prawdziwie i widzialnie pochylić się i ucałować je. Co za cudowny to będzie dzień, w którym wolny od wszelkiej, choćby najmniejszej nieczystości i grzechu będę mógł zbliżyć się do Boga-Człowieka królującego na tronie chwały! Będzie to wspaniały świt, gdy odpokutowawszy moje winy, własnymi oczami po raz pierwszy zobaczę Twoje oblicze; kiedy będę mógł spoglądać bez obawy na Twoje oczy i usta, klęcząc całować Twoje stopy pełen radości i rzucić się w Twoje ramiona. Jedyny prawdziwy Przyjacielu duszy mojej, już teraz chcę Cię miłować, by móc miłować Cię i potem, w ten dzień.
Będzie to dzień wieczny, bez końca, tak bardzo różny od dni życia ziemskiego. Teraz odczuwam w sobie ciężar tego „ciała śmierci”, tysiączne myśli zajmują mię i rozpraszają, a jedna z nich może wystarczyć, by mnie pozbawić nieba. W ten dzień natomiast nie będzie już żadnej możliwości zgrzeszenia... doskonały i miły w Twoim obliczu, będę mógł cieszyć się Twoja obecnością bez lęku i, w otoczeniu aniołów i archaniołów, nie będę się wstydził, że jestem widziany.
Chociaż jeszcze nie jestem gotowy, aby Cię zobaczyć i dotknąć, mój Boże, pragnę mimo to zbliżyć się do Ciebie i dosięgnąć pragnieniem tego czego w pełni nie mogę teraz posiadać (J. H. Newman).

O Panie Jezu Chryste, nie widzieliśmy Cię oczyma ciała, kiedy żyłeś w ciele, jednak wiemy, wierzymy i wyznajemy, że Ty jesteś prawdziwym Bogiem. O Panie, prosimy Cię: niechaj nasze wyznanie wiary zaprowadzi nas do chwały; wiara ta niech nas zachowa od drugiej śmierci; nadzieja zaś niech będzie dla nas pociechą, kiedy musimy płakać w tak wielkim ucisku, i niech nas doprowadzi do radości wiecznych. A po doświadczeniach tego życia, kiedy osiągniemy cel powołania niebieskiego i zobaczymy Twoje uwielbione ciało w Bogu... niechaj również nasze ciała dostąpią chwały od Ciebie, o Chryste, nasza Głowo (Liturgia mozarabska).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, 451

Do góry

Książka na dziś

Biografia Syna Bożego

Biografia Syna Bożego

Maria Miduch

Jaka jest DROGA do poznania Jezusa? PRAWDA o Synu Bożym to więcej niż teologiczne dogmaty i historyczne dowody. Najważniejsza postać w historii świata zawsze wymyka się naszym wyobrażeniom i opisom. ŻYCIE Jezusa jest historią, która trwa. Autorka tej biografii od wielu lat podąża za swoim Bohaterem. Szukała Jego śladów w Ziemi Świętej, księgach Starego i Nowego Testamentu, naukowych opracowaniach, ale przede wszystkim w swoich codziennych doświadczeniach. W Biografii Syna Bożego teoria i praktyka dopełniają się.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

24 KWIETNIA 2017

Poniedziałek

Uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika

Dzisiejsze czytania

(Dz 1,3-8)
Po swojej męce Jezus dał Apostołom wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: Słyszeliście o niej ode Mnie - /mówił/ - Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzeczeni Duchem Świętym. Zapytywali Go zebrani: Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? Odpowiedział im: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi.

(Ps 126,1-6)
REFREN: Kto we łzach sieje, żąć będzie w radości

Gdy Pan odmienił los Syjonu,
wydawało się nam, że śnimy.
Usta nasze były pełne śmiechu,
a język śpiewał z radości.

Mówiono wtedy między poganami:
„Wielkie rzeczy im Pan uczynił”.
Pan uczynił nam wielkie rzeczy
a ogarnęła nas radość.

Odmień znowu nasz los, Panie,
jak odmieniasz strumienie na Południu.
Ci, którzy we łzach sieją,
żąć będą w radości.

Idą i płaczą
niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radością
niosąc swoje snopy.

(Flp 1,20c-30)
Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele - to dla mnie owocna praca, co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele - to bardziej dla was konieczne. A ufny w to, wiem, że pozostanę, i to pozostanę nadal dla was wszystkich, dla waszego postępu i radości w wierze, aby rosła wasza duma w Chrystusie przez mnie, przez moją ponowną obecność u was. Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej, abym ja - czy to gdy przybędę i ujrzę was, czy też będąc z daleka - mógł usłyszeć o was, że trwacie mocno w jednym duchu, jednym sercem walcząc wspólnie o wiarę w Ewangelię, i w niczym nie dajecie się zastraszyć przeciwnikom. To właśnie dla nich jest zapowiedzią zagłady, a dla was zbawienia, i to przez Boga. Wam bowiem z łaski dane jest to dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć, skoro toczycie tę samą walkę, jaką u mnie widzieliście, a o jakiej u mnie teraz słyszycie.

(J 12,26)
Kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa.

(J 12,24-26)
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Jest czas głoszenia, to znaczy opowiadania o Bogu i Jego dziełach, ale jest też czas dawania świadectwa. Wtedy głosiciel wypowiada najważniejsze i ostateczne słowo, którym jest jego własne życie. W świetle tego ostatniego nabiera znaczenia cała wcześniejsza droga i trud głoszenia. Ziarno obumiera i wydaje plon obfity. Świętując uroczystość św. Wojciecha (ok. 956-997), biskupa i męczennika, warto pamiętać, że nasza wiara to również owoc jego życia i męczeństwa.

o. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Okres Wielkanocny 2009, s. 42

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Dialog z Bogiem

O Ojcze, obym miał współuczestnictwo z Tobą i z Synem Twoim w jedności Ducha Świętego (1 J 1, 3)

