21 LISTOPADA 2017

Wtorek

Wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny

Dzisiejsze czytania: 2 Mch 6,18-31; Ps 3,2-7; 1 J 4,10b; Łk 19,1-10

Rozważania: Oremus, O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Książka na dziś: W sercu chaosu. Dramat chrześcijan na Bliskim Wschodzie

Dzisiejsze czytania

(2 Mch 6,18-31)
W czasie prześladowań Izraela przez króla Antiocha Eleazar, jeden z pierwszych uczonych w Piśmie, mąż już w podeszłym wieku, szlachetnego oblicza, był zmuszony do otwarcia ust i jedzenia wieprzowiny. On jednak wybierając raczej chwalebną śmierć aniżeli godne pogardy życie, dobrowolnie szedł na miejsce kaźni, a wypluł mięso, jak powinni postąpić ci, którzy mają odwagę odrzucić to, czego nie wolno jeść nawet przez miłość do życia. Ci, którzy byli wyznaczeni do tej bezbożnej ofiarnej uczty, ze względu na bardzo dawną znajomość z tym mężem, wzięli go na osobne miejsce i prosili, aby zjadł przyniesione przez nich i przygotowane mięso, które wolno mu jeść. Niech udaje tylko, że je to, co jest nakazane przez króla, mianowicie mięso z ofiar. Tak postępując uniknie śmierci, a ze względu na dawną z nimi przyjaźń skorzysta z miłosierdzia. On jednak powziął szlachetne postanowienie, godne jego wieku, powagi jego starości, okrytych zasługą siwych włosów i postępowania doskonałego od dzieciństwa, przede wszystkim zaś świętego i od Boga pochodzącego prawodawstwa. Dał im jasną odpowiedź mówiąc, aby go zaraz posłali do Hadesu. Udawanie bowiem nie przystoi naszemu wiekowi. Wielu młodych byłoby przekonanych, że Eleazar, który już ma dziewięćdziesiąt lat, przyjął pogańskie obyczaje. Oni to przez moje udawanie, i to dla ocalenia maleńkiej resztki życia, przeze mnie byliby wprowadzeni w błąd, ja zaś hańbą i wstydem okryłbym swoją starość. Jeżeli bowiem teraz uniknę ludzkiej kary, to z rąk Wszechmocnego ani żywy, ani umarły nie ucieknę. Dlatego jeżeli mężnie teraz zakończę życie, okażę się godny swojej starości, młodym zaś pozostawię piękny przykład ochotnej i wspaniałomyślnej śmierci za godne czci i święte Prawa. To powiedziawszy, natychmiast wszedł na miejsce kaźni. Ci, którzy go przyprowadzili, na skutek wypowiedzianych przez niego słów zamienili miłosierdzie na surowość, sądzili bowiem, że one były szaleństwem. Mając już pod ciosami umrzeć, westchnął i powiedział: Bogu, który ma świętą wiedzę, jest jawne to, że mogłem uniknąć śmierci. Jako biczowany ponoszę wprawdzie boleść na ciele, dusza jednak cierpi to z radością, gdyż Jego się boję. W ten sposób więc zakończył życie, a swoją śmiercią pozostawił nie tylko dla młodzieży, lecz także dla większości narodu przykład szlachetnego usposobienia i pomnik cnoty.

(Ps 3,2-7)
REFREN: Pan mój i Bóg mój zawsze mnie wspomaga

Panie, jak liczni są moi prześladowcy,
jak wielu przeciw mnie powstaje.
Mnóstwo jest tych, którzy mówią o mnie:
„Nie znajdzie on w Bogu zbawienia”.

Ty zaś, o Panie, jesteś moją tarczą
i chwałą moją; Ty głowę mą wznosisz.
Głośno wołam do Pana,
a On mi odpowiada ze świętej swej góry.

Kładę się, zasypiam i znowu się budzę,
ponieważ Pan mnie wspomaga.
I nie ulęknę się wcale tysięcy ludzi,
którzy zewsząd na mnie nastają.

