www.mateusz.pl/czytania

 

LUTY 2012
19 VII NIEDZIELA ZWYKŁA
Iz 43,18-19.21-22.24b-25; Ps 41,2-5.13-14; 2 Kor 1,18-22; Łk 4,18; Mk 2,12
20 PONIEDZIAŁEK
Jk 3,13-18; Ps 19,8-10.15; 2 Tm 1,10b; Mk 9,14-29
21 WTOREK
Jk 4,1-10; Ps 55,7-11.23; Ga 6,14; Mk 9,30-37
22 ŚRODA
Jl 2,12-18; Ps 51,3-6.12-14.17; 2 Kor 5,20-6,3; Jl 2,13; Mt 6,1-6.16-18
23 CZWARTEK
Pwt 30,15-20; Ps 1,1-4.6; Mt 4,17; Łk 9,22-25
24 PIĄTEK
Iz 58,1-9; Ps 51,3-6.18-19; Am 5,14; Mt 9,14-15
25 SOBOTA
Iz 58,9b-14; Ps 86,1-6; Ez 33,11; Łk 5,27-32

 

19 LUTEGO 2012

VII niedziela zwykła

 

(Iz 43,18-19.21-22.24b-25)
Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu. Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę. Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu! Raczej Mi przykrość zadałeś twoimi grzechami, występkami twoimi Mnie zamęczasz. Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów.

(Ps 41,2-5.13-14)
REFREN: Uzdrów mnie, Panie, bo bardzo zgrzeszyłem

Błogosławiony człowiek, który myśli o biednym,
ocali go Pan w dniu nieszczęścia.
Pan go ustrzeże, zachowa przy życiu,
uczyni szczęśliwym na ziemi
i nie odda w moc jego wrogów.

Pan mu pomoże na łożu boleści,
podczas choroby poprawi mu posłanie.
Mówię: „O Panie, zmiłuj się nade mną,
uzdrów mnie, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie!”

A Ty mnie podtrzymasz dzięki swej prawości
i na wieki umieścisz przed Twoim obliczem.
Błogosławiony Pan, Bóg Izraela,
aż po wszystkie wieki.

(2 Kor 1,18-22)
Bóg mi świadkiem, że w tym, co do was mówię, nie ma równocześnie tak i nie. Syn Boży, Chrystus Jezus, Ten, którego głosiłem wam ja i Sylwan, i Tymoteusz, nie był tak i nie, lecz dokonało się w Nim tak. Albowiem ile tylko obietnic Bożych, w Nim wszystkie są tak. Dlatego też przez Niego wypowiada się nasze Amen Bogu na chwałę. Tym zaś, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie, i który nas namaścił, jest Bóg. On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych.

(Łk 4,18)
Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.

(Mk 2,1-12)
Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego.

 

 

Pan stawia swojemu ludowi straszny zarzut: „Znudziłeś się Mną, Izraelu”. Nasza relacja do Boga oraz ludzi niejednokrotnie naznaczona jest niestałością, podatnością na wycofanie danych obietnic, na wygaśnięcie pragnień. Lecz w naszym Panu wszystkie obietnice są TAK. On pozostaje wierny danemu słowu. Jego wierność i stałość mogą stać się naszym udziałem – wtedy nie zniechęcą nas szybko przeszkody i trudności. Napełniając się Jego łaską, będziemy w stanie szukać wytrwale dróg do Pana i ludzi.

Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” luty 2006, s. 79

 

Szkoła życia

Niewielka wspólnota maturzystów w programie pracy na najbliższy tydzień postanowiła sprawdzić, w jakim stopniu przeżywa poszczególne dni w wierze. Innymi słowy, postanowili obliczyć, ile godzin w ciągu dnia przeżywają w oparciu o motywację płynącą z wiary, a ile tak jak reszta kolegów, których sprawy religijne nie interesują.

Dokładne notowanie minut i godzin doprowadziło do zaskakujących odkryć. Najlepsze rezultaty mieli ci, którzy uczestniczą w domu w dźwiganiu ciężkiego krzyża. Janek ma chorego ojca i jako najstarszy z rodzeństwa przejął w dużej mierze obowiązki ojca. Mama jest w pracy, często też odwiedza chorego męża w szpitalu lub sanatorium. Trzeba było organizować życie w domu. Janek robi to dobrze. Cały jego tydzień to odpowiedzialność za dom i za szkołę. Po drodze do szkoły zagląda do kościoła, by krótko powiedzieć Bogu: „Panie, jest trudno, pomóż nam, ojcu, matce, w domu, w szkole”. Czuje, że Bóg pomaga. Bez Niego byłoby jeszcze trudniej.

Podobnie jest z Magdaleną. Ojca nie ma. Odszedł, gdy miała dziesięć lat i urodziła się jej trzecia siostrzyczka. Mama pracuje, wychowuje, prowadzi dom. Magda towarzyszy jej we wszystkim. Jest w pełni odpowiedzialna. Obserwuje kolegów i koleżanki, którzy nie wiedzą, co zrobić z czasem. Ona ciągle ma go za mało. Nieustannie musi zarywać noc, by przygotować się do lekcji. Zabawa to minuty spędzone z młodszym rodzeństwem, gdy bawi się razem z nim. Oni na to czekają, kochając ją nie tylko jak siostrę, ale jak mamę.

Jeszcze czterech innych uczestników spotkania mogło z ręką na sercu powiedzieć, że ich życie jest w dużej mierze pełnieniem woli Boga, a jeśli jakąś godzinę stracą, są z siebie niezadowoleni.

Pozostali członkowie szczerze wyznają, że sprawdzian obnażył słabość ich wiary. Józek stwierdził, że jest poganinem. Pacierz wieczorny to recytacja znanych formuł, a przez cały dzień nie pamięta zupełnie o Bogu. Niedzielna Msza święta to też rutynowe „odfajkowanie” obowiązku, a nie potrzeba serca. „W domu nie mam nic do robienia, a w szkole mi się nie chce. Tracę mnóstwo czasu przed telewizorem i nieustannie pozostaję w konflikcie z rodzicami. Nie różnię się niczym od tych, którzy z religią zerwali całkowicie. Nie mogę w tym tygodniu wskazać nawet minuty świadomie przeżytej w duchu wiary. Mogę jedynie pozazdrościć trudnych układów, w których zdajecie egzamin z dojrzałości i z wiary. Moja wiara, jeśli jest, to jest sparaliżowana dobrobytem mojej rodziny. Mam wszystko, niczego mi nie potrzeba, nawet Pana Boga”.