Pierwszy list św. Jana zaczyna się tym niezmiernie ważnym stwierdzeniem: „Oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i słyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami. A mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i z Jego Synem Jezusem Chrystusem” (1, 3). Całe dzieje stworzenia i odkupienia cztowieka zmierzają do tego jedynego celu: nawiązać ścisłą i przyjacielską łączność między człowiekiem a Bogiem. „Osobliwą rację godności ludzkiej — twierdzi Sobór — stanowi powołanie człowieka do uczestniczenia w życiu Boga. Człowiek już od swego początku zapraszany jest do rozmowy z Bogiem” (KDK 19). Jest to najwyższe powołanie człowieka, różniące go od wszystkich innych stworzeń, które, chociaż wielkie i piękne, nie zdołają nawiązać łączności z Bogiem, odpowiedzieć Temu, który je powołał z nicości. Lecz Bóg, powołując człowieka do życia, stwarza go na swój obraz i podobieństwo, rozumnego i wolnego, zdolnego odpowiedzieć na Jego miłość. W ten sposób rozpoczyna się dialog między Bogiem a człowiekiem. Bóg mówi, objawia się patriarchom, prorokom, odsłania im swoje zamiary dobroci, zbawiania, aby je przekazali ludowi Izraelu i zatroszczyli się o odpowiedź, jaką powinien dać przez przynależność i wierność. Kiedy później ludzie oddalają się do Boga, sprzeniewierzając się Jego przymierzu i prawu, Bóg milczy; nie ma już proroków, którzy by głosili Jego słowo. Milczenie Boże jest karą za grzech, a człowiek stworzony, aby rozmawiać z Bogiem, żyć w łączności z Nim, czuje się opuszczony. Gdy nadeszła pełnia czasów, wówczas Bóg, pragnąc urzeczywistnić swój zamiar zbawienia świata, posyła swego Syna, Słowo odwieczne, aby się wcielił i stał się człowiekiem wśród ludzi. „Oto idę... abym spełniał wole Twoją, Boże” (Hbr 10, 7), mówi Słowo przyjmując ciało ludzkie, i od tej chwili Bóg otrzymuje od Człowieka-Chrystusa najdoskonalszą odpowiedź na swoją miłość; dialog pomiędzy Najwyższym a ludzkością rozwija się już teraz w sposób niezwykle wzniosły. Od tej chwili każdy wierzący jest włączony do tej rozmowy Chrystusa z Ojcem niebieskim, co więcej, jest wezwany do współuczestnictwa w niej przez swoją osobistą modlitwę.

Panie, uczyń mię zdolną i godną zrozumieć najwyższy dar Twojej dobroci; dzięki niej raczyłeś nas stworzyć podobnymi do siebie, kiedy uczyniłeś nas rozumnymi i przyodziałeś nas sobą. i swoim rozumem. Dałeś nam rozum. Boże mój, abyśmy mogli Cię poznać. Udzieliłeś nam naprawdę darów swojej mądrości, a jest to dar nad dary kosztować Cię w prawdzie!
Dałeś nam na koniec dar miłości. O najwyższa Istoto, uczyń mię godną poznawać ten dar wyższy nad wszelki dar, bo i Aniołowie wszyscy, i Świeci nie otrzymali innego daru jak tylko ten, że Cię widzą kochanym, że Cię kochają i kontemplują! O najwyższe Dobro, raczyłeś dać się poznać jako Miłość i udzielasz nam łaski kochania tej Miłości. O Przedziwny, dokonujesz przedziwnych rzeczy w Twoich dzieciach!
Ponad wszystko uczyniłeś nam dar ze swego Syna, wydałeś Go na śmierć, aby nam przywrócić życie: i to jest dar ponad wszystkie dary... o Jezu Chryste, Ty dałeś nam w posiadanie Boga, Twojego Ojca (zob. bł. Aniela z Foligno).

Jak wielkie jest Twoje miłosierdzie, o Chryste Panie, jak wielka jest Twoja łaska i dobroć, że nauczyłeś nas modlić się tak w obecności Boga, że możemy nazywać Go Ojcem! Jak Ty jesteś Synem Boga, tak również my zostaliśmy nazwani dziećmi. Nikt z nas nie śmiałby nigdy użyć tego słowa w modlitwie: trzeba było, abyś Ty sam nas do tego zachęcił. O Jezu, pomóż nam pamiętać, że skoro wzywamy Boga jako naszego Ojca, powinniśmy także postępować jak dzieci Boże. Jeśli mamy upodobanie w Bogu — naszym Ojcu, to również winniśmy Mu dać możność podobania sobie w nas.
O Ojcze nasz, spraw, abyśmy byli Twoją świątynią i aby ludzie mogli poznać Twoją w niej obecność. Niechaj nasze postępowanie nie zdradza Ducha Twojego; uczyniłeś nas niebiańskimi i duchowymi, pomóż nam myśleć i czynić wszystko to, co jest niebiańskie i duchowe (zob. św. Cyprian).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 455

Do góry

Książka na dziś

Jak rozpoznać znak dany przez Boga?

Jak rozpoznać znak dany przez Boga?

René Laurentin

W książce tego znanego na całym świecie mariologa, eksperta Soboru Watykańskiego II, członka Papieskiej Akademii Maryjnej, laureata prestiżowych nagród, wykładowcy na Uniwersytetach katolickich świata m. in.: - Funkcja i znaczenie objawień prywatnych - Jak rozeznawać? - Zastosowanie kryteriów rozeznawania - Vassula: bilans zarzutów i uzasadnienie obiektywności oceny - "Prawdziwe Życie w Bogu": doktryna - Vassula: wartość i wiarygodność świadka - Znaki wiarygodności Orędzi - Cztery wieki po Galileuszu kompleks inkwizytora jeszcze nie umarł! oraz Dodatek: Najważniejsze tematy orędzi "Prawdziwe Życie w Bogu" czyli: - Odstępstwo. Zdrada najważniejszych wartości. Wezwanie do nawrócenia - Dwa Serca: Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi - Jedność Kościoła - Ostrzeżenie przed zdradą Papieża, wezwanie do wierności mu - Zapowiedź nawrócenia Rosji - Duch Święty. Druga Pięćdziesiątnica. Powrót Chrystusa - Koniec czasów. Zapowiedź Nowych Niebios i Nowej Ziemi - Miłość Boża wzywająca grzeszników. Książka może stanowić doskonałą lekturę dla pragnących wstępnie zapoznać się z Orędziami przekazanymi Vassuli.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

25 KWIETNIA 2017

Wtorek

Święto św. Marka Ewangelisty

Dzisiejsze czytania: 1 P 5,5b-14; Ps 89,2-3.6-7.16-17; 1 Kor 1,23-24; Mk 16,15-20

Rozważania: Ewangeliarz OP, Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: Dobra nowina o dialogu

Dzisiejsze czytania

(1 P 5,5b-14)
Wszyscy wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje. Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was. Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen. Krótko, jak mi się wydaje, wam napisałem przy pomocy Sylwana, wiernego brata, upominając i stwierdzając, że taka jest prawdziwa łaska Boża, w której trwajcie. Pozdrawia was ta, która jest w Babilonie razem z wami wybrana, oraz Marek, mój syn. Pozdrówcie się wzajemnym pocałunkiem miłości! Pokój wam wszystkim, którzy trwacie w Chrystusie.