(1 J 4,10b)
Bóg pierwszy nas umiłował i posłał swojego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.

(Łk 19,1-10)
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A /był tam/ pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło.

Do góry

Rozważania do czytań

Oremus

Dziś Kościół wspomina całkowite oddanie się Najświętszej Maryi Panny na własność Bogu. Ożywiona Duchem Świętym, staje się pełna łaski. Całym swoim życiem wyznaje wiarę w Boga, który „nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych”. Ona sama staje się Matką wszystkich żyjących, rodząc naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Nie obawiajmy się ofiarować Bogu na własność naszego życia. W ten właśnie sposób „wszyscy dla Niego żyją”.

ks. Jakub Szcześniak, „Oremus” listopad 1998, s. 93

Do góry

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

Boskie płomienie

„Panie, kogo prócz Ciebie mam w niebie? Gdy jestem z Tobą, nie cieszy mnie ziemia” (Ps 73, 25)

Gdy żywy płomień Ducha Świętego oczyszcza człowieka, równocześnie stopniowo go oświeca i rozpala miłością. „Dusza — mówi św. Jan od Krzyża — czuje się głęboko i przenikliwie raniona gwałtowną miłością Bożą, połączoną z pewnym odczuciem i przedsmakiem Boga” (N. II, 11, 1); zapowiada jej to z nową mocą najwyższe panowanie, wzniosłą świętość, nieskończoną miłość Boga, dzięki której czuje się coraz bardziej pochwycona i pociągnięta przez Niego. „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść, ujarzmiłeś mnie i przemogłeś” (Jr 20, 7). Bóg do tego stopnia zdobył i rozmiłował w sobie swoje stworzenie, że ono nie widzi już — ani w niebie, ani na ziemi — innego dobra oprócz Boga, nie żywi innego pragnienia, jak tylko posiadać Go, nie doświadcza innego lęku, jak tylko lęk przed Jego utratą. Bóg sam poprzez utrapienia nocy ducha wlewa w duszę „tak wielką miłość i zrozumienie wartości Boga, że największą z udręk, jakie cierpi i odczuwa wśród trudów tej nocy, jest udręka na myśl, że straciła Boga lub że jest przez Niego odrzucona” (N. II, 13, 5). Kto jest zimny i obojętny względem Boga, nie przejmuje się lękiem, że Go utracił. Tylko ten, kto Go miłuje, zna tę udrękę, tym żywszą, im większa jest miłość. Dusza właśnie dlatego, że ożywia ją gorąca miłość, godzi się znosić dla Boga wszelkie cierpienie i „z radością poniosłaby wiele razy śmierć, by Mu sprawić przyjemność” (tamże). Chociaż nie odczuwa jeszcze radości miłowania Boga, to jednak miłość jej jest już tak mocna i tak rzeczywista, że istotnie skłania ją do tego, by stawiała zawsze Boga ponad wszystkie rzeczy. Św. Paweł wyraża moc tej miłości, kiedy mówi: „Wszystko... uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa” (Flp 3, 8). Jeśli ktoś zrozumiał, że chcąc posiąść Boga trzeba uczynić stanowczy krok, nie waha się dłużej; zwycięża wszelką trudność, wyrzeka się wszystkiego, byleby tylko osiągnąć swój zamiar i „tylko móc znaleźć Tego, którego miłuje” (N. II, 13, 5).

O płomieniu miłości, Ty niszczysz wszelką rdzę i wyrzucasz z duszy wszystką ciemność błędów, a Twoje spojrzenie przenikając duszę nie może znieść najmniejszego cienia niedoskonałości; Ty zawsze wołasz, że nie możesz znieść tego cienia, i tak działasz w duszy, że oczyszczasz to, czego nie mogą widzieć żadne oczy prócz Twoich, które widzą, co jest występkiem, choć innym wydaje się to doskonałością. O miłości, Ty oczyszczasz i niszczysz nasze niedoskonałości; Ty oświecasz i umacniasz nasze uczucia; Ty dokonujesz wszystkich rzeczy potrzebnych nam jedynie dla Twojej czystej miłości, nawet jeśli my Ciebie nie miłujemy...
   O Panie, czym jest ta dusza, o którą tak się troskasz i tak ją cenisz, my zaś tak niewiele ją cenimy? O, gdybym mogła znać przyczynę Twojej tak wielkiej i tak czystej miłości ku rozumnemu stworzeniu, które we wszystkim widzę tak bardzo przeciwne Tobie! (Św. Katarzyna z Genui).