Koleżeńska rozmowa, bardzo autentyczna i twórcza. W sercu Janka pojawia się zazdrość o to, że koledzy w trudnej sytuacji mogą się sprawdzić, a on opływając we wszystko gnuśnieje i nie bardzo wie, co robić.

Wspólnotę tworzą ludzie dobrej woli. Chcą sobie pomagać. Samo spotkanie raz w tygodniu i program pracy nad sobą pomaga im trwać w świecie dobra. Są na tyle dojrzali, że już nie tyle obawiają się grzesznego upadku, co paraliżu ducha. Ten jest znacznie groźniejszy. Józek i ci, którym w domu stworzono cieplarniane warunki, widzą to dość jasno. Czas podjąć decyzję usamodzielnienia.

Wyłania się nowe zadanie do wykonania. W najbliższym tygodniu postanawiają obliczyć, ile decyzji dziennie podejmują samodzielnie. Jakie płaszczyzny życia są całkowicie od nich zależne. Józek z uśmiechem powiada: „Znów wypadnę najgorzej. Za mnie myśli matka, a ja dla świętego spokoju robię to, co ona wymyśli, i gdzie tu samodzielność”.

Rodzice mogą źle wychować dziecko nosząc je za długo na pełnych troski własnych rękach. Jeśli nie przygotują go do samodzielności, ciągle, jak sparaliżowane, będzie czekało na tragarzy. Szczęśliwe dziecko, które w okresie krystalizowania dojrzałości, a więc około dziewiętnastego roku życia, potrafiło wejść na drogę samodzielnego decydowania o swoim losie. Nie wyklucza to twórczej rozmowy z rodzicami.

Ten, kto napotyka na trudności, winien możliwie szybko nawiązać kontakt z Jezusem, który leczy paralityka, przywracając mu siły ducha i ciała. Paraliż to brak samodzielności, straszny w skutkach tak w życiu doczesnym, jak i nadprzyrodzonym.

Ks. Edward Staniek

 

Bóg mi świadkiem

Św. Paweł przeżył boleśnie odrzucenie go przez dużą część Kościoła korynckiego. Liczył na wzajemną miłość, a spotkał się z wrogim atakiem. Ponieważ jednak miłość, której uczył i objawiał, była Boska, w drugim Liście do Koryntian postanowił udowodnić, że jest to miłość niezniszczalna. Po tym się poznaje, czy miłość jest ziemska czy Boża. Ziemska, gdy z jednej strony wygasa, umiera. Ziemska jest śmiertelna. Boża jest wieczna. Nie ginie, gdy osoba kochana zamienia się w nieprzyjaciela. Boska miłość ogarnia również wroga.

Paweł mógł się w tym wypadku powołać wyłącznie na Boga. Jego też wezwał na świadka w rozprawie z Koryntianami. Drugi List ma charakter takiej właśnie sądowej rozprawy przeprowadzonej przed Bogiem. Paweł odsłania, co uczynił dla Koryntian i czym, oni mu odpłacili. Mówi prawdę: „Bóg jest świadkiem”.

Konwertyci z reguły żyją z głęboką świadomością Boga, który spogląda nieustannie na każdego człowieka. Ta świadomość Jego wzroku decyduje o każdym ich kroku, słowie i czynie. Ona kształtuje myślenie konwertyty. Bóg jest rzeczywistością nieustannie obecną w ich życiu. To ta świadomość pozwala na podejmowanie decyzji zgodnie z wolą Boga oraz na życie w świetle prawdy. Przed Bogiem nic nie można ukryć. Dlatego można się na Niego powołać — „Bóg mi świadkiem”.

Właściwy rozwój życia religijnego zmierza w tym właśnie kierunku. Chodzi w nim o pogłębienie świadomości obecności Boga. Jeśli to łączy się z coraz doskonalszym poznawaniem Boga, Jego dobroci, sprawiedliwości, miłosierdzia, miłości, wszechmocy, mądrości — Bóg staje się najbliższym przyjacielem, a Jego udział w kształtowaniu życia jest niezwykle twórczy.

Wezwanie Boga na świadka może mieć miejsce jedynie wówczas, gdy mówimy prawdę i gdy chodzi o rzeczy bardzo ważne. Drugie przykazanie dekalogu zabrania wzywania Boga do rzeczy małych. Trzeba też wiedzieć, o ile tego typu argument, a więc autorytet Boga, liczy się u odbiorcy.

Smutnym znakiem zaniku życia religijnego jest powoływanie się na Boga i Jego świadectwo w rzeczach bardzo błahych. Nikt wówczas nie bierze na serio ani tego, kto się na Boga powołał, ani samego Boga. Jeszcze gorzej, gdy świadectwo takie jest fałszywe i służy jako zasłona do tuszowania błędów lub do zmylenia naiwnych słuchaczy. Warto pamiętać, że odwołanie się do Boga nigdy nie pozostaje bez echa. Jeśli jednak Jego Imię ma służyć jako zasłona dla kłamstwa, stanie przeciw kłamcy. Bóg jest prawdą i kto kłamiąc powołuje się na Niego, sam zapala światło, które ujawni jego krętactwa. Wyrzuty sumienia z reguły niszczą krzywoprzysiężcę i nie dają mu spokoju tak długo, dopóki prawda nie zostanie ujawniona.

Życie w prawdzie jest warunkiem szczęścia człowieka. Wówczas powoływanie się na świadectwo Boga, tak jak to uczynił Paweł, jest nie tylko bezpieczne, ale stanowi mocny argument w ręku mówiącego prawdę.

Ks. Edward Staniek

 

„Panie, zmiłuj się nade mną; uzdrów mnie, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie” (Ps 41, 5)

Bóg wzywa na sąd Izraela, ten naród umiłowany i darzony dobrodziejstwami, a jednak ciągle skłonny do zdradzania Go, do lekceważenia Jego miłości, Jego kultu. „Ty, Jakubie, nie wezwałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu... przykrość Mi zadałeś twoimi grzechami, występkami twoimi Mnie zamęczasz” (Iz 43, 22. 24). Bóg jednak, wierny przymierzu ze swoim narodem, jest jeszcze gotów przebaczyć:, Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów” (tamże 25).