(Ps 89,2-3.6-7.16-17)
REFREN: Będę na wieki sławił łaski Pana

Będę na wieki śpiewał o łasce Pana,
moimi ustami Twą wierność będę głosił przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś: „Na wieki ugruntowana jest łaska”,
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach.

Niebiosa wysławiają cuda Twoje, Panie,
i Twoją wierność w zgromadzeniu świętych.
Bo któż na obłokach będzie równy Panu,
kto z synów Bożych będzie doń podobny?

Błogosławiony lud, który umie się cieszyć
i chodzi, Panie, w blasku Twojej obecności.
Cieszą się zawsze Twym imieniem,
wywyższa ich Twoja sprawiedliwość.

(1 Kor 1,23-24)
My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą.

(Mk 16,15-20)
Jezus ukazawszy się Jedenastu rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Ewangelista ma dar zmieniania życia Jezusa w opowieść. Wtedy rzeczy najważniejsze – słowa, gesty i wydarzenia – mogą przetrwać. Odkrywamy w nich Jezusa i zbliżamy się do Niego. Z opowieścią Ewangelii Apostołowie wyruszyli na cały świat, by każdy, „kto uwierzy i przyjmie chrzest, był zbawiony”. W ten sposób opowieść ta zmienia również nasze życie.

o. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Okres Wielkanocny 2009, s. 51

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Ojcze Nasz

„O Panie, niech znajdą uznanie słowa ust moich i myśli mego serca przed Tobą” (Ps 19,15)

Jezus dal nam w „Ojcze nasz” (Mt 6, 9-13) zasadniczy wzór modlitwy chrześcijańskiej. Przede wszystkim pojęcie ojcostwa Bożego. Bóg jest Ojcem, który udziela nam życia Bożego, staje przy nas, zakłada swoje mieszkanie w tych, którzy Go miłują: „Jeśli Mnie kto miłuje... Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego. i będziemy w nim przebywać” (J 14, 23). Równocześnie On jest Najwyższym, „który jest w niebie”, nieskończenie wyższym nad wszelkie stworzenie, Jemu należy się hołd uwielbienia, chwały i poddania. Pierwsza cześć „Ojcze nasz” stwierdza właśnie władcze prawa Boga, Jego transcendencje, a prawa te nie przekreślają zgoła Jego ojcostwa. Prawdziwa modlitwa nie oddaje Boga na służbę człowieka, lecz człowieka na służbę Boga, a służyć Mu, to znaczy święcić Jego imię, pracować nad rozszerzaniem Jego królestwa i wypełnianiem Jego woli. To są wielkie wartości, do których przede wszystkim kieruje Jezus modlitwę chrześcijanina. Sam był doskonałym czcicielem Ojca, pragnie więc włączyć nas w swoją adoracje, chwałę i oddanie się sprawie Ojca.

Lecz Jezus uczy nas, że modlitwa jest również pokornym i ufnym zwróceniem się do Boga we wszystkich potrzebach naszego życia ziemskiego, poczynając od najbardziej materialnych jak codzienny chleb, do najbardziej duchowych jak odpuszczenie grzechów, siła do zwyciężania pokus, wolność od zła. Jak dziecko we wszystkich swoich potrzebach zwraca się z ufnością do ojca ziemskiego, tak chrześcijanin zwraca się z synowską ufnością do Ojca niebieskiego.

„Ojcze nasz” jest streszczeniem wszelkiej modlitwy chrześcijańskiej,’ począwszy od prostej, ustnej modlitwy dziecka a skończywszy na uroczystej modlitwie liturgicznej Kościoła; od modlitwy wewnętrznej, poufnej rozmowy z Bogiem, do modlitwy wspólnej, w której wierni jednoczą się w wychwalaniu jednego Ojca. Odmawiając „Ojcze nasz” serce chrześcijanina winno by tak być przejęte, aby mogło doświadczyć przynajmniej w części tego, co odczuwała św. Teresa od Dzieciątka Jezus: wzruszała się aż do łez, kiedy nazywała Boga słodkim imieniem Ojca, i to jej wystarczało, by pogrążyć się w kontemplacji (R 9).

Boże mój, jakże jesteś dobry, skoro pozwalasz mi nazywać się „Ojcem naszym”! Kim jestem ja, że mój Stworzyciel, mój Król, mój Pan najwyższy pozwala mi mówić do siebie „Ojcze mój”? Ale nie tylko pozwala mi, lecz nakazuje. Boże mój, jakże jesteś dobry! Czyż nie powinienem pamiętać o tak słodkim rozkazie w każdej chwili mojego życia! Jaka wdzięczność, jaka radość, jaka miłość, lecz nade wszystko jak wielka ufność powinna mnie napełniać. Ty bowiem jesteś Ojcem moim, o mój Boże, jak bardzo powinienem Ci zawsze ufać! A ponieważ jesteś dla mnie tak dobry, jakże ja powinienem być dobry względem innych! Ty chcesz być Ojcem moim i wszystkich ludzi, czyż wiec nie powinienem żywić względem każdego człowieka, choćby był nie wiadomo jak zły, uczuć oddanego brata!...
Ojcze nasz, naucz mię, abym to imię miał nieustannie na ustach razem z Jezusem, w Nim i dzięki Niemu, bo móc tak mówić to największe moje szczęście. Ojcze nasz, Ojcze nasz, „bym mógł żyć i umrzeć wymawiając: „Ojcze nasz!”, i przez wdzięczność, miłość oraz posłuszeństwo stać się prawdziwie Twoim wiernym synem, który podoba się Twojemu sercu (Ch. De Foucauld).