O Panie, o życie bez śmierci, wspomnij na mnie leżącego w ciemnościach i w cieniu śmierci i wskrześ swoje stworzenie swoją miłością, która jest moim duchem żywotnym. Spraw, aby boski płomień Twojej miłości zniszczył we mnie wszystkie złe kaprysy uczuć ziemskich, a pozostawił jedynie miłość, owoc piękności i łaski Twojej... Nakłoń moje serce do prawa najsłodszej miłości i wzbudź we mnie nieustanną troskę, abym z pośpiechem dążył do Ciebie i nie szukał odpoczynku na obcej ziemi... O serce najwierniejsze względem tych, którzy pokładają nadzieję w Tobie i szukają Twojego oblicza. Nie odrzucaj od siebie ani mnie, ani tego mojego pragnienia droższego mi nad życie. Czy nie stworzyłeś mnie w tym celu, abym Cię znał i kochał, Ty bowiem jesteś szczęśliwością i koroną moją? Niewątpliwie uczyniłeś mnie dla siebie i nie ma na ziemi ofiary przyjemniejszej dla Twojego majestatu nad serce rozmiłowane w Tobie, tęskniące zawsze do Ciebie i poświęcające miłości cały czas swojego życia... Spraw, abym zawsze trwał i czuwał w miłości i dążył do Ciebie z zapałem, by pochwycić z dawna upragnioną i oczekiwaną moją zdobycz. O zdobyczy rozkoszna, zdobyczy najmilsza, kiedyż cały zjednoczę się z Tobą? (Czcig. Jan od Jezusa Maryi).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 469

Do góry

Książka na dziś

W sercu chaosu. Dramat chrześcijan na Bliskim Wschodzie

W sercu chaosu. Dramat chrześcijan na Bliskim Wschodzie

Patriarcha Bechara Rai w rozmowie z Isabelle Dillmann

Mówię to jednogłośnie z papieżem Franciszkiem: nie wyobrażamy sobie Bliskiego Wschodu bez chrześcijan; chrześcijanie od ponad dwóch tysięcy lat wyznają tutaj Jezusa i mają pełne prawo do praktykowania swojej religii i kultywowania swoich tradycji w świecie arabskim, którego część stanowią. Bechara Rai został maronickim patriarchą Antiochii w chwili wybuchu Arabskiej Wiosny. To jedna z najważniejszych postaci chrześcijańskiego Bliskiego Wschodu, niekłamany autorytet dla żyjących tam chrześcijan. W rozmowie z Isabelle Dillmann patriarcha po raz pierwszy daje jedyne w swoim rodzaju świadectwo i niezwykle ważną analizę tragicznej sytuacji chrześcijan żyjących na Bliskim Wschodzie. Opowiada o liczącej dwa tysiące lat historii chrześcijaństwa na tych ziemiach i o jego historycznych relacjach z islamem. Przypomina o wyjątkowej tradycji przyjaznego współistnienia wyznawców tych dwóch religii w Libanie, nie pomijając przy tym trudnych okresów wojen i prześladowań, wskazując na konieczność znalezienia rozwiązań w obliczu bieżących zagrożeń. Patriarcha Rai równie odważnie wypowiada się na temat geopolityki regionu, ISIS, Izraela oraz gry, jaką na tym terenie prowadzą obce mocarstwa. Nie popadając w dyplomatyczną retorykę, wzywa wszystkich chrześcijan Wschodu, by trwali na swoich ziemiach. Daje tym samym świadectwo niezłomnej wiary i niezwykłej siły wewnętrznej.

Książka do nabycia w Księgarni Mateusza.