Jeśli człowiek jest niewyczerpany w grzeszeniu, to Bóg jest jeszcze bardziej niewyczerpany w przebaczaniu. Wcielenie Jednorodzonego Syna i dzieło odkupienia, jakiego dokonał, są tego jasnym dowodem. Chrystus pokazał w tysięczny sposób, jak Bóg lubi przebaczać; owszem, nawet udzielał przebaczenia, zanim Go o nie proszono. Tak było z paralitykiem z Kafarnaum, którego spuszczono na łożu przez dach przed Jezusa. W tym domu tłum zgromadzony otaczał Pana, by Go słuchać. Biedny chory, w nadziei uzdrowienia, pozwolił się przenieść w ten sposób i oto słyszy nieoczekiwanie słowa: „Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy” (Mk 2, 5). Prawdopodobnie w owej chwili nie troszczył się o swoje grzechy, lecz o chorobę. A jednak to jest pierwszy cud, jaki Chrystus w nim spełnia: uwalnia go od ciężaru win, które wiązały jego ducha bardziej, niż paraliż ubezwładniał członki. Aby dać zrozumieć, że ten gest nie jest samowolny, Pan dodaje z powagą: „Otóż, żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów — rzekł do paralityka: „Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu»”. (tamże 10–11). Odpuszczenie grzechów potwierdza się uzdrowieniem ciała. Wszyscy mogą je stwierdzić jako zewnętrzny znak udzielonego odpuszczenia. Równocześnie okazuje się tu wspaniałomyślność przebaczenia Bożego, gdyż Pan nie tylko gładzi grzechy człowieka, lecz w cudowny sposób darzy go dobrodziejstwem.

Przebaczenie grzechów jest inicjatywą nieskończonego miłosierdzia Boga, który stara się wykorzystać wszystkie drogi, aby zbawić człowieka, stworzenie, swojej miłości. Bóg jest wierny; chciał zbawienia ludzkości i dokonał go w Chrystusie. W Nim obietnice Jego stały się rzeczywistością, są „tak”, mówi św. Paweł (2 Kor 1, 20). Jest więc palącą sprawą, aby człowiek zdecydował się odpowiedzieć z całą wiernością na wierność Boga, przez swoje „tak” na „tak” Jego. Jak podczas modlitwy liturgicznej wznosi się do Boga przez Chrystusa „nasze Amen” (tamże) przez Niego również powinno wznosić się do Boga „tak” naszej skruchy i naszej miłości.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 163

 

20 LUTEGO 2012

Poniedziałek

 

(Jk 3,13-18)
Kto spośród was jest mądry i rozsądny? Niech wykaże się w swoim nienagannym postępowaniu uczynkami dokonanymi z łagodnością właściwą mądrości. Natomiast jeżeli żywicie w sercach waszych gorzką zazdrość i skłonność do kłótni, to nie przechwalajcie się i nie sprzeciwiajcie się kłamstwem prawdzie. Nie na tym polega zstępująca z góry mądrość, ale mądrość ziemska, zmysłowa i szatańska. Gdzie bowiem zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś /zstępująca/ z góry jest przede wszystkim czysta, dalej, skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój.

(Ps 19,8-10.15)
REFREN: Nakazy Pana są radością serca

Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę,
świadectwo Pana niezawodne, uczy prostaczka mądrości.
Jego słuszne nakazy radują serce,
jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy.

Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki,
sądy Pana prawdziwe, a wszystkie razem słuszne.
Niech znajdą uznanie przed Tobą
słowa ust moich i myśli mego serca,
Panie, moja Opoko i mój Zbawicielu.

(2 Tm 1,10b)
Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię.

(Mk 9,14-29)
Gdy przyszli do uczniów, ujrzeli wielki tłum wokół nich i uczonych w Piśmie, którzy rozprawiali z nimi. Skoro Go zobaczyli, zaraz podziw ogarnął cały tłum i przybiegając, witali Go. On ich zapytał: O czym rozprawiacie z nimi? Odpowiedział Mu jeden z tłumu: Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. Ten, gdziekolwiek go chwyci, rzuca nim, a on wtedy się pieni, zgrzyta zębami i drętwieje. Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli. On zaś rzekł do nich: O, plemię niewierne, dopóki mam być z wami? Dopóki mam was cierpieć? Przyprowadźcie go do Mnie! I przywiedli go do Niego. Na widok Jezusa duch zaraz począł szarpać chłopca, tak że upadł na ziemię i tarzał się z pianą na ustach. Jezus zapytał ojca: Od jak dawna to mu się zdarza? Ten zaś odrzekł: Od dzieciństwa. I często wrzucał go nawet w ogień i w wodę, żeby go zgubić. Lecz jeśli możesz co, zlituj się nad nami i pomóż nam! Jezus mu odrzekł: Jeśli możesz? Wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy. Natychmiast ojciec chłopca zawołał: Wierzę, zaradź memu niedowiarstwu! A Jezus widząc, że tłum się zbiega, rozkazał surowo duchowi nieczystemu: Duchu niemy i głuchy, rozkazuję ci, wyjdź z niego i nie wchodź więcej w niego. A on krzyknął i wyszedł wśród gwałtownych wstrząsów. Chłopiec zaś pozostawał jak martwy, tak że wielu mówiło: On umarł. Lecz Jezus ujął go za rękę i podniósł, a on wstał. Gdy przyszedł do domu, uczniowie Go pytali na osobności: Dlaczego my nie mogliśmy go wyrzucić? Rzekł im: Ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą /i postem/.

 

 

Gdy dręczy nas zły duch, możemy prosić Jezusa, aby mu rozkazał. W duchowym zmaganiu nie odwołujemy się do własnej siły moralnej i religijnej, lecz wzywamy pomocy Boga, stając przed Nim w pokorze i uznając swoją słabość. Taka postawa, która pozwala dostrzegać w Bogu źródło naszej mocy i zbawienia, jest oznaką mądrości. Jeśli nie przypisujemy sobie tego, co czyni Pan, umiemy też dostrzegać bez zazdrości Jego działanie w życiu innych.

Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” luty 2006, s. 83

 

FUNKCJA PROROCKA WIERNYCH

O Boże, dopuszczając nas do uczestnictwa w poświęceniu Twojego Jednorodzonego Syna, spraw, abyśmy byli na świecie świadkami Jego dzieła zbawienia (MP: Msza krzyżma)

Urzędowe głoszenie Ewangelii jest powierzone bezpośrednio kapłanom, misjonarzom, zakonnikom; lecz głoszenie dorywcze jest szczególnym zadaniem laików, którzy żyjąc w społeczeństwie i będąc i nim złączeni, mają możność dotarcia do ludzi, do każdego osobno, od domu do domu, do miejsc pracy oraz zebrań. Św. Piotr zachęcał pierwszych chrześcijan: „Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia, tej nadziei, która w was jest” (1 P 3, 15), a w Dziejach Apostolskich czytamy, że wierni „głosili odważnie słowo Boże” (4, 31), czyli ze świętą śmiałością, bez oglądania się na ludzi. Ten sam jednak św. Piotr, ciągnąc dalej swoją zachętę, zaleca czynić to „z łagodnością i uszanowaniem” (tamże 15). Głoszenie Ewangelii winno zawsze łączyć miłość prawdy z ewangelicznymi cnotami łagodności i pokory. Słowu powinno towarzyszyć świadectwo życia, co więcej ono powinno zajmować pierwsze miejsce. Należy zawsze działać „zachowując czyste sumienie, ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie — ciągnie dalej Apostoł — doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają” (tamże 16). Postępowanie nie powinno nigdy sprzeciwiać się w uczynkach temu, co było głoszone słowami.

Trzeba koniecznie przeciwstawiać się tej indywidualistycznej mentalności uważającej wiarę, zbawienie, świętość za sprawy czysto osobiste i przekonanej, że wystarczy wykonywać je samemu. Przeciwnie, nikt nie jest w pełni chrześcijaninem, jeśli nie żyje całkowicie łaską Chrystusa, łaska ta zaś zawiera obowiązek głoszenia Ewangelii. Sobór uściśla: „Przykazanie miłości, które jest największym poleceniem Pana, przynagla każdego chrześcijanina do zabiegania o chwałę Boga przez nadejście Jego królestwa i o życie wieczne dla wszystkich ludzi... zatem wiernym nałożony zostaje wspaniały obowiązek przyczyniania się do tego, aby wszyscy ludzie na całym świecie poznali i przyjęli boskie orędzie zbawienia” (DA 3).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 169

 

21 LUTEGO 2012

Wtorek

 

(Jk 4,1-10)
Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz. Cudzołożnicy, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem? Jeżeli więc ktoś zamierzałby być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga. A może utrzymujecie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie pożąda On ducha, którego w nas utwierdził? Daje zaś tym większą łaskę: Dlatego mówi: Bóg sprzeciwia się pysznym, pokornym zaś daje łaskę. Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was. Przystąpcie bliżej do Boga, to i On zbliży się do was. Oczyśćcie ręce, grzesznicy, uświęćcie serca, ludzie chwiejni! Uznajcie waszą nędzę, smućcie się i płaczcie. Śmiech wasz niech się obróci w smutek, a radość w przygnębienie. Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was.

(Ps 55,7-11.23)
REFREN: Zaufaj Panu, On cię podtrzyma

Mówię: „Gdybym miałskrzydła jak gołąb,
uleciałbym i spoczął;
uciekłbym daleko,
zamieszkałbym na pustyni”.

Prędko bym sobie wyszukał schronienie
od wichru i nawałnicy.
Rozprosz ich, Panie, rozdziel ich języki,
bo przemoc widzę w mieście i niezgodę.

Obchodzą je murami w ciągu dnia i nocy,
a złość i ucisk są we wnętrzu jego.
Zrzuć swą troskę na Pana, a On ciępodtrzyma,
nigdy nie dopuści, by zachwiałsię sprawiedliwy.

(Ga 6,14)
Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Chrystusa, dzięki temu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata.

(Mk 9,30-37)
Po wyjściu stamtąd podróżowali przez Galileję, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie. Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich! Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje mnie, lecz Tego, który Mnie posłał.

 

 

Bóg zazdrośnie pożąda ducha, którego w nas utwierdził. On pragnie nas namiętnie, jak mąż kochający swoją żonę. Jego zazdrość to niezgoda na nasz flirt ze światem i jego pożądaniami: ambicją, wywyższaniem się, uciskaniem innych. Jezus chce przez swoją miłość zrodzić nas na nowo jako dzieci Boga. Dzieci, które ukochają swą przynależność do Ojca, które będą zdolne, aby w Nim szukać bezpieczeństwa i pokarmu.

Wojciech Jędrzejewski OP, „Oremus” luty 2006, s. 86

 

FUNKCJA KRÓLEWSKA

Chwała i moc Tobie, o Chryste, że uczyniłeś nas królestwem — kapłanami Bogu i Ojcu swojemu (Ap 1, 6)

Człowiek nie został stworzony na to, aby stał się niewolnikiem rzeczy, aby niewłaściwie przywiązywał się do stworzeń oraz im się poddawał; lecz po to, aby był ich królem, panem i poprzez to królewskie panowanie poddał i poświęcił wszystkie stworzenia Bogu. „Czy to rzeczy teraźniejsze, czy przyszłe — pisze św. Paweł — wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus Boga” (1 Kor 3, 22–23). Dlatego, uznając „najgłębszą naturę całego stworzenia, jego wartość i przeznaczenie do chwały Bożej” (KK 36), wierny powinien postępować jak król, który używa wszystkiego nie pozwalając się więzić żadnemu stworzeniu; powinien posługiwać się wszystkim, nie stając się niewolnikiem niczego i nikogo. W ten sposób pomaga stworzeniu osiągnąć jego cel: służbę człowiekowi, aby człowiek wielbił i czcił Boga. Chrześcijanin, uwolniony i zbawiony przez Chrystusa, powinien ze swej strony uwalniać i zbawiać braci, a nawet cały wszechświat, aby doprowadzić każde stworzenie do jego ostatecznego celu. Wierni zostali powołani, by „dopomagać sobie wzajemnie do bardziej świętego życia, tak aby świat przepojony został duchem Chrystusowym i w sprawiedliwości, miłości i pokoju tym skuteczniej cel swój osiągał” (tamże). W wykonywaniu swojego zawodu, w życiu rodzinnym i społecznym powinni krzewić ducha Ewangelii, aby uleczyć to, co grzech zepsuł, wpoić w duszę chrześcijańską to, co niereligijność oderwała od Boga; i to we wszystkich dziedzinach: w świecie pracy, techniki, kultury, polityki i każdej innej działalności. Osiągną te zamierzenia „pamiętając o tym, że w każdej sprawie doczesnej kierować się winni sumieniem chrześcijańskim, bo żadna działalność ludzka, nawet w sprawach doczesnych, nie może być wyjęta spod władzy Boga” (tamże). Szczególnie doniosłe zadanie mają rodzice i wychowawcy, oni bowiem mogą przemienić rodzinę i szkołę w prawdziwe ośrodki życia chrześcijańskiego, gdzie dzieci oraz wychowanków prowadzi się do Boga przez przykład i nauczanie.