O Panie, nie dopuszczaj, by ktoś, mając chwalić Ciebie i rozmawiać z Tobą, czynił to tylko ustami!... Czy dlatego, że jesteś tak dobry, mamy Ci okazywać brak uszanowania? Słuszna. rzeczą jest, abyśmy się starali poznać Twoją świętość i majestat, choćby tylko dlatego, by okazać Ci wdzięczność za dobroć, z jaką znosisz nas nędznych, takich jak ja, w swojej obecności.
O Królu, Boże mój, najwyższa Mocy, najwyższe Dobro, najwyższa Mądrości bez początku i bez końca! Dzieła Twe nie znają granic, a doskonałości są niepojęte i nieskończone, to ogrom cudów. Ty jesteś Pięknem zawierającym w sobie wszelkie piękności, Ty jesteś Mocą nieskończoną! O wielki Boże, gdybym mogła w tej chwili posiąść taką wymowę i mądrość, jaką kiedykolwiek dana była ludziom, wówczas zdołałabym dać lepiej pojąć choć cząstkę tych niezliczonych doskonałości, z których rozważania choć trochę poznać możemy, kim Ty jesteś, nasz Panie i nasze Dobro! (św. Teresa od Jezusa: Droga doskonałości 22, 1.4.6)

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 458

Do góry

Książka na dziś

Dobra nowina o dialogu

Dobra nowina o dialogu

Jerzy Grzybowski

„Dobra nowina o dialogu” pokazuje w jaki sposób zasady dialogu opracowane przez Irenę i Jerzego Grzybowskich mogą być drogą, która pomaga w budowaniu relacji międzyludzkich zgodnie z przykazaniem miłości Boga i bliźniego. Zasady te.... mają uniwersalne możliwości budowania tych relacji przede wszystkim w małżeństwie, w czasie przygotowania do małżeństwa, w miejscu pracy, w życiu kapłanów, a także między osobami różnych wyznań. Dobra nowina o dialogu jest niejako wpisana w Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym. Potwierdzają to liczne świadectwa przytoczone przez autora w tej książce. Zasady dialogu są filarami duchowości Spotkań Małżeńskich – założonego w Polsce międzynarodowego stowarzyszenia uznanego przez Stolicę Apostolską. Stowarzyszenie prowadzi rekolekcje, które pomagają nabrać umiejętności w takim dialogu.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

26 KWIETNIA 2017

Środa

Dzisiejsze czytania

(Dz 5,17-26)
Wówczas arcykapłan i wszyscy jego zwolennicy, należący do stronnictwa saduceuszów, pełni zazdrości zatrzymali Apostołów i wtrącili ich do publicznego więzienia. Ale w nocy anioł Pański otworzył bramy więzienia i wyprowadziwszy ich powiedział: Idźcie i głoście w świątyni ludowi wszystkie słowa tego życia! Usłyszawszy to weszli o świcie do świątyni i nauczali. Tymczasem arcykapłan i jego stronnicy zwołali Sanhedryn i całą starszyznę synów Izraela. Posłali do więzienia, aby ich przyprowadzono. Lecz kiedy słudzy przyszli, nie znaleźli ich w więzieniu. Powrócili więc i oznajmili: Znaleźliśmy więzienie bardzo starannie zamknięte i strażników stojących przed drzwiami. Po otwarciu jednak nie znaleźliśmy wewnątrz nikogo. Kiedy dowódca straży świątynnej i arcykapłani usłyszeli te słowa, nie mogli pojąć, co się z nimi stało. Wtem nadszedł ktoś i oznajmił im: Ci ludzie, których wtrąciliście do więzienia, znajdują się w świątyni i nauczają lud. Wtedy dowódca straży poszedł ze sługami i przyprowadził ich, ale bez użycia siły, bo obawiali się ludu, by ich samych nie ukamienował.

(Ps 34,2-9)
REFREN: Biedak zawołał i Pan go wysłuchał
lub: Alleluja

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

Wysławiajcie razem ze mną Pana,
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych,
aby ich ocalić.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry,
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.

(J 3,16)
Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

(J 3,16-21)
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Skoro Bóg posyła swojego anioła, by uwolnił Apostołów z więzienia... Skoro obiecuje, że „każdy, kto w Niego wierzy, będzie miał życie wieczne”... Skoro nie chce potępiać, ale zbawiać i prowadzić do światła – to jakże nie pójść za takim Bogiem i jak w Nim nie szukać ucieczki?

o. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Okres Wielkanocny 2009, s. 38-39

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Słuchanie wewnętrzne

„Mów, Panie! Bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3, 10)

Liturgia święta jest „szczytem” Bożego kultu i „źródłem” uświęcenia ludzi (KL 7. 10). „Lecz życie duchowe nie ogranicza się do udziału w samej tylko liturgii świętej. Chrześcijanin powołany jest do wspólnej modlitwy, ale powinien także wejść do swego mieszkania i w ukryciu modlić się nieustannie” (KL 12). Skarby nauki zawarte w liturgii świętej i same tajemnice Boże, jakie czynność liturgiczna sprawuje i ofiaruje wierzącym, należy przyswajać sobie w milczeniu i rozważaniu, w owym poufnym sam na sam z Bogiem; stanowi to modlitwę myślną, czyli rozmyślanie. Pismo święte, poczynając od Starego Testamentu, nazywa „błogosławionym” takiego człowieka, który „rozmyśla dniem i nocą nad prawem Pańskim” (Ps 1, 1-2), czyli rozważa Jego słowo, przykazania, tajemnice, by zgłębić ich znaczenie i przemienić je w codzienne działanie. Ewangelia daje nam tutaj przykład Matki Bożej, o której św. Łukasz mówi dwukrotnie, że „zachowywała wszystko”, co widziała i słyszała o Boskim Synu swoim, „rozważając to w swoim sercu” (2, 19; zob. 51). Bez pogłębienia wewnętrznego słowo Boże nie wnika w duszę, pozostaje na powierzchni i nie może przemienić się w czyn życia. Dzieje się wówczas to, co powiedział Jezus o ludziach, którzy „gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo [Boże], lecz nie mają korzenia... a w chwili pokusy odstępują” (Łk 8, 13); inni zaś „wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość” (tamże 15). Nie wystarczy słuchać uchem zewnętrznym, bo to tylko pierwszy krok; potem trzeba słuchać wewnętrznie, sercem. Dusza pozwalając, aby ją przeniknęło słowo Boże, nabiera głębokich przekonań, które potem wprowadza w życie. Jezus nie tylko podkreślił konieczność takiego słuchania, lecz ogłosił je jako błogosławieństwo: „Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je!” (Łk 11, 28).

