www.mateusz.pl/czytania

9 MAJA 2012

Środa

 

Dzisiejsze czytania: Dz 15,1-6; Ps 122,1-2.4-5; J 15,4.5b; J 15,1-8

Rozważania: Oremus · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

 

(Dz 15,1-6)
W Antiochii niektórzy przybysze z Judei nauczali braci: Jeżeli się nie poddacie obrzezaniu według zwyczaju Mojżeszowego, nie możecie być zbawieni. Kiedy doszło do niemałych sporów i zatargów między nimi a Pawłem i Barnabą, postanowiono, że Paweł i Barnaba, i jeszcze kilku spośród nich uda się w sprawie tego sporu do Jerozolimy, do Apostołów i starszych. Wysłani przez Kościół szli przez Fenicję i Samarię, sprawiając wielką radość braciom opowiadaniem o nawróceniu pogan. Kiedy przybyli do Jerozolimy, zostali przyjęci przez Kościół, Apostołów i starszych. Opowiedzieli też, jak wielkich rzeczy Bóg przez nich dokonał. Lecz niektórzy nawróceni ze stronnictwa faryzeuszów oświadczyli: Trzeba ich obrzezać i zobowiązać do przestrzegania Prawa Mojżeszowego. Zebrali się więc Apostołowie i starsi, aby rozpatrzyć tę sprawę.

(Ps 122,1-2.4-5)
REFREN: Idźmy z radością na spotkanie Pana

Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
„Pójdziemy do domu Pana”.
Już stoją nasze stopy
w twoich bramach, Jeruzalem.

Do niego wstępują pokolenia Pańskie,
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie,
trony domu Dawida.

(J 15,4.5b)
Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwał będę. Kto trwa we Mnie, przynosi owoc obfity.

(J 15,1-8)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - o ile nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

 

 

Niekiedy mamy pokusę zastąpienia Boga. Jest to bardzo groźne i zakłada fałszywą pobożność. Bóg obdarza miłością bezwarunkowo, hojnie, nie patrząc na osobę. Wymagania wypływają dopiero z daru miłości. My natomiast, bardzo często stawiamy najpierw wymagania, od których wypełnienia ma być uzależniona nasza miłość. Wtedy, stając na pozór w „obronie” Boga, w rzeczywistości odgradzamy drugiemu człowiekowi drogę do Niego. Nie zapomnijmy, to Ojciec oczyszcza i uprawia latorośl, a nie my. Naszą rolą jest wierność Jego miłości.

O. Andrzej Kuśmierski OP, „Oremus” kwiecień-maj 2007, s. 131

 

NADZIEJA MARYI

Witaj, Królowo, Matko miłosierdzia, życie, słodyczy i nadziejo nasza, witaj!

Nadzieja Maryi była naprawdę całkowita i niezłomna, nawet w najtrudniejszych i ciemnych chwilach życia. Kiedy św. Józef spostrzegł u Niej oznaki macierzyństwa, a nie znał jego przyczyny, zamyślał „potajemnie Ją opuścić” (Mt 1, 19). Maryja zrozumiała stan duszy i wątpliwości swego najczystszego Oblubieńca, jak również niebezpieczeństwo, na jakie była narażona, a jednak w niczym nie zdradziła tego, co Jej Anioł powiedział. Pełna ufności w pomoc Bożą, wolała milczeć i złożyć swoje losy w ręce Boga. „W milczeniu i nadziei potęga wasza” (Iz 30, 15), powiedział Duch Święty; tak zachowała się Maryja. Milczy, nie stara się usprawiedliwić przed Józefem; trwa w pogodzie i pokoju ducha, w tym nadzwyczaj trudnym i delikatnym położeniu, gdyż bezgranicznie ufa Bogu. Zresztą całe Jej życie było nieustanną praktyką heroicznej nadziei. Kiedy w ciągu trzydziestu lat spędzonych w Nazarecie Jezus był dzieckiem, młodzieńcem, mężczyzną jak wszyscy inni i żaden znak zewnętrzny nie wskazywał, że miał stać się Zbawicielem świata, Maryja nie przestała wierzyć i ufać w spełnienie się Bożej obietnicy. A kiedy rozpoczęto prześladować Syna, kiedy Go schwytano, osądzono, ukrzyżowano, a wszystko zdawało się być skończone, nadzieja Maryi pozostaje niewzruszona, owszem, potęguje się i daje Jej siłę, aby stała mocna „obok krzyża Jezusowego” (J 19, 25).

Jak uboga jest nasza nadzieja w porównaniu z nadzieją Matki Bożej! Ponieważ nie potrafimy całkowicie zaufać Bogu, dlatego odczuwamy stale potrzebę uciekania się do tylu drobnych środków, by zapewnić sobie jakieś bezpieczeństwo, jakąś pomoc ludzką. A że wszystko, co ludzkie, jest niestałe i niepewne, dlatego pozostajemy zawsze niespokojni, podnieceni, przygnębieni niepowodzeniami. Ciemności przerażają nas, doświadczenia wstrząsają nami, a niekiedy wzbudzają nieufność w pomoc Bożą. Matka Boża wskazuje jedyną drogę do prawdziwego bezpieczeństwa, pogody i pokoju wewnętrznego, nawet wśród najtrudniejszych okoliczności: drogę bezgranicznej ufności Bogu: „W Tobie, o Panie, pokładam nadzieję, niechże nie będę zawstydzon na wieki” (Ciebie, Boże).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 550

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2012 www.mateusz.pl