W ten sposób wszyscy wierni współpracują w budowaniu królestwa Chrystusowego i „jako zbożnie działający wszędzie czciciele Boga, cały świat Jemu poświęcają” (KK 34).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 172

 

22 LUTEGO 2012

Środa

Środa Popielcowa

 

(Jl 2,12-18)
Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. Kto wie? Może znów pożałuje i pozostawi po sobie błogosławieństwo [plonów] na ofiarę z pokarmów i ofiarę płynną dla Pana Boga waszego. Na Syjonie dmijcie w róg, zarządźcie święty post, ogłoście uroczyste zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci, i ssących piersi! Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty a oblubienica ze swego pokoju! Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pańscy! Niech mówią: Przepuść, Panie, ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg? I Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi, i zmiłował się nad swoim ludem.

(Ps 51,3-6.12-14.17)
REFREN: Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Uznaję bowiem nieprawość swoją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Przywróć mi radość z Twojego zbawienia
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Panie, otwórz wargi moje,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.

(2 Kor 5,20-6,3)
W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą. Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem /Pismo/: W czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia.

(Jl 2,13)
Nawróćcie się do waszego Boga, On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(Mt 6,1-6.16-18)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

 

 

Popiół na naszych głowach przypomina nie tylko o tym, że Bóg nas stworzył „z niczego”, ale również o tym, że kiedyś w proch obrócimy się zarówno my sami, jak i nasze plany i ambicje, jeśli nie będą oparte na Ewangelii Chrystusowej. A Ewangelia wymaga od nas wiary i wzywa do nawrócenia. Ten akt wewnętrznej przemiany powinien dokonać się na trzech poziomach: najpierw w relacji do bliźnich – przez jałmużnę, ofiarowanie siebie, potem w stosunku do Boga – przez modlitwę i oddanie Mu należnej chwały, by w końcu dokonać uporządkowania własnego wnętrza przez post, czyli zaparcie się siebie.

O. Piotr Stasiński OFMCap, „Oremus” Wielki Post – Triduum Paschalne 2006, s. 4

 

Święcony i nieświęcony popiół

Istnieje wielka różnica między wezwaniem do postu zawartym w Księdze proroka Joela, a tym, które kieruje do nas Jezus Chrystus. Prorok wzywa, by post stał się wielkim dziełem całego narodu wybranego. Jest to czyn podjęty przez wspólnotę, a każdy pokutujący członek wspólnoty winien na zewnątrz ujawnić swoją postawę pokutną. Rozpoczynano ten post od dźwięku rogu, wzywano wszystkich do świątyni: dzieci, starców, nawet niemowlęta przy piersi, i wszyscy rozpoczynali wspólne opłakiwanie swojej przeszłości.

Pan Jezus wzywa wręcz do czegoś innego: „Ukryj się”. Nikt na zewnątrz nie powinien poznać, że ty pościsz. Ukryj się. Życie chrześcijanina kwitnie w głębi serca. Chrystus wiedział, że łatwo jest rozdzierać szaty i na zewnątrz okazywać ponury wygląd swojej twarzy, a serce wypełniać przewrotnością. I dlatego wzywa do nawrócenia serc.

Czy jednak ten nasz post nie posiada wymiaru społecznego? Posiada, ale jest to czas objawienia nie postu, tylko miłości. Bo jeśli serce jest zwrócone do Boga, to w każdym jego geście jest objawiona miłość.

Świat, który dziś nie zagląda do kościoła, powinien poznać, że obchodzimy czterdziestodniowy post, po naszej dobroci i miłości. Za chwilę posypię wasze głowy popiołem. Zawsze się zastanawiam nad tym, czy to nie jest teatr? Ludzie ochotnie przychodzą po popiół. Ksiądz swoją poświęconą ręką sypie szczyptę prochu na ich głowę. „Pamiętaj, że jesteś prochem”. Obrzęd ten dokonuje się w kościele raz w roku, ale codziennie na nasze głowy nasi bliscy sypią nie szczyptę, lecz tony popiołu. Wtedy okazuje się, że nie potrafimy pokornie skłonić głowy, nie potrafimy powtórzyć w sercu „prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Tylko oddajemy tonę za tonę. Jeżeli dziś podchodzimy po to, by przyjąć popiół, to przyjmijmy go przez cały rok, bo nie tylko dzisiaj jesteśmy prochem, lecz zawsze jesteśmy prochem.

Druga prośba: nie wysypujmy prochu na głowy bliskich. Niech w okresie Wielkiego Postu z naszej ręki nigdy nie posypie się proch. Przyjmijmy ten, który na nas spadnie, popiół oczernienia, pretensji, obmowy. A w odpowiedzi podejdźmy do bliskich z kawałkiem chleba, z dobrocią, z akceptacją, z miłością. Przyjmijmy tych ludzi, którzy są obok nas. To jest post, którego wymaga Chrystus. Przyjmujemy popiół dziś po to, by się przygotować na przyjmowanie popiołu przez cały Wielki Post. Popiołu z rąk naszych bliskich. Podchodzimy do Komunii św. po to, aby z serca podawać drugiemu człowiekowi nie popiół, ale najwyższe wartości dobroci, miłości i przebaczenia.

Ks. Edward Staniek

 

„Ojciec twój widzi w ukryciu”

Żyjemy w świecie, w którym łatwo usłyszeć pieśń narzekania. Niewielu ludzi dostrzega dobro, niewielu potrafi się nim cieszyć.