Panie Boże mój, zważ na modlitwy moją... niech Pisma Twoje darzą mnie czystą rozkoszą, niech się sam w nich nie mylę i niech drugich w błąd nie wprowadzam... Boże mój, Światło ślepych, Siło słabych, u zarazem Światło widzących i Siło mocnych, wejrzyj na moją dusze i usłysz wołającego z przepaści. Nie na próżno chciałeś, aby spisano tyle kart o niezgłębionych tajemnicach... O Panie, dopełnij swego dzieła we mnie i odsłoń je przede mną. Oto głos Twój radością moją, glos Twój przewyższa obfitość wszelkich rozkoszy. Daj to, co kocham; kocham bowiem, a tę miłość Ty mi dałeś. Nie zaniedbuj swego daru i nie pogardzaj spragnioną rośliną Twoją. Spraw, niech wyznaje przed Tobą wszystko, cokolwiek znajdę w Twych księgach, i niech słucham głosu chwały, niech wchłaniam Ciebie i rozważam cuda prawa Twego od samego początku, kiedy uczyniłeś niebo i ziemie, aż do wiekuistego królowania z Tobą w świętym mieście Twoim (św. Augustyn: Wyznania XI, 2, 3).

O Panie, cała moja wielkość polega na słuchaniu Ciebie: na słuchaniu zewnętrznych słów Twojego prawa, na słuchaniu wewnętrznych natchnień Twojego Ducha, pośród rozmaitych dróg. na których przemawia Twoja Opatrzność. Słuchać Cię w głębokim pokoju duszy, w płomiennym a pogodnym pragnieniu woli, w oddanej i pokornej codziennej działalności, w głębokiej i prawości życia...
Większa to i cenniejsza rzecz słuchać jednego Twojego słowa, nawiązać z Tobą nieustanną wewnętrzną łączność, niż wiele rzeczy, jakie miłość moja chciałaby Ci złożyć w ofierze. Jak wielką ma zasługę Maryja, która osiągnęła najlepszą i nieutracalną cząstkę. Obym i ja Cię słuchał i umiał Cię słuchać, o mój Mistrzu (zob. G. Canovai)

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 462

Do góry

Książka na dziś

Słowo które padło na ubocze drogi

Słowo które padło na ubocze drogi

ks. Jose Maniparambil

Ojciec Jose Maniparampil jest wybitnym biblistą, który od paru lat przyjeżdża do naszego kraju z Indii, by wyjaśniać i głosić Słowo Boże. W jego nauczaniu zachwyca mnie jego świeże spojrzenie na Ewangelię, z których – mogłoby się wydawać – nie da się już nic nowego wydobyć. Ojciec Jose prowadzi nas daleko dalej w rozumieniu Słowa Bożego, niż sami byśmy byli do tego zdolni. Wiąże osoby, miejsca i wydarzenia w Ewangelii w nową, logiczną i zaskakująco odkrywczą całość. Pokazuje, że Jezus ma wciąż coś nowego do powiedzenia w naszym życiu, jeśli tylko zechcemy pochylić się nad Jego Słowem. Niniejszej książki nie należy czytać jednym tchem – trzeba dać Słowu czas, pozwolić, by mogło zakiełkować w glebie serca.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

27 KWIETNIA 2017

Czwartek

Dzisiejsze czytania

(Dz 5,27-33)
Gdy słudzy przyprowadziwszy apostołów, stawili ich przed Sanhedrynem, arcykapłan zapytał: Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie nauczali w to imię, a oto napełniliście Jerozolimę waszą nauką i chcecie ściągnąć na nas krew tego Człowieka? Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi - odpowiedział Piotr i Apostołowie. Bóg naszych ojców wskrzesił Jezusa, którego straciliście, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wywyższył Go na prawicę swoją jako Władcę i Zbawiciela, aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. Dajemy temu świadectwo my właśnie oraz Duch Święty, którego Bóg udzielił tym, którzy Mu są posłuszni. Gdy to usłyszeli, wpadli w gniew i chcieli ich zabić.

(Ps 34,2.9.17-20)
REFREN: Biedak zawołał i Pan go wysłuchał

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry,
szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.

Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.
Liczne są nieszczęścia, które cierpi sprawiedliwy,
ale Pan go ze wszystkich wybawia.

(J 20,29)
Uwierzyłeś, Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

(J 3,31-36)
Jezus powiedział do Nikodema: Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela /mu/ Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży.

Do góry

Rozważania do czytań

Ewangeliarz OP

Do góry

Oremus

Prosimy w dzisiejszej liturgii o zdolność kosztowania owoców Paschy „w ciągu całego naszego życia”. Tymi owocami są: przebaczenie grzechów, odnowienie sumienia, nadzieja na życie wieczne, radość wspólnoty, odkrycie Bożego ojcostwa, dar Ducha Świętego. Zauważmy przy tym, że Pascha dokonuje się nie tylko raz do roku, lecz za każdym razem, kiedy przeżywamy Boże tajemnice, przede wszystkim w Eucharystii.

o. Ryszard Wróbel OFMConv, „Oremus” kwiecień 2012, s. 46

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Żywa woda

„Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże mój” (Ps 42, 2)

„Opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny popękane, które nie utrzymają wody” (Jr 2, 13), w ten sposób Bóg przez usta Jeremiasza żalił się na swój lud. On jest najczystszym źródłem ożywczej wody, jedynie zdolnej ugasić pragnienie nieskończoności wlane w serce człowieka. Bóg stale zapraszał ludzi, aby gasili pragnienia w Jego źródle, lecz oni, jak Izrael, ciągle oddalali się od Niego i zwracali się ku rozkoszom ziemskim podobnym do popękanych cystern, niezdolnych ugasić ich pragnienia. Syn Boży przychodząc na świat ponowił wezwanie w sposób bardziej wyraźny: „Kto będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki”, i jeszcze: „Jeśli ktoś jest spragniony, niech przyjdzie do Mnie i pije... strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza” (J 4, 14; 7, 37-38). Jezus jest niewyczerpanym źródłem żywych wód łaski, które udzielając ludziom życia Bożego, zaspokaja ich pragnienie miłości i szczęśliwości oraz daje kosztować, „jak Pan jest dobry” (Ps 34, 9). Dlatego w wodzie żywej, którą obiecał Jezus, święci widzieli nie tylko łaskę uświęcającą, lecz również światło i miłość nadprzyrodzoną z niej płynące. Osiąga się je przede wszystkim przez modlitwę, a szczególnie przez kontemplację.

Św. Teresa od Jezusa wyjaśniając wezwanie Jezusa mówi: „Pan wzywa wszystkich. On jest Prawdą samą, więc wątpić o tym niepodobna. Gdyby Jego wezwanie nie było powszechne, nie wzywałby wszystkich... lecz gdy żadnych nie kładzie zastrzeżeń... więc uważam za pewne, że nie ustając w drodze, trafimy do tego źródła i tę wodę żywą otrzymamy” (Dr.d. 19, 15). Jak życie łaski zostało ofiarowane wszystkim ludziom, tak też wszystkim została ofiarowana, przynajmniej w jakiejś formie, kontemplacja, która jest jej wspaniałym owocem. Bóg bowiem wzywa człowieka do łączności z sobą, aby mógł zakosztować już tu na ziemi przedsmaku Jego dobroci i miłości nieskończonej.

Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże mój. Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego, kiedyż wiec przyjdę i ujrzę oblicze Boże?
Czemu jesteś zgnębiona, moja duszo, i czemu jęczysz we mnie? Ufaj Bogu, bo jeszcze Go będę wysławiać, zbawienie mego oblicza i mojego Boga. A we mnie samym dusza jest zgnębiona, przeto wspominam Cię... O Panie, Ty udzielasz swojej dobroci we dnie i w nocy. Śpiewam modlitwę na cześć Twoją, Boże życia mego (Psalm 42, 2-3. 6-7. 9).

O Panie, Ty wzywasz wszystkich... „Ja wam dam pić”.
Dobroć Twoja jest tak wielka, że nie wzbraniasz nikomu czerpać w tym źródle życia. Bądź zawsze błogosławiony! Jakże słusznie mogłeś tego wzbronić takiej jak ja!... Nie, nie oddalasz i odeń nikogo; prawdą jest, że nie wzbroniłeś mi czerpać z tego źródła, skoro już zaczęłam, i nie pozwoliłeś, by mnie odtrącono za moją zuchwałość. Owszem, jawnie i głośno wszystkich przyzywasz.
O Panie, jest to największa łaska, jaką Ty możesz dać duszy, gdy raczysz u tego źródła gasić jej pragnienie, i pozwolisz jej jeszcze pragnąć: im więcej pije z tego zdroju wody żywej, tym chciwiej pić z niego pożąda.
O życie, które wszystkich ożywiasz! Nie odmawiaj i mnie tej wody najsłodszej, którą obiecujesz każdemu, kto jej pragnie. Panie, nie ukrywaj się przede mną, bo wiesz, jak bardzo mi Ciebie potrzeba, i wiesz, że ta woda jest jedynym lekarstwem dla duszy, przez Ciebie zranionej...
O żywe źródła tryskające z ran mojego Boga, jakże hojne i przeobfite czerpałby z was każdy pokrzepienie dla siebie! Jak bezpiecznie postępowałby wśród niebezpieczeństw tego życia, kto by umiał ze spragnionym sercem przykładać do was swe usta! (św. Teresa ad Jezusa: Droga doskonałości 19, 15; 20, 1-2; 19. 2; Wołania duszy do Boga 9, 2).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, 465

Do góry

Książka na dziś

Z papieżem Franciszkiem dla odnowy Kościoła

Z papieżem Franciszkiem dla odnowy Kościoła

O. Barry Fischer CPPS

Papież Franciszek wzywa dziś wszystkich chrześcijan do wzięcia reformy we własne ręce. Ta książka stanowi swoistą odpowiedź na to wezwanie Ojca Świętego, a tworzona była wspólnie przez członków Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa podczas różnych spotkań i rekolekcji. Zastanawialiśmy się nad modelem Kościoła proponowanym przez Papieża; co zrobić, aby stał się on bardziej otwarty, mniej scentralizowany, bardziej elastyczny, bardziej gotowy na wyzwania, mniej ograniczony przez doktrynę, mniej klerykalny. A przede wszystkim bardziej skoncentrowany na Chrystusie. Nasza misja, pochodząca od Boga, dokonuje się za pośrednictwem Jezusa. Musimy być przede wszystkim Jego UCZNIAMI i podkreślać, że wszystko, co czynimy, nie pochodzi od nas, lecz od Chrystusa. To nie my jesteśmy ważni, ważne jest głoszenie chwały królestwa Bożego, ucieleśnianie wizji Chrystusa dla tworzenia nowej jakości rodzaju ludzkiego i wszelkiego stworzenia.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

28 KWIETNIA 2017

Piątek

Dzisiejsze czytania

(Dz 5,34-42)
Pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel, uczony w Prawie i poważany przez cały lud, kazał na chwilę usunąć Apostołów i zabrał głos w Radzie: Mężowie izraelscy - przemówił do nich - zastanówcie się dobrze, co macie uczynić z tymi ludźmi. Bo niedawno temu wystąpił Teodas, podając się za kogoś niezwykłego. Przyłączyło się do niego około czterystu ludzi, został on zabity, a wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni i ślad po nich zaginął. Potem podczas spisu ludności wystąpił Judasz Galilejczyk i pociągnął lud za sobą. Zginął sam i wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni. Więc i teraz wam mówię: Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich. Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem. Usłuchali go. A przywoławszy Apostołów kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia /Jezusa/. Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie.

(Ps 27,1.4.13-14)
REFREN: Jednego pragnę: mieszkać w domu Pana

Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
przed kim miałbym czuć trwogę?

O jedno tylko proszę Pana, o to zabiegam,
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu,
przez wszystkie dni życia.
Abym kosztował słodyczy Pana,
stale się radował Jego świątynią.

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

(Mt 4,4b)
Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

(J 6,1-15)
Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili? A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać. Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu? Jezus zatem rzekł: Każcie ludziom usiąść! A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło. Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat. Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Dla wielu ludzi chrześcijaństwo stało się kłopotliwe, gdyż sprzeciwia się światu i jego mądrości. Na szczęście nie brakuje i tych, którzy odkryli, czym jest wiara w Chrystusa. Zobaczyli, że jest ona odpowiedzią na najgłębsze ludzkie potrzeby – nie tylko potrzebę chleba powszedniego, ale też chleba zrozumienia i bliskości. Dopóki więc chrześcijanie trwają przy Chrystusie, mają się czym dzielić i nie zabraknie im chleba, gdyż dając, nie tracą.

o. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Okres Wielkanocny 2009, s. 46

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Źródło życia

„W Tobie jest źródło życia” (Ps 36, 10)

Kościół, który zawsze był „oddany kontemplacji” rzeczy Bożych, nie przestaje zalecać jej swoim dzieciom głosem Soboru. Przede wszystkim zaleca ją kapłanom wzywając ich, aby karmili i wspierali „swą działalność obfitością kontemplacji” (KK 41), a członkom instytutów doskonałości — by przez nią trwali „myślą i sercem przy Nim” (DZ 5).

Chrześcijanin otrzymuje na chrzcie cnotę wiary, która jest początkiem wszelkiego nadprzyrodzonego poznania Boga. Otrzymuje też dary Ducha Świętego jako nadprzyrodzone usposobienie, które udoskonala cnoty i uzdatnia człowieka do przyjmowania światła i natchnień Bożych. Dzięki temu ma on drogę otwartą do kontemplacji. Cnoty boskie i dary Ducha Świętego stanowią normalny organizm życia łaski, dlatego ich działalność w duszy nie może być uważana za wydarzenie nadzwyczajne, lecz normalne, związane z właściwym rozwojem życia chrześcijańskiego. Wynika stąd, że jeśli ktoś współdziała wielkodusznie z łaską, nie zaniedbuje praktyki cnót, to jest w pełni przygotowany na natchnienia Boże, a Pan nie odmówi mu przynajmniej małego łyku wody żywej, czyli jakiejś formy kontemplacji. Św. Teresa od Jezusa jest o tym przekonana i twierdzi: „Tym, którzy idą za Panem, On sam na różny sposób tę wodę podaje, aby żaden nie pozostał bez pociechy i nie umarł z pragnienia’ (Dr.d. 20, 2). Sposób, miara, stopień kontemplacji zależą jedynie od upodobania Bożego, bo On jest Panem swoich darów i użycza ich „jak chce, kiedy chce i komu chce, nic czyniąc nikomu krzywdy” (T. IV, 1, 2). Nie można więc wysuwać w tym wypadku swoich roszczeń; bardziej niż gdziekolwiek mają tu zastosowanie słowa Jezusa: „Gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: <Słudzy nieużyteczni jesteśmy>„ (Łk 17, 10). Lecz Bóg, który miłuje pokornych, wywyższy ich w swoim czasie (zob. 1 P 5,6).

„Jak cenna jest Twoja łaska, o Boże! — wola Psalmista. — Synowie ludzcy przychodzą do Ciebie, chronią się w cieniu Twych skrzydeł... poisz ich potokiem Twoich rozkoszy, albowiem w Tobie jest źródło życia” (Ps 36, 8-10). Te słowa nabierają pełnego znaczenia dla dusz, które oddając się Bogu z całą wspaniałomyślnością, zostają dopuszczone do źródła żywego kontemplacji, aby w niej gasić swoje pragnienie.

O Panie, biegnę do źródła, wzdycham do źródeł wód. W Tobie jest źródło życia, źródło niewyczerpane; w Twojej światłości znajduje się światło, które nie zazna nigdy zmierzchu. Pragnę tej światłości, tego źródła... kiedy widzę to światło, wzrok mój wewnętrzny zaostrza się; gdy piję z tego źródła, moje pragnienie wewnętrzne staje się bardziej palące. Biegnę do źródła, wzdycham do źródła; lecz nie idę tam bez zastanowienia... biegnę jak łania... żadnej powolności w tym biegu, biegnę szybko, wzdycham nieustannie do źródła...
O Panie, wzdycham do źródeł wód. Ty masz mnie czym pokrzepić i napełniasz każdego, kto do Ciebie przychodzi spragniony... dusza moja pragnie Boga żywego... jak łania wzdycha do źródeł wód, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże mój (św. Augustyn).

Boże mój, dusza moja raduje się, rozpływa się z radości i wdzięczności, bo pozwalasz jej żyć tym jedynym życiem i nieustannie gasisz jej pragnienie u źródła „wody tryskającej na życic wieczne”...
O mój Przyjacielu, mój Gościu ukryty, mój Chryste, mój Boże, Ty jesteś moim życiem, Ty cały jesteś moim wszystkim; mógłbym powiedzieć, że jesteś moim prawdziwym ja, tak mocno mnie uchwyciłeś i posiadłeś... O uścisku Boga, radości, słodki pokoju nieustannie rozlewany i obfitujący w wesele, o cudzie Twojej miłości, o zjednoczenie każdej chwili! Tylko to znaczy żyć! Ty nigdy nie nasycisz, bo jesteś nieskończony, nieuchwytny, nieustannie pożądany, a także ciągle posiadany; nasyć mię Tobą, lecz także wzbudź we mnie głód nienasycony i nieugaszone pragnienie. Boże mój, pochwyć mię, wyniszcz mię, spal mię... (G. Canovai),

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 470

Do góry

Książka na dziś

Otwarty umysł otwarte serce. Kontemplacyjny wymiar Ewangelii

Otwarty umysł otwarte serce. Kontemplacyjny wymiar Ewangelii

Thomas Keating

Kiedy odkrywamy, że modlitwa jest bardziej relacją niż czynnością, wtedy rodzi się pytanie, jak ją przeżywać i praktykować, aby pogłębiała więź z Bogiem. Pojawia się wówczas potrzeba ciszy, która – jak pisze o. Thomas Keating – „jest ojczystym językiem Boga, a wszystko inne jest tylko kiepskim tłumaczeniem”. Cisza ta umożliwia spotkanie, które zmienia nasze serce, otwiera nasz umysł i czyni nas nowym człowiekiem na wzór Chrystusa. Modlitwa staje się przestrzenią zgody na to, aby zostać przemienionym. Przemiana umysłu i serca sprawia, że zamysł Boży jawi się jako oczywisty, lecz nie w efekcie naszych zdolności i wysiłków, tylko dzięki pokorze prostego, codziennego trwania w obecności Boga i nieustannie odnawianej zgodzie na Jego działanie w głębi serca.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.

29 KWIETNIA 2017

Sobota

Święto św. Katarzyny Sieneńskiej, dziewicy i doktora Kościoła

Dzisiejsze czytania

(1J 1,5-2,2)
Nowina, którą usłyszeliśmy od Niego i którą wam głosimy, jest taka: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności. Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak On sam trwa w światłości, wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki. Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata.

(Ps 103,1-4.8-9.13-14.17-18)
REFREN: Chwal i błogosław, duszo moja, Pana

Błogosław, duszo moja, Pana,
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana,
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

On odpuszcza wszystkie twoje winy
i leczy wszystkie choroby,
On twoje życie ratuje od zguby,
obdarza cię łaską i zmiłowaniem.

Miłosierny jest Pan i łaskawy,
nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy.
Jak ojciec lituje się nad dziećmi,
tak Pan lituje się nad tymi, którzy się Go boją.

Jak ojciec lituje się nad dziećmi.
Jak ojciec lituje się nad dziećmi,
tak Pan się lituje nad tymi, którzy się Go boją.
Wie On, z czegośmy powstali,
pamięta, że jesteśmy prochem.

Łaska zaś Boga jest wieczna dla Jego wyznawców,
a Jego sprawiedliwość nad ich potomstwem,
nad wszystkimi, którzy strzegą Jego przymierza
i pamiętają, by pełnić Jego przykazania.