Spróbujmy Wielki Post przeżyć, dostrzegając ukryte dobro. Autentyczne dobro nie chce się manifestować, ono czyni wszystko, aby otoczenie go nie dostrzegało. Taka jest natura dobra.

Chrystus ukazał nam tajemnicę tego dobra, przeżywając ponad trzydzieści lat w Nazarecie, ukrywając swoje dobre, Boskie serce przed oczami ludzi. A przecież każde uderzenie Jego Boskiego serca było najpiękniejszym hymnem miłości, jaki kiedykolwiek wznosił się z ziemi. Ileż dobra uczynił w ciągu tych lat i nigdzie to dobro nie zostało zapisane.

Trzykrotnie dziś słyszymy w Ewangelii: „Bóg widzi w ukryciu”. Chrystus wzywa, abyśmy czynili dobro w ukryciu. Ludzie mogą dostrzec dobro, ale autor tego dobra winien być nieznany. Takie jest pierwsze wielkopostne wezwanie.

Drugie wezwanie zmierza do tego, abyśmy jako dzieci „Ojca, który widzi w ukryciu”, umieli dostrzec dobro, które jest obok nas. Tego dobra jest wiele.

Słowa, które za chwilę powiem posypując waszą głowę popiołem: „Pamiętaj, żeś powstał z prochu i w proch się obrócisz”, słyszałem dwa dni temu wypowiedziane nad trumną mojej matki. Równocześnie ten pogrzeb ukazał mi, jak wiele dobra jest w ludzkich sercach. My, Polacy, mamy coś takiego w sobie, że dopiero w sytuacji trudnej odsłaniamy głębokie pokłady własnego serca. Ludzie, którzy na co dzień nie ujawniają swojej życzliwości, kiedy przychodzi sytuacja trudna, potrafią ofiarować czas, wszystko co posiadają, aby pomóc. To jest to ukryte dobro.

Spróbujmy przeżyć Wielki Post ze świadomością, że narzekanie jest jak ten popiół, który spada na naszą głowę, ale głowa jest bardzo cenna. Ta nasza głowa stworzona na obraz i podobieństwo Boga, w której człowiek podejmuje wielkie decyzje, jest cenna.

„Prochem jesteś i w proch się obrócisz”, ale zanim się obrócisz w proch, możesz dostrzec wiele dobra i możesz uczynić wiele dobra. Ewangelia mówi o trzech wymiarach tego ukrytego dobra. Pierwszym jest dyskretny dobry czyn. I to takie proste — mąż dla żony, żona dla męża, dziecko dla rodziców, rodzice dla dziecka — dobry dyskretny czyn. Drugim wymiarem jest modlitwa, dyskretna w pracy, w drodze, na przystanku, wstępując do kościoła na trzy minuty.

I wreszcie post, czyli ofiara. Na piętnaście minut wyłączony telewizor, rezygnacja z kilku papierosów w ciągu dnia, z czasu spędzonego na przyjemnej rozmowie. Przeżyjmy ten Wielki Post bez narzekania, z dziękczynieniem za dobro otrzymane i dokonane.

Ks. Edward Staniek

 

POPIELEC

„Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni” (psalm respons.)

„Tak mówi Pan: «Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty»” (Jl 2, 12-13). Zasadniczą cechą nawrócenia jest właśnie skrucha serca: serce bolejące, skruszone żalem za grzechy. Szczera skrucha istotnie zawiera pragnienie odmiany życia i praktycznie prowadzi do takiej zmiany. Nikt nie jest wolny od tego obowiązku. Każdy człowiek, nawet najbardziej cnotliwy, musi się stale nawracać, czyli dążyć do Pana z coraz większą doskonałością i gorliwością, pokonując te słabości i nędze, które zmniejszają całkowite nastawienie na Boga.

Wielki Post jest właśnie okresem specjalnie przeznaczonym na tę odnowę duchową: „Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor 6, 2), przypomina św. Paweł; każdy chrześcijanin winien zeń uczynić czas decydujący dla historii własnego zbawienia. „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem” — nalega usilnie Apostoł — „napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej” (tamże 5, 20; 6, 1). Nie tylko ten, kto znajduje się w grzechu śmiertelnym, winien pojednać się z Bogiem; każdy brak wielkoduszności, brak wierności dla łaski utrudnia serdeczną przyjaźń z Bogiem, oziębia obcowanie z Nim, jest odrzuceniem Jego miłości i dlatego wymaga skruchy, nawrócenia, pojednania.

W Ewangelii (Mt 6, l-6; 16-18) sam Jezus wskazuje ważne środki, które powinny podtrzymywać wysiłek nawrócenia: jałmużna, modlitwa, post. Nalega przede wszystkim na usposobienie wewnętrzne, które tym środkom daje skuteczność. Jałmużna „gładzi grzechy” (Mdr Syr 3, J0), lecz jedynie wtedy, kiedy spełniona jest po to, by podobać się Bogu i wesprzeć potrzebującego, a nie dla zyskania pochwal. Modlitwa jednoczy człowieka z Bogiem i wyjednuje łaskę, lecz tylko wtedy, gdy wypływa z głębi serca i nie sprowadza się do ostentacji lub do bezmyślnego poruszania wargami. Post jest ofiarą miłą Bogu i gładzi winy, byleby tylko umartwienie ciała łączyło się z ważniejszym jeszcze umartwieniem miłości własnej. Tylko wtedy, kończy Jezus, „Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6, 4; 6, 18), czyli przebaczy grzechy i udzielać będzie coraz obfitszej łaski.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 230

 

23 LUTEGO 2012

Czwartek

 

(Pwt 30,15-20)
Mojżesz przemówił do ludu: Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im - oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi.

(Ps 1,1-4.6)
REFREN: Błogosławiony, kto zaufał Panu

Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie,
liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni, jest udane.

Co innego grzesznicy:
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem znana jest Panu droga sprawiedliwych,
a droga występnych zaginie.

(Mt 4,17)
Pan mówi: Nawracajcie się, bliskie jest Królestwo niebieskie.

(Łk 9,22-25)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?