(Mt 11,25)
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

(Mt 11,25-30)
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

„Jesteś Tym, który jest. Ja, jestem tą, której nie ma” – dla św. Katarzyny (1347-1380) to zdanie jest próbą odnalezienia siebie przed Bogiem. To prawda maluczkich, którzy całą swoją siłę czerpią od Stwórcy. Paradoks polega na tym, że to „nie-bycie” staje się mocą bycia. A Katarzyna, doświadczając swojej słabości, ma siłę i mądrość, by wpływać na możnych tego świata i twardo stąpać po ziemi.

o. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Okres Wielkanocny 2009, s. 66

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Zażyłość z Bogiem

O Panie, nie nazwałeś nas sługami, lecz przyjaciółmi (J 15, I5)

l.

Każda forma modlitwy jest spotkaniem człowieka z Bogiem, a w miarę jak modlitwa pogłębia się, spotkanie staje się bardziej zażyłe, staje się prawdziwą łącznością „z Ojcem i Synem Jego, Jezusem Chrystusem” (1 J 1, 3). Św. Teresa od Jezusa widzi modlitwę w takiej oto perspektywie: „Modlitwa wewnętrzna — mówi — nie jest to nic innego, jak poufne i przyjacielskie obcowanie z Bogiem i wylana, po wiele razy powtarzana, rozmowa sam na sam z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje” (Ż 8, 5). Modlitwa nie jest samotnym rozmyślaniem duszy pozostającej tylko ze swoimi myślami, lecz jest zjednoczeniem. Modlący się ma w swojej samotności towarzystwo Boga, a obcując z Nim poufale, rozważa, modli się, wierzy, kocha. Zwykle należy rozpoczynać od jakiegoś pobożnego rozważania, które by stanowiło podporę dla myśli i ożywiało świadomość miłości Boga w taki sposób, aby duch mógł się skupić, a wola czuła się pobudzona do miłowania. Modlący się, doszedłszy w ten sposób do centrum modlitwy, obcuje serce przy sercu z Bogiem. Zależnie od natchnienia łaski i stanu ducha, modlitwa taka rozwinie się w poufną i samorzutną rozmowę, w czasie której człowiek będzie wyrażał swoją wdzięczność, pragnienie odwzajemnienia się miłości Bożej; lub też będzie przedkładał Panu swoją nędzę i potrzeby, prosił o przebaczenie, powierzał Mu swoje trudności, wzywał Jego pomocy, przedstawiał Mu swoje postanowienia. Od czasu do czasu przerwie rozmowę, aby nadsłuchiwać wewnętrznie, odczuć natchnienia i poruszenia łaski, przez które Bóg do niego przemawia, daje mu zrozumieć swoje tajemnice, pociąga go do siebie, pobudza do dobrego. Kiedy zaś spostrzeże, że myśl jego zaczyna błądzić a wola stygnąć, powraca do rozważania, jednak na tyle tylko, na ile potrzeba, by wzniecić miłość i ożywić pobożność. W ten sposób, przeplatając rozmowę przerwami milczenia, chwilami rozważania czy też modlitwy ustnej, odmawianej powoli i ze czcią, modlący uczy się obcować „sam na sam” z Bogiem i „nawiązywać z Nim tę szczególną przyjaźń”, jaką jest modlitwa (Ż 8, 6).

Panie Jezu, otom ja ze swoimi małostkami i szaleńczymi pragnieniami: okaż mi swoją łaskawość i pomoc; potrzebuje Twojej nieskończonej dobroci: zapomnij, że byłem złym przyjacielem. Pragnę nawiązać z Tobą nową przyjaźń, niechaj w niej wszystko będzie wspólne: przyjaźń na życie i śmierć.
Daj mi serce nowe, wierne, pokorne jak serce Twojej Matki, gorące i nieujarzmione jak serce Pawła.
Matko najmilsza, wyjednaj mi u Jezusa, abym został zrehabilitowany... niechaj nie odmawia mi swojej łaski i siły. Matko, spraw, abym był wspaniałomyślny: skoro przyjmujesz moją ofiarę, przemień także moje serce...
Jezu, spraw, abym był gotowy na to wszystko, czego zażąda ode mnie Twoja przyjaźń.
Oddać wszystko dla przyjaźni z Tobą, Jezu. Ja i Jezus. Wszystko inne jest marnością. Wyrzekłem się wszystkiego. Nie jest to tylko czcze słowo (P. Lyonnet).

Boże mój, Ty uczysz nas, że modląc się nie jesteśmy obowiązani odmawiać modlitw ustnych, lecz że wystarcza rozmawiać z Tobą wewnętrznie, w modlitwie myślnej. Nie jest nawet konieczne mówić do Ciebie wewnętrznie, wypowiadając słowa w czasie tej modlitwy, dość trwać w miłości u Twoich stóp, oddając się kontemplacji i wyrażając na kolanach przed Tobą... podziw, współczucie, oddanie się, pragnienia Twojej chwały... miłość i gorące pragnienia oglądania Cię, na koniec wszystkie uczucia, jakimi natchnie nas miłość. Modlitwa tak żarliwa, chociaż bez słów, jest wspaniała... a polega, jak mówi św. Teresa, nie na tym, by mówić dużo, lecz na tym, by kochać gorąco; to właśnie wynika również z Twoich słów....
O Jezu, spraw, abym umiał miłować i praktykować każdego dnia tę sam na sam poufną modlitwę, w czasie której nikt nas nie widzi prócz naszego Ojca niebieskiego, bo jesteśmy sami i tylko z Nim... poufna i rozkoszna rozmowa pozwalająca wylewać nasze serce swobodnie z dala od ludzkich spojrzeń (Ch. De Foucauld).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 472

Do góry

Książka na dziś

Żarty do kazań (i nie tylko) na każdy dzień

Żarty do kazań (i nie tylko) na każdy dzień

ks. Rafał Jarosiewicz

Książka, na którą spoglądasz (bo nie wiem, czy ją trzymasz, czy leży przed tobą), jest codzienną dawką dowcipu znalezionego w necie lub zasłyszanego w zwykłych rozmowach, a opatrzonego komentarzem, którego celem jest naprowadzanie na dobro z dużej litery „D”. Wierzę, że roztropne korzystanie z niniejszego zbioru pomoże zrozumieć niejedną prawdę biblijną i będzie pomocnym i radosnym przykładem w prowadzeniu innych do Boga poprzez dowcip. Ks. Rafał Jarosiewicz

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.