 

 

Człowiek, który staje przed koniecznością wyboru pomiędzy życiem i śmiercią, szczęściem i nieszczęściem, nie ma wątpliwości, co jest lepsze. Jednak lęk i niezrozumienie zatrzymuje go w pół drogi, kiedy staje się jasne, że wybranie życia wymaga zgody na śmierć, a wybór szczęścia wiąże się z cierpieniem i odrzuceniem – jak to było w życiu Syna Człowieczego. Prawdziwe wielkopostne nawrócenie owocuje zaufaniem wobec wymagań Ewangelii, umożliwia naśladowanie Jezusa w Jego drodze i ułatwia podjęcie własnego krzyża.

O. Piotr Stasiński OFMCap, „Oremus” Wielki Post – Triduum Paschalne 2006, s. 9

 

WYBIERZ WIĘC ŻYCIE

Błogosławiony mąż, który ma upodobanie w prawie Pańskim (Ps l, l-2)

Zaledwie Jezus zapowiedział swoją mękę, od razu przemówił do wszystkich: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9, 23). O sobie powiedział: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony... będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie” (tamże 22). W ten sposób po raz pierwszy Pan objawił tajemnicę swojej Paschy, przejścia z cierpienia i śmierci do zmartwychwstania, do chwały wiecznej. Takie przejście obowiązuje wszystkich Jego naśladowców: wziąć własny krzyż i naśladować Chrystusa aż do śmierci z Nim, a potem z Nim i w Nim zmartwychwstać. To jedyny sposób, byśmy święcili tajemnicę wielkanocną nie tylko jako widzowie, lecz jako aktorzy biorący udział osobiście, przez życie. Krzyż, utrapienia nieodłączne od życia ludzkiego przypominają chrześcijaninowi jedyną drogę do zbawienia, a więc do prawdziwego życia. „Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (tamże 24). Kto buntuje się przeciw krzyżowi, odrzuca umartwienie, dogadza namiętnościom i usiłuje za wszelką cenę zapewnić sobie życie wygodne, radosne, ten zmierza do grzechu, a zatem do śmierci duchowej. Kto natomiast jest gotowy zaprzeć się samego siebie i ofiarować własne życie oddając je wielkodusznie na służbę Boga i braci, nawet gdyby musiał z tego powodu utracić je czasowo, zachowa je na wieczność. „Cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?” (tamże 25).

Wybierać życie to znaczy naśladować Jezusa, zapierając się siebie samego i niosąc krzyż. Lecz nie tyle chodzi o umartwienie, o wyrzeczenie się siebie, ile o to, by podjąć je „z mego powodu”, jak powiedział Pan. To znaczy z miłości ku Niemu, pragnąc upodobnić się do Jego męki, śmierci i zmartwychwstania. I to nie tylko dla własnego zbawienia wiecznego, lecz właśnie z wewnętrznej potrzeby miłości, która pobudza, by dzielić we wszystkim życie osoby umiłowanej. Jak Jezus cierpiał, umarł i zmartwychwstał dla zbawienia wszystkich ludzi, tak też chrześcijanin pragnie uczestniczyć w Jego tajemnicy, by współpracować z Nim dla zbawienia braci.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 234

 

24 LUTEGO 2012

Piątek

 

(Iz 58,1-9)
To mówi Pan Bóg: Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy! Szukają Mnie dzień za dniem, pragną poznać moje drogi, jak naród, który kocha sprawiedliwośći nie opuszcza Prawa swego Boga. Proszą Mnie o sprawiedliwe prawa, pragną bliskości Boga: Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał? Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich waszych robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości. Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie - czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: Oto jestem!

(Ps 51,3-6.18-19)
REFREN: Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Uznaję bowiem nieprawość swoją,
a grzech mój jest zawsze przede mną.
Przeciwko Tobie samemu zgrzeszyłem
i uczyniłem, co złe jest przed Tobą.

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

(Am 5,14)
Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli, a Pan Bóg będzie z wami.

(Mt 9,14-15)
Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą? 15 Jezus im rzekł: Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.

 

 

Jezus, nawet wtedy, gdy otoczony był przyjaciółmi i przeżywał radość Oblubieńca, świadomie przygotowywał się do ostatniego aktu swego życia i nieustannie pamiętał o konieczności wypełnienia posłannictwa. W takich chwilach zapowiadał nadejście czasu smutku i związanego z nim postu, czasu pokuty i autentycznego nawrócenia. Dlatego chrześcijanom każdy piątek przypomina mękę i śmierć Zbawiciela na krzyżu, by zewnętrzne wyrzeczenia mogły wydać owoce prawdziwej odnowy ducha.

O. Piotr Stasiński OFMCap, „Oremus” Wielki Post – Triduum Paschalne 2006, s. 14

 

POST MIŁY PANU

„Moją ofiarą. Boże, duch skruszony; Ty nie gardzisz sercem pokornym i skruszonym” (Ps 51, 19)

Uczniowie Jana Chrzciciela, zdziwieni faktem, że zwolennicy Jezusa nie zachowywali postu jak oni, pewnego dnia zapytali o to Mistrza. A Jezus odpowiedział: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi?” (Mt 9, 15). Dla Żydów post był znakiem żalu, pokuty. Stosowano go szczególnie w czasie klęski, by wyjednać miłosierdzie Boże lub wyrazić żal za grzechy. Teraz jednak, gdy Syn Boży znajduje się na ziemi i świętuje swe gody weselne z ludzkością, post wydaje się pomyłką. Uczniom Chrystusa przystoi raczej radość niż płacz. Chrystus sam przyszedł uwolnić ich od grzechu, dlatego zbawienie ich nie polega tyle na pokutach cielesnych, ile raczej na otwarciu się całkowitym na słowo i łaskę Zbawiciela. Jezus jednak nie miał bynajmniej zamiaru przekreślić postu; owszem, On sam pouczał, z jak czystą intencją należy go podejmować, jak wystrzegać się wszelkich objawów próżności, aby zyskać pochwały. „Gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu... A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (Mt 6, 17-18). A teraz uczniom Chrzciciela Pan odpowiada: „Przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć” (Mt 9, 15). Gody weselne, o których mówił Jezus przyrównując siebie do oblubieńca, a swoich uczniów do zaproszonych, nie będą trwać długo; gwałtowna śmierć zabierze oblubieńca i wówczas biesiadnicy, pogrążeni w smutku, będą pościć.

Post chrześcijański jednak jest nie tylko znakiem bólu z powodu oddalenia się Pana, lecz także jest znakiem wiary i nadziei w Niego, pozostającego niewidzialnie w pośrodku swoich przyjaciół, w Kościele, w sakramentach, w przepowiadaniu, dopóki nie powróci w sposób widzialny w chwale. Post chrześcijański jest znakiem czuwania, lecz czuwania radosnego „w oczekiwaniu błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa” (Tt 2, 13). Post, jak każdy inny sposób pokuty cielesnej, ma za cel głębsze oderwanie się od przyjemności ziemskich, by uczynić serce bardziej swobodnym i zdolnym zakosztować radości Bożych, a zatem radości Paschy Pana.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 237

 

25 LUTEGO 2012

Sobota

 

(Iz 58,9b-14)
To mówi Pan Bóg: Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją na pustkowiach. Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród i jak źródło wody, co się nie wyczerpie. Twoi ludzie zabudują prastare zwaliska, wzniesiesz budowle z odwiecznych fundamentów. I będą cię nazywać naprawcą wyłomów, odnowicielem rumowisk - na zamieszkanie. Jeśli powściągniesz twe nogi od przekraczania szabatu, żeby w dzień mój święty spraw swych nie załatwiać, jeśli nazwiesz szabat rozkoszą, a święty dzień Pana - czcigodnym, jeśli go uszanujesz przez unikanie podróży, tak by nie przeprowadzać swej woli ani n wtedy znajdziesz twą rozkosz w Panu. Ja cię powiodę w triumfie przez wyżyny kraju, karmić cię będę dziedzictwem Jakuba, twojego ojca. Albowiem usta Pańskie to wyrzekły.

(Ps 86,1-6)
REFREN: Naucz mnie chodzić drogą Twojej prawdy

Nakłoń swe ucho i wysłuchaj mnie, Panie,
bo biedny jestem i ubogi.
Strzeż mojej duszy, bo jestem pobożny,
zbaw sługę Twego, który Tobie ufa, Ty jesteś moim Bogiem.

Panie, zmiłuj się nade mną,
bo nieustannie wołam do Ciebie.
Rozraduj życie swego sługi,
bo ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę.

Tyś bowiem, Panie, dobry i łaskawy,
pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają.
Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją
i zważ na głos mojej prośby.

(Ez 33,11)
Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie.

(Łk 5,27-32)
Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: Pójdź za Mną. On zostawił wszystko, wstał i chodził za Nim. Potem Lewi wyprawił dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a była spora liczba celników oraz innych, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami? Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników.

 

 

Jednym ze skutków grzechu pierworodnego jest skłonność do usprawiedliwiania siebie i potępiania innych. A Chrystus mówi: „Przyszedłem do grzeszników” (por. Łk 5,32). My jednak często nie zauważamy Go, gdy przechodzi obok i chce się u nas zatrzymać. Usychamy z samotności i zgorzknienia, mając do Niego pretensje, że nie docenił naszych wysiłków, nie przyznał nam racji. „Jezu, spraw, byśmy w ciasnej komorze swego wnętrza, tak jak św. Mateusz, usłyszeli Twoje wyzwalające słowa: «Pójdź za Mną», i im zaufali!”

O. Przemysław Ciesielski OP & Łukasz Kubiak OP, „Oremus” Wielki Post i Triduum Paschalne 2004, s. 15

 

WEZWANIE DO POKUTY

„Ty, Panie, jesteś dobry i pełen przebaczenia, pełen łaskawości dla wszystkich, którzy Cię wzywają” (Ps 86, 5)

Wezwanie do pokuty wydało w duszy Mateusza wielki owoc: całkowite nawrócenie, które przemieniło go z celnika w apostoła. Kościół, jak Jezus, nigdy, lecz szczególnie podczas Wielkiego Postu, nie przestaje wzywać ludzi do pokuty (KL 9, 109). Odpowiedź każdego człowieka powinna być podobna do odpowiedzi Lewiego: nie wahać się widząc konieczność zmiany mentalności i postępowania; nie obawiać się wyrzeczenia rzeczy, przyzwyczajeń, osób drogich, wyrzeczenia się korzyści, jeśli są przeszkodą do nawrócenia lub też utrudniają pełną odpowiedź na wezwanie Boże. „Do nowego życia — mówi Sobór — możemy dojść tylko wtedy, kiedy zadamy śmierć sprawom starym” (DM 8).

Pokuta w prawdziwym tego słowa znaczeniu wymaga zawsze odmiany życia: odmienić grzech na cnotę, przeciętność na gorliwość, gorliwość na świętość. Ta wewnętrzna odmiana nie może się dokonać bez pomocy Bożej. Lecz Pan nie jest skąpy i jeśli wzywa człowieka do pokuty, daje mu łaskę potrzebną do nawrócenia.

Dla chrześcijanina iść za wezwaniem do pokuty, otworzyć się na łaskę nawrócenia, to znaczy żyć własnym chrztem, sakramentem, przez który „ludzie są wszczepieni w paschalne misterium Chrystusa: z Nim współumarli, współpogrzebani i współzmartwychwstali” (KL 6). Właśnie dlatego podczas Wielkiego Postu liturgia rozważa często tematy odnoszące się do chrztu. Śmierć i zmartwychwstanie w Chrystusie dokonane przez chrzest nie są martwym faktem, który spełnił się raz na zawsze, lecz zdarzeniem dynamicznym, życiowym, mającym każdego dnia zanurzać chrześcijanina w śmierci i zmartwychwstaniu Pana. „Umarliście bowiem”, mówi św. Paweł (Kol 3, 5): śmiercią jest głębokie wyrzeczenie się samolubstwa, pychy, chciwości, zmysłowości; jednym słowem, śmiercią sobie samemu, by żyć w pełni nowym życiem, jako stworzenie doskonale zmartwychwstałe w Tym, który umarł i zmartwychwstał dla zbawienia wszystkich. Takie jest prawdziwe znaczenie pokuty, nawrócenia, a zatem i wyrzeczenia, którego one wymagają. Chrześcijanin nie umartwia się i nie wyrzeka się siebie dla samej przyjemności wyrzeczenia się i umierania, lecz dla radości życia w Chrystusie, dla osiągnięcia pełnej doskonałości przez uczestnictwo w zmartwychwstaniu swojego Pana.

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 241

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2012 www.mateusz